Jump to content
  • Announcements

    • Jarpen Zigrin

      Zostań naszym fanem. Obserwuj nas w social mediach : )   12/11/2016

      Daj się poznać jako nasz fan oraz miej łatwy i szybki dostęp do najnowszych informacji poprzez swój ulubiony portal społecznościowy.    Obecnie można nas znaleźć m.in tutaj:   Facebook: http://www.facebook.com/pages/Historiaorgp...19230928?ref=ts Twitter: http://twitter.com/historia_org_pl Instagram: https://www.instagram.com/historia.org.pl/
    • Jarpen Zigrin

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum   12/12/2016

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum. Krótki przewodnik o tym, jak poprawnie pisać i cytować posty: http://forum.historia.org.pl/topic/14455-przewodnik-uzytkownika-jak-pisac-na-forum/
Sign in to follow this  
piterzx

Ocena "nocy listopadowej"

Recommended Posts

(...)

Nawet cenzury nie było.

Tak na prawdę jedynym problemem był zachowanie Konstantego, a nie polityka Aleksandra, Mikołaja to nawet jeszcze nie poznali.

W pewnym zakresie, jednak była.

W roku 1819 przepisy wykonawcze w zakresie cenzury wydała Komisja Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego. Czytamy w nich:

1. Wszelkie gazety i pisma periodyczne w kraju wychodzące przed wydaniem na widok publiczny, mają być poddane pod roztrząsanie cenzora od rządu ustanowionego.

2. Zdanie cenzora, na piśmie wyrażone, jest obowiązujące dla autora, redaktora i drukarza.

/za: B. Szyndler "Dzieje cenzury w Polsce do 1918 roku"/

W punkcie piątym zakreślono obszar zainteresowania cenzorów: wyraźne szkalowanie cudzego imienia i sławy, znieważanie religii panującego, dążenie do zachwiania bądź obalenia porządku społecznego, znieważanie panującego, rządu i praw krajowych, naruszanie moralności i dobrych obyczajów, odwodzenie od posłuszeństwa względem praw.

Powód do wprowadzenia tych regulacji to znany konflikt pomiędzy władzą Królestwa a redakcją warszawskiej "Gazety Codziennej Narodowej i Obcej", konflikt tyczący się właśnie wolności druku.

A wszystko zaczęło się od... gwizdów i sykania podczas wystawiania pewnej opery, co pokazuje nam jak to sztuka, nawet ta niewysokich lotów, może nieźle namieszać w historii, choćby to nawet nie ona była głównym powodem zmian. Tą operą była "Joconde" J. Nicolo (właściwie: Nicolasa Isouarda), która miała premierę w Warszawie w październiku 1815 roku. Partię wokalną wykonywała w niej francuska śpiewaczka Phillis Eve, O ile zgromadzeni Rosjanie nagrodzili ją brawami, to publika polska ją wygwizdała.

O konsekwencjach tego zdarzenia pisał Joachim Lelewel w swym liście (opatrzonym przez Prota Lelewela datą: r. 1819 Wilno), skierowanym prawdopodobnie do Ignacego Onacewicza:

"Wnet wyszedł do wojska rozkaz dzienny, że z powodu tego wydarzenia zakazuje się gwizdać, sykać etc. Po niejakim czasie Wojda wydaje zakaz karteczkami przylepionymi obwieszczony, w którym z rozkazów wyższych grozi karami policji. Na to w 'Co­dziennej Gazecie' redaktorowi jej Kiciński napisał. Przełożono to na francuskie, komunikowano W-u Księciu, uznał on prawdę, ale krok arbitralny policji cofnionym nie został (...)

Nazajutrz wyszedł numer 'Codziennika', w którym Skomorowski domaga się tych hańbiących kar zdarcia. W gwałtownym poruszeniu Namiestnik chciał w lot gensdarmów wyprawić, aby uwięzili obu redaktorów i Skomorowskiego, usłuchał jednak rady Kosseckiego, że się przespał. Nazajutrz woła ich do siebie, ale ich widzieć nie chce, daje wszystkim trzem dymisje z ich urzędów. Nakazuje, aby Wysoka Komisja Oświecenia wzięła ich pod cenzurę. Od Potockiego redaktorowie uzyskują nakaz, aby się cenzurze poddali (...)

do ich domu przybył komisarz Policji z policyjską po­mocą i gensdarmami w liczbie siedmiu pieczętować drukarnię".

/J. Zdrada "Joachim Lelewel o początkach cenzury w Królestwie Polskim", "Przegląd Historyczny", T. 59, nr 2, 1968,

s. 289 i n./

Garść dalszych szczegółów dorzuca Teodor Morawski, piszący wówczas dla wspomnianej gazety:

"Łechtani objawami opinii publicznej, postanowiliśmy więc, skoro po uchwale cenzurowej opdieczętowano drukarnię, prowadzić dalej nasze przedsięwzięcie (...)

Wzięliśmy się na sposób.

