Jump to content

jakober

Użytkownicy
  • Content count

    490
  • Joined

  • Last visited

About jakober

  • Rank
    Ranga: Asystent

Poprzednie pola

  • Specjalizacja
    Inna

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyzna
  1. Pakt Ribbentrop-Eden.

    Twoj scenariusz Bruno jest moim zdaniem możliwy. Okres jego realizacji widziałbym jednak na długo przed Monachium. Konkretniej: w okresie wokół okoliczności zawaracia niemiecko-sowieckiego układu w Rapallo (zawartego jeszcze przez Republikę Weimarską w 1922 roku), jego poszerzenie w postaci układu berlińskiego (1926) oraz dalszych ratyfikacji tegoż ostatniego już przez III Rzeszę (ostatnia w 1935 roku, jak najbardziej oficjalna). W tych okolicznościach pierwszą realną podwaliną dla Wielkiej Brytanii mogły być zawarte w 1925 roku traktaty lokarneńskie. Moim zdaniem gra "Edena" musiałaby mieć co najmniej trzy tory, by pozostał graczem i nie spadł do roli rozpaczliwego obserwatora reagującego jedynie na wydarzenia: 1. Rozszerzanie traktatów lokarneńskich o dalsze pola współpracy i nie dopuszczenie do ich wypowiedzenia przez III Rzeszę w 1936 roku. W tym wypadku jednak piętą achillesową "Edena" będzie poleganie na Francji. Ten czynnik jednak trudno będzie wyeliminować, ponieważ Francja stanowi w ówczesnych realiach europejskich największą siłę militarną na kontynencie (przynajmniej w liczbach). I rozgrywa politykę zagraniczną w przededniu dojścia nazistów w Niemczech do władzy arbitralnie i pod siebie. 2. W tym wypadku "Eden" musi wziąć pod uwagę niebezpieczeństwo wspólnej wojny przeciw Francji. Jezeli chce jej uniknąć (a zakładamy, że ostatecznym celem "Edena" jest przyszłe wyeliminowanie zagrożenia tak ze strony III Rzeszy jak i Sowietów, i wykorzystanie do tego potencjału Francji) musi dokonać szachowego pociągnięcia z najwyższej półki zagrywek dyplomatycznych. Otóż, jak piszesz: również w Polsce istniały głosy za prowadzeniem wspólnej polityki z Niemcami przeciwko ZSRR. Polska, jak wiemy, tą ryzykowną drogą nie poszła (wybierając być może drogę jeszcze ryzykowniejszą - ale czy rzeczywiście tego się nie dowiemy), mimo ewidentnej "gry pod siebie" Francji. Zagrywka "Edena" musiałaby polegać na tym, by Polskę do tego ryzyka namówić. Tylko w takiej konfiguracji można byłoby trzymać Francję w szachu i zabezpieczyć sobie spokój z jej strony, by najpierw móc, wykorzystując potencjał Niemiec i Polski, rozmontować ZSRR. 3. Doprowadzić do zerwania układów Rzeszy z ZSRR (co nie jest dla "Edena" nadzwyczaj trudne po pierwszych dwóch pociągnięciach, jeśli tylko potrafi przechytrzyć Sowietów) oraz z Włochami. To drugie jest ekstremalnie trudne, ale konieczne, jeśli "Eden" chce mieć spokój w Afryce Wschodniej, wokół Morza Czerwonego i Kanału Sueskiego. Włosi od lat już mocno rozrabiają w Erytreii i jeśli "Eden" nie rozluźni więzów włosko-niemieckich, w 1936 roku powstanie Africa Orientale Italiana, zagrożenie dla dróg transportu z koloniami niezbyt jednak na starym kontynencie mocarnego "Edena" i poważny dla niego problem w zachowaniu mocnej pozycji w układzie z Rzeszą. Może zostać bowiem łatwo zepchnięty przez Włochów na boczny tor i cały plan okręcenia sobie Niemców wokół palca weźmie w łeb. 4. No i może jeszcze jeden drobiazg, który mi się w międzyczasie nasunął: wspólne (może nawet symboliczne, ale jednak) z Niemcami "ćwiczenia" w Hiszpanii... Choćby po to, by rozwiać ewentualne obawy III Rzeszy i móc w przyszłości liczyć na spokój ze strony Franco przy rozgrywce przeciw Rzeszy. Myślę, że nasz "Eden" musiałby przewyższać chytrością i bezskrópułowością dyplomatyczną "Wieczysława"...
  2. Oliver Cromwell - ocena

