Skocz do zawartości

jakober

Użytkownicy
  • Zawartość

    375
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez jakober

  1. Rozumiem, że wskazując Muzeum Narodowe w Warszawie jako autorytet co do oceny oryginalności pieczęci, zgadzasz się też z jego oceną tego, co pieczęć przedstawia, czyli: "Owalny odcisk pieczęci m. Solca, woj. kieleckie. Król siedzący na tronie, w koronie na głowie i z berłem w kształcie lilii w ręku. W otoku napis nieczytelny." Ciekawa koncepcja. Chętnie podyskutuję na ten temat. Wystarczająco czasu będę miał jednak dopiero w weekend.
  2. Drogi Euklidesie. Przede wszystkim, w swoich uwagach, gdy już naprawdę jestem poruszony, odnoszę się wyłącznie do Twojego sposobu podejścia, a nie do Ciebie. A porusza mnie to, że dyskusja mogłaby przebiegać inaczej. I nie chodzi o to, by się ze sobą we wszystkim zgadzać, ale żeby szanować czyjś wysiłek znalezienia takich czy innych dokumentów, opracowań, etc., którymi, na wyraźną prośbę, się dzieli. Trudno jest coś komuś podać do przeczytania, jeśli ten ktoś nie ma zamiaru tego otworzyć i zajrzeć. Gdybyś, na przykład, otwarł wszystkie linki, które zamieściłem w ostatnim poście, to znalazłbyś krótki artykuł o Leonie Wengerze. Znalazłbyś również informację o tytule książki, którą napisał i w której zawarł ponoć swoje wspomnienia z okresu rumuńskiego swej kariery. W języku francuskim, więc pomyślałem, że informacja dla Ciebie atrakcyjna. I gdybyś zadał sobie trud podzielenia się linkiem do źródeł twoich informacji, byłby na pewno doceniony, choćby przez samo jego przejrzenie i próbę porównania z innymi opracowaniami w temacie. Trudno jest rozmawiać konstruktywnie, gdy argumenty muszą się zdarzać z głębokim przeświadczeniem.
  3. Są już dwa wątki obracające się wokół ropy: Karpacka nafta w służbie III Rzeszy oraz Brytyjsko-francuskie plany ataku na ZSRR Ja jednak chciałbym, żebyśmy spróbowali przekrojowo spojrzeć na zagadnienie ropy nafotwej, szczególnie na potwierdzone przykłady działań (ekonomicznych, militarnych, służb specjalnych, sabotażowych) w celu pozyskania lub zniszczenia obiektów wydobywczych ropy naftowej w czasie drugiej wojny światowej. Jakie bylibyśmy w stanie zebrać i po krótce przedstawić? W drugim z wymienionych powyżej wątków, z którego właściwie przenoszę dyskusję wokół jednej z akcji w Rumunii, Secesjonista nawiązał już do planów francusko-brytyjskich dotyczących rafinerii na Kaukazie. Faktem jest też przejęcie przez Niemców instlacji na złożach w Polsce czy też w Kotlinie Wiedeńskiej. Jak przebiegały te przejęcia? Jakie gry toczyły się wokół złóż w Rumunii? Jakie były plany i ruchy wobec złóż na Kaukazie? Gdzie jeszcze toczono grę o ropę? W dostępnym online naukowym oporacowaniu "Annals of the Academy of Romanian Scientists, Series on History and archeology," Volume 1, Number 2/2009, można znaleźć opracowanie prof. Gheoghe Buzatu: „Oil and War in Romanian History During the XX-th Century”. W nim dotarłem do fragmentu poświęconego tzw. planowi Wengera. We fragmencie tym prof. Buzatu nawiązuje do dokumentów przechwyconych najpierw przez Niemców na skutek inwazji na Francję w maju/czerwcu 1940 roku a następnie przejętych przez Armię Czerwoną po wkroczeniu na teren III Rzeszy i wysłanych do Moskwy, gdzie spoczęły w tamtejszych archiwach. Dokumenty te przeanalizowali rumuńscy naukowcy