Jump to content
  • Announcements

    • Jarpen Zigrin

      Zostań naszym fanem. Obserwuj nas w social mediach : )   12/11/2016

      Daj się poznać jako nasz fan oraz miej łatwy i szybki dostęp do najnowszych informacji poprzez swój ulubiony portal społecznościowy.    Obecnie można nas znaleźć m.in tutaj:   Facebook: http://www.facebook.com/pages/Historiaorgp...19230928?ref=ts Twitter: http://twitter.com/historia_org_pl Instagram: https://www.instagram.com/historia.org.pl/
    • Jarpen Zigrin

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum   12/12/2016

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum. Krótki przewodnik o tym, jak poprawnie pisać i cytować posty: http://forum.historia.org.pl/topic/14455-przewodnik-uzytkownika-jak-pisac-na-forum/
Capricornus

Skalpel i nóż rzeźniczy

Recommended Posts

„Ale ja się nie znam na medycynie średniowiecza

Nie ukrywam, że liczyłem na Ciebie ”

To było do mnie a ja liczę na was.

Właśnie, medycyna średniowiecza jak to wyglądało, co potrafili zrobić, czego się obawiali, jaki poziom wiedzy i umiejętności reprezentowali?

Być może uda nam się odpowiedzieć na te i jeszcze wiele innych pytań.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ponieważ cytat na początku postu Capricornusa to moje słowa, czuję się moralnie odpowiedzialny za założenie tematu :)

W związku z tym, tytułem wstępu do dyskusji pozwolę sobie na poniższy, dość ogólny opis średniowiecznej medycyny europejskiej. Może zachęci do dalszej dyskusji (tyle chciałbym się dowiedzieć :roll: ).

Medycyna w wiekach średnich byłą zdominowana przez religię. Wierzono, że choroba to kara boska za popełnione grzechy i jedynym lekarstwem na nią są modły za ich odpuszczenie. Lekarzami z reguły byli księża, zakonnicy, scholastycy. Szpitale często lokalizowano w klasztorach, bądź innych, religijnych przybytkach. Pacjenci byli żywieni i opiekowały się nimi siostry zakonne ale niewiele czyniono w praktyce by ich wyleczyć.

Popularne środki lecznicze, oparte na ziołowych miksturach, wywarach i eliksirach bywały postrzegane przez kościół jako powiązane z czarami i zabronione. Prawo stanowiło, że tylko szkoleni i zarejestrowani osobnicy mogli praktykować w medycynie. Głównie mężczyźni, choć było podobno i parę kobiet, byli wykształceni w tym kierunku i mieli prawo być lekarzami. W miarę rozwoju europejskich uniwersytetów, coraz więcej osób świeckiego pochodzenia dochodziło do zawodu lekarza.

Najpewniej najbardziej znaną raną była strzała w oku króla Harolda w bitwie pod Hastings. Chirurgia była brutalną praktyką w średniowieczu lecz operacje takie jak amputacje, składanie złamanych kości, nastawianie przemieszczeń i zabliźnianie ran były stosunkowo powszechne. Czasem używano opium jako środka znieczulającego, do przemywania ran używano wina aby nie dopuścić do infekcji.

Największe wyzwanie dla średniowiecznej medycyny przyniosła plaga „Czarnej Śmierci” pod koniec XIV wieku. Plaga rozpoczęła się w 1347 roku w Konstantynopolu i szybko przez kupców rozprzestrzeniła się po Europie. Szacuje się, że w niektórych regionach zabiła do 90% populacji. W średniowieczu, jedynymi stosowanymi przeciw niej środkami były podejrzane dekokty, modlitwy, leki ziołowe i recepty na oczyszczanie powietrza z zarazy. Uznano zarazę jako karę boską, więc nie potraktowano poważnie zdrowia publicznego. Nie podjęto żadnego działania przeciw szczurom przenoszącym plagę pomiędzy miastami i wsiami.

Opis sporządziłem w oparciu o brytyjskie materiały dydaktyczne, nie jestem w tej dziedzinie nawet surogatem eksperta :)

Pozdrawiam i zachęcam.

