Jump to content
  • Announcements

    • Jarpen Zigrin

      Zostań naszym fanem. Obserwuj nas w social mediach : )   12/11/2016

      Daj się poznać jako nasz fan oraz miej łatwy i szybki dostęp do najnowszych informacji poprzez swój ulubiony portal społecznościowy.    Obecnie można nas znaleźć m.in tutaj:   Facebook: http://www.facebook.com/pages/Historiaorgp...19230928?ref=ts Twitter: http://twitter.com/historia_org_pl Instagram: https://www.instagram.com/historia.org.pl/
    • Jarpen Zigrin

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum   12/12/2016

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum. Krótki przewodnik o tym, jak poprawnie pisać i cytować posty: http://forum.historia.org.pl/topic/14455-przewodnik-uzytkownika-jak-pisac-na-forum/
Sign in to follow this  
Albinos

Wola - pierwsza samodzielna bitwa Powstania Warszawskiego

Recommended Posts

Albinos   

Powracamy zatem do kalendarium. Nie będzie chyba zbyt dużym nadużyciem nazwanie 5 sierpnia jednym z najważniejszych dni Powstania Warszawskiego. Wtedy to właśnie, doszło do kluczowych wydarzeń na Woli. Opis dnia 4 sierpnia zakończyłem takimi słowami:

Sytuacja stawała się coraz trudniejsza. Wieczorem przyszła wiadomość o przybyciu na Wolę nowych oddziałów niemieckich. Dowództwo zgrupowania powoli dostrzegało, że utrzymanie Górczewskiej i Wolskiej może okazać się zadaniem ponad siły. Kolejny dzień miał potwierdzić te obawy.

Na początek, przypomnijmy sobie jak wyglądała sytuacja Powstańców rankiem 5 sierpnia. Najsilniejsze oddziały powstańcze, czyli KeDyw (w dniu 5 sierpnia w sile 1650 żołnierzy), ustawione były na północ od ulicy Wolskiej, frontem na wschód i zachód. Od wschodu w rejonie Pawiaka oraz ulic Gęsiej, Dzielnej i Pawiej ustawione były bataliony "Zośki" i "Miotły" oraz pluton pancerny "Wacka". Od północy, straż w magazynach na Stawkach pełnił Dywizjon 1806. Znacznie większe znaczenie miała jednak zachodnia linia obrony, rozciągająca się od Wolskiej dalej, wzdłuż Młynarskiej, w kierunku Sołtyka i aż po szkołę Św. Kingi i gmach Telefunken. Zaczynając od północy pierwsza była "Broda" (bez "Zośki"), trzymająca wspomniane gmachy Telefunken i szkołę Św. Kingi z ubezpieczeniem na cmentarzach żydowskim i katolickim. Następnie "Pięść" i kompania "Wigry" ze zgrupowania podpułkownika "Pawła". Oddziały te stacjonowały na terenie cmentarza ewangelickiego oraz barykad przy Ostroroga i Obozowej, oraz na skrzyżowaniu Długosza i Młynarskiej. Za nimi w odwodzie na Karolkowej, przy cmentarzu ewangelickim, stał batalion zapasowy "Igor". Następnie ustawiony był "Parasol", który trzymał barykadę na skrzyżowaniu Młynarskiej z Żytnią, broniąc jednocześnie cmentarza kalwińskiego. Stronę południową obrony "Radosława" ubezpieczała "Czata". Batalion trzymał obszar od cmentarza kalwińskiego, po plac Kercelego, oraz barykadę na skrzyżowaniu Leszna z Młynarską. Barykady na skrzyżowaniu Wolskiej z Młynarską, broniły oddział OWPPS, pluton z "Parasola" podporucznika "Czarnego"(?) i pluton AL podporucznika "Stacha". Ulicę Młynarską obsadzały oddziały "Waligóry". W rejonie szpitala św. Stanisława, obronę trzymała załoga zajezdni tramwajowej.

Stanowiska powstańcze były przygotowane w miarę dobrze do walki. Górczewską i Wolską zaminowano materiałem wybuchowym, który dostarczyć miała AL. Dodatkowo w nocy z 4/5 sierpnia KeDyw odebrał zrzuty, których dokonały cztery polskie maszyny (z lotniska w Brindisi wystartowały 3 Liberatory i 4 Halifaxy polskiej Eskadry do Zadań Specjalnych, oraz 7 Halifaxów 148 Dywizjonu RAF).

O godzinie 7 rano w kierunku mostu Kierbedzia i generała Stahela otoczonego w pałacu Brühla, rusza natarcie oddziałów niemieckich, poprzedzone ostrzałem artyleryjskim i nalotami na pozycje powstańcze. Jak podaje profesor Komorowski, siły niemieckie biorące udział tego dnia w natarciu miały wynosić aż 5 tysięcy żołnierzy i policjantów. Główne natarcie ulicą Wolską i Górczewską wykonywane było siłami zgrupowania Reinefartha, wspartego przez czołgi i artylerię pociągu pancernego. Prawe skrzydło należało do oddziałów Dirlewangera, które miały nacierać na zajezdnię tramwajową. Lewe skrzydło zajął oddział Wehrmachtu, w sile mniej więcej 300 ludzi (jak podaje Kirchmayer, mógł to być batalion z 608 pułku ochronnego). Natarcie wzdłuż Wolskiej zostało odrzucone. Zniszczono przy tym jeden czołg. Na Górczewskiej oddziały Reinefartha po tym, jak barykada na skrzyżowaniu Działdowskiej z Górczewską została rozbita przez ostrzał pociągu pancernego, zdołała odrzucić około 10:30 linię obrony Powstańców (oddział porucznika Czesława Więcko "Żara") na Tyszkiewicza. Jednocześnie Dirlewanger, idąc przez podwórza, stadion RKS "Sarmata" i ogrody Szpitala Zakaźnego opanowuje zajezdnię tramwajową. Następnie ruszył w kierunku północnym, w celu zajęcia głównej barykady na skrzyżowaniu Wolskiej z Młynarską, i szpitala św. Stanisława. Udaje mu się to osiągnąć około godziny 14:00. Oddział kapitana Karola Kryńskiego "Wagi" zostaje rozbity, natomiast pluton starszego sierżanta Lecha Matawowskiego "Mirka" (u Mórawskiego jest starszym sierżantem, zaś u Kirchmayera sierżantem... wie ktoś jak to było w końcu, ewentualnie kiedy otrzymał awans?) zostaje odrzucony aż na Chłodną. Oddziały III Obwodu, znajdujące się pod komendą kapitana Wacława Stykowskiego "Hala", zajęły pozycje na skrzyżowaniu Gibalskiego z Żytnią(?). W tym samym czasie siły KeDywu związane były na swoim stanowiskach. Mimo iż niemieckie natarcie na ich odcinku, wykonane było drugorzędnymi siłami, wystarczyło to, aby uniemożliwić im jakiekolwiek przeciwnatarcie. Tylko "Czata 49" została objęta natarciem głównych sił Reinefartha. Po ciężkiej walce udało się majorowi "Witoldowi" odrzucić jednak wroga, utrzymując swoje stanowiska.

