Jump to content
  • Announcements

    • Jarpen Zigrin

      Zostań naszym fanem. Obserwuj nas w social mediach : )   12/11/2016

      Daj się poznać jako nasz fan oraz miej łatwy i szybki dostęp do najnowszych informacji poprzez swój ulubiony portal społecznościowy.    Obecnie można nas znaleźć m.in tutaj:   Facebook: http://www.facebook.com/pages/Historiaorgp...19230928?ref=ts Twitter: http://twitter.com/historia_org_pl Instagram: https://www.instagram.com/historia.org.pl/
    • Jarpen Zigrin

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum   12/12/2016

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum. Krótki przewodnik o tym, jak poprawnie pisać i cytować posty: http://forum.historia.org.pl/topic/14455-przewodnik-uzytkownika-jak-pisac-na-forum/
poldas

Wywiad - agenci, informatorzy, osoby informujące

Recommended Posts

euklides   

A orientujecie się ze sprawdzonych źródeł jakie były zarobki tajnych agentów w czasie PRL?

Wiem trochę o zarobkach członków Czerwonej Orkiestry. Co do tajnych agentów, to w ogóle byli tacy w PRL? Z tego co wiem to roiło się od drobnych kapusiów, wprawionych w szpiegowaniu własnego narodu, przeważnie zresztą bogu ducha winnych ludzi.

Wracając do Czerwonej Orkiestry to gdzieś to mam.

Share this post


Link to post
Share on other sites
poldas   

Oczywiście byli tajni współpracownicy.

Agenci też, ale to już wyższa forma zaszeregowania.

Odnośnie zarobków;

Stałej pensji nie było. Natomiast nagradzano za dostarczane informacje.

Bywało też tak, że funkcjonariusze posługiwali się szantażem i przymykali oczy na to, że ktoś coś nabroił w zamian za informacje.

Wykorzystywano też w pracy operacyjnej ludzką zawiść i tym samym uzyskiwano informacje za darmo.

Gratyfikacje pieniężne wypłacano z tzw. "funduszu zerowego", obecnie nazywanego operacyjnym.

Dużo było "kwitologii", ale płacono.

Do dziś nie wiem jak to księgowano.

Podejrzewam iż podpinano te wydatki pod coś oficjalnego, czyli przykładowo - fundusz socjalny dla funkcjonariuszy milicji, SB.

Share this post


Link to post
Share on other sites
poldas   

Nie było stałej taryfy.

Gadając ze starymi funkcjonariuszami, tymi z "brązowego buta", dowiedziałem się, że bardziej wartościowe dla TW było załatwienie przydziału towarów deficytowych w postaci talonu na coś tam, niż sama gotówka.

Gadanie o kwotach pieniężnych, wypłacanych TW jest bez sensu z uwagi na wysoką inflację, co miało miejsce w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku.

Share this post


Link to post
Share on other sites
euklides   

(...)

Gadając ze starymi funkcjonariuszami, tymi z "brązowego buta", dowiedziałem się, że bardziej wartościowe dla TW było załatwienie przydziału towarów deficytowych w postaci talonu na coś tam, niż sama gotówka.

(...)

Można było jeszcze załatwić zwolnienie lekarskie na przykład na 2 - 3 miesiące, pobyt w sanatorium. W fabryce można było tolerować jak taki handluje wódką, mile było widziane jak sam pije (byle za bardzo nie przesadzał) itp.

Edited by euklides

Share this post


Link to post
Share on other sites
euklides   

Z dedykacją dla użytkowników: Poldasa i Secesjonisty, by rozstrzygnęli swój spór na temat związków dyplomacji ze służbami wywiadowczymi

Sekret króla

(...)

Także Francja, wespół z Prusami, brała aktywny udział w podtrzymywaniu anarchii w Rzeczypospolitej. Inspirowała ona opozycję wobec dworu, współdziałała w niszczeniu sejmów i odrzucaniu reformatorskich projektów. Kryzys państwa polskiego połączył się w XVIII wieku z niekorzystnym układem sił w Środkowowschodniej Europie, który chociaż gwarantował na pewien czas integralność terytorialną Polski, to jednak skazywał ją na przedmiotowe traktowanie zarówno w polityce międzynarodowej, jak i w jej wewnętrznych sprawach.

(...)

i

(...)

I o tym z chęcią dowiedziałbym się czegoś więcej, bo moim zdaniem Francja Fleury'ego i Ludwika XV nie miała interesu w stagnacji w RON. Fleury wykorzystał tylko fakt bezkrólewia w Polsce (1733 - 1735) i markując wprowadzenie tam Leszczyńskiego odwrócił uwagę państw ościennych od właściwych działań Francji. Powiedziałbym nawet, że wzrost znaczenia RON poprawiłby pozycję Francji, bowiem Austriacy i Prusacy byliby wzięci w dwa ognie (upraszczając).

(...)

