Jump to content
  • Announcements

    • Jarpen Zigrin

      Zostań naszym fanem. Obserwuj nas w social mediach : )   12/11/2016

      Daj się poznać jako nasz fan oraz miej łatwy i szybki dostęp do najnowszych informacji poprzez swój ulubiony portal społecznościowy.    Obecnie można nas znaleźć m.in tutaj:   Facebook: http://www.facebook.com/pages/Historiaorgp...19230928?ref=ts Twitter: http://twitter.com/historia_org_pl Instagram: https://www.instagram.com/historia.org.pl/
    • Jarpen Zigrin

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum   12/12/2016

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum. Krótki przewodnik o tym, jak poprawnie pisać i cytować posty: http://forum.historia.org.pl/topic/14455-przewodnik-uzytkownika-jak-pisac-na-forum/
lotherlohan

Ciekawostki ze starożytnej Grecji

Recommended Posts

GP_mars   

Musiałem zadać pytanie - ze względu na skojarzenie z awatarem Gregskiego ;)

Oficjalna formułka to: Czy jesteście piratami?

Zwraca na to uwagę Tukidydes w księdze I, w toku dowodzenia, że piractwo było wówczas powszechne i w żadnym wypadku nie przynosiło ujmy.

Specjalnie dla fodele:

http://www.perseus.tufts.edu/hopper/text?doc=Perseus%3Atext%3A1999.01.0199%3Abook%3D1%3Achapter%3D5%3Asection%3D2

Co wiem, z książki "Piraci w świecie grecko - rzymskim" to podówczas nie stosowano terminu pejrates (późniejszego, acz słowotwórczo nam bliskiego) lecz lejstes (ληιστής)

Share this post


Link to post
Share on other sites
fodele   

Co wiem, z książki "Piraci w świecie grecko - rzymskim" to podówczas nie stosowano terminu pejrates (późniejszego, acz słowotwórczo nam bliskiego) lecz lejstes (ληιστής)

Dziękuję GP_mars!!! :)

Rzeczywiście, piractwo było w czasach Homera zwykłym sposobem zarobkowania, zawodem jak każdy inny. Obecnie obydwa przytoczone przez Ciebie słowa mają wydźwięk pejoratywny. Pirat jaki jest każdy widzi ;) Natomiast "listis" (tak nowozytni Grecy wymawiają słówko ληιστής), to tyle co rozbójnik, bandyta. Zmieniły się czasy, zmienił się pogląd na co niektóre zajęcia.

Share this post


Link to post
Share on other sites
gregski   

Gregski to rzeczywiście człowiek miły i uczynny, ale bez przesady. Wklejam tu posty, bo zauważyłem, że nie sprowokować Was oboje to tak jak odmówić sobie smakowitego deseru.

O starożytności mam mgliste pojęcie a "marynarstwo" odeszło w przeszłość. Ja jestem inżynierem od statków i tyle. Tak, więc nie miałem pojęcia jak to powitanie wyglądało i dlatego czekałem na pojawienie się GP_marsa.

Czytałem też, że Grecy potrafili przybyć, jako kupcy i rzeczywiście handlować, ale jeśli trafiła się jakaś wyjątkowa okazja to potrafili ją capnąć. Czyli grabili, porywali i w nogi (a właściwie w żagle)!

Share this post


Link to post
Share on other sites
GP_mars   

I tu się Gregski nie mylisz. Tukidydes sugieruje, że w jego czasach akty piractwa nie były tak częste jak dawniej. W cytowanej pozycji wskazuje się na dowody pośrednie u samego Tukidydesa, oraz w inskrypcjach z okresu - które świadczą o czymś wręcz przeciwnym. Kiedy nadarzała się okazja - łupiono kogo i gdzie popadnie.

Działania w Wojnie Peloponeskiej często opierały się na aktach piractwa - organizowanego przez państwa i strony konfliktu (a więc raczej korsarstwa).

Podchody prowadzono i na lokalną skalę - np. przetrwała inskrypcja ugody między miastami Ojantheja i Chalejon, w której obie strony (ok. roku 450 p.n.e.) przyrzekały solennie łupić się nawzajem kulturalnie i z zasadami - tj. wyłącznie na morzu, a nie w portach.