Niemcy po zajęciu skrzyżowania Młynarskiej z Wolską ruszyli w stronę placu Kercelego, dochodząc aż do barykady na skrzyżowaniu Wroniej z Chłodną. Taka sytuacja stwarzała poważne niebezpieczeństwo dla "Radosława", któremu groziło teraz uderzenie na jego lewe skrzydło. Dowódca zgrupowania postanowił natychmiast zapobiec temu. Batalionem "Miotła" swojego brata, kapitana Franciszka Mazurkiewicza "Niebory", obsadził Wronią między Lesznem a Chłodną. Z kolei 3. kompanię porucznika Władysław Czeplaka "Giewonta" z "Zośki" przesunął na plac Kercelego z getta, zabezpieczając jednocześnie swoje pozycje. Około godziny 17:00 "Radosław" doszedł do wniosku, że trzeba wyjaśnić sytuację, wobec czego rozkazał przygotować kontruderzenie. O godzinie 18:30 oddziały powstańcze ruszyły do ataku. I tutaj dochodzimy do momentu, który wzbudza, przynajmniej u mnie, wiele emocji. Prawe skrzydło natarcia, prowadzone wydzielonymi siłami z batalionów "Parasol", "Czata 49" oraz oddziałów "Pawła" i "Hala", dotarło do ulicy Działdowskiej, opanowując między innymi plac Opolski. Plac ten został wcześniej (około 16) opanowany jeszcze przez siły "Hala", które zdołały przenieść znajdujący się tam magazyn żywnościowy w bezpieczne miejsce. Po walce trwającej około 1,5-2 godzin, oddziały powstańcze zmuszone były powrócić na swoje pozycje wyjściowe, rażone silnym ogniem artylerii z kierunku zachodniego. Siły lewego skrzydła stanowiły, z tego co można znaleźć u Mórawskiego, 1. kompania kaprala Stanisława Leopolda "Rafała" i 2. kompania porucznika Mariana Janczakowskiego "Lubicza" z "Parasola", oraz jedna kompania z "Zośki". Oddziały te po stoczeniu ciężkiej walki z niemieckimi oddziałami nacierającymi wzdłuż Karolkowej, zostały odrzucone przez Niemców. Mimo iż oba skrzydła nie odniosły sukcesu, udało się zatrzymać Niemców na tyle długo, aby ewakuować szpital Karola i Marii i utrzymać pozycje na skrzyżowaniach Leszna z Młynarską, Karolkową i Okopową, które to stały się południową zasłoną "Radosława". Niemcy jednak opanowali zarówno szpital św. Łazarza, jak i place Kercelego i Opolski.

Kirchmayer pisze, że w tym czasie "Zośka" wspierana plutonem pancernym "Wacek" zajmowała Gęsiówkę. Akcję zdobycia Gęsiówki można uznać chyba za kanon najlepiej przeprowadzonych akcji Powstania. Udało się zająć cel, i odbić 348 Żydów (324 mężczyzn i 24 kobiety). Zastanawia mnie jednak, czy Kirchmayer miał na myśli ogólnie walki w rejonie Górczewskiej czy też Młynarskiej, czy konkretnie kontrnatarcie "Radosława" z 18:30. Bowiem jeśli to drugie, to mijał się z prawdą. Gęsiówka została zajęta około 16:50, a więc ponad półtorej godziny przed kontrnatarciem. W takim razie, czy nie było szansy na wsparcie oddziałów nacierających, przez pluton pancerny "Wacek"? Stanisław Mazurkiewicz jest zdania, że najprawdopodobniej jego ojciec nie planował akcji zakrojonej aż na taką skalę. Miała to być zapewne jedynie demonstracja, która jednak rozwinęła się poza nakreślone ramy. Być może wpływ na to miała rzeź Woli, jaka trwała na terenach zajętych przez Niemców. Chęć odwetu na Niemcach, byłaby raczej czymś normalnym. Tak czy inaczej, była to ostatnia chwila na akcje zaczepne na szerszą skalę, jako że następnego dnia, Niemcy wsparci nowymi siłami Schmidta i Dirlewangera, byli już zbyt mocni. Rozpoczął się okres nacisku na cmentarze. Dowództwo postanowiło pozostawić "Radosława" na Woli, aby trwał na swoich pozycjach.

Sobota 5 sierpnia 1944 zapisała się w historii jako "Czarna Sobota". Tego dnia na Woli wymordowano około 20-25 tysięcy Polaków. Ogólnie na Woli wymordowano w przeciągu 3-4 dni blisko 50 tysięcy ludzi. Oto jak wspomina tamten dzień lekarz dyżurny szpitala przy Płockiej, dr Zbigniew Woźniewski:

Jeden z Niemców doskoczył do mnie i krzyknąwszy: Hände Hoh, zacharkotał >>dawaj czasy<< grożąc mi rewolwerem (...). na dany przez oficera rozkaz zaczęto wypędzać ludzi (...). Tymczasem Niemcy znieśli do hallu swoich żołnierzy, którzy byli ranni, w pierwszych dniach Powstania, znaleźli w naszym szpitalu należytą pomoc i opiekę lekarską (...). Jeden z nich głośno podkreślał ofiarność naszych lekarzy przy udzielaniu pomocy jemu i współtowarzyszom..."

Mimo to Niemcy mordowali wszystkich, cywili, personel szpitali, rannych. Dzisiaj Wola jest usiana tablicami upamiętniającymi tamte tragiczne chwile. Pani Janina Rogozińska ocalała z masakry przy fabryce Franaszka (dzisiaj zakłady "Foton"), tak wspomina tamten dzień:

Z karabinu maszynowego Niemcy otworzyli ogień do naszej stłoczonej grupy, rzucili w tłum granaty (...). Widziałam, jak z kobiety ciężarnej, rannej w brzuch, wypłynęło dziecko i jak Niemiec podszedł, wziął żyjące dziecko, położył na jakimś żelazie i kłuł (...). Aż do zmroku Niemcy podchodzili do leżących, celując do poruszających się, równocześnie z żartami i śmiechem, zwłaszcza gdy ranny został trafiony.

Tego dnia zginęło tam około 1000 ludzi. Najwięcej, bo aż 10 tysięcy miało zginąć przy ulicy Moczydło róg Zagłoby, za wałem kolejowym.

Inne wydarzenia na Woli z dnia 5 sierpnia:

Ul. Chłodna- oddziały Dirlewangera nacierające wzdłuż Chłodnej, po zaatakowaniu barykady na skrzyżowaniu Chłodnej i Towarowej, zostały odparte przez oddziały kapitana Leona Gajdowskiego "Ostoi" i podpułkownika Jana Szypowskiego "Leśnika";

Ul. Chmielna- ulica została dotkliwie zbombardowana w rejonie Miedzianej i Żelaznej;

Ul. Grzybowska- podczas niemieckich nalotów jedna z bomb trafiła w dom po nr 30. W jego podziemiach mieściły się magazyny oddziału "Lecha Grzybowskiego". Przeniesiono je do fabryki Deringa i znajdującej się po drugiej stronie ulicy fabryki Jarnuszkiewicza;

Ul. Miedziana- napływ ochotników umożliwił porucznikowi Zbigniewowi Brymowi "Zduńskiemu" utworzenie nowego oddziału, którym obsadził barykady na Miedzianej od Srebrnej i placu Kazimierza Wielkiego;

Ul. Obozowa- w nocy z 4 na 5 sierpnia pociąg pancerny został przesunięty od Obozowej na wiadukt kolejowy nad Wolską;

Ul. Ogrodowa- po wycofaniu się z Wolskiej 1. kompania "Czwartaków", pod dowództwem porucznika Wacława Pałatyńskiego "Witka-Tramwajarza", obsadziła skrzyżowanie Ogrodowej z Wronią, oraz domy przylegające do barykady;

Ul. Stawki- do ochrony ulicy i magazynów wyznaczono Dywizjon 1806 rotmistrza Nowackiego "Nowaka";

Ul. Wawrzyszewska- Niemcy po ustawieniu na magazynach materiałów pędnych silnego stanowiska ckm-ów, przygotowali sobie teren pod natarcie;

Ul. Żelazna- kompania "Warszawianka" pod dowództwem kapitana Mieczysława Konstantego Zacharewicza "Zawadzkiego" obsadziła Dom Kolejowy.

Opracowane na podstawie:

Kirchmayer J., Powstanie Warszawskie, Warszawa 1959;

Mórawski K, Oktabiński K., Świerczek L., Warszawskie Termopile 1944: Wola, Warszawa 2000;

Mazurkiewicz S., Jan Mazurkiewicz "Radosław", "Sęp", "Zagłoba", Warszawa 1994;

Komorowski K., Bitwa o Warszawę '44: Militarne aspekty Powstania Warszawskiego, Warszawa 2004;

Jędrzejewski Z., Od września do września, Warszawa 1989;

Śreniawa-Szypiowski R., "Czata 49" [w:] Więź 10 (1961), s. 132-137.