Wydaje mi się że co do XVIII wiecznej historii Polski to za mało uwagi przypisuje się działalności tajnych służb. A przecież jej historia z tego okresu i historia służb wywiadowczych ściśle się ze sobą splatają. Wszyscy twierdzą, że to w związku z Polską powstała pierwsza nowożytna tajna służba, Sekret Króla. Nota bene podobno jedyna która pozostawiła po sobie prawie kompletną dokumentację. Okoliczności jej powstania mogą poza tym rozjaśnić trochę historię Polski w XVIII wieku.

Oczywiście szpiegostwo jest jednym z najstarszych zawodów świata. Jednak przed Sekretem Króla szpiegowskie misje ograniczały się do wykonania jakiegoś konkretnego zadania przez agenta który był w stanie je wykonać i który po jego wykonaniu kończył ze szpiegostwem albo pozostawał do dyspozycji. Sekret była to już służba dysponująca własnymi sekcjami szyfrującymi, punktami kontaktowymi, permanentnymi agentami itp. Niektórzy uznają ją za tajną dyplomację. Coś w tym niewątpliwie jest ale wykonywała ona różne zadania. Na przykład zebrała dane wywiadowcze potrzebne do lądowania w Anglii i prowadzenia tam wojny po wylądowaniu. Podczas DWS te plany były podstawą dla niemieckich planów inwazji na Anglię.

Wykonywała również zadania kontrwywiadowcze, co umożliwiało jej prowadzenie akcji intoksykacyjnych. Powstanie takiej służby wisiało zapewne w XVIII wieku w powietrzu, i tajne służby, tak jak je rozumiemy dzisiaj, z pewnością by powstały. Jednak Sekret Króla był pierwszy i jest nierozerwalnie związany z naszą historią a jego narodziny są wynikiem splotu czynników politycznych i psychologicznych.

Czynniki polityczne

Najważniejszym jest tu stosunek Francji do Polski. Ta pierwsza była zainteresowana silną Polską. Od XVI wieku historia Francji nacechowana była konfliktem z Habsburgami. My stanowiliśmy element tego co oni nazywali Dywersją Wschodnią. Chodziło o stworzenie Habsburgom groźnej dla nich sytuacji na ich tyłach. Ta strategia przewidywała utworzenie sojuszu 4 państw: Szwecji, Prus, Polski i Turcji pod egidą Francji. Uważano że by zrealizować te plany najlepiej będzie osadzić na tronie polskim Kapetynga. Była próba z Henrykiem Walezym, nie bardzo to wyszło. Potem była jeszcze udana elekcja księcia Conti w 1697 roku, skończona jednak niewypałem.

Później zadecydowano o wsparciu Stanisława Leszczyńskiego. Ten był dwukrotnie wybierany przez szlachtę na tron i dwukrotnie musiał uchodzić z kraju. Trudno mieć tu pretensje do Fleury. Trzeba przyznać, że Polacy mało zaangażowali się we wsparcie króla którego 2-krotnie wybrali na elekcji a Francja była zbyt oddalona geograficznie by wesprzeć go wojskowo. Fleury mógł co prawda przysłać 8 – 9 tys żołnierzy przez Gdańsk ale przy dość biernej postawie Polaków nie na wiele by się to zdało (może ktoś ma inne zdanie?). Po prostu oprócz 20 tys Sasów po Polsce krążyłoby jeszcze 8 – 10 tys Francuzów, nie wiadomo po co. Sam Stanisław Leszczyński dysponował wprawdzie pieniędzmi, finansista Samuel Bernard zainwestował w Polskę ogromną sumę, nie był jednak człowiekiem na miarę sytuacji. W 1733 roku przybył do Polski bez przekonania i chociaż wybrany na elekcji to zaraz potem schronił się w Gdańsku i w ten sposób jego widoki na tron polski zostały ostatecznie przekreślone, wydaje mi się, że nie bez jego winy.

Po tych wypadkach Francja straciła zainteresowanie dla Polski, która ze względu na swą anarchię była nieprzewidywalna. Przede wszystkim jednak dlatego że zmieniła się sytuacja polityczna w Europie. Po Wojnie o Sukcesję Hiszpańską, Habsburgowie stracili Hiszpanię i przestali być groźni dla Francji. Kiedy zaś ostatecznie stracili jeszcze swą enklawę we Francji, Lotaryngię (Stanisław Leszczyński dostał ją w dożywocie), to już nie było żadnego racjonalnego powodu do wojny z Habsburgami. Tak się przynajmniej wydawało. Ta obojętność wobec Polski nie trwała jednak długo.

Wbrew oczekiwaniom stosunki z Austrią wcale się nie polepszyły. W 1740 roku wybuchła 3-cia wojna sukcesyjna, Wojna o Sukcesję Austriacką, dla Francji zupełnie niepotrzebna i irracjonalna. Nie chciał jej król ani rząd, parła do niej szlachta od 150 lat przyzwyczajona do wojen z Habsburgami, gdzie zdobywała sławę, pieniądze i zaszczyty. Okazało się że ułożenie sobie dobrych stosunków z Austrią nie jest proste a na dodatek pojawiło się nowe mocarstwo, Rosja, którą lepiej było odciąć od Europy.

