Jump to content
  • Announcements

    • Jarpen Zigrin

      Zostań naszym fanem. Obserwuj nas w social mediach : )   12/11/2016

      Daj się poznać jako nasz fan oraz miej łatwy i szybki dostęp do najnowszych informacji poprzez swój ulubiony portal społecznościowy.    Obecnie można nas znaleźć m.in tutaj:   Facebook: http://www.facebook.com/pages/Historiaorgp...19230928?ref=ts Twitter: http://twitter.com/historia_org_pl Instagram: https://www.instagram.com/historia.org.pl/
    • Jarpen Zigrin

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum   12/12/2016

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum. Krótki przewodnik o tym, jak poprawnie pisać i cytować posty: http://forum.historia.org.pl/topic/14455-przewodnik-uzytkownika-jak-pisac-na-forum/
Sign in to follow this  
Jarpen Zigrin

Grom w Iraku

Recommended Posts

mch90   
Co wiecie o działalności GROMU w Iraku? Podobno jakąś rafinerię zajęli? Zapraszam do rozwinięcia tematu.

Rzeczą oczywistą jest, że gros działań naszej JS w Iraku przez najbliższą dekadę okryta będzie tajemnicą, natomiast już teraz można co nieco powiedzieć-napisać na temat kilku spektakularnych akcji, które przeprowadzili szturmani GROMu.

Może zacznę od początku.

Pierwsze akcje, w których brał udział GROM (jeszcze przed inwazją w Iraku), opierały się na działaniach kontrprzemytniczych i abordażowych na Zatoce Perskiej. Polscy komandosi (którzy zaczęli docierać do bazy Doha w Katarze w marcu 2002) przechwycali statki przemytników głównie z ropą na pokładzie. W tych zadaniach GROMowcy współpracowali z Navy SEALs. Zawsze w tej robocie istniało ryzyko, że załoga okrętu stawi opór bądź będzie ochraniana przez siły irackie- dlatego też i środki zabezpieczające były adekwatne- ciągła łączność z centrum dowodzenia, helikoptery z kamerami krążące w górze, snajperami na pokładzie, uzbrojone łodzie etc. Nie zdarzyło się jednak, by jakaś załoga stawiła zbrojny opór komandosom GROMu. Nie mieli oni szans w tej walce a ich działania inspirowane były chęcią zysku a nie ideologią. Można dużo pisać na temat nocnych abordaży.

Postaram się teraz coś napisać na temat zdobycia zdobycia platformy naftowej KAAOT (Khawar Al. Amaya Offshore Terminal), który stanowił jeden z najważniejszych celów strategicznych irackiej części Zatoki Perskiej. Terminal posiadał zasoby 1,8 mln baryłek ropy naftowej, którą Irakijczycy planowali wylać do zatoki na wypadek wojny. Zagrożenie było jak najbardziej realne, gdy chociażby spojrzy się na podobną sytuację z poprzedniej wojny w zatoce, czy podpalenie szybów naftowych w Rumajli. Terminal miał strategiczne położenie- leżał 25 mil morskich od ujścia rzeki Szatt-al. Arab prowadzącej w głąb kraju a także bronił wejścia do portu Umm Kasr. Pomimo, że w poprzednich latach terminal KAAOT był już niszczony, przechodził z rąk do rąk, tym razem Amerykanom zależało na przejęcie go w stanie nienaruszonym. Wielkością przypominał on miasto na wodzie- miał 1,5 km długości i 100 metrów szerokości.

Komandosi przygotowywali się do szturmu twierdzy, która może ukrywać w sobie liczne pułapki i niespodzianki. Pełno na niej różnych zakamarków, łatwo zamontować pułapki, a podłoga po której się stąpa jest czarna od wszechobecnej ropy. Wywiad potwierdził, że na pewno zaminowany jest główny rurociąg o średnicy 105cm, pytanie tylko, gdzie indziej znajdywały się ładunki wybuchowe. Co więcej, GROMowcy zostali uprzedzeni o groźbie ataków samobójczych na platformie. Zajęcie takiego obiektu to zadanie o najwyższym stopniu trudności.

Problemem było pytanie, jak niepostrzeżenie dostać się pod terminal i jak na niego wejść. Plan zakładał, że komandosi dostaną się na górę w pobliżu dźwigów z wężami do przepompowywania ropy, czterech po obu stronach platformy. Dalej, opanowując przepompownie, operatorzy mieli rozbiegnąć się po pokładzie w poszukiwaniu ładunków wybuchowych i wyeliminowania obrońców, potem zdobyć czterokondygnacyjny hotel pracowniczy aż w reszcie przedostać się do starej części terminalu. W szturmie brało udział 56 komandosów. Szacowano, że załoga liczy ok. 40 ludzi.

