Jump to content
  • Announcements

    • Jarpen Zigrin

      Zostań naszym fanem. Obserwuj nas w social mediach : )   12/11/2016

      Daj się poznać jako nasz fan oraz miej łatwy i szybki dostęp do najnowszych informacji poprzez swój ulubiony portal społecznościowy.    Obecnie można nas znaleźć m.in tutaj:   Facebook: http://www.facebook.com/pages/Historiaorgp...19230928?ref=ts Twitter: http://twitter.com/historia_org_pl Instagram: https://www.instagram.com/historia.org.pl/
    • Jarpen Zigrin

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum   12/12/2016

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum. Krótki przewodnik o tym, jak poprawnie pisać i cytować posty: http://forum.historia.org.pl/topic/14455-przewodnik-uzytkownika-jak-pisac-na-forum/
poldas

Transport w mniejszych miejscowościach

Recommended Posts

poldas   

Gdy nalatywano na Secesjonistę, to poldas go bronił.

Teraz jest nagonka na Gronostaja.

Powiem tak;

Wysłuchajmy wszelkich opinii.

Czy on źle pisze?

Zapodaje to, co myśli.

I to jest cenne.

Jemu jest bliższa myśl Daszyńskiego.

Prawda, czy fałsz?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Furiusz   

Ale ktoś zabrania mu pisać? Ktoś go atakuje personalnie?

Wyraża swoją opinię, ja wyrażam swoją - to wszystko. W tym temacie poparł go Tomasz N - widać sytuacja u nich wygląda zupełnie inaczej niż u mnie i to wszystko, a że przy okazji ciężko nie zauważyć, że na początku było źle bo jeden miał flotę 5 aut i helikopter do tego a drugi nie miał nic - gdy okazało się to nieprawdą bo co drugi Polak ma średnio auto to okazuje się, ze złe jest to, że tak dużo osób do nich ma dostęp itd

Share this post


Link to post
Share on other sites
bavarsky   

Polak ma średnio auto to okazuje się, ze złe jest to, że tak dużo osób do nich ma dostęp itd

Gronostaj nigdzie nie napisał że zazdrości tym którzy mają auta. Napisał jedynie to co jest całkiem realnym zagrożeniem wynikającym z ilości wydawania dokumentu o nazwie Prawo Jazdy.

Nie mam zamiaru w tym wątku opisywać co o takiej masówce sądzę, bo jeszcze zostanę posądzony o to że nie rozumiem dzisiejszych realiów. Niemniej widzę co dnia jak sporo osób jeździ samochodami np. w terenie zabudowanym; jak droga wąska, dwukierunkowa a znad przeciwka pan lub pani w np. w bwm wyprzedza i mnie mija o 10-20 cm.

Jak się co jakiś czas powtarzają takie sytuacje, to nic dziwnego że człowiek wyrabia sobie pewną opinię, na pewne tematy.

Tutaj nie chodzi o przewrażliwienie. Ale o kulturę jazdy, u której u nas w kraju z nad Wisły się dopiero uczymy. I w różnych regionach Polski jest różnie z tym.

Praktyki cwaniactwa komunikacyjnego które podał Gronostaj na lokalnym przykładzie; jest jak najbardziej sprawą do przełożenia np. na lokalne połączenia w śląskim mieście Częstochowa.

Gdzie busami bez atestów [ostatnio był nawet o tym spory artykuł], wozi się "prosty" lud np. z takiej Blachowni do pracy do Częstochowy.

Edited by bavarsky

Share this post


Link to post
Share on other sites
gregski   
Ale o kulturę jazdy, u której u nas w kraju z nad Wisłą się dopiero uczymy.

I tu chyba upatrywałbym największego problemu. Nie same manualne umiejętności a myślenie przyczynowo-skutkowe i kultura (a raczej jej brak) na drodze są powodem większości tragicznych zdarzeń.

Natomiast nie sądzę aby było zbyt łatwo zdać egzamin na "prawko". Jak pokazuje statystyka rzadko udaje się to za pierwszym razem.

