Jump to content
  • Announcements

    • Jarpen Zigrin

      Zostań naszym fanem. Obserwuj nas w social mediach : )   12/11/2016

      Daj się poznać jako nasz fan oraz miej łatwy i szybki dostęp do najnowszych informacji poprzez swój ulubiony portal społecznościowy.    Obecnie można nas znaleźć m.in tutaj:   Facebook: http://www.facebook.com/pages/Historiaorgp...19230928?ref=ts Twitter: http://twitter.com/historia_org_pl Instagram: https://www.instagram.com/historia.org.pl/
    • Jarpen Zigrin

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum   12/12/2016

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum. Krótki przewodnik o tym, jak poprawnie pisać i cytować posty: http://forum.historia.org.pl/topic/14455-przewodnik-uzytkownika-jak-pisac-na-forum/
Sign in to follow this  
Maturzysta

Propagandowa wizja PRL-u

Recommended Posts

Witam! Jestem tegorocznym maturzystą. Proszę wszystkich o pomoc. Jako temat prezentacji z języka polskiego wybrałem sobie: "Propagandowa wizja PRL-u w literaturze, sztuce i/lub filmie. Omów zagadnienie przywołując wybrane teksty kultury." Mam już film, jeżeli chodzi o sztukę to też nie problem, można znaleźć mnóstwo plakatów propagandowych. Największy kłopot sprawia mi literatura. Czy ktoś mógłby polecić mi jakąś książkę (nie żaden list, opracowanie historyczne, współczesną książkę opsiującą tamte czasy), w której obecne byłyby jakieś elementy propagandy? Bardzo proszę o pomoc.

Edited by Maturzysta

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tomasz N   

Ja bym wziął na tapetę kryminały. Dużo tego wychodziło, jak nic znajdziesz tam PRL w całej krasie. Dzielni milicjanci wraży spekulanci. Czy też jak to opisał Kleyf: zwycięży socjalizm a szpieg będzie z Niemiec.

Weź np któryś z tych na podstawie których nakręcono odcinki 07 zgłoś się (tytuł jest chyba przy napisach końcowych).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przykładów źródłowych można jednak poszukać i w opracowaniach:

J. Wojdon "Propaganda polityczna w podręcznikach dla szkół podstawowych Polski Ludowej (1944-1989)"

"Pierwsza próba indoktrynacji. Działalność Ministerstwa Informacji i Propagandy w latach 1944-1947" opr. A. Krawczyk

"Cenzura w PRL. Relacje historyków" red. Z. Romek

A. Pawlicki "Kompletna szarość. Cenzura w latach 1965-1972"

P. Osęka "Rytuały stalinizmu. Oficjalne święta i uroczystości rocznicowe w Polsce 1944-1956"

"Polityka czy propaganda? PRL wobec historii" red. P. Skibiński, T. Wiścicki

"Ankieta 'Przyjaźni'" opr. J. Pławski, "Arka" 1990, nr 30

S.W. Mauersberg "Indoktrynacja młodzieży szkolnej w Polsce w latach 1945-1956"

"Gomułka i inni. dokumenty z archiwów KC 1948-1982" opr. J. Andrzejewski

M. Mazur "Polityczne kampanie prasowe w okresie rządów Władysława Gomułki"

H. Składanowski "Stosunki polsko-sowieckie w programach nauczania i podręcznikach historii w szkole powszechnej w Polsce w latach 1932-1956"

A. Szpociński "Przemiany obrazu przeszłości Polski. Analiza słuchowisk historycznych dla szkół podstawowych 1951-1984"

Bogactwo działań i języka propagandowego; wystawy, oświadczenia, przemówienia, instrukcje; z kręgu władz znajdziesz w:

"Tajne dokumenty Biura Politycznego i Sekretariatu KC. Ostatni rok władzy 1988-1989" opr. A. Paczkowski

"Stosunki polsko-radzieckie w latach 1945-1972. Dokumenty i materiały" opr. E. Basiński, T. Walichowski

"Centrum władzy. Protokoły posiedzeń kierownictwa PZPR. Wybór z lat 1949-1970" opr. A. Dudek i in.

Kwieciste przykłady propagandy co do odwiecznej przyjaźni z ZSRR i jego ludem w kontekście działalności TPPR:

E. Kostrzewa, S. Nawrot "Sojusz serc i rozumu. Z działalności Towarzystwa Przyjaźni polsko-Radzieckiej"

S. Rybowicz "Mała kronika wielkiej przyjaźni"

"W imię przyjaźni. XXXV lat TPPR"

Szczyty twardości ideologicznej osiągnęła pewna autorka w:

"Historia Polski 1864-1945. Materiały do nauczania w klasie XI" red. Ż. Kormanowa

tejże "Programy nauczania i zagadnienie podręcznika. Referat wygłoszony na zjeździe kuratorów 26-28 VIII 1947", "Nowa Szkoła" 1947[48, nr 2/3

Inne:

K. Małcużyński "Zanim zapłonęła Warszawa. Fakty i dokumenty o Powstaniu Warszawskim"

K. Małcużyński, J. Rawicz "Gdy Polską rządziła burżuazja"

B. Wójcicki "Prawda o Katyniu"

J. Teleszyński "Gorejący płomień. Feliks Dzierżyński 1877-1926"

Zawsze można sięgnąć po zszywki ówczesnej prasy, choćby:

B. Wójcicki "Wbrew narodowi i wbrew interesom narodu", "Życie Warszawy" 1950, nr 161

Z. Safjan "Haniebna awantura polskiego imperializmu (rok 1920)", "Dziennik Łódzki" 1950, nr 247-249, 255-256

P. Jachłakow "Genialny strateg rosyjski Aleksander Suworow", "Wolność" 1959, nr 110

"Wrzesień wiecznie żywym przypomnieniem a zarazem ostrzeżeniem i nakazem czujności. Przemówienie tow. Józefa Cyrankiewicza na antywojennym wiecu w Warszawie", "Trybuna Ludu" 1 IX 1968

"Budując Polskę socjalistyczną realizujemy testament bojowników o jej wolność. Przemówienie tow. Edwarda Gierka na uroczystym posiedzeniu Sejmu PRL", "Trybuna Ludu" 10-11 V 1975

Coś może się z powyższych pozycji przyda...

Szerszą bazę bibliograficzną do takiego tematu zapewne poda koledze nasz Samuel Łaszcz, jako że on się w tym specjalizuje, a nawet w to wierzy...

;)

Warto się zapoznać z kilkoma wątkami na naszym forum, choćby:

Historia w PRL

Share this post


Link to post
Share on other sites

Serdecznie dziękuję :) Teraz pozostało mi jeszcze znaleźć owe książki. Mam nadzieję, że Pan Łaszcz dorzuci jeszcze coś od siebie. Swoją drogą ciekawe imię i nazwisko czy tam nick :)

Edited by Maturzysta

Share this post


Link to post
Share on other sites

Skoro chodzi Tobie tylko o twórczośc z epoki, to dobrze byłoby to uscislic w tytule pracy. lepiej byłoby gdyby brzmiał Propagandowa wizja PRL-u w ówczesnej literaturze, sztuce i/lub filmie. Omów zagadnienie przywołując wybrane teksty kultury." Bo bez owego uściślenia wypadałoby zająć się takze propagandową wizja PRLu w pozycjach powstałych i po 89 r.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cenna to uwaga i zupełnie niemożliwa do realizacji...

Jak kolega Widlobrody uważniej wczyta się w post otwierający to zauważy, że autor jest tegorocznym maturzystą a temat wybrał z listy.

Zatem nie ma możliwości korygowania tematu, autor nie może też podać własnego tematu jako że stosowny termin dawno, dawno temu już minął.

Share this post


Link to post
Share on other sites

No to może spokojnie uwzglednić też propogandowe wzije PRLu powstałe po 1989 r.

Niestety nie może ;P Oddawałem kilka tygodni temu bibliografię mojej polonistce, która zasiada w komisji i stwierdziła, że nie mogą być to żadne książki niepochodzące z epoki, bo byłoby to niezgodne z tematem. Gdybym mógł korzystać z tych książek, to nie prosiłbym o pomoc, ponieważ sam już kilka znalazłem, a poza tym jest ich naprawdę mnóstwo, więc nie byłoby problemu.

Share this post


Link to post
Share on other sites
gregski   

Był taki serial "Ludzie wielkiej budowy" chyba z lat 70-tych. Propaganda w czystej postaci. Spróbuj znaleźć.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja to mam nosa... Wiedziałem, że secesjonista wymieni mój nick... Po prostu wiedziałem.

Franciszek Jóźwiak, "Polska Partia Robotnicza w walce o wyzwolenie narodowe i społeczne":

http://books.google.pl/books/about/Polska_Partia_Robotnicza_w_walce_o_wyzwo.html?id=WBsHAAAAMAAJ&redir_esc=y

Zadziwiające, że wiele tez tego opracowania (być może nieświadomie) powtarzają historycy antykomunistyczni.

