Jump to content
  • Announcements

    • Jarpen Zigrin

      Zostań naszym fanem. Obserwuj nas w social mediach : )   12/11/2016

      Daj się poznać jako nasz fan oraz miej łatwy i szybki dostęp do najnowszych informacji poprzez swój ulubiony portal społecznościowy.    Obecnie można nas znaleźć m.in tutaj:   Facebook: http://www.facebook.com/pages/Historiaorgp...19230928?ref=ts Twitter: http://twitter.com/historia_org_pl Instagram: https://www.instagram.com/historia.org.pl/
    • Jarpen Zigrin

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum   12/12/2016

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum. Krótki przewodnik o tym, jak poprawnie pisać i cytować posty: http://forum.historia.org.pl/topic/14455-przewodnik-uzytkownika-jak-pisac-na-forum/
Sign in to follow this  
Pancerny

Służba dyplomatyczna RON -u

Recommended Posts

Bronek   

Opisy poselstw już są, więc wtrącę tylko małą ciekawostkę.

Poselstwo zawsze starano się odprawiać z przepychem, gdyż stanowiło to wizytówkę zarówno państwa jak i monarchy. Dlatego opisy orszaków poselskich brzmią tak imponująco. Ważne też było, aby poseł nie pojechał z pustymi rękami, cenny podarunek wszędzie był mile widziany. Decyzja, co zostanie ofiarowane zapewne należała do monarchy, i tu okazuje się, że inwencją i oryginalnością w doborze prezentu wykazał się sam król Zygmunt III Waza.

W 1621 roku, po zwycięstwie nad Turkami pod Chocimiem, Zygmunt III Waza rozesłał na europejskie dwory listy z opisem odniesionej wiktorii. Wraz z listami rozesłane zostały jako podarunki specjalnie na tą okazję wybite monety studukatowe. Stempel do tych monet sporządził na zamówienie królewskie jeden z najzdolniejszych ówczesnych medalierów, Samuel Ammon. Oczywiście w ówczesnej Europie bito grube złote monety, ale złote sztuki o wadze stu dukatów każda i tak stanowiły ewenement i były prawdziwie królewskim darem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

(...)

Przyjmowanie poselstw przez polskich władców:z chwilą przekroczenia granicy polskiej pieczę nad nimi roztaczał specjalny wysłannik króla(dbał o ich wygody i potrzeby-polski skarb utrzymywał obce poselstwa)który miał pilnować aby goście nie uprawiali szpiegostwa.Poselstwo otrzymywało także eskorte wojskową.Ambasador zbliżając się do stolicy wysyłał kogoś znaczniejszego ze świty w celu zapowiedzenia,ustalenia daty i okoliczności uroczystego wjazdu.Wjazd odbywał się konno albo w karetach.W Polsce nie było urzędu intoduktora ani mistrza ceremonii.Wysyłano 2 dygnitarzy dworskich którzy stanowili oficjalną asystę.Nim nastąpiła oficjalna audiencja przybysz informował kanclerza o posiadanych instrukcjach.

(...)

Nie zarzucając nic powyższemu objaśnieniu trzeba jednakże nadmienić, iż jest to pewien teoretyczny schemat.

Zatem nie zawsze konieczna była asysta wojskowa, nie zawsze posyłano na powitanie dwóch dygnitarzy - ba, mamy przykłady kiedy sam król witał poselstwo, tak było w przypadku przybycia elektora brandenburskiego:

"Jakoż dnia 15. przybył elektor (...)

Na błoniach przed Warszawą uroczyście przyjmował nadjeżdżającego elektora z licznym orszakiem, król Zygmunt otoczony wspaniałym pocztem panów polskich"

/

Ot, mamy też inny przykład z tegoż roku 1611, kiedy odprawiono poselstwo ks. Jerzego Scultetusa, opata norbertanów od św. Wincentego we Wrocławiu, biskupa liddijskiego a sufragana wrocławskiego, posła Jmci króla węgierskiego i czeskiego zanoszącego skargi od stanów śląskich.