Share this post


Link to post
Share on other sites
bavarsky   

Natomiast nie sądzę aby było zbyt łatwo zdać egzamin na "prawko". Jak pokazuje statystyka rzadko udaje się to za pierwszym razem.

Nie wydaje mi się że tak to działa.

Egzamin jak wiesz rządzi się specyficznymi prawami i często się dzieje tak że całkiem dobry kierowca zdaje np. za 4-5 razem, bo oblał na jakiejś 'pierdółce'; którą to w normalnym życiu prawie żaden kierowca nie przestrzega.

Ów egzamin nie jest żadną wyrocznią, bowiem jak ktoś się uprze [czytaj np. rodzic] to młody kursant ten egzamin zda. Jeżeli za 12 podejściem to za 12tym. Jedynym ogranicznikiem w tym względzie jest zasobność portfela takiego kursanta.

Wyrocznią powinni być nauczyciele w szkołach nauki jazdy. Jak widzą chłopaka czy dziewczynę która na kolejnych jazdach wykazuje brak znajomości kierunków jazdy. Czasami bowiem jest tak że w nazbyt młodym wieku nie wykazuje się dostatecznych umiejętności potrzebnych w prowadzeniu wehikułem na czterech kołach. Prawko powinni w takim wypadku robić gdy bardziej dojrzeją i opanują przestrzenne lęki.

Ale tutaj pojawia się presja społeczeństwa o której Gronostaj pisał. Mam nadzieję że też nikt nie będzie jeździł po mojej opinii w tej sprawie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Furiusz   
Gronostaj nigdzie nie napisał że zazdrości tym którzy mają auta. Napisał jedynie to co jest całkiem realnym zagrożeniem wynikającym z ilości wydawania dokumentu o nazwie Prawo Jazdy.

Bavarsky - bezpośrednio nie, za to padło takie sformułowanie:

Tu nie trzeba nawet sięgać po indeksy, bo one mogą wręcz nie oddać ostrości tego obrazu, jaki istnieje w praktyce. A prawa wygląda tak, że niestety, ale jeden ma flotę pięciu samochodów, drugi do tego jeszcze np. helikopter, podczas gdy trzeci nie posiada żadnych środków przenoszenia przy okazji wątku o nierówności płac i moim wskazaniu na to, że Indeks Giniego wskazuje, ze wcale nie jest tak źle w Polsce. Nierówność miałaby się wyrażać w tym, że jeden ma samochodów 5 a drugi wcale, co jest bzdura bo ilość samochodów na 1000 osób jest taka jak podałem - grubo ponad 500 (nawet pamiętając, co podkreślam, o możliwych błędach przy liczeniu zasygnalizowanych w tekście) - co druga, średnio, osoba ma w Polsce auto, tego nie da się osiągnąć na bazie komasacji środków transportu w rękach wąskiej grupy bogaczy, to jest po prostu masowe o czym zresztą później przypomniał sobie Gronostaj.

Ten wątek jest wydzielony z innej dyskusji i niestety ale trzeba znać i tamtą.

I w różnych regionach Polski jest różnie z tym.

O zgadzam się, w zupełności się zgadzam, dodam, ze różnie jest nie w zależności od regionu ale konkretnych ludzi i konkretnego kontekstu ich zachowania ale może ja po prostu trafiam na jakieś wyjątkowo zdolne części kraju.

Praktyki cwaniactwa komunikacyjnego które podał Gronostaj na lokalnym przykładzie; jest jak najbardziej sprawą do przełożenia np. na lokalne połączenia w śląskim mieście Częstochowa.

Co to za cwaniactwo? Znowu ktoś nakradł się samochodów na zachodzie i otworzył firmę transportową?

Gdzie busami bez atestów [ostatnio był nawet o tym spory artykuł], wozi się "prosty" lud np. z takiej Blachowni do pracy do Częstochowy.