P.s.: Capricornus, tak jak obiecywałem :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Wierzono, że choroba to kara boska za popełnione grzechy i jedynym lekarstwem na nią są modły za ich odpuszczenie.
Popularne środki lecznicze, oparte na ziołowych miksturach, wywarach i eliksirach bywały postrzegane przez kościół jako powiązane z czarami i zabronione.

A zakonnicy w klasztorach uprawiali wszelkie zioła by za ich pomocą leczyć ludzi. Trochę to dziwnie wygląda, jakby misi sprzeciwiali się stanowisku swych zwierzchników.

Ziołolecznictwo było stosowane przez cały okres średniowiecza i nie tylko, właściwie do XIX wieku cała medycyna opierała się głównie na lekach roślinnych i zwierzęcych.

Szpitale często lokalizowano w klasztorach, bądź innych, religijnych przybytkach. Pacjenci byli żywieni i opiekowały się nimi siostry zakonne ale niewiele czyniono w praktyce by ich wyleczyć.

Ówczesne szpitale nie miały zbyt wiele wspólnego z dzisiejszymi, wtedy były bardziej przytułki dla ubogich i umieralnie, dzisiaj prędzej nazwalibyśmy je hospicjami a nie szpitalami.

Lekarzami z reguły byli księża, zakonnicy, scholastycy.

Początkowo faktycznie medycyną zajmowali się zakonnicy, ale z czasem ze względu na stanowisko kościoła (kościół brzydzi się krwią) ta krwawa część medycyny, czyli chirurgia trafiła w ręce rzemieślników i w ich rękach dotrwała nawet do XIX wieku przynajmniej częściowo.

W miarę rozwoju europejskich uniwersytetów, coraz więcej osób świeckiego pochodzenia dochodziło do zawodu lekarza.

A to fakt, wielka rola uniwersytetów, ale znowu - chirurdzy nie studiowali cała ich wiedza pochodziła z własnego doświadczenia, pewnych opracowań medycznych i nauki w cechu.

Czasem używano opium jako środka znieczulającego,

Ale bardzo rzadko, znacznie częściej jako znieczulenie stosowano upust krwi aż do omdlenia a jeszcze częściej operowano bez znieczulenia.

do przemywania ran używano wina aby nie dopuścić do infekcji.

Oraz octu i zabezpieczano rany różnego rodzaju maściami.

Opis sporządziłem w oparciu o brytyjskie materiały dydaktyczne

Czego oni ich tam uczą. :roll:

Share this post


Link to post
Share on other sites
A zakonnicy w klasztorach uprawiali wszelkie zioła by za ich pomocą leczyć ludzi. Trochę to dziwnie wygląda, jakby misi sprzeciwiali się stanowisku swych zwierzchników.

Ziołolecznictwo było stosowane przez cały okres średniowiecza i nie tylko, właściwie do XIX wieku cała medycyna opierała się głównie na lekach roślinnych i zwierzęcych.

No właśnie. Sądzę, że tu raczej chodziło, jak byśmy dzisiaj powiedzieli, o niedopuszczenie do zawodu. Oni mogli, a inni nie.

Ówczesne szpitale nie miały zbyt wiele wspólnego z dzisiejszymi, wtedy były bardziej przytułki dla ubogich i umieralnie, dzisiaj prędzej nazwalibyśmy je hospicjami a nie szpitalami.

A zapewne. Wynika, to również z formy opieki nad chorymi, jak pisałem. Chyba nie za przyjemnie się w takim szpitalu leżało. Znalazłem jedną rycinę, jak taki szpital wyglądał (w załączeniu).

Oraz octu i zabezpieczano rany różnego rodzaju maściami.

A nie pomyśleli o wódce (jak już poznali oczywiście)?

Pozdrawiam.

post-3098-1206905179.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites
Sądzę, że tu raczej chodziło, [...] o niedopuszczenie do zawodu. Oni mogli, a inni nie.

Nie przesadzałbym z takimi stwierdzeniami.

A nie pomyśleli o wódce?

A kto i kiedy wymyślił destylację?

