Jump to content
  • Announcements

    • Jarpen Zigrin

      Zostań naszym fanem. Obserwuj nas w social mediach : )   12/11/2016

      Daj się poznać jako nasz fan oraz miej łatwy i szybki dostęp do najnowszych informacji poprzez swój ulubiony portal społecznościowy.    Obecnie można nas znaleźć m.in tutaj:   Facebook: http://www.facebook.com/pages/Historiaorgp...19230928?ref=ts Twitter: http://twitter.com/historia_org_pl Instagram: https://www.instagram.com/historia.org.pl/
    • Jarpen Zigrin

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum   12/12/2016

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum. Krótki przewodnik o tym, jak poprawnie pisać i cytować posty: http://forum.historia.org.pl/topic/14455-przewodnik-uzytkownika-jak-pisac-na-forum/
Sign in to follow this  
Jarpen Zigrin

Wybory 1989 r. - wasze wspomienia

Recommended Posts

Niestety ja jak i moje pokolenia takie wydarzenia jak Okrągły Stół, czy wybory czerwcowe kojarzy głównie z filmów dokumentalnych, książek lub opowieści pamiętających te wydarzenia, a nawet biorących w nich udział. O taką też opowieść proszę Was teraz, wielu z Was dobrze pamięta te wyjątkowe czerwcowe dni. Opowiedzcie, czyn byliście głosować, czy wierzyliście w zwycięstwo, a może jednak Was to kompletnie nic nie obchodziło?

Share this post


Link to post
Share on other sites
widiowy7   

Na wyborach tych niestety nie byłem. Coś mi dziecko chorowało. Ale wiara w zwycięstwo była. Większość z moich znajomych poszła i głosowała. Oczywiście w jedyny, właściwy sposób ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
gregski   

Głosowałem na statku m/s "Hipolit Cegielski". Byłem tam praktykantem. Akurat przepływaliśmy w okolicach Tajwanu i łapaliśmy lokalną telewizję, która serwowała wiadomości z Pekinu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wstyd powiedzieć, ale ten rok pamiętam głównie ze studenckich wyjazdów zagranicznych (zorganizowanych lub mniej). Aby było jasne - nie handlowałem, nie te predyspozycje ;) .

I jakieś próby działalności gospodarczej z kolegami (w tym biuro pisania podań, czy coś podobnie dziwnego). Aby było jasne - majątku nie zrobiłem, nie te predyspozycje ;).

Dużo nocnych Polaków rozmów ;) . W ogóle dużo rozmów, życia towarzyskiego ;) . Ludzie mieli o wiele więcej czasu niż dziś...

Dużo wiary w zmiany.

Ale także bardzo dużo zmęczonych ludzi, dużo niewiary. W cokolwiek - partię czy "Solidarność".

I w przerwach - nauka :book: (czasami było trzeba ;) ).

Wszystko odbyło się tak jakoś naturalnie i bez zgrzytów, że nie czułem momentu przełomu. Może dlatego, iż już od 1985 r. (Gorbaczow) byłem lekko, a od 1987 r. solennie przekonany, że coś się zmieni (wówczas totalnie "odpuściła" cenzura, np. w sprawach "białych plam" historycznych), a gdzieś tak od 1988 r. byłem przekonany, że zmiany nastąpią w skali gigantycznej. Wiedziałem, że za mityczną "gospodarką rynkową", o której już mówiły bez przerwy także władze, kryje się po prostu kapitalizm (czego wielu ludzi sobie nie uświadamiało, licząc, że będzie można pracować jak do tej pory, tylko sklepy będą pełne ;) ). Wiedziałem, że będą istotne zmiany na scenie politycznej.

Z tym, że raczej się spodziewałem, iż uda się od Gorbaczowa wytargować status Finlandii, a nie, że dojdziemy w końcu do NATO, UE itp. Sądziłem też, że będzie jakiś okres "współrządów", czy raczej "konstruktywnego współdziałania" (PZPR i "Solidarności"), zanim "S" przejmie całą władzę - zresztą w sumie taki okres był, ale z dominacją "Solidarności" (do rządu Mazowieckiego wchodzili ministrowie z PZPR, a posłowie PZPR lojalnie głosowali za reformami tego rządu).

A, jeszcze jedno. Po tym co widziałem, tzn. jak odmienna jest tam sytuacja niż w liberalnej Polsce, nie spodziewałem się, że tak szybko - pod koniec roku - padną reżimy w innych krajach regionu (raczej, że Polska będzie jakiś czas samotnikiem, może obok podobnie liberalnych Węgier). Gorbaczow i tu odegrał błogosławioną rolę. W Rumunii są podejrzenia, że nawet bardzo bezpośrednią.

