Skocz do zawartości
  • Ogłoszenia

    • Jarpen Zigrin

      Zostań naszym fanem. Obserwuj nas w social mediach : )   12/11/2016

      Daj się poznać jako nasz fan oraz miej łatwy i szybki dostęp do najnowszych informacji poprzez swój ulubiony portal społecznościowy.    Obecnie można nas znaleźć m.in tutaj:   Facebook: http://www.facebook.com/pages/Historiaorgp...19230928?ref=ts Twitter: http://twitter.com/historia_org_pl Instagram: https://www.instagram.com/historia.org.pl/
    • Jarpen Zigrin

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum   12/12/2016

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum. Krótki przewodnik o tym, jak poprawnie pisać i cytować posty: http://forum.historia.org.pl/topic/14455-przewodnik-uzytkownika-jak-pisac-na-forum/
Furiusz

Rozwody w starożytności

Rekomendowane odpowiedzi

Furiusz   

Taka ciekawostka - znamy sporo kontraktów małżeńskich, neobabilońskich, datowanych na okres VII-III wiek aC, w których zapisane jest prawo do rozwodu. W zdecydowanej większości z inicjatywy mężczyzny. Mamy też nieliczne przypadki gdy prawo inicjatywy rozwodowej przyznano także kobiecie - M.T. Roth, Babylonian marriage agreements : 7th-3rd centuries B.C., "Alter Orient und Altes Testament" t.22 (1989).

Również Żydzi instytucje rozwodu znali. Odrzucił ją jednak Jezus a co za tym idzie i chrześcijaństwo. Ciekawe jest jednak to, że i w tzw papirusach z Qumran można znaleźć ślady tego, że część społeczności żydowskiej odrzucała rozwód jako naleciałość i zanieczyszczenie prawdziwej religii przez wtręty babilońskie - M.J. Geller, Early Christianity and the Dead Sea Scrolls, "Bulletin of the School of Oriental and African Studies, University of London", t. 57, z. 1 (1994), s. 82-86

Zapraszam do dyskusji na temat kwestii rozwodów w starożytności.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach


Furiusz   

Generalnie nie pamiętam - mogę wskazać na tekst S. Treggiari, Divorce Roman Style: How Easy and how Frequent was it? [w:] Marriage, Divorce, and Children in Ancient Rome, pod red. B. Rawson, Oksford 1991, s.31-46. Generalnie to co zapamiętałem z tego tekstu to to, że sporo zmieniało się w czasie ale rozwód generalnie był sprawą prywatna i jako takiej nie ingerowało tu państwo ze swoimi urzędnikami (co pewnie mogło prowadzić do zamieszania). Do tego o rozwód było chyba prosto, prościej w każdym razie mężczyźnie ale w końcu i kobiety otrzymały prawo do inicjatywy rozwodowej (chyba już po Auguście bo on wydał na temat małżeństw ustawę).

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
fodele   

Kreta, "Kodeks z Gortyny" z końca VI w.p.n.e.:

Kolumna II: Jeśli mąż i żona rozwodzą się, kobieta zatrzymuje własny majątek, z którym weszła w małżeństwo, a także połowę dochodów, które pochodzą z tego majątku. Zatrzymuje również połowę wykonanego rękodzieła, a także 5 staterów jeśli to mąż winien jest rozwodu. Jeśli jednak mąż twierdzi, że to nie on jest przyczyną, wtedy orzeka zaprzysiężony sędzia.

Kolumna III:Jeśli kobieta weźmie coś więcej z majątku męża zapłaci grzywnę w wysokości pięciu staterów. Zwróci również to co zabrała. Ale jeśli będzie zaprzeczać, że wzięła więcej, mianuje się sędziego, który musi odebrać od niej przysięgę złożoną w imię bogini Artemidy w świątyni Amyklaion przed posągiem Łuczniczki.