w 1992 roku w Moskwie. Tzw. plan Leona Wengera (byłego szefa francusko-belgijskiego konsorcjum Petrofina) z 1 października 1939 roku i przedstawiony rządowi francuskiemu przez generała Gemelin 18 października 1939 roku, zakładał dwa warianty: szybki (do przeprowadzenia w 24 h) oraz metodyczny (do zrealizowania w przeciągu 10 do 30 dni) zniszczenia przemysłu naftowego w Rumunii mające sparaliżować 90 % produkcji oraz jego środki transportu. Celem sabotażu miały być szyby wiertnicze oraz blokada Dunaju w celu przerwania połączenia Rumunia-Niemcy. Ze strony francuskiej stworzony został sztab koordynujący (Roger Sarret, Pierre Angot, Jacques Pierre Coulon, etc.) który nawiązał kontakt z grupą oficerów brytyjskiego Intelligence Service w Rumunii (Colonel Colin Gubbins, Major Garfit Watson oraz Ted Masterson). Francusko-brytyjski plan przedstawiony został dwództwu armii rumuńskiej, które podjęło intensywne przygotowania. Jednakże wobec nacisku na Bukareszt ze strony Berlina oraz wobec współpracy szefa rumuńskich tajnych służb (RSS) Mihaila Moruzova z szefem Abwehry Wilhelmem Canarisem szczególnie wokół zagadnień ropy, plan ten nigdy nie został zrealizowany, ale też nie został ujawniony. Dopiero w czerwcu 1940 roku Niemcy przechwycili w La-Charite-sur-Loire francuskie tajne archiwa polityczno-dyploatyczne oraz wojskowe, a wraz z nimi dowód na podwójną grę Moruzova, który, współpracując zimą 1939/1940 roku z Abwehrą dążącą do udaremnienia jakichkolwiek akcji sabotażowych wymierzonych w rumuński przemysł naftowy, jednocześnie nie przerwał swej współpracy z Deuxieme Bureau i z Intelligence Service. Jednakże do momentu fatalnego dla Moruzova w skutkach przechwycenia przez Niemców francuskich dokumentów, jego służby przyczyniały się do demaskowania i zapobiegania aktom sabotażu na Dunaju czy też przymykały oko na niemiecki przemyt broni dla straży strzegącej terenów roponośnych na wypadek francusko-brytyjskiego ataku. Zaangażowanie Moruzova we współpracę z Abwehrą było chwalone i przez Wilhelma Keitela, szefa OKW (Berlin, marzec 1940), i przez Canarisa (29 maja 1940 roku) przekazującego osobiste wyrazy wdzięczności samego Hitlera oraz „całego narodu niemieckiego”. Nie uratowało to jednak jego głowy. Po przejęciu rządu przez Antonescu został aresztowany i w listopadzie 1940 roku stracony w Jilavie. Jak widać z powyższej skrótowo przedstawionej treści części opracowania prof. Buzatu, przebieg działań wokół planu Wengera jest nieco odmienny od tego przedstawionego w 1973 roku w artykule na łamach „Der Spiegel” przytoczonym wczoraj przeze mnie w wątku Brytyjsko-francuskie plany ataku na ZSRR. Być może jest to też przykład „dziesięciu postaci wybiórczości”, jak je zdefiniował swego czasu Norman Davies.
  4. ... A pozostawiając wątek Rumunii w montypajtonowym nastroju podrzucam na warsztat kolejny wątek drugowojennych gier o ropę. Nakierowywał już na niego Secesjonista w swoim wątku poświęconym brytyjsko-francuskim planom ataku na ZSRR. Mam na myśli plan pod kryptonimem Operation Pike, oraz, niejako rzutem na taśmę, jego "zmartwychwastanie" w postaci planu Operation Raspberry. Sięgnąłem po ten plan, ponieważ jego finał związany jest, przynajmniej według opracowań, które znalazłem, z tym samy, co w przypadku planu Wengera, losem zawarości wagonu pociągu w La Charite-sur-Loire w dniu 19 czerwca 1940 roku.