W mowie "Przeciw Timokratesowi" Demostenes, czyli o wiek później - opisuje przypadek jak ateński okręt rządowy wiozący posłów napadł i ograbił okręt egipski (nie prowadzono wówczas wojny z Egiptem) ze względu na bogaty ładunek (mienie warte 9,5 talenta). Oczywiście 10% zdobycznego należało się na rzecz bogini Ateny.

Ot i co w kwestii ciekawostek skojarzyło mi się z Twoim awatarem.

EDIT: W polskim tłumaczeniu Odysei próżno szukać słowa "piraci" - Parandowski użył tłumaczenia lejstes - "łotrzyki", co jest niezbyt poprawne w przypadku ludzi działających z okrętów. Dlatego w polskim przekładzie takiego "morskiego" klimatu brak. Kumaniecki w tłumaczeniu Tukidydesa użył słowa "korsarze".

Edited by GP_mars

Share this post


Link to post
Share on other sites
fodele   

Amerykański astronom oraz jego kolega filozof z Uniwersytetu Utah, są przekonani, że starożytni Grecy obserwowali Kometę Halleya już 250 lat przed tym, jak jej istnienie udokumentowali Chińczycy. Przemyślenia swe opublikowali w czasopiśmie „New Scientist” po tym jak wykonali dokładny model przelotu komety. Obaj naukowcy starannie wczytywali się w świadectwa starożytnych, którzy pisali, że latem 466 p.n.e. kometa był widoczna przez 75 dni. Widzieli ją mniej więcej w tym samym okresie, kiedy w północnej Grecji spadł meteor (pomiędzy rokiem 468 a 466 p.n.e.), który potem przez niemal 500 lat był atrakcją turystyczną. Wprawdzie Amerykanie nie mogą z całą pewnością udowodnić, że zjawisko obserwowane przez starożytnych było kometą Halleya, jednakże twierdzą, że tak duże komety obserwuje się rzadko, toteż istnieje ogromne prawdopodobieństwo, iż chodziło o to konkretne ciało niebieskie.

Jednocześnie uczeni z Utah uznali Anaksagorasa za „gwiazdę” greckiej astronomii, gdyż dokonując obserwacji zaćmienia Słońca (w 478 p.n.e.), właściwie przewidział on upadek na Ziemię „wielkich mas skalnych”, czyli po prostu meteoru.

:)

Share this post


Link to post
Share on other sites
fodele   

Pierwsze pędy trzciny cukrowej pojawiły się na terenie Grecji dzięki Kreteńczykowi (! :) ) Nearchosowi - dowódcy floty Aleksandra Wielkiego. Przywiózł je ze sobą z wyprawy do Indii. Cukru wyciśniętego z pędów, używano wtedy jedynie do celów medycznych. Cukier trzcinowy stał się znany na zachodzie Europy dopiero dzięki Joannitom, którzy sprowadzili go z krajów arabskich. W XII wieku jednym z czołowych producentów cukru trzcinowego było Rodos oraz Cypr, stąd też rozprowadzano ten pożądany produkt po całym basenie Morza Sródziemnego.

Share this post


Link to post
Share on other sites
GP_mars   

To ja trochę o Sparcie. Może to nie jest jakaś ukryta ciekawostka, każdy kto czytał Herodota - wie co co chodzi. Dla tych co nie czytali może to być jednak nowe i ciekawe.

Historyjka o rodzinie i stabilizacji politycznej w Sparcie (jakże wychwalanej przez wielu antycznych twórców).

Otóż jest to przykład drogi zdrajcy i bohatera do Termopil.

Król Sparty Ariston (z rodu Eurypontydów) miał przyjaciela Agestosa, który miał przepiękną żonę. Wg opowieści Herodota - ta jako dziecko urodziła się małym koszmarkiem, ale dzięki wstawiennictwie Heleny (Trojańskiej, w Sparcie była ona lokalnym bóstwem) stała się najpiękniejszą kobietą, tak pociągającą, że Ariston nie mogąc się powstrzymać - zaplanował podstęp. Niby to dla podtrzymania przyjaźni - zaproponował przyjacielowi, że wymienią się czymkolwiek, co drugi zażąda. Przyjaciel poprosił najpierw o jakiś cenny przedmiot - król Ariston - o żonę. I w ten sposób doprowadził do rozwodu i sam się z nią ożenił. Całość raczej jest czystą bajką, prawdziwym problemem Aristona było to, że jego dwie pierwsze żony nie dały mu męskiego potomka.

