Jump to content
  • Announcements

    • Jarpen Zigrin

      Zostań naszym fanem. Obserwuj nas w social mediach : )   12/11/2016

      Daj się poznać jako nasz fan oraz miej łatwy i szybki dostęp do najnowszych informacji poprzez swój ulubiony portal społecznościowy.    Obecnie można nas znaleźć m.in tutaj:   Facebook: http://www.facebook.com/pages/Historiaorgp...19230928?ref=ts Twitter: http://twitter.com/historia_org_pl Instagram: https://www.instagram.com/historia.org.pl/
    • Jarpen Zigrin

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum   12/12/2016

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum. Krótki przewodnik o tym, jak poprawnie pisać i cytować posty: http://forum.historia.org.pl/topic/14455-przewodnik-uzytkownika-jak-pisac-na-forum/
Sign in to follow this  
widiowy7

Higiena i zdrowie marynarzy w XVIII i XIX wieku (ze szczególnym uwzględnieniem szkorbutu)

Recommended Posts

widiowy7   

Przecież kiedyś Czarnobrody zajął pewne miasto i zażądał za mieszkańców okupu. Oznajmił, że zabije zakładników, jeśli nie dostanie całej skrzyni lekarstw i otrzymał cenne pigułki oraz mikstury.

A było wiadomo, na leczenie jakich chorób potrzebował lekarstw?

Swoja drogą, czy w tamtych czasach zdawano sobie sprawę, jak leczyć szkorbut?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jakich lekarstw w tym czasie jeszcze nie, wreszcie kwas askorbinowy wyabstrahowano dopiero w 1928 r.

Za to od 1747 r. dokładnie wiedziano, jakie grupy pokarmów sprzyjają walce ze szkorbutem, zaś wiedza intuicyjna (świeże owoce = mniejsza zachorowalność) istniała już wcześniej.

Share this post


Link to post
Share on other sites
widiowy7   

Za to od 1747 r. dokładnie wiedziano, jakie grupy pokarmów sprzyjają walce ze szkorbutem, zaś wiedza intuicyjna (świeże owoce = mniejsza zachorowalność) istniała już wcześniej.

A z czym związana jest data 1747 ?

A z długimi rejsami, to był chyba taki problem, że świeże owoce szybko przestawały być świeże.

I przy okazji. Czy w kulturach, iberyjskiej i anglosaskiej, znana była kiszona kapusta?

Share this post


Link to post
Share on other sites

James Lind. Podczas służby, jako chirurg na statku Salisbury, w 1747 roku przeprowadził badania w celu odkrycia przyczyny szkorbutu. Dwunastu członków załogi podzielił na 6 grup. Każdej z nich zalecił inny skład jadłospisu. Po pewnym czasie doszło do zdecydowanego zróżnicowania stanu zdrowia marynarzy – od poważnie chorych do zupełnie zdrowych. Na podstawie tych obserwacji ustalił, jakie środki spożywcze mają działanie przeciwszkorbutowe. Swoje wnioski przedstawił angielskiej admiralicji.

I choć marynarze od XVIII wieku wiedzieli już, że w warzywach i owocach jest jakiś tajemniczy składnik, który przeciwdziała szkorbutowi, to jednak wiedza ta z trudem przebijała się na kontynent. Dopiero w XX wieku, gdy gnilec zbierał śmiertelne żniwo zarówno wśród ludności, jak i wśród żołnierzy na wszystkich frontach I wojny światowej, naukowcy zajęli się sprawą witamin, a w szczególności witaminą C.

Kiszona kapusta w rejonie śródziemnomorskim była znana, acz nie wiązano jej ze zwalczaniem szkorbutu.

Z tego co wiem to w kulturze anglosaskiej nie była mile widziana, ale tu mogę się mylić, i kwestia w jakich czasach.