  5. Zapewne celowo... 35 ton tajnych akt. Do tego trzeba naprawdę francuskiej fantazji! To ja będę (chyba ostatni raz) tak uprzejmy, ułatwię "klikanie" i podrzucę coś po francusku (zdaje się język preferowany?). Wystarczy kliknąć tutaj tutaj tutaj albo tutaj, by wejść na niezbyt skomplikowane strony, sobie coś przeczytać i o pociągu, i o aktach, i o Wengerze i zainspirować się do dalszych poszukiwań (a nuż wpadnie w rękę np owe "55 ans de pétrole : 1904-1959."?). Czy będzie się tobie chciało, to już inna sprawa. Mam wrażenie, że nic innego nie robimy. Tylko przestaję wierzyć w celowość, skoro nie chciało się tobie zajrzeć do tego, co już w pierwszych postach podałem i przez całą dyskusję twierdzisz, że nic nie znajdujesz w temacie. Więc po co cały trud?
  6. To ja poproszę przede wszystkim o jasne zajęcie stanowiska: kopia to czy oryginał i na jaki rok datuje kolega Atrix tę pieczęć. Jednym zdaniem.
  7. To zatem każe podejrzewać, że w ogóle nie czytasz postów, a mimo to odpowiadasz: Ja bowiem pisałem o drugiej połowie roku 1939 i pierwszej połowie 1940 w kontekście planu Wengera. Sam piszesz (jak w cytacie powyżej), że Twoja odpowiedź tego nie dotyczy. No chyba, że dotyczy? To proszę o jasne i konkretne odniesienie Twoich informacji do wspomnianego planu lub jasne danie do wiadomości, że mówisz o czymś innym. A ja nie pisałem w tym wątku ani razu o 'Brandenburg'. Jednak co do informacji o udziale tej jednostki, które pojawiły się w przytoczonym przeze mnie w innym wątku artykule z „Der Spiegel” z 1973 roku, to za Dennis Deletant „British Clandestine Activities in Romania during the Second World War” (2016), Abwehra założyła swoją siedzibę („Kriegsorganisation Rumänien“) w Bukareszcie już w sierpniu 1939 roku. W październiku 1939 roku Canaris wysłał do Bukaresztu Lt. Col. Ericha Pruck by ten nawiązał współpracę z Moruzovem, co miało umożliwić Abwehrze ochronę dróg dostaw z Rumunii do Niemiec przed sabotażem brytyjsko-francuskim. 24 grudnia 1939 roku Canaris wydał rozkaz utworzenia organu, którego celem miało być dbanie o bezpieczeństwo instalacji wydobywczych i magazynujących ropę, tak na polach naftowych jak i w portach, oraz drogi transportu, przede wszystkim koleje i Dunaj. Organ ten składał się z oficerów, agentów oraz wyselekcjonowanych żołnierzy wchodzących w skład specjalnej jednostki OKW/Amt Ausland Abwehr 'Baulehrbataillon z.b.V. 800', który 1 czerwca 1940 roku został przekształcony w 'Lehrregiment Brandenburg z.b.V. 800'. Podlegał Abwehr II – sabotaż i misje specjalne. Główne siły tego organu zgrupowano w pobliżu Żelaznych Wrót, podczas gdy 150 ludzi pod przykrywką niemieckich klubów sportowych zostało wysłanych do bułgarskiego portu Ruse, vis-a-vis terminalu w Giurgiu na przeciwnym, rumuńskim brzegu Dunaju. To tyle o 'Brandenburg' w tym temacie. Jeżeli chcesz rozwinąć temat historii tej jednostki, rozmawiać o wariantach kulis jej powstania, to proszę bardzo: załóż osobny wątek dla tego tematu. A tutaj chciałbym, byśmy rozmawiali o działaniach krajów zaangażowanych w II wojnę światową skierowanych na ropę. Nie tylko w Rumunii. I w tym wypadku, jeżeli piszesz o innym planie, innej akcji, to proszę podaj ich kryptonim lub chociaż głównych pomysłodawców i wykonawców, żeby była jasność, o czym w ogóle piszesz.
  8. Ion Antonescu