    Wolę posłuchać. ...niby nihil novi, a ja wciąż daję się zaskoczyć.
  3. Oliver Cromwell - ocena

    Dzieje i okoliczności historyczne mi obce, więc mam prośbę do euklidesa, by odpowiedział na pytania: 1. W którym roku Cromwell poślubił Elizabeth Bourchier? 2. W których latach stanął na skraju bankructwa? 3. W którym roku przeszedł na purytanizm? 4. Jakie były założenia purytan w łonie kościoła anglikańskiego? 6. W którym roku wstąpił Cromwell do armii i do jakiej? 7. Kiedy i do jakiego władcy, z którym zawarł sojusz, zwrócił się Cromwell z wezwaniem, aby "utrącił róg na głowie bestii" i co kryło się pod określeniami "róg" i "bestia"? 8. W którym roku parlament zaproponował Cromwellowi tytuł króla? 9. Do którego roku trwało małżeństwo z Elizabeth Cromwell? 10. Jaki miała wpływ na poglądy męża?
  4. W średniowiecznej heraldyce brytyjskiej istniał rodzaj godła - tzw. heraldic badge. Był to rodzaj samoistnego godła, często niezależnego od herbu. Jego szkocką odmianą, poniekąd odpowiednikiem, jest godło klanu. Najwcześniejsze znane angielskie królewskie godło tego rodzaju (Royal badge) przypisuje się hrabiemu Andegawenii i Maine, księciowi Normandii Gotfrydowi V. Była nim gałązka żarnowca, którą ponoć nosił wpietą w czapkę, w średniowiecznej łacinie nazywanego planta genista. Stąd też przydomek tego władcy, a z nim i nazwa powstałej dynastii królewskiej od jego syna Henryka II począwszy: Plantagenet. Idąc jednak dalej szlakiem Plantagenetów docieramy do Royal badge w postaci złotego półksiężyca i gwiazdy. Takim godłem posługiwali się w swoim Royal badge (jako jedyni zresztą wśród królewskiej linii Plantagenetów) królowie: Ryszard I Lwie Serce oraz Jan bez Ziemi. Podobnego charakteru jak w przypadku angielskiego badge godła, czy też emblematy, pojawiają się również u władców francuskich. I tak, ojciec znanego nam z historii władców Polski Henryka III Walezego - Henryk II Walezjusz posiadał osobiste godło/emblemat w postaci trzech przenikających się srebrnych półksiężyców. Godło to, wraz z dewizą: DONEC TOTVM IMPLEAT ORBEM można zobaczyć m.in. na witrażu w zamku Château d'Ecouen; uwiecznione zostało też, wraz z interpretacją symboliki półksiężyca oraz całej figury, przez Claude Paradine'a w Devises heroïques wydanej w Lion w 1557 roku. Bardzo podobna figura trzech przenikających się półksiężyców pojawia się od XVII wieku w formie mniejszego herbu Bordeaux. Dziś symbol ten pełni rolę małego loga miasta. W herbie Bordeaux półksiężyc nawiązuje do formy prawego brzegu Garonny, tzw. Port de la Lune.
  5. Udało mi się znaleźć wychodzące co środę i sobotę wydania praskiego czasopisma "Wčela" m.in. z owego okresu. Szczególnie numery od 56 (środa, 12 czerwca 1848 r.) do 61 (sobota, 29 czerwca 1848 r.) i dział "Obrazy swéta" jakichś informacji być może dostarczą. W numerze 59 opublikowana jest też elegia, w numerze 61 rewolucyjne wiersze. Co ciekawe, po numerze 61 powstaje spora przerwa w wydaniu. Następny numer 62 pojawia się z datą 2 sierpnia, a rozpoczyna go wiersz poświęcony Josipowi Jelacičowi, a numer 64 listem redaktora na cześć cesarza. P.S. mam nadzieję, że link otworzył czasopismo we wspomnianym przeze mnie okresie. Jakby co, to trzeba trochę poprzewijać w górę lub w dół.
  6. Navogius, jeśli znasz niemiecki, może jakiś punkt zaczepienia znajdziesz w kronice na stronie Deutsches Historisches Museum pod rokiem 1848 i następnym; ewentualnie też na stronie Wien Geschichte Wiki miasta Wiednia. Wydaje mi się, że da się połączyć Austrię z pozostałymi landami niemieckimi (np. wybór w lipcu 1848 erzherzoga Johanna). Może tędy znajdziesz jakiś łącznik z Prusami. Ewentualnie przez Rosję. Mi czasy mało znane, ale może akurat coś trafisz.
  7. Ocena "nocy listopadowej"