Liberaliści francuscy, gdy Izby francuskie ustanowiły cenzurę na pisma peryodyczne, uciekli się do wydawania dzienników nieperyodycznie. Postanowiliśmy pójść za ich przykładem. 'Gazeta Codzienna' przemieniła się w nieperyodyczną 'Kronikę'. Lecz car, to nie król francuski; minister Villèle, nie był też wielkim kniaziem. Car i wielki kniaź nie potrzebowali zwoływać Izb, aby rzecz postawić na swojem. Zaledwie wyszło kilka numerów 'Kroniki', zapadł nowy ukaz, rozciągający cenzurę do wszystkich pism bez wyjątku (...)

Nastała zaś nowa, daleko sroższa cenzura. Stracił ministerstwo oświecenia Stanisław Kostka Potocki. On podpisał pierwszy akt cenzury, a upadł skutkiem 'nadużycia' wolności druku: tak osądzono dość niewinne pisemko jego 'Podróż do Ciemnogrodu'. Z hierarchii nastąpić był winien Staszic,co przyjął odpowiedzialność za drugi akt cenzury, ale i jego pismami ogrzewać się będzie Konstanty. Potocki umarł zgryziony; Staszic, lubiący urzędowanie, umrze dopiero apopleksyą tknięty, gdy mu i ulubione górnictwo z rąk wytrącone będzie. Zastąpił ich Stanisław Grabowski, syn Stanisława Augusta, monsignor, jak go zwał Niemcewicz. A pod nim, objął cenzurę Kalasanty Szaniawski, który dawny swój ateizm i jakobinizm połączył teraz ze służalstwem dla komisarza carskiego. Znużeni ciągłem prześladowaniem, przejęci obawą dzikich brutalstw Konstantego, widząc niepodobieństwo dalszych usiłowań dziennikarskich, zwinęliśmy grono nasze (...)

Upadła wolność druku: za to rozmnożyły się po kraju liczne związki tajne".

/tegoż, "Moje przygody: ustęp z pamiętników T.M.", Kraków 1873, s. 18 i n./

Share this post


Link to post
Share on other sites
jancet   
W dniu 6.08.2016 o 11:15 PM, secesjonista napisał:

W pewnym zakresie, jednak była

 

Była. Formalna dość ograniczona, ale istniała też ta nieformalna.

No ale nie z jej powodu zrobiono rewolucję - jak współcześni określali "noc listopadową".

 

Jej twórców czy realizatorów należy ganić za złą jakość planów, jeszcze gorszą ich realizacji, pochopne strzelanie do tych generałów, którzy nie podzielali rewolucyjnego zapału, typu Meciszewski, Blumer, Potocki - i całkowitą bierność wobec faktycznych zdrajców, typu Wincenty Krasiński czy Rożniecki. Nota bene - strzelano także do Żymirskiego, bohatera Olszynki, a bagnetem chciano zabić Sowińskiego - bohatera Woli. Mieli to szczęście, że nie trafiono, co pozwoliło im zginąć od rosyjskiej broni.

 

Natomiast byłbym ostrożny w ocenie samego planu powstania.

 

W listopadzie 30 roku sytuacja polityczno-wojskowa była taka, że car montował koalicję, której armie miałyby zdobyć zrewoltowaną Francję i Belgię. Holandia była za, Prusy były niezbyt chętne, Austria - zdecydowanie niechętna. Zmianę nastawienia potężnych sojuszników car chciał spowodować metodą faktów dokonanych: II Armię przekształcono w Armię Czynną, która już w październiku rozpoczęła marsz ku zachodnim granicom Imperium.

 

Choć konstytucyjnie armia Królestwa Polskiego nie miała brać udziały w zagranicznych bojach (to chyba nie dotyczyło gwardii cesarsko-królewskiej) to zdaje się, że Mikołaj nie zamierzał tej zasady respektować. Pułki polskie miały pójść na zachód - świadczy o tym choćby przetrzymanie żołnierzy ponadterminowych w jednostkach.

 

Nie było alternatywy:

- albo robimy powstanie i mamy wojnę z Rosją, którą przegramy, a w konsekwencji autonomia Królestwa Polskiego zostanie ograniczona lub zlikwidowana;

- albo siedzimy spokojnie, paradujemy na Placu Saskim i nasza autonomia jest utrzymana.

 

Realna alternatywa to:

- albo robimy powstanie i mamy wojnę z Rosją, którą przegramy, a w konsekwencji autonomia Królestwa Polskiego zostanie ograniczona lub zlikwidowana;

- albo uczestniczymy w wojnie z Francją i Belgią, którą zapewne nasza strona wygrywa, ale w konsekwencji autonomia Królestwa Polskiego zostanie ograniczona lub zlikwidowana.

 

To trochę taki churchillowsko-chambarlainowski wybór trochę ponad 100 lat później między wojną, a hańbą, która i tak doprowadzi do wojny.

 

Dobrze, że wybraliśmy wojnę bez hańby.