Opat w swej relacji o podróży, wymieniając wszystkie swe przystanki nader szczegółowo (Ostrzeszów, Grabów, Sieradz, Lutomierz, Zgierz, Stryków, Łowicz, Błonie) nigdzie nie wspomina o przysłanej asystancji wojskowej.

W jednym z przystanków zjawił się jedynie królewski kursor - Maciej Heira z listami uwierzytelniającymi i instrukcjami.

Stanąwszy na przedmieściach Warszawy poseł witany był przez jednego (a nie dwóch, jak pisał kolega Nabuchodonozor) urzędnika - w tym przypadku: Jędrzeja z Ponętowa, sędziego marszałkowskiego*.

(...)

Nim nastąpiła oficjalna audiencja przybysz informował kanclerza o posiadanych instrukcjach.

(...)

Cóż, na ogół tak.

Choć nasz poseł wspominał jedynie o przesłaniu do biskupa władysłowskiego i pomorskiego a kanclerza koronnego - Wawrzyńca Gębickiego swych listów uwierzytelniających i suplikę o posłuchanie wobec całej Rzplitej.

Wjazd odbywał się konno albo w karetach.

Faktycznie: i po naszego posła podesłano "królewską karetę by go powieść na zamek".

Natomiast mnie zaciekawiła relacja co do przemawiania posła przed królem i Senatem.

Oto poseł całkiem składną łaciną przemawiał "siedząc na krześle"...

I tu me pytanie: czy często to praktykowano (chodzi o siedzenie)?

/wszelkie cytaty zebrane z pracy: A. Mosbacha "Poselstwo od Szląska do Polski...", Roczniki TPNP, T. 2, Poznań 1863/

* - zdaje się osoba do różnych specjalnych zadań od króla, pisał się w korespondencji: Andreas Ponetowski de Pone, także Ponetof, pan na Attendorfie (Drężyna)

Edited by secesjonista

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak potrafiliśmy być czasami nieudolni świadczy poselstwo wojewody chełmińskiego Jana Gnińskiego z maja 1677 roku.

Poselstwa dodajmy, które Zbigniew Wójcik określił jako:

"jedną z najważniejszych staropolskich misji dyplomatycznych"

/Z. Wójcik "Rzeczpospolita wobec Turcji i Rosji", s. 105/

Wojewoda wybrał się… nie posiadając odpowiednio sprawnych tłumaczy, zatem funkcję tę sprawował personel ambasady francuskiej w Porcie.

/M. Wasiucionek "Zagubione w tłumaczeniu. Problemy posłów polskich na Wschód osmański z komunikacją werbalną i niewerbalną (XVI-XVIII w.)", w: "Vade Nobiscum. Materiały Studenckiego Koła Naukowego Historyków" vol. 3 "Historia dyplomacji", Łódź 2010, s. 23/

Garść uwag o poselstwach do Porty, a ściślej rzecz biorąc o poselstwach do hospodarów mołdawskich.

Tradycyjna trasa poselstw do Turcji biegła ze Lwowa, przez Kamieniec, jednym z istotnych kunaków była stolica mołdawska Jass.

Przy okazji poselstw do Porty czyniono zatem poselstwa na dworze mołdawskim.

Obyczaj, a raczej rodzaj ceremoniału nakazywał poinformować wcześniej hospodara o poselstwie, jego terminie i szlaku podróżnym.

W instrukcji dla Jana Gnińskiego, stało:

"we Lwowie stanąwszy da znać do Kamieńca paszy tamecznemu, z Kamieńca hospodarowi wołoskiemu (…) że idzie posłem wielkim do Porty nie tylko dlatego, żeby decenter wszędzie był przyjęty, ale oraz declinando wszytkie inconvenientia"

/"Źródła do poselstwa Jana Gnińskiego, wojewody chełmińskiego do Turcyi w latach 1677-1678" wyd. F. Pułaski, Warszawa 1907, s. 202/

Wedle wschodniego obyczaju poselstwa zyskiwały "opiekunów", których zadaniem była opieka nad poselstwem, pomoc w aprowizacji itp. – jako że to przyjmujący miał w obowiązku utrzymywać poselstwo (w odróżnieniu od modelu zachodniego), jak i kontrolę nad poselstwem (:szpiegostwo).