Arabowie stosowali alkohol w medycynie zanim dotarł do reszty Europy trochę czasu minęło, chociaż jeszcze w XVIII wiecznych podręcznikach zaleca się stosować wino a nie wyroby spirytusowe.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Arabowie stosowali alkohol w medycynie zanim dotarł do reszty Europy trochę czasu minęło, chociaż jeszcze w XVIII wiecznych podręcznikach zaleca się stosować wino a nie wyroby spirytusowe.

No tak, i wódka przywędrowała do Europy dzięki wyprawom krzyżowym. Ale przecież włoska grappa była wytwarzana już od XII w. a aquvavit w Niemczech od XIV w., więc mogli chyba użyć? Jak myślisz? No i dlaczego w XVIII wieku dalej zalecano wino? Ciekawe.

Pozdrawiam.

Share this post


Link to post
Share on other sites
włoska grappa była wytwarzana już od XII w

Wpływy Arabów hiszpańskich.

więc mogli chyba użyć? Jak myślisz? No i dlaczego w XVIII wieku dalej zalecano wino?

Mogli i stosowali, tylko raczej wewnętrznie w postaci np. nalewek, ale i czystego alkoholu, destylaty bardzo długo utrzymały swój statut lekarstwa, które pije się "na receptę".

A wino chyba było po prostu tańsze i bardziej dostępne.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Znalazłem opracowanie Sławomira Kopera ("Wędrówki po Polsce piastowskiej", Świat książki, 2007) opisujące średniowieczną medycynę w naszym kraju. Uzupełnia moją pierwszą wypowiedź w tym temacie i rozwija informację Capricornusa na temat zastosowania wina w lecznictwie. Rozjaśnia też chyba nasze dywagacje na temat takiej popularności tego trunku. A oto cytat w całości:

"Na dworze Leszka Czarnego działał jeden z najbardziej znanych lekarzy w ówczesnej Europie. Dominikanin Mikołaj (nazywano go Mikołajem z Polski) zasłynął z dziwacznych, nawet jak na czasy średniowiecza, metod leczenia. Specjalizował się w wywarach z żab i węży, do tego dodawał amulety wytworzone z błota i odpadów. Podobno osiągał całkiem dobre rezultaty, z jego kuracji zadowolony był książę Krakowa. Inni lekarze nie stosowali takich metod jak Mikołaj z Polski, ale były to również dziwaczne zabiegi. Do najczęstszych zabiegów należało puszczanie krwi, co miało oczyścić organizm i spowodować wyleczenie. Czasami, aby osiągnąć podobny efekt, przystawiano do ciała chorego pijawki.

Zakonnych medyków cechowała przede wszystkim znajomość ziół i roślin leczniczych. Mnisi wymieniali się wiedzą na temat ich działania, z klasztoru do klasztoru przekazywano różne nasiona i sadzonki. W zgromadzeniach franciszkańskich zachowały się zapiski dotyczące wykorzystania w lecznictwie aż dwustu roślin. I chociaż obecnie badacze potwierdzają skuteczność wielu z nich, to jednak ówczesnie nie brakowało zupełnie abstrakcyjnych przepisów. Niektóre były dostępne wyłącnie dla bardzo zamożnych pacjentów, gdyż tylko oni pozwolić mogli sobie na spożywanie sproszkowanych szmaragdów albo kurację za pomocą pereł czy złota.

W średniowieczu za jedno z najważniejszych lekarstw uważano wino. Nawet jeśli zalecano kurację z ziół i roślin, to obowiązkowym dodatkiem był dobry gatunek wina. Nie można było sobie wyobrazić procesu leczenia bez solidnej porcji grzanego trunku, który miał wspomagać działanie lekarstw.

Mimo licznych osiągnięć, medycyna średniowieczna nie znała skutecznych środków na wiele schorzeń. Przeciętne życie trwało krótko, a średnią zaniżała jeszcze duża śmiertelność niemowląt. Dlatego ludzie pokładali nadzieję w Bogu. Żarliwość zaś modlitw niekiedy przybierała skrajny charakter, jak ruch biczowników w czasach wystepowania epidemii. Tłumy mężczyzn i kobiet szły od miasta do miasta, biczując się po plecach, w nadziei, że ofiara odwróci nieszczęście."