Mam nadzieję, że ruszy to trochę dyskusję dalej. Czekam także na ewentualne poprawki tekstu i pytania.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Albinos   

Miałem poruszyć ten wątek w temacie o przejściu z Woli na Starówkę, ale tutaj będzie mu chyba jednak lepiej. Czy nie odnosicie wrażenie, że Wola tak na dobrą sprawę była dzielnicą wyjątkową jak na warunki walki w Powstaniu, że stanowi jakby oddzielną historię, gdy porówna się ją z pozostałymi dzielnicami, zwłaszcza gdy wziąć pod uwagę kwestię sposobu prowadzenia walk?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Albinos   

Krótko o uzbrojeniu oddziałów Obwodu III [Podlewski S., Wolność krzyżami się znaczy, Warszawa 1989, s. 405-406]. Rejon 1 na 14 plutonów (razem około 700 ludzi):

- 2 ckmy

- 11 rkmów

- 12 peemów

- 85 kb

- ponad 150 pistoletów

Rejon 2 na 11 plutonów (750):

- 10 rkmów

- 6 peemów

- 52 kb

- około 160 pistoletów

- około 500 filipinek

Rejon 3 (1200 ludzi w 22 plutonach), z racji ciężkiego zadania (zajęcie obiektów przy Dworskiej, Grzybowskiej i Skierniewickiej, opanowanie Dworca Zachodniego i Fortu Wolskiego, a także stworzenie linii obronnej od Dworca Zachodniego do Wolskiej), miał otrzymać broń od dowództwa.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Albinos   

O powodach niepowodzenia na Woli rozmawialiśmy już parokrotnie. Warto jednak zwrócić jeszcze uwagę na to:

Według oceny szefa oddziału III sztabu KG AK miała to być w przygotowywanym powstaniu najspokojniejsza część miasta. (...) Na terenie III obwodu odbywała się również koncentracja wspomnianego wyżej posterunku dowodzenia KG oraz podległego mu zgrupowania oddziałów dyspozycyjnych KG. Zbierał je w rejonie ul. Okopowa-Karolkowa-cmentarze ppłk "Radosław" (Jan Mazurkiewicz) szef Kedywu KG AK. Ta koncentracja nie była powiązana z koncentracją Obwodu nawet pod względem informacyjnym, co należy przypisać, działającemu i w tym wypadku, nawykowi konspiracyjnemu nie informowania innych o tym co się robi. Ale na tym samym polu walki wszystko jest współzależne- i, uświadomione czy nie, oddziałuje na siebie.

Za: K. Pluta-Czachowski, Godzina "W" na Woli, "Stolica" nr 39/1969, s. 6.

Tak więc tych elementów, które wpłynęły na porażkę Woli, a które zaczęły działać na niekorzyść obrońców już przed rozpoczęciem walk, jest jak widać niemało. Koncepcja Powstania autorstwa "Montera", niedocenienie roli Woli, Niemcy na Ulrychowie, brak współdziałania oddziałów III Obwodu z "Radosławem" od pierwszych chwil, bardzo mało czasu na przygotowania się do walki dla d-cy KeDywu, poważne braki w uzbrojeniu oddziałów obwodu, zabudowa dzielnicy. W świetle takich problemów i przy przewadze, jaka była udziałem oddziałów niemieckich, obrona tej dzielnicy przez te jedenaście dni, wydaje się jeszcze bardziej nieprawdopodobna.

Pierwsze posty ciekawie zapowiadającej się dyskusji przeniosłem tutaj: https://forum.historia.org.pl/index.php?sho...c=10940&hl=

Ten wątek prosiłbym pozostawić jednak dla samych walk na Woli.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Albinos   

W temacie o III Obwodzie wspominałem o planie mjra "Waligóry", który zakładał odzyskanie fabryki "Woka" przy Młynarskiej między Wolską a Leszno, już po 5 sierpnia. Jest to sprawa dość zastanawiająca. Po co mjr Tarnowski miałby to robić? Jeszcze 5 sierpnia miało to być jego m.p. (Powstanie zaczął w lokalu przy Działdowskiej 7 - na rogu Działdowskiej i Górczewskiej - następnie Górczewska 6 m. 27 i Górczewska 4, a w końcu fabryka "Woka"; przeniesienie się na teren Gęsiówki było sugestią "Radosława"). Ale już około godzin popołudniowych tegoż 5 sierpnia, był to teren albo pod kontrolą niemiecka, albo zagrożony bezpośrednio przez Niemców (nie udało mi się ustalić, w którym miejscu konkretnie była ta fabryka). W dniu 6 sierpnia Niemcy od rana próbowali, poza kontynuowaniem natarcia w stronę Wisły, zepchnąć jak najdalej oddziały "Radosława". Od zachodu szło uderzenie rozwijające się wzdłuż Płockiej po obu stronach Długosza, na cmentarze ewangelicki i kalwiński. Z kolei od południa, od podstaw na Wolskiej, wyszło uderzenie po linii Młynarskiej i od placu Kercelego w stronę polskich pozycji na linii Leszna. Najbardziej wysunięta placówka na tym terenie, to skrzyżowanie Leszna i Górczewskiej z Młynarską (jak podawał mjr Tarnowski w swoim meldunku z 5 sierpnia, niemieckie natarcie na północ nie wyszło poza linię Górczewskiej; placówka "Czaty" pełniła tutaj rolę swoistego zawiasu, między pozycjami pozostałych batalionów zgrupowania), jeszcze 5 sierpnia obsadzane przez "Czatę" (ciężkie walki o utrzymanie pozycji, "Czata" jako jedyna z oddziałów "Radosława" w dniu 5 sierpnia została zahaczona przez niemieckie uderzenie po linii Wolskiej i Górczewskiej), którą rano 6 sierpnia zluzowały 4 plutony "Pięści", baon mjra Witolda" poszedł jako odwód na odpoczynek do fabryki Telefunken. To natarcie ruszyło około 6 rano. Mniej więcej o 8:30 na rogu Młynarskiej i Leszna Powstańcy zniszczyli niemiecki czołg. Widać tutaj, że pozycje po południowej stronie Leszna, absolutnie nie nadawały się do obsadzenia przez Polaków. Tymczasem mjr "Waligóra" chciał odzyskać swoją placówkę w tym rejonie. Można jedynie zastanawiać się, po co.

Share this post


Link to post
Share on other sites
FSO   

Witaj;

jest ciekawa sprawa, być może jest przeklamanie albo funkcjonowały dwie nazwy:

1. http://pl.wikipedia.org/wiki/III_Batalion_..._Stefana_Okrzei -> wiki, ale:)..."...O godzinie 17.00 Batalion zajął fabrykę marmolady "Woka" na rogu ulic Górczewskiej i Leszno, zaś kompania Milicji zajęła bez walki remizę Zakładów Tramwajowych[17]. Według innych wersji remiza została zdobyta dopiero w nocy przez Milicję PPS oraz oddział ppor. Zbigniewa Paszkowskiego "Stach" Armii Ludowej. ..." Wedle wiki jest to fabryka marmolady na rogu Górczewskiej i Leszna. Jeśli tak - to oznaczałoby to, że jej zabudowania byłyby wzmocnieniem placówki, lub umożliwiłyby lepsze kontrolowanie terenu...

2. Żeby nie było tak różowo to: Owa fabryka wedle przypisu [Przygoński] nazywa się "Woka", zaś wedle Bartelskiego [Dzieje Woli] s. 391 już Wola....:"... 3 batalion im. Okrzei złożony z siedmiu plutonów, po koncentracji w kościele o.o. Redemptorystów przy ulicy Karolkowej, przeszedł na pólnoc i zajął fabrykę Wola na skrzyżowaniu ulic. Górczewskiej i Leszna..."