Kolumna III: Jeżeli rozwódka urodzi, muszą przynieść dziecko przed oblicze jej byłego męża do jego domu w obecności trzech świadków. Jeżeli on (mąż) tego dziecka nie przyjmie będzie ono we władzy matki albo żywione albo wystawione.

:)

/tłumaczenie własne, więc bardzo niedoskonałe/

Edytowane przez fodele

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Pierwszym rozwodnikiem w Rzymie miał być Spurius Carvilius Ruga, który oddalił swą małżonkę jako, że nie mogla mu dać potomstwa. Na www.naukawpolsce.pap.pl jest wywiad z Anną Tarwacką poświęcony rozwodom we wczesnym Rzymie, zatytułowany: "Starożytni Rzymianie mogli bezkarnie poniżać żony i mordować swoje dzieci". Co ciekawe Ruga miał tym rozwodem ściągnąć na siebie powszechne oburzenie.

Co do prawa to był nakaz wzięcia rozwodu z osobą, która została skazana za cudzołożenie.

O osobie "pierwszego rozwodnika":

tejże, "Rozwód Carviliusa Rugi. Czy naprawdę pierwszy?", "Czasopismo Prawno-Historyczne", 54, 1/2002

A. Watson "The Divorce of Carvilius Ruga", "Tijdschrift voor Rechtsgeschiedenis", Vol. 33, nr. 1, 1965

A. Jacobs "Carvilius Ruga v Uxor: A famous Roman divorce", "Fundamina", 15.2/2009.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Nieco parafrazując ostatni wpis w tym temacie: pośród powodów dla jakich mężczyzna w dawnej społeczności rzymskiej mógł wystąpić o rozwód... był zapach!

Oczywiście nie chodziło o sam zapach, a raczej jakie informacje on niósł. Kiedy jeszcze Rzym nie był nawiedzany przez plagi rozwodów jedynym z powodów odesłania małżonki mógł być fakt, że pijała ona mocne wino.

"Pewną osobliwością dawnego rzymskiego prawa zwyczajowego, pochodzącą z pierwszych wieków rzeczypospolitej, był zakaz picia mocnego wina przez kobiety (...)

W każdym razie kobiety piły słabe wino zwane lora, wyrabiane z rodzynek i zaprawiane żywicą. Aby dać dowód wstrzemięźliwości, witając się z krewnymi całowały ich w usta (...)

Było to też jedną z przesłanek rozwodu polegającego na odesłaniu żony do ojca".

/A. Pikulska-Robaszkiewicz "Ustawowa regulacja obyczajów w prawie rzymskim", "Studia Iuridica", XXXVII, 1999, s. 215/

Natomiast co do tych przyczyn "zapachowych" (i nie tylko) w dawnym judaizmie:

"Choć Prawo nie zezwalało kobiecie występować z inicjatywą rozwodu, w praktyce także ona mogła być inicjatorką. Według traktatu misznaickiego Edujot 2,3 rabbi Hanina zezwalał kobiecie na wypisanie dokumentu rozwodowego, który jednak musiał być podpisany przez męża. W pewnych przypadkach można było prawnie zmusić męża do wystawienia dokumentu rozwodowego, wtedy mianowicie, gdy cierpiał on na pewne schorzenia, np. trąd, wykonywał zawód związany ze smrodem, np. zbierający nieczystości (śmieciarze), obrabiający miedź, garbarze, grabarze, gdy mąż dłuższy czas nie dbał o utrzymanie żony; gdy mąż nie mógł (z racji impotencji lub innych powodów) lub nie chciał współżyć; gdy zakazał jej na okres kilku miesięcy odwiedzania domu rodziców; gdy mąż zmuszał żonę do złożenia ślubów, które stawiały ją w sytuacji przykrej lub uciążliwej, np. ślub nie odwiedzania domu ojca, nie udawania się na uroczystości weselne lub pogrzebowe, nie jedzenie pewnych potraw itp.; wreszcie sytuacja, w której on chciał wyemigrować poza ziemię izraelską, a żona nie chciała mu towarzyszyć".