Edited by jancet

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 15.09.2019 o 9:29 PM, jancet napisał:

Natomiast byłbym ostrożny w ocenie samego planu powstania

 

W dniu 15.09.2019 o 9:29 PM, jancet napisał:

Jej twórców czy realizatorów należy ganić za złą jakość planów

 

Czyli, jeśli dobrze zrozumiałem: gańmy rewolucjonistów (czy inicjatorów powstania) za złą jakość planów ale bądźmy ostrożni w ocenie tegoż samego planu - jako całości? W tym jak to przedstawił jancet to de facto alternatywy nie mieli - jeśli chodzi o skutki ew. współdziałania w wojennych zamiarach Imperium czy wywołania powstania. Tylko nie wiem dlaczego tylko takie wyniki widzi jancet?

Istnieją jakieś źródłowe przekazy (ze strony administracji carskiej) potwierdzające, iż jakbyśmy walczyli u boku carskiej armii to na pewno czekałoby nas, bądź to utrata autonomii bądź co najmniej jej ograniczenie?

 

W dniu 15.09.2019 o 9:29 PM, jancet napisał:

Była. Formalna dość ograniczona, ale istniała też ta nieformalna

 

A jak ograniczona?

Share this post


Link to post
Share on other sites
jancet   
6 godzin temu, secesjonista napisał:

Istnieją jakieś źródłowe przekazy (ze strony administracji carskiej) potwierdzające, iż jakbyśmy walczyli u boku carskiej armii to na pewno czekałoby nas, bądź to utrata autonomii bądź co najmniej jej ograniczenie?

 

Zapewne nie. Byłoby to arcydziwne, żeby car, jego administracja czy doradcy, sporządzali dokumenty, w których będą opisywać, jak zmienią obowiązujące prawo w sytuacji, gdy to prawo jest gwarantowane międzynarodową umową.

 

Podobnież zawodowi historycy w swych pracach naukowych zajmują się tym, co się wydarzyło, a nie tym, co wydarzyć się mogło, więc raczej chodzi o jakieś napomknienia czy sugestie. Poza faktem zdecydowanie niechętnego stosunku Mikołaja do tej dziwnej autonomii, którą cieszyło się KP. Mam nadzieję, że podzielasz tę opinię i nie muszę wynajdywać cytatów i innych argumentów.

 

Natomiast moje przekonanie, że gdybyśmy wzięli udział w wojnie przeciw Francji i Wielkiej Brytanii (oraz Belgii) i byłaby ona zwycięska dla cara (i dla nas), to po niej rola gwaranta autonomii KP, przypisywana niebezpodstawnie tym mocarstwom, zapewne nie byłaby ważna w ich polityce. Tym bardziej, że sami byśmy ustanowione zasady złamali, biorąc udział w wojnie agresywnej.

 

7 godzin temu, secesjonista napisał:

A jak ograniczona?

 

Tak pięknie żeś to opisał w poprzednim poście, że nie mam nic do dodania.

Share this post


Link to post
Share on other sites
jakober   

Akurat cenzura jako taka istniała już w polskim wydawnictwie XVIII wieku i od momentu wprowadzenia systemu koncesji mieściła się w zakresie jurysdykcji marszałkowskiej. W lutym 1793 roku owocem była m.in. wydana przez ową "Instrukcja dla drukarzy". Ale udokumentowane są już wcześniejsze kroki cenzury, jak np. działania marszałka wielkiego koronnego wobec Piotra Dufour i jego drukarni.

 

Z drugiej strony kwitło w XVIII wieku też piractwo drukarskie, z zakonem bazylianów w ścisłej czołówce.

 

Chyba więc w dobie powstania ani temat to nowy, ani sposoby niekontrolowanego druku nie nieznane?

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Co do cenzury, to jednak jakaś istniała i chyba nie tylko: "formalna":

"„Senator Nowosilcow był przeciwnym rygorom przeciw dziennikar­stw u zwróconym .. . lecz namiestnik Zajączek opornie się stawiał i prze­prowadził uchwałę, poddającą pod uprzednią cenzurę wszelkie pisma periodyczne“. Na wniosek namiestnika Zajączka na posiedzeniu Rady Administracyjnej w dniu 22 m aja 1819 roku uchwalono haniebny doku­ment ustanawiający cenzurę, która spowodowała ogołocenie gazet z treści politycznych oraz pozbawiła: je myśli społecznej".

/A. Słomkowska "Rola 'Gazety Polskiej' w okresie powstania listopadowego", "Rocznik Historii Czasopiśmiennictwa Polskiego" , 1, 1967, s. 97/

Share this post


Link to post
Share on other sites
jancet   
22 godziny temu, secesjonista napisał:

Co do cenzury, to jednak jakaś istniała i chyba nie tylko: "formalna"

 

Chyba inaczej rozumiemy rozróżnienie na cenzurę "formalną" i "nieformalną".

 

Dla mnie cenzura "formalna" to taka, wprowadzona przepisami prawa. Więc ta, wprowadzona przez Zajączka, jak najbardziej formalną była. Określiłem ją, jako "ograniczoną" w tym sensie, że pomimo jej istnienia ukazywały się w gazetach artykuły, władzy niemiłe.

 

Natomiast cenzura "nieformalna" to wg mnie wywieranie nacisków na redakcje, żeby określonych treści czy autorów nie publikowały.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.