Jump to content
  • Announcements

    • Jarpen Zigrin

      Zostań naszym fanem. Obserwuj nas w social mediach : )   12/11/2016

      Daj się poznać jako nasz fan oraz miej łatwy i szybki dostęp do najnowszych informacji poprzez swój ulubiony portal społecznościowy.    Obecnie można nas znaleźć m.in tutaj:   Facebook: http://www.facebook.com/pages/Historiaorgp...19230928?ref=ts Twitter: http://twitter.com/historia_org_pl Instagram: https://www.instagram.com/historia.org.pl/
    • Jarpen Zigrin

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum   12/12/2016

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum. Krótki przewodnik o tym, jak poprawnie pisać i cytować posty: http://forum.historia.org.pl/topic/14455-przewodnik-uzytkownika-jak-pisac-na-forum/
Sign in to follow this  
secesjonista

O kondycji ekonomicznej i roli społecznej inteligencji polskiej w XIX wieku

Recommended Posts

Wątek wydzielono z tematu: "Rola inteligencji polskiej w walce o wolność polską".

secesjonista

 

Dnia 6.11.2008 o 17:32, Narya napisał:

(...)

Po 1865 stała się głównym rozgrywającym w społeczeństwie polskim

 

Pytanie brzmi w jakimże to zakresie była ta warstwa rozgrywającym?

Na polskiej wsi również?

Z drugiej strony jak można być głównym rozgrywającym, zważywszy na konstatację:

 

Dnia 6.11.2008 o 17:32, Narya napisał:

(...)

Inteligent polski miał utrudniony dostęp do pracy i szczytem szczęścia było, jak wylądował jako urzędnik niższego szczebla w Kongresówce.

Dnia 6.11.2008 o 17:32, Narya napisał:

(...)

Świętochowski propagował ideę, że przyszłość jednostki ludzkiej leży w studiach, oraz ideologię pracy, tj. kult pracy, dążenie do wolności oraz otwarcie się na naukę i technikę ogólnoświatową.

(...)

Pisarze Młodej Polski tymczasem, na finiszu "niewoli polskiej", krytykowali kapitalizm i bogacenie się jednostek indywidualnych, wbrew światowemu trendowi.

 

Zapomnieli tylko w swej krytyce: skąd wziąć kapitał?

Albowiem tak się składało, że mogli ją wyasygnować bądź to arystokraci mający duże majątki ziemskie, bądź to finansjera. Innymi słowy - bez kapitalistów ani rusz, a państwo nie było w stanie być konkurencją.

Oto u schyłku wieku XVIII połączone majątki; według szacunków; Teppera (60 - 65 mln złp.), Prota Potockiego (65 - 70 mln złp.), Kobryta (20 - 24 mln złp.), Szulca (18 - 20 mln złp.) i Łyszkiewicza (6 - 8 mln złp.) dają nam jakieś 169 - 187 mln złp. A nie piszemy tu o pomniejszych, jak: Arndt, Bernaux, Heysler, Blanc, Chevalier...

/szerzej: W. Kornatowski "Kryzys bankowy w Polsce w 1793 r.", Warszawa 1937/

Zestawmy to teraz ze stanem finansów państwa: w 1768 r. suma dochodów Skarbu Koronnego to 10 748 245 złp., a Skarbu Litewskiego 3 646 627 złp. Po stronie pensy przewidywano odpowiednio: 17 050 000 złp. i 6 478 142 złp. Wywindowany wysoko budżet Sejmu Czteroletniego zamykał się sumą wydatków ok. 24 mln złp.

 

Dnia 6.11.2008 o 17:32, Narya napisał:

(...)

Inteligent polski miał utrudniony dostęp do pracy i szczytem szczęścia było, jak wylądował jako urzędnik niższego szczebla w Kongresówce

 

Tylko jakich lat ma się taka diagnoza tyczyć?

"Od przełomu lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XIX w. obserwujemy nasilający się proces przemian w strukturze zawodowej inteligencji warszawskiej. Gros zatrudnienia przesuwa się ze służby państwowej w okresach wcześniejszych na pracę w instytucjach prywatnych, których liczba jednocześnie rośnie wraz z rozwojem stosunków kapitalistycznych w wielkim mieście".