Rad nie rad trzeba było powrócić do koncepcji Dywersji Wschodniej, a zatem z powrotem zainteresować się Polską. Wyrazicielem tego poglądu był d’Argenson, 1-szy minister Ludwika XV. Przemyślał on sobie dokładnie sprawę Dywersji Wschodniej i rolę w niej Polski (zostawił to w swoich pamiętnikach). Uznał, a nie był to wyłącznie jego pogląd, że należy powrócić do tych koncepcji ale w zmodyfikowanej formie. Osadzenie swego człowieka na tronie polskim nie miało sensu, dotychczas bowiem za każdym razem powtarzało się że rosyjskie pułki psuły i obracały na korzyść Rosji to czego dokonywały francuskie pieniądze. Czas był według niego najwyższy by uznać fakty dokonane, to znaczy przestać dąsać się na Augusta III i go wesprzeć. Przede wszystkim po to by uniezależnił się od Rosji. By to nastąpiło należało zmienić polską konstytucję a przede wszystkim zlikwidować wolną elekcję. Gdyby August III miał zagwarantowane że tron pozostanie w jego rodzinie to uniezależniłby się od Rosji. Poza tym Wettingowie byli tradycyjnie życzliwi Francji.

D’Argenson rozpoczął działania w tym duchu. Wysłał do Polski Saint-Severina by ten zorientował się w możliwościach znormalizowania stosunków z Augustem III. Podjął dalsze działania. Powtórzył manewr z polską królewną. Skoro jeden król Francji, Ludwik XV mógł związać się z Leszczyńskimi, to inny król Francji mógł to zrobić tym bardziej z Wettingami. Doprowadził do ślubu delfina Francji z córką Augusta III, Marią-Józefiną Saską.

Ta przemyślana polityka nie znalazła zrozumienia u Ludwika XV. Politykę Dywersji Wschodniej wolał realizować tak jak to mieli w zwyczaju czynić królowie Francji, czyli wynosząc własną dynastię, przez osadzenie Kapetynga na tronie polskim. Ludwik XV zdecydował się na to tym bardziej że miał w swej rodzinie bardzo chętnego kandydata w osobie księcia Conti, wnuka pechowego elekta z 1697 roku.

Czyli w związku ze sprawą Dywersji Wschodniej narodziły się we Francji 2 koncepcje. Pierwsza, zawodowych dyplomatów i polityków francuskich sformułowana przez d’Argenson, i druga, ta która powstała w głowie Ludwika XV a była właściwie typową polityką królów Francji zmierzającą do osadzenia krewniaka na tronie.

Czynniki psychologiczne

Kilka słów należy powiedzieć o psychice samego Ludwika XV. Otóż panowała powszechna opinia o jego wrodzonej nieśmiałości. Nie potrafił zabierać głosu publicznie, w czym celował jego dziad, Ludwik XIV. Ściśle przestrzegał etykiety. Rozmówcę który zbyt swobodnie sobie pozwolił obrzucał zimnym spojrzeniem. Swobodnie zachowywał się i rozmawiał tylko w swym starannie dobranym gronie do którego mieli dostęp tylko przedstawiciele najwyższej arystokracji. Miał jednak nieodparty pociąg do tego co jego poddani chcieli ukryć: każdego dnia rano zjawiał się u niego na przykład d’Argenson i przekazywał mu najświeższe nowiny z policyjnych kartotek. Przy tym szczególne interesował się historiami sypialnianymi i tym co dzieje się w burdelach. Dla człowieka który stronił od kontaktów międzyludzkich potajemne metody sprawowania władzy były pociągające.

Ambicje księcia de Conti

W grudniu 1744 rozkazu d’Argenson do przybywa do Polski Saint-Severin, by obserwować wydarzenia na sejmie. Miał zorientować się jakie są możliwości znormalizowania stosunków z Polską pod panowaniem Augusta III. W warunkach konfliktu z Austrią nie można było nie interesować się Polską. Zachowywała ona co prawda neutralność jednak pierwszy minister Augusta III, Bruhl, robił wszystko co możliwe by ją wciągnąć do sojuszu z Austrią. Saint-Severinowi cennych wskazówek udzielił spotkany w Warszawie, pochodzący z Paryża, Louis-Adrien Duperron de Castera, wychowawca młodego księcia Czartoryskiego i ulubieniec warszawskich salonów. Był doskonale zorientowany w zawiłościach polskiej polityki.

Saint-Severin zasugerował mu misję odnowienia stosunków z członkami dawnej partii francuskiej która po upadku Stanisława Leszczyńskiego zamarła. Castera wywiązał się z tego zadania i w marcu 1745 roku przybył do Paryża. Miał ze sobą list od Wielkiego Marszałka Bielińskiego. Został przyjęty przez min. spr. zagr. ( prawidłowa nazwa: sekretarz stanu do spraw zagr.), d’Argenson. Omówiono sprawy polskie, możliwości sympatyków Francji i wpływów samego de Castery. D’Argenson nie uznał tego co mówi de Castera za interesujące i nie wyraził zgody na żadne zakulisowe kontakty z Polakami. Na tym cała sprawa oficjalnie się zakończyła. Wówczas de Castera zaczyna zabiegi nieoficjalne, które miały o wiele donioślejszy skutek.