    Jeśli miałby wstąpić na uczelnię w 1911 roku, byłby prawdopodobnie absolwentem rocznika Nr 96 "Marie-Louise". Na dostępnej w internecie karcie z historią tego rocznika widnieje jedynie dwóch obcokrajowców. Antonescu wśród nich nie ma.
  9. Historia, polityka i alfabet.

    W tym wypadku przykładem może być Język pendżabski, do którego zapisu używa się w Indiach zarówno pisma szachmukhi (forma pisma arabskiego) jak i gurmukhi (użwane przez Sikhów); Język japoński ma w Japonii cztery formy zapisu: Kanji, Hiragana, Katakana i Romaji; Język tatarski, którego przykład już tutaj padł. Mi przychodzi do głowy sytuacja, w której mamy dwa równolegle używane języki w obrębie jednego kraju/krainy/regionu. Tak np. jest w przypadku Łużyc Górnych i Dolnych, gdzie mamy dwa obok siebie egzystujące języki: niemiecki i serbołużycki. Każdy z nich używa do zapisu odmiennego wariantu alfabetu łacińskiego. Innym przykładem może być Kraina Basków, gdzie obok hiszpańskiego/francuskiego funkcjonuje euskera, zapisywana też w odrębnym od pierwszych dwóch wariancie alfabetu łacińkiego. Jednak oba te przykłady to przykłady na różne alfabety narodowe (zestaw liter i uzupełniających znaków pisma używanych w jednym języku narodowym, ułożony w tradycyjnym porządku), ale nie na różne alfabety w znaczeniu pisma alfabetycznego (w którym każdy znak odpowiada zasaniczo jednej głosce) - z tej perspektywy są wariantami alfabetu łacińskiego. Czy wie ktoś jak ma się kwestia alfabetu czy też abdżadu w Izraelu: hebrajski, arabski, jidysz?
  10. Przyznam Euklidesie, że posiadasz większy niż sód dar podnoszenia ciśnienia i potrafisz doprowadzić rozmówcę do stanu bliskiego Churchillowi po przeczytaniu listu od Stalina 11 listopada 1941 roku... I dlatego Canaris wyrażał swoje podziękowanie dla samego Moruzova na konferencji w Bukareszcie 29 maja 1940 roku, a Keitel w Berlinie w marcu 1940 roku??? A Moruzov sam odnosi się do tej współpracy w notatkach, przechwyconych prez Niemców po wkroczeniu do Francji w czerwcu 1940 roku???? Euklidesie. Do Twojego postu nie da się nijak odnieść, nie poddawszy się przy tym wirom absurdu. Proponuję, byś jeszcze raz dokładnie przeczytał, co napisałem, z dużym naciskiem na daty, oraz postarał się przeczytać zalinkowny przeze mnie artykuł naukowca rumuńskiego badającego zagadnienie ropy rumuńskiej w czasie II wojny światowej w oparciu o dokumenty oryginalne oraz opracownia innych badaczy tematu bazujących na dostępnych dokumentach. Możesz też sięgnąć do opracowań i dokumentów przez niego przytaczanych w indeksach, jeśli tylko da się je wyklikać. Następnie przeczytał swoje posty w wątku Brytyjsko-fancuskie plany ataku na ZSRR i systematycznie, najlepiej w tabeli, zestawił wszystkie swoje zdania na poszczególne tematy i przeanalizował diametralne rozbieżności, które nie tylko “pewnie”, ale “na pewno” odkryjesz. Wnioski możesz zachować dla siebie, a w wątku wystarczy, że podasz wszystkie dostępne Tobie źródła: autora i tytuł, dla potwierdzenia każdego twierdzenia poprzedzonego “pewnie”, które w swoim powyższym poście postawiłeś. Będę Ci w każdym bądź razie wdzięczny za forumowo-koleżeńską przysługę zaoszczędzenia mi tym olbrzymiego i być może nie rokującego powodzenia trudu, a pozostałym forumowiczom szansę wzęcia udziału w merytorycznej dyskusji. Ani Ty, ani ja, nie jesteśmy ekspertami tematu, nie mamy oryginalnych dokumentów pod ręką i budujemy swój pogląd (taką mam jeszcze nadzieję) w oparciu o pracę badaczy naukowych, którzy poświęcili tematowi ogrom pracy. Ja podaję opracowanie, na kórym opieram swój wpis oraz źródła, na których to opracowanie bazuje. Ba! Linkuję nawet owo naukowe opracowanie, by każdy mógł w nie zajrzeć. Więc, człowieku dobry, daj szansę sobie i innym i podaj źródło twych informacji na temat wydarzeń z drugiej połowy 1939 roku i pierwszej połowy 1940 roku w poruszanym temacie, najlepiej wiarygodne i prawdziwe! Puzzle zostawmy na potem...
  11. Brytyjsko-francuskie plany ataku na ZSRR

    Gwoli ścisłości - przytoczony przeze mnie artykuł to nie "źródło niemieckie", a jedynie artykuł z czasopisma - dość przekrojowy i, zakładam, na stan wiedzy w 1973 roku. Aczkolwiek, jak łatwo zauważyć wchodząc na stronę z artykułem poprzez podany przeze mnie link, brak w nim odniesień do konkretnych źródeł, więc trudno wywnioskować, na podstawie jakich dokumentów zaczerpnięte zostały informacje w nim zawarte. Natomiast przed chwilą dotarłem do innego opracowania, które w swej naturze jest już naukowe, i które rzuca światło na wspomniany plan francusko-brytyjski w oparciu już o konkretne materiały. Potrzebuję jednak chwili, by dotyczący wspomnianego planu sabotażowego w Rumunii akapit przetłumaczyć lub w miarę wiernie przybliżyć. Nie chciałbym też rozszerzać Off-Topu w wątku Secesjonisty, dotyczącym wszakże planów brytyjsko-francuskich względem Kaukazu, dlatego dla ciągu dalszego wątku rumuńskiego (a może właściwie, dla umożliwienia szerszej dyskusji, wątku poświęconego zagadnieniu ropy w zmaganiach II wojny światowej) założę nowy wątek.
  12. Brytyjsko-francuskie plany ataku na ZSRR

