Jump to content
  • Announcements

    • Jarpen Zigrin

      Zostań naszym fanem. Obserwuj nas w social mediach : )   12/11/2016

      Daj się poznać jako nasz fan oraz miej łatwy i szybki dostęp do najnowszych informacji poprzez swój ulubiony portal społecznościowy.    Obecnie można nas znaleźć m.in tutaj:   Facebook: http://www.facebook.com/pages/Historiaorgp...19230928?ref=ts Twitter: http://twitter.com/historia_org_pl Instagram: https://www.instagram.com/historia.org.pl/
    • Jarpen Zigrin

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum   12/12/2016

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum. Krótki przewodnik o tym, jak poprawnie pisać i cytować posty: http://forum.historia.org.pl/topic/14455-przewodnik-uzytkownika-jak-pisac-na-forum/
secesjonista

O "dobrych" gadach w wierzeniach ludowych

Recommended Posts

W "Wiśle. Miesięczniku Geograficzno-Etnograficznym" (1900, T. 14, z. 4, s. 485 i n.) podaje się przypowieść ludową.

Oto podczas potopu Diabeł przemieniwszy się w mysz wygryzł dziurę w arce.

I oto żmija spostrzegłszy dziurę, wsunęła w nią ogon:

"czym dostęp wody wstrzymała, a ród ludzki i wszystko, co razem z nim było, ocaliła od niechybnej zagłady".

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wójcicki przytacza ludowe podania, że kiedy żmija nie może połknąć jakiegoś zwierzęcia i poczyna się dławić kijem trzeba je rozdzielić.

Kij taki nabiera szczególnych cech dzięki temu uczynkowi, żegnając nim nadchodzące chmury burzowe sprawia się, że one omijają nasze pola

i siedzibę, "nawałność swoją na lasy rozlewa, albo też nie doszedłszy do naszych granic, pęka, dzieli się i szkody w zbożach nie robi".

Wąż który na swą siedzibę obierał oborę nie tylko miał zwiększyć jej mleczność, ale i sprawić, że czarownice nie śmiały mleka takim krowo odbierać.

/K. Wójcicki "Archiwum domowe do dziejów i literatury krajowej z rękopisów i dzieł najrzadszych zebrał i wydał Kaz. Wł. Wojcicki" Warszawa 1856, s. 532-533/

Share this post


Link to post
Share on other sites

"Przykładem pomieszania postaci mitycznych może służyć bajka z Lubelskiego, w której występuje Waligóra jako jeden z trzech braci, przyczem wszyscy trzej posiadają miniej więcej ten sam charakter przez swój związek z kamieniem, bądź z wężem, jak o tem świadczą ich imiona: Waligóra, Wąż morza i Żelazna Pałka, a zarazem wszyscy przej posiadają charakter bohatera dodatniego właściwy Wyrwidębowi, Dubyni etc. - walczą bowiem z panami podziemi. Żelazna palka nie tylko wiąże się z minerałem, ale prawdopodobnie i z wężem, skoro w folklorze europejskim imię takie jest wyrażeniem oznaczającym węża".

/B. Żyranik "Przeciwieństwo bóstwa-drzewa i bóstwa-kamienia w wyobrażeniach ludowych", "Lud" 1933, t. 32, s. 87/

Share this post


Link to post
Share on other sites
jancet   
Obok duchów domowych bywały też po niektórych chałupach "dobre gady", zadomowione węże [...]Szanowano je i otaczano czcią, dostawały mleko z jednej miski razem z dziećmi. [...]Tak o gadach pisał Wiktor Schramm w swoich cudnych wspomnieniach "Prywatna podróż pamięci".

Kazimierz Moszyński (Kultura ludowa Słowian, Część II, Polska Akademia Umiejętności, Kraków 1934, s. 567) tak o tym wspomina:

"Pełno jest u Słowian (jak i u Bałtów, u Skandynawów etc.) opowiadań o tem, jak to niedawnymi jeszcze czasy węże tak się panoszyły po chatach, że pijały i jadły z jednej miski z dziećmi lub nawet z dorosłymi, a nikt nie śmiał ich odpędzić". W Bośni "lud do tego stopnia czci węże, że latem nalewa dla nich mleko do jakiego naczynia i stawia gdzie w ukrytym miejscu(wg M. Arnaudova, Vgradena nevešta, SbNU, t.34, 1920, powołującego się na starsze opracowanie Karanova); mleko dają wężom i w Bułgarii".