Niezależnie od kontekstu - królowi Aristonowi narodził się syn. Problem w tym, że król liczyć potrafił - narodził się zdecydowanie za wcześnie od dnia w którym po raz pierwszy spał ze swoją nową żoną. W pierwszej chwili stwierdził przed eforami - że to niemożliwe, żeby dziecko było jego. Jakoś kolejny syn się przez pewien czas nie pojawiał - więc Ariston uznał, że jednak dziecko nazwane Demaratosem - jest jego. Król zmarł - a Demaratos objął panowanie po "ojcu".

Demaratos widać jednak coś po "ojcu" odziedziczył - jak twierdzi Herodot, porwał, że tak powiem "sprzed ołtaża" dziewczynę przyrzeczoną Leutychidesowi, swojemu bliskiemu krewnemu (a co gorsze osobie, która w przypadku gdyby Ariston zmarł bezpotomnie - dziedziczyłaby tron). Mało tego - podczas wyprawy przeciw Atenom - Demaratos pożarł się z drugim królem Sparty - Kleomenesem I.

Kleomenes i Leutychides wystąpili wspólnie ze sprawą sądową przeciw Demaratosowi, powołując na świadków eforów, przed którymi kiedyś Ariston wszystko wypaplał. Nie mogąc jednoznacznie rozstzygnąć - wystąpiono do wyroczni w Delfach, która stwierdziła, że Demaratos nie jest synem Aristona (wg. Herodota przekupił wyrocznię Kleomenes, w co jednak nie trzeba do końca wierzyć, bo Herodot był wyraźnie wrogi temu królowi).

W ten sposób Demaratos stracił tytuł, który otrzymał Leutychides (II). Wkrótce potem Demaratos wyjechał ze Sparty. Demaratos nie został wygnany - wyjechał z własnej woli. Dopiero po wyjeździe Spartanie, kiedy był jeszcze w Grecji, zaczęli go ścigać i pozbawili praw. Ostatecznie trafił do Persji, gdzie działał jako doradca króla, królów (mamy więc spartańskiego zdrajcę).

Kleomenes był postacią wybitną, królem który przygotował Spartę do przyszłej wielkiej wojny z Persją. Był jednak osobowością trudną, autorytarną i wyłamującą się z spartańskich standardów. Szybkie wahnięcie poparcia przeciw Demaratosowi, wkrótce odwróciło się przeciw Kleomenesowi - zaczęły krążyć plotki o przekupieniu wyroczni. Widząc co się święci Kleomenes uciekł ze Sparty i zaczął podburzać Arkadyjczyków przeciw Sparcie (drugi zdrajca w historii, postać nieco podobna do ateńczyka Alkibiadesa, który wspierał wrogów aby swoją ojczyznę odzyskać). Wkrótce w bardzo dziwnych okolicznościach Kleomenes wraca do Sparty aby dalej królować, po czym wkrótce w jeszcze dziwniejszych okolicznościach ginie (niby oszalał i popełnił w dziwny i okrutny sposób samobójstwo). Kto na śmierci Kelomenesa zyskiwał - ano Leonidas, bohater spod Termopil (nie ma dowodów na jego zaangażowanie w śmierć Kleomenesa, niemniej historycy bywają podejrzliwi).

Był on bratem przyrodnim Kleomenesa - synem tak jak i tamten, króla Anaksadrysa II. Co pozwoli dalej rozwijać spartańską operę mydlaną, tym razem w dynastii Agiadów.

Anaksadrys był jednym z najważniejszych królów Sparty. To za jego czasów i z jego udziałem powstała Symmarchia Spartańska - czyli zbiór układów wiążących Spartę z większością Peloponezu, tworząc wspólny organizm. Król ten kończył też proces wyzwalania Hellady od tyranów, w który przez pewien czas była Sparta zaangażowana - zyskując wiele szacunku.

