Jump to content
  • Announcements

    • Jarpen Zigrin

      Zostań naszym fanem. Obserwuj nas w social mediach : )   12/11/2016

      Daj się poznać jako nasz fan oraz miej łatwy i szybki dostęp do najnowszych informacji poprzez swój ulubiony portal społecznościowy.    Obecnie można nas znaleźć m.in tutaj:   Facebook: http://www.facebook.com/pages/Historiaorgp...19230928?ref=ts Twitter: http://twitter.com/historia_org_pl Instagram: https://www.instagram.com/historia.org.pl/
    • Jarpen Zigrin

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum   12/12/2016

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum. Krótki przewodnik o tym, jak poprawnie pisać i cytować posty: http://forum.historia.org.pl/topic/14455-przewodnik-uzytkownika-jak-pisac-na-forum/
Sign in to follow this  
Albinos

"Warszawiak" czy "warszawianin"?

Recommended Posts

FSO   

Witam;

dla mnie końcówka -nin / anin jest zwyczajna: krakowianin [ale też i krakus], kielczanin, lwowianin [lecz i lwowiak], gdańszczanin, i in . Są owszem i takie gdzie jest [-ak] ale takich jest w sumie mało, mniejszość. Nie wiem jaki wpływ "na zmianę" końcówki miał fakt, że Praga w zasadzie nie była dotknięta działaniami z '44 roku. jeżeli ktoś jest warszawiakiem w 3 - 4 pokoleniu, to oznaczać powinno, że w zasadzie jego korzenie sięgają tylko i wyłącznie Pragi i innych rejonów prawobrzeżnej Warszawy. Być może taka końcówka byla używana na Pradze, przez jej mieszkańców i to ona weszła do normalnego użytku stając się synonimem osoby która ma w sobie coś z miasta, które nie istnieje. Taki niewielki regionalizm - typu nowohuckie : jadę do miasta / do Krakowa i do Centrum - funkcjonujące wśród starych mieszkańców tej dzielnicy, tych którzy mieszkają tutaj od lat 70 tych lub wcześniejszych i ich dzieci.

pozdr

Share this post


Link to post
Share on other sites
Albinos   
to oznaczać powinno, że w zasadzie jego korzenie sięgają tylko i wyłącznie Pragi i innych rejonów prawobrzeżnej Warszawy.

Mam rozumieć, że cała lewobrzeżna Warszawa została wymordowana?

FSO wybacz, ale ja naprawdę coraz mniej rozumiem o co Ci chodzi. Końcówka -ak jest charakterystyczna dla Mazowsza. Język jest żywym tworem. Nie stoi w miejscu (chyba, że łacina). Zmieniło się, i tyle. Jeśli masz dowody na takie a nie inne zmiany, to je przedstaw. Ale nie teorie bez pokrycia. Poza tym ciągle czekam na pewną rzecz, o którą proszę od dawna. Doczekam się?

Share this post


Link to post
Share on other sites
FSO   

Witaj;

warszawianin czy warszawiak. Jak sam pisaleś obie formy jeszcze na początku XX wieku byly używane, z tym że ta pierwsza byla niejako o wiele bardziej nobilitująca, ta druga - "no cuż". Historia miasta sprawila, że tak naprawdę osoby które mieszkaly w lewobrzeznej części miasta zostaly jeśli nie porozrzucane po świecie, to w dużej części, to Praga ksztaltowala potem wizerunek miasta dla tych którzy przyjechali i dla których to osób - Warszawa byla jako calość. Nie rozróżniali oni przedwojennych niuansów : Czerniaków, Praga i in. [to co pisalem Kraków czy N. Huta...].

Do tego zniszczenie samego miasta, dla przyjezdnych bylo szansą na karierę i ją wykorzystywali osiągając w ciągu kilku lat, to co normalnie zajęlo by im cale życie, w czasie którego nabieraliby "patyny" i pewniej maniery [czyli dokladnie to co stalo się z N.Hutą], dzialo się w bardzo krótkim czasie. Nikt nie mówil co i jak. Ba, próba pokazania, że się jest "miastowym", mówienie o sobie per "warszawianin" wywolywalo wśród tych którzy mieszkali śmiech lub conajmniej docinki. Jeżeli zaś przedwojenna Praga od Warszawy różnila się "końcówką" to po wojnie, to mieszkańcy Pragi stanowili znaczącą większość rdzennych mieszkańców miasta.

pozdr

Share this post


Link to post
Share on other sites
gregski   

Warszawianin czy warszawiak, żadna różnica. My mówimy, że gdy przychodzi długi weekend to nam się "Warszawka" na głowę zwala.

Share this post


Link to post
Share on other sites
widiowy7   

gregski

Warszawianin czy warszawiak, żadna różnica. My mówimy, że gdy przychodzi długi weekend to nam się "Warszawka" na głowę zwala.

No pewnie nam. Ty w tym czasie w Zatoce Adeńskiej się smażysz :P

Share this post


Link to post
Share on other sites
gregski   

Smażę się na Morzu Czerwonym! Zatoki Adeńskiej staramy się unikać, a moja firma odkąd jej ukradli "Syriusza" nie wysyła tam swoich statków.

Jednak 6 miesięcy w roku jestem w kraju, a ze mieszkam pomiędzy Borami Tucholskimi a Trójmiastem to w "długie weekendy" staram się sie nie opuszczać swojej posesji. Bywa, że najazd jest nie do przeżycia!