Owi przystawi w państwie wołoskim to byli najczęściej călarăşi zajmujący się pocztą hospodarską.

Na granicy poselstwo witało zazwyczaj kilka chorągwi jazdy, na czele których stał jakiś lokalny dygnitarz np. perkułab chocimski. Kiedy rangę poselstwa uznawano za wysoką powitanie takie miało; co oczywiste; znacznie bardziej uroczysty charakter.

Stanisława Chomętowskiego po przejściu Czeremoszy powitał hetman i perkułab suczawski z dwiema chorągwiami.

Jak odnotowano w diariuszu, ruszywszy na Czerniowiec:

"w pół mili od Hetmana krajów wołoskich przy bębnach, kotłach i muzykach przywitany w assystencyji dziesięciu dość licznych chorągwi"

/287 AGAD, Archiwum Koronne Warszawskie, dz. Turecki k.79, t. 572, nr 952, s. 46-37/

Podobnież roku 1643 Bieganowski został powitany przez:

"burkułapa chocimskiego, który w kilkadziesiąt koni dla przyjęcia Pana Posła tu oczekiwał, którego, przywitawszy, wprowadził do Chocimia i do samej gospody"

/"Stanisława Oświęcima dyaryusz 1643-1651" wyd. W. Czermak, Kraków 1907, s. 20/

Typowa trasa biegła przez:

Rădăuţi-Prut

Savieni

Stepanowce (Stefăneşti)

Ostatni postój nad rzeką Dzieżą (Jijiją)

(co zajmowało około tygodnia, sama podróż ze Lwowa około 20 dni)

W XVIII wobec obecności wojsk osmańskich rezygnowano duktu chocimskiego, obierając trasę przez Śniatyń i Czerniowce. W jednym z diariuszy tyczących się poselstwa Leszczyńskiego odnotowano postoje:

Śniatyń

Bukowina

Trojan

Serecki Targ

Szocawa

Baja

Krasny Targ (Târgu Frumos)

Podoloielon (Podul Iloaiei)

/"Poselstwo Rafała Leszczyńskiego do Turcji w 1700 roku. Diariusze i inne materiały" wyd. I. Czamańska, Leszno 1998, s. 194/

W wielu relacjach przewijają się narzekania na zaopatrzenie, w relacji z tegoż poselstwa dowiedzieć się można:

"doznaliśmy dawne przysłowie: Quod videatur adest, quo comedatur abest obroków i victualium taki był defectus, że konie jednym sianem, ludzi zaś i chleba nie mając jedną tylko wodą żyli".

/tamże: s. 50/

Co ciekawe nasi posłowie próżno by szukali w swych instrukcjach porad co do obyczajów danego miejsca i stosownego zachowania. W instrukcjach znaleźć można jedynie ogólnikowe uwagi. Instrukcja dla Jana Gnińskiego podnosiła:

"... aby nic takowego popełnić nie przyszło, aby było z uszczerbkiem majestatu J Kr Mci i Rzptej reputacyi"

Jak i zarazem:

„wywiadować się o zwykłych ceremonijach i zwyczajach dawnych, któremi tak Turcy jako i hospodar woloski zwykli przyjeżdżającego posła wielkiego przyjmować”

/"Źródła...", s. 202-203/

Tedy zatem naszym dyplomatom pozostawały relacje i diariusze ich poprzedników. I rzeczywiście odwoływali się do doświadczeń wcześniejszych posłów, w 1640 r. Wojciech Miaskowski zdając relację przed sejmem tak objaśniał swe poczynania:

"Mnie (…) nie godzieło się nawiedzać go rezydencyjej jego. Przykładem pana Ożgi (…) uczynił i książę Zbaraski, pan koniuszy koronny, lubo przeciwko niemu Tomsza sam wyjeżdżał".