    No cóż. Przeszukując internet w tym temacie natknąłem się na arykuł w „Der Spiegel” z 24 grudnia 1973 roku. W artykule tym pojawia się, po pierwsze, informacja o francusko-brytyjskich planach, jak to jest w tytule niniejszego wątku założonego przez Secesjonistę. Informacja jest skrótowa, w końcu to tylko artykuł naświetlający szerszy kontekst wyścigu o paliwa, jaki podjęła gospodarka III Rzeszy. Jest jednak mowa o planie francuskiego sztabu generalnego, w myśl którego „brytyjskie tajne jednostki blokują Dunaj i wysadzają w powietrze rumuńskie instalacje wydobywcze, brytyjsko-francuskie eskadry bombowe niszczą, a turecka piechota zajmuje instalacje wydobywcze na Kaukazie.” Zarówno Gamelin (cytowana w artykule wypowiedź z 10 marca 1940 roku) jak i Giono mówili o konieczności przeniesienia środka ciężkości działań wojennych na Bałkany i Kaukaz. Dalej, za artykułem, „Cele ataku (rafinerie w Batumi, Poti, Groznym i Baku) zostały ustalone, bombowce przygotowane. 117 maszyn miało za zadanie w ciągu 45 dni, w 10 nalotach, zniszczyć 122 rafinerie ropy na Kaukazie. Czas ataku: koniec czerwca 1940 roku.” Jak widać, we wskazanym akapicie i w tym kontekście poświęconym francuskim planom nie ma mowy ani o Finlandii, ani o flocie na Morzu Czarnym. Co do Rumunii: 27 maja 1940 roku podpisała tzw. Waffen-Öl-Pakt z III Rzeszą, w myśl którego, w skrócie: Niemcy Rumunii broń, za co Rumunia Niemcom ropę. Antonescu ogłosił siebie „Conducatore” 5 września 1940 roku, a w listopadzie Rumunia dołączyła do paktu trzech. Patrząc na te fakty nie widzę śladu przejawów „profrancuskości”. Dla jasności sytuacji: 24 maja 1940 roku niemieckie dywizje pancerne zatrzymały się przed Dunkierką. 27 maja (w dniu podpisania niemiecko-rumuńskiego paktu) zaczęła się operacja „Dynamo”. 28 maja skapitulowała Belgia. 5 czerwca rozpoczęli Niemcy operację Fall Rot - bezpośrednią inwazję na Francję. Co do Canarisa, to z przytoczonego przeze mnie artykułu wynika, iż w grudniu 1939 roku, przybywszy do Bukaresztu i zmontowawszy oddział specjalny Abwehry „Brandenburg”, przy współpracy z rumuńską tajną policją „Siguranza”, udaremnił francuski sabotażowy plan Wengera wymierzony w instalcje w Rumunii. Jak na moje oko: sympatie (te rzeczywiste i te domniemane) sympatiami, a interes narodu/kraju/stanu interesem. Co do znaczenia złóż ropy w Rumunii dla niemieckiego frontu zachodniego w 1940 roku: przystępując do Fall Rot Niemcy mieli do dyspozycji złoża na terenie Polski, nowoodkryte, eksploatowane od dwóch lat złoża ropy w Kotlinie Wiedeńskiej, zapewnioną umowami dostawę ropy z Rumunii i z ZSRR oraz własne fabryki benzyny syntetycznej. Po podbiciu Belgii, Holandii i Francji sukcesywnie przejmowali instalacje należące do koncernów belgijskich, holenderskich, francuskich w Rumunii. Od sowietów importowali ropę praktycznie do ostatniego dnia poprzedzającego rozpoczęcie planu Barbarossa. Przyglądając się temu mam odczucie, że ropa z Rumunii była ważna dla Niemców, ale znaczenie to nie było tak krytyczne dla samej pierwszej połowy roku 1940, jak dla szerokich planów III Rzeszy, zakładających uderzenia na ZSRR, podobnie jak i zakładających możliwość walki na dwa fronty.
  13. Brytyjsko-francuskie plany ataku na ZSRR

    Wybacz Euklidesie, ale w tym zakresie ufam zdaniu Secesjonisty i wskazane przez niego luki i sprzeczności każą jednak podchodzić do rzetelności historycznej autora z dużą rezerwą. Co do wspomnianej książki, to jestem w trakcie czytania i raczej nie podejmę się jej streszczania. Niemniej, na chwilę obecną, "na zachętę": interesująca jest i treść notatki stworzonej w kwietniu 1939 r. w Wehrwirtschawtsstab des Oberkommandos der Wehrmacht, na którego czele stał generał major Georg Thomas, na temat "Die Mienralölvesorgung Deutschlands im Krieg"; i fakt powstania w lutym 1938 r. Reichsstelle für Wirtschaftsausbau (RWiA); i fakt ścisłej współpracy Wehrmachtu z RWiA przy tworzeniu planów czteroletnich; i fakt stworzenia w kwietniu 1939 roku przez Carla Kraucha (szefa RWiA) pierwszego ze swych raportów, w których tak naprawdę padają tak cele ekspansji, jak również brana jest (już wtedy!) pod uwagę ewentualność prowadzenia wojny na dwa fronty; i fakt tworzenia prognoz i planów pozyskiwania ropy dla wszelkich branych pod uwagę scenariuszy działań wojennych; i fakt działalności niemieckiej w zachodniej Galicji po zajęciu Polski oraz dużego znaczenia polskich złóż dla niemieckich planów, szczególnie w perspektywie ataku na ZSRR; i rozgrywki wokół złóż ropy w Rumunii tak na poziomie gospodarczym, dyplomatycznym jak i militarnym... Pozycja jest spora, więc trochę czasu na jej przeczytanie zejdzie. Do czego też i zachęcam, jeśli temat interesuje.
  14. Brytyjsko-francuskie plany ataku na ZSRR