    Akurat cenzura jako taka istniała już w polskim wydawnictwie XVIII wieku i od momentu wprowadzenia systemu koncesji mieściła się w zakresie jurysdykcji marszałkowskiej. W lutym 1793 roku owocem była m.in. wydana przez ową "Instrukcja dla drukarzy". Ale udokumentowane są już wcześniejsze kroki cenzury, jak np. działania marszałka wielkiego koronnego wobec Piotra Dufour i jego drukarni. Z drugiej strony kwitło w XVIII wieku też piractwo drukarskie, z zakonem bazylianów w ścisłej czołówce. Chyba więc w dobie powstania ani temat to nowy, ani sposoby niekontrolowanego druku nie nieznane?
  8. Wojna hiszpańska 1936-1939

    Tomaszu, pisząc o grubości mam na myśli wartość w centymetrach. Ze zdjęć Speedy'ego z Warszawy nie wynika rownież grubość ścian fasady bliska 60 cm, co miałoby (łącznie z tynkami) odpowiadać 2 cegłom przedwojennym polskim. Ponadto Polska to nie tylko Warszawa. Wykonywałem sporo inwentaryzacji architektoniczno-budowlanych kamienic z przełomu XIX i XX wieku w Poznaniu oraz prace renowacyjne budynków na obszarze Polski zachodniej. Z doświadczenia ponad 50-cio centymetrową grubość w budynkach wznoszonych z cegły w ścisłej tkance miejskiej miały w nadziemiu jedynie ściany parterów. I to jedynie fasady frontowej, czasem też dziedzińcowej głównego budynku. Ale już ściany zewnętrzne pięter jak i wszystkie sciany zewnętrzne oficyn nie przekraczały zasadniczo 45 cm, często oscylując w granicach 40 - 42 cm łącznie z tynkami, co odpowiada zasadniczo grubości 1,5 cegły. I nie były to wypełnienia ceglane konstrukcji szkieletowych, a ściany nośne w pełnym swym przekroju. Oczywiście, mogłem mieć szczęście trafiać tylko na takie obiekty. Ale z takim szczęściem mógłbym spokojnie zacząć grać w totka. Żeby nie było nieporozumień i żeby nie tworzyć dużego OT - ja cały czas odnoszę się jedynie do ogólnego twierdzenia o cieńszych ścianach budynków w Hiszpanii niż w Polsce ze względu na temperatury w obu regionach, a tym samym większej łatwość ich burzenia. Po prostu nie jestem przekonany co do słuszności tego założenia. Hiszpania to pojęcie równie szerokie i zróżnicowane; jeśli nie bardziej; jak Polska. Wracając do zdjęć Gregskiego z Belchite: na zdjęciu z Jesusem widać fajnie format cegły w porównaniu z sylwetką człowieka. Z proporcji i wielkości uważam, że mamy właśnie przykład typu katalońskiego, którego historyczna wielkość oscylowała w granicach 30 x 15 x 4,5 cm, używanego tradycyjnie w Aragonii (przy okazji poszukiwań w temacie dotarłem do informacji o odnotowanych w tej krainie wielkościach 32 x 16 x 3,5 cm czy 35 x 17 x 5 cm). Co do pytania Speedy'ego i stanu dzisiejszego zachowanych ruin, znalazłem ciekawe opracowanie, co prawda w j. hiszpańskim, ale bogate w zdjęcia miasta w trakcie walk, tuż po nich, jak i porównania że stanem dzisiejszym. Widać wyraźnie i uszkodzenia wojenne, i wpływ dalszych 80-ciu lat na budynki tej miejscowość. Opracowanie jest mozliwe do pobrania w formie pdf. Mam nadzieję, że ten odsyłacz do linku zadziała.
  9. Wojna hiszpańska 1936-1939