Share this post


Link to post
Share on other sites
harry   

Pytanie tylko jak ta wiedza ulegała percepcji. Zdaje się, że marnie, skoro do 1770 Admiralicja w kwestii zapobiegania szkorbutowi zalecała ... wietrzenie. Było to zresztą zgodne z ogólnymi wnioskami Lind'a, według którego ekstremalnie wilgotne morskie powietrze wysysa z żywności bliżej nie rozpoznany "vital juice". Historycy są zgodni, że mimo pogłębiania w ciągu XVIII wieku wiedzy o chorobie, ilość chorych na szkorbut znacząco rosła. W czasie angielskiej blokady portów francuskich, czyli w czasie przebywania parę mil od domu, notowano kilkaset przypadków rocznie. Można mieć również zastrzeżenia, co do "intuicyjnej wiedzy" przed eksperymentami Lind'a. Otóż w XVII wieku szkorbut łączono z klimatem. Obserwując, że ilość przypadków szkorbutu podczas rejsów w tropiki jest diametralnie niższa niż podczas rejsów w rejonach arktycznych nie wiązano tego z dostępnością świeżego pożywienia, a z temperaturą powietrza. Z poglądem tym nie zgadzał się holenderski lekarz Bachstrom, który twierdził (1743), że jedyną przyczyną szkorbutu jest brak świeżych warzyw w diecie. Pisał tak na podstawie między innymi doświadczeń z oblężenia Torunia w roku 1703, które nie dość, że nie było na morzu to jeszcze ciepłym latem, a jednak spora część obrońców chorowała na szkorbut.

Co do kiszonej kapusty, to tak jak pisze Secesjonista, nie była mile widziana w kulturze anglosaskiej. Uważano ją za zepsutą i jako taką nie nadającą się do spożywania. James Cook, próbując zmusić marynarzy do jedzenia jej musiał się chwytać podstępu. Marynarze szemrali kiedy kazano im jeść zepsutą kapustę, w związku czym Cook nakazał wydawanie jej wyłącznie oficerom i kazał zostawiać drzwi do mesy otwarte, tak aby ludzie widzieli wybrańców, delektujących się tym daniem. Wzbudziło to oczywiste zainteresowanie i chęć dostania tego samego :) Mówi się, że podczas wypraw Cooka, nikt nie zmarł z powodu szkorbutu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

I jeszcze w kwestii szkorbutu:

 

W dniu 23.04.2011 o 9:04 AM, harry napisał:

Pytanie tylko jak ta wiedza ulegała percepcji. Zdaje się, że marnie, skoro do 1770 Admiralicja w kwestii zapobiegania szkorbutowi zalecała ... wietrzenie.

 

Wspomniany Lind opublikował wyniki swej pracy dopiero w 1753 r. pod tytułem "A Treatise of the Scurvy in Three Parts. Containing an Inquiry into the Nature, Causes and Cure of that Disease, together with a Critical and Chronological View of what has been published on the subject". Lind nie był oczywiście pierwszą osobą która zauważyła pożytki z picia soku z cytrusów czy ich spożywania. Holendrzy już podczas wyprawy z 1598 r. pośród różnych innych przeciwszkorbutowych specjałów (jak chrzan) miała do dyspozycji sok z cytryn i warzuchę lekarską, która posiada podobną ilość kwasu askorbinowego co pomarańcze. Można choćby wspomnieć Jamesa Lancastera, który podczas jednego ze swych rejsów (1601-1603) akurat miał na pokładzie swego statku "Red Dragon" ładunek soku cytrynowego, który ordynował swej załodze. Uznał potem, że przyczyniło się to do zmniejszenia zachorowań i śmiertelności na pokładzie jego statku choć w rzeczywistości wskaźniki śmiertelności na poszczególnych statkach tej wyprawy nie były aż tak odstające od siebie: "Red Dragon" - 33%, "Hector" - 34%, "Ascension" - 45% i "Susan" - 44%. Lancaster domagał się potem od władz swej Kompanii zaopatrywania jego wypraw w sok z cytrusów.