Jeżeli prawdziwa jest jej lokalizacja na rogu Górczewskiej i Leszno [niezależnie od nazwy] - prawdopodobnie staje się jasna odpowiedź - dlaczego próbowano ją zająć...

pozdr

Share this post


Link to post
Share on other sites
Albinos   

FSO, to co podałeś absolutnie niczego nie zmienia (choć za położenie fabryki dzięki piękne; lecz nie ukrywam, że jestem sceptycznie do tej informacji nastawiony, określenie skrzyżowanie Górczewskiej i Leszna jest lekko nieścisłe, zwłaszcza, że między Wolską a Lesznem odległość jest niewielka, i fabryka równie dobrze mogła być na rogu Młynarskiej i Leszna jak i w połowie odległości Wolskiej do Leszna, dopóki nie zobaczę zdjęcia albo puntu na mapie, wolę stawiać znak zapytania przy kwestii lokacji fabryki). Fabryka tak czy inaczej znajdowała się w takim miejscu, że jej obrona była całkowicie pozbawiona sensu w położeniu, w jakim Powstańcy znaleźli się na Woli 5 sierpnia później. Wszystko to co znajdowało się po południowej stronie Leszna, bez zdecydowanego uderzenia oddziałów "Radosława", nie miało prawa się utrzymać. Skoro sam "Radosław" nie podjął się tego zadania, ograniczając się do obrony za Lesznem, to jak "Waligóra" miał to zrobić? Poza tym, gdyby faktycznie chodziło o wzmocnienie obrony, to wystarczyło podesłać ludzi "Radosławowi". Akcja nie była w żaden sposób z d-cą KeDywu KG AK uzgodniona. Do tego z informacji, które posiadamy, "Waligóra" miał przy sobie ledwie pluton plus paru oficerów. Jak taki oddział miał zająć pozycje tak narażone na niemieckie uderzenie, a może nawet i odcięcie? Dzień wcześniej były problemy z utrzymaniem pozycji na wysokości Górczewskiej i Młynarskiej w sytuacji kiedy Niemcy traktowali ten kierunek jako mniej ważny i jedynie odciążający główny rzut na Wolskiej, a wobec zdecydowanego niemieckiego natarcia miałoby się udać odzyskać ten teren i jeszcze utrzymać go, bez współdziałania z "Radosławem"? Założenie cokolwiek karkołomne. Zwłaszcza, że nie wiemy, czy faktycznie próba przedostania się do fabryki miała miejsce 6 sierpnia, ani o której godzinie. Jedynie wczesne godziny ranne 6 sierpnia dawały możność myślenia choćby o odzyskaniu fabryki. Już o 6 rano Niemcy ruszyli z uderzeniem od Wolskiej. Z czasem udało im się uzyskać powodzenie na odcinku zachodnim, zajmując cmentarze ewangelicki i kalwiński (Kirchmayer podaje 13:30, Borkiewicz, że ostatnie pozycje Powstańcy opuścili o 16, a Przygoński, że już o 15 Niemcy zajęli cele), zmuszając tym samym plutony "Pięści" do cofniecie się ze swoich pozycji. Do wieczora "Radosław" odzyskał cmentarze, ale południowa linia obrony została już oparta na Żytniej i Lesznie, tak więc nie było mowy, aby myśleć o zajmowaniu czegokolwiek po południowej stronie Leszna.

Share this post


Link to post
Share on other sites
FSO   

Witaj;

wczoraj przeglądalem jeszcze "Dzieje Woli" [może nie strona po stronie ale...] i jest w niej kilka map. Na jednej z nich jest zaznaczona zabudowa która byla przed wojną a po wojnie ocalala, byla zruinowana etc. i jest na niej zaznaczony budynek znajdujący się w pewnej odleglości od skrzyżowania Górczewska - Leszno, po jej lewej stronie [patrząc od strony Starego Miasta], za skrzyżowaniem. ów budynek nie ma żadnego sąsiedztwa, żadnej zabudowy, a tereny wokól niego są niezabudowane.

Moja wątpliwości jest następujące:

1. Czy tak polożony budnek mógl być traktowany jak bastion, jako rozdzielenie atakujących sil

2. Czy w fabryce nie zostawil czegoś co moglo być bardzo ważne [n.p. dokumenty, broń, zapasy amunicji etc], tym bardziej że 5-go bylo wiadomo, że z amunicją jest krucho.

Innych logicznych wyjaśnień nie widzę...

pozdr

Share this post


Link to post
Share on other sites
Albinos   

A która mapa? Ta na s. 417? Bo ja tam między Wolską a Lesznem widzę zwartą zabudowę. Jedyny budynek, który stoi sobie sam, stoi po północnej stronie Górczewskiej, ale on nas nie interesuje. Nas interesuje to, co pomiędzy Wolską a Lesznem.

1. Czy tak polożony budnek mógl być traktowany jak bastion, jako rozdzielenie atakujących sil

Przeczytaj jeszcze raz, to co napisałem i zastanów się, czy był sens zajmować taki obiekt wobec przewagi Niemców. Gdyby uznać za słuszne to co sugerujesz to mamy trzy możliwości: albo zamiar "Waligóry" był do osiągnięcia (jeśli tak uważasz, proszę wykaż to), albo "Waligóra" nie zdawał sobie sprawy z sytuacji w tamtym rejonie (co jest bzdurą, gdyż opuścił to miejsce kiedy Niemcy mieli już zdecydowaną przewagę, a na dodatek miał dostęp do informacji od ludzi "Radosława") i trzy, był kompletnym ignorantem, co jak wiemy jest nieprawdą. Co do amunicji. Ta była w zasięgu "Waligóry" na Gęsiówce. Broń? Sądzisz, że zostawiono by ją kiedy się niejako na polecenie "Radosława" wycofywali? Dokumenty? To samo co przy poprzednim pytaniu.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Albinos   

Przesuwamy się kilka dni do przodu, na ulicę Karolkową. Na początek mapki i zdjęcia:

http://www.mapa.um.warszawa.pl/mapa/Mapa.a...;S=4000&O=0

http://www.mapa.um.warszawa.pl/mapa/Mapa.a...;S=2000&O=0

http://upload.wikimedia.org/wikipedia/comm...t_Barricade.jpg

http://upload.wikimedia.org/wikipedia/comm...nia_Streets.jpg

Na obu mapach (w warstwach proponuję ustawić sobie ulice z roku '39 dla lepszej czytelności) widać skrzyżowanie Karolkowej z Żytnią. Budynek po prawej stronie na zdjęciach (widok Karolkowej w stronę Żytniej, druga barykada znajduje się przy samym skrzyżowaniu ulic) to ten sam, który widać po lewej stronie Karolkowej na mapkach. W okresie 6-8 sierpnia bronić go miał pluton "Motyla". Trzypiętrowy dom po lewej na drugim zdjęciu obsadzała z kolei kompania "Zgody", czasowo dowodzona przez "Głoga". Sam "Zgoda" był wówczas odpowiedzialny za działania całej "Czaty". To z kolei było efektem jeszcze innego przetasowania w strukturach dowodzenia zgrupowania:

Dziennik Bojowy Zgrupowania "Radosław"

(...)

6 sierpnia 1944 roku.

(...)

13.00- Cmentarz ewangelicki i kalwiński w rękach npla. Reorganizacja zachodniego odcinka. Powstaje odcinek "Zachód" (od Sołtyka, Młynarska, Żytnia do Okopowej włącznie). Część północna do cmentarza ewangelickiego włącznie mjr Okoń ze swoim oddziałem część południowa "Parasol". Dowódca całości mjr Witold. Oddziały dyspozycyjne Czata 49- Miecz.

(...)

Za: P. Matusak, Powstanie Warszawskie 1944. Wybór dokumentów. T. V: 19-21 VIII 1944, Warszawa 2003, s. 128-142; WBBH, sygn. III/46/10, s. 66-79.

Po walkach w dniu 5 sierpnia nad ranem następnego dnia "Czata" została przesunięta do odwodu do fabryki Telefunken. Jednak już około 16 [A. Borkiewicz, Powstanie Warszawskie 1944. Zarys działań natury militarnej, Warszawa 1964, s. 121] w odpowiedzi na niemieckie postępy na odcinku cmentarza ewangelickiego "Radosław" zmuszony był wprowadzić "Czatę" do działania, rozwijając batalion wzdłuż Karolkowej od Mireckiego (?), do Żytniej właśnie:

Niedziela, 6 sierpnia

(...)

Pluton nasz zajmuje nowe stanowiska przy ul. Karolkowej, naprzeciw szpitala Ewangelickiego. Od strony cmentarza sąsiaduje z nami pluton por. "Motyla", a od tyłu oddział por. "Lalki".

Trzypiętrowy dom, który zajmujemy, jest zamieszkały przez dwadzieścia kilka rodzin. W oknach firanki i kwiaty. Wyglądają one ładnie, ale trzeba je usunąć. Dostaję rozkaz umocnienia budynku. Robimy strzelnice w oknach i na balkonach i maskujemy je. Przebijamy przejścia do sąsiednich budynków, kopiemy rowy łącznikowe. Stawiamy barykadę w poprzek ulicy. Pomaga nam w tym ludność cywilna- starzy i młodzi i nawet dzieci robią co mogą. Zapał jest nadal wielki, co jest kontrastem z nastrojem ludności na innych ulicach, gdzie Niemcy dali się już we znaki mieszkańcom. Mężczyźni noszą worki z piaskiem, cegły i płyty betonowe z chodników.