    Oczywiście Tomaszu, masz rację. Ja odniosłem się natomiast jedynie do ogólnego stwierdzenia: Z dostępnej mi analizy budynków w Valladoid wynika, że ściany kondygnacji powyżej parteru miały grubość 2 cegieł przy budynkach o wysokości 3 do 5 kondygnacji. W Valladoid, poza nielicznymi wyjątkami, odsadzkę w kondygnacjach nadziemnych stosowano wyłącznie w ścianach parteru. W analizowanych budynkach zastosowane były generwlnie 3 typy formatów cegieł, stąd różnice między grubosciami ścian różnych budynków. U jednych w kond. nadziemnej 45 cm (2 x 22 cm), u innych 55 cm (2 x 26,5 cm), choć w obu przypadkach grubość dwóch cegieł. W Hiszpanii istniały też formaty większe, np. w typie z Katalonii długość wozowki wynosiła 30 cm. Oczywiście, sięgam po te przykłady jako przykłady dla Hiszpanii. Natomiast w konkretnym przypadku: myślę, że decydującą jest skala budynków. Zachowane ruiny kamienic w Belchite to 2 - 3 kondygnacji nadziemnej, podczas gdy w Warszawie mówimy o 5. Jeżeli warszawskie przepisy przewidywały dla przeniesienia obciążeń z dwóch najwyższych kondygnacji grubość ściany 2 cegieł, to grubość ścian w Belchite wiele od tego nie odbiega.
  10. Wojna hiszpańska 1936-1939

    Tomaszu, nie do końca się z tym zgodzę. Na pewno w przypadku środkowej Hiszpanii mamy do czynienia z innym klimatem, niż na polskim Mazowszu, jednak hiszpańskie ściany ceglane nie muszą być wcale z tego powodu cieńsze niż polskie. W Hiszpanii nie muszą one być może chronić w takim stopniu jak w Polsce przed chłodem, za to w większym stopniu niż w Polsce przed upałem. Materiałem bądź grubością. Przeglądam analizę ścian ceglanych kamienic z przełomu XIX/XX wieku w Valladoid. Grubość ceglanych fasad partnerów oscyluje między 60 - 70 cm. Kolejne piętra (kamienice od dwu- do czteropiętrowych) -45 do 55 cm. 10 centymetrowe rozbieznosci wynikają z trzech typów stosowanych cegieł: Borgoña, España, Castilla (22 do 26,5 cm po długości wozówki, 11 do 13 cm po długości główki). A zatem mury w parterze grubości 2,5 cegły, na piętrach: 2 cegły. Praktycznie - tak samo jak w Polsce przy powszechnym wiązaniu gotyckim (polskim) albo krzyżowym (weneckim). Oczywiście w osadzie o charakterze wiejskim na początku XX wieku gabaryty budynków będą inne niż w metropolii typu Warszawa. Nie można też nic powiedzieć o jakości murów, po których nie ma już śladu. Jednak patrząc na zdjęcia Gregskiego i obraz tego, co się zachowało, widać dość dobrze grubość zachowanych ścian fasad kilku domów (kościół czy klasztor to inna kategoria). Moim zdaniem nie różnią się grubością od ścian kamienic polskich miasteczek.
  11. Wojna hiszpańska 1936-1939