Zważywszy, że informacje te zostały odnotowane w czasach, gdy Ryszarda Wiktora Schramma jeszcze nawet w planach nie było, a i wówczas dotyczyły czasów minionych, raczej wątpię, by autor znał to zjawisko z własnych obserwacji, tym bardziej, że urodził się w Poznaniu, a nie na Łemkowszczyźnie :) . Wygląda to raczej na literackie zapożyczenie, które do wspomnień trafiło, niż na materiał źródłowy. Ale to drobiazg.

W każdym razie pozytywne nastawienie ludu (nie tylko słowiańskiego) do gadów, a węży w szczególności Moszyński potwierdza w całej rozciągłości, choćby stwierdzając, że "dziś jeszcze tu i ówdzie hoduje się zaskrońce po obejściach małoruskich i płd.-małopolskich". Przytacza też wspomnienia Fr. Gawełka: "mali chłopcy wiejscy, wziąwszy zaskrońca za żmiję, zabili go; co gdy spostrzegł stary pasterz, wyłajaj ich, pouczył, że dopuścili się grzechu, a zabitego węża podniósł z ziemi i pocałował".

Na Bałkanach ponoć domowe węże utożsamiano z duchem czy patronem domu. Jeśli taki wąż zginął, umierał i gospodarz domu.

Tyle że, jak i z przytoczonego wspomnienia Gawełka wynika, wąż to wąż, a żmija to żmija, zaś żmije tępić wolno, a nawet należy :rolleyes: .

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pod postacią węża występowało nader pożyteczne bóstwo w Japonii, shintoistyczny Suidżin-Sama (zwany również Mizuba-nome-no-mikote) dbał o przestrzeganie czystości studzien.

By go nie rozgniewać czyściciele studni musieli przynajmniej raz do roku odwiedzić każdą studnię i ją gruntownie oczyścić. Raz w miesiącu kapłan shinto odwiedzał domostwa i

odprawiał modły nad studnią pozostawiając na niej małą chorągiewkę - nobori, spełniającą rolę ochronnego amuletu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

W poszukiwaniu bibliografii może warto zajrzeć do pracy:

M. Peisert "Językowy i kulturowy obraz węża w polszczyźnie", "Rozprawy Komisji Językowej Wrocł. Tow. Nauk." T. XVII, 1991

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pośród najdziwniejszych nazw określających opiekuńcze bóstwa domowe w postaci węża/żmii jest to jakie odnotował w Małopolsce Jan Świętek:

trusia...

:(

tegoż, "Lud nadrabski: od Gdowa po Bochnię: obraz etnograficzny"

Opiekuńcze demony (pod postacią węży) pojawiają się w Wielkopolsce, jako:

ćmok, ćmuk, smok:

S. Matusiak "Duch domowy", "Lud" XIV, 1908, s. 229

Opiekuńcze węże mieszkające w każdym rogu chaty zwany gadami czy gadami domowymi (a nawet domowym przyjacielem), których zabicie groziło śmiercią całej rodziny:

D. Simonides "Wierzenia i zachowania przesądne", w: "Folklor Górnego Śląska" red. D. Simonides

R. Kantor, E. Krasińska "Potomkowie osadników z Polski we wsiach Derenk i Istvanmajor na Węgrzech. Monografia etnograficzna" Cz. II: "Kultura społeczna i duchowa", Zeszyty Naukowe UJ DCLXIX, Prace Etnograficzne, z. 17, Kraków 1981

O. Kolberg "Dzieła wszystkie" t. I, Lubelskie II

W Przemyskiem odnotowano demona w postaci węża, co to dobrze karmiony przez swego gospodarza przysparza mu majątku, a zwano go chowańcem, chowankiem:

J. Karłowicz "Słownik gwar polskich" T. I

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja mogę przybliżyć...

choć mnie się zdawało, że taki uczestnik naszego forum nie potrzebuje, tak ewidentnych wskazówek, i sam zajrzy do źródła.

Materiał jest zdigitalizowany.

A czemu?

Następuje "odmienienie" dla ochrony.

Tyle że mój nos socjologiczny powiada: a jak Furiusz sądzi?

Edited by secesjonista

Share this post


Link to post
Share on other sites
Furiusz   

No cóż nazywając rzeczy po imieniu - lenistwo, ale postaram się poprawić.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Aaa... lenistwo - to rozumiem (jestem pomiędzy sosem żurawinowym a sprawianiem kaczki), sam natrafiłem na ową wzmiankę przypadkiem - zatem podałem jedynie namiary bibliograficzne, bo o takie prosiła sprawczyni tematu.