Czy atesty wymagane są prawem polskim? Jeśli nie, cóż nie jest to cwaniactwo a prawa rynku, jeśli tak, cóż nie jest to cwaniactwo a przestępstwo.

Żeby była jasność, nie mówię, ze Polska jest super i wszystko z nasza komunikacją jest ekstra, łatwo sobie o tym przypomnieć gdy narzeka się w stojącym pociągu bo coś się zepsuło. Jednak mówienie o jakiejś zapaści komunikacji publicznej bo nikt nie wziął na stopa i się szło jest głęboką przesadą mająca niewiele wspólnego z moimi doświadczeniami, a że na Śląsku bywam rzadko i raczej w większych miastach to też i trudno mi oceniać jak to wygląda tam. Ekstrapolowanie jednak sytuacji Dolno i Górnośląskiej na całą Polskę i mówienie o zapaści komunikacji publicznej to bzdura z która się nie zgadzam. Inna sprawa, że na ograniczenie opłacalności komunikacji publicznej a co za tym idzie częstotliwości jej kursowania ma wpływ zwiększona ilość samochodów i o tym też trzeba pamiętać.

Na koniec parę doświadczeń z tego jak robią to inni. Na zachodzie nie korzystałem z transportu publicznego do transportu lokalnego, w Bułgarii też nie w Rostowie nad Donem głownie pociągu więc ciężko się wypowiadać. Ciekawsza dla dyskutantów może być sytuacja z Krymu i Gruzji gdzie komunikację między mniejszymi miejscowościami zapewniały marszrutki o ile wiem prywatne. Takie busy jak i po naszych drogach jeżdżą - w Gruzji lepszej jakości niż na Krymie. Na swojej trasie w praktyce zatrzymywały sie w dowolnym miejscu (o ile było jeszcze w nich miejsce), w Gruzji pilnowały się przystanków. Koszt jednorazowego przejazdu na Krymie wynosił 1 hrywnę w okolicach Batumi 80 tetri czyli mniej niż 1 lari, w przeliczeniu na złotówki o 1 PLN. Kursowały zależnie od godziny co 20 minut (pory szczytu) do co godzina-półtorej wieczorem. Transport kolejowy w Gruzji, o ile jest, jest lepszej jakości niż u nas - naprawdę ich 2 klasa jest dużo lepsza niż nasza 1 inna sprawa, że ilość linii jest dość ograniczona.

Share this post


Link to post
Share on other sites
bavarsky   

Co to za cwaniactwo? Znowu ktoś nakradł się samochodów na zachodzie i otworzył firmę transportową?

Wyczuwam nutę ironii w twoim zdaniu.

Chodziło o to że w busach przeznaczonych do przewożenia 8 osób podróżowało średnio 15 - to jest już niezgodne z prawem.

Niemniej, miłej dyskusji życzę. Śledzić całości nie zamierzam bo też czasu na to nie mam.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Furiusz   
Wyczuwam nutę ironii w twoim zdaniu.

Może się rzeczywiście zapędziłem, nie miałem zamiaru nikogo urazić, jeśli tak się stało to przepraszam.

Co do meritum, łamanie prawa przez przewoźników, to łamanie prawa i jest rzeczą tworzącą całość zdarzenia ale w mojej opinii nie najważniejszą przy ocenie jakości transportu publicznego. Z ciekawości jak to wygląda w Częstochowie? Sa jakieś problemy z siecią komunikacyjną obsługująca okolice miasta?

Share this post


Link to post
Share on other sites

(...)

Teraz jest nagonka na Gronostaja.

Powiem tak;

Wysłuchajmy wszelkich opinii.

Czy on źle pisze?

Zapodaje to, co myśli.

I to jest cenne.

Jemu jest bliższa myśl Daszyńskiego.

Prawda, czy fałsz?

Mnie nie interesuje kogo jest bliższa komuś myśl, póki pisze (w miarę) na temat.