Wyjednał audiencję u Louis-Francois de Bourbon, księcia de Conti. W największej tajemnicy wyjawił mu, że 3 największych panów polskich, między którymi był Wielki Marszałek, Biliński, poleciło przekazać mu że uważają iż dążenie Augusta III do uczynienia korony polskiej dziedziczną zagraża polskiej wolności. Było to wówczas o tyle aktualne że stan zdrowia Augusta III był bardzo zły (umierał co prawda 18 lat). Z tych to powodów owi trzej panowie, jako rzecznicy resztek partii patriotycznej, pomyśleli o księciu de Conti. Tak przez pamięć o jego dziadku jak i z szacunku dla niego samego. Krótko mówiąc de Castera zaproponował księciu de Conti tron.

Ta propozycja trafiła na podatny grunt i to we właściwym czasie. De Conti nie tylko ją zaakceptował ale się też do niej zapalił. Do tego pomysłu przekonał swego kuzyna, Ludwika XV i obaj zdecydowali, że de Castera pojedzie do Warszawy jako charge d’affaires króla Francji przy królu Polski. Jak każdy dyplomata de Castera otrzymał instrukcje od min, spr. zagr., d’Argenson. Były bardzo ogólnikowe. Miał zbierać info o perspektywach jakie mogą się otworzyć dla Francji po zgonie Augusta III. Miał dużo słuchać, mało mówić i nie wchodzić w żadne ekstrawaganckie kombinacje polityczne jakie Polacy uwielbiają.

Castera otrzymał jednak jeszcze inne instrukcje, od księcia Conti, tym razem tajne i o o wiele większym znaczeniu. Miał zapewnić polskich patriotów (czyli stronnictwo francuskie) o osobistym zaangażowaniu się króla Francji w ich sprawę. Poza tym raporty ze swej misji miał składać tylko księciu Conti i tylko jego miał słuchać. No i najważniejsze, Ludwik XV przyznał patriotom żądane przez nich 3 mln liwrów rocznie.

W 1746 roku stosunki Francji z Augustem III stały się na tyle dobre że d’Argenson zdecydował o wysłaniu tam ambasadora. Nie miał jednak żadnego pojęcia o planach Ludwika XV i o roli jaką w nich grał książę Conti. Nominację na ambasadora przy królu polskim dostał des Issarts, przyjaciel Conti i stały bywalec jego rezydencji, Temple. Nie bez sugestii Ludwika XV.

Narodziny Sekretu Króla

31 lipca 1746r Des Issarts otrzymał od d’Argenson instrukcje, oczywiście zgodne z prowadzoną przez niego polityką. W imieniu króla Francji des Issarts miał wspierać plany Augusta III dotyczące zmiany polskiej konstytucji, czyli wprowadzenia dziedziczności tronu. Pod koniec sierpnia 1746r des Issarts otrzymuje drugie instrukcje, tym razem od księcia Conti, który uzgodnił je z Ludwikiem XV. Stały one w całkowitej sprzeczności z tymi jakie des Issarts otrzymał od d’Argenson. Miał cały czas usilnie pracować nad wyniesieniem księcia de Conti na tron polski, a zatem osłabiać pozycję Augusta III i jego następcy. Poza tym kazano mu stosować się do instrukcji jakie wcześniej otrzymał de Castera znający szczegóły planu i odpowiedzialny za ich realizację.

W ten sposób Ludwik XV, najbardziej arystokratyczny z królów Francji, oddał arystokratę, des Issarts, pod rozkazy szlachetki, de Castery. W historii nowożytnej pojawiły się rządy z cienia. Poza tym des Issarts raporty ze swojej działalności miał przesyłać tylko księciu de Conti. Było wyraźnie zastrzeżone żeby: „Minister spraw zagranicznych nic o tym nie wiedział”. Krótko mówiąc Conti, mając za sobą poparcie króla, kazał des Issarts bezwstydnie oszukiwać swego zwierzchnika, przecież ministra i szefa francuskiej dyplomacji. Jest to pierwszy taki przypadek jaki odnotowały annały dyplomacji. Ta data, czyli sierpień 1746 roku, jest uważana za narodziny Sekretu Króla.

D’Argenson, który dowiedział się o Sekrecie od polskich agentów, w swoim dzienniku tę sytuację skomentował tak: „Wydajemy już 2 miliony rocznie by zaskarbić sobie przyjaźń Augusta III, wydamy kilka następnych milionów by zniszczyć to czego dokonaliśmy?”