Z lat 50. jest jeszcze opracowanie "Zmowa grabieżców. Awantura Piłsudskiego" o wojnie Rosji Radzieckiej z Polską.

Share this post


Link to post
Share on other sites

B. Wójcicki "Prawda o Katyniu"

Co do tej książki, to posiadam początkowe jej fragmenty, udostępnione przez KMP, na komputerze:

Wstęp

Kwiecień 1943 roku. Nad umęczoną ziemią polską snuje się gęsty, straszliwy dym. Dymią piece krematoriów Oświęcimia, Majdanka, Treblinki, Stutthofu. W komorach gazowych, napełnianych wielokrotnie w ciągu dnia cyklonem (produkt koncernu niemieckiego I. G. Farben-industrie) giną dziesiątki tysięcy, setki tysięcy, miliony Polaków i ludzi różnej narodowości, zwożonych zewsząd, dokąd sięga terror hitlerowski, w bydlęcych wagonach jak bydło rzeźne - codziennie, bezustannie. ...I w tymże kwietniu tegoż 1943 roku mordercy milionów puszczają w świat jedną ze swych potwornych prowokacji: Katyń.

Luty 1952 roku. Nad udręczoną ziemią koreańską unoszą się kłęby dymu ze spalonych przez amerykańskie bomby miast, osad, wsi - i roje zarażonych bakteriami dżumy i cholery owadów, rozsiewanych przez amerykańskie samoloty. W Niemczech Zachodnich amerykańscy politycy i amerykańscy generałowie gotując nową pożogę światową montują do spółki z hitlerowskimi zbrodniarzami, z hitlerowskimi producentami armat i cyklonu, neohitlerowski Wehrmacht: przeciw Związkowi Radzieckiemu, przeciw Polsce. ...I w tymże lutym tegoż 1952 roku Kongres USA wznawia starą hitlerowską prowokację: Katyń.

Nic nigdy nie dzieje się przypadkowo. Nie można zrozumieć bestialskiej zbrodni popełnionej przez faszystów niemieckich jesienią 1941 roku w Katyniu, jeśli się nie sięgnie do jej źródeł. A źródłami tej zbrodni są: hitlerowska polityka zagłady narodu polskiego, a przede wszystkim inteligencji polskiej; stosunek kierownictwa III Rzeszy do jeńców wojennych na froncie wschodnim; sytuacja międzynarodowa późnym latem i jesienią 1941 roku, zwłaszcza w świetle faktu organizowania się polskiej armii na terytorium Związku Radzieckiego.

Nie można zrozumieć katyńskiej prowokacji hitlerowców z kwietnia 1943 roku, jeśli się nie sięgnie do jej źródeł. A źródłami tymi są: konsekwentnie przez hitleryzm stosowany system prowokacji; sytuacja wojskowa III Rzeszy po klęsce pod Stalingradem; gorączkowe wysiłki kierownictwa III Rzeszy, zmierzające do rozbicia koalicji antyhitlerowskiej; ówczesne, a dziś w pełni już ujawnione powiązania ludobójców hitlerowskich z wstecznymi kołami Stanów Zjednoczonych i W. Brytanii oraz z naszą rodzimą reakcją - w Londynie i w kraju.

I wreszcie tylko analiza obecnej sytuacji międzynarodowej i zbrodniczego planu władców USA odsłania istotne motywy wznowienia starej, goebbelsowskiej prowokacji katyńskiej przez amerykańskich wskrzesicieli Wehrmachtu, przez amerykańskich morderców Korei.

Analiza polityczno-historyczna ukazuje prawdę o Katyniu - jednej z licznych tragedii drugiej wojny światowej, którą spośród wszystkich innych najgęstszą pajęczyną kłamstw zasnuli hitlerowcy niemieccy, i nie tylko niemieccy...

Dokonamy również przeglądu rzeczowych dowodów kłamliwości "operacji katyńskiej" - zarówno w wydaniu "SS-1943" jak i "USA-1952". Dowodów tych dostarczy przede wszystkim - wróg. Wróg Polski i Związku Radzieckiego: stary i nowy wróg, w gruncie rzeczy - ten sam.

W sprawie bowiem Katynia, podobnie zresztą jak i w innych, czyny i słowa wroga świadczą, poddane dokładnej analizie, przeciw niemu. Przeciw rzeczywistym sprawcom zbrodni katyńskiej - i przeciw ich dzisiejszym opiekunom i naśladowcom. Przeciw hitlerowskim mordercom jeńców polskich pod Katyniem - i przeciw amerykańskim mordercom jeńców koreańskich i chińskich w Kożedo.

1. Prowokacja jako system

Od chwili narodzin aż do haniebnego zgonu, od chwili dojścia do władzy aż do swej ostatecznej klęski hitleryzm stosuje stale i nieodmiennie prowokację. Prowokacja hitlerowska, podniesiona przez Hitlera, Goeringa i Goebbelsa do godności systemu, polega stale i nieodmiennie na przypisywaniu, na podrzucaniu przeciwnikom hitleryzmu własnych, hitlerowskich zbrodni. I tych, które hitlerowcy już popełnili i tych, które w danym momencie popełnić zamierzali.

"Pożar Reichstagu" - w chwili dojścia do władzy. "Krwawe napady Polaków na terytorium Niemiec" - właśnie w chwili wkroczenia Wehrmachtu na terytorium Polski i rozpętania wojny przeciw Polsce. Ogłoszenie (w roku 1940) Dokumentów okrucieństwa polskiego - właśnie w chwili zastosowania w okupowanej Polsce okrucieństw hitlerowskich, bestialskich. Okrucieństw na nieznaną dotąd w dziejach skalę pomyślanych i realizowanych.

I Katyń! Potworna, antyradziecka prowokacja katyńska - właśnie w chwili, kiedy świat drżał z gniewu i odrazy przed bezmiernymi zbrodniami ludobójców hitlerowskich, a III Rzesza drżała po Stalingradzie z przerażenia, rozpaczliwie szukając sposobów rozbicia solidarności sojuszników i gniewu narodów.

Oto kilka tylko, ale charakterystycznych przykładów - i niejako kolejnych etapów - hitlerowskiego systemu prowokacji.

Warto im się przyjrzeć nieco bliżej. Rzucają one bowiem pierwszy snop światła na przyszłą "operację katyńską" - na katyński "Ablenkungsmanoevr" (manewr dywersyjny, odwracający uwagę).

Pożar Reichstagu. 30 stycznia 1933 r. Hitler - mąż opatrznościowy niemieckich magnatów finansowych - obejmuje stanowisko kanclerza Rzeszy. 5 marca mają się odbyć wybory do Reichstagu. Potrzebny jest pretekst do rozpętania krwawego terroru przeciw antyfaszystom niemieckim, przeciw lewicy niemieckiej. 28 lutego wybucha pożar Reichstagu (gmachu parlamentu Niemiec), Ze swego pałacyku przewodniczącego Reichstagu Goering wysłał podpalaczy podziemnym przejściem do gmachu parlamentu. W płonącym budynku pozostawili hitlerowcy swego najmitę, półzidiociałego włóczęgę, van der Lubbego, z legitymacją członka Komunistycznej Partii Niemiec w kieszeni. Legitymacja jest oczywiście fałszywa. I Dymitrow, którego hitlerowcy posadzili na ławie "oskarżonych", demaskuje przed całym światem tę prowokację Goeringa oraz prawdziwych podpalaczy Reichstagu, którzy roznieconym przez nich samych pożarem zdążyli się już posłużyć jako pretekstem do krwawej rozprawy z lewicą niemiecką.

Prowokacja poprzedzająca najazd na Polskę. Na tajnej odprawie dowódców wojskowych z dnia 22 sierpnia 1939 roku, poświęconej sprawie wojny przeciwko Polsce - wojny, której cel fuehrer określił jako "zagładę Polski" - Hitler oświadczył:

"Sam znajdę propagandowe uzasadnienie dla wywołania wojny, obojętnie, czy będzie ono wiarygodne. Później nie będą pytać zwycięzcy, czy mówił prawdę". (Dokument Procesu Norymberskiego nr 1014/PS. Cyt. Wg A. Nordena, Jak przygotowuje się wojny, "Książka i Wiedza", 1951 r., str. 88).

A oto jedno z "propagandowych uzasadnień", które Hitler - popędzany na wschód przez monachijczyków - wynalazł przed rozpętaniem wojny przeciw Polsce. W dniu 1 września 1939 roku oficjalna hitlerowska agencja prasowa "Deutsches Nachrichtenbuero" podała - a przedrukowała to cała prasa hitlerowska z organem centralnym NSDAP Voelkischer Beobachter na czele - następujący komunikat:

"Około godz. 20 dziś wieczór (tj. 31 sierpnia 1939 r.) rozgłośnia w Gliwicach została zaatakowana przez polskich napastników. Polacy siłą wdarli się do studia. Udało im się odczytać odezwę polską w polskim i częściowo w niemieckim języku. Jednak po kilku minutach zostali obezwładnieni przez policję, którą zaalarmowali gliwiccy radiosłuchacze. Policja musiała użyć broni, tak że napastnicy ponieśli straty w zabitych.