Rodzinnie jednak miał problem "był ożeniony z córką swej siostry i bardzo ją miłował, nie miał z nią dzieci". Eforowie i starsi zaczęli na niego naciskać, żeby się rozwiódł z żoną i wziął sobie inną, która da mu potomka. Anaksadrys zawziął się jednak i stwierdził, że żony, która jest bez winy, odpychać nie będzie.

Wymyślili zatem mądrzy ludzie w Sparcie aby żonie swej wyświadczał nadal wszystko dobre jak dotychczas, ale oprócz niej żeby wziął sobie drugą żonę, która da mu potomstwo.

Pomysł genialny w swej prostocie, problem w tym, że potomstwo wysypało się Anaksadrysowi niespodziewanie z obu żon.

Najpierw druga żona urodziła Kleomenesa, wkrótce jednak pierwsza żona urodziła kolejno 3 synów - Dorieusa, Leonidasa i Kleombrota. Teraz to wszystkim musiały kopary poopadać.

W oczywisty sposób zrodziło to konflikt. Początkowo dotyczył on Kleomenesa i Dorieusa. W wyniku tego Dorieus udał się (czy też został usunięty) z misją kolonizacyjną. Misja się nie powiodła i Dorieus stracił życie w starciu z Kartagińczykami.

W ten sposób Leonidas z III miejsca do tronu przesunął się na II, a dziwna śmierć Kleomensesa uczyniła go królem. W rezultacie zaprowadziła do bohaterskiej śmierci pod Termopilami i wiecznej pamięci rasy ludzkiej. Swoją drogą był tam i dobrowolny wygnaniec Demaratos, wraz z wojskami perskimi. Bohater i wygnaniec z dwóch rodów spartańskich, ten co niesłusznie stracił i ten co szczęśliwie zyskał.

Ot scenariusz, przy którym "I'm your father" G. Lucasa może się schować.

A scenariusz komiksu i filmu 300 są żałosnymi popłuczynami.

Edited by GP_mars

Share this post


Link to post
Share on other sites
gregski   

Podobno, gdy Kserkses zapytał Demaratosa o wartość spartańskich żołnierzy ten odpowiedział, ze w pojedynkę nie są lepsi od innych, ale gdy staną, jako oddział warci są o wiele więcej niż to wynika z liczby.

Biedak Leonidas był z kolei zaszantażowany przez Pytię, która miała wymamrotać, że w tej wojnie Sparta zostanie zniszczona, no chyba, że jej król polegnie. Jemu po prostu nie było wolno wrócić "z tarczą".

Share this post


Link to post
Share on other sites
GP_mars   
Podobno, gdy Kserkses zapytał Demaratosa o wartość spartańskich żołnierzy ten odpowiedział, ze w pojedynkę nie są lepsi od innych, ale gdy staną, jako oddział warci są o wiele więcej niż to wynika z liczby.

Taki przekaz dał Herodot. Co prawda nie bardzo wiadomo skąd wiedział o czym rozmawiał Kserkses, więc raczej jest to wyobrażenie Herodota niż faktyczny dialog. Względnie może być to powszechnie panujący wówczas pogląd w Grecji.

Ponadto ciekawe, że Herodot jest dziwnie powściągliwy w ocenie Demaratosa (który najprawdopodobniej idzie wraz z najeźdźcami aby zainstalować się w Sparcie jako wasal króla, królów) - a wyraźnie wrogi Kleomenesowi, który jest kontrowersyjną postacią - ale można się zastanawiać, czy i na ile był gorszy od Demaratosa (IMHO nie na tyle gorszy, aby zostać aż tak zeszmaconym przez historyka).

Biedak Leonidas był z kolei zaszantażowany przez Pytię, która miała wymamrotać, że w tej wojnie Sparta zostanie zniszczona, no chyba, że jej król polegnie. Jemu po prostu nie było wolno wrócić "z tarczą".

Z tego co pamiętam to miały być 2 przepowiednie, pierwsza tak zła, że z błaganiem zwrócono się z pytaniem po raz drugi i wtedy pojawiła się ta "lepsza".

Spartanie słynęli z przesądności. To czy królowie Sparty faktycznie wierzyli w przepowiednie - nie do końca można być pewnym. Kleomenes miał przecież przekupić wyrocznie (... o ile jest to prawda). W każdym bądź razie plotki o przekupieniu wyroczni doprowadziły do jego upadku.