Okrzepnięcie Sekretu Króla

Pod koniec 1752 roku, de Conti, który usilnie interesował się Polską i wiedział co się tam dzieje, uznał że sytuacja dojrzała do podjęcia dalszych działań. Des Issarts i Castera spisali się znakomicie, partia patriotyczna (czyli francuska) została przywrócona przez nich do dawnego znaczenia i była skora do działania. Conti zdecydował że należy wymienić ambasadora. Zamiast des Issarts, zaproponował jednego z podległych mu generałów: Charlesa-Francois de Broglie. Uważał, że przyzwyczajony do obozowego życia i pijatyk żołnierz łatwiej nawiąże stosunki z polską szlachtą. Podobno rozmowa obu Bourbonów dotycząca de Broglie przebiegała według takiego schematu:

Conti: „Nie jest bogaty”

król: „Należy mu zatem pomóc”

Conti: „Delfina (czyli córka Augusta III) darzy go przyjaźnią”

król: „Tym lepiej. Nikt nie będzie podejrzewał takiego ambasadora że po cichu będzie działał przeciwko jej ojcu i bratu”.

11 marca 1752 roku król mianował de Broglie ambasadorem w Polsce. Wszyscy byli tym wyborem zdziwieni bowiem nowo mianowany był generałem i nie miał żadnego dyplomatycznego doświadczenia. W połowie lipca 1752 roku de Broglie otrzymał, jak to zaczynało być w zwyczaju, dwie instrukcje, oficjalną i tajną. Tą pierwszą od ministra spraw zagranicznych którym był wówczas Saint-Contest. Była bardzo ogólnikowa. Miał przeciwdziałać sojuszowi Polski z Austrią. W żadnym razie jednak miał nie przeciwstawiać się dynastycznym planom Augusta III, który był przecież teściem z Ludwikiem XV. Poza tym miał działać przede wszystkim po cichu i ostrożnie.

30 sierpnia 1752 roku de Broglie otrzymał tajne instrukcje od księcia de Conti. Te, jak zwykle, były bardziej konkretne. Przede wszystkim za wszelką cenę miał nie dopuścić by sejm wyraził zgodę na przystąpienie Polski do sojuszu z Austrią, czyli, krótko mówiąc, miał zerwać sejm. Później miał rozpocząć usilne starania na rzecz montowania systemu sojuszy Polski ze Szwecją, Turcją i Prusami, nie zapominając oczywiście o pilnowaniu interesów księcia Conti jako kandydata do tronu polskiego.

We wrześniu 1752 roku de Broglie przybył do Warszawy i dowiedział się że kilka dni wcześniej w niejasnych okolicznościach zmarł de Castera, najprawdopodobniej otruty. Była to bardzo niepomyślna okoliczność zmarły był bowiem bardzo dobrze zorientowany w polskich stosunkach i w aktualnej sytuacji. Z Warszawy de Broglie udał się do Białegostoku do hetmana Wielkiego Koronnego Branickiego, stronnika Francji, który w młodości służył w Paryżu w królewskich muszkieterach. Aktualnie był ożeniony z księżną z domu Czartoryskich i z tego tytułu brał udział w naradach tej familii podczas sejmu.

Z Białegostoku obaj udali się do Grodna gdzie zbierał się sejm. Instrukcje zalecały de Broglie wykorzystanie do swych celów jednego z Potockich, rodzina ta bowiem od dziesięcioleci rywalizowała z Czartoryskimi. Broglie nie obdarzył go jednak zaufaniem. Postawił na kogo innego. Zaprzyjaźnił się z hetmanem Polnym Koronnym, Andrzejem Mokronowskim. Zerwanie sejmu było łatwe, wystarczyło liberum veto. Byłoby jednak bardzo źle przyjęte a potem trzeba byłoby jeszcze stawić czoło nieobliczalnej konfederacji. Nikt zatem się do tego nie kwapił, czas uciekał, a de Broglie wykorzystywał go na pijatyki ze szlachtą.

W końcu za sprawą Czartoryskich ogłoszono manifest do Augusta III, zredagowany w obraźliwej formie, po czym wojewoda płocki zaczął zbierać podpisy pod aktem konfederacji zbierającej się wokół obrażonego króla. Do namiotu gdzie leżał akt wszedł potężny, atletycznie zbudowany, Mokronowski. Pod pozorem że chce coś do niego dopisać wziął pergamin ze stołu, schował na piersi i powiedział, że teraz, by mu go odebrać, trzeba będzie go zabić. Nikt nie wpadł na taki pomysł (a było to możliwe). Mokronowski przepchnął się przez zgromadzonych i udał się w kierunku kwatery Branickiego wszem i wobec głosząc że sojusz z Austrią i Rosją jest sprzeczny z interesami Polski. Branicki wziął dokument z rąk Mokronowskiego, podarł go i wrzucił do ognia. Sejm stracił rację bytu, szlachta się rozjechała, sejm został zerwany.