    W takim razie proponuję zajrzenie do książki Dietrich Eichholtz: "Krieg um Öl: ein Erdölimperium als deutsches Kriegsziel (1938 - 1943)", która może rzucić światło na drugą wojnę o wiele ciekawsze niż beletrystyka francuskich autorów, a przede wszystkim - w odróżnieniu od tejże - będąca pozycją na wskroś naukową, bazującą na szerokim zakresie dokumentów historycznych, skupiającą się na planach i działaniach gospodarczych tak III Rzeszy, jak i prywatnych przedsiębiorców i wielkich korporacji w tytułowym okresie.
  15. Brytyjsko-francuskie plany ataku na ZSRR

    Możesz w takim razie prosto wyjaśnić, skąd pochodziła ropa dla niemieckich działań wojennych w 1940 roku? To ten sam pan, któremu nie robi różnicy: kuzynka czy ciotka?
  16. Numizmatyka

    Moje numizmatyczne wrażenie po wczorajszym spacerze. W małym niemieckim miasteczku, na w wystawie malutiego sklepiku z numizmatami i egzonumiami, wpadła mi w oko kolekcja medali z miastami Europy. Wpadła w oko, ponieważ uderzała mieniącymi się srebrnem krążkami, ułożonymi w równe kolumny i rzędy. Na każdym krążku wybity i wykończony złotem obiekt architektoniczny mający symbolizować to czy inne europejskie miasto. A jako że lubię podróże, zacząłem bawić się w zgadywanie miast po wizerunkach na medalach, starając się nie patrzeć na wytłoczone na medalu nazwy. Zabawa niezbyt łatwa, bo i miasta i obiekty raz bardziej, raz mniej znane. W pewnym momencie pomyślałem, że czas poszukać miasta polskiego. Udało mi się dość szybko. Nazwałem obiekt i miasto, spojrzałem na podpis na medalu i... z lekka zbaraniałem. Na tyle, że powróciwszy ze spaceru zacząłem szukać informacji i o producencie medali, i o samej kolekcji. Wiele nie znalazłem, a to, co znalazłem, poddaję pod rozwagę potencjalnym kolekcjonerom tu może zaglądajacym. Kolekcja nosi nazwę Silbermedaillen Metropolen der Europäischen Union. Wydana chyba gdzieś w okolicach 2004-2005 roku. Producent - nie będę wymieniał, można łatwo znaleźć. Według producenta medale wykonane są ze srebra najwyższej próby z dodatkiem 24-karatowego złota. Jak się jednak dość szybko zorientowałem na niemieckich forach numizmatycznych, to tylko chwytliwe hasełka. Według niemieckich kolekcjonerów w gruncie rzeczy medale te nie mają większej wartości kolekcjonerskiej, nie przekraczając wartości użytego materiału. Na forach znalazłem też informacje, iż tym, którzy je zakupili, nie udaje się przy sprzedaży kolekcji osiągnąć ceny zakupu. Duże zamieszanie wywołał też swego czasu sposób, w jaki firma próbowała swoje produkty sprzedać. Dość wspomnieć, że w internecie mozna znaleźć informacje o interwencji niemieckiego rzecznika praw klienta. Jednak w tym miejscu uczciwość nakazuje mi wspomnieć, iż firma zdaje się funkcjonować do dziś, przy czym na temat tego, jakie są obecnie jej metody i jaka wartość produkowanych obecnie monet i medali - brak mi informacji. Niemniej, przyznam szczerze, wynik moich poszukiwań nastawił mnie jeszcze sceptyczniej do samej kolekcji. A co mnie wprawiło w zdumienie i wywołało chęć poszperania wokół tej kolekcji? Otóż Na jednym medalu uwieczniona jest, zdaniem producenta i w myśl wybitej nazwy miasta, Warszawa. Wybitym na medalu obiektem ją reprezentującym jest... Barbakan. Okay, pół biedy. Choć dla mnie to tak, jakby Poznań miał nagle reprezentować nowo wybudowany poznański zamek królewski, a i zapewne każdy Warszawiak dałby pierwszeństwo dziesięciu innym obiektom, które mogłyby służyć za symbol polskiej stolicy. Gruby problem jednak w tym, że ów Barbakan z medalu poświęconego Warszawie to Barbakan nie warszawski, a w całej swej okazałości... krakowski! Za jakość zdjęcia przepraszam: dzieliła mnie od medalu duża przestrzeń witryny a wokół panował już mrok. Nie mogłem oprzeć się jednak sfotografowaniu tejże, moim zdaniem żenującej, ciekawostki...
  17. Byłem w Rio, byłem w Bajo

    Mnie zaciekawiła ta podróż przez indiańskie ruchomości dnia powszedniego. W pierwszym momencie zastanowiło mnie jak oni pozyskiwali barwniki do nici, szczególnie błękit i granat. Ale zauważyłem szybko, że większość przedmiotów pochodzi z XIX wieku. I naszło mnie wrażenie, że to może bardziej przedmioty/stroje odświętne lub "pod publikę", niż codzienne. Niezależnie od tego - bardzo ładne. Ciekaw jestem jednak jak wyglądała kolorystyka strojów i gama materiałów na nie dajmy na to w okresie, gdy Holendrzy zakładali Nowy Amsterdam? Zachowało się cokolwiek z tych odleglejszych czasów?
  18. O wprowadzaniu (i usuwaniu) gatunków.