Nie był też pierwszym, który opublikował opracowanie w którym rekomenduje się spożycie cytrusów czy świeżych warzyw, wcześniej uczynili to choćby:  Augustin Farfán "Tractado breve de anothomia y chirugia..." (Mexico 1579), "Tractado breve de medicina y de todas las enfermedades" (Mexico 1592), William Clowes "A Profitable and Necessarie Booke of Observations..." (London 1596), John Woodall "The Surgeions Mate, ora a treatise discovering faithfully and plainely the due contents of the Surgions Chest..." (London 1617), Richard Hawkins "Observations of Sir Richard Hawkins, Knight, in his Voiage into the South Sea Anno Domini 1593" (London 1622), Gideon Harvey "The Disease of London: Or, a New Discovery of the Scorvey... Together with a Discourse on Malignant Fevers and Small Pox" (London 1675), John Moyle "Chirurgus Marinus: Or the Sea-chirurgion. Being Instructions to Junior Chirurgic Practitioners..." (London 1693).

Przy czym Lind hołdował różnym błędnym teoriom o przyczynach szkorbutu, jak to że był on wynikiem nadmiernego pocenia czemu mogło zapobiec wspomniane przez harry'ego wietrzenie, a w kolejnych wydaniach swego opracowania wprowadził "poprawkę" mówiącą o gotowaniu soku (sic!).

 Lind nie zdołał przekonać Admiralicji do szerszego stosowania soku z cytrusów, trudno powiedzieć dlaczego tak się stało. Niektórzy wskazują na jego cechy charakteru i wynikającą z nich brak siły przebicia, można przywołać choćby historię jak to w 1791 r. zasiadał w radzie marynarki wojennej, która przyznała nagrodę pewnemu chirurgowi w wysokości 5000 funtów za projekt wykorzystania słonej wody, gdy już w 1762 r. Lind przedstawił taki wynalazek przed członkami Royal Society. Przetarł jednak nieco szlaki ułatwiając starania innych, tu należy wskazać głównie postaci: Thomasa Trottera i Gilberta Blane'a:

"Among his many rich private patients was the First Lord of the Admiralty George Earl Spencer who appointed Blane as naval commissioner for the sick and wounded. In 1793, Blane recommended his friend Rear Admiral Sir Alan Gardner, one of the lords of the admiralty, to supply the seamen of his squadron, sailing non-stop for 19 weeks to India, with lemon juice ¾ ounce daily; no scurvy developed on the Suffolk and, similarly, in ships of the Channel Fleet. In January 1794, the Victualling Board refused Trotter’s request for lemon juice for the fleet about to sail from Spithead, so that when scurvy struck this fleet Trotter got AdmiralWaldegrave’s permission to buy 70 of lemons and oranges, while Waldegrave purchased fruit from a Swedish vessel. Trotter estimated that 36 sound lemons made one gallon of lemon juice, and every ship was supplied with 30 gallons. In early 1795, Trotter sent memoranda first to the Victualling Board and then to Blane’s Board, and by August the admiralty ordered lemon juice for the fleet at Portsmouth Thus, it took patronage for lemon juice to be made a regulation issue. At first, this juice was supplied to individual fleets, but in May 1796 the Sick and Hurt Commission agreed to supply all naval ships on foreign service with lemon juice, and in 1799 all ships on the British coast as well.(...) Between 1795 and 1814 the admiralty issued 1.6 million gallons of lemon juice".

/J.H. Baron "Sailors' scurvy before and after James Lind - a reassessment", "Nutrition Reviews", T. 67, Iss. 6, June 2009, s. 324/

 

"In 1804 the daily use of lemon juice in the British navy was enforeed. The Board of Trade adopted similar regulations in 1865".
/C. Stephenson "A Manual of Tropical Citrus Culture", Second english Edit., Colombo 1942, s. 74/

Share this post


Link to post
Share on other sites
gregski   
On 22.04.2011 at 9:47 PM, widiowy7 said:

Czy w kulturach, iberyjskiej i anglosaskiej, znana była kiszona kapusta?

No musiała być skoro James Cook zabrał ją ze sobą w rejs. 