Napad na rozgłośnię był prawdopodobnie sygnałem generalnego ataku polskich powstańców na ziemię niemiecką. Mniej więcej o tym samym czasie powstańcy polscy, jak stwierdzić można było dotychczas, przekroczyli granicę niemiecką w dwóch innych punktach. Chodziło tu ponownie o ciężko uzbrojone oddziały, które prawdopodobnie wspierane były przez regularne oddziały wojskowe. Oddziały policji granicznej stawiły opór napastnikom. Zaciekłe walki trwają jeszcze".

Szwedzki przemysłowiec Birger Dahlerus, który w sierpniu 1939 r. próbował pośredniczyć między Berlinem a Londynem, zeznał 19 marca 1946 r. przed Trybunałem Norymberskim:

"Spotkałem się z Goeringiem 1 września 1939 r. o godz. 8 w jego kwaterze głównej. Po pewnym wahaniu powiedział mi, że wojna wybuchła dlatego, że Polacy napadli na rozgłośnię w Gliwicach". (Cyt. Wg A. Nordena, Jak przygotowuje się wojny, "Książka i Wiedza", 1951 r., str. 89).

Tak powiedział podpalacz Reichstagu, jeden z mistrzów prowokacji hitlerowskiej - Goering. A jak wyglądał w rzeczywistości ów "krwawy napad Polaków na radiostację w Gliwicach"? Odpowiada na to Dokument 2751/PS z dnia 20.11.1945 r., przedstawiony Trybunałowi Norymberskiemu:

"Ja, Alfred Helmut Naujock, składam pod przysięgą po poprzednim zaprzysiężeniu następujące zeznanie:

1. Od roku 1931 do 19 października 1944 byłem członkiem SS i członkiem SD (Sicherheitsdienst, formacja policyjna gestapo) od chwili założenia tej organizacji w 1934 r. do stycznia 1941 r. Jako członek Waffen-SS służyłem w wojsku od lutego 1941 do połowy roku 1942. Później pracowałem w wydziale gospodarczym administracji wojskowej Belgii od września 1942 do września 1944. 19 października 1944 poddałem się aliantom.

2. Około 10 sierpnia 1939 roku otrzymałem rozkaz osobiście od Heydricha, szefa Sipo i SD (Sicherheitspolizei i Sicherheitsdienst, formacje policyjne gestapo) wykonania pozornego zamachu na rozgłośnię radiową w Gliwicach w pobliżu granicy polskiej i to w taki sposób, aby wyglądało, że to Polacy byli napastnikami. Heydrich powiedział: "Faktyczne dowody polskich prowokacji potrzebne są dla prasy zagranicznej i niemieckiej propagandy". Rozkazano mi udać się z 5 lub 6 członkami SD do Gliwic i tam oczekiwać umówionego hasła od Heydricha, że zamach należy wykonać. Rozkaz, który otrzymałem, brzmiał: opanować rozgłośnię i utrzymać ją tak długo, aby mówiący po polsku Niemiec mógł wygłosić przemówienie w języku polskim przez radio. Mówiącego po polsku Niemca przydzielono mi. Heydrich powiedział, że w przemówieniu winna być mowa o tym, że nadszedł czas rozprawy między Polakami a Niemcami i że każdy Niemiec, który będzie stawiał opór, zostanie zgładzony. Heydrich powiedział mi również, że spodziewa się, iż atak Niemiec na Polskę nastąpi w najbliższych dniach.

3. Udałem się do Gliwic i czekałem tam dni 14. Wówczas zwróciłem się do Heydricha z prośbą o zezwolenie mi na powrót do Berlina, otrzymałem jednak nakaz pozostania nadal w Gliwicach. Między 25 a 31 sierpnia odwiedziłem Heinricha Muellera, kierownika gestapo, który wówczas znajdował się w pobliżu Opola. W mojej obecności Mueller omawiał z jakimś człowiekiem, nazwiskiem Mehlhorn, plany incydentów granicznych, mających wywołać wrażenie, że polscy żołnierze atakują wojska niemieckie... Do tego celu mieli być użyci Niemcy w sile około jednej kompanii. Mueller oświadczył, że użyłby do tego celu 12 czy 13 skazanych zbrodniarzy, których należy przebrać w polskie mundury i zwłoki ich pozostawić na miejscu wypadku, aby wywołać wrażenie, że zostali oni zabici w czasie ataku. W tym celu przewidziano dla tych zbrodniarzy śmiertelne zastrzyki, które dać im miał pewien lekarz, zatrudniony przez Heydricha; następnie należy wykonać rany postrzałowe. Po zakończeniu incydentu należy na miejsce wypadku sprowadzić przedstawicieli prasy i innych ludzi, na koniec należy sporządzić raport policyjny.

4. Mueller powiedział mi, że otrzymał od Heydricha rozkaz dostarczenia mi jednego z tych zbrodniarzy do Gliwic. Zbrodniarzy tych określił Heydrich hasłem "Konserwy".

5. Incydent gliwicki, w którym brałem udział, odbył się w wieczór poprzedzający niemiecki atak na Polskę. O ile mogę sobie przypomnieć, wojna rozpoczęła się 1 września 1939 r. W południe 31 sierpnia otrzymałem od Heydricha telefon, z którego w myśl umówionego szyfru dowiedziałem się, że zamach wykonany ma być o godz. 8 wieczór tegoż dnia. Heydrich powiedział: "Przed wykonaniem zamachu zameldujcie się u Muellera w sprawie "Konserw"!" Uczyniłem to i zażądałem, by Mueller dostarczył mi tego człowieka w pobliże rozgłośni. Otrzymałem tego człowieka i poleciłem złożyć go przy wejściu do radiostacji. Żył on jeszcze, ale był nieprzytomny. Spróbowałem otworzyć mu oczy. Z oczu nie mogłem stwierdzić, czy żyje, oddychał jednak. Nie widziałem też żadnych ran postrzałowych, natomiast na twarzy miał wiele rozmazanej krwi. Był w ubraniu cywilnym.

6. Zdobyliśmy radiostację według rozkazu, przez trzy czy cztery minuty wygłaszane było przemówienie przez rozgłośnię pomocniczą, następnie wystrzeliliśmy kilkakrotnie z rewolwerów i opuściliśmy teren rozgłośni". (Cyt. Wg E. J. Osmańczyka, Dowody prowokacji, Czytelnik 1951 r., str. 19-20).

Nadmienić należy, że owymi "zbrodniarzami", których szyfr hitlerowski określał jako "Konserwy", byli więźniowie obozów koncentracyjnych, niemieccy antyfaszyści.

Prowokacja została zrealizowana przez gestapo oraz generałów hitlerowskiego sztabu generalnego z Keitlem na czele. (Patrz E. J. Osmańczyk, Dowody prowokacji, Czytelnik 1951 r., str. 21-22). Prowokacja gliwicka stanowi niejako prawzór prowokacji katyńskiej, jeśli się uwzględni, rzecz jasna, różnicę celów i różną skalę ofiar. Zasadniczą wszakże "technikę", zastosowaną w prowokacji gliwickiej, odnajdziemy również w Katyniu. W pierwszym wypadku "Konserwy" - to zamordowani przez hitlerowców antyfaszyści niemieccy, których zwłoki, odziane w mundury żołnierzy polskich, świadczyć miały, że "Polacy napadli na Niemcy". W drugim wypadku "Konserwy" - to zamordowani przez hitlerowców oficerowie polscy, których groby ujawnione przez hitlerowskich morderców świadczyć mają o "winie Sowietów".

"Okrucieństwa" Polaków. Propagandowym prawzorem Katynia - tyle że wymierzonym nie przeciw Związkowi Radzieckiemu, lecz przeciw narodowi polskiemu - jest oficjalna publikacja hitlerowska z 1940 roku pt.: Dokumenty polskiego okrucieństwa (Dokumente polnischer Grausamkeit). "Oskarża" się tu Polskę o wymordowanie - ni mniej ni więcej - tylko 58 000 Niemców w okresie od dnia wybuchu wojny do chwili uwolnienia Niemców (w Polsce) "spod polskiego jarzma"!

Urzędowa publikacja hitlerowska stwierdza przy tym, że do dnia 1 lutego 1940 r. zidentyfikowano dokładnie 12 857 zwłok Niemców "zamordowanych przez Polaków".