/"Wielka legacja Wojciecha Miaskowskiego do Turcji w roku 1622" wyd. A. Przyboś, Warszawa-Kraków 1985, s. 82

Rafał Leszczyński wojewoda łęczycki i starosta generalny wielkopolski, przed swą wyprawą w 1700 r. (celem potwierdzenia pokoju karłowickiego) uczynił sobie nawet wypisy z diariusza poselstwa Gnińskiego.

Potwierdzenie wprost, o korzystaniu z zapisków poprzedników odnajdujemy w diariuszu poselstwa Józefa Podoskiego, gdzie omawiając rozmowy o właściwym porządku orszaku:

"JM Pan Sekretarz legacyji dowiódł z księcia Zbarazkiego, Leszczyńskiego i Chomętowskiego Legaciów drukowanych, że jego przy boku poselskim jechanie"

/Biblioteka ZN im. Ossolińskich we Wrocławiu, 614/I, k. 20r/

Z punktu widzenia zadań, najważniejszy był ostatni konak nad rzeką Dzieżą , w pobliżu Jass.

Stamtąd posyłano kogoś z orszaku celem ustalenia szczegółów wjazdu, czasem funkcję taką przyjmował polski pisarz kancelarii hospodarskiej (np. w 1667 r. Stanisław Kienarski).

O znaczeniu stosownego ceremoniału w kontaktach dyplomatycznych nie trzeba nikogo przekonywać. Mylnym jest też sąd, że jest tylko rodzaj dekoracji.

Warto zatem zadać sobie pytanie jak i co negocjowano poprzez wysłanego gońca?

Edited by secesjonista

Share this post


Link to post
Share on other sites

W oczekiwaniu na odpowiedź rozmówców na ostatnie pytanie, taka mała, a ciekawa rzecz.

O ile o stosunkach dyplomatycznych z Moskwą, Portą, państwami zachodnimi, a nawet Wołoszczyzną materiałów mamy wiele, to przecież i inne ciekawe są kierunki naszej dyplomacji, a mocno egzotyczne - o których mniej wiemy.

Oczywiście, każdy zna propozycję władcy państwa Białego Barana - Uzan Hasana... co do swych "dziwnie nadobnych cór"...

W czasach tu przynależnych ciekawą się zdaje kilkunastoletnia misja dyplomatyczna Bohdana Grudzińskiego w Tbilisi.

Czy wiemy coś wiecej o tym kaukaskim zamiarze?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pytania, pytania...

Taki wtręt natury statystycznej: spośród "wodzów" Zygmunta III - aż 25 spełniało funkcje posła, oczywiście głównie w kierunku: Turcja, Moskwa, Wołoszczyzna czy Krym.

Na 25 dyplomatów którzy wywodzili się z obszarów kresowych posłowało:

- do Europy Wschodniej - 17

- legatami do Szwecji było - 3

- posłami do papieża - 1

- do cesarza - 4

- do zachodniej Europy (Niderlandy, Anglia, Dania) - 4.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Słowo faktycznie trochę niefortunne, ale powtórzyłem je za Józefem Brynkusem autorem artykułu "Obrońcy kresów wschodnich w czasach Zygmunta III Wazy. Służba wojskowa i publiczna", gdzie omawia zbiorowy obraz dowódców wojskowych na naszych Kresach.

Tak właśnie napisał:

"W grupie wodzów przedstawionych w aneksie znajduje się 25 posłów".

Autor odwołuje się do aneksu ze swej pracy magisterskiej, nie zamieszczonego jednak w artykule, zatem zostawiłem tego "wodza", tak jak tego chciał twórca.

Z kontekstu wynika, że chodzi mu o kadrę dowódczą, trudno powiedzieć jednak od jakiego szczebla, najprawdopodobniej od rotmistrzów.