Następnym razem postaram się coś wygrzebać na temat narzędzi chirurgicznych, jak w tytule :wink:

Pozdrawiam.

Share this post


Link to post
Share on other sites
zasłynął z dziwacznych, nawet jak na czasy średniowiecza, metod leczenia.

Może i dziwaczne, ale celowość ich zastosowania potwierdziła współczesna medycyna. W skórze ropuch znajdują się glikozydy bufanoidalne skuteczne w leczeniu chorób sercowych, w zwierzęcych odchodach znaleziono substancje antybiotykopodobne, itp. Więc może nas to dziś bawić, ale nie możemy odmówić względnej skuteczności ówczesnych leków.

Wiesz, że podstawowym składnikiem bardzo reklamowanego dzisiejszego leku – oscillococinum jest wyciąg z wątroby dzikiej kaczki. Wygląda na to, że wracamy do średniowiecza i starożytności.

Czasami, aby osiągnąć podobny efekt, przystawiano do ciała chorego pijawki.

Pijawki też dziś są coraz powszechniej stosowane w medycynie choć w nieco innym celu.

Mimo licznych osiągnięć, medycyna średniowieczna nie znała skutecznych środków na wiele schorzeń.

No i tu wypada mi się z Tobą zgodzić, mimo wszystko nie radzono sobie z wieloma chorobami, ale jeśli chodzi o chirurgię to stała ona na znacznie wyższym poziomie niż medycyna i radzono sobie dość dobrze z powszechnymi i nie tylko urazami.

[ Dodano: 2008-04-08, 18:11 ]

Jeśli chodzi o narzędzia chirurgicznego podejrzewam, że ciężko będzie.

Najstarszy spis, jaki mam pod ręką to pochodzący z pierwszej połowy XVI wieku. Jest to inwentarz po zmarłym cyruliku Macieju pochodził on z Gdańska, więc z przodującego ośrodka chirurgicznego w Polsce.

Zacytuję dosłownie:

„taflik z jigłami, nożyczki dwoje, dwa obczugi, puzdro co brzytwy chowają, w którem trzonków kościanych do brzytew pięć, grzebień kościany, skrzyneczka z prochem, osełka lampartowa, kamień co toczą, kleszczyki, co zęby wybierają, sikaweczka mosiądzowa mała, banieczek sklianych, między którymi są i słoiki wsytkich swaszernic, dwie mysie gliniane, kropka, w której dwie przedścieradlcze i ścirek balwerzskich trzydzieści i trzy, mieski do korzenia dwoje”

Wprawdzie to już nie średniowiecze, ale w tym przypadku technika raczej nie poszła tak szybko do przodu by ten zestaw narzędzi różnił się zbyt wiele od tych, którymi posługiwali się chirurdzy 200 czy 300 lat wcześniej.

Brakuje mi tu jeszcze parę narzędzi podstawowych jak puszczadła krwi i mniej podstawowych jak piłka do kości, ale prawdopodobnie nie wszyscy je posiadali.

Jakby nie zakres czasowy to opisałbym tu ciekawą operację z XVIII wieku.

A dla zwolenników kowali – dentystów zaznaczam, że ów cyrulik posiadał: „kleszczyki, co zęby wybierają”.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Trochę poszperałem. W anglojęzycznej Wikipedii znalazłem informację, że jedną z najbardziej wybitnych postacii średniowecznej chirurgii był niejaki Abu al-Qasim Khalaf ibn al-Abbas Al-Zahrawi, Arab, żyjący w latach 936-1013. Nazywa się go ojcem współczesnej chirurgii, na zachodzie znany jako Abulcasis. Najsłynniejszą jego książką była "The Method of Medicine". Był to prawdziwy podręcznik medyczny, mówiący co i kiedy robić (oraz jak), a czego nie. Książka Abulcasisa składała się z 30 rozdziałów, natomiast jego kolekcja narzędzi chirurgicznych z ok. 200 szt. Z podręcznika tego korzystano w Europie od XII do XVII wieku.

