Skocz do zawartości
  • Ogłoszenia

    • Jarpen Zigrin

      Zostań naszym fanem. Obserwuj nas w social mediach : )   12/11/2016

      Daj się poznać jako nasz fan oraz miej łatwy i szybki dostęp do najnowszych informacji poprzez swój ulubiony portal społecznościowy.    Obecnie można nas znaleźć m.in tutaj:   Facebook: http://www.facebook.com/pages/Historiaorgp...19230928?ref=ts Twitter: http://twitter.com/historia_org_pl Instagram: https://www.instagram.com/historia.org.pl/
    • Jarpen Zigrin

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum   12/12/2016

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum. Krótki przewodnik o tym, jak poprawnie pisać i cytować posty: http://forum.historia.org.pl/topic/14455-przewodnik-uzytkownika-jak-pisac-na-forum/
flora

Stosunki małżeńskie i seks w średniowieczu

Rekomendowane odpowiedzi

Dodać można:

M. Koczerska "Rodzina szlachecka w Polsce późnego średniowiecza"

tejże, "Zawarcie małżeństwa wśród szlachty w Polsce późnego średniowiecza", "Przegląd Historyczny" 66 (1975), 1

D. Simonnet "Miłość to rozpusta : życie intymne w średniowieczu", "Forum" 2002, nr 33

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

W jednym ze swych kazań, Cezary z Arles (późniejszy święty) napominał:

"Chciałbym, żeby ten, kto używa swej małżonki niepowściągliwie, powiedział mi, jakie plony by zebrał, gdyby przyszła mu ochota uprawiać albo obsiewać swe pole tak często w ciągu roku, jak często oddaje się rozpuście ze swą małżonką...".

/D. Rops "Kościół wczesnego Średniowiecza", Warszawa 1969, przyp. 8, s. 292/

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

W temacie "Seks w średniowieczu" Narya napisał:

W dniu 21.01.2009 o 11:11 PM, Narya napisał:

(...)

Zwyczajowe prawo świeckie Franków kłóciło się z doktrynalną nauką Kościoła. Stąd dyskusje i wielkie polemiki na temat konkubinatu, małżeństwa, porwań, okupów, wiana, etc. Kościół potępiał porwania, które były zwyczajowo bardzo popularne, czy potępiał poligamię.

 

Nie tylko Franków i nie tylko zwyczajowe, w antyku (od Palestyny, przez Grecję czy Rzym) podobnież była to popularna forma związku.

/szerzej: A. Paczkowska "Aktualny stan badań nad problematyką konkubinatu w prawie rzymskim", "Gdańskie Studia Prawnicze", 14, 2005; R. Sealey "On lawful concubinage in Athens", "Classical Antiquity", 3, 1984; L. M. Epstein "The institution of concubinage among the Jews", "Proceedings, American Academy for Jewish Research", 6, 1934–1935; E. Grace "О конкубинате в Афинах классического периода", "Вестник Древней Истории", 103, 1968/

 

Początkowo hierarchia kościelna w kwestii konkubinatu wyrażała się dość oględnie, ograniczając się głównie do namawiania by "zalegalizować" istniejącą formę związku jako małżeństwo. Bardziej energiczne działania podjęli pierwsi chrześcijańscy cesarze. Próbowano wymóc zmianę poprzez pogarszanie statusu prawnego konkubinatu i potomków zrodzonych z tego typu związków - z jednej strony, a z drugiej - poprzez szereg udogodnień prowadzących do przekształcenia tego typu związków w iustus matrimonium. Poczynania te nie bardzo były udanymi skoro za Justyniana Wielkiego:

"concubinatus uznany został za formę pożycia zbliżoną do małżeństwa (inaequale coniugium), która wywoływała ograniczone skutki prawne".

/K. Szczygielski "Problematyka konkubinatu w uchwałach soborów powszechnych XII-XVI wieku", "Miscellanea Historico-Iuridica", T. IV, Białystok 2006, s. 43/

 

Jakie rodzaje konkubinatów wyróżniał podówczas Kościół?

Na czym polegała różnica pomiędzy karami: latae sententiae a ferendae sententiae?

 

 

 

Z literatury:

K. Szczygielski "Stanowisko Kościoła i cesarzy chrześcijańskich wobec konkubinatu", w: "Współczesna romanistyka prawnicza w Polsce" red.

A. Dębiński i M. Wójcik

tegoż, "Konkubinat w przedkodeksowym prawie kanonicznym Kościoła katolickiego", "Miscellanea Historico-Iuridica", T. V, 2007

V.P. Coburn "Marriages of conscience"

J.A. Brundage "Concubinage and Marriage in Medieval Canon Law", "Journal of Medieval History", 1. 1975

W. Jaskulski "Konkubinat wedle praw karnych kościelnych i świeckich", "Przegląd Kościelny", 18, 1896.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
W dniu 8.06.2008 o 11:05 PM, puella napisał:

(...)