    Nie szkodzi. Te doskonale oddają atmosferę miejsca i pokazują ciekawy kawałek świata i historii Speedy, musisz wziąć pod uwagę, że to co dziś widzisz, to przede wszystkim również efekt upływu czasu. Od tamtej wojny minęło 80 lat. Jestem pewien, że tak jak w przypadku tego, co poznałem na Bałkanach, tak i w Hiszpanii, gdy walki ucichły, miasta i małe wioski nie pustoszały zupełnie. W ocalałych i dających jako takie schronienie przed pogodą i światem zewnętrznym budynkach mieszkali wciąż ludzie. Co się dało - łatali, co ich raziło lub groziło niebezpieczeństwem - usuwali. W końcu zaczęli się być może przenosić do niezbyt odległego miejsca, by budować na nowo swe domy i zycie. O ile się nie mylę, w pobliżu starego Belchite wybudowano nowe. Część materiału budowlanego pozyskano ze starej tkanki. Ocalałe i nadające się do ponownego uzytku cegły, belki drewniane, dachówki, nawierzchnie dróg, zbierano z ulicy, wyciągano z ruin. Wiele budynków zapewne rozebrano. Zapewne z czasem za pozostałości zabrali się konserwatorzy zabytków. Na zdjęciach Gregskiego widać miejscami doskonale, że spporo zewnętrznych tynków lub okładzin ścian została zdjęta; że tak zaprawa jak i cegły zostały pieczołowicie oczyszczone i zabezpieczone; że tu i ówdzie wykonano uzupełnienia, krawędzie mórów tu i ówdzie zabezpieczone zaprawą przed dalszym wpływen wody i wiatru. To, to nie jest pejzaż po bitwie, lecz po 80-ciu latach po bitwie. Szalonemu chaosowi ruin nadano myśl, funkcję i ukształtowano go pod ideę. Ma możliwie długo przetrwać, ma przemawiać. Ślady po pociskach też się znajdą. Jak nie u Gregskiego, to w internecie Ale też, moim zdaniem, niewiele mogą one tutaj dodać. Być może dlatego na niektórych zdjęciach widać, że zostały one pieczołowicie załatane. Być może ideą tego pomnika było, by przemawiał swoją formą i rozmiarem.
  12. Wojna hiszpańska 1936-1939