/J. Żurawicka "Inteligencja Warszawy na przełomie XIX i XX w.", w: "Warszawa XIX wieku 1795-1918", Studia Warszawskie T. XIX, z. 3, Warszawa 1974s. 177/

 

To, że z tym "lądowaniem" niekoniecznie było tak tragicznie wskazuje inny fakt, oto spośród 160 osób, które ukończyły wydział filologiczno-historyczny Szkoły Głównej, bądź kontynuowały studia na analogicznym wydziale Uniwersytetu Warszawskiego tylko jedna osiadła na roli!

/A. Kraushar "Siedmiolecie Szkoły Głównej Warszawskiej", Warszawa 1883; "Szkoła Główna Warszawska (1862-1869)" T. I, Wydział Filologiczno-Historyczny, Kraków 1900/

 

S. Borowski podaje, że tylko 20% studentów Wydziału Prawa i Administracji Szkoły Głównej - jako synowie właścicieli ziemskich, bądź dzierżawców dóbr, powróciło do rodziny na wieś.

/tegoż, "Szkoła Główna Warszawska (1862-1869). Wydział Prawa i Administracji", Warszawa 1937/

Wypada dodać, że do połowy lat siedemdziesiątych w Warszawie pracownicy umysłowi rekrutowali się spośród mieszczaństwa, dzieci urzędników, przedstawicieli wolnych zawodów, rzemieślników. Podobnież było w Szkole Głównej - czyli w głównej bazie rekrutacyjnej dla pracowników umysłowych. Szlachta zajmuje w tym ciągu trzecie miejsce. Do schyłku lat osiemdziesiątych nikt nie zauważał pracowników umysłowych jako jednolitej, wyróżniającej się grupy.

Jeszcze w 1889 r. Bronisław Chrzanowski na łamach "Głosu" (1889, nr 6) odnotowuje:

"Do roku 1863 klasa inteligencka cechowała się jednolitością, była szlachecka i wyznawała idee szlacheckie". Termin "inteligencja" oznaczał po prostu ogół szlachty, dla rozróżnienia mówiono też o "inteligencji wiejskiej" - czyli przedstawicielach ludu, którzy posiadali pewne wykształcenie.

Natomiast "najazd" zdeklasowanej szlachty rozpoczął się około 1863 roku, to oni właśnie poczęli zasilać szeregi inteligencji zawodowej.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Narya pisał o poczynaniach inteligencji w Galicji, warto jednak przypomnieć, że inteligencja galicyjska a np. inteligencja warszawska (co w gruncie rzeczy oznacza inteligencję polską zaboru rosyjskiego) to dwa różne byty społeczne. Ich rozwój biegł całkiem innymi drogami, miał odmienny przebieg, a i struktura zawodowa była inna.

Spójrzmy na zawody techniczne, oto w początkach lat osiemdziesiątych inżynierów było w Warszawie ok. 85, w 1881 r. do Resursy Obywatelskiej skupiającej niemal wszystkich inżynierów, przystąpiło ich stu kilkudziesięciu. W 1898 r. do Stowarzyszenia Techników Polskich, skupiające niemal wszystkich inżynierów i techników z Królestwa, było ich przeszło 600.

Patrząc na spis (z 1882 r.) w Warszawie osoby z wyższym wykształceniem i średnim to zaledwie 25 841, a w skład tej grupy wchodzili dodatkowo Rosjanie. Mieliśmy w tym mieście "nadprodukcję" przedstawicieli sztuk wolnych (dziennikarzy, plastyków, muzyków). Na ok. 1700 ich przedstawicieli mieliśmy np. 450 przedstawicieli zawodów prawniczych (adwokaci przysięgli, dependenci itp.) 39 sędziów i 36 notariuszy. Lekarzy Polaków było 418, a aptekarzy 408.

A owych wspominanych przez Narya urzędników państwowych raptem 3100, zatem jego konkluzje co do tego gdzie inteligencja otrzymywała swą posadkę - są mocno nietrafne. Sama Kolej Żelazna Warszawsko-Wiedeńska (zatem firma prywatna) zatrudniała około 1630 urzędników. Wedle spisu z 1887 r. liczba pracowników administracji państwowej (chodzi o Polaków) zmniejszyła się z 1,6% do 1,1%, przy wzroście liczby urzędników instytucji prywatnych.