O technice prowokacji zastosowanej w tym wypadku świadczy następujący przykład "utożsamiania" zwłok: pod Białymstokiem znaleziono szczątki zabitego w toku działań wojennych człowieka, który natychmiast został uznany za Niemca, zamordowanego - rzecz jasna - przez Polaków. Ze znalezionych przy zwłokach dokumentów okazało się nieco później, iż zabity nazywał się Trawiński i pochodził z Grudziądza. Zawiadomiony o tym szef "Centrali Grobów", dr Schmidt, orzekł, że zwłoki są jednak "niemieckie", bo matka Trawińskiego mogła przecież być Niemką. (Fakty zaczerpnięte z Biuletynu Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce, t. III, str. 158).

W taki to "ścisły" sposób sfabrykowano prowokację pod nazwą Dokumenty polskiego okrucieństwa. I tę samą technikę prowokacyjnych przeinaczeń, haniebnych fałszerstw i oszustw zastosuje aparat Goebbelsa i Himmlera - jak zobaczymy - również i w Katyniu.

Wszelako już na wstępie zaznaczyliśmy, iż nie sposób rozważać przyczyn i okoliczności zbrodni katyńskiej w oderwaniu od polityki biologicznego unicestwiania narodu polskiego. Przyjrzyjmy się tej polityce - chociażby w skrócie.

2. Zagłada – program Hitlera w Polsce

23 maja 1939 roku na odprawie szefów wszystkich trzech rodzajów broni (armii lądowej, lotnictwa i marynarki) Hitler oświadczył: "...Odpada więc zagadnienie oszczędzania Polski, a pozostaje decyzja zaatakowania jej przy pierwszej nadarzającej się okazji... Nie jest to sprawa Gdańska. Chodzi tu o uzupełnienie naszej przestrzeni życiowej na wschodzie..." (Dokument Procesu Norymberskiego L. 79. Jest to protokół odprawy, spisany przez Schmundta, adiutanta Hitlera, wówczas podpułkownika, a później generała).

Hitler, plenipotent wielkich koncernów i banków, daje tu nie tylko program hitlerowski, ale program polityczny każdej odmiany imperializmu niemieckiego w stosunku do Polski. Nie chodzi o taką czy inną linię graniczną, o te czy inne ziemie, miasta. Chodzi o byt Polski, której zniszczenie całkowite jest od dawna celem polityki kapitalistów i junkrów niemieckich. Swoistość hitleryzmu na tle ogólnej polityki imperializmu niemieckiego wobec Polski - polityki zagłady - polegała na tym, że chciał on bardzo szybko urzeczywistnić ten program, którzy - powtarzamy - był i jest programem każdej odmiany imperializmu niemieckiego. Również dzisiejszej, neohitlerowsko-adenauerowskiej, której patronuje Waszyngton.

22 sierpnia 1939 roku, na tydzień przed najazdem na Polskę, Hitler jak już wiemy rzuca hasło: "Zagłada Polski!"

"Brutalnie postępować! Zamknąć serca przed litością - chrypi fuehrer na odprawie w dniu 22.08.1939 r. - słuszność jest zawsze po stronie silniejszego. Wykażmy największą bezwzględność!"

I rzeczywiście: Hitler oraz jego siepacze wykazali w Polsce i w Związku Radzieckim całą potworną bezwzględność i okrucieństwo, do jakich zdolny jest faszyzm - terrorystyczna forma władzy wielkiego kapitału.

Jeszcze się broniła stolica Polski, haniebnie przez "sojuszników zachodnich" zdradzonej w celu zachęcenia Hitlera do marszu na ZSRR - a już Hitler, Himmler, Goebbels i Frank opracowali wytyczne systematycznego wymordowania narodu polskiego: plan "całkowitego wytępienia Polaków po przejściowym wykorzystaniu ich do ostateczności".

Nie jest, rzecz jasna, przypadkiem, że "szef SS Rzeszy" ("der Reichsfuehrer SS") Heinrich Himmler mianowany został przez Hitlera w dniu 7.10.1939 r. "komisarzem Rzeszy dla umocnienia niemczyzny" ("Reichskommissar fuer die Festigung deutschen Volkstums"). SS-owski przemysł śmierci miał wyprodukować dla imperializmu niemieckiego upragnioną przezeń "przestrzeń życiową".

W listopadzie 1941 roku himmlerowski "Główny Urząd Bezpieczeństwa Rzeszy" (RSHA) opracował "generalny plan wschodni Reichsfuehrera SS", który - po pewnych poprawkach z kwietnia 1942 r. - przewidywał "wysiedlenie" 50 milionów Słowian. Z Polski miało zniknąć raz na zawsze 85% Polaków. Reszta - około 15% - miała być przymusowo i szybko zniemczona, czyli włączona do hitlerowskiej "wspólnoty krwi".

"Istnieje wiele dróg, prowadzących do zniszczenia siły biologicznej narodu" - głosi dodatek do himmlerowskiego "generalnego planu wschodniego", opracowany w dniu 27.04.1942 r. (Dokument Procesu Norymberskiego NG-2325). I rzeczywiście, pamiętamy - pamiętamy z dokładnością na zawsze wyrytą w mózgach i sercach, z dokładnością krwawiącą po dziś dzień - ową mnogość hitlerowskich "dróg", po których wróg zdążał do dosłownego, biologicznego wytępienia narodu polskiego.

Komory gazowe. Wyniszczenie setek tysięcy ludzi w obozach koncentracyjnych również przez szarpiący wnętrzności głód, przez druzgoczącą osłabiony organizm pracę, pracę nadludzką ("Arbeit macht frei"). I masowe wysiedlania (Zamojszczyzna). I "spęd" dziewcząt polskich w celach "nordyckich"... (Helenów!). I masowe egzekucje (Bydgoszcz, Wawer, Palmiry, Rotunda w Zamościu, Warszawa!).

Masowe egzekucje były nie tylko środkiem terroru. Masowe egzekucje były również jedną z metod stwarzania próżni dla imperialistycznych celów, czyli - osławionej hitlerowskiej "przestrzeni życiowej".

Masakra w Katyniu stanowiła jeden z licznych przykładów egzekucji masowych i wiązała się ściśle - nie zapominajmy - z pierwszym w kolejności punktem programu zniszczenia narodu polskiego: z punktem dotyczącym wytępienia inteligencji polskiej.

Zarządzona przez Franka w maju 1940 roku akcja A-B - czyli tak zwane (z właściwą imperialistom obłudą) "Nadzwyczajne zarządzenia w celu zaprowadzenia spokoju" ("Ausserordentliche Befriedigungs-massnahmen") - godziła przede wszystkim w inteligencję polską. Właśnie ją mając na myśli i o niej głośno mówiąc, powołał się w dniu 30 maja 1940 r. Hans Frank, namiestnik hitlerowskiej Rzeszy w GG ("Generalnej Guberni"), na następującą dyrektywę Hitlera:

"Należy likwidować znajdującą się obecnie w Polsce kadrę kierowniczą. Co potem podrośnie, musimy wykryć i po ustalonym czasie również usunąć..."

Zacytowawszy powyższe "złote myśli" fuehrera, Frank dodał:

"Kogo uważamy za podejrzanego, ten musi być natychmiast likwidowany".

Tak mówił Frank latem 1940 roku. W rok później hitlerowcy zagarnęli tysiące oficerów polskich, internowanych pod Smoleńskiem. Ci oficerowie polscy byli w oczach kierownictwa Rzeszy niewątpliwie - mówiąc językiem Franka - "podejrzani" i to ze wszech miar i z każdego względu, jak o tym jeszcze będzie mowa.

"...Chciałbym zaznaczyć jedno: nie możemy się rozczulać, jeżeli słyszymy o 17 tysiącach rozstrzelanych" - powiada Frank w dniu 25.01.1943 roku.

Albowiem dla Franka - podobnie jak dla Hitlera i Himmlera - najważniejszą sprawą w odniesieniu do Polski było:

"...Macie tu zapuszczać silne korzenie nowego niemieckiego obszaru życiowego (Lebensraum), który stanie się kiedyś taki sam jak Wirtembergia, Badenia albo Marchia Brandenburska, jak Bawaria albo Marchia Wschodnia. Kraków, Warszawa, Lublin albo Radom mają jak Wiedeń lub Hamburg wrosnąć w niemiecką wspólnotę życia i ojczystego odczuwania". (Z przemówienia Franka do młodzieży hitlerowskiej w dniu 7.06.1942 r.).

Albowiem Frank - podobnie jak Hitler, Goebbels, Himmler - był przekonany, iż:

"...Jest jasne jak słońce, że Kraj Wisły (Weichselland) stanie się tak niemiecki jak Nadrenia". (Z przemówienia Franka w dniu 16.05. 1944 r.).

A co do Polaków:

"Kiedy wreszcie wygramy, to jeśli o mnie chodzi, z Polaków, Ukraińców i tego, co się wokół obija, można zrobić rąbankę..." (Z przemówienia Franka w dniu 12.01.1944 r.).