Share this post


Link to post
Share on other sites

O fragmencik o wypłaceniu zaległych sum za odbytą legację:

"Kiedy w Bogu zeszły Wielm. Marcyan Wołłowicz, Marszałek Wielki W. X. Lit. tak ciężką w zatrudnionych Rzpltey koniunkturach, gloriossimis conatibus suis, pełnomocną do godney pamięci Nayiaśniejszego Cara Imci Piotra Alexiewicza, cum notabili jactura zdrowia et dispendio substancyi odprawiwszy legacyą, determinowaney pro sumptibus et expensis ze skarbu W. X. Lit. nie odebrawszy summy (...)przeto maiąc żywą w sercu naszym recte factorum iego pamięci, za zgodą wszech Stanow, ponieważ summa 148344 tynfow, dogadzaiąc publicznym potrzebom Seymu Pacifikationis traktatowego, w recess do Seymu doszłego iest in exelutione odłozona; zaczym authoritate praesentis Conventus injungimus, aby succesoribus pomienionego (...) tę summę, iak nayprędzey będzie mógł, wypłacił (...)".

/Vol. Leg., T. VI, Petersburg 1860, s. 251-2/

Edited by secesjonista

Share this post


Link to post
Share on other sites

O Proskim rzecz przyjdzie powiedzieć słów kilka, za swą rezydenturę u Porty otrzymywać miał tysiąc czerwonych złotych.

W 1690 r. uzyskał stanowisko "ablegata J. Król. Mości i Rzeczypospolitej do cesarza JMości Chrześcijańskiego".

Jak się sprawił ów poliglota?

Share this post


Link to post
Share on other sites
asec69   

Witam serdecznie!

Jest to mój pierwszy post na forum, i mam pytanie, jednak zacznę od początku.

Mieszkam w Grodzisku Wielkopolskim, w okolicach którego leży mała wieś Gnin, własność rodowa Jana Gnińskiego herbu Trach jednego z najbliższych współpracowników i dyplomatów króla Jana III Sobieskiego. Jan Gniński został wysłany w misję dyplomatyczną do Turcji w 1677-1678 r., a której sułtan turecki był niechętny, czego dowiedziałem się choćby z powyższych postów. Jednak w Gninie niektórzy byli mieszkańcy wspominają o tureckiej górce, być może mogile innowierców. Wydedukowałem, że być może sułtan turecki podarował muzułmańskich niewolników polskiemu dyplomacie, a jako innowiercy, po śmierci zostali pochowani poza wsią i stąd wzięła się potoczna nazwa. W związku z tym mam pytanie do znawców dyplomacji z tamtego okresu:

- czy możliwe, że Jan Gniński, mimo niechęci sułtana do jego misji dyplomatycznej podarował niewolników, których umieścił w swym majątku w Wielkopolsce. Czy była taka praktyka?

Edited by asec69

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bardziej prawdopodobne że Gniński przywiózł ze sobą po wyprawie wiedeńskiej (miał w niej chorągiew husarii pod Jackiem Boratyńskim i regiment piechoty pod Teodorem Frankiem) brańców tureckich i osadził na swojej ziemi.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Porta nie miała w zwyczaju ofiarowywania jeńców będących jej poddanymi, a sam poseł o niczym takim wspomina.

Zaś gdyby nawet miał jakiś zastawników to raczej by ich nie osadzał, bo trudno mniemać by taki pan miał przy sobie bezimiennych, niskich rangą Turków.

Zatem sugestia Kadrinaziego jest najsłuszniejszym tropem, zwłaszcza że po zwycięstwie wiedeńskim w wielu regionach Rzplitej osadzano wziętych tam jeńców.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tym razem tylko jeden, ale za to utrafiony i przydatny tytuł:

"Dyplomaci polscy w dawnych czasach. Relacje staropolskie z XVI-XVIII stulecia" oprac. A. Przyboś, R. Żelewski, Kraków 1959

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z mniej znanych kierunków polskiej dyplomacji tej doby, warto wspomnieć o próbach nawiązania oficjalnych kontaktów Jana III Sobieskiego z... cesarzem Chin.

List do cesarza Kangxi pozostał bez odpowiedzi - władca ów zmarł, zanim korespondencja doń dotarła. Wiemy natomiast, że co najmniej od 1685 r. władca nasz korespondował

z franciszkaninem Ferdynandem Verbiestem, który był zaufanym doradcą wspomnianego chińskiego władcy. Z tej spuścizny zachował się tylko jeden, własnoręcznie pisany

przez naszego władcę:

"Joannes Tertius Dei Gratia...