/P. Pawlicki "Droga żelazna Warszawsko-Wiedeńska w 50-letnim okresie swego istnienia (1845-1895)", Warszawa 1897, s. 65-66)

 

Pisząc o strukturze zawodowej Janina Żurawicka zauważała:

"Ten układ typowy dla miasta w niewoli politycznej, w której inteligencja znajduje zatrudnienie przede wszystkim w instytucjach prywatnych i wolnych zawodach (...)

Gdy w całym świecie cywilizowanym wskaźnik przyrostu pracowników umysłowych w okresie dojrzałego kapitalizmu daleko wyprzedził przyrost w dziedzinie pracy fizycznej, w Warszawie obserwujemy jego spadek. Wyrazem tego będzie również fakt obniżenia się poziomu wykształcenia ludności Warszawy w 1897 r. w stosunku do 1882 r. Liczba osób posiadających wykształcenie wyższe i średnie obniżyła się z 6,7% w 11882 r. do 5,9% w 1897...".

/s. 186/

 

Za to można się zgodzić, że inteligencji wiodło się kiepsko, przeciętny zarobek to 2400-4000 rubli rocznie, a najniżej opłacani, czyli najniżsi funkcjonariusze i nauczyciele mieli zarobki podobne do najniżej wynagradzanych robotników. Pensja roczna profesora uniwersytetu wynosiła od 2000-3500 rubli, Ignacy Radliński etatowy nauczyciel szkoły średniej pobierał rocznie 900 rubli, w szkole prywatnej nauczyciel otrzymywał 1500 rubli, podobnie jak dziennikarz, urzędnicy Kolei W-W zarabiali od 500-1000 rubli (bez personelu kierowniczego). Dla porównania: znany aktor Mieczysław Frenkiel zarabiał 4200 rubli rocznie.

/H. Hilchen "Zarys historii Drogi Żelaznej Warszawsko-Wiedeńskiej", Warszawa 1912, s. 161-162; "Wiadomości bieżące", "Głos" 1901, nr 30/

Trzeba jednak zauważyć, że był to pewien wybór - nauka, samokształcenie się, działalność społeczna, angażowanie się w prace szeregu towarzystw, wreszcie pisanie, wszystko to zabierało czas i możliwości poprawy bytu. Baa, rodziła wówczas pewna moda na takie ubóstwo. Kto był bogatym, a nie angażował się w życie społeczne itp. ten był filistynem. Córka wspomnianego wyżej uczonego, Helena Boguszewska (z domu Radlińska) odnotowywała:

"Wytworzyła się wtedy jakaś ponura polityka ubóstwa, filozofia obywania się niczym, pogarda dla mieszczaństwa, dla kołtunerii, dla tego, co wtedy nazywano filisterstwem, dla fabrykantów, kupców. Brak pieniędzy był tu legitymacją porządności, zaradność życiowa raczej dyskwalifikacją...".

/H. Boguszewska "Czekajmy na życie", Warszawa 1951, s. 133/

 

Dla przykładu dodajmy, że jej ojciec zarabiający przez długie lata 900 rubli rocznie, o którym Leon Krzywicki pisał:

"Stanowczo nie był stworzony do życia rodzinnego, a przynajmniej do życia w takich warunkach, a jakich wypadało u nas żyć pracownikowi umysłowemu o bardzo skromnym uposażeniu".

/tegoż, "Wspomnienia", t. II, Warszawa 1958, s. 467/

 

Oto ów naukowiec, obarczony dwójką dzieci, w przeciągu 1868-1880 pozostawił u warszawskich księgarzy 1696, w kolejnych latach Radliński potrafił się zadłużać u księgarzy na 216 rubli w 1885 r., 310 rubli w 1886 r., w 1887 r. na 204 rubli, i podobnie w kolejnych latach. Zatem poziom życia rodziny nie był jedynie wypadkową samego uposażenia.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Warto przypomnieć, że w połowie XIX wieku wystąpiła nadprodukcja inteligentów, zwłaszcza z wykształceniem humanistycznym. Co mocno utrudniało znalezienie odpowiedniej pracy.