Był to przede wszystkim cios dla Bruhla, który usilnie dążył do tego sojuszu. Postępowanie Broglie zaskoczyło go. Przecież oficjalna polityka Francji była życzliwa dla Augusta III i jego następcy. Delfina, córka Augusta III, była bardzo mile widziana na wersalskim dworze, nawet przez jej teściową Marię Leszczyńską dla której jej ojciec, August III, to uzurpator. Rodzina Broglich zaliczała się do powiązanych z Delfiną. Pretensje do de Broglie o zerwanie sejmu miał zresztą również min. spr. zagr. Saint-Contest. Sekret Króla święcił swój triumf. Mimo wszystko był to jednak pyrrusowy sukces, bowiem cel był źle obrany. Po zerwaniu sejmu de Broglie rzucił się w wir pracy by montować sojusz Polski z Turcją, Szwecją i Prusami. 4 jego sekretarzy bezustannie szyfrowało i odszyfrowywało depesze. Te starania nie były bezowocne.

Na wiosnę 1754 roku mógł odnotować już 1-szy sukces, doszło do zbliżenia Polski z Turcją. Zdawało się że polityka Ludwika XV i de Conti zostanie uwieńczona sukcesem, ci dwaj jednak mimo wszystko nie byli wystarczająco przenikliwi. Nie zauważyli rosnącej potęgi Prus, a widział to niejeden francuski dyplomata.

Latem 1755r król Prus po prostu odstąpił od sojuszu z Francją i zaczął zbliżać się do jej wroga, Anglii. Tym samym wypadł bardzo ważny element układanki tworzonej przez de Broglie. Jego 4-letnie wysiłki poszły całkowicie na marne a korona polska oddaliła się od Conti niepomiernie. Przemyślał wówczas wszystko i doszedł do wniosku że Francja powinna teraz dążyć do sojuszu z Austrią i Augustem III przeciw Prusom i Anglii.

Kiedy w 1756 roku armia pruska zaatakowała Saksonię, de Broglie, doskonały przecież żołnierz, potrafił tak pokierować sprawami że armia saska stawiła opór. Broniła się wystarczająco długo by pokrzyżować plany króla Prus, Fryderyka II. Doszło wówczas do poważnego rozdźwięku między de Broglie a księciem Conti. Ten ostro mu wyrzucał, że ratuje Augusta III. Na ten zarzut Broglie zareagował bardzo gwałtownie a i Conti był coraz bardziej przekonany że korona polska, która już wydawała się na wyciągnięcie ręki, staje się nierealna. W końcu pokłócił się on nawet z królem, który za sprawą pani de Pompadour odmówił należnego mu dowództwa armii.

Cała korespondencja Sekretu przechodziła przez 1-szego sekretarza w ministerstwie spraw zagr, Jean-Pierre Tercier. 5 listopada 1756 roku Conti przekazał mu list do króla w którym oświadcza że rezygnuje z uczestnictwa w Sekrecie i przestaje się zajmować prowadzonymi w związku z tym sprawami.

4 dni później przyszła odpowiedź króla. Polecił by odtąd korespondencja z Polską była prowadzona oficjalną drogą, a nie potajemną dla Conti, za plecami ministrów. Skoro Sekret Króla został utworzony w interesie Conti i dla niego, a ten zrezygnował z uczestnictwa w nim, to Tercier uznał, że Sekret został definitywnie zakończony. Zrobiło mu się trochę żal. Tym bardziej że dobrze orientował się w sprawach polskich bowiem był sekretarzem ambasady w Warszawie podczas 2-giej próby zdobycia korony polskiej przez Stanisława Leszczyńskiego.

Napisał do króla by nie rezygnować z Sekretu i ze wspierania partii patriotycznej w Polsce. Królowi również zrobiło się żal Sekretu, w końcu przez wiele lat udawało im się utrzymywać go w tajemnicy i to przed wersalskim dworem gdzie każde wydarzenie polityczne było drobiazgowo roztrząsane. Listy Terciera poskutkowały. Pod koniec listopada król odpowiedział że, mimo dąsów Conti, byłby bardzo rad gdyby Polacy wybrali go jednak królem. Oświadczył też że ma zamiar nadal wspierać partię patriotyczną (czyli francuską) w Polsce i dostarczy jej przyrzeczone pieniądze. Ludwik przyzwyczaił się dostosowania tajnych metod rządzenia. Spodobało mu się to i Sekret został uratowany. Król wyraził też wolę by sprawy sekretu nadal szły normalnym trybem.

Sekret miał też innych zwolenników, tych którzy przedtem liczyli na lukratywne kariery przy księciu Conti. Wielu innych było wtajemniczonych w Sekret częściowo, ci na przykład nie wiedzieli nic o ambicjach Conti. Broglie był natomiast wtajemniczony we wszystko. Odtąd to on będzie pisał tajne raporty, już nie do Conti a do samego króla ale za plecami ministrów. Był to ogromny zaszczyt dla zwykłego ambasadora z Drezna, przecież nie najważniejszej dla Francji stolicy. W ten sposób de Broglie został szefem pierwszej w nowożytnej historii tajnej służby.

1 stycznia 1757 roku otrzymał order Świętego Ducha, co było niezwykłym wyróżnieniem.

