Jump to content
  • Announcements

    • Jarpen Zigrin

      Zostań naszym fanem. Obserwuj nas w social mediach : )   12/11/2016

      Daj się poznać jako nasz fan oraz miej łatwy i szybki dostęp do najnowszych informacji poprzez swój ulubiony portal społecznościowy.    Obecnie można nas znaleźć m.in tutaj:   Facebook: http://www.facebook.com/pages/Historiaorgp...19230928?ref=ts Twitter: http://twitter.com/historia_org_pl Instagram: https://www.instagram.com/historia.org.pl/
    • Jarpen Zigrin

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum   12/12/2016

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum. Krótki przewodnik o tym, jak poprawnie pisać i cytować posty: http://forum.historia.org.pl/topic/14455-przewodnik-uzytkownika-jak-pisac-na-forum/
Sign in to follow this  
Bruno Wątpliwy

Pomniki związane z nacjonalizmem niemieckim

Recommended Posts

Po drugiej wojnie światowej niemieckie pomniki na Ziemiach Odzyskanych leciały masowo z cokołów. I trudno się dziwić Polakom, ciężko doświadczonym panowaniem "nadludzi", że tak próbowali oswoić nowe ziemie i odreagować lata męki i poniżenia. Dziś patrzymy na to bez takich emocji, choć nadal trudno wyobrazić sobie w Polsce pomniki Bismarcka, czy Fryderyka II. Ale von Redena - już prędzej (choć nie ominęły go kontrowersje).

Ale bywały niemieckie pomniki, które ocalały. I nie mówię tu o pomnikach poległych w czasie I-ej wojny światowej, gdzieś tam wegetujących sobie przez okres Polski Ludowej na prowincji, często z zatartymi inskrypcjami. Paradoksalnie przetrwały na Dolnym Śląsku przynajmniej dwa pomniki o jednoznacznie nacjonalistycznej, niemieckiej wymowie. Które Polska Ludowa oszczędziła pewnie z powodu pobudek klasowych (i niewiedzy niektórych, ówczesnych decydentów).

A teraz konkrety:

1. Pomnik kowala Wielanda w Świdnicy.

Wieland der Schmied występuje w mitologii germańskiej jako swoisty symbol zemsty. Generalnie postać niezbyt ciekawa (choć konkretne szczegóły jego losów bywają różnie przedstawiane). Więziony (z podciętymi ścięgnami) przez króla Niduda, marzył o zemście. Zrealizował ją w ten sposób, że zabił synów króla, z ich czaszek zrobił czarki, z zębów i oczu - gustowną biżuterię, potem zgwałcił córkę króla i odleciał, machając żelaznymi skrzydłami. Ot, taki uroczy obrazek, jak ktoś słyszał o Niebelungach - ten wie, że w szeroko rozumianej mitologii niemieckiej wcale nie odosobniony.

W 1922 roku w Świdnicy stanął pomnik Wielanda. Wyrzeźbiła rzeczonego Dorothea von Philipsborn. Klęczał mityczny kowal sobie na cokole w środku miasta, coś kuł, łypał złowieszczo w stronę Polski, a na cokole miał napisane: "Denkt an Oberschlesien" ("Pamiętajcie o Górnym Śląsku"). Chyba wyczuwacie kontekst?

Po wojnie ocalał i łypał groźnie dalej dokładnie w tą samą stronę. Dopiero w końcu lat 70-go przeniesiono. A ostatecznie kilkanaście lat temu trafił do parku.

Dlaczego ocalał? Pewnie nikt po wojnie nie zastanowił się nad symboliką tego pomnika i w Wielandzie widziano tylko przedstawiciela spracowanej klasy robotniczej.

Korzystałem z:

M. Perzyński, Dolny Śląsk dla dociekliwych, Miejsca niezwykłe, Wrocław 2012, s. 114-115.

A tu Wielanda można sobie obejrzeć (na stronach dolny-slask.org.pl):

Pierwsza lokalizacja. (Szczególnie godne uwagi są zdjęcia z uroczystości składania wieńca pod Wielandem przez lokalnego Gauleitera Helmutha Brücknera i SA-manów. Nawiasem mówiąc, Brückner popadł w niełaskę Hitlera - sprawa Röhm-Putsch i "noc długich noży").

Obecnie.

2. Pomnik górników w Złotoryi.

W tym przypadku przesłanie stricte antypolskie nie było aż tak decydujące. Chodziło o upamiętnienie 700-lecia bitwy pod Legnicą (1941), którą - jak wiadomo - stoczyły czysto niemieckie hufce pod wodzą niemieckiego księcia (Heinrich der Fromme, inaczej Heinrich von Schlesien) ;) z barbarzyńcami ze Wschodu. Tudzież podkreślenie niemieckiego hartu ducha, historycznej roli "narodu panów", wykazania związku Trzeciej Rzeszy z chwalebną historią, germańskością "od zawsze" Śląska itp. itd.

Wybrano zaś konkretnie upamiętnienie zasług górników (kopaczy złota), walczących w bitwie.