Na kilka dni przed wybuchem wojny helikopter zwiadowczy zauważył przycumowany do terminalu KAAOT potężny tankowiec z którego ludzie wynosili podejrzane pakunki. Przyjęto najgorszy wariant- a więc minowanie platformy przez saperów. Obecność tankowca bardzo utrudniała zadanie komandosom i komplikowała plan. Istniały obawy, że Irakijczycy będą chcieli wzniecić pożar na obiekcie a wtedy tylko uciekać pod wiatr lub skok do wody. Tuż przed wypłynięciem przyszedł czas na odprawy. Wielu komandosów napisało listy pożegnalne do rodzin. Jeden z komandosów wspomina: „Mieliśmy świadomość, że jeśli Irakijczycy wysadzą platformy, to zginiemy”. O godz. 22.55 20 marca pontony podpłynęły do terminalu w trzech różnych punktach. Operatorzy dostali się na platformę i błyskawicznie rozbiegli się w parach po pokładzie. Nad nimi krążyły Sea Hawki ze snajperami GROMu, którzy mieli strzelać do wszystkiego, co się rusza. Część przeładunkowa okazała się czysta od wroga, toteż prawdopodobnie cała załoga musiała znajdować się w hotelu. W drodze do niego komandosi musieli przejść przez oświetloną odsłoniętą 200-metrową metalową kładkę, całkowicie odsłoniętą. Był to jeden z punktów krytycznych operacji. Szturmani metodycznie przeczesywali pomieszczenia, nie napotykając oporu Irakijczyków. Spodziewane pułapki i „niespodzianki” Polacy napotkali w starej części terminalu, lecz na szczęście zostały dostrzeżone.

15 minut od wejścia terminal został opanowany. Obeszło się bez strat w ludziach, poddało się 16 Irakijczyków- tyle liczyła załoga. Niedługo potem kontrolę nad obiektem przejęła jednostka Marines FAST. Jarpenie, chyba o to Ci chodziło

Niedługo potem, po sukcesie o kolosalnym znaczeniu, jakim było zdobycie terminalu KAAOT, pojawił się nowy problem-zadanie dla komandosów GROM. Nacierający nieustannie alianci natrafili na zażarty opór w okolicy portu Umm Kasr, gdzie schroniły się wojska wierne Saddamowi. Trzymały one w szachu 50 tys. żołnierzy alianckich. Z powodu strategicznego znaczenia (ważny węzeł kolejowy, jedyny iracki głębokowodny port przeładunkowy, dodatkowo liczący liczne instalacje roponośne) Amerykanie nie mogli wykorzystać swojej przewagi materiałowej i technicznej.

Przerzuceni do portu Polacy musieli przeczesać cały port- uważając przy tym na snajperów. Pomieszczeń portowych były setki a każde musiało być sprawdzone. Ponieważ Irakijczycy nie posiadali noktowizorów, bezpieczniej było prowadzić działania w nocy. W porcie i okolicach komandosi przeszukali ok. 100 statków. Zazwyczaj napotkani Irakijczycy nie stawiali oporu.

Następnym zdaniem było patrolowanie ujścia Tygrysu i okolicznego wybrzeża, przy tym należało sprawdzać zaminowane szlaki wodne prowadzące do portów. Patrole były niebezpieczne, ponieważ bagniste brzegi były idealnymi kryjówkami dla snajperów- kilku takich szturmani zatrzymali. Polacy poszukiwali dywersantów i próbujących uciec wodą współpracowników Saddama. Nasi komandosi też spotkali się z przerabianymi na stawiacze min łodziami rybackimi. Bywały one metodycznie niszczone. Koalicjanci w tym rejonie napotkali również kilka irańskich patroli, do których zachowania nikt nie miał pewności. Polacy również utrzymywali posterunek w strategicznym punkcie wybrzeża, który był częstym celem ataków.

Ostatnim zadaniem, o którym chciałem w tym poście napisać, było zdobycie przez Polaków tamy i elektrowni wodnej Mukarain, 100 km od Bagdadu. Wywiad twierdził, że w wyniku wysadzenia zapory, woda zaleje tysiące km kwadratowych, miasto Bakuba a nawet część Bagdadu. W ten sposób przecięte zostałyby najważniejsze szlaki komunikacyjne biegnące z południa na północ Iraku. Nie muszę dodawać, że uniemożliwiłoby to, a przynajmniej okropnie utrudniło ofensywę Sprzymierzonych na północ.