Myślę, że faktycznie Leonidas nie miał wielkiego wyboru - wierzył, czy nie wierzył w przepowiednie. Z powyższej opowieści widać, że królem Sparty w owych czasach się bywało - ale nigdy nie można było być pewnym czy się nim zostanie. Prawdopodobnie oprócz wzajemnych animozji między członkami rodów królewskich - najistotniejszą rolę odgrywało kolegium eforów - wybijające się w tym okresie na pierwszą pozycję w Sparcie, kosztem uprawnień królewskich. Co prawda działanie tej zakulisowej siły nie ma niepodważalnego oparcia w źródłach - prawda jest jednak, że przed wojnami z Persją królowie potrafili się skutecznie oprzeć eforom - potem już takich możliwości najczęściej nie mają.

Zresztą i po śmierci Leonidasa w kolejnych latach widać, że rola króla była bardzo śliska. Pauzaniasz został zrobiony na zdrajcę (zarzuty wyglądają podejrzanie, choć przekazu nie można kompletnie odrzucić) Leutychides został łapówkarzem, kiedy nie powiodła się jego wyprawa do Tesalii (tu znaleziono go z workiem złota - więc zarzut miał dość solidne podstawy).

Faktycznie Gregski - Leonidas nie miał co wracać, może znalazłby się worek perskiego złota w jego manatkach, względnie jakiś niewolnik zeznawałby, że posłował w imieniu króla do Persów. ;) Dobra - sam nie bardzo wierzę we wrabianie wszystkich królów w afery (Kleomenes, Leutychides regent Pauzaniasz - to nieco za wiele przypadków) - ale zdanie brzmi fajnie :rolleyes:

Share this post


Link to post
Share on other sites
fodele   

Powszechnie znane są starożytne pochówki zwierząt, które wiernie służyły człowiekowi za życia, pomagając mu w osiągnięciu wielkości, podnosząc jego status, wzbudzając respekt współtowarzyszy… Mam tu na myśli chociażby konie bojowe grzebane wraz z ich posiadaczami - wojownikami, którzy dosiadali ich za życia. Odkrywane są również groby innych koni bojowych, które ciągnęły rydwany. Natknęłam się niedawno na przepiękne i bardzo obrazowe zdjęcia z wykopalisk w Mikri Doksipara nad rzeką Evros, gdzie ukazane są właśnie tego typu groby. Podsyłam stronkę:

http://www.mikridoxiparazoni.gr/findings/WagonsAndHorses/hellenic/index.htm

Do tego typu praktyk w starożytności jesteśmy poniekąd przyzwyczajeni. Są one często spotykane od okresu kultury mykeńskiej aż po czasy hellenistyczne, że wspomnimy chociażby konie z kopca maratońskiego czy pogrzeb jaki Aleksander Wielki zgotował Bucefałowi.

Już niedługo na Krecie będzie można odwiedzać przepiękny teren archeologiczny w Eleftherna oraz przynależące do niego cmentarzysko w Orthi Petra, które służyło jako miejsce pochówku w czasach geometrycznych i archaicznych. Miejsce to oferuje niesamowity „przekrój” przez zwyczaje grzebalne starożytnych. Ma też kilka historii, które skłaniają do wzruszeń. Jedną z nich jest niewątpliwie ta związana ze znalezionym przez archeologów szkieletem psa, który zakończył życie skulony u stóp pitosa zawierającego szkielet kilkunastoletniego chłopca. Ponieważ szkielet psa nie był w żaden sposób uszkodzony, archeolodzy doszli do wniosku, że zwierzę nie zostało złożone w ofierze swojemu nastoletniemu panu, ani nie zmarło śmiercią tragiczną. Najwyraźniej psie serce nie wytrzymało rozstania z opiekunem i zwierzę postanowiło towarzyszyć mu w innym życiu z własnego wyboru. Wprawdzie wiernego psa nie pochowano, ale też nikt nie zdecydował się sprzątnąć jego szczątków z cmentarza poświęconego przecież ludziom!