    Speedy, wyjaśnieniem mogła by być pewna prawidłowość, którą ja z kolei zaobserwowałem pod koniec lat 90-tych w Bośni i Hercegowinie. Chociaż może słowo "zaobserwowałem" jest zbyt naciągane ponieważ to waliło tam po oczach. A najjaskrawiej we wsiach o układzie liniowym, tzw. ulicówkach. Otóż stojąc na ulicy i mając budynki po obu jej stronach, widziało się jednocześnie dwa światy: fasady wzdłuż jednej pierzei niemal nie naruszone, podczas gdy wzdłuż pierzei jej przeciwnej - zmasakrowane praktycznie do gruzu. To samo rzucało się w oczy patrząc na osadę od strony pól: albo pierwszy, albo drugi widok tej samej osady. Decydujący był kierunek, z którego szło natarcie czy też siła ognia. Od tej strony wszystko było zrównanie z ziemią. Ocalałe fronty pierzei to były te, które stały do natarcia "plecami". Często okna miały jeszcze szyby, wisiały firanki i stały kwiatki. To tylko taka analogia, która mi się przy twoim pytaniu nasunęła. W przypadku ruin w Blechite pewnie zdjęcia lotnicze nieco by przybliżyły prawdopodobny scenariusz walk.
  13. Więc proste pytanie: czy to Gilles Perault stwierdził wprost, że sens commun nie jest synonimem jugeote, czy też jest to Twoja własna interpretacja? Etymologia dostarcza nie tylko informacji o tym jakie słowo od jakiego pochodzi, ale też i o tym kiedy dane słowo było w użyciu w danym znaczeniu. Słowo jugeote według wszelkich dostępnych francuskich opracowań etymologicznych użyte zostało po raz pierwszy w piśmiennictwie przez Gustave'a Flauberta w 1871 roku w jego „Korespondencji”: „Je fais cas de ta jugeotte”(Flaub., Corresp.,1871, p. 283). A zatem dopiero bez mała sto lat po publikacji „Common Sense” Paine'a i niemal sto lat po pierwszym tłumaczeniu tego pamfletu na język francuski. Z kolei w opracowaniach dotyczących języka użytego przez Paine'a w „Common Sense” powtarzają się spostrzeżenia, iż jedną z decydujących sił oddziaływania tego pamfletu było to, iż Paine,w przeciwieństwie do innych pisarzy politycznych „epoki przedrewolucyjnej”, zrezygnował z języka naukowego i wysublimowanego, a użył języka prostego, zrozumiałego dla wszystkich*. To pozwala wnioskować, że również zwrot common sence musiał mieć znaczenie powszechnie oczywiste, zrozumiałe dla mieszkańców kolonii brytyjskich w Ameryce Północnej, a według słowników angielskich w owym czasie (pierwsze datowanie na 1726 rok) było to znaczenie: good sense = zdrowy rozsądek. Tłumacze francuscy mieli więc wszelkie podstawy, by przetłumaczyć ten fragment tytułu na „zdrowy rozsądek”. Przy czym z etymologii słowa jougeote wynika, że nie dysponowali wtedy słowem jugeote w tym znaczeniu. Jak wynika z etymologii zwrotu sens commun, dysponowali wtedy zwrotem sens commun w znaczeniu: zdrowy rozsądek. I na zakończenie: we wstępie do trzeciego wydania „Common Sense” Pain zamieścił następujący dopisek: „P. S. The Publication of this new Edition hath been delayed, with a View of taking notice (had it been necessary) of any Attempt to refute the Doctrine of Independence: As no Answer hath yet appeared, it is now presumed that none will, the Time needful for getting such a Performance ready for the Public being considerably past. Who the Author of this Production is, is wholly unnecessary to the Public, as the Object for Attention is the DOCTRINE ITSELF, not the MAN. Yet it may not be unnecessary to say, That he is unconnected with any Party, and under no sort of Influence public or private, but the influence of reason and principle.” W wytłuszczonym przeze mnie fragmencie mówi wprost: „Dla odbiorcy jest kompletnie nieistotne to, kto jest autorem tego dzieła, jako że przedmiotem zainteresowania jest myśl sama w sobie, a nie człowiek. Dziś nie będzie być może bez znaczenia powiedzieć, że nie jest on [autor] powiązany z żadnym stronnictwem, oraz że nie działa pod żadnym wpływem publicznym czy prywatnym, ale pod wpływem rozumu i zasad.” (tłumaczenie na szybko moje). Z tego wynika w moim odbiorze, iż sam autor pamfletu daje wytłumaczenie sensu zwrotu „Common Sense” - dzieła stworzonego dla oddania głosu rozumowi i zasadom. Zdrowemu rozsądkowi. I to tyle w tym temacie. * zobacz: Lee Sigelman, Colin Martindale and Dean McKenzie, „The Common Style of 'Common Sense'”; Dallin Higham „Beyond Propaganda: Positioning Thomas Paine's 'Common Sence' in The Literature of Revolution”