"Kraj Wisły" nie stał się jednak niemiecki. Z narodu polskiego hitlerowcy nie zdążyli jednak zrobić "rąbanki". Naród polski został ocalony. Polska stała się silnym państwem. Państwem o zdrowej strukturze geograficznej, państwem narodowo jednolitym, bo na stare piastowskie ziemie przywróconym. Sprawił to Związek Radziecki, który hitlerowscy mordercy narodu polskiego "oskarżyli" o mord przez nich samych na oficerach polskich w Katyniu popełniony.

I właśnie to, że naród polski przez Kraj Rewolucji Socjalistycznej ocalony został z rąk hitlerowskich ludobójców, dzisiejszych sojuszników USA, właśnie to, że Polska, dzięki braterskiej przyjaźni i pomocy Kraju Rad powróciła na zachód, na piastowski zachód, właśnie to, że dzięki zwycięstwu ZSRR powstało za Odrą i Nysą szczerze i konsekwentnie pokojowe, bo wolne od władzy wielkich kapitalistów i junkrów, państwo niemieckie, przyjaźnie z Polską współpracujące - właśnie to doprowadza do białej gorączki amerykańskich opiekunów i wspólników Guderiana, Adenauera, Kruppa. Amerykańskich wskrzesicieli neohitlerowskiego Wehrmachtu - i starej hitlerowskiej prowokacji w sprawie wymordowania jeńców polskich w Katyniu.

Mordowanie zaś jeńców na froncie wschodnim nie było w praktyce kierownictwa III Rzeszy, w praktyce dowództwa naczelnego Wehrmachtu (OKW), w praktyce SS - czymś niezwykłym, wyjątkowym.

Przeciwnie: mordowanie jeńców wziętych do niewoli na froncie wschodnim było dla hitlerowskich ludobójców - zwłaszcza jesienią 1941 roku i zimą 1941-1942 roku - regułą, prawem.

3. Zagłada - program hitlerowskiej Rzeszy w stosunku do jeńców w Europie Wschodniej w latach 1941 i 1942

W czasie procesu głównych zbrodniarzy hitlerowskich przed Międzynarodowym Trybunałem Wojskowym w Norymberdze, prokurator radziecki, płk. Pokrowski, przedstawił m.in. zeznania hitlerowskiego generała Franza Haldera (Gen. Halder przebywa od kilku lat na wolności i ściśle współpracuje ze sztabem armii USA), b. szefa sztabu hitlerowskiej armii lądowej oraz zeznania gen. Warlimonta, b. zastępcy szefa wydziału operacyjnego przy OKW (Oberkommando der Wehrmacht - naczelne dowództwo hitlerowskich sił zbrojnych). Dokumenty te w procesie norymberskim oznaczone zostały numerami: ZSRR - 341 i ZSRR - 263 (a) (Protokoły Procesu Norymberskiego, t. VII, str. 358-363, wyd. w jęz. ang.).

Z obydwu zeznań wynika niezbicie, że jeszcze w marcu 1941 r. na odprawie poświęconej przygotowaniom do rozpętania wojny przeciwko Związkowi Radzieckiemu, Hitler wydał rozkaz rozstrzeliwania jeńców wojennych, którzy wpadną w ręce Wehrmachtu. Hitler nakazał utworzyć w tym celu specjalne grupy (Einsatzgruppen), złożone z członków Sipo (Sicherheitspolizej) i SD (Sicherheitsdienst), które to organizacje podlegały w ostatniej instancji szefowi SS Rzeszy (der Reichsfuehrer SS), Heinrichowi Himmlerowi.

Nakaz mordowania jeńców wojennych potwierdziły całkowicie zeznania innych generałów hitlerowskich przed Międzynarodowym Trybunałem Wojskowym w Norymberdze. Tak np. gen. Lahausen zeznał, że w lipcu 1941 r. brał udział - w zastępstwie admirała Canarisa, szefa kontrwywiadu hitlerowskiego - w konferencji dotyczącej traktowania jeńców wojennych na froncie wschodnim. Przewodniczącym tej konferencji, na której "rozpracowano" dyrektywy Hitlera w sprawie rozstrzeliwania jeńców, był gen. Reinecke z OKW. Uczestnikami konferencji - poza Lahausenem - byli przedstawiciele himmlerowskiego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy (RSHA) oraz przedstawiciele wydziału dla spraw jeńców wojennych w OKW (Protokoły Procesu Norymberskiego, tom II, str. 500. wyd. w jęz. niem.).

W przededniu napaści na ZSRR zostały utworzone - wciąż zgodnie z dyrektywami Hitlera i na podstawie porozumienia między OKW i RSHA - specjalne jednostki Sicherheitspolizei i SD (Einsatzgruppen), przeznaczone do wykonywania specjalnych zadań na froncie wschodnim. Spośród owych "Einsatzgruppen" wydzielono mniejsze oddziały - "Einsatzkommandos" - dla obsługi każdego obozu jenieckiego "na wschodzie".

Zeznając przed Trybunałem Norymberskim gen. Ohlendorf - b. szef Departamentu III w RSHA - wyjaśnił rzeczowo, iż jednym z głównych zadań owych "Einsatzgruppen" było likwidowanie w obozach jenieckich, podobnie zresztą jak i wśród ludności cywilnej, "elementów niebezpiecznych politycznie" (Tamże, tom IV, str. 350).

Nie ulega wątpliwości, że pod hitlerowską kategorię "elementów niebezpiecznych politycznie" podpadali również zagarnięci przez Wehrmacht pod Smoleńskiem oficerowie polscy. Zobaczymy zresztą, że owa, jaskrawo sprzeczna z prawem międzynarodowym, formuła "elementów niebezpiecznych politycznie" wśród jeńców wojennych była tylko parawanem dla polityki ślepej, masowej zagłady jeńców wojennych na froncie wschodnim.

"Użycie broni przeciwko jeńcom jest z reguły zgodne z prawem" - głosił cyniczny rozkaz z dnia 8 września 1941 roku, podpisany przez przewodniczącego opisanej powyżej konferencji z lipca 1941 roku, generała Reinecke z OKW. (Materiały Norymberskie, wyd. "Biblioteki Zrzeszenia Pracowników Demokratów", str. 207).

Rozkaz nosił datę 8 września 1941 roku. I we wrześniu 1941 roku rozpoczęła się masakra również oficerów polskich pod Katyniem. Warto tu przytoczyć pewien znamienny list, który ukazał się w numerze z dnia 13 marca 1952 r., czołowego organu burżuazji amerykańskiej New York Herald Tribune. List wysłany został z Norymbergi w d. 7.03.1952 r. Autorem jest B. B. Ferencz - pracownik, o ile nam wiadomo, prokuratury amerykańskiej. Ze względu na histerię antykomunistyczną panującą w St. Zjednoczonych - i na tragifarsę "dochodzeń" w Komisji "katyńskiej" Kongresu USA - korespondent N. Y. Herald Tribune nie ośmiela się, rzecz jasna, podać bezpośrednio w wątpliwość goebbelsowskiej i... amerykańskiej wersji Katynia. Musi dobierać ostrożnych wyrażeń i sformułowań. Wystarczy jednak wczytać się uważnie w ten list, by uchwycić jego bardzo jednoznaczny, demaskujący morderców hitlerowskich oraz amerykańskich naśladowców Goebbelsa sens.

"...Pewne bezsporne fakty - pisze Ferencz - wynikają ze zdobytych ściśle tajnych raportów niemieckiej policji bezpieczeństwa. Specjalne oddziały niszczycielskie SS (Einsatzgruppen - dopisek Ferencza), z kwaterą główną w Smoleńsku, doniosły, że w okresie sięgającym mniej więcej do 31 lipca 1941 roku zlikwidowały 11 084 Żydów oraz innych "niepożądanych elementów" w przeszło 30 miejscowościach w pobliżu Katynia. Dwa miesiące później (tj. we wrześniu, kiedy rozpoczęła się masakra oficerów polskich - B. W.) ogólna liczba straconych, wg raportów SS, wzrosła do 30 094. Przeprowadzenie śledztwa wśród członków Einsatzgruppen, którzy obecnie w Niemczech Zachodnich przebywają na wolności, mogłoby się okazać interesujące. Beniamin B. Ferencz, Norymberga, 7 marca 1952 roku".

Nie ma obawy! Władze amerykańskie nie będą niepokoiły morderców z Einsatzgruppen. A gdyby nawet, co jest oczywiście wielce nieprawdopodobne, SS-owscy zabójcy dziesiątków tysięcy ludzi spod Smoleńska sami zażądali przesłuchania w celu ujawnienia prawdy - członkowie "katyńskiej" Komisji Kongresu USA pokornie błagać ich będą, aby zechcieli nadal podtrzymywać katyńską prowokację w wersji goebbelsowskiej i... amerykańskiej.