Operacja była trzymana w ścisłej tajemnicy. Wespół z komandosami SEALS, GROMowcy zostali przetransportowani trzema helikopterami MH-53J Pave Low z bazy w Kuwejcie. Z analizy zdjęć satelitarnych i raportów wywiadu wynikało , że najlepszym sposobem na uchwycenia prawdopodobnie zaminowanej zapory będzie desant na linach. Dopiero na miejscu okazało się, że komandosi desantują się na betonową powierzchnię w wyniku czego jeden Polak złamał nogę. Niewiele brakował by kilku komandosów spadło z tamy, walcząc z potężnymi podmuchami powietrza wywoływanymi przez wirniki helikopterów. Opanowanie zapory zajęło kilkanaście minut. Obsługa i ochrona nie stawiała zdecydowanego oporu. Po przeszukaniu okazało się, że tama nie była zaminowana. Polacy bronili obiektu najbliższe 6 dni.

Za: Jarosław Rybak "GROM.PL"

Share this post


Link to post
Share on other sites
Hauer   

Ja jestem ciekawy czy i w ogóle ktos beknie za wysłanie Wojska Polskiego do ataku na inne państwo bez wypowiedzenia wojny i w tajemnicy przed obywatelami III RP.

Share this post


Link to post
Share on other sites
mch90   
Ja jestem ciekawy czy i w ogóle ktos beknie za wysłanie Wojska Polskiego do ataku na inne państwo bez wypowiedzenia wojny i w tajemnicy przed obywatelami III RP.

Czemu miałby beknąć? Działaliśmy pod egiedą Stanów Zjednoczonych które otwarcie ujawniły swoje stanowisko wobec Iraku Saddama w myśl zasady "wróg mojego przyjaciela jest moim wrogiem". A że w tajemnicy przed społeczeństwem? Niektóre informacje, zwłaszcza te dot. działań jednostek specjalnych, moim zdaniem, powinny pozostać ściśle tajne albo chociaż utajnione przez jakiś czas, kiedy taka informacja mogłaby zaszkodzić misji. To jest też cecha specjednostek- działanie w ukryciu przed społeczeństwem.

Apropos tego, mam dla Was ciekawe informacje na temat domniemanego udziału komandosów GROMu w starciach w Falludży w 2004 roku:

http://militaryphotos.net/forums/showthrea...254#post2058254

Tutaj tłumaczenie jednego z akapitów:

"Polscy snajperzy współpracujący z Amerykanami otrzymali mniej restrykcyjne "zasady postępowania" (ROE) od swojego rządu - twierdzi źródło związane z wywiadem USA. "Polacy mogli zabijać ludzi których my nie mogliśmy". Na przykład Amerykański snajper nie mógł oddać strzału chyba że widział że cel ma przy sobie broń, Polacy mogli strzelać do każdego kto miał w ręku telefon komórkowy po godzinie 20:00.

"Mieli skuteczność 80% na dystansie prawie 600 jardów".

Jak twierdzi nasze źródło "to naprawdę imponujące"".

Źródło: "Fiasco, The American Military Adventure in Iraq", str. 400.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Hauer   
Czemu miałby beknąć? Działaliśmy pod egiedą Stanów Zjednoczonych które otwarcie ujawniły swoje stanowisko wobec Iraku Saddama w myśl zasady "wróg mojego przyjaciela jest moim wrogiem".

Mysle, ze to za mało. Przeciez wielu sojuszników USA nie wzięło udziału w ataku na Irak.

Uważam, ze skoro Polska wysłała wojska do ataku to powinna tez wypowiedziec wojnę. Ponadto samo wypowiedzenie wojny nie ejst jeszcze równoznaczne z wysłaniem wojsk. Przykładowo w czasie II Wojny Światowej kilka państw ameryki Południowej wypowiedziało wojne Niemcom bez wysyłania wojsk. Zatem samo "morlane poparcie" USA wzmocnione formalnym aktem wypowiedzenia wojny nie zdradzałoby żadnej tajemnicy.

Atakując bez wypowiedzenia wojny kultywujemy niestety tradycje wojskowe III Rzeszy.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Domen   
Ja jestem ciekawy czy i w ogóle ktos beknie za wysłanie Wojska Polskiego do ataku na inne państwo bez wypowiedzenia wojny i w tajemnicy przed obywatelami III RP.
Mysle, ze to za mało. Przeciez wielu sojuszników USA nie wzięło udziału w ataku na Irak. Uważam, ze skoro Polska wysłała wojska do ataku to powinna tez wypowiedziec wojnę.
Atakując bez wypowiedzenia wojny kultywujemy niestety tradycje wojskowe III Rzeszy.