Jednak mimo, że ewidentnie zadziałała to się nie przyjęła. Pewnie dla przeciętnego marynarza było to coś mocno podejrzanego. Z resztą w podobnym czasie znaleziono inne antidotum w postaci soku cytrynowego który był szeroko akceptowany.

Share this post


Link to post
Share on other sites
jakober   
W dniu 19.4.2020 o 6:55 PM, gregski napisał:
W dniu 22.4.2011 o 9:47 PM, widiowy7 napisał:

Czy w kulturach, iberyjskiej i anglosaskiej, znana była kiszona kapusta?

No musiała być skoro James Cook zabrał ją ze sobą w rejs. 

 

Ja zaryzykuję stwierdzenie, że raczej długo nie. Lub może inaczej: kulinarnie mogli się Hiszpanie czy Anglicy z kiszoną kapustą zetknąć (wspominał o niej już Pliniusz Starszy, a w średniowieczu była jednym z towarów na szlakach północnych miast Hanzy), ale z użyciem w dalekomorskiej żegludze jako antidotum na szkorbut nie mieli chyba długo większego z nią doświadczenia. Poza tym, ani hiszpański, ani angielski, nie mają swego własnego słowa na kiszoną kapustę, a jedynie językowe zapożyczenia ;)

 

Vasco da Gama nie miał jej w swoim pokładowym menu (miał za to wołowinę, suchary, sardynki, soczewicę, cebulę, czosnek, śliwki suszone, migdały, miód, wino i wodę pitną) i stracił ponad 2/3 załogi. Podobnie nie miał jej Magellan (ten stracił jeszcze więcej ludzi). Nie miał jej i Kolumb. Ten ostatni za to miał w porównaniu z pozostałymi szczęście, że jego wyprawy trwały wystarczająco krótko, by uniknąć rozprzestrzenienia się szkorbutu wśród załóg.

 

Kilka wieków później, w XVIII wieku, marynarka brytyjska nadal eksperymetnowała z zapobieganiem szkorbutowi. Eksperymentował i Cook. Jedną ze swych wypraw zaopatrzył w 320 galonów słodu, 1000 funtów skondensowanej suszonej zupy (portable soup), ocet, musztardę, jęczmień, a do tego w „odpowiednie ilości kiszonej kapusty oraz soku z cytryny”. I teoretycznie można by w tych okolicznościach przypisać Brytyjczykom odkycie w kiszonej kapuście panaceum na szkorbut (kiszoną kapustę taszczył też ze sobą Wells), gdyby nie fakt, że sam Cook w liście do Royal Society stwierdził, iż to słód jest bez wątpienia jedny z najlepszych "marynarskich" medykamentów „przeciwszkorbutowych” jaki dotąd odkryto. O kapuście kiszonej tego nie powiedział. Chociaż był jej entuzjastą. W swej pierwszej wyprawie serwował ją załodze w ilości 2 funtów na głowę na tydzień w przedziale jednego roku.

 

Holendrzy za to mają własną nazwę na kiszoną kapustę. Ale ci akurat w XVI i XVII wieku, w ramach wypraw VOC, stawili w walce ze szkorbutem na cytrynę i świeże warzywa i owoce. Pierwszy sukces odnieśli Van Neck i Van Warwyck w swej wyprawie w 1598 roku. Holendrzy na swych szlakach, na Mauritiusie, Św. Helenie i na Przylądku Dobrej Nadziei założyli liczne ogrody i plantacje, bogate między innymi w cytrusy, mające zapewnić prowiant ich statkom. Ba! Lepiej. Zimą 1632 roku na pokładzie holenderskiego statku „Grel” założono ogród, w którym załoga uprawiała chrzan, rzeżuchę oraz warzuchę lekarską (znaną w angielskim nota bene jako scurvy grass, czyli po naszemu brzmiałoby to: trawa szkorbutowa) – na szczęście dla swych organów mowy i zębów, nie musieli tych nazw wymawiać po polsku. Uprawy ogrodów na pokładzie stały się z czasem tak popularne, że VOC w 1677 roku zabroniło oficjalnie tego procederu, jako że korzenie krzewów niszczyły okręty. 