Postaram się przejrzeć publikację i podać ów fragment, choć podejrzewam, że nazwa - jest oczywista, dla każdego kto miał do czynienia z naukami etno- i socjologicznymi.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziękuję za informaje

Mieszkam na graniy ziemi samockiej i przemyskiej, są widoczne różnice. U nas chowańcem był nazywany diabeł wysiedziały i wychowany przez człowieka. Znam nawet przepis na wychowańca. Jajo zniesione przez czarnego jak noc koguta należy powinien mężczyzna włożyć po lewą pachę i nosić je już nie pamiętam jak długo. W tym czasienie wolno mu modlić się, chodzić do cerkwi, jeść solonego (sól jest świętą przyprawą), dotykać żelaza, myć się, uprawiąc seksu itd. Gdy zapadnie czarna jak najzarniejsza noc (nie może być ani promyczka światła) należy jajko zostawić na skrzyżowaniu 7 dróg w samiutką północ. Z tego jajka wylęgnie się chowaniec, który jak kurczak pójdzie za swoim rodzicem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

K. Długosz-Kurczabowa "Obrazy węża w polszczyźnie ogólnej i biblijnej", w: "Ad perpetuam rei memoriam. Profesorowi Wojciechowi Ryszardowi Rzepce z okazji 65. urodzin" red. J. Migdał

Co do trusi, to autor nie omawia zagadnienia, jedynie odnotowuje:

"Wąż (zaskroniec) zwany także trusią, ssie według twierdzenia Nadrabian krowy, okręcając się im koło nóg; sprawia wszakże, że dają dużo mleka (...) Zabicie jego pociąga za sobą i zmarnienie się krowy".

/tamże, s. 590-591/

Paweł Zych i Witold Vargas w swym "Bestiariusz słowiański" wspominają o kilkunastometrowym wężu zwanym "trusia", żyjącym w dorzeczu Raby, który czasem wygrzebywał jamę pod czyimś domostwem, wąż mścić się miał na tych, którzy w jego pobliżu zabili czy skrzywdzili jaszczurkę czy zaskrońca. Wąż ów miał mieć zdolność pozwalającą mu być niewidocznym dla ludzkich oczu.

Skąd "trusia" jako wąż, trudno orzec, zważywszy, że tym mianem określa się króliki (awest. tars-; ros. trusit bać się i trus – bojaźliwy), znowuż w dawnym litewskim trûsas - praca,

zajęcie, trud.

A Roman Zawiliński odnotował podczas swych wycieczek (1893-1895) zabawę polegającą na biciu delikwenta guniami po nogach, kiedy upadnie powiadają, że:

"trusie ubili".

/tegoż, "Przyczynek II do etnografii górali polskich na Węgrzech", w: "Materyały antropologiczno-archeologiczne i etnograficzne", Tomy 1-3, Kraków 1896, s. 406/

Share this post


Link to post
Share on other sites
aniart   

Rojnica to stwór podobny do żmii, sprzyjający pomyślności w pasiece. Wierzono że wydaje z siebie roje pszczół; trzyma się ją w pasiece, ma gniazdo pod ulem. Karmiona raz na dzień rozdrobnioną bułką ze słodkim mlekiem. W zimie rojnica zakopuje się w ziemi i śpi.

Romuald Wróblewski "Wierzenia i obyczaje pszczelarzy polskich"

Edited by aniart

Share this post


Link to post
Share on other sites
aniart   

'I dziw wielki, w ciemnej jamie widzi prześliczną dziewczynę. „Kim jesteś?” - pyta zdrętwiałymi wargami. „Jestem smoczą córką” - odpowiada krasawica, uśmiechając się do niego. Ten uśmiech sprawia, że młodzieniec zapomina o wszystkim.'

Ewa Nowacka „Bożęta i my”

Żmij to dobry smok słowiański, pan bogactw podziemnego świata. Przebywa w jaskiniach i korytarzach wyżłobionych przez podziemne wody. Może on opuszczać swoje schronienie i przybierać postać ludzką. Żmij jest wiecznie młody.

Żmijowe córki i żmijowi synowie szukali wybrańców i wybranek spośród ludzi, co uważano za szczególny zaszczyt. Mieszkańcy podziemnego świata znali zaklęcia pomnażające plony, a w trudnych chwilach wspierali swoją rodzinę drogimi kamieniami. Potomstwo żmija i człowieka miało zdolność metamorfozy w wężową postać.

Słowiański smok jest władcą burzy i uosobieniem sił przyrody. Jako czarny smok sprowadza burzowe chmury i upragniony deszcz. Chroni się w głębokich jeziorach i bagnach. Pochodzi od żmii, która po przeżyciu 100 lat i uniknięciu przez ten czas ludzkiego wzroku staje się smokiem.

Smoki wielokrotnie usiłowały pożreć słońce, a jego zaćmienia przypisywano ich do tej pory nieudanym próbom.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.