Tu można zobaczyć część stronę książki i rysunki narzędzi:

alzahrawisurgicaltoolstg2.th.gif

Tak jak więc wspomniał Capricornus, nauka medyczna rozwijała się przede wszystkim na bliskim wschodzie, i dzięki wyprawom krzyżowym przywędrowała do Europy. "The Method of Medicine" to oczywiście tytuł po przełożeniu na łacinę przez Gerarda z Kremony w XII wieku. Tytuł arabski to "Kitab al-Tasrif".

Okazało się, że już w średniowieczu stosowano ketgut do zszywania ran. Wynalazcą zastosowania był oczywiście Abulcasis. Był też ojcem ginekologii, chirugii nie tylko miękkiej, ale i twardej, farmacji, destylacji, sublimacji i wielu innych. Załynął też jako wspaniały nauczyciel akademicki, do swoich studentów mówił "moje dzieci". Znalazłem tekst z jego podręcznika i zabieram się za tłumaczenie, bardzo ciekawy jest :)

Na stronie Belgian Surgical Website znalazłem informacje o słynnym europejskim chirurgu, Janie Ypermanie (XIV w.). Yperman był Flamandem i napisał bardzo ciekawy podręcznik chirurgii. Jego obecnie opracowaną wersję pt. "The Surgery of Jehan Yperman" można kupić np. na Amazon. Może się skuszę... Tylko ta cena, ok. 50 USD :)

Strony z oryginalnej książki Ypermana, wraz z rysunkami narzędzi chirurgicznych zamieściłem dla Was tutaj:

janypermanca7.th.jpg

Innym europejskim chirurgiem, który pozostawił po sobie cenne dzieło był Wouter van Casebancke, holender. Wygląda na to, że Holendrzy czy Flamandowie mieli duży wpływ na rozwój medycyny w średniowiecznej Europie. Ciekawy artykuł znalazłem tutaj :wink: Historia chirurgii. Też się muszę zabrać za tłumaczenie :study:

Jest też bardzo interesująca książka z tej dziedziny średniowiecznej chirurgii, "The Medieval Surgery" autorstwa Tony'ego Hunta, ale znowu ok. 50 USD, więc lipa...

Tak więc ja się biorę za tłumaczenia, może w ciągu weekendu mi się uda, to podzielę się z Wami treścią :)

Pozdrawiam.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Medycyna w wiekach średnich byłą zdominowana przez religię. Wierzono, że choroba to kara boska za popełnione grzechy i jedynym lekarstwem na nią są modły za ich odpuszczenie.

I dlatego powstały liczne szpitale, prywatne praktyki lekarskie a medycyna była jedną z 3 nauk wykładanych na studiach wyższych na równi z prawem i teologią?

Co do kary za grzechy mylisz poglądy chrześcijańskie z judaistycznymi. To Żydzi wierzą, że jeśli ktoś jest chory to znaczy, że zgrzeszył i należy mu się. Chrześcijański wymóg współczucia i wspomożenia chorych przeczy takiemu poglądowi bardzo wyraźnie.

Lekarzami z reguły byli księża, zakonnicy, scholastycy.

Nie, nie, nie, odwrotnie. Studenci wszelkich nauk uważani byli za duchownych i w tym sensie można sądzić, że lekarze byli duchownymi, ale nie duchowni lekarzami.

Nie dotyczy to oczywiście klasztorów, w których uprawiano ziołolecznictwo, nieco różniące się od "świeckiej-naukowej" medycyny opartej na teorii 4 żywiołów i 4 płynów w ciele człowieka.

Nie podjęto żadnego działania przeciw szczurom przenoszącym plagę pomiędzy miastami i wsiami.

Jak myślisz, jakim cudem ci ludzie mieli się domyślić, w jaki sposób przenoszona jest dżuma? Mówiono o "powietrzu", o higienie osobistej ale ustalenie patogenności Yersinia pestis to zadanie dla biologa dysponującego odpowiednim sprzętem i zaznajomionego z metodologią prowadzenia eksperymentu.

Popularne środki lecznicze, oparte na ziołowych miksturach, wywarach i eliksirach bywały postrzegane przez kościół jako powiązane z czarami i zabronione.

I dlatego przy niemal każdym klasztorze był ogródek w którym rosły zioła przeznaczone do wspomagania chorych?