Wedle poglądów chociażby Kościoła przez swą wrodzoną skłonność do rozpusty, lenistwa, gadulstwa mąż musiał mieć ją stale na oku. Gdyby nie to, że chłopinie brzuch kobiety do posiadania dziedzica był potrzebny, to przy takich zapatrywaniach do małżeństwa by go sam diabeł nie zmusił. ;)

 

Cokolwiek jednak to się zmieniało w perspektywie teologicznej, trochę inne były zapatrywania przed decyzją papieża Lucjusza III o wciągnięciu małżeństwa na listę sakramentów, potwierdzoną potem w dekretaliach Grzegorza IX (w 1234 r.). Choć w ujęciu kanonicznym dla Piotra Lombarda są dwa godziwe powody zawarcia małżeństwa odpowiadające augustiańskim: proles i fides,to przecież pisał że godziwymi powodami są: przywrócenie pokoju czy pogodzenie się z nieprzyjaciółmi. Z innej strony taki Gilbert de La Porée czy Anzelm z Laon stawiali wyżej sacramentum nad płodnością czy posiadaniem potomstwa.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Tezę o tym, że w rzeczywistości małżeństwo (jako, że to średniowiecze nie trzeba chyba dodawać: mężczyzny z kobietą) nie nic warte, lansował dominikanin John Bromyard w swym traktacie "Summa Praedicantium". Zastosował on skomplikowany system piątkowy:

"Ze strony żony zdarzyć się mogą kłopoty, nie tylko z powodów wymienionych poprzednio, gdy była mowa o mężu, bo mogą one równie dobrze zony dotyczyć, ale również ze skutków; a te mogą być pięciorakie co do natury, , pięciorakie co do losów zewnętrznych, pięciorakie co do woli wewnętrznej, i co do przewrotnych obyczajów"

i konkluduje:

"z tego co się dotąd rzekło, wynika prawda słów uczniów, głoszących: jeśli tak bywa sprawa człowieka z żoną, nie warto się żenić".

/cyt. za: J. Krzyżanowski "Średniowiecze i renesans w poezji polskiej w. XVI", "Pamiętnik Literacki", 1935, nr 1/4, s. 137-138/

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
W dniu 24.07.2013 o 1:17 PM, euklides napisał:

To stwierdzenie wziąłem z książki francuskiego autora, Paula Zumthora.

 

Szwajcarskiego, nie każdy dla kogo język francuski to język rodzimy jest Francuzem.

 

 

Około XI w. walijski książę Hywel Dda (Hywel Dobry) zainicjował kodyfikację praw, który to zbiór znany jest jako Cyfraith Hywel. Całość zebrano w trzech redakcjach: Blegywryd - trzynaście rękopisów, Cyfnerth - siedem rękopisów i Iorwerth - osiem (tu uwzględniono regulacje z czasów późniejszych władców: Llywelyna ap Iorwertha i Llywelyna ap Gruffudda). Siłą rzeczy zapisy tego zbioru w dużej mierze oparte były na dawniejszym celtyckim prawie zwyczajowym. Nie będzie zatem dziwnym, że wiele z tych regulacji; zwłaszcza tyczących się: małżeństwa, rozwodów czy cudzołóstwa; nie zyskały przychylności Kościoła. Dochodziło na tym tle do ostrych sporów, zmiany zaczęto wprowadzać wraz z The Statute of Wales (z 1284 r.), a ostatecznie (pod względem formalnym) zakończono tę odrębność w 1536 r. Aktem Supremacji.

Osią sporu było inne rozumienie małżeństwa, prawo rodzinne Anglii związek utożsamiany był z sakramentem, w Cyfraith Hywel rozumiano małżeństwo jako porozumienie stron. Stąd w walijskiej kodyfikacji o wiele łatwiej było o rozwód, akceptowano konkubinat (który po siedmiu latach trwania rodził takie same skutki jak formalne małżeństwo).

Walijczycy wyróżniali dwa typy związków: rod o cenedl - gdzie kobieta była w tradycyjny sposób przekazywana przez jej rodzinę mężczyźnie (bądź ten nabywał ją w ramach umowy), oraz  iladrut - gdzie kobieta żyła z mężczyzną bez formalnej zgody rodziny. Ten drugi związek musiał stać ością w gardle duchownym idącym za tradycyjną nauką Kościoła, zważywszy na to, że iladrut rodził takie same skutki prawne jak "normalne" małżeństwo, włącznie z pełnią praw zrodzonych w takim związku dzieci (o ile ojciec uznał je podczas tradycyjnej procedury - cynnwys; co musiało mieć miejsce również w przypadku rod o cenedl).

O ile w prawodawstwie angielskim za przyczynę rozwodu podawano: bigamię, impotencję mężczyzny, pokrewieństwo i przymus, to w CH katalog był inny, w przypadku kobiety, ta mogła domagać się rozwodu z powodu: zdrady (a dokładniej - po trzech tego typu wyskokach), trądu małżonka, jego impotencji i (uwaga!) z powodu jego... nieświeżego oddechu.:B):

Co ciekawe, żona przyłapawszy męża na zdradzie otrzymywał odeń odszkodowanie - gowyn, a jego wysokość wzrastała wraz z kolejnym wyskokiem. Nawet gdy rozwód następował z winny małżonki ta nie traciła wszystkich majątkowych korzyści. Przysługiwały jej: argyfreu -rzeczy osobiste, cowyll - podarunek od małżonka będący zapłatą za noc poślubną i utratę dziewictwa oraz ewentualnie wynebwerth - będący opłatą jaką wnosiła nowa partnerka małżonka jeśli oboje legli w pościeli (przedtem będącej własnością małżonków)  przed upływem formalnego rozwiązania dawnego związku.