/szerzej: J. Jedlicki "Kwestia nadprodukcji inteligencji w Królestwie Polskim po powstaniu styczniowym", w: "Inteligencja polska pod zaborami..."/

 

A choć karmieni byliśmy postaciami Siłaczki czy Judyma, to inteligencja w wielkich miastach wbrew różnym zapewnieniom - nie tak chętnie chcieli udawać się na prowincję. Henryk Elzenberg pisał do Elizy Orzeszkowej:

"Na wszystko się zaklinam, co mi jeszcze drogim zostało, że gdybym dostał posadę, jakąkolwiek, czy jakiekolwiek zajęcie dające byt skromny, byle niezależny, pojechałbym chętnie nawet w okolice Wietlanki (...)

Tak nas tu pięknie wykierowano. Taki jest stan proletariusza umysłowego… Moja rozpacz wynika z braku pracy… Cóż kiedy tu nie ma zajęcia […]. Moje życzenie opuszczenia Warszawy jest stanowcze lecz również niepohamowany jest mój wstręt do miast prowincjonalnych".

/Z. Gostkowski "'Dziennik Łódzki' 1884-1892. Studium nad powstawaniem polskiej opinii publicznej w wielonarodowym mieście fabrycznym", Łódź 1960, s. 19/

 

 

Kilka zdatnych pozycji:

"Inteligencja polska pod zaborami. Studia" red. R. Czepulis-Rastenis

J. Jedlicki "Błędne koło 1832-1864"

T.I.M. Janowski "Narodziny inteligencji 1750-1831"

"Dzieje inteligencji polskiej do roku 1918" red. J. Jedlicki

"Inteligencja w Polsce. Specjaliści, twórcy, klerkowie, klasa średnia?" red. H. Domański

M. Micińska "Inteligencja na rozdrożach 1864 -1918"

A. Barszczewska-Krupa "Rodowód inteligencji łódzkiej (1820-1870)", "Rocznik Łódzki", t. XXIII, 1978

M. Iwańska "W poszukiwaniu inteligenckiej tożsamości w XIX wieku. Przykład łódzki", w: "Historia – Mentalność – Tożsamość. Studia z historii historiografii i metodologii historii" red. K. Polasik-Wrzosek, W. Wrzosek, L. Zaszkilniak.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Henryk Wierciński pisywał artykuły głównie o kwestiach rolniczych i ekonomicznych, czasami zdarzały mu się traktujące o etnografii czy historii. W swych pamiętnikach odnotował kwestie zarobku dziennikarskiego. Wedle jego relacji:

"Kurier Lubelski", ok. 1875 r., - nie płacił honorarium (jak zauważa sam autor nie zabiegał o to, gdyż utrzymywał się z gospodarstwa wiejskiego)

"Gazeta Polska", po 1875 r. - początkowo 5 gr od wiersza, potem 6 groszy

"Niwa", 1876 r. - 4 kopiejki za wiersz

"Rola" - 4 kopiejki za wiersz

"Gazeta Warszawska" - 3 kopiejki za wiersz.

I jego podsumowanie tego typu zarobkowania:

"Mając pewną łatwość pisania, przy honorarium, które wynosi średnio około rsr. 6 za arkusz pisma, można by w spokoju niezły ciągnąć dochód z pióra, gdyby odosobnienie na wsi, nieustanna dystrakcja kłopotami codziennego gospodarstwa domowego, jakich jedynie uniknąć by można w mieście - pozwalały na poświęcanie dłuższego czasu pisaniu. 3-4 godzin dziennie poświęconych pisaniu, przynosi mi 5—6 rubli. Gdyby więc był zawsze materiał pod ręką, każda praca znalazła miejsce w druku, spokojny byt z pióra łatwo mieć by można (...)

Średnie wynagrodzenie za artykuł gazeciarski przynosi mi 3—5 rubli (...)

Gazeta Rolnicza” drukuje [mi] średnio wierszy 2000 = 60 rubli rocznie.  „Rola” skwapliwiej bierze się do pisma mego i zwykle drukuje od ręki. Płaci 4 kop. za wiersz — jest to więc jedno z najwyższych wynagrodzeń za pracę literacką, jakie otrzymuję. Współpracownictwo w „Roli” przynosi rocznie 80—·100 rubli".

