Jump to content
  • Announcements

    • Jarpen Zigrin

      Zostań naszym fanem. Obserwuj nas w social mediach : )   12/11/2016

      Daj się poznać jako nasz fan oraz miej łatwy i szybki dostęp do najnowszych informacji poprzez swój ulubiony portal społecznościowy.    Obecnie można nas znaleźć m.in tutaj:   Facebook: http://www.facebook.com/pages/Historiaorgp...19230928?ref=ts Twitter: http://twitter.com/historia_org_pl Instagram: https://www.instagram.com/historia.org.pl/
    • Jarpen Zigrin

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum   12/12/2016

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum. Krótki przewodnik o tym, jak poprawnie pisać i cytować posty: http://forum.historia.org.pl/topic/14455-przewodnik-uzytkownika-jak-pisac-na-forum/
Sign in to follow this  
secesjonista

Karety, kolasy... - Czym podróżowano prywatnie?

Recommended Posts

Co tam spór o dryndulę, oto Bazyli Rudomicz (wykładający w Akademii Zamojskiej) odnotował w 1660 r., że wypożyczył od zamojskich franciszkanów rydwan z końmi - dla wygody podróży. Czyżby nasi sarmaccy praprzodkowie aż tak byli zacofani? Czy może to przejaw jakiejś antycznej fascynacji? Niestety, to tylko pewna niefrasobliwość wydawców diariusza tego profesora. Słowo: "rheda" zostało przetłumaczone właśnie jako inkryminowany: "rydwan", tymczasem już Knapski w swym słowniku zatytułowanym: "Thesaurus polono-latino-graecus..." (Cracoviae 1643) podawał, że w Polsce odpowiednikiem tego słowa był kocz.  Wydawcy nie byli konsekwentni, w innym miejscu termin: "rheda" oddali jako: "bryczka", co jest kolejnym językowym (: translatorskim) lapsusem. Ów Knapski podawał, iż "rheda" to:

"wóz do wożenia rzeczy. person, potrzeb, jako u nas kotczy pospolity we dwa, we cztery konie".

/M. Chachaj "O staropolskich rydwanach, franciszkańskich "prezydentach" i innych problemach Na marginesie polskiego przekładu Diariusza prywatnego Bazylego Rudomicza",  artykuł recenzyjny, "Przegląd Nauk Historycznych", 2004, R. III, nr 1 s. 198; z przypisem do Knapskiego: na s. 1284/

 

Dnia 25.07.2014 o 23:30, Capricornus napisał:

A możesz rzucić przykładami tych przedstawień?

 

Jakoś nie mogę odnaleźć, a niby pamiętam, że miałem całkiem ładny zestaw ikonografii z epoki tyczącej się tej kwestii. Może zatem w zastępstwie (na razie) wesprę się ikonografią zaprezentowaną w ES Aleksandra Brücknera i jego uwagami. Otóż zauważa (na przykładzie Reja i Potockiego), że krytykowano modę na na podróże różnymi pojazdami,i z kontekstu wynika, iż nie tyczyło się to jedynie kobiet.

"... w. XVII i XVIII i szlachcic objeżdżał dwory powozem, nie konno; wysyłał przodem hajduka konnego z zapytaniem, czy pan służyć może?"
/tegoż, "Encyklopedia Staropolska", T. 2, Warszawa 1939, s. 242/

 

Tam też kilka przykładów ikonograficznych... tylko wcale niepotwierdzających mych myśli, bo np. na rycinie datowanej na XVIII wiek mamy szlachcica już nieco w sile wieku i dodatkowo o lasce, a na "Taradejce" Daniela Chorowieckiego (1773 r.) można jedynie domyślać się postaci mężczyzny, a i tak wygląda to na przejazd "spacerowy".:(

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, secesjonista napisał:

(na przykładzie Reja i Potockiego),

 

Też o tym wspominałem:

Jak sobie spojrzymy na twórczość M. Reja to znajdziemy tam opis szlacheckiej kolebki, jak spojrzymy na "Zbytki polskie" W. Potockiego to znajdziemy tam marzenie szlachcica o sześciu koniach u karocy...