Nie jest to odosobniony przypadek, z podobną sytuacją spotkali się archeolodzy w miejscowości Kavousi na Krecie, czy na wyspie Kos…

Psia wierność opisywana jest w dziełach starożytnych. Najbardziej znanym przypadkiem jest oczywiście pies Odyseusza, który czekał na powrót swojego pana przez 20 lat. Inny przykład psiej miłości przedstawił w „De Natura Animalium” Aelian, opisując czworonoga należącego do niejakiego Eupolesa - po śmierci swojego pana pies nigdy nie opuścił jego grobu.

Do dnia dzisiejszego znane jest też Kynos Sima (Psi Znak, Psie Miejsce) na Eginie, gdzie według historii Plutarcha ostatkiem sił wyszedł na brzeg i został pochowany pies Ksantiposa (ojca Peryklesa). Psisko rzucając się wpław do morza starało się nadążyć za łodzią przewożącą jego pana na pobliską Eginę, nie wytrzymało jednak ogromnego wysiłku... Rzecz miała miejsce w roku 480 p.n.e. podczas przymusowej ewakuacji ludności ateńskiej ze stolicy Attyki zarządzonej przez Temistoklesa.

http://blogs.sch.gr/tgiakoum/files/2010/08/pet-tombstone.jpg

Wprawdzie bez steli nagrobnej, ale równie piękny pochówek jak ten przedstawiony powyżej miał pies, którego imię nie zachowało się do naszych czasów. Jego grób znaleziono w Atenach na pl. Sintagmatos podczas budowania kolejnej linii metra. Szczątki zwierzęcia wyjątkowo starannie ułożono w jamie grobowej, a na szyi psa archeolodzy odkryli resztki skórzanej obroży nabijanej ozdobnymi ćwiekami, dookoła ułożone były nawet niewielkie pojemniczki z olejkami wonnymi, czyli typowe dary grobowe, w jakie zaopatrywano zmarłych ludzi! Zaznaczyć trzeba, że pies pochowany był na zwykłym cmentarzu przeznaczonym dla gatunku ludzkiego.

Dzisiejsi Grecy nie są już tak związani ze zwierzętami… Na Krecie liczba koni i osiołków razem wziętych nie przekracza nawet 3 tysięcy. Człowiek uniezależnił się od zwierząt pociągowych, które nie będąc dla niego środkiem transportu, ani oznaką dobrobytu przestały być ważne i jednocześnie szanowane. Małe domowe czworonogi niestety również nie cieszą się w Helladzie takimi honorami jak chociażby ich przedstawiciele w zachodniej Europie. Obecnie w Grecji istnieje tylko jeden publiczny cmentarz dla zwierząt.

Poniżej artykuł z fotografiami przedstawiającymi pitos i szczątki psa na starożytnym cmentarzysku w Eleftherna na Krecie (fot. 1-2), oraz wyjątkowo staranny pochówek psa z okresu rzymskiego w Atenach (fot.3).

http://www.tovima.gr/culture/article/?aid=259426

Share this post


Link to post
Share on other sites
fodele   

Kilka miesięcy temu Ateny uzyskały kolejne mini muzeum w postaci ekspozycji na stacji metra Cholargos. Wystawione tu eksponaty i sporej wielkości afisz dają jasno do zrozumienia, że odkryta przy budowie metra droga (na długości 30 m) również dla starożytnych miała duże znaczenie. Trasa biegnąca bezpośrednio pod ulicą Mesogeion - jedną z większych ulic dzisiejszych Aten - prowadziła podróżnych od centrum miasta w stronę równiny maratońskiej. Odkryta droga pochodzi z V w.p.n.e. i jest wykuta w miękkiej łupkowej skale, zaś bezpośrednio pod nią znaleziono bardzo dobrej jakości (i wspaniale zachowane!) rury drenażowe, które były w użyciu jeszcze w czasach rzymskich. Pewne odcinki podziemnego przejścia na stacji Cholargos przykryte są grubym szkłem, pod którym można oglądać pozostawione wykopaliska. Dzięki temu nawet osoby nie obdarzone fantazją z łatwością na chwilkę przeniosą się w okres świetności Aten.