Jeśli rozwód to i podział majątku, a ten był w CH uregulowany w dość zadziwiający sposób...

Jak zatem uregulowano opiekę nad dziećmi czy kwestię spłaty długów?

I co z tym jednym kotem?

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
W dniu 8.06.2008 o 11:13 PM, Narya napisał:

Kościół prowadził własną politykę. Małżeństwo było wg niego złem, ale za to koniecznym by uniknąć większego zła.

 

"Kościół" to taki wielki wór do którego każdy wrzuca co mu się podoba, nieszczególnie przejmując się tym, że różne głosy z jego łona wychodziły. Narya przedstawił jeden z takich głosów, to np. opinia wyrażona przez św. Hieronima w "Adversus Jovinianum", który powiadał: "ten kto kocha zbyt mocno swoją żonę już z nią cudzołoży". W uproszczeniu sprowadza się ta nauka do stwierdzenia, że małżeństwo to stan niższy od dziewictwa, a jego wartość polega na zapobieganiu rozpuście. Co idzie ścieżką wyznaczoną przez św. Pawła: "Ze względu jednak na niebezpieczeństwo rozpusty niech każdy ma swoją żonę, a każda swego męża".

 

W tradycji nauk Kościoła jest jednak inna droga, wskazana przez św. Augustyna w "De bono conjugali", i cóż on tam powiadał?

 

W dniu 21.01.2009 o 10:58 PM, Lu Tzy napisał:

Pieprzysz bez sensu, wybaczenia prosze, ale taka jest prawda. Homoseksualizm i zoofilia byla zagrozona kara smierci z dobawkami. Tu nie chodzi o liste zakazanych a mozliwych praktyk antykoncepcyjnych zreszta, ale o prawna reakcje na jakakolwiek zastosowana.

 

A od kiedy były zagrożone śmiercią? Średniowiecze to całkiem długi okres i trudno tu chyba mówić o obowiązywaniu jednej kary przez cały ten okres.

Widać Piotr Damiani niesłusznie został ogłoszony Doktorem Kościoła, jako że nic nie wiedział o tego typu karaniu. To właśnie Damiani jako pierwszy (pośród duchownych) w szerszy obieg wprowadził kwestię sodomii (wcześniejsze "Occupactio" Odona z Cluny znane było jedynie w bardzo wąskim kręgu).

W "Liber Gomorrhianus" szczególnie dużo miejsca poświecił sodomii pośród duchowieństwa. Domagał się by tego typu osoby bezwzględnie pozbawiano stanowisk i godności kościelnych. Wyraził też opinię, że duchownemu. który dopuścił się tego typu czynu żadna pokuta nie pomoże, w odróżnieniu od osoby świeckiej. Skoro domagał się zrzucenia z funkcji -  to oczywistym jest, że w jego czasach kara śmierci za tego typu praktyki nie była czymś tak oczywistym jak w wypowiedzi Lu Tzy.

A i w penitencjałach jakie powstawały przed wypowiedzeniem się Damianiego, przewidywano karę za czyny sodomickie (wypada tu pamiętać, że pod tym terminem nie musiały się kryć wyłącznie stosunki homoseksualne, a również takie praktyki seksualne które nie prowadziły do prokreacji - czyli: contra naturam), tylko nie karę śmierci a pokuty, na ogół od 3 do 10 lat postu.

A co odpowiedział papież Leon IX raweńskiemu moraliście?

Napisał doń: sed nos humanius agentes...

"Podkreślmy raz jeszcze, w czasach wcześniejszych [tj. przed ukazaniem się dzieła Damianiego - secesjonista] sodomia (od tej pory rozumieć będziemy pod tym terminem zachowania homoseksualne) była uznawana za ciężki grzech, lecz grzech jeden z wielu, nie poświęcano jej jakiejś szczególnej, odrębnej refleksji. „Liber Gomorrhianus” to pierwszy tak zdecydowany atak człowieka Kościoła przeciw sodomii. Żaden pisarz chrześcijański nie potępił wcześniej zachowań homoseksualnych w równie stanowczy sposób i — przede wszystkim — rzadko wskazywano wcześniej na ten problem w łonie Kościoła".

/K. Skwierczyński "Walka z sodomią wśród kleru - "Liber Gomorrhianus Piotra Damianiego", "Przegląd Historyczny", T. 98, z. 3, 2007, s. 373/

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×

Powiadomienie o plikach cookie

Przed wyrażeniem zgody na Warunki użytkowania forum koniecznie zapoznaj się z naszą Polityka prywatności. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.