No na "misji pokojowej" to my tam raczej nie jesteśmy:

Pancerny Pojazd Patrolowo-Interwencyjny "Dzik":

1. Dzik w Polsce:

dzik2gn7.jpg

2. Dziki w Iraku:

dzikqp0.jpg

dzik3gs7.jpg

33729506hy5.jpg

33729505mw8.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tankfan   

Ja bym się tym fotografiom nie dziwił, te Dziki należą do Armii Irackiej, i trudno oczekiwać od nich by wytrzymały RPG, IED tudzież EFP, to po prostu zwykły lekko opancerzony samochód patrolowy i nie ma się czym podniecać że zostało ich ileś tam sztuk spalonych.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Domen   

Nie do armii irackiej, tylko na pierwszym zdjęciu mamy Dzika spalonego wraz z polskimi żołnierzami w Basrze.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tankfan   

W Basrze nie ma Polaków :wink: nasi są w "Dywanowie" w centrum a nie na południu :lol:.

Zaczynam się zastanawiać czy nie zmyślasz kolego.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Domen   
Zaczynam się zastanawiać czy nie zmyślasz kolego.

Oczywiście - co ty nie wiedziałeś? - przecież od razu widać, że te fotki to fotomontaż mojego autorstwa :wink:

Co do Dzika jednak chyba masz rację.

Ten Dzik raczej faktycznie jest z tych podarowanych sojuszniczej armii irackiej - nasi chyba naszej "delegacji" do Basry nie posłali i mam nadzieję że nie poślą - w każdym razie Dzik na fotce został zniszczony kilka dni temu, więc są to najświeższe wydarzenia.

Po iracku to będzie "Ain Jaria" - szkoda że nigdzie napisu nie widać, to by można stwierdzić czy "Dzik" nasz dla naszych, czy nasz ale prezencik.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tankfan   
Ten Dzik raczej faktycznie jest z tych podarowanych sojuszniczej armii irackiej - nasi chyba naszej "delegacji" do Basry nie posłali i mam nadzieję że nie poślą - w każdym razie Dzik na fotce został zniszczony kilka dni temu, więc są to najświeższe wydarzenia.

Sprawdź sobie gdzie jest Polski kontyngent, podpowiem w Diwanji czy jak to się tam to pisze.

Naszych nigdy w Basrze nie było.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zacznijmy od tego, że nasi w ogóle nie używali w Iraku Dzików ;)

Co do działań w Iraku, warto tutaj wspomnieć działania MIO, które GROMowcy wykonywali wraz z Navy SEALS przed zajęciem platformy KAAOT.

Jest nawet filmik z tych działań.

Generalnie, to co wiemy, to jest na prawdę mała część.

Z późniejszych operacji i akcji DA, jakie przeprowadzali wraz z Fokami można zobaczyć na najnowszym filmiku z sofrep.com, co ma ponad 10 minut.

Można również w książce Andrzeja K. Kisiela przeczytać, jak i Cel Snajpera nieżyjącego już Chrisa Kyle'a.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Sprawdź sobie gdzie jest Polski kontyngent, podpowiem w Diwanji czy jak to się tam to pisze.

Naszych nigdy w Basrze nie było.

W Diwanjii działał 1PSK, nie GROM.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z rozmowy z ówczesnym dowódcą Połączonych Grup Zadaniowych Operacji Specjalnych (CJSOFT) na Półwyspie Arabskim w 2004 r., obecnie gen. dyw. w st. spocz. Michaelem Repassem:

"... muszę uczciwie przyznać, że mój zespół zadaniowy nie był w stanie dostarczyć koniecznych, szczegółowych danych wywiadowczych, które umożliwiłyby jednostce GROM prowadzenie skutecznych działań bezpośrednich. We wczesnej fazie operacji irackiej nie mieliśmy odpowiedniej struktury organizacyjnej, aby przekazać na czas takie dane, niezbędne dla misji GROM-u. Wynikało to z wewnętrznej polityki Stanów Zjednoczonych i złych intencji wojskowych, których nie mogłem zmienić. Krótko mówiąc: we wczesnej fazie konfliktu w Iraku CJSOFT wspierał GROM w stopniu nieproporcjonalnym do potencjału, jaki jednostka miała...".

/"Prestiż i doświadczenie" rozmawiał J. Rybak, "Polska Zbrojna", nr 12 (824), grudzień 2014, s. 50/

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.