Bourboni weszli jednak na bardzo niebezpieczną ścieżkę. Rozdźwięki między oficjalną dyplomacją a tajną stwarzały niepotrzebne konflikty. O ile Ludwik XV jeszcze jako tako nad tym wszystkim panował, to jego następcy, Ludwikowi XVI, wymykało się to z rąk. Wygląda na to że nie zrezygnował jednak z rządzenia przy pomocy Sekretu i możliwe, że to właśnie go zgubiło. W październiku 1792 roku ślusarz Francois Gamain złożył doniesienie o ukrytej szafie w pałacu Tuillerie. Odnaleziono ją i została otwarta. Znaleziono w niej dowody że król prowadził różne tajne sprawy za plecami rządu. Na pewno zresztą w tej szafie było wiele dokumentów Sekretu. To co tam znaleziono przeraziło wszystkich i było powodem rozpoczęcia procesu przeciwko Ludwikowi XVI. 2 miesiące po jej wykryciu król skończył na gilotynie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie wiem jaki by to miało spór rozstrzygnąć, ale wypada podać skąd zaczerpnięto informacje, bo noty od-redaktorskie to chyba nie są autorstwa euklidesa?

"W grudniu 1744 rozkazu d’Argenson do przybywa do Polski Saint-Severin, by obserwować wydarzenia na sejmie".

Jakim sejmie?

Share this post


Link to post
Share on other sites
poldas   

Ad. Euklides;

Co to takiego "Wettingowie"?

Masz na myśli Wettynów (dynastia saksońska).

Skądś żeś to przepisał/skopiował?

Swą wypowiedzią nie rozwikłałeś zainicjowanego przeze mnie zagadnienia.

Osią przewodnią mojej myśli jest to, że oprócz tzw. agentów również istnieją informatorzy, czy też tajni współpracownicy (TW), oraz eksperci.

Po prostu - Nie można każdej osoby współpracującej ze służbami nazywać agentem.

Czy osoba informująca (taki nawet zwykły podpie...acz) może być uznana za agenta?

Informator - Na niego teczkę się zakłada. Natomiast nie można go tym samym uważać za agenta.

Przedstawione przez Ciebie przykłady są interesujące. Przeczytałem to dokładnie.

Louis-Adrien Duperron de Castera kwalifikuje się jako agent. Tutaj zgoda.

Co Ciebie skłoniło do aż takiej retrospekcji?

Edited by poldas

Share this post


Link to post
Share on other sites
euklides   

Ad. Euklides;

Co to takiego "Wettingowie"?

Masz na myśli Wettynów (dynastia saksońska).

Skądś żeś to przepisał/skopiował?

Tak, zgadza się, chodziło o Wettynów, wiadomości z liceum trochę mi wyparowały. A to wszystko wziąłem z książki francuskiego autora, Gillesa Perrault, „Sekret Króla”.

To z szafą odkrytą w Tuilleriach w 1792r, że było w niej archiwum Sekretu Króla, to jest mój domysł. Ale w.w autor czasami powołuje się na dokumenty tam znalezione.

Swą wypowiedzią nie rozwikłałeś zainicjowanego przeze mnie zagadnienia.

Osią przewodnią mojej myśli jest to, że oprócz tzw. agentów również istnieją informatorzy, czy też tajni współpracownicy (TW), oraz eksperci.

Chciałem tylko dostarczyć jakiś empirycznych materiałów (może zbyt szumne określenie, jeżeli tak, przepraszam). Poza tym nie znam instrukcji które definiują TW i tych innych a uważam że skonfrontowanie aktów prawnych z rzeczywistością za interesujące.

Po prostu - Nie można każdej osoby współpracującej ze służbami nazywać agentem.

Czy osoba informująca (taki nawet zwykły podpie...acz) może być uznana za agenta?

Informator - Na niego teczkę się zakłada. Natomiast nie można go tym samym uważać za agenta.

Nie znam się na teczkach, nigdy nie pracowałem w żadnej służbie co się nimi zajmuje ani też z taką nie współpracowałem. Co nie znaczy że nie mam zupełnie pojęcia. Sporo pracowałem w dużych fabrykach, a tam od podpie…aczy się roiło, łatwo było takiego wyczuć, często zresztą było tak że wszyscy o tym wiedzieli. Zawsze mnie interesowało po co oni są bo nie posiadali żadnej jakiejś tajemnej wiedzy. Pewnie opowiadali jakieś banialuki, które kto inny spisywał i brał za to jakieś pieniądze (albo utrzymywał swoje miejsce pracy), temu pierwszemu rzucając jakiś poniżający ochłap.

W innym poście pisałem o Czerwonej Orkiestrze. Według mnie tam dobrze widać zróżnicowanie służby wywiadowczej. Były źródła, czyli ludzie umieszczeni w sztabach przeciwnika lub w jego ważnych urzędach i cała reszta co ich obsługiwała, czyli odbierała od nich raporty, przekazywała im pieniądze, w ten czy inny sposób motywowała ich do działania, werbowała itp. Jak ich dokładnie określić w świetle instrukcji o charakterze prawnym, nie wiem. Wiem że nie można ich określić jako podpie….aczy bo naprawdę coś wiedzieli. Wątpię też by szef takiej siatki, działający na obcym terenie, zakładał im jakieś teczki. Co więcej z różnych powodów często nie odwoływał się nawet do centrali czy coś o określonym osobniku wie.