Na obrazach Canaletta przedstawiających Warszawę znajdziemy kilka powozów:

01.jpg

 

https://www.google.pl/imgres?imgurl=http%3A%2F%2Fculture.pl%2Fsites%2Fdefault%2Ffiles%2Fstyles%2Fgallery_embed_thumb%2Fpublic%2Fimages%2Fimported%2Fsztuki%20wizualne%2Fopisy%20dziel%2Fcanaletto%20%20%20widok%20warszawy%2Fgaleria%20canaletto%20%20%20widok%20warszawy%2Fcanaletto%20widok%20warszawy%20mnw%20wszystko_5435203.jpg%3Fitok%3D1LdmGXos&imgrefurl=http%3A%2F%2Fculture.pl%2Fpl%2Ftworca%2Fbernardo-bellotto-zwany-canaletto&docid=vrvSv0EimgG2JM&tbnid=GWjQDFBod0nvRM%3A&vet=10ahUKEwi3oNvQ8c_UAhWE0xQKHWSVCpAQMwhoKCgwKA..i&w=429&h=260&hl=pl&bih=662&biw=1366&q=canaletto&ved=0ahUKEwi3oNvQ8c_UAhWE0xQKHWSVCpAQMwhoKCgwKA&iact=mrc&uact=8#h=260&imgdii=BeyqGzH8waNeqM:&vet=10ahUKEwi3oNvQ8c_UAhWE0xQKHWSVCpAQMwhoKCgwKA..i&w=429

 

Na obrazie przedstawiającym elekcję Stanisława Augusta Poniatowskiego:

https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/a/a1/Election_of_Stanisław_August_Poniatowski_in_1764_(detail).PNG/1280px-Election_of_Stanisław_August_Poniatowski_in_1764_(detail).PNG

 

W tle mamy co najmniej dziesięć powozów.

 

Ktoś musiał nimi jeździć, wszystkich nie da się przypisać królowi i kapłanom, zostaje nam szlachta.

 

Tyle, że to XVIII wiek, ja pytałem o XVI, XVII.

Edited by Capricornus

Share this post


Link to post
Share on other sites

No i ta powyższa ikonografia prócz wskazanego późnego czasu, przedstawia miasta bądź ważne wydarzenie, gdzie nie tyle podróżowano a chciano się pokazać. No ale warto przywołać, że już Szymon Klonowic, który zmarł na początku XV w., chyba nie bez pewnych podstaw narzekał:

"A już swego szlachectwa wiele ten uroni.

Komu woza nie ciągnie processyja koni.

(...)

Już teraz tuzem jeździć i kwatrem i dryją.

Tylko owym należy, co żebractwem żyją".

 

Co do utworów Potockiego, to wskazałbym jednak na inny fragment, w którym on sam (a raczej podmiot liryczny) nie odżegnuje się od takiego środka podróżowania, wskazując jedynie na brak zbytku:

"Mnie w półszorek zaprzęże parę do kolasy

Raźny Maciek w siermiędze, drugiego Bartosza,

Żeby, gdzie źle, zatrzyma, chowam od łogosza".

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Młody Seweryn Rzewuski, w latach 1759–1761 odbył podróż po krajach europejskich., w której towarzyszył mu jego francuski preceptor Louise-Antoine Caraccioli. Przed podróżą sporządził wykaz książek ("Regest książek, które się biorą w drogę die 22 Augusti 1778 w Podhorcach spisany”), które zamierzał zabrać ze sobą w ten Grand Tour. Tymi lekturami interesował i jego ojciec Wacław Rzewuski, podając własne propozycje co warto ze sobą zabrać, przy tych zaleceniach znajduje się też ogólna uwaga:

"W drodze mieć książkę jaką w kieszeni, aby ją w kolasce czytać".

/A. Kucharski "Lektury oświeconego wojażera-Sarmaty w świetle katalogu ksiąg zabranych w podróż przez Seweryna Rzewuskiego (1778)", "Folia Toruniensia", Vol. 17, 2017, przyp. 9, s. 47/

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sympatyczna ciekawostka. Ludwig Passarge, Z wiślanej delty. Tczew, Gdańsk, Żuławy, Malbork. Szkice z podróży 1856, Wydawnictwo Oskar, Gdańsk 2016, s. 146-147 (rzecz oczywiście o Gdańsku połowy XIX wieku, a konkretnie o wycieczce z Gdańska do Wrzeszcza i Oliwy):

"Przy Błędniku stoją słynne wozy konne, przypominające berlińskie wozy bramne, zwane tutaj >>taradajkami<<; etymologii tej nazwy trudno dociec. Tutejszy lud wyprowadził od niej nawet słowo >>taradayen<< oznaczające ciężką, męczącą pracę. Przez cały tydzień taradajkowałem, muszę więc w końcu napić się >>bawarskiego<< w Jaśkowej Dolinie - stwierdził jeden z moich wesołych towarzyszy wycieczki (...)".

 

Etymologia pewnie wywodzi się prosto z Polski przedrozbiorowej (LINK 1 i LINK 2). A jeszcze wcześniej, to być może była таратайка (Link 3). W każdym razie miły ślad dawnej Polski w gdańskiej niemczyźnie. W oryginale brzmiało to: Ich habe die ganze Woche getaradayt. Ibidem, s. 340 (przypis 235).

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jan S. Bystroń podaje fragment z twórczości polskiej Safo, czyli Elżbiety Drużbackiej, w którym znajdujemy garść nazewnictwa środków transportu, tak z około połowy XVIII wieku.