    Chociaż w anglojęzycznej opinii publicznej próbowano zainfekować plotkę zgoła odmienną: jakoby wypuszczenie na wolność szopa pracza w Niemczech to wynik rozkazu samego Göringa. W 2004 roku brytyjski "The Sun" w artykule: "Nazi raccoons on warpath" alarmował: "[they] are just across the Channel from Britain after marching through France, Belgium, Holland and Denmark in a furry blitzkrieg" i "are invading new territory - just like the Nazis did". W 2011 roku brytyjski portal informacyjny "The Register" przywołał w pamięci artykuł "The Sun", tym razem informując jednak o obawach Szwedów. Powoływał się przy tym na wywiad radiowy Sveriges Radio, w którym urzędnik wydziału ochrony środowiska w Länsstyrelsen Skåne (region administracyjny ze stolicą w Malmö), Bertil Nilsson, tłumaczył m.in.: They’re good swimmers. And besides, they could also use the bridge as a possible crossing. But neither the open sea nor high waves are going to scare them off (...) In Finland the large wetlands areas are all but emptied of ground-nesting birds and frogs (...) It’s really very serious, they’re spreading very quickly in Denmark (...) We’ve seen from other places that the raccoon is happiest in cities, where food is plentiful. They’re happy to rummage through garbage cans, so it has a big chance of surviving here. (...) There’s nothing wrong with the species. We just don’t want them here. Swój artykuł brytyjski portal opatrzył tytułem Amphibious Nazi raccoons menace Sweden. Hermann Göring's furry stormtroopers poised to strike, - jak widac w duchu "The Sun". Bazuje on jednak na opublikowanym dzień wcześniej przez szwedzki portal informacyjny " TheLocal.se" artykule "Sweden fears swimming Danish raccoon invasion". Wkladem indywidualnym brytyjskiego portalu jest "jedynie" dorzucenie "niemieckiemu" intruzowi wspólnika w postaci... jenota... który atakuje Szwecję od wschodu. Istne deja vu... Jak natomiast ze szwedzkiego tytułu widać, Szwedzi są bardziej powściągliwi w doszukiwaniu się polityczno-ideologicznych podłoży działań szopa pracza. Lecz i oni nie unikają, niestety, rozpowszechniania plotki: Raccoons are not indigenous to northern Europe, but are considered an invasive species after the four raccoons set free by Herman Göring in 1930’s ... Tak że Bruno: szop pracz zdaje się ostro mieszać w Europie, w której świadomosci, zdaje się, traci swe amerykańskie korzenie. To już wątek sensacyjny na miarę Tożsamości Bourne'a. Przepraszam ... Bruna
  19. O wprowadzaniu (i usuwaniu) gatunków.

    No jeśli już o inwazjach gatunków inwazyjnych, to nie należy zapomnieć o sztandarowym chrząszczu zrzuconym przez wraże samoloty do Bałtyku i wypełzłym na białe plaże niczym Wenus z morskiej piany; żuku kolorado, który wgyzł się dywersyjnie-sabotażowo w samo serce gospodarki planowanej, poderwał masy i MBP. A imię jego Leptinotarsa decemlineata, stonka ziemniaczana... Inny ciekawy przykład gatunku inwazyjnego ściągniętego przez człowieka z miejsca A na miejsce B to eukaliptus w Hiszpanii - olbrzymi problem dla gospodarki leśnej Kantabrii, Asturii, Galicji..
  20. Krój i stopień domniemanej litery "W" w domniemanym "owna" jest inny od kroju i stopnia domniemanej "W" w domniemanym "wan". Zgodność krojów i stopni "A" i "N" jest na tle tej rozbieżności praktycznie maszynowa. Wniosek: Jedna z dwóch domniemanych "W" może nie być "W". Ponadto domniemane "N" w domniemanym "wan" jest zdecydowanie nadinterpretacją. Proszę podać dla porównania krojów liter kilka przykładów innych pieczęci z VIII wieku. Najlepiej słowiańskich. Proszę zbadać i podać na kiedy datowane są najstarsze udokumentowane w którymkolwiek języku słowiańskim przydomki kobiece oraz ich konstrukcję. Proszę podać wiarygodny powód, dla którego na dokumencie z XVIII wieku miałaby pojawić się pieczęć z VIII wieku. (Dopisek) Proszę podać przykłady innych pieczęci miejskich bądź królewskich polskich średniowiecznych i wcześniejszych, na których wybity jest rok. I na koniec proszę sprawdzić sobie w którym wieku stworzony został arabski zapis liczb i w którym wieku przyjął się w Europie. Wtedy będzie merytorycznie.
  21. O wprowadzaniu (i usuwaniu) gatunków.