 

Zdaje się że Anglicy poszli też chętniej śladem Holendrów i stawiali bardziej na cytrynę i cytrusy, niż na kiszoną kapustę. Również Cook flirtował z cytrusami. Choć podkochiwał się w kiszonej kapuście. Ale ostatecznie pierwszeństwo oddał słodowi.

 

Edited by jakober

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 21.04.2020 o 9:32 PM, jakober napisał:

Ale ostatecznie pierwszeństwo oddał słodowi

 

Zgodnie z ówczesnymi dość powszechnymi koncepcjami; przynajmniej jeśli chodzi o Albion; propagowanymi przez lekarzy i często samych dowódców statków.

 

 

Wątek wydzielony z tematu: "Piraci".

secesjonista

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 21.04.2020 o 9:32 PM, jakober napisał:

Kilka wieków później, w XVIII wieku, marynarka brytyjska nadal eksperymetnowała z zapobieganiem szkorbutowi. Eksperymentował i Cook. Jedną ze swych wypraw zaopatrzył w 320 galonów słodu, 1000 funtów skondensowanej suszonej zupy (portable soup), ocet, musztardę, jęczmień, a do tego w „odpowiednie ilości kiszonej kapusty oraz soku z cytryny”

 

Oczywiście Cook eksperymentował na własną rękę, ale jeśli chodzi o wyprawę na pokładzie "Resolution" (1768-1780) to miał eksperymentować na polecenie Admiralicji. Całe to jego eksperymentowanie nie miało zresztą większego sensu z przyczyn zastosowanych metod. Jak sam przyznawał cały czas starał się by jego marynarze mieli podawane (dodatkowo) świeże zielone warzywa bądź warzywa konserwowane w soli, stąd trudno było ocenić jaki to miało wpływ przy stosowaniu innych badanych produktów. Podobnie było z efektami podawanych dodatkowo: żurawiną, batatami, warzuchą czy piwem świerkowym.

Co do "Lind's rob" podawanie tej mikstury nie miało większego znaczenia gdyż była ona poddawana wysokiej temperaturze, zatem wszystkie antyszkorbutowe właściwości soku z cytryn bądź pomarańczy w ten sposób zostały zniwelowane. Co więcej, Cook nie podawał specyfiku z soku cytrusowego (Linda)zbyt często, jak wynika ze wspomnianej relacji dla Royal Society to ordynował go w małych ilościach i głównie jako lekarstwo dla przeziębionych marynarzy. Badana przezeń "galaretka" (portable soup) nie miała; jak dziś wiemy; znaczenia dla ochrony przed szkorbutem. Produkt spółki: farmaceuty Williama Cookworthy'ego i pani Dubois, zarządzającej londyńską tawerną przy  Golden Head, którzy wygrali w 1756 r. kontrakt dla Royal Navy chronić mógł jedynie przed brakiem witaminy A i związanej z nią ślepotą zmierzchową (kurzą ślepotą).

 

W dniu 21.04.2020 o 9:32 PM, jakober napisał:

O kapuście kiszonej tego nie powiedział. Chociaż był jej entuzjastą (...) Również Cook flirtował z cytrusami. Choć podkochiwał się w kiszonej kapuście. Ale ostatecznie pierwszeństwo oddał słodowi

 

Wydaje mi się, że przypisywany Cookowi entuzjazm względem kiszonej kapusty nieco był (i jest) przesadzony. Wydaje się, że po prostu był to na tyle oryginalny składnik menu dla Anglików, że, jak to bywa w przypadku nowości, wiele się o tym mówiło i komentowało. Zwłaszcza że Cook nie nakazał serwować kapusty codziennie tylko: "A pound of it was served to each man, when at sea, twice a week, or oftener when it was thought necessary". Trochę to mogło być "niezjadliwe" nawet dla ówczesnych marynarzy.