/R. Bartnicki "Będą dwoje jednym ciałem. Małżeństwo w świetle Nowego Testamentu", s. 21/

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

W tradycji judaistycznej najczęstszym powodem rozwodu miał być brak potomstwa, natomiast trwały dyskusje co do innego powodu: ‘erwat dabar (Pwt 24:1). Mąż miał prawo rozwieść się jeśli znalazł u swej żony: "coś obrzydliwego, haniebnego". Spór co mogło to oznaczać toczyły dwie szkoły rabiniczne: Szammaia i Hillela.

W interpretacji pierwszej szkoły, kładziono nacisk na słowo: "`erwat", kobieta musiała zatem popełnić konkretny czyn hańbiący i jak podkreślano powód (do rozwodu) musiał być poważny a czyn miał naruszać zasady skromności. Lista tego typu występków była całkiem spora od cudzołóstwa do choćby wyjścia na ulicę w nieupiętych włosach.

Wedle szkoły rabina Hillela, istotniejszym słowem było: "dabar" - "coś". Wedle jego wykładni oznaczało to cokolwiek co czyniło w oczach mężczyzny kobietę ohydną, w myśl tej wykładni Żyd miał prawo zatem oddalić żonę choćby z tego powodu, że inna kobieta bardziej się mu spodobała.

Rzecz o tyle jeszcze bardziej skomplikowana, że termin: ‘erwat dabar to dosłownie "nagie narządy płciowe" (miejsca wstydliwe).

Autor książki "Rzym i Jerozolima. Zderzenie antycznych cywilizacji" - Martin Goodman, podaje przykład z literatury rabinicznej, jak to gmina, na wniosek kobiety zmusza jej męża by wręczył jej pozew rozwodowy. innymi słowy inicjatywa formalnie zawsze należała do męża.

Z literatury:

R. Pankiewicz "Rodzina i wychowanie w Palestynie rzymskiej w świetle tradycji biblijnej i późnojudaistycznej",

w: "Zeszyty Naukowe" Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Bydgoszczy, "Studia Pedagogiczne" pod red. J. Jundziłł, z. 18, 1992

"Życie społeczne w Biblii" red. G. Witaszek

W. Loader "Sexuality and Jesus Tradition".

,

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Ciekawy przypadek rozwodu, a raczej rozstania, następował kiedy rzymski obywatel dostawał się do nieprzyjacielskiej niewoli. Stawał się wtedy niewolnikiem, jednakże na mocy ius postliminii odzyskiwał pełnię swych praw z dwoma wyjątkami: possesio i matrimonium. Czyli jego małżeństwo nie było "wznawiane" automatycznie, jako że te było oparte na wyrażeniu woli - affectio maritalis.

Innymi słowy, zapewne niektóre Rzymianki, niezbyt szczęśliwe w swych związkach, mocno się modliły by ich małżonek choć na krótko trafił do niewoli.

:B):

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Odpowiadam sam sobie... :unsure:

Co do rozwodów w Rzymie:

Pierwszy rozwód z powodu winy żony miał miejsce w 231. r.p.n.e (!)

Repudium było to zerwanie małżeństwa przez jedną ze stron,

Divortium - za obopólną zgodą.

W przydaku coemptio lub usus nie było trudność z rozwodem. Po prostu mężczyzna odsyłał byłą już żonę do jej domu z całym jej dobrem. Tak jak w Grecji zresztą. Towarzyszyła temu formułka:

res tuas habeto, vade faras/exi - zabieraj swoje rzeczy i wynoś się.

"Schody" były dopiero wówczas jeżeli małżeństwo zostało zawarte na zasadach confarreatio. Na początku rozejść się można było tylko wobec zdrady ze strony żony. W III wieku p.n.e. bywały rozwody, które były umotywowane tym, że mąż wykazał winę żony. Musiał mieć powód uzasadniony prawnie dlaczego chce żonę odesłać. Zarzuty były rozpatrywane na naradzie familijnej. Obywatel, który bez powodu odesłał żonę lub nie zwołał narady mógł być nawet skreślony z listy senatorów.