Nie pierwszy raz mordowali hitlerowcy polskich jeńców wojennych, choć dotychczas nie robili tego na taką skalę. Już 10.10.1939 r. w obozie w Bielsku zastrzelili - przed frontem całej polskiej kompanii jenieckiej - trzech żołnierzy, których "przestępstwem" było, że wstąpili do wojska jako ochotnicy. Również jesienią 1939 r. w obozie położonym w dawnym Konau nad Bobrem (dopływ Odry) hitlerowcy znęcali się masowo nad jeńcami polskimi, wyłupując żołnierzom polskim oczy, łamiąc im żebra, ręce, nogi - w czym specjalnie odznaczyli się porucznik Schinke i sierżant Grau. Nastąpiły wskutek tego wśród jeńców liczne wypadki samobójstwa i obłędu (Protokoły Procesu Norymberskiego, t. VII, wyd. cyt., str. 428-429).

Radziecki prokurator Pokrowski przedstawił Trybunałowi Norymberskiemu m. in. sprawozdanie rządu polskiego, świadczące o polityce hitlerowców w stosunku do jeńców polskich.

"Kiedy oficerowie polscy i wojskowi innych stopni powrócili z niemieckich obozów jenieckich - brzmiało sprawozdanie rządu polskiego - ustalono dalsze szczegóły, dotyczące warunków, które panowały w przeważającej mierze w obozach jenieckich. Wszystkie te dane dowodzą w sposób bezsporny istnienia określonej linii politycznej, specjalnych instrukcji i rozkazów w odniesieniu do polskich jeńców. Złe traktowanie, brutalność i nieludzkie warunki były zjawiskiem powszednim. Często zdarzały się morderstwa i wypadki ciężkiego uszkodzenia ciała. Załącza się opis przykładów, zeznanych pod przysięgą przez świadków". (Tamże, str. 428).

W Katyniu - z przyczyn, o których będzie mowa - hitlerowcy przystąpili do masowej już zagłady wielotysięcznej grupy oficerów polskich. Katyń był jednym z licznych ogniw w straszliwie długim, bezkresnym łańcuchu hitlerowskich mordów masowych tego samego typu. Katyń był jednym z licznych epizodów masowej rzezi jeńców wojennych, podjętej na froncie wschodnim przez Hitlera, Himmlera i dowództwo Wehrmachtu. Właśnie na jesień 1941 roku oraz na zimę 1941-1942 r. (Por. Biuletyn Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce, t. V, str. 137) - a więc na okres masowej egzekucji oficerów polskich w Katyniu (wrzesień - grudzień 1941 r.) - przypadło największe nasilenie tej potwornej, nakazanej przez najwyższe czynniki hitlerowskie akcji zagłady. Akcji zagłady, która - realizowana z bestialską bezwzględnością - pociągnęła za sobą śmierć setek tysięcy, milionów młodych, zdrowych mężczyzn.

Jesienią 1941 roku w Smoleńsku i jego najbliższej okolicy zagładzie uległo 60 000 mieszkańców i jeńców radzieckich z obozu Nr 126 oraz spośród jeńców ściągniętych tam z Wiaźmy. (Protokoły Procesu Norymberskiego, tom VII, wyd. cyt., str. 370).

W Rawie Ruskiej (pod Lwowem) hitlerowcy rozstrzelali lub zgładzili w wyrafinowany sposób tysiące jeńców radzieckich i francuskich, przy czym zwłoki pochowali w grobach masowych - po 300 do 400 w każdym. Niektóre z mogił zamaskowali krzakami i trawą. (Tamże, str, 373). Jak w Katyniu.

Opracowane z naukową ścisłością sprawozdania Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce zawierają wstrząsające fakty ludobójstwa, popełnionego przez hitlerowców na jeńcach wojennych na terenie Polski.

W Dęblinie - "stalag 307" - hitlerowcy unicestwili co najmniej 80 000 jeńców radzieckich. Zwłoki przewożono specjalnie założoną kolejką do rowu, mierzącego 6 metrów głębokości i obejmującego powierzchnię 7 000 metrów kwadratowych. Olbrzymi ten grób całkowicie wypełniony został zimą 1941-1942 roku. Wówczas hitlerowcy wysadzili część przylegających do rowu wałów i zmusili pozostałych przy życiu jeńców do wykonania nasypu wysokości ponad dwóch metrów. Jak w Katyniu.

W kompleksie obozów koło Ostrowia Mazowieckiego unicestwili hitlerowcy dziesiątki tysięcy jeńców radzieckich. W okolicy wsi Grondy odkryto około 41 000 zwłok, w obozie w Komorowie - około 24 000 zwłok, we wsi Guty - około 1800 zwłok, przy czym czaszki ofiar były przestrzelone. Jak w Katyniu.

W kombinacie obozów jenieckich wokół wsi Suchożebry (15 km na północ od Siedlec) ekshumowano około 18 000 zwłok jeńców radzieckich zamordowanych przez hitlerowskich ludobójców.

W obozach w Chełmie, w obozie w Siedlcach, w obozie w Ostrówku (powiat węgrowski), w obozie we wsi Sielczyk (powiat Biała Podlaska), w trzech obozach Zamościa, w obozie w Kielcach - a ileż spośród tych obozów pomijamy! - odkryto dziesiątki tysięcy zwłok jeńców radzieckich, zgładzonych przez hitlerowców. A iluż znalazło śmierć w komorach gazowych Oświęcimia, Stutthofu i Majdanka!

Ustalone zostało z całą pewnością, iż łącznie - na terenie samej tylko Polski - hitlerowcy unicestwili 484 000 - blisko pół miliona - jeńców radzieckich! Przy czym ogromna większość zginęła jesienią 1941 r. i zimą 1941-42 r. (Wszystkie fakty i dane zaczerpnięte z Biuletynu Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce, t. V, str. 125-170).

O rozmiarach zbrodni ludobójstwa, z pełną świadomością dokonywanej na jeńcach wojennych przez hitlerowców, świadczy m. in. fragment z protokołu konferencji przedstawicieli "Einsatzgruppen", zatrudnionych w stalagach. Konferencja ta odbyła się w Lublinie w dniu 27.01.1943 r. - na dwa mniej więcej miesiące przed katyńską prowokacją Goebbelsa.

Na tej naradzie ludobójców SS-Hauptsturmfuehrer Koenigshaus z Departamentu IV przy RSHA oświadczył z dumą, iż "od początku wojny z Rosją zmarło dwa miliony radzieckich jeńców wojennych". SS-Hauptsturmfuehrer Koenigshaus wolał przypisać tę masową zagładę jeńców wojennych wyłącznie chorobom... Jaka zaś była prawda, przed którą cofa się normalna wyobraźnia ludzka - świadczą m. in. fragmenty odnalezionej korespondencji morderców oraz relacje Polaków, naocznych świadków, spisane przez Główną Komisję Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce (Por. Biuletyn Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce, t. I, str. 305-314).

Obergefreiter F. P. (Feldpost - poczta polowa) 06100 Bz. z Chełma pisze w dniu 6.10.1941 r. - w Katyniu trwa masakra oficerów polskich - do gefreitra F. P. 95150:

"Mamy tu (w Chełmie - B. W.) olbrzymi obóz jeńców. W "lagrach" 1 i 2 w samym mieście znajduje się 90 000 tej zgrai. W "lagrze" 3 jest ich 60 000, w tym szarże od podoficerów do najwyższego dowództwa. Niestety, nie wszystko wolno pisać..."

F. P. 37813 E z Chełma do F. P. 27884 w dniu 14.10.1941 r.:

"Jeńcy żydowscy są natychmiast rozstrzeliwani, przy czym muszą wykopać sobie dół. Potem wiąże się ich po pięciu i tak strzela, by zaraz wpadli w dół. Dziennie odbywa się 300-400 takich egzekucji".

St. Grabowsky F. P. 29322 pisze w dn. 6.10.1941 r. do F. P. 35185 A:

"Rosjanie zdychają w naszych oczach jak bydło. Mamy właśnie rozstrzelać 4 000 Rosjan. Grób masowy właśnie kopią. Nie wiem jeszcze, jak to się robi: karabinami maszynowymi czy zwykłymi".

Nie! Ani karabinami maszynowymi ani zwykłymi. Po prostu - strzałem w tył czaszki z pistoletów kalibru 7.65 mm, naładowanych amunicją marki GECO (Gustaw Genschow & Co, Durlach koło Karlsruhe, Badenia). Jak w Katyniu.

Na posiedzeniu Trybunału Norymberskiego z dnia 18.02.1946 r. wiceprokurator radziecki, Smirnow, zademonstrował szereg autentycznych zdjęć, znalezionych w ręku hitlerowców lub w archiwach hitlerowskich, a przedstawiających typowe metody hitlerowskich egzekucji masowych. Wyświetlając zdjęcie oznaczone kolejnym numerem 3, wiceprokurator Smirnow oświadczył: "Takie zdjęcie migawkowe zrobione zostało w chwili wykonywania egzekucji. Zabójstwo popełnione jest w stylu typowo hitlerowskim, tj. przez strzał w kark. Proszę zauważyć, że ofiary krzyczą w chwili zadawania im śmierci". (Protokoły Procesu Norymberskiego, tom VII, wyd. cyt., str. 548).