http://www.enet.gr/?i=news.el.article&id=196197

http://news247.gr/ellada/article428562.ece

Również ostatni remont najstarszej nitki ateńskiego metra na odcinku Thiseio-Monastiraki przyniósł nie byle jakie odkrycie. Dzięki niemu bowiem archeolodzy mieli okazję upewnić się o istnieniu i właściwej lokalizacji Ołtarza Dwunastu Bogów, który do tej pory niemal w całości znajdował się pod torowiskiem. Ołtarz ten jako punkt graniczny (od niego odliczano odległość z Aten do innych poleis), znany był z wielu starożytnych źródeł literackich. Szczątkowo widoczny jest po dziś dzień na Agorze ateńskiej… Po raz pierwszy odkopano go w 1891 roku, gdy rozpoczęto budowę linii kolejowej Ateny-Pireus. Koniec XIX wieku nie sprzyjał jednak prowadzeniom dokładnych dokumentacji archeologicznych. W 1934 roku, podczas systematycznych tym razem wykopalisk na starożytnej Agorze, ruiny zidentyfikowano dzięki wyrytemu napisowi.

Niestety również teraz archeologom nie było dane dokładnie przyjrzeć się poszczególnym fazom budowy zabytku, gdyż opóźnienie w pracach remontowych torowiska spowodowało, iż dyrekcja metra nie zgodziła się na przeprowadzenie badań. Stosunkowo dobrze zachowany ołtarz został ponownie przykryty warstwą ziemi i czeka na bardziej sprzyjające czasy. Turystom pozostaje oglądać jego skromną część wciśniętą w kąt Agory starożytnej i wierzyć przewodnikom na słowo, że za płotem pod torami znajduje się jego wspanialsza reszta.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mało, kto wie, że to grecka armia z Beocji skonstruowała pierwszy miotacz ognia. A przynajmniej jego prototyp. :mellow:

Share this post


Link to post
Share on other sites
fodele   

Monety starożytnej Grecji, oprócz minionej wartości materialnej i ogromnej historycznej, opowiadają również o innych aspektach życia ówczesnych ludzi. Zapoznają nas z ich upodobaniami, sympatiami i antypatiami! Okazuje się, że na monetach poleis greckich bardzo często widnieje postać Zeusa, bo które miasto nie chciałoby mieć największego z bogów za swojego przodka?! Niemal równie często spotyka się mądrą Atenę i piękną Afrodytę.

Najmniejszą popularnością natomiast cieszył się kaleki Hefajstos oraz bóg wojny Ares. Ten ostatni pomijany był również przy budowie świątyń starożytnych, niewiele jest jemu poświęconych...

Bardzo lubiani byli za to herosi pomagający znosić ciężary życia zwykłym śmiertelnikom - należy do nich Herakles występujący na nadspodziewanie wielu monetach oraz Asklepios. Ze "stworzeń" mitologii greckiej monety zdobią najczęściej: sfinks, chimera, Meduza, gryf.

Sporo mówi nam to o podejściu starożytnych Greków do życia, upewnia nas wręcz w przeświadczeniu, że w Helladzie liczyło się piękno, mądrość, pomysłowość... Niemile widziane było upośledzenie cielesne i nieuzasadnione stosowanie siły.

Żeby zapoznać się z wyglądem starożytnej tetradrachmy ateńskiej niekoniecznie trzeba być zapalonym numizmatykiem. Wystarczy wziąć do ręki greckie wydanie pieniążka wartości 1 euro. Widnieje na nim symbol bogini Ateny - sowa pójdźka... niemal identyczna jak ta sprzed 2500 lat.

http://www.google.pl/imgres?imgurl=http://www.iaphomepage.org/int107/15-Owl-on-the-Tetradrachma-.jpg&imgrefurl=http://www.iaphomepage.org/int107/no107pg1.html&h=396&w=400&sz=34&tbnid=TuLL2kt5TkyBDM:&tbnh=123&tbnw=124&prev=/search%3Fq%3Dtetradrachma%26tbm%3Disch%26tbo%3Du&zoom=1&q=tetradrachma&usg=__YE1Aq8aQRub9t1jqX2AEd0Ah_zo=&sa=X&ei=GyirTYulGofQsgadpIiXCA&ved=0CEMQ9QEwBQ

http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:1_Euro_coin_Gr.gif&filetimestamp=20070926152010

Tym niemniej polecam wystawę "Mit i moneta", która można oglądać w Muzeum Narodowym oraz Muzeum Numizmatycznym w Atenach do końca listopada 2011 roku. Taki miły dodatek dla wizytujących tego lata stolicę Grecji ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
fodele   