/A. Zajączkowski "Wynagrodzenie literackie w drugiej połowie XIX wieku", "Przegląd Historyczny", T. 81, nr 3-4, 1966, s. 269/

Share this post


Link to post
Share on other sites

Według niektórych badaczy kiepska kondycja naszego krajowego przemysłu to efekt roli jaką przyjęła nasza inteligencja i tego, że nie uwolniła się od szlachecko-dworskiej tradycji, nawet gdy została pozbawiona swych folwarków, a za sprawą postaw naszej inteligencji nie mieliśmy XIX wieku.

Tak to widział Józef Chałasiński:

"Wykształcenie, stan intelektualnego posiadania, traktowane były wśród inteligencji jako tytuł do tego, aby społeczeństwo samo dało inteligentowi ekonomiczne podstawy
odpowiedniej pozycji społeczno-towarzyskiej. Pod tym względem stosunek inteligenta do kraju był bardzo zbliżony do stosunku, jaki rezydenci dworscy zajmowali wobec dworu Inteligent polski stawał się rezydentem obcego kapitalizmu w Polsce, tak jak przedtem był rezydentem folwarku-dworu pańszczyźnianego. Kto inny za niego utylitarnie pracował i kto inny za niego utylitarnie myślał; on sam czuł się powołany tylko do duchowej, nie materialnej aktywności, tylko do pańskiej, nie do chłopskiej pracy
".

/tegoż "Społeczna genealogia inteligencji polskiej", Rozdz. 2. "Inteligenckie gett'' (pierw. wyd. 1946), w: "Studia Litteraria et Historica", "Totalne zaskoczenie inteligencji polskiej",  nr 7, 2018, s. 4/

Share this post


Link to post
Share on other sites
jancet   
W dniu 14.05.2019 o 6:15 PM, secesjonista napisał:

"Inteligent polski stawał się rezydentem obcego kapitalizmu w Polsce, tak jak przedtem był rezydentem folwarku-dworu pańszczyźnianego. Kto inny za niego utylitarnie pracował i kto inny za niego utylitarnie myślał; on sam czuł się powołany tylko do duchowej, nie materialnej aktywności, tylko do pańskiej, nie do chłopskiej pracy"

 

Moim zdaniem poglądy, wyrażane przez przedstawicieli polskiej przedwojennej inteligencji w drugiej połowie lat 40. należy trochę "brać w nawias". Były formułowane pod wpływem gigantycznego szoku poznawczego, wywołanego faktem, że nasza "dobra" przedwojenna Polska rozleciała się pod ciosami hitlerowskiej armii w kilka czy kilkanaście dni, a "źli" Sowieci ciosy wytrzymali, atak odparli i na koniec doszli do Berlina. 

 

Pewne znaczenie miały też naciski polityczne, chęć przypodobania się aktualnej władzy, kontynuowania kariery etc., ale decydującym - w moim przekonaniu - czynnikiem było to, że ich świat rozpadł się tak szybko. I to wkrótce po tym, kiedy - zdawało się - odzyskanie niepodległości zapewnia mu trwały rozwój.

 

Rozpaczliwie szukano przyczyny, czemu żeśmy nie dali rady. Pesymiści uważali, że geopolityka, że znajdując się między Rosją/ZSRR a Niemcami tak musi być i tak będzie zawsze. Optymiści szukali przyczyny w nas samych, w naszych wadach i błędach, tak jak w powyższym przykładzie - w wadach polskiej inteligencji.

 

Na ile pogląd ten się broni dziś? Wcale. Polski międzywojenny, a także wcześniejszy inteligent z żadnym obcym kapitalistą nawet kontaktu nie miał, jak zatem miałby być jego rezydentem. Rozróżnienie pomiędzy pracą utylitarną a pracą nie-utylitarną wydaje się być dość abstrakcyjne. Dlaczegóż praca nauczyciela, lekarza, aptekarza, księgowego, poczmistrza, inżyniera, kupca miałaby nie być utylitarną?

 

A że ów inteligent chłopską, czyli zapewne fizyczną, pracą się nie parał, no to chyba słusznie robił.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.