Share this post


Link to post
Share on other sites
Albinos   

Widzisz, Ty musisz przeżywać najazdy w weekendy, a ja mam codziennie do czynienia z przyjezdnymi;) Pół biedy jak nie poruszają się samochodem po mieście. Jednak jeśli mają samochód... strach się bać. Wczoraj miałem wątpliwą przyjemność obserwować kilku takich z niewarszawskimi rejestracjami.

Share this post


Link to post
Share on other sites
widiowy7   
Jednak jeśli mają samochód... strach się bać. Wczoraj miałem wątpliwą przyjemność obserwować kilku takich z niewarszawskimi rejestracjami.

Ale Albinosie to jest reguła. W obcym miejscu każdy kierowca jeździ cokolwiek dziwnie, jak dla miejscowego.

to w "długie weekendy" staram się sie nie opuszczać swojej posesji. Bywa, że najazd jest nie do przeżycia!

Spoko gregski. Nie lubię Bałtyku. Nie będę Ci " zagęszczał".

A co do dyskusji, to na Czerniakowie po wojnie wrócili w większości ( ten na południe od dzisiejszej Trasy Łazienkowskiej ).

Wiem bo znam ludzi i z Pragi i Czerniakowa.

Edited by widiowy7

Share this post


Link to post
Share on other sites
FSO   

Witam;

Albinos, widiowy : mam do was pytanie związane z "warszawskością" czy nazywania siebie "warszawiakiem". Jak pisałem miewam kontakt z wieloma osobami, po bliższej rozmowie lub rzuceniu okiem na "blachy" okazuje się, że mieszkają chyba we wszystkich powiatach między Radomiem a Ciechanowem... a jak się spytać kim są każdy z dumną miną powie : "Jestem warszawiakiem" ; "Ja z Warszawy"... Czy to jest normą, czy mam pecha do trego typu osób?

pozdr

Share this post


Link to post
Share on other sites
Albinos   
Czy to jest normą, czy mam pecha do trego typu osób?

Z moich doświadczeń zdecydowanie wynika, że masz pecha.

Share this post


Link to post
Share on other sites
gregski   
Wczoraj miałem wątpliwą przyjemność obserwować kilku takich z niewarszawskimi rejestracjami.

To często wynika ze specyficznej kultury jazdy warszawiaków. Sam kiedyś pobłądziłem i koniecznie tuż przed skrzyżowaniem chciałem zjechać na prawy pas. Samochód z obcą rejestracją stoi i miga prawym kierunkowskazem.

Nikt nie wpuścił!

Pomyślałem: „Mam was w du...żym poważaniu". Stałem wśród ryku klaksonów aż się zapchało tak, że mogłem skręcić w prawo i pojechać w swoją stronę. Korek pewnie rozpakowywał się jeszcze z kwadrans (albo dłużej).

A wystarczyło mrugnąć światłami i wpuścić przyjezdnego przed swój samochód!

FSO, ja sie urodziłem i wychowałem 25 kilometrów od Warszawy, ale nigdy nie twierdziłem, ze mógłbym być warszawiakiem.

Na mój gust masz zdecydowanego pecha!

Share this post


Link to post
Share on other sites

innymi słowy zabłądziłeś ... zrobiłeś korek

i czujesz się bohaterem?

To zapraszam do Ząbek ... łatwo tu leczymy z takich resentymentów

Share this post


Link to post
Share on other sites
Albinos   

Wybacz gregski, ale naoglądałem się wystarczająco dużo takich, co to z obcymi rejestracjami wyczyniali różne cuda na ulicach. Kierowcy regularnie jeżdżący po Warszawie zwyczajnie są cięci na takich, bo wiedzą, że różnych rzeczy mogą się spodziewać. Jeden pojedzie normalnie, a drugi pogubi się. A jeśli chciałeś skręcać na prawy tuż przed skrzyżowaniem, to nie dziwota. Wczoraj jak wracałem do domu, widziałem taki jeden samochód. Rejestracja bodaj krakowska (idąc tropem pewnych osób powinienem wysnuć teraz wniosek, że ci z Krakowa to jeździć nie potrafią). Tak kombinował, tak kręcił, że zablokował dwa pasy. Na Marszałkowskiej, w samym centrum miasta. Niestety bardzo często nawet ci z miejscowymi rejestracjami właśnie w ostatniej chwili chcą zmieniać pasy, dlatego też reszta kierowców źle reaguje na takie zachowania. Miałeś pecha krótko mówiąc. Z drugiej strony, ciesz się że nie było tam autobusu;) Kierowcy tychże mają swoje metody na rozwiązywanie takich sytuacji. I zazwyczaj nie są one specjalnie przyjemne.

Share this post


Link to post
Share on other sites
gregski   

A zabłądziłem w obcym mieście, takie to niezwykłe?

A zrobiłem korek, ale to tylko dlatego, że nikomu z tubylców nie przyszło do głowy, że można kogoś potraktować uprzejmie. (Czyli jak Fidel Bogu, tak Bóg Kubie!).

Bohaterem się nie poczułem, ale że ja zwykle w Trójmieście wpuszczam takich zagubionych turystów więc z niekłamaną satysfakcją poczułem wyższość moralną.

A te Ząbki to Warszawa?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Albinos   

Gregski, a to ciekawe. Kilka lat temu jak jechałem na wakacje to właśnie w Trójmieście trafiłem na takich miłych kierowców, że w końcu ojciec wylądował z samochodem na krawężniku, bo nikt nie chciał go puścić. Czyli co, kierowcy w Warszawie są lepsi, bo nie spychają na krawężniki, ale tylko nie wpuszczają na sąsiedni pas;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.