261z.jpg416muzeumnaagorze.jpgsandakizvravrony.jpg

Misternie zdobione nacięciami, wyjątkowo grube podeszwy drewnianych kobiecych butów, znaleziono niedawno w sanktuarium Artemidy w Brauronia. Te unikalne buty przetrwały do naszych czasów dzięki wodom rzeki Erasinos zalewającym miejsce wykopalisk archeologicznych. W związku z powyższym przestaje obowiązywać przekonanie, iż w starożytności „drewniaki” przeznaczone były jedynie dla ubogiej warstwy społeczeństwa. Przecież kobieta, która złożyła buty w świątyni w podzięce patronce narodzin na pewno zadbała o to, by były one odpowiednio wartościowe!

Inne ciekawe „obuwnicze” eksponaty to, bez wątpienia, znajdujace się w Muzeum Kerameikos skórzane sandały z IV wieku p.n.e., znalezione w kobiecym grobie. Zaznaczmy, że na tym cmentarzu ateńskim chowani byli jedynie zamożni przedstawiciele społeczeństwa.

Dwie miedziane podeszwy oglądać można w kolekcji Muzeum Archeologicznego w Nafplio.

Para dziecięcych botków z gliny pochowana została wraz z maluchem jako dar grobowy, a dzisiaj wystawiona jest w Muzeum na terenie Starożytnej Agory w Atenach (Stoa Attalosa).

Jak wyglądało obuwie starożytnych możemy się dowiedzieć również przyglądając się pantofelkom Kor z Muzeum Akropolu (charakterystyczna Red Shoes Kora).

A skoro już przy butach jesteśmy, jeszcze dwie ciekawostki:

1.Starano się unikać butów o podeszwie z korka lub filcu. Tego typu obuwie zarezerwowane było wyłącznie dla heter. Ciekawe dlaczego?

2.Ważnym odkryciem archeologów amerykańskich było odkopanie na Agorze ateńskiej warsztatu szewskiego z V w.p.n.e. Cała podłoga pomieszczenia usiana była specjalnymi szewskimi gwoździami o płaskich łebkach, sporo było też kościanych szydeł do przeciągania rzemieni. Na znalezionej w warsztacie skorupie naczynia do picia wina widniało imię "Simon"! Jeśli było to imię szewca można sądzić, że powiedzonko „pijany jak szewc” nie jest pozbawione podstaw ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest dimitris   
Guest dimitris

Żeby zapoznać się z wyglądem starożytnej tetradrachmy ateńskiej niekoniecznie trzeba być zapalonym numizmatykiem. Wystarczy wziąć do ręki greckie wydanie pieniążka wartości 1 euro. Widnieje na nim symbol bogini Ateny - sowa pójdźka... niemal identyczna jak ta sprzed 2500 lat.

http://www.google.pl...ved=0CEMQ9QEwBQ

http://pl.wikipedia....=20070926152010

Ateńska sowa prawodopodobnie wyobrażała niegdyś samą boginię...

W końcówce sierpnia br spacerowałem akurat z koleżanką po ruinkach, pomiędzy teatrem Dionizosa, a Herodesa Attyka, na południowym zboczu Akropolu. Nagle patrzę w dziurę w murach, a tam... Nie ! Spogląda na mnie sama Bogini Atena ! Ale to dokładnie taka, jak na monecie 1 Euro ! Dokładnie ! Tu popełniłem straszny błąd, gdyż zamiast od razu złożyć się do zdjęcia, zawołałem "najciszej" jak umiałem do koleżanki, a właściwie to zacząłem do niej gestykulować: "Chodź chodź szybko tutaj !" Na co bogini, w jedym i to szczególnie krótkim ułamku sekundy... odfruneła. Ale jaka zwinna ! Nigdy nie posądzałbym jej o taki start i lot, sądząc z twarzy ! Nie lekceważcie dziewcząt o kiepskiej sylwetce, ani okularnic , panowie !

Sytuacja jest jasna: bogini Atena zawsze mieszkała i mieszka na ateńskim Akropolu. A propos lwów, one teraz także u nas występują, teraz jako salonowe.

Edited by dimitris

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.