Za: L. J. Wójcicki, Życie na stos. Pamiętnik z Powstania Warszawskiego 1944 r., Londyn 1985, s. 27.

Środa, 9 sierpnia

(...)

Patrząc od strony szpitala nasze pozycje składające się z 3 przylegających do siebie budynków przy ul. Karolkowej tworzą formę szerokiej podkowy. Na prawym skrzydle jest pluton "Motyla", w centrum pluton "Głoga", a na lewym skrzydle oddział por. "Lalki". "Mały" z dwoma rkm stoi w pogotowiu, by wspierać najbardziej zagrożony odcinek. Ja stoję z miotaczami w bramie naprzeciw barykady.

Za: Tamże, s. 37-38.

Z racji mojej funkcji oficera broni odwiedziłem ponownie walczące pododdziały batalionu "Czata 49". Por. "Motyl" bronił się w budynku na rogu Karolkowej i Żytniej. Niemcy nacierali z dwóch stron- Karolkową od Wolskiej i Żytnią od Młynarskiej. Cały narożnik znajdował się od ogniem czołgów. Chłopcy "Motyla" siedzieli twardo w dobrze już nadgryzionym przez czołgi domu, ale w miarę walki przenosili się na coraz niższe piętra. W tym samym czasie por. "Piotr" bronił barykad zamykających dostęp do rejonu rozmieszczenia "Czaty" 49". Z podziwem patrzyłem na postawę "wołyniaków", którzy mimo ciężkich strat nie rezygnowali z walki.

Za: Z. Jędrzejewski, Od września do września, Warszawa 1989, s. 104 [opis "Jędrasa" odnosi się do dnia 7 sierpnia].

Baon "Czata" zajmował stanowiska okrakiem na ulicy Karolkowej. Prawe skrzydło na cmentarzu ewangelickim, lewe wzdłuż ulicy Okopowej. Dowódca baonu mjr Witold" objął dowództwo całości odcinka, a w jego zastępstwie ja dowodziłem chwilowo "Czatą".

Na prawym skrzydle miałem oddział por. "Motyla", na lewym mój własny, którym dowodził przejściowo por. "Głóg". "Miecz" z oddziałem harcerskim był w odwodzie.

Za: T. Wierzejski, Kto jeśli nie łączniczka [w:] Drogi Cichociemnych, Warszawa 2008, s. 311.

Pierwsze pytania, które pojawiają się po lekturze tych fragmentów to:

- gdzie dokładnie stacjonował oddział "Piotra"?

- które budynki zajmował w rzeczywistości "Głóg"?

Ze względu na to, że nie znam odpowiedzi, idziemy dalej. Starcie ranne do jakiego doszło na skrzyżowaniu Karolkowej z Żytnią, kiedy to zniszczony/uszkodzony został czołg i pojazd pancerny, nie przysparza większych problemów. Problemem dla mnie staje się dzień następny. Otóż według np. Bartosza Nowożyckiego [Batalion Armii Krajowej "Czata 49" w Powstaniu Warszawskim, Warszawa 2008, s. 50] oddział został odesłany w nocy z pozycji na Karolkowej a jego stanowiska zajął baon "Pięść" (identycznie jak rankiem 6 sierpnia, kiedy na rogu Górczewskiej-Młynarskiej-Leszna został zluzowany oddział "Czaty" właśnie przez "Pięść"). Wersję tę można znaleźć również u Kirchmayera [Powstanie Warszawskie, Warszawa 1984, s. 288, 292], Przygońskiego [Powstanie Warszawskie w sierpniu 1944 r. T. I, Warszawa 1980, s. 405] oraz Borkiewicza [Powstanie..., s. 138]. Jednak kompletnie nie pasuje mi to do wersji, jakie znaleźć można u "Zgody" i "Leszka" we wspomnieniach. Obaj bardzo podobnie opisali wydarzenia, do których wedle ich wersji miało dojść 8 sierpnia między 10-11 (choć L. J. Wójcicki opisuje to pod datą 9 sierpnia, ale u niego w pamiętniku jest trochę rzeczy przesuniętych, niemniej opis zgadza się... ze "Zgodą"). Co więcej, u Borkiewicza [tamże, s. 139] znajdujemy informację, iż 8 sierpnia zniszczony został czołg. Autorem trafienia z PIATa był kpr. podch. "Długi" z "Czaty". Tak więc mamy wycofanie baonu w rejon Mireckiego jako odwód kilka godzin przed interesującym nas atakiem niemieckim, pozycje na skrzyżowaniu Karolkowej i Żytniej obsadzone przez "Pięść", dokładne opisy walki autorstwa dwóch żołnierzy "Czaty" i trafienie czołgu npla przez żołnierza tegoż baonu. I teraz pytania:

- czy cały baon został wycofany?

- jeśli nie cały, to czy wiemy jakie oddziały dokładnie zostały (tylko "Głóg" z "Motylem"?)?

- jeśli cały baon wycofano, to czy został on rzucony do pomocy ludziom "Okonia" w momencie niemieckiego szturmu,a jeśli tak to kiedy?

- a może to autorzy podani wcześniej się mylą?

I ostatnia chyba sprawa (na razie przynajmniej). Czy ów czołg został zniszczony, czy jedynie uszkodzony? W swoich wspomnieniach "Zgoda" pisał, że maszyna została zniszczona. Więcej nawet, bowiem niedługo potem "Długi" miał zniszczyć drugą maszynę. Ale już w dzienniku bojowym "Radosława" brak informacji na ten temat. Jest jedynie podane pod godziną 10:23, iż rozpoczął się niemiecki atak z udziałem czołgu, a już o 11, że czołg ten wycofał się z akcji ostrzelany przez "naszą artylerię". A wiemy przecież, że w dzienniku odnotowywano trafienia pojazdów wroga, jak chociażby 8:30 dn. 6 sierpnia (róg Górczewskiej-Młynarskiej-Leszna) czy też z 6:45 dn. 7 sierpnia (róg Żytniej i Karolkowej). I tak się zastanawiam, czy przypadkiem akcja z 7 sierpnia nie została przez wszystkich wymienionych autorów łącznie ze "Zgodą" i "Leszkiem" przesunięta o 24 (w przypadku L. J. Wójcickiego o 48) godziny do przodu?

Tak czy inaczej, ja niewiele z tego rozumiem. Ufam, że trafi się ktoś mądry, kto mi to wyjaśni ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Albinos   

W kwestii uzupełnienia źródeł i relacji co do walk na Karolkowej. Otóż jak podaje R. Śreniawa-Szypiowski [Barykady Powstania Warszawskiego 1944, Warszawa 1993, s. 342], po południu dn. 7 sierpnia czołg został zniszczony przez Tadeusza Sobolewskiego "Beyzyma" vel "Bejzyma" z plutonu "Motyla". W nocy pojazd miał zostać odciągnięty przez Niemców przy pomocy innego wozu bojowego. Żeby jednak nie było tak wesoło, informacja ta więcej miesza niż prostuje. Otóż z relacji, które dotąd znałem, czołg miał zostać trafiony przez kpr. podch. "Długiego" (zgadza się jedynie przydział do plutonu por. Ścibor-Rylskiego). No i ta godzina. Dziennik zgrupowania podaje wczesne godziny ranne, relacja "Zgody" godziny przedpołudniowe, a Śreniawa-Szypiowski, że po południu. I jak tu się nie pogubić...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Albinos   

Podałem listę pozycji wartych uwagi w temacie powstańczej Starówki, a teraz podobna dt. Woli:

Opracowania ogólne:

Przygoński A., Powstanie Warszawskie w sierpniu 1944 r. T. 1, Warszawa 1980, ss. 460;

Przygoński A., Z problematyki Powstania Warszawskiego, Warszawa 1964, ss. 268;

Urbanek B., Pielęgniarki i sanitariuszki w Powstaniu Warszawskim 1944 r., Warszawa 1988, ss. 536;

Tarczyński J., Pojazdy Powstańców Warszawskich 1944, Warszawa 2009, ss. 168;

Podlewski S., Wolność krzyżami się znaczy, Warszawa 1989, ss. 592;

Podlewski S., Przemarsz przez piekło, Warszawa 1957, ss. 719;

Leszczyński K., Heinz Reinefarth, Poznań 1961, ss. 92;

Bartoszewski W., Prawda o von dem Bachu, Poznań 1961, ss. 104;