***

Oto fakty - zarówno samo wymordowanie oficerów polskich (wrzesień - grudzień 1941 r.) jak i późniejsza prowokacją goebbelsowska (kwiecień 1943 r.), zmierzająca do przypisania tej hitlerowskiej zbrodni Związkowi Radzieckiemu, pogromcy hitlerowskich ludobójców - wiązały się ściśle z założeniami polityki imperializmu niemieckiego wobec narodu polskiego i narodów ZSRR oraz ze stosunkiem III Rzeszy do jeńców wojennych w Europie Wschodniej.

Ale i masakra oficerów polskich w Katyniu i prowokacja katyńska Goebbelsa wynikały ponadto z określonych przyczyn, osadzonych mocno w konkretnej sytuacji polityczno-wojskowej III Rzeszy w roku 1941 oraz w roku 1943. A sytuacja ta zmieniła się dla III Rzeszy - w okresie od jesieni 1941 roku do wiosny 1943 roku - w sposób radykalny. W sposób - dla władców III Rzeszy zatrważający.

4. Dlaczego Katyń w 1941 roku?

Latem i wczesną jesienią 1941 roku III Rzesza wydaje się być u szczytów potęgi i sukcesów wojskowych. Cała - z wyjątkiem Związku Radzieckiego - Europa kontynentalna, ujarzmiona przez Hitlera, pracuje dla hitlerowskiej machiny wojennej, która w dniu 22 czerwca 1941 r. runęła na Związek Radziecki. Propaganda hitlerowska dniem i nocą powtarza z właściwą imperialistom chełpliwością, że jest to - po zwycięskiej i szybkiej kampanii w Europie Zachodniej z roku 1940 - drugie wydanie "blitzkriegu" ("wojny błyskawicznej"). "Fuehrer prowadzi krucjatę antybolszewicką z chronometrem w ręku" - powtarza dniem i nocą propaganda Goebbelsa.

III Rzesza wydaje się zatem być u szczytu potęgi. W rzeczywistości jednak tę największą w dziejach machinę wojenną kapitalizmu poczęła już niszczyć młoda, niezmożona siła odradzająca świat: Kraj Rewolucji Socjalistycznej. Mimo pierwszych sukcesów napastnika staje się coraz bardziej widoczne, że tym razem "blitzkriegu" nie będzie. Że "niezwyciężony" ponoć Wehrmacht starł się tym razem z armią, która nawet kiedy się w pierwszym etapie cofała, nie przestawała bić. Nie przestawała zadawać straszliwych ciosów wrogowi uzbrojonemu po zęby i opancerzonemu nie tylko stalą, ale również prawie dwuletnim doświadczeniem drugiej wojny światowej.

Stopniowo, lecz coraz częściej, prasa i radio hitlerowskie zaczynają przebąkiwać o "absurdalnym (!) bohaterstwie żołnierza radzieckiego", o "bezrozumnym (!), dzikim uporze bolszewików", o "diabelskiej (!) wytrwałości i zręczności..."

"Wojna na Wschodzie - wyznał z melancholią już pod koniec lipca, a więc po miesiącu tryumfalnych fanfar hitlerowski dziennik Frankfurter Zeitung - rozwinęła się w sposób całkowicie odmienny od wojny, którą prowadziliśmy w roku ubiegłym (1940 - B. W.) na Zachodzie. Stała się wojną najbardziej w dziejach ryzykowną". (Cyt. Wg M. Hodena, Chronique des evenements mondiaux, t. II, str. 79).

Wkrótce też - na początku października 1941 roku - Goebbels w Das Reich rzuci pierwszy okrzyk trwogi hitleryzmu: "... Ta wojna jest naszą ostatnią szansą..." (Tamże, str. 145). Na razie jednak jesteśmy w lipcu 1941 r., kiedy element zaskoczenia jeszcze gra na rzecz napastnika i pancerna machina hitlerowska stosunkowo szybko prze naprzód.

Właśnie w lipcu 1941 roku dowództwo hitlerowskie podjęło, zmasowawszy dziesiątki dywizji pancernych, niezwykle silną ofensywę na wrota Moskwy - Smoleńsk. W odległości zaś od 25 do 45 km na zachód od Smoleńska w obozach Nr 1-ON, Nr 2-ON, Nr 3-ON przebywała internowana tam grupa oficerów i żołnierzy polskich. W warunkach szybkiej wojny ruchomej, przy ogromnym przeciążeniu linii komunikacyjnych, władzom radzieckim nie udaje się zmobilizować wagonów dla ewakuowania internowanych oficerów polskich. Na domiar złego hitlerowcy przerywają front i odcinają obozy internowanych oficerów od Smoleńska, który również zajęty zostaje wkrótce przez wroga. W ten sposób hitlerowski Wehrmacht zagarnął w lipcu 1941 roku wielotysięczną grupę oficerów polskich.

Jest lipiec 1941 roku. Hitlerowska polityka zagłady narodu polskiego, a przede wszystkim inteligencji polskiej nie tylko została już dawno opracowana przez kierownictwo III Rzeszy, ale jest już od wielu miesięcy w pełni realizowana w "Generalnej Guberni". Co więcej, do oficerów polskich wziętych do niewoli na froncie wschodnim stosują się w pełni ludobójcze dyrektywy fuehrera.

Dowódcą armii "grupa środkowa" (Gruppe Mitte), operującej między innymi pod Smoleńskiem, był w roku 1941 hitlerowski marszałek polny von Bock. W czasie procesu norymberskiego, porucznik Reinhard von Eichborn, podwładny płk. Ahrensa - szefa jednostki 537, której sztab mieścił się w willi na "Kozich Górach" w lesie Katyńskim - zeznał, iż był świadkiem dyskusji między feldmarszałkiem von Bockiem i feldmarszałkiem von Kluge na temat dyrektywy Hitlera, dotyczącej rozstrzeliwania "pewnych jeńców wojennych". (Protokoły Procesu Norymberskiego, t. XVII, str. 308-309, wyd. w jęz. ang.). Według von Eichborna - prawnika z wykształcenia, którego zeznania zmierzały wyraźnie do wybielenia OKW - "obydwaj panowie" mieli krytykować rozkaz rozstrzeliwania jeńców wojennych, a to "ze względu na dyscyplinę wojsk" (hitlerowskich". (Widzieliśmy jednak, że OKW zgodnie współdziałało w akcji zagłady jeńców wojennych wziętych na froncie wschodnim).

Wiceprokurator radziecki, Smirnow, przedstawił Trybunałowi dokumenty, z których wynika, iż w Smoleńsku stacjonowały:

1) SS-owska "Einsatzgruppe B", obejmująca "Sonderkommandos" 7-A, 7-B, 8 i 9 oraz

2) specjalna formacja SS-owska nazwana zawczasu - w oczekiwaniu wyznaczonego przez Hitlera dnia wkroczenia do Moskwy - "Sonderkommando Moskau".

Zadaniem obydwu tych formacji było przeprowadzanie - w ścisłym współdziałaniu z Wehrmachtem - masowych mordów w obozach. Specjalnym - i nieco przedwcześnie wyznaczonym - zadaniem "Sonderkommando Moskau" było dokonywanie masowych egzekucji w Moskwie. (Protokoły Procesu Norymberskiego, t. XVII, wyd. cyt., str. 305-307).

W oczekiwaniu tego dnia, który nigdy nie nadszedł, obydwie formacje stacjonujące w Smoleńsku masakrowały jeńców wojennych w okolicznych obozach oraz ludność cywilną. Wykonywały w ten sposób ścisłe rozkazy, m. in. rozkaz bezpośrednio skierowany również do nich, a przedstawiony Trybunałowi Norymberskiemu przez wiceprokuratora radzieckiego, Smirnowa/ (Tamże. Dokument oznaczony jest jako Dokument Procesu Norymberskiego ZSRR - 3 i nosi tytuł "Specjalne dyrektywy rządu hitlerowskiego dotyczące zagłady jeńców wojennych").

Nagłówek rozkazu brzmi: "Berlin, 29 października 1941 r. Szef Policji Bezpieczeństwa i Służby Bezpieczeństwa. Ściśle tajne. Pilne. Rozkaz operacyjny Nr 14".

Powołując się na uprzednio wydane rozkazy z dnia 17 lipca 1941 roku i z dnia 12 września 1941 roku rozkaz - w najistotniejszej swej części głosi:

"W załączniku do niniejszego przesyłam instrukcje dotyczące ewakuowania sowieckich więźniów cywilnych i jeńców wojennych - ze stałych obozów jenieckich oraz z obozów przejściowych na tyłach Armii...