Cook rzeczywiście stwierdził w swym liście (z 5 marca 1776 r.), iż słód jest najlepszym medykamentem na szkorbut: "This is without doubt one of the best antiscorbutic sea-medicines yet found out", choć dodał: "but I am not altogether of opinion, that it will cure it in an advanced state at sea". A o kapuście wyraził się też całkiem pozytywnie: "Sour-Krout, of which we had also a large provision, is not only a wholesome vegetable food, but, in my judg­ment, highly antiscorbutic, and spoils not by keeping".

/list dołączono do odczytu "A discourse upon some late improvements of the means for preserving the health of mariners. Delivered at the anniversary meeting of the Royal Society, November 30, 1776. By Sir John Pringle"; tekst dostępny na stronie: Oxford Text Archive przy Bodleian Libraries/

 

W dniu 21.04.2020 o 9:32 PM, jakober napisał:

W swej pierwszej wyprawie serwował ją załodze w ilości 2 funtów na głowę na tydzień w przedziale jednego roku

 

Ja zrozumiałem, że był to 1 funt dwa razy w tygodniu?

 

Co do "MacBride's Malt" (wort), sfermentowany słód jęczmienny podawany w formie brzeczki nie mógł mieć wpływu na zachorowania na szkorbut. W zasadzie nie było w tym odpowiedniej ilości witaminy C:

"The wort of malt was rich in B-complex vitamis, which would have improved the nutritional content of the sailors' diet and reduced the incidence of beriberi and night blindness, but anyone who reported that the wort had beneficial effects on scurvy patients was either deluded or lying. Modern research has shown that wort made from fermented malt actually contains almost no Vitamin C".
/S.R. Brown "Scurvy: How a Surgeon, a Mariner, and a Gentleman Solved the Greatest Medical Mystery of the Age of Sail", New York 2005, b.p. ed. elektron./

 

Cook zatem albo nie uwzględnił wpływu innych produktów albo poddał się promowanemu wówczas rozwiązaniu. Nie jest tajemnicą, że koncepcja wykorzystania słodu miała wówczas pewne "plecy". Wpływowy John Pringle (stojący wówczas na czele Royal Society) odradzał Admiralicji pomysł Linda i proponował by przetestować słodowy koncept Davida MacBride'a. Ten zaś miał brata Johna, kapitana marynarki, który miał być przyjacielem Pierwszego Lorda Admiralicji - lorda Sandwicha. David testował swój produkt na pokładzie okrętu HMS "Jason", dowodzonego właśnie przez jego brata, efekty miały być obiecujące, tylko że nie uwzględniono że równolegle załodze serwowano pomarańcze i jabłka. Ponoć Cookowi zasugerowano by szczególną uwagę zwrócił uwagę właśnie na słód, co mogło mieć pewien wpływ na jego konkluzje:

"The vessel was also stocked with a variety of foods supplied by the Victualling Board, all thought to have some antiscorbutic value—citrus juice, dried beans, portable soup, sauerkraut, vitriol, and malt wort—along with a direction to pay particular attention to the malt".

/J. Lamb "Prolegomena", w tegoż: "Scurvy. The Disease of Discovery", Princeton Univ. Press, New York 2016, s. 2/

 

Autorytet Cooka, głosy medyków, plecy braci MacBride'ów sprawiły, że:

"The admiralty recommended MacBride’s Malt rather than lemon juice as scurvy prophylaxis for the next 20 years".

/J.H. Baron "Sailors' scurvy before...", s. 322/

 

W dniu 21.04.2020 o 9:32 PM, jakober napisał:

I teoretycznie można by w tych okolicznościach przypisać Brytyjczykom odkycie w kiszonej kapuście panaceum na szkorbut (kiszoną kapustę taszczył też ze sobą Wells)

 

A nie chodzi aby o Samuela Wallisa? Ten chyba jednak nie taszczył ze sobą zwykłej kapusty kiszonej tylko taki mix:

"... saloup (a mild, greasy beverage made from orchid roots and sauerkraut)".