Jeśli nie będę reagował każdy temat skończy się podobnie: prywaciarze są źli, każdy powinien mieć po równo, źle jest jak jeden ma pięć samochodów a drugi zero itd. Nie bardzo rozumiem jak informacja o częstotliwości uskakiwania do rowu i kwestia: ilu powinno mieć prawo jazdy - wiążą się z organizacją lokalnego transportu?

To nie jest temat: "Co sądzisz o dzisiejszych polskich kierowcach", "Czy uważasz, że mamy zbyt dużo samochodów i kierowców" itd.

I dlatego zwracam uwagę by trzymać się meritum.

Ja z własnego podwórka mogę powiedzieć tak...

jak wskutek przemian władze miejskie uznały, ze muszą zezwolić jednak na istnienie prywatnych firm przewożących ludzi to potraktowały je jako konkurencję dla miejskich przedsiębiorstw komunikacyjnych. Zatem zezwolić, to zezwolono, ale wyznaczono miejsca przystanków w tak absurdalnych miejscach, że wiadomo było, że trudno będzie tam o pasażera. Podobnie uczyniono z ustalaniem godzin zbierania pasażerów.

A mimo to duża firma miejska "robiła bokami", duże zakłady padały i nie było już dawnej sytuacji kiedy wiadomo, że na daną godzinę mamy do "przerobu" odpowiednio dużą pulę pasażerów. Powstawało wiele mniejszych firm a ludzie chcieli wysiadać jak najbliżej swego miejsca pracy, ale planiści nie nadążali z wytaczaniem nowych przystanków. Brakowało elastyczności i szybkości reakcji na zmieniające się warunki.

A z czasem sytuacja się unormowała, nauczono się jak sprawić by oba systemy uzupełniały się raczej, jak jest teraz - nie wiem, ale wtedy w miarę to działało. Idealnie nie było, ale bez większych perturbacji.

Wywołano mnie, więc krótko się ustosunkuję.

Na dolnośląskiej zapadłej prowincji PKS został wyparty przez prywaciarzy, którzy dorobili się uprzednio na kradzieży aut z Zachodu. Teraz za przejechanie 12 km wołają sobie po 7 zł, a i polikwidowano połączenia w godzinach i dniach, kiedy nie można liczyć na jeszcze większy utarg, a nikogo taki stan nie obchodzi.

(...)

To trzeba sobie zadać pytanie czemu w tą niszę nie weszły firmy państwowe/samorządowe?

Skoro nikogo to nie obchodzi, to nie jest to wina prywatnych firm transportowych, tylko tego, że złe władze sobie wybraliście.

Gdzie indziej za tę cenę można pojechać i trzy razy dalej.

Kolej jak wygląda, nie trzeba marnować czasu na pisanie. Durna polityka zakupowa, rozdrobnienie, słaby park maszynowy, który się ciągle psuje i jest niewydolny. Stan torów i sieć połączeń to również porażka.

(...)

To samo co napisałem wyżej.

Co do tego co napisał bavarsky:

"Chodziło o to że w busach przeznaczonych do przewożenia 8 osób podróżowało średnio 15 - to jest już niezgodne z prawem".

Cóż, to jest akurat sytuacja która mnie akurat wryła się w pamięć z czasów PRL podczas częstych wypraw na Mazury. Normą było "dopychanie" i to, że całkiem oficjalnie istniały miejsca siedzące i stojące - w całym przejściu. A firma jak najbardziej państwowa.

Share this post


Link to post
Share on other sites
gregski   
Cóż, to jest akurat sytuacja która mnie akurat wryła się w pamięć z czasów PRL podczas częstych wypraw na Mazury. Normą było "dopychanie" i to, że całkiem oficjalnie istniały miejsca siedzące i stojące - w całym przejściu. A firma jak najbardziej państwowa.

Tak nawiązując do tej uwagi chciałem zaznaczyć, że najbardziej tragiczny wypadek na polskich drogach zdarzył się udziałem autobusu państwowego przewoźnika czyli PKS.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Katastrofa_autobusu_w_Gda%C5%84sku

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.