(…)

Co Ciebie skłoniło do aż takiej retrospekcji?

Przecież to jest forum historyczne. A na przykład wymieniony wyżej autor uważa Sekret Króla za pierwszą nowożytną tajną służbę. Ja jestem natomiast z tych co uważają że do poznania i zrozumienia teraźniejszości potrzebna jest przeszłość. Poza tym można sobie na temat tej służby snuć spokojne rozważania bo uczestnicy tych wydarzeń już od wielu pokoleń nie żyją.

(…)

"W grudniu 1744 rozkazu d’Argenson do przybywa do Polski Saint-Severin, by obserwować wydarzenia na sejmie".

Jakim sejmie?

W RON sejm zbierał się chyba co roku, a ten sejm miał miejsce w Warszawie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

(...)

W RON sejm zbierał się chyba co roku, a ten sejm miał miejsce w Warszawie.[/size]

To chyba tylko wedle tajnych służb francuskich, jako że mamy:

- Sejm Pacificationis roku 1736

- Uchwalenie Konfederacji Generalnej (Omnium Ordinum Regni et Magnum Ducatus Lithvaniae) na Konwokacji Głównej Warszawskiej 3 maja roku 1764

- Sejm Walny Elekcyjny (pomiędzy Warszawą a Wola) 27 sierpnia roku 1774.

Wychodzi na to, że ów człowiek został wysłany by obserwować coś co się wydarzyło... trzydzieści lat później.

Pewnie francuskie służby antycypowały.

Share this post


Link to post
Share on other sites
euklides   

To chyba tylko wedle tajnych służb francuskich, jako że mamy:

- Sejm Pacificationis roku 1736

- Uchwalenie Konfederacji Generalnej (Omnium Ordinum Regni et Magnum Ducatus Lithvaniae) na Konwokacji Głównej Warszawskiej 3 maja roku 1764

- Sejm Walny Elekcyjny (pomiędzy Warszawą a Wola) 27 sierpnia roku 1774.

Wychodzi na to, że ów człowiek został wysłany by obserwować coś co się wydarzyło... trzydzieści lat później.

Pewnie francuskie służby antycypowały.

W Googlach jednak pisze:

Od 1573 sejm zwyczajny zwoływany był przez monarchę raz na dwa lata. Wymóg ten sformułowano w punkcie 9 Artykułów Henrykowskich. Po Unii Lubelskiej, od 1570 r. sesje odbywały się w Warszawie i (jak postanowiono na sejmie pacyfikacyjnym warszawskim w 1673) co trzecia w Grodnie (tzw.sejm grodzieński), sporadycznie miejscem obrad był też Toruń (1576 i 1626), Brześć nad Bugiem (1653) czy Lublin (1703)[4]. Alternata grodzieńska pomijała jednak sejmy nadzwyczajne, a poza tym konwokacyjne i elekcyjne (w Warszawie) oraz koronacyjne (w Krakowie).

Czyli by wynikało że w latach 1736 - 1774 było ich więcej niż 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie wynikałoby, proszę znaleźć datę sejmu roku 1744 bądź 1745, najlepiej przeszukując tomu Vol.Leg.

Mój wykaz nie pomija sejmów konwokacyjnych i elekcyjnych - jak łatwo zauważyć.

Share this post


Link to post
Share on other sites
poldas   

Proponowałbym uznać iż to, że jakieś tam sejmy się zbierały za czasów RON-u, ma w aspekcie rozpatrywanego zagadnienia znaczenie drugorzędne.

Aczkolwiek - Szacunek Euklidesowi się należy za to, co napisał.

Niewątpliwie jego wypowiedź poszerzyła moją wiedzę w materii agentów wpływu.

Share this post


Link to post
Share on other sites
euklides   

Nie wynikałoby, proszę znaleźć datę sejmu roku 1744 bądź 1745, najlepiej przeszukując tomu Vol.Leg.

Mój wykaz nie pomija sejmów konwokacyjnych i elekcyjnych - jak łatwo zauważyć.

Co do sejmu z 1752 roku w Grodnie to są też bardziej namacalne dowody że opisane tu wypadki miały miejsce. Zachowały się rachunki z których wynika że we wrześniu i październiku 1752r, czyli wtedy kiedy odbywał się sejm, de Broglie otrzymał 63750 liwrów (ok. 6 tys. dukatów) na różne wydatki, co jest ogromną sumą. Te dokumenty zostały znalezione w 1792 roku w słynnej żelaznej szafie w Tuillerie. Wątpię by były spreparowane a pieniądze poszły nie wiadomo gdzie. W każdym razie autor powołuje się na te dokumenty. A w ogóle to jestem mocno zaskoczony jakimiś wątpliwościami co do sejmów w RON. Z tego co zawsze wiedziałem (albo zdawało mi się że wiem), to jednego roku odbywały się sejmiki a następnego sejm. Ale mogę się mylić.

Edited by euklides

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.