/"Scurvy: How a Surgeon...", b.p. ed. elektron./

 

"The greatest of the library's treasures is, of course, the Endeavour journal, but open it at the first page of writing and you are in for a surprise. What greets your eyes is an apparently unrelated letter by Dr. John Hutchinson of HMS Dolphin, who is assessing for Captain Samuel Wallis the efficacy of various supposed scurvy remedies supplied for trial on recent their voyage to Tahiti. The letter, written on board just before the Dolphin’s arrival back in England, is dated a week before Cook begins his journal (...)
Dr. Hutchinson had reported to Wallis that saloup (dried orchid tubers), portable soup (offal boiled down to a gummy solid), mustard, vinegar and distilled water were all useful items of diet or restoratives but the only antiscorbutic effect he had observed was when wild celery gathered in the Straits of Magellan was boiled for breakfast with wheat and portable soup".

/A. Mawer "Some Late Improvements in the Means for Preserving the Health of Mariners", 24 February 2012, s. 1; tekst z "Cook's Treasures. Seminarium" dostępny na stronie National Library of Australia/

Share this post


Link to post
Share on other sites
Cytuj

Podobnie nie miał jej Magellan (ten stracił jeszcze więcej ludzi). 

Faktycznie, kiszonej kapusty Armada Molukańska na pokłady raczej nie wzięła.;) 

Ogólny wykaz prowiantu pierwotnie przez nią zabranego można znaleźć w: L. Brergreen, Poza krawędź świata. Opowieść o Magellanie i jego przejmującym grozą rejsie dookoła Ziemi, Dom Wydawniczy REBIS, Poznań 2014, s. 67-69. Generalnie w witaminy, w tym C, prowiant ten - mówiąc delikatnie - nie obfitował.

 

Ale była i ciekawostka związana z nieświadomą "profilaktyką szkorbutową":

 

"Magellan zabrał na własny użytek konfitury i dżemy, między innymi jabłkowy. Oficerowie wzięli zaś carne de membrillo, uważaną za delikates marmoladę z pigwy. W miarę jak mijały kolejne tygodnie wyprawy, marmolada ta miała odgrywać coraz ważniejszą rolę w życiu żeglarzy, w tym samego Magellana".

Cytowane z - ibidem, s. 68.

"Podczas gdy marynarze chorowali i umierali [podczas przepływania Pacyfiku - uwaga Bruno W.] , Magellan, Pigafetta i kilku innych oficerów tajemniczym zbiegiem okoliczności pozostawali zdrowi (...) istniała konkretna przyczyna tego, że uniknęli szkorbutu. Oficerowie przez cały ten czas korzystali po prostu ze swoich przetworów z pigwy, nie mając pojęcia, że jest to silny środek przeciwko awitaminozie".

 Cytowane z - ibidem, s. 205.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na wstępie swego artykułu Claire Fredj i Jean-Chritophe Fichou zauważają, że więcej marynarzy ginęło z powodu chorób niż w wyniku samej walki. Podają szacunki dotyczące floty angielskiej (przy czym uważają że podobnie było we flocie francuskiej) i pokazują jak zmieniała się statystyka umieralności z powodu chorób:

"La première cause de mortalité sur les vaisseaux royaux demeure la maladie et non le combat. En Grande-Bretagne, mais les chiffres valent certainement pour la France, on compte un décès annuel par maladie pour 12 marins embarqués en 1778 (8,7 %) ; en 1810, un mort pour 30 marins (3,3 %) et en 1845, seulement un mort pour 72 hommes (1,3 %)".

/tychże "La sardine à l’huile et son adoption par les militaires français", "Revue historique des Armées", n°258, (1) 2010; b.p. ed. elektron.; tekst dostępny na stronie: journals.openedition.org/

 

Sam artykuł opisuje długą drogę jaką odbyła armia francuska (jak i flota) do szerszego zaakceptowania pożytków z puszkowanej żywności konserwowanej metodą Nicolasa Apperta. Przy czym jest to przykład jak trudno było przełamać mentalność najwyższych rangą dowódców (podobnie jak we flocie angielskiej), choć większość eksperymentów z produktami konserwowanymi prze apertyzację była bardzo obiecująca, to dowództwo wciąż nie decydowało się na większe instytucjonalne zakupy, a same konserwy na ogół były rezerwowane dla chorych marynarzy.