A to fakt, wielka rola uniwersytetów, ale znowu - chirurdzy nie studiowali cała ich wiedza pochodziła z własnego doświadczenia, pewnych opracowań medycznych i nauki w cechu.

I stąd długoletnie praktyki adeptów medycyny związane nieraz z uczestnictwem w nieoficjalnych sekcjach zwłok oraz studiowaniem tablic poglądowych ilustrujących rozmieszczenie organów wewnętrznych - tak, właśnie na uniwersytecie?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oj Złomiarz, trochę mi zadałaś "pracy domowej" :huh:

Pamiętaj proszę, że mówimy o średniowieczu. To dość długi okres, podczas którego następowały zmiany, nie był on jednolity.

I dlatego powstały liczne szpitale, prywatne praktyki lekarskie a medycyna była jedną z 3 nauk wykładanych na studiach wyższych na równi z prawem i teologią?

Ale kiedy? Pamiętajmy, że średniowieczny szpital miał bardziej charakter hospicjum, niż szpitala we współczesnym tego słowa rozumieniu. Oczywiście, na uniwersytetach wykładano medycynę, pierwsze uniwersytety w Europie łacińskiej powstały w XI wieku. Wykładane nauki medyczne były inne niż w czasach nowożytnych, wielu chorób po prostu praktycznie nie leczono.

Co do kary za grzechy mylisz poglądy chrześcijańskie z judaistycznymi. To Żydzi wierzą, że jeśli ktoś jest chory to znaczy, że zgrzeszył i należy mu się. Chrześcijański wymóg współczucia i wspomożenia chorych przeczy takiemu poglądowi bardzo wyraźnie.

Absolutnie nic nie mylę, vide "czarna śmierć" chociażby. Takie poglądy na prawdę panowały, lud był nieco ciemny...

Nie, nie, nie, odwrotnie. Studenci wszelkich nauk uważani byli za duchownych i w tym sensie można sądzić, że lekarze byli duchownymi, ale nie duchowni lekarzami.

Znowuż, zależy kiedy. Poza późnym średniowieczem większość lekarzy to duchowni.

Jak myślisz, jakim cudem ci ludzie mieli się domyślić, w jaki sposób przenoszona jest dżuma? Mówiono o "powietrzu", o higienie osobistej ale ustalenie patogenności Yersinia pestis to zadanie dla biologa dysponującego odpowiednim sprzętem i zaznajomionego z metodologią prowadzenia eksperymentu.

Oczywiście masz absolutną rację. Nie czyniłem średniowiecznym zarzutu, po prostu stwierdziłem fakt.

I dlatego przy niemal każdym klasztorze był ogródek w którym rosły zioła przeznaczone do wspomagania chorych?

Napisałem, że bywały, co nie oznacza, że było tak zawsze i wszędzie. Zależnie od kraju, okresu, itd. No i zależy jaka mikstura, jaki dekokt i na co. Tu chyba mamy do czynienia z pewną hipokryzją. Jesli wywar sporządzili mnisi, to był dobry, jeśli tzw. "babka zielarka", to już nie. Może to taka po prostu praktyka monopolistyczna?

I stąd długoletnie praktyki adeptów medycyny związane nieraz z uczestnictwem w nieoficjalnych sekcjach zwłok oraz studiowaniem tablic poglądowych ilustrujących rozmieszczenie organów wewnętrznych - tak, właśnie na uniwersytecie?

Sekcje zwłok znane były już w czasach antycznych, ale w średniowieczu pierwszą przeprowadzono bodaj w XIII czy XIV wieku. To nie znaczy wcale, że zagościła na stałe, bo to miało miejsce dopiero w czasach nowożytnych, jeśli się dobrze orientuję. Nieoficjalne sekcje zwłok, to właśnie tzw. "własne doświadczenia". Pęd ludzi do wiedzy był, więc w takim ujęciu masz oczywiście rację.

Pozdrawiam.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Pamiętaj proszę, że mówimy o średniowieczu. To dość długi okres, podczas którego następowały zmiany, nie był on jednolity.

Masz całkowitą rację, warto przeprowadzić podział. Dodam więc, że moje tezy dotyczą czasów powyżej XI wieku.