W II w.p.n.e przełamano te zasady i podawano błache powody rozwodów. Np. fakt, że żona wyszła na ulicę z odsłoniętą twarzą. Pod koniec republiki rozwody były zjawiskiem powszechnym. Swobofa mężów pociągała za sobą większą swobodę kobiet, o której mam zamiar zaraz napisać w tym temacie.

Augustdążył do uregulowania rozwodów.

Ustawy ogłoszone przez niego przewidywały, że dla uzyskania rozwodu potrzeba decyzji jednego z małżonków w obecności 7 świadków. August troszczył się także o stan materialny rozwiedzionej. gdyż tutaj zapanowało bezprawie. Umożliwił dochodzenie żonie swych spraw co do spadku. Wprowadzono także zwyczaj libellus divortii dokument rozwodowy, który wysyłano do osoby zaintereoswanej zerwaniem małżeństwa.

Jeszcze dwa dokumenty papirusowe z epoki hellenistycznej:

Demetrus, córka Heraklejdesa, była mą żoną i dostarczałem jej wszystko, co należało, jak tylko mogłem. Ona jednak zniechęciła się do wspólnego życia i w końcu odeszła zabierając ze sobą moje rzeczy, których listę załączam. Dlatego proszę cię: riozkaż sprowadzić ją do ciebie, aby spotkało ją to na co zasłużyła i aby misiała oddać mi moje rzeczy.

Sulis, grabarz z okręgu Kysis, do Senapsais, córki Psaisa i Teos, grabarki z tego samego okręgu, pozdrowienia. Ponieważ jakiś zły rozbił nasze wspólne pożycie małżeńskie, ja, wyżej wymieniony Sulis, niniejszym potwierdzam, że przed odprawieniem jej otrzymałem w całośći... (tutaj oboje potwierdzają, że oddali sobie należne rzeczy)

nie będziemy w przyszłości występować przeciwko sobie wzajemnie w żadnej w ogóle sprawie żadnego rodzaju, czy to na piśmie, czy ustnie, bo nawet separacja jest bezwzględna.

Edytowane przez TyberiusClaudius

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

A czym się różniło: usus i coemptio od confarreatio, i dlaczego tylko w tym trzecim przypadku były "schody"?

(...)

Generalnie to co zapamiętałem z tego tekstu to to, że sporo zmieniało się w czasie ale rozwód generalnie był sprawą prywatna i jako takiej nie ingerowało tu państwo ze swoimi urzędnikami (co pewnie mogło prowadzić do zamieszania).

Ingerencje jednak były:

"Ustawa julijska zabraniała zawierania związków małżeńskich z kobietami skazanymi za cudzołóstwo pod groźbą kary przewidzianej za adulterium (D. 48,5,30(29),1). Znamion przestępstwa nie wyczerpywało zawarcie małżeństwa z kobietą oskarżoną o adulterium (D. 23,2,26; D.48,5,41(40),1; C. 9,9,9; C. 9,9,17). Zachowaniem zabronionym przez ustawę, podaje Papinian, było kontynuowanie pożycia małżeńskiego ze skazaną adultera. Małżonek chcący uniknąć sankcji karnych zobowiązany był przeprowadzić rozwód. Za „winną rozkładu pożycia małżeńskiego” uznawana była kobieta, co istotne z uwagi na ewentualne retentiones przysługujące mężowi z posagu".

/D. Stolarek "Ustawa julijska o karaniu za cudzołóstwa 5 tytuł 48 księgi Digestów. Tekst – tłumaczenie – komentarz", "Zeszyty Prawnicze" UKSW, 13,2, Warszawa 2013, s. 239/

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×