"Po wszystkich drogach tętnią i turkocą

Taradajka za koczem, koczyk za karocą,

Tu się cisną przez groble, lub też drą przez lasy,

I lekkie soliterki, i ciężkie kolasy,

Tam znów dezabliżantki, dormezy, skarbniczki,

A czwałem i na przełaj graniczkami bryczki".

/w tegoż, "Dzieje obyczajów w dawnej Polsce. Wiek XVI–XVIII", t. II, Warszawa 1960, s 559/

 

To właśnie wspomnianą taradajką posłużył się Franciszek Zabłocki dla nazwania swej machiny latającej, którą zbudował mechanik Heblon dla Arlekina, w sztuce napisanej w 1785 pt. "Arlekin Mahomet, albo Taradajka latająca. Drama śmieszno- -płaczliwo-filozofo-sowizdrzalskie w 4 aktach".

Share this post


Link to post
Share on other sites
euklides   
1 godzinę temu, secesjonista napisał:

(...)

znajdujemy garść nazewnictwa środków transportu, tak z około połowy XVIII wieku.

(...)

 

Była jeszcze turgotina.

Turgot, pechowy reformator z połowy lat 1770-tych reformował również połączenia dyliżansowe. Usprawnił je, wprowadził nowy typ pojazdu, od jego nazwiska zwany właśnie turgotiną. Był o wiele wygodniejszy niż inne. Poprawił organizację. Zdaje się że on pierwszy wprowadził jakiś rozkład jazdy. Po jego reformach na przykład podróż z Paryża do Bordeaux trwała 5 dni a nie jak dotychczas 15. Oczywiście był pechowcem i tą reformą też sobie biedy napytał bo pozbawieni zarobków zreformowani przewoźnicy podnieśli szum, co również przyczyniło się do jego upadku. 

Edited by euklides

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ani słownik Lindego, ani Słownik Wileński nie odnotowują takiego słowa, czy podobnie brzmiącego. Możemy zatem poznać od euklidesa w jakich to tekstach tyczących się RON znalazł takie brzmienie?

Share this post


Link to post
Share on other sites
euklides   

Słownik Wileński jest niewątpliwie szacowną pozycją ale wtedy jeszcze nie było internetu. Można sobie wystukać "turgotine" i coś tam wyskoczy. Na przykład link "Turgotine: photos, descriptions, avis - l'internaute". Tam jest nawet zdjecie turgotiny. Podobno jedna się zachowała do dzisiaj w muzeum w Lionie.   

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tylko co ma do tego internet? Powiedziałbym, że niektórym szkodzi bo wrzucają co popadnie.

Może uważniej przeczyta euklides temat, zwróci uwagę na dział, a potem odpowie nam na pytanie: czy w RON mówiono na jakiś środek transportu: "turgotina"? Czy sprowadzona ów typ, a jeśli tak to na podstawie jakich materiałów można to stwierdzić?

Share this post


Link to post
Share on other sites

W dłuższej podróży jednak korzystano z wozów:

"Tam, żeśmy się u onéj pokłonnéj góry z wozów na konie przesiadli, wozy wszystkie za sobą z czeladzią zostawiwszy, jechaliśmy po mału ku miastu...".
/"Poselstwo od Zygmunta III. króla polskiego do Dymitra Iwanowicza, Cara Moskiewskiego, (Samozwanca) z okazyi Jego zaślubin z Maryną Mniszchowną" wyd. z rękopisu przez E. Raczyńskiego, Wrocław, 1837, s. 21/

 

Jakiż to mógł być typ wozu nazywany: "moskiewskim"? W cytowanym "Poselstwie..." jest  wzmianka: "przy onym namiocie stała karéta, moskiewska kształtem"(s. 22-23).

W jednym z numerów "Gazety Warszawskiej" (z lipca 1774 r.) informowano o aukcji na której zamierzano sprzedać:

"rożne rzeczy jako to suknie polskie i niemieckie, białogłowskie, czapki, szable, bieliznę, obrazy, machiny optyczne, wóz moskiewski, farfury, lak".

/K. Niemira "Aukcje dóbr luksusowych w Warszawie w XVIII wieku", Referat został wygłoszony w ramach seminarium z okazji 253 rocznicy koronacji Stanisława Augusta, s. 2; tekst dostępny na stronie: www.lazienki-krolewskie.pl/

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

W latach 1582–1584 Mikołaj Krzysztof Radziwiłł "Sierotka" odbył podróż do Ziemi Świętej i zapisał:

"RAno [tak w oryginale] oddawszy grzeszną modlitwę P. Bogu w Kościele, puściłem się wozem do Frankolinu...".
/tegoż, "Peregrynacya Albo Pielgrzymowanie do Ieruzalem...", przedrukowana w Roku Pańskim 1745, s. 429/

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.