Ale w sumie chyba bardziej odnotowałem w pamięci rok 1988 (strajki itp.). Ale cóż, pewnie świadkowie wielu przełomów historycznych tak mają...

Głosować głosowałem. Byłem chłopcem ambitnym i dokładnie studiowałem wszelakie dane kandydatów, aby skreślać odpowiedzialnie. Niestety, nie pamiętam już konkretów. Na kandydatów "Solidarności" głosowałem na pewno, ale na niektórych z listy krajowej (100% na Rakowskiego) też głosowałem. I jakoś nie mam z tego powodu najmniejszych wyrzutów sumienia ;) . Taki już szop sovieticus ze mnie :D .

Share this post


Link to post
Share on other sites
ciekawy   

W czerwcu 1989r. służyłem w WP, w JW 1983 Świecie n/W. Wyjść do cywila miałem w październiku tegoż roku (służba wojskowa trwała wtedy normalnie - 2 lata - przyp. ciekawy). Zbliżał mi się powoli 23 rok życia ... pamiętam jak dziś - na przekór upolitycznionemu wojsku ("przewodnia" rola PZPR) - głosowaliśmy wszyscy na "S" ... Po wyborach d-ca jednostki odczytał wyniki - umiejętnie maskowaliśmy radość (na każdej kompanii był oficer "polityczny") - beton dostał w tyłek !!!! Hurra !

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tomasz N   

Ja wtedy byłem wciągnięty w wir gospodarki, jak podliczyłem potem, ciągnąłem na 2,5 etatu, a w soboty, niedziele dokształcałem się zaocznie w technikum 50 km od domu (a w 1989 r. akurat miałem dyplom). Nie licząc własnego geszeftu pracowałem w dwóch firmach, z których jedna była folwarkiem KM PZPR, a druga wprost przeciwnie, głęboko solidarnościowa, tam byli nawet byli internowani. Więc choć się nie angażowałem (lecz poglądy miałem wyraziste i jednoznaczne !!!) miałem dobry przegląd.

I powiem tak. W rozmowach wcale nie czuło się pewności zwycięstwa nad nimi, bo nawet wśród mocno anty, pewnych jak będą głosować, nie było pewności jak będą głosować inni. Bo zawsze się słyszało w dyskusji, że ktoś głosował na władzę, bo nie dają mu paszportu itd., a wtedy reszta milkła, cichła. Nie było zaufania do innych, takiego wzajemnie.

Dlatego uważam ten 4 czerwca za przełomowy. Po ogłoszeniu wyników wiedziało się, że człowiek nie jest sam. a ludzie się nie lękają o te durne paszporty. Poczuli siłę.

Ja w tym młynie to nawet nie miałem czasu sprawdzać co i jak, ale nim doszedłem do lokalu, to otrzymałem od czatujących pod lokalem (jedna to była taka babcia teraz określana moherową) ze cztery instrukcje na piśmie co mam zrobić. I tak zrobiłem.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Gwaldrik   

Nadzieja byla ogromna. Ludzie chodzili podekscytowani. Nie moglem wtedy glosowac, bo nie bylem jeszcze pelnoletni, ale zylem tymi wydarzeniami tak samo mocno jak inni. Wiedzielismy, ze Solidarnosc wygra w cuglach, ale pod warunkiem, ze wybory beda uczciwe. Tutaj jednomyslnosci nie bylo. Gdy w koncu okazalo sie, ze wszystko przebieglo tak jak ludzie o tym marzyli, ze wladza wynikow tych wyborow nie zmanipulowala, eksplozja radosci nie miala konca, to bylo cos na granicy euforii.

Pomimo tego wtedy nikt z nas do konca nie wiedzial i nie rozumial co to zwyciestwo tak naprawde oznacza.

Pamietam pierwsze przemowienie w Sejmie Jacka Kuronia, w ktorym ublizal komunistom. To bylo cos pieknego. Siedzac zgromadzeni ciasno przed telewizorami nie wierzylismy wlasnym oczom i wlasnym uszom. Niemal kazdym slowem Kuronia sie delektowalismy, bo slowa prawdy plynace z telewizora, publicznie, na caly kraj, w tamtych czasach to bylo cos naprawde niezwyklego.

Edited by Gwaldrik

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.