Twórcą był berliński rzeźbiarz Fritz Richter-Elsner. Efekt? Górnik, jak górnik, chłop muskularny, na pewno nie żadna "sztuka zdegenerowana" i w pełni zgodny z hitlerowskimi kanonami męskiego piękna. Germański heros bez dwóch zdań (pozował podobnież miejscowy piekarz). Ciekawszy jest jednak cokół. Paradują na nim silni, muskularni wojownicy z uzbrojeniem, sztandarami, werblami itp. Wojownicy średniowieczni, ale jeden z nich na głowie coś, co najbardziej przypomina wojskowy Stahlhelm z czasów I i II wojny, a nie średniowieczny ekwipunek.

I co? Pochód germańskich herosów ze Stahlhelmem na głowie jednego z nich - także przetrwał Polskę Ludową. Pojawiały się tylko nowe tablice. Powód był pewnie także klasowy.

Korzystałem z:

G. Humieńczuk, Aktualizacja bitwy legnickiej (1241) [w:] Z. Mazur (red.), Wokół niemieckiego dziedzictwa kulturowego na Ziemiach Zachodnich i Północnych, Poznań 1997, s. 72-73.

Link do innej dyskusji na naszym forum, gdzie już podawałem przykład pomnika ze Złotoryi, tamże inne przykłady sztuki totalitarnej III Rzeszy. Można porównywać muskulaturę germańskich herosów. ;)

I wreszcie - LINK do zdjęć pomnika (dolny-slask.org.pl). Pod nazwą Fontanna Kopaczy Złota.

Share this post


Link to post
Share on other sites
kropka   

Szkoda, że pomniki Eichendorff'a nie wytrzymały sympatii między autochtonami a allochtonami. Posiadasz informacje jak to wyglądało na czeskim Śląsku ?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie znam tej konkretnej sytuacji, ale w Czechach odreagowanie panowania niemieckiego, także w tym zakresie ("pomnikowym") wyglądało bardzo podobnie jak w Polsce.

A - biorąc pod uwagę ilość czeskich aktów przemocy wobec Niemców pod koniec wojny (oraz po niej) i relatywnie łagodną, wcześniejszą niemiecka okupację w Protektoracie - być może można zaryzykować kontrowersyjne twierdzenie, że Polacy byli generalnie wobec pokonanych, znienawidzonych wrogów jednak bardziej łagodni. Co oczywiście nie oznacza, że zawsze łagodni i ludzcy.

Teraz jest tam podobnie, jak u nas - tzn. emocje związane z wojennymi zbrodniami niemieckimi w dużym stopniu opadły. To w końcu 70 lat.

Share this post


Link to post
Share on other sites
kropka   

Sytuacja czeska chyba jest dużo bardziej skomplikowana. Czkawka czeska to wypędzenie osób deklarujących narodowość niemiecką czyli głównie Niemców sudeckich. Jednak Czesi współtworzyli spory kawałek czasu Rzeszę w takiej czy innej konfiguracji. Zwiedziłem czeski Śląsk bo do niego moje pytanie się odnosiło, rozmawiałem wielokrotnie o tych niuansach z Czechem z Brna, obecnie pracującym w Pradze. Zabytki czy pomniki są zachowane ale nie skupiam się na okresie hitleryzmu. Wojny Śląskie pomiędzy Habsburgami a Hohenzollernami skomplikowały sytuację jednak Czesi, przynajmniej mi się tak wydaje, mają obecnie większy sentyment do Niemców i Austriaków niż do Polaków.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Trzeba by jeszcze udowodnić, że pomniki Eichendorffa usuwali wyłącznie allochtoni, no i nie wiem czy każdy pomnik osoby będącej Niemcem jest rzeczywiście przejawem niemieckiego nacjonalizmu. Mnie ów pan kojarzy się z poezją romantyczną.

Share this post


Link to post
Share on other sites
kropka   

Zadałem pytanie wykraczające poza ten wątek ale jednak odnoszące się do niego regionalnie. A co do Eichendorff'a to taki polski Mickiewicz, babcia mi czasem czytała stąd pamięć. We Wrocławiu ten pomnik chyba dobrze nie skończył, Orlęta Lwowskie były bardziej właściwe.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Sytuacja czeska chyba jest dużo bardziej skomplikowana. Czkawka czeska to wypędzenie osób deklarujących narodowość niemiecką czyli głównie Niemców sudeckich. Jednak Czesi współtworzyli spory kawałek czasu Rzeszę w takiej czy innej konfiguracji. Zwiedziłem czeski Śląsk bo do niego moje pytanie się odnosiło, rozmawiałem wielokrotnie o tych niuansach z Czechem z Brna, obecnie pracującym w Pradze. Zabytki czy pomniki są zachowane ale nie skupiam się na okresie hitleryzmu. Wojny Śląskie pomiędzy Habsburgami a Hohenzollernami skomplikowały sytuację jednak Czesi, przynajmniej mi się tak wydaje, mają obecnie większy sentyment do Niemców i Austriaków niż do Polaków.