Malinowski K., Żołnierze łączności walczącej Warszawy, Warszawa 1983, ss. 372;

Barykady Powstania Warszawskiego 1944, red. Śreniawa-Szypiowski R., Warszawa 1993, ss. 464;

Mórawski K., Oktabiński K., Świerczek L., Wola. Warszawskie Termopile 1944, Warszawa 2000, ss. 231;

Powstańcze miejsca pamięci. Wola 1944, pod red. Utracka K., Warszawa 2009, ss. 114;

Bartelski L.M., Walki powstańcze na Woli (1-5 VIII 1944 r.) [w:] Dzieje Woli, red. Kazimierski J. [i in.], Warszawa 1974, s. 385-407;

Tarczyński M., Powstanie Warszawskie na Woli [w:] Historia Woli, red. Mórawski K., Warszawa 2000, s. 191-199;

Ney-Krwawicz M., Komenda Główna Armii Krajowej 1939-1945, Warszawa 1990, ss. 524;

Monografie oddziałów i punktów oporu:

Żbikowski J., Zgrupowanie Armii Krajowej "Leśnik". Geneza i szlak bojowy w Powstaniu Warszawskim, Warszawa 2007, ss. 261;

Nowożycki B., Batalion Armii Krajowej "Czata 49" w Powstaniu Warszawskim, Warszawa 2008, ss. 207;

Niżyński L., Batalion "Miotła", Warszawa 1992, ss. 436;

Bielecki R., Batalion harcerski >>Wigry<<, Warszawa 1991, ss. 332;

Bielecki R., "Gustaw"-"Harnaś". Dwa powstańcze bataliony, Warszawa 1989, ss. 600;

Bielecki R., Kulesza J., Przeciw konfidentom i czołgom, Warszawa 1996, ss. 504;

Kaczyńska D., Byli żołnierzami Parasola, Warszawa 1985, ss. 331;

Wyganowska-Eriksson A., Pluton Pancerny Batalionu "Zośka" w Powstaniu Warszawskim, Gdańsk 2010, ss. 480;

Borkiewicz-Celińska A., Batalion "Zośka", Warszawa 1990, ss. 844;

Stachiewicz P., "Parasol". Dzieje oddziału do zadań specjalnych Kierownictwa Dywersji Komendy Głównej Armii Krajowej, Warszawa 1984, ss. 808;

Chojna W., Wierzyński S., Notatka z przebiegu działań powstańczych Zgrupowania "Radosław", Murnau 1945;

Śreniawa-Szypiowski R., Batalion "Czata 49" w Powstaniu Warszawskim, "Kronika Warszawy" 1/2 (1994), s. 159-190;

Wierzbicki M., Oddział Dyspozycyjny "A" KeDywu Okręgu Warszawskiego AK w Powstaniu Warszawskim, "WPH" 3/1994, s. 3-30;

Paszkowski Z., GL i AL na Woli [w:] Dzieje Woli, red. Kazimierski J. [i in.], Warszawa 1974, s. 409-411;

Mazurkiewicz S., Jan Mazurkiewicz "Radosław"-"Sęp"-"Zagłoba", Warszawa 1994, ss. 439;

Wspomnienia i dokumenty:

"Jeleniowcy". Wspomnienia żołnierzy Pułku AK "Jeleń", red. Kielanowski W., Herman S., Warszawa 1989, ss. 328;

Białous J., Walka w pożodze. Harcerski batalion Armii Krajowej "Zośka" w Powstaniu Warszawskim, Warszawa 2009 [kilka wydań], ss. 128;

Wójcicki L. J., Życie na stos. Pamiętnik z Powstania Warszawskiego 1944 r., Londyn 1985, ss. 152;

Jędrzejewski Z., Od września do września, Warszawa 1989, ss. 220;

Likiernik S., Diabelne szczęście czy palec boży?, Warszawa 1994, ss. 200;

Wierzejski T., Kto- jeśli nie łączniczka [w:] Drogi Cichociemnych, Warszawa 2008, ss. 311-315;

Jankowski S., Z fałszywym ausweisem w prawdziwej Warszawie. Wspomnienia 1939-1946. T. 2, Warszawa 1980, ss. 344;

Majorkiewicz F., Lata chmurne. Lata dumne, Warszawa 1983, ss. 360;

Majorkiewicz F., Dane nam było przeżyć. Szkice historyczne-wspomnienia-materiały, Warszawa 1972, ss. 383;

Pełnić służbę... Z pamiętników i wspomnień harcerek Warszawy 1939-1945, red. Zawadzka A., Zawadzka Z., Warszawa 1983, ss. 580;

Zbrodnie okupanta w czasie Powstania Warszawskiego w 1944 roku, red. Datner S., Leszczyński K., Warszawa 1962, ss. 444;

Bór-Komorowski T., Powstanie Warszawskie, Warszawa 2004 [kilka wydań], ss. 288;

Pamiętniki żołnierzy baonu "Zośka", red. Sumiński T., Warszawa 1986 [kilka wydań], ss. 639;

Klimaszewski T., Verbrennungskommando Warschau, Warszawa 1984, ss. 171;

Documenta occupationis teutonicae, t. 2: Zbrodnia niemiecka w Warszawie 1944 r., red. Serwański E., Trawińska I., Poznań 1946, ss. 248;

Powstanie Warszawskie 1944. Wybór dokumentów, t. 1: preliminaria operacyjne - natarcie Powstańców i opanowanie miasta 31 VII-4 VIII 1944, red. Matusak P., Warszawa 1997, ss. 472;

Powstanie Warszawskie 1944. Wybór dokumentów, t. 2.1: okres przejściowy 5-7 VIII 1944, red. Matusak P., Warszawa 2001, ss. 312;

Powstanie Warszawskie 1944. Wybór dokumentów, t. 2.2: okres przejściowy 8-10 VIII 1944, red. Matusak P., Warszawa 2002, ss. 320;

Powstanie Warszawskie 1944. Wybór dokumentów, t. 3: okres przejściowy 11-14 VIII 1944, red. Matusak P., Warszawa 2003, ss. 402;

Powstanie Warszawskie 1944. Wybór dokumentów, t. 6: 22-24 VIII 1944, red. Matusak P., Warszawa 2004, ss. 302;

Dziennik bojowy oddziału dyspozycyjnego "A" Kedywu Okręgu Warszawa Armii Krajowej: Warszawa 1-30 sierpnia 1944, red. Rybicka H., Warszawa 1994, ss. 144;

Ludność cywilna w Powstaniu Warszawskim, t. 1.1: Pamiętniki. Relacje. Zeznania, red. Drozdowski M. M., Maniakówna M., Strzembosz T., Warszawa 1974, ss. 556;

Ludność cywilna w Powstaniu Warszawskim, t. 1.2: Pamiętniki. Relacje. Zeznania, red. Drozdowski M. M., Maniakówna M., Strzembosz T. Warszawa 1974, ss. 712;

Ludność cywilna w Powstaniu Warszawskim, t. 2: Archiwalia, red. Getter M., Janowski A., Warszawa 1974, ss. 796;

Ludność cywilna w Powstaniu Warszawskim, t. 3: Prasa, druki ulotne i inne publikacje powstańcze, red. Bartoszewski W., Dobroszycki L., Warszawa 1974, ss. 580;

Życie w powstańczej Warszawie. Sierpień-wrzesień 1944. Relacje-dokumenty, red. Serwański E., Warszawa 1965, ss. 372;

Zawodny J. K., Uczestnicy i świadkowie Powstania Warszawskiego. Wywiady, Warszawa 2004, ss. 428;

Iranek-Osmecki K., Powołanie i przeznaczenie. Wspomnienia oficera Komendy Głównej AK, Warszawa 2004, ss. 608;

Bukalska P., Aronson S., Rysiek z KeDywu. Niezwykłe losy Stanisława Aronsona, Kraków 2009, ss. 328;

Rybicki J. R., Notatki szefa warszawskiego KeDywu, Warszawa 2003, ss. 241.