    Risotto bez ryżu, fasolka po bretońsku bez fasoli; Andaluzja bez pomarańczy, Holandia bez tulipanów; Van Gogh bez słoneczników...
  22. O wprowadzaniu (i usuwaniu) gatunków.

    Co w Niemczech, jakiś czas temu, wywołało swego rodzaju panikę... Do tego stopnia, iż zainicjowano akcje uświamiające dla ludzisków, których pewna część, w swej gorliwości bronienia tego, co "swojskie" i "nasze", słowem - rude, zaczęła polować i eliminować wszystko, co "obce", słowem - nie rude. Problem w tym, iż w Niemczech nie ma wiewiórek amerykańskich i ofiarami padały wiewiórki o odmiennym kolorze .... no, może nie skóry w tym wypadku, ale futerka. A w Niemczech jakoś tak jest, (nie wiem jak w Polsce - może jakiś biolog/ekolog coś na ten temat powie) że wiewiórka europejska jest nie tylko ruda, ale i szarawa, oraz czarna. Szczególnie na południu Niemiec czarne futerka wśród wiewiórek zdają się zdecydowanie przeważać. Więc momentami nieco to makabryczne, gdy człowiek zabiera się za usuwanie "obcych elementów" i "przywracanie porządku rzeczy" w środowisku, bez większego rozeznania... Podobnie jak i tragicznym jest fakt, iż lęk przed "obcym", mimo upływu tysięcy już lat i w świetle tysięcy nauczek, nie zmalał i zdaje się siedzieć w samej istocie naszego gatunku... Swoją drogą, zastanawiam się, czy z czasem coraz powszechniejszym widokiem będą gospodarstwa z lamami (alpaką), strusiami, kangurami. Już dwadzieścia lat temu zetknąłem się z farmami tych zwierząt w Holandii, a wyroby z wełny alpaki, steki z kangura czy strusie jaja zadomawaiają się już na dobre w europejskiej kulturze materialnej.. Ciekawe, czy będzie tak samo, jak z indykiem? Co do przykładu stworzeń nieudomowionych, to Europa "osadziła" w Ameryce Północnej np. taką kuropatwę. Z kolei już Fenicjanie i Rzymianie sprowadzili do Europy z Azji daniele, które później (oczywiście - spory przeskok czasowy) trafiły również m.in. do Ameryki Północnej. W Polsce stworzyliśmy w XIX wieku żubronia - krzyżówkę żubra z bydłem domowym (parę egzemplarzy żyje do dziś). Istnieje też krzyżówka żubra europejskiego z bizonem amerykańskim. Krzyżówki te były (są) płodne. Trafiły np. na Kaukaz. Według Wikipedii, w Republice Adygeja zostały wręcz objęte ochroną rezerwatową. Muł z kolei to już dobrze osiadły w ludzkiej kulturze mieszaniec, przy który taki zebroid to dziwactwo...:)
  23. Nie mógł. Nie był euklidesem.
  24. Spinka do mankietu (herb)

    Dzięki! Lubię tego typu łamigłówki, więc sprawiło mi to frajdę. No i człowiek poznaje ciągle coś nowego przy okazji.
  25. Spinka do mankietu (herb)

    Myślę, że mam rozwiązanie zagadki. Mój niemiecki trop okazał się fałszywy. Nie dawały mi spokoju dwa ostatnie znaki. W sześciokącie jest wpisana litera "S". W komórce ciężko mi to wypatrzyć, ale po powiększeniu jestem pewien. Zmyliło mnie coś, co wziąłem za półksiężyc i tym kierowany dopatrzyłem się korony w następnym znaku. To nie jest korona. To są trzy koła każde z koroną w środku. To nie są cechy probiercze niemieckie, a szwedzkie. I tak: 1. "Kirsch" to nazwa producenta. 2. Trzy korony i "S" w sześciokącie to szwedzkie oznaczenie srebra. 3. "R8" to znak daty produkcji i oznacza 1943 rok. Te informacje znalazłem tutaj 4. Herb na spince to herb prowincji Blekinge ze stolicą w Karlskronie. Te elementy wokół pnia dębu to trzy korony. Można jeszcze poszukać dlaczego herb zwieńczony jest koroną rangową.
×

Powiadomienie o plikach cookie

Przed wyrażeniem zgody na Warunki użytkowania forum koniecznie zapoznaj się z naszą Polityka prywatności. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.