 

I dwie takie ciekawostki...

oto według raportu jaki przedstawił cesarzowi marszałek Jean-Baptiste P. Vaillant, francuska armia na Wschodzie w konserwy miała zaopatrywać się głównie u... Brytyjczyków:

"Les fournisseurs de ces viandes préparées sont français mais surtout anglais. Le rapport que le ministre de la Guerre, le maréchal Vaillant, transmet à l’Empereur à la fin du conflit établit ainsi qu’« à l’exception de faibles quantités fabriquées en France par M. de Lignac [viande comprimée] et par M. Appert [bœuf avec bouillon], presque tout le reste a été confectionné en Grande-Bretagne. Dans la quantité de3 053 700 kg de conserves de bœuf sont compris 404 000 kg de viande en poudres, représentant à peu près 600 000 rations»".

/tamże; cyt. za: "Rapport à l’Empereur, par le maréchal ministre de la Guerre, sur l’ensemble des mesures administratives auxquelles a donné lieu la guerre d’Orient", Paris, Imprimerie impériale, 1856/

 

I druga ciekawostka dotycząca niejednoznaczności słowa: "confiture", otóż można było ją wykonać z tytułowej sardynki:

"Grimod de la Reynière, avocat gastronome 19, dans son Almanach des Gourmands l’affirme : « On donne en Bretagne le nom de confitures aux diverses préparations imaginées pour maintenir les sardines dans toute leur fraîcheur pendant un temps considérable. Ces confitures sont de trois espèces: au beurre, au vinaigre et à l’huile. Les sardines ainsi préparées, renfermées dans des boîtes en fer blanc soudées, peuvent voyager sans risque (…) pour ouvrir ces boîtes plates, de forme carrée, il fallait un fer à souder bien rouge. »".

/tamże/

Share this post


Link to post
Share on other sites
Cytuj

le nom de confitures

Będąc odważnym laikiem i nie czekając na najwybitniejszego eksperta językowego na forum (ogólnie, a w zakresie języka francuskiego to już w szczególności);), pozwolę sobie wyrazić przypuszczenie, że pokrewieństwo między słowami: confire, confit i confiture jest dosyć bliskie. Zatem skoro obok confit de canard może być fruit confit, to i z sardynek można zrobić confiture.;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

A tak wracając do tematu (czyli szkorbutu). B. Bryson (W domu. Krótka historia rzeczy codziennego użytku, Poznań 2013, s. 188, przypis) napisał, że brytyjski "zarząd floty"": "(...) zdecydował się na sok z limonki, a nie z cytryny, ponieważ był tańszy (chociaż znacznie mniej skuteczny". 

Czy rzeczywiście:

a) decydowało sknerstwo,

b) limonka jest mniej skuteczna od cytryny?

Chyba nie do końca tak było, w anglojęzycznej Wikipedii (hasło "Scurvy", https://en.wikipedia.org/wiki/Scurvy) mamy poniższy, dosyć wiarygodny obraz:

Cytuj

West Indian limes began to supplement lemons, when Spain's alliance with France against Britain in the Napoleonic Wars made the supply of Mediterranean lemons problematic, and because they were more easily obtained from Britain's Caribbean colonies and were believed to be more effective because they were more acidic. It was the acid, not the (then-unknown) Vitamin C that was believed to cure scurvy. In fact, the West Indian limes were significantly lower in Vitamin C than the previous lemons and further were not served fresh but rather as lime juice, which had been exposed to light and air, and piped through copper tubing, all of which significantly reduced the Vitamin C. Indeed, a 1918 animal experiment using representative samples of the Navy and Merchant Marine's lime juice showed that it had virtually no antiscorbutic power at all.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.