Także jak widać także tutaj jest tego trochę, choć i w tym przypadku można znaleźć jeszcze całkiem sporo ciekawych rzeczy. Nie piszę tutaj o wywiadach dostępnych w AHM MPW, bo tego jest naprawdę dużo. W razie pytań czy uwag zapraszam tutaj.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Albinos   

Dotychczas byłem święcie przekonany, że z Ulrychowa zajętego w ostatniej niemal chwili przez Niemców Powstańcom nie udało się wynieść żadnej broni. A tymczasem:

Po wydaniu rozkazów i omówieniu sposobu, jak mają się zachowywać kadrowcy poruszając się po mieście, jedna grupa z "Harrym", posiadająca krótką broń, udała się tramwajem do Ulrychowa, do zakonspirowanych magazynów broni.

[...]

Około godziny 16.20 przybyła grupa powstańców z "Harrym", przynosząc broń w jutowych workach. Była jej bardzo mała ilość, ponieważ nie zdążono wszystkiego wynieść z terenów ogrodniczych, które z nieznanego powodu Wehrmacht zabezpieczył, uniemożliwiając wyniesienie całego uzbrojenia.

Za: A. Subocz, Zdrada. Wspomnienia z Powstania Warszawskiego - 1944, Londyn 1988, s. 7-8.

Ciekawe, jaką część uzbrojenia z Ulrychowa jednak udało się wyciągnąć...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Albinos   

Fragment krótkich wspomnień Wacława Stykowskiego "Hala", podczas walk na Woli dowódcy 2 Rejonu III Obwodu AK Wola, a przed 1 sierpnia dodatkowo kwatermistrza Komendy Okręgu [W. Stykowski, W pierwszym dniu..., "Stolica" nr 31(1443)/1975, s. 16]:

Po powrocie do domu zastałem rozkaz dowódcy III Obwodu - Wola majora "Waligóry" (Jan Tarnowski) wzywający mnie na odprawę w lokalu przy ul. Działdowskiej 7. Stawiłem się punktualnie o godzinie 14.00. Moją uwagę przykuł posępny nastrój obecnych oficerów, przybyłych przede mną. "Waligóra" siedział przy stole z twarzą tragiczną i smutną (...).

"Waligóra" rozpoczął od zbędnego przypomnienia, że zbliża się godzina "W", na którą oczekiwaliśmy od lat i czyniliśmy do niej mozolne przygotowania. Następnie, kolejno składaliśmy meldunki i wyrażaliśmy własne opinie. Porucznik "Balbo", któremu przypadało zadanie opanowania koszar lotniczych położonych na skraju Boernerowa - nie widział realnych możliwości ataku na te obiekty. Wyjaśnił, że wróg w ostatnich dobach zajął pod kwatery cały teren Ulrychowa i usadowił się czołgami na magazynach broni, co spowodowało, że oddziały nie mogą zebrać się na wyznaczonych stanowiskach ani też, co szczególnie pogarszało sytuację, nie można sięgnąć po broń. W tej sytuacji czynne wystąpienie żołnierzy I Rejonu zostało przekreślone. W drugiej kolejności zabrał głos kapitan "Stefan". Zawsze spokojny, tym razem kategorycznie oświadczył, że jeśli dowodzone przez niego pododdziały mają wystąpić zbrojnie o godzinie 17.00, domaga się natychmiast broni i amunicji, przyrzeczonej przez dowództwo Obwodu.

- Z gołymi rękami nie można zdobywać umocnionych obiektów - zakończył kapitan "Stefan" i zażądał kategorycznej odpowiedzi na pytanie: czy i kiedy otrzyma broń i amunicję.

"Waligóra", przyparty do muru słowami brzmiącymi jak oskarżenie pod adresem dowództwa Obwodu, głosem cichym i załamanym przyznał, że nie dysponuje żadnymi zapasami broni i amunicji, gdyż całość uzbrojenia znajdowała się na terenie i w dyspozycji porucznika "Balbo".

Nastrój przygnębienia i bezradności przerwał porucznik "Wilnianin" (Jerzy Dominik) oświadczając:

- Trudno, w tej sytuacji nic poradzić nie możemy. Na kapitanie "Halu" i jego oddziałach spoczywa honor Woli!

Ożywił się na chwilę "Waligóra", podchwycił wypowiedź "Wilnianina" i dodał od siebie, zwracając się do mnie:

- Tak, kapitanie "Hal", honor Woli leży tylko w pańskich rękach. Musi pan rozpocząć działanie.

Przyznam, że mam lekkie wątpliwości co do tego, czy faktycznie użyto takich słów na tamtej odprawie, ale ta po raz kolejny pojawiająca się sprawa niemieckich jednostek na Ulrychowie nie daje mi spokoju. Broń jaka tam się znajdowała miała stanowić zaopatrzenie dla dwóch z trzech rejonów. Przecież to aż prosiło się o to, aby stracić tę broń w wyniku jakiejś nieprzewidzianej sytuacji, co też w rzeczywistości nastąpiło. Orientuje się ktoś od kiedy dokładnie AK trzymała tam broń i amunicję, oraz czy fakt składowania tam, w jednym miejscu niemalże, sprzętu dla sporej części Obwodu nie wywoływał jakichś wątpliwości czy to dowództwa Okręgu, czy też w samym Obwodzie? Może były jakieś inne propozycje co do ukrycia tej broni?

Tutaj tekst ogólnie bardzo podobny. Miejscami inaczej napisane, ale ogólnie jest chyba nawet więcej niż w artykule ze "Stolicy": http://kapitanhal.blogspot.com/p/powstanie-warszawskie.html

W obu tekstach jest jeszcze jedna rzecz, która zwraca uwagę, choć fakt faktem nie jest to nic, co nie zostałoby nadmienione w innych opisach Powstania na Woli. Kapitan Stykowski o Zgrupowaniu "Radosława" dowiedział się dopiero 2 sierpnia. Kiedy Obwód Wola przystępował do walki nie miał zielonego pojęcia o tym, że tuż obok siebie ma najsilniejsze zgrupowanie powstańczej Warszawy. Bez wątpienia jeden z najpoważniejszych błędów i niedopatrzeń dowództwa Powstania (pomijając już kwestię tego, czy samo rozpoczęcie walk nie było błędem).

Share this post


Link to post
Share on other sites
Albinos   

Temat wyjścia "Radosława" z Woli poza miasto był roztrząsany już nie raz, przy wielu różnych okazjach. Jednak nie tylko Jan Mazurkiewicz myślał nad takim rozwiązaniem sytuacji. Kiedy 2 sierpnia ppłk Franciszek Rataj "Paweł", dowódca odwodu Okręgu Warszawskiego AK, zwołał naradę swoich oficerów, doszło do małej sprzeczki między szefem sztabu, rtm. Alexandrem Lossow-Niemojowskim "Alikiem", a dowódcą batalionu "Wigry", por. Eugeniuszem Konopackim "Trzaską". Ten pierwszy uważał, że opuszczenie Warszawy i przejście do Kampinosu będzie najlepszym możliwym wyborem w sytuacji, w jakiej się znaleźli. Z kolei "Trzaska" po tym, jak zorientował się, że na Woli za "sąsiadów" mają oddziały "Radosława", które już znał, obstawał za tym, aby jednak pozostać. Sam "Paweł" nie będąc pewnym tego, co należy dalej robić wysłał tego samego dnia około 10:30 łącznika (strz. Jan Pawłowski, sam się zgłosił do "Pawła") do "Montera" do Śródmieścia, aby przekazał mu meldunek dt. obecnej sytuacji oddziałów "Pawła" i wydał polecenia, co dalej robić. Ponoć A. Chruściel tak się ucieszył z tego, że odnalazły się jego baony odwodowe, że aż sam wręczył łącznikowi pistolet FN. Jednocześnie polecił przekazać F. Ratajowi, że ma pozostać na cmentarzu Ewangelickim i współpracować z "Radosławem", ale bez wdawania się w jakieś ciężkie walki. Tymczasem obawiający się tego, z jakim to rozkazem może wrócić łącznik, rtm. "Alik" chciał wymóc na "Pawle" wydanie rozkazu wymarszu. Bał się bowiem, że po pierwsze lada chwila Niemcy zamkną pierścień wokół miasta i wtedy pozostanie już tylko walczyć w mieście i narazić się na zagładę, a po drugie, że "Monter" może rozkazać powrót na Starówkę. W końcu udało mu się osiągnąć swój cel. Około godziny 13 dowódca odwodu OW AK polecił ogłoszenie gotowości marszowej w baonach "Antoni" i "Wigry". Jednak do wyjścia z miasta było jeszcze daleko. Najpierw trzeba było znaleźć odpowiednią trasę. Wiedziano, że kierunek na Obozową i Powązkowską odpada, bo tam są Niemcy. Postanowiono spróbować przejść Górczewską. I tutaj rozpoczyna się dramat patrolu ppor. Juliusza Chomicza "Julka".