  14. Doprawdy? A czym jest pisanie o sens commun z cytowaniem znaczeń sens, a pomijaniem istnienia definicji całego zwrotu sens commun? Olewanie etymologii, z której wynika m. in. przedział czasowy używania tego zwrotu i jego wówczas znaczenia? Sprowadzanie pojęcia kontekstu historycznego i kulturowego do: najwyraźniej bez świadomości, że mówimy o epoce Oświecenia z mającymi w jej trakcie miejsce istotnymi przemianami, w ramach których filozofia wysuwając na pierwszy plan zagadnienia rozumu i przez jego perspektywę postrzegania świata i człowieka, wpływa nie tylko na szeroko rozumianą kulturę ale i na politykę? Bez refleksji nad skutkami tego w języku i w definicjach pojęć? Dalej: czym jest przytaczanie jugeote, bez odrobiny woli sprawdzenia od kiedy to słowo jest używane w takim znaczeniu? Przecież można to "wyklikać" https://www.cnrtl.fr/etymologie/jugeote Czym jest pisanie, że sens commun nie było używane w znaczeniu jugeote, bez sprawdzenia synonimów sens commun? I to da się "wyklikać", choćby tu I wreszcie czym jest próba kombinowania ze znaczeniem francuskiego zwrotu, podczas gdy oryginał jest zwrotem angielskim? Nieznajomość języka nie jest karygodna tak długo, jak długo nie czujesz się tym samym zwolniony od udowodnienia, że intencją użycia angielskiego zwrotu było znaczenie, które Ty proponujesz. Czyli ostatecznie: że common sens znaczyło w okolicy 1776 roku "wspólna droga" czy "wspólny kierunek" w języku angielskim. Bo tylko wtedy będzie można mówić, że Anglik użył go w takim sensie. Wywlekanie tu francuskiego wobec nieznajomości angielskiego, układanie go pod siebie i wpychanie wydedukowanego znaczenia w obcy sobie język i w głowę Anglika sprzed ponad dwustu lat jest parodią logiki. Dlatego z całym szacunkiem, ale do dyskusji wrócimy, jak przerobisz język oryginału "Common Sense". Lub przynajmniej przytoczysz przykłady użycia zwrotu common sense w znaczeniu "wspólny kierunek" w osiemnastowiecznym języku angielskim.
  15. Czyli piszesz o znaczeniu francuskiego słowa sens w odniesieniu do znaczenia angielskiego common sense zawartego w tytule tekstu napisanego w języku, o którym nie masz zielonego pojęcia?? Natomiast co do Twoich wywodów wokół języka francuskiego i znaczeń słowa sens, po raz kolejny podajesz definicje słownikowe wybiórczo, unikając z premedytacją tej definicji, która jednoznacznie odnosi się do zwrotu sens commun: C. 1. 1534 sens commun « intelligence commune » (Rabelais, Gargantua, éd. R. Calder, p. 186); 2. 1561 id. « fonction de l'esprit par laquelle nous avons conscience de nos sensations » (A. Paré, De l'Anatomie de la teste, fol. 27 ds Œuvres, éd. J.-Fr. Malgaigne, t. 2, p. 657); 3. 1690 id. « ensemble des opinions et des jugements qui s'imposent à la conviction » (Fur.); 1718 tomber sous le sens commun(Ac.); 1727 parler de sens commun (Marivaux, L'Indigent philosophe, 317). II. 1. 1119 « chacune des fonctions par lesquelles l'homme et les animaux peuvent éprouver les diverses catégories de sensation » (Philippe de Thaon, op. cit., 910); spéc. 1458 la peine de sens (Arnoul Greban, Mystère de la Passion, éd. O. Jodogne, 2151); 1667 reprendre ses sens (Racine, Andromaque, V, 5); a) 1174-76 les cinc sens (Guernes de Pont-Sainte-Maxence, Saint Thomas, éd. E. Walberg, 5868); 1393 les .v. sens temporelz (Ménagier de Paris, I, III, 117, p. 45); xves. les .v. sens corporelz (ibid., var. du ms. de Bruxelles); 1579 les sens organiques (Larivey, Laquais, V, 2, vers 89 ds IGLF); b) 1686 le sixième sens(Fontenelle, Mondes, 3esoir ds Littré: on a dit qu'il pourrait bien nous manquer un sixième sens naturel, qui nous apprendrait beaucoup de choses que nous ignorons); 1762 id. « sens commun » (J.-J. Rousseau, Émile, II, éd. de la Pléiade, t. 4, p. 417 Podałem trzy przykłady z epoki użycia w tekstach francuskich zwrotu sens commun w znaczeniu rozsądek. Podaj trzy przykłady z epoki zwrotu sens commun w języku francuskim, z których jednoznacznie wynika proponowana przez Ciebie wspólna droga.
×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.