Instrukcje niniejsze opracowane zostały wespół z Naczelnym Dowództwem Armii. Naczelne Dowództwo Armii zawiadomiło o tym zarówno dowódców poszczególnych armii (grup na tyłach jak i miejscowych dowódców obozów jenieckich i obozów przejściowych.

Grupy operacyjne - zależnie od wielkości obozu znajdującego się na ich terytorium - wydzielają oddziały do zadań specjalnych ("Sonderkommandos") o wystarczającej sile pod dowództwem SS-owskim... Poleca się oddziałom specjalnym ("Sonderkommandos") bezzwłocznie przystąpić do dzieła w obozach.

"...Podkreślam z naciskiem, że rozkazy operacyjne Nr 8 i 14 podobnie jak załącznik do niniejszego winny być natychmiast zniszczone w wypadku bezpośredniego zagrożenia". (Tamże, str. 307).

Do tych wszystkich zasadniczych instrukcji, dotyczących zgładzania "pewnych grup jeńców wojennych"; do tych instrukcji, które dotarły również i przede wszystkim do "Einsatzgruppe B" i "Sonderkommando Moskau", stacjonujących w Smoleńsku - do tych instrukcji ogólnych dochodziły ponadto, w odniesieniu do pojmanych pod Smoleńskiem oficerów polskich, względy polityczne specjalne, związane ściśle z ówczesną sytuacją, a zwłaszcza z nowym ukształtowaniem się stosunków polsko-radzieckich.

Nie zapominajmy, że 30 lipca 1941 roku rząd Sikorskiego podpisał układ ze Związkiem Radzieckim, który przewidywał solidarną walkę przeciwko hitlerowskiej Rzeszy oraz utworzenie armii polskiej na terenie ZSRR. W tej ostatniej sprawie zawarta została dodatkowa umowa wojskowa, podpisana w dniu 14 sierpnia 1941 roku. I już we wrześniu rozpoczęło się na terytorium ZSRR formowanie armii polskiej, do której zaczęły napływać tysiące polskich oficerów i żołnierzy z obozów, gdzie przebywali uprzednio jako internowani. W połowie sierpnia tegoż roku odbył się w Moskwie Kongres Słowiański, na którym wszyscy uczestnicy - m. in. Polacy - zgodnie podkreślali niebezpieczeństwo zagłady grożące narodom słowiańskim ze strony hitlerowców oraz konieczność solidarnej walki przeciw hitleryzmowi.

"Świat słowiański - oświadczył na Kongresie wielki pisarz radziecki, Aleksy Tołstoj - winien się zjednoczyć w celu możliwie szybkiego i ostatecznego rozgromienia niemieckiego faszyzmu".

We wrześniu 1941 roku zaczyna się tworzyć na terytorium ZSRR armia polska - i we wrześniu 1941 roku rozpoczyna się w okupowanym przez hitlerowców Katyniu masakra jeńców-Polaków. Hitlerowcy, nawet gdyby nie kierowali się wtedy zasadą masowego unicestwiania jeńców wojennych na froncie wschodnim, nie zawahaliby się tej zbrodni popełnić. A przecież się tą zasadą kierowali!

Już wtedy, we wrześniu 1941 roku, mieli aż nadto dotkliwą świadomość groźnej, śmiertelnej dla nich siły Związku Radzieckiego, która wzbudziła drżenie radosnej nadziei w Polsce i w pozostałych krajach przygniecionych okupacją niemiecką. Hitlerowcy mogli się obawiać, że pojmani przez nich oficerowie polscy będą próbowali zbiec i wzmocnić kadrę tworzącej się w ZSRR armii polskiej. Przewieźć jeńców daleko za front, na teren Generalnej Guberni czy Reichu? Ależ to byłoby całkowicie sprzeczne z realizowaną przez Franka, już niemal od dwóch lat, polityką eksterminacji polskiej inteligencji i narodu polskiego w ogóle.

Cóż znaczyło dla hitlerowców, którzy w Polsce wtedy już setki tysięcy Polaków wymordowali - i mordować nie przestawali - cóż dla nich znaczyło wymordowanie i to w bezpośredniej bliskości frontu, w zamęcie wojny, na ziemi radzieckiej, 11 tysięcy oficerów i żołnierzy polskich?!

...I począwszy od września 1941 roku sztab pewnej jednostki armii ("grupa środkowa"), jednostki zwanej 537 pułkiem wojsk rzekomo łączności, dowodzonej przez pułkownika Ahrensa - sztab tej jednostki mieszczący się w willi na "Kozich Górach" w lesie Katyńskim, rozpoczął masowe rozstrzeliwanie jeńców polskich.

Rozpoczął masowe rozstrzeliwanie jeńców polskich w ścisłym współdziałaniu ze stacjonującymi w Smoleńsku SS-manami z "Einsatzgruppe B" (obejmującej Sonderkommandos 7-A, 7-B, 8 i 9) oraz w ścisłym współdziałaniu z formacją, zwaną nieco przedwcześnie "Sonderkommando Moskau".

Rozpoczął masowe rozstrzeliwanie jeńców-Polaków w lesie Katyńskim. W lesie Katyńskim, który przed najazdem hitlerowskim, tj. do dnia 22 czerwca 1941 roku, był miejscem wycieczek i spacerów ludności Smoleńska. W lesie Katyńskim, do którego wstęp za okupacji hitlerowskiej pociągał - jeśli się nie miało specjalnego zezwolenia - rozstrzelanie na miejscu.

***

Dniem i nocą - dniami i nocami września, października, listopada, grudnia 1941 roku - huczał las Katyński, huczał motorami wielkich samochodów ciężarowych, którymi hitlerowcy zwozili tam oficerów polskich z szosy Smoleńsk-Witebsk. Kiedy motory milkły, rozlegało się wielokrotne, chrapliwe: "Rrraus!!!" Opróżniały się kolejno wielkie samochody ciężarowe. Niektórzy spośród przywiezionych próbowali stawiać opór. Wiązano im ręce lub zarzucano worki na głowę.

A potem - trzask. Wielokrotny, suchy trzask jak gdyby bicza: trzask pistoletów. Kalibru 7,65 mm. Ładowanych kulami marki GECO: Gustaw Genschow & Co, Durlach, koło Karlsruhe, Badenia. Strzelali w kark. W stylu typowo hitlerowskim. Potem ci z "Sonderkommandos" albo powracali do Smoleńska, albo częściowo pozostawali i wraz z tymi ze sztabu 537 pułku "łączności" szli do willi na "Kozich Górach" niedaleko Dniepru. Myli się. "Alles in Ordnung". Zmywali niekiedy ślady krwi z rękawa. "Alles in Ordnung". Potem jedli. Potem pili. Pili dużo. Potem szli spać.

Sprowadzeni z obozu Nr 126 jeńcy radzieccy kopali rowy, długie i głębokie - podobne do tych, które kopano w Dęblinie dla jeńców radzieckich. Układali zwłoki oficerów polskich, zasypywali groby, sadzili na nich dla niepoznaki, na rozkaz hitlerowców, sosenki i wtedy - wtedy sami padali od kuli hitlerowskiej. "Alles in Ordnung".

Zdarzyło się, że któryś z hitlerowskich siepaczy - puszczając być może wodze "sentymentalnej" fantazji - postawił krzyż na jednym z pagórków utworzonych przez masowe mogiły polskich oficerów. Ostatecznie, w Katyniu toczyły się przecież walki w lipcu 1941 r. i krzyż w tej okolicy nie powinien był znowu tak bardzo dziwić.

Tak zapewne rozumował ów zbir hitlerowski, który uniesiony sentymentalną fantazją postawił krzyż na jednej z mogił swoich ofiar. Zobaczymy, jak ten krzyż wypłynie znacznie później w zawiłych zeznaniach, które pułkownik Ahrens składać będzie w 1946 r. przed Międzynarodowym Trybunałem Wojskowym w Norymberdze - i ile kłopotu sprawi temu b. dowódcy jednostki "saperskiej" czy - jak się upierał - 537 jednostki "łączności", której sztab stacjonował w lesie Katyńskim.

***

"Tutaj w lesie Katyńskim, jesienią 1941 roku, zezwierzęceni bandyci hitlerowscy rozstrzelali 11 000 jeńców wojennych - żołnierzy i oficerów polskich. Żołnierzu Czerwonej Armii, pomścij ich!"

Taki napis umieścił na wielkiej tablicy przed lasem Katyńskim radziecki towarzysz broni żołnierza polskiego, skoro tylko Czerwona Armia przegnała ludobójców hitlerowskich z okolic Smoleńska we wrześniu 1943 roku. I pomścił żołnierz Czerwonej Armii śmierć pomordowanych przez hitlerowskich ludobójców oficerów i żołnierzy polskich.

***

Tymczasem jednak cofnijmy się do kwietnia 1943 roku, okresu, kiedy Goebbels puszcza w świat hitlerowską prowokację katyńską.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.