Według danych podanych przez Roberta Bieleckiego ["Gustaw"-"Harnaś". Dwa powstańcze bataliony, Warszawa 1989] patrol liczył łącznie z "Julkiem" 16 ludzi. Tymczasem Stanisław Podlewski [Wolność krzyżami się znaczy, Warszawa 1989, s. 424] podaje, iż było to 15 ludzi. Co do uzbrojenia, to wedle Podlewskiego mieli mieć na stanie 3 "Błyskawice", 6 kb, kilka pistoletów i kilkanaście granatów. Poniżej podaję skłąd patrolu według R. Bieleckiego:

1. Juliusz Chomicz "Julek", poległ 2 sierpnia

2. Olgierd Idźkowski "Olgierd", przeżył

3. Bogusław Wolski "Boguś", poległ 16 września

4. Zdzisław Tyrcha "Zdzisiek", poległ 24 sierpnia

5. Tadeusz Tan "Tadek", przeżył

6. Tadeusz Prosiński "Tadek", poległ 5 sierpnia

7. Artur Jacyna "Artur", poległ 2 sierpnia

8. Zbigniew Jacyna "Zbyszek", poległ 2 sierpnia

9. Henryk Pyżykowski "Henio", poległ 2 sierpnia

10. Janusz Ruśkiewicz "Janusz", poległ 2 sierpnia

11. Władysław Janocha "Władek", poległ 2 sierpnia

12. Dobiesław Szamejt "Dobek", poległ 2 sierpnia

13. Andrzej Sommer "Andrzej", przeżył

14. Janusz Wiśniowski "Januszek", przeżył

15. Mirosław Michalski "Mirek", poległ 2 sierpnia

16. Stefan Nadratowski "Stefan", poległ 2 sierpnia

Wszyscy, którzy polegli 2 sierpnia polegli właśnie podczas tego patrolu. Łącznie 9 osób, Powstanie przeżyły 4 z 7, które uratowały się wówczas. Ruszyli z cmentarza Ewangelickiego. Wcześniej przed kaplicą Halpertów mieli zbiórkę. Wspomniany rtm. "Alik" mówił im, jak ważne stoi przed nimi zadanie, i jaki to zaszczyt, że mogą wziąć w nim udział. Nie podaje żadnych szczegółów, nie wyznacza kierunku marszu. Gdy któryś z ludzi wyznaczonych do zadania zadał mu pytanie, ten - jak napisał S. Podlewski - zbył je byle czym. Weszli na Górczewską, na wysokości Staszica zatrzymali się. Ich dowódca rozmawiał z dowódcą barykady. Nie dowiedział się od niego jednak niczego, co mogłoby mu pomóc w wykonaniu zadania. Żadnych danych nt. nieprzyjaciela. Kiedy przekroczyli Płocką weszli na teren kontrolowany przez Niemców. Płocka stanowiła wtedy granicę obszaru opanowanego przez Powstańców na Woli. Od strony Wolskiej zostali ostrzelani wówczas po raz pierwszy. Dalej posuwali się skokami, aż w końcu dotarli do nasypu kolejowego przecinającego Górczewską tuż za Sokołowską. Tutaj bardzo szybko zostali zaatakowani przez znacznie silniejszego wroga, oddział rozproszył się. Z jednej strony Niemcy idący Górczewską zza wiaduktu, z drugiej strażnica górująca nad nasypem, a z trzeciej ostrzał od strony kościoła św. Wojciecha (Podlewski mylnie podał, że był to kościół na Nowolipkach). Nie wdając się w dalsze szczegóły - jakby ktoś był zainteresowany przebiegiem wydarzeń moze zajrzeć do: R. Bielecki, "Gustaw"..., s. 155-163; S. Podlewski, Wolność..., s. 423-426 (oczywiście jakby ktoś był szczególnie zainteresowany tematem, a nie miał dostępu do tych publikacji, to w wolnej chwili mogę opisać całość) - chciałbym tylko zająć się paroma kwestiami.

Przede wszystkim, ilu ludzi wróciło na cmentarz Ewangelicki. Podlewski podał, iż zaledwie czterem osobom udało się to, podczas gdy Bielecki wymienia z imienia i nazwiska aż sześć (w zasadzie siedem, ale sześć z samego patrolu, o tej siódmej osobie za chwilę): Tadeusz Tan i Zdzisław Tyrcha, którzy wrócili jako pierwsi; dalej Bogusław Wolski; po nim Olgierd Idźkowski i Andrzej Sommer (nie sam); w końcu Tadeusz Prosiński, który najprawdopodobniej jako ostatni wycofywał się od wiaduktu. Widział, jak Niemcy łapią Janusza Ruśkiewicza i Władysława Janochę, po czym prowadzą za wiadukt i tam zabijają razem z grupą ludności cywilnej. On sam schował się w jednym z mieszkań, gdzie rozebrał się i położył do łóżka, żeby w razie czego mieć wytłumaczenie co tam robi. Niemcy znaleźli go. Zaczął im tłumaczyć, że jest chory i dlatego leży w łóżku. Oni jednak nie uwierzyli mu. Wyprowadzili go na zewnątrz, i najprawdopodobniej gdyby nie chwila nieuwagi żołnierzy, którzy go pilnowali, a i on zostałby rozstrzelany. Na szczęście udało mu się uciec i dostać do swoich. Nikt do końca nie wie, jaki był ostateczny los Dobiesława Szamejta, Henryka Pyżykowskiego oraz Mirosława Michalskiego, jednak najprawdopodobniej i oni zginęli. Podobnie jak i Prosiński, tak i Janusz Wiśniowski miał dużo szczęścia tamtego dnia. Odcięty od reszty oddziału ratował się na własną rękę. Widząc grupę Niemców stojących na Sokołowskiej zaczął biec w ich stronę. Oni jednak weszli do bramy, chwilę później zabijając kilku towarzyszy Wiśniowskiego. On jednak miał wolną drogę. Dobiegł do skrzyżowania Górczewskiej i Sokołowskiej, przebiegł pod wiaduktem na drugą stronę, po czym opuścił Warszawę. Wedle Podlewskiego został złapany przez Niemców i wysłany do obozu pracy, ale wojnę przeżył.

I w końcu ta ostatnia osoba, która nie należała do patrolu, a wróciła z Andrzejem Sommerem na cmentarz Ewangelicki - Maria Paciorek. W dniu wybuchu Powstania miała 22 lata, mieszkała na Ulrychowie, ale walki zastały ją poza domem, właśnie na Górczewskiej w rejonie wiaduktu. Była świadkiem tragicznego końca patrolu "Julka". Z własnej woli próbowała pomóc tym ludziom, mimo że sama naraziła się przy tym na śmierć (i gdyby nie postawa jednego z oficerów niemieckich, to pewnie podzieliłaby los większości tego patrolu). Razem z Andrzejem Sommerem zawiozła do szpitala Wolskiego Zbigniewa Jacynę (odprowadził ich wspomniany oficer). Chciała również pomóc Mirkowi Michalskiemu, ale ten nawet nie chciał, aby mu pomagać, wiedział, że ciężko ranny i tak niedługo umrze - miał rozpruty brzuch. Po dostarczeniu "Zbyszka" do szpitala razem z "Andrzejem" poszła na cmentarz Ewangelicki, a później sama wróciła na Ulrychów. Jednak już kilka godzin później ponownie była na Woli. Jak sama mówiła nie potrafiła usiedzieć, coś ją ciągnęło do ludzi, z którymi przeżyła tak tragiczne chwile. W drodze na cmentarz Ewangelicki poszła do szpitala Wolskiego. Tam dowiedziała się, że "Zbyszek" zmarł. Kiedy przyszła już do oddziału dostała od chłopaków pseudonim "Aniela". Tak nazywała się ich kompania. Jej pseudonim był wyrazem wdzięczności za to, co dla nich zrobiła.

I jeszcze tablica umieszczona obok klatki wejściowej do budynku przy Górczewskiej 45, domu znajdującego się na skrzyżowaniu Górczewskiej z Sokołowską: http://www.potempski.com/Stanislaw/tablica.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.