Trochę to chaotyczne i tym samym coś mi przypomina, czyżbyśmy znowu mieli przyjemność z Naszym Drogim Schlesierem, Wiecznym Tułaczem?

przynajmniej mi się tak wydaje

Dobre określenie - wydaje się. Tak zwany raport Orlenu - LINK, wskazuje, że Czesi ogólną sympatię mają do Polaków prawie dokładnie taką samą, jak do Niemców, natomiast w tymże raporcie ocena przez Czechów polskiej życzliwości jest dużo wyższa niż niemieckiej. Czeski sondaż CVVM -LINK natomiast wskazuje przewagę sympatii do Polaków.

Tak, czy inaczej ma to niewielki związek ze świdnickim pomnikiem Wielanda, zatem proponowałbym na tym zakończenie dywagacji dowolnej i ewentualne otwarcie nowego tematu na forum lub znalezienie istniejącego, nadającego się bardziej na rozważanie poziomu miłości statystycznej między narodami.

We Wrocławiu ten pomnik chyba dobrze nie skończył,

Dopisek:

Trudno, aby Polacy po wojnie pałali miłością do jakichkolwiek poetów niemieckich. W łapankach, obozach, czy podczas rzezi Woli im wierszy niemieckich romantyków raczej nie czytano.

Dziś już nie ma z tym większego problemu. Eichendorff trafia w Polsce na cokoły. Także we Wrocławiu.

Edited by Bruno Wątpliwy

Share this post


Link to post
Share on other sites

Eichendorffa, czy ogólnie - niemieckie?

Jeżeli chodzi o Eichendorffa, to pomnik na Kobylicy chyba został zachowany in situ, nyski zdjęto, ale zabezpieczono (a potem na jego podstawie - odtworzono). Inne chyba po wojnie zniszczono, obecnie są zatem rekonstruowane lub budowane na nowo.

Share this post


Link to post
Share on other sites
kropka   

Ja tego chaosu nie widzę ale fakt faktem po kilkugodzinnych pracach w ogrodzie pozwoliłem sobie na coś mniej procentowego niż wino. Zadałem pytanie, dostałem odpowiedź.

Share this post


Link to post
Share on other sites
kropka   

Eichendorffa, czy ogólnie - niemieckie?

Jeżeli chodzi o Eichendorffa, to pomnik na Kobylnicy chyba został zachowany in situ, nyski zdjęto, ale zabezpieczono (a potem na jego podstawie - odtworzono). Inne chyba po wojnie zniszczono, obecnie są zatem rekonstruowane lub budowane na nowo.

I bardzo się z tego cieszę.

Share this post


Link to post
Share on other sites
kropka   

Dopisek:

Trudno, aby Polacy po wojnie pałali miłością do jakichkolwiek poetów niemieckich. W łapankach, obozach, czy podczas rzezi Woli im wierszy niemieckich romantyków raczej nie czytano.

Dziś już nie ma z tym większego problemu. Eichendorff trafia w Polsce na cokoły. Także we Wrocławiu.

W Lamsdorf, Eintracht czy Auschwitz, który nie zakończył działalności po wyzwoleniu także ginęli ludzi. Dobrze, że Eichendorff trafia także i na polskie cokoły.

Share this post


Link to post
Share on other sites

A to witamy ponownie naszego Schlesiera, którego jestestwem targa 70 lat po wojnie tak dotkliwy ból związany z cierpieniem ludności niemieckiej. Jak Schlesier widzi, Polakom udaje się zapominać i budować sukcesywnie normalne relacje z dawnym agresorem, w tym także pamiętać o Eichendorffie, zatem jest nadzieja, że nawet Twój ból kiedyś się ukoi.

Pragnę jednak zwrócić uwagę na trzy rzeczy:

1) Nie piszemy trzech postów pod rząd, szczególnie jeżeli są średnio wartościowe i nie wnoszą nic szczególnie nowego - używamy cudownego wynalazku edycji postu i dopisujemy nowe odkrywcze myśli do poprzednich rozważań.

2) Zwracamy uwagę na uczucia innych - którym akurat proste zrównanie cierpień niemieckich i polskich na zasadzie "także" może wydać się nieco niestosowne. Wypadałoby jednak znać proporcję, czyli: ginęli także - owszem, ale należy pamiętać też o tym - ile i dlaczego? Raczej nie miliony i nie dlatego, że 1 września 1939 roku Polska napadła na Niemcy, a całkiem odwrotnie.

3) O cierpieniu niemieckim, które tak rozpamiętuje nasz Schleiser, nie musimy koniecznie dywagować przy okazji każdego tematu, w tym tego o pomnikach.

Share this post


Link to post
Share on other sites
kropka   

" O cierpieniu niemieckim, które tak rozpamiętuje nasz Schleiser, nie musimy koniecznie dywagować"

Oczywiście, każdy Niemiec, Austriak i Włoch to był członek NSDAP czy innej wersji faszyzmu. A tak btw to Schlesier.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.