Wykładane nauki medyczne były inne niż w czasach nowożytnych, wielu chorób po prostu praktycznie nie leczono.

Dziś także wielu chorób się nie leczy lecz z powodu braku wiedzy i środków, nie z powodu podejścia. Tak samo było i w omawianej epoce. Nikt nikogo nie skazywał na śmierć "bo sobie zasłużył".

Absolutnie nic nie mylę, vide "czarna śmierć" chociażby. Takie poglądy na prawdę panowały, lud był nieco ciemny...

Czarna śmierć rozumiana w charakterze plagi zapowiadającej koniec świata - tak. Bóg zagniewał się na cały świat i zesłał plagę, drugi potop by wygubić ludzkość. Jednak w kontekście tragedii jednostki wcale nie uważano, że konkretna osoba zachorowała, bo zgrzeszyła.

Znowuż, zależy kiedy. Poza późnym średniowieczem większość lekarzy to duchowni.

Znowuż trudno powiedzieć, kiedy medycyna nauczana wyparła medycynę ludową. Przez pewien czas z pewnością współistniały (bo skąd by się wzięły chociażby legendy o czarownicach?) Pamiętajmy, że chrystianizacja postępowała powoli i do wielu siół dźwięk dzwonów nie docierał.

Napisałem, że bywały, co nie oznacza, że było tak zawsze i wszędzie. Zależnie od kraju, okresu, itd. No i zależy jaka mikstura, jaki dekokt i na co. Tu chyba mamy do czynienia z pewną hipokryzją. Jesli wywar sporządzili mnisi, to był dobry, jeśli tzw. "babka zielarka", to już nie. Może to taka po prostu praktyka monopolistyczna?

True, true :huh: Może

Sekcje zwłok znane były już w czasach antycznych, ale w średniowieczu pierwszą przeprowadzono bodaj w XIII czy XIV wieku. To nie znaczy wcale, że zagościła na stałe, bo to miało miejsce dopiero w czasach nowożytnych, jeśli się dobrze orientuję. Nieoficjalne sekcje zwłok, to właśnie tzw. "własne doświadczenia". Pęd ludzi do wiedzy był, więc w takim ujęciu masz oczywiście rację.

Pozdrawiam.

Nieoficjalne nie znaczy przeprowadzane w piwnicy przy świetle jednej świecy po uprzednim zaprzysiężeniu wszystkich zgromadzonych strasznym zaklęciem milczenia. Ówcześni (głównie trzynastowieczni) "naukowcy" doświadczali wielu swobód w ten sposób, że wesoło ignorowali zdanie Kościoła, który mimo wszystko nie miał śmiałości podejmować innych działań poza pisemnym potępianiem. Pamiętajmy, że XIII wiek i początek XIV to czas stosunkowo dobrej sytuacji materialnej i stabilizacji społecznej, a co za tym idzie pędu do wiedzy i zmniejszenia roli Kościoła. Dopiero ogólne załamanie światopoglądu wywołane epidemią dżumy pozwoliło na wykorzystanie ogólnej atmosfery lęku i zwątpienia przez Kościół, który mógł sobie wtedy pozwolić na takie brewerie jak intensywna działalność inkwizycji czy palenie na stosie przywódców duchowych nowych odłamów chrześcijaństwa.

Share this post


Link to post
Share on other sites
widiowy7   

Abu Ali el Hosein ben Abdullach Ibn Sina- Awicenna 980-1037.Księga praw medycznych "Kanon". Przez kilka stuleci stanowiła ta księga źródło wiedzy dla lekarzy Wschodu i Zachodu.

Hugon z Lukki (1221), jest twórcą wziewnego ( inhalacyjnego ) uśpienia ( narkozy ). Przestrzegał czystości leczeniu ran, używał kompresów przepojonych winem, unikał zgłębnikowania ran ( cokolwiek ma to oznaczać )

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mały spamik, proszę o wybaczenie :huh:

True, true :) Może

Nie mogłem się powstrzymać. Nie wiem czemu, ale uwielbiam te Twoje "True, true" Złomiarz, strasznie mi sięt o podoba ;)

Pozdrawiam.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.