Venerabilis Pater, devote nobis dilecte. Tametsi tardius per tanta terrarum spatia litterae Paternitatis Vestrae od nos delatae sint, a tam grato tamen in aula Potentissimi Sinarum Regis Verbi Divini Administro, non potuerunt nisi esse gratisimae. At lone maioris adhuc aestimationis illae amoris et observantiae nobis fuerunt significationes Patrum Societatis, qui in nobilissima illa vinea Apostolica zelo, insignique fructu animarum et Ecclesiae incremento ibidem desudant, quibus viccisim singularem benevolentiam, quam Societatem nostro in Regno complectimur, Devot. Vestris animitus declaramus. Poroo quod tantus Sinico - Tartaricus Monarcha, cui maxima pars orbis obtemperat, lubenti animo et effigiem nostram suspexerit et ottomanicam superbiam potentiamque, Superis propiitis, multiplicibus attritam esse victoris curiosus intellexerit, aeque nobis honorificum ac iucundum esse non inficiamur, immo satisfactionem, quam inde cepimus et grati animi contestationem a Devot. Vestra Eidem Monarchae viccisim exiberi impense desideramus. Applaudimus insuper Potentissimo Imperatori, quod tot nobilissimis Gentibus terra marique imperet et virtutibus nomen toto orbe celeberrimum impleat, diuturnos Suac M-ti annos, gloriae auctoramenta et omnimodam felicitatem a Supremo Numine auguramur, fidem et fraternam cum eodem amicitiam et sincere ambientes, quam certo nobis pollicemur. In hoc quoque non minimum experimur oblectamentum, quod quemadmodum Divina Providentia Polonicis armis et dexteris ad Christianae Religionis Sanctissimae contra barbaros et infidelissimos hostes defensionem uti dignata est, ita potentissimi et sapientissimi Monarchae protectione veri Dei Opt. Max. et Jesu Christi cultus promoveatur, ac Religiosi Soc. Jesu de Sancta Ecclesia tam bene meriti, Imperiali gratia foveantur. Unde Supremum Numen, novis in dies favaribus illum cumulaturum, tandemque verae lucis radiis eiusdem oculos, mentemque illuminaturum, quo longe amplius Regnum consequi, eoque frui in aeternum possit, speramus. Liber de rebus sinicis nondum in nostram devenit notitiam, gratissimum vero nobis fore confidat, si inposterum distinctissimas realtiones, morum praecipue et rerum exoticarum, tum ad Regiones tum ad Personas, sive aulae sive aliorum spectant, quavis ad nos miserit occasione. Caeterum devotis Societatis suffragiis nos, domumque nostram commendatam cupimus. Datum Jaworowiae, die 16 Novembris anno Domini 1688 Regni vero Nostri XV.

Joannes Rex".

Tego typu korespondencja zapewne szła poprzez zakon jezuicki, na co wskazywałoby że ów list został odnaleziony w Centralnym Archiwum Jezuickim, jak i to, że znalazły się ślady jak posłańcy naszego władcy negocjowali w Moskwie prawo przejazdu polskich misjonarzy do Chin przez Syberię.

szerzej:

I. Cyrzyk "Polsko-chińskie kontakty w ciągu dziejów", "Przegląd Orientalistyczny" 1989, nr 1-2

S. Bednarski "Chiński list króla Jana III", "Przegląd Powszechny" 1933, nr 12

"Chiny w oczach Polaków" red. J. Włodarski

Share this post


Link to post
Share on other sites

Osoba posła nietykalną winna być, co oczywiście nie zawsze szanowanym było.

onoc podczas wyprawy żwanieckiej (roku 1653) Sobieski (późniejszy król) postanowił zasadzić się na posła tatarskiego. Ponoć dopiero

interwencja oboźnego koronnego Stefana Czarnieckiego zapobiegła wybuchowi skandalu.

A czy naszym posłom zdarzały się podobne "przygody"?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.