Jump to content

ciekawy

Moderator
  • Content count

    3,746
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by ciekawy

  1. Litości ... Winston Churchill został premierem Wielkiej Brytanii po ataku Niemiec na Belgię, Holandię, Luksemburg i Francję 10 maja 1940. A my tu dyskutujemy o okresie 9 miesięcy wcześniejszym ...
  2. Dobre pytanie. Bo (przynajmniej w teorii) - o "Nieodrobionej lekcji we wrześniu 1939 roku" wg R. Ziemkiewicza. Zakładam że Gryfon usiłuje się od nas dowiedzieć, co autor miał na myśli ...
  3. Otóż to. I na tym proponuję zakończyć ten wątek, wracając do meritum, czyli do 1939 roku.
  4. Jedną z największych, co do ilości ofiar, była zbrodnia dokonana na 300 jeńcach WP koło wsi Ciepielów w powiecie iłżeckim. Egzekucja przeprowadzona została w lesie państwowym pod Dąbrową, z dala od wioski. Miejscowa ludność słyszała o niej, lecz brak było naocznych świadków... Wyjaśnienie tej zbrodni nadeszło z najmniej oczekiwanej strony. W sierpniu 1950 Polska Misja Wojskowa d/s Badania Zbrodni Wojennych z siedzibą w Berlinie, otrzymała za pośrednictwem istniejącego jeszcze w owym czasie Konsulatu Polskiego w Monachium, anonimową przesyłkę, zawierającą 5 fotografii oraz dwustronicowy maszynopis w języku niemieckim, bez daty i podpisu... Oto dosłowna treść maszynopisu: "Nasze pierwsze starcie w Polsce. Dotychczasowe wydarzenia nie zdają się wróżyć niczego dobrego. Przedwczoraj nasz starszy sierżant z jadącego powoli samochodu zastrzelił ze swej "ósemki" jakiegoś 60- czy 70-letniego chłopa, który chciał zaprowadzić do obory swoją krowę, prawdopodobnie po to, by nie wałęsała się po szosie. Był bardzo dumny z tego wyczynu strzeleckiego, dokonanego - należy o tym pamiętać - z jadącego samochodu z odległości 12 metrów. Nie mogę po prostu tego zrozumieć. Zaledwie przed kilkoma tygodniami ożenił się i był taki czuły dla swojej żony, tak miły dla starych teściów. A może chciał trafić tylko w krowę? Niestety, pycha nie pozwoliła mu zamilczeć o tym strzeleckim wyczynie, nie można więc dojść do tego wniosku. Poza tym jako doświadczony starszy sierżant, który chce się dosłużyć stopnia oficerskiego, nie ryzykowałby w czasie marszu zastrzelić krowę, której nie mógłby oddać na zaopatrzenie wojska. Byłaby to przecież kradzież "własności wojskowej". Wobec tego, że kolumna wkrótce po strzale zatrzymała się, można było jeszcze ujrzeć, jak jakaś stara, szpakowata kobieta rzuciła się z płaczem na martwe ciało. Przypuszczalnie "bohater" zastrzeliłby również i tę kobietę, gdyby samochód akurat się nie zatrzymał, co oczywiście nadwerężyłoby jego "strzelecką sławę". Tego dnia wciąż jeszcze nie braliśmy udziału w żadnej akcji bojowej. Jedynie z prawego i lewego brzegu szosy widziało się powracających w pojedynkę rannych żołnierzy polskich z podniesionymi do góry rękami. Oberjäger K. zastrzelił z jadącej ciężarówki rannego żołnierza dlatego, że podniósł do góry tylko jedną rękę. Widziało się dokładnie, że prawa ręka żołnierza zwisała bezwładnie, gdyż całe jego prawe ramię było zmiażdżone. Oberjäger uczynił to z czystej żądzy strzelania. Widziałem, jak mierzył z automatu do tego człowieka, i krzyknąłem do niego z oburzeniem: "Oberjäger!" Wtedy opuścił automat. W 10 sekund później, kiedy akurat zwróciłem głowę przed siebie, rozległ się strzał. Polak się zwalił. K. nie mógł się jednak wyrzec strzału. Jak zdołam to zrozumieć? Takie to były bohaterskie wyczyny naszej kompanii, zanim jeszcze choćby jeden strzał padł w naszym kierunku. A teraz w lesie ciepielowskim, niedaleko przed Zwoleniem, w czołówce znajdowała się 11. kompania naszego batalionu. Posuwaliśmy się za nią. Słyszę ogień karabinów maszynowych. Czołówka jest ostrzeliwana. Wysiadać! Jakoś ogarnia mnie strach. Nie chcę nawet - to niedobrze być odważnym, jeśli nie wiadomo w jakim celu. Zdenerwowanie, rozkazy, tyraliera, 10. kompania na lewo od szosy. Robię to, co wszyscy. Wyczuwam niebezpieczeństwo, teraz mogę być zakatrupiony za karę, za moją niekonsekwentną postawę i to usuwa wszelkie uczucie strachu. Skradam się razem ze wszystkimi, lecz nie widzę żadnego Polaka. Strzelec, oparłszy na ramieniu karabin maszynowy, strzela jak wściekły. Brzęczą rykoszety. Teraz orientuję się, że Polacy także strzelają. Gwizdnęło mi krótko przy samym prawym uchu. Wtem upadł kapitan Lewinskiy - pierwszy. Postrzał głowy z góry. A zatem strzelcy na drzewach. Podziwiam odwagę tych strzelców z drzew. Jeden zostaje wykryty. Sanitariusz zestrzeliwuje go z pistoletu. Nagle urywa się łączność. Każdy jak szalony pędzi przez las. W godzinę później zbierają się wszyscy przy szosie. Kompania ma 14 zabitych, łącznie z kapitanem Lewinskiym. Dowódca pułku, pułkownik Wessel [z Kassel], szaleje z monoklem w oku. "Co za bezczelność, chcieć nas zatrzymać, a mojego Lewinskiyego mi zastrzelili". Nie liczy się z tym, że to są żołnierze. Twierdzi, że ma do czynienia z partyzantami, jakkolwiek każdy z 300 polskich jeńców ma na sobie mundur. Zmuszają ich do zdjęcia kurtek. No, teraz już prędzej wyglądają na partyzantów. Teraz zostają im jeszcze ucięte szelki, widocznie po to, by nie mogli uciec. Następnie jeńcy muszą iść brzegiem szosy, rzędem jeden za drugim. Powstało pytanie, dokąd się ich prowadzi? W powrotnym kierunku do taborów, skąd ich wkrótce przeniosą do jenieckiego punktu zbornego? W 5 minut później usłyszałem terkot tuzina niemieckich automatów. Pośpieszyłem w tym kierunku i o 100 metrów z powrotem ujrzałem rozstrzelanych 300 polskich jeńców, leżących w przydrożnym rowie. Zaryzykowałem zrobienie dwóch zdjęć, a wtedy stanął dumnie przed obiektywem jeden z tych zmotoryzowanych strzelców, którzy na polecenie pułkownika Wessela dokonali tego dzieła". Tu maszynopis się urywa... Kim byli Polacy zamordowani w lesie pod Dąbrową? Oto, co udało się ustalić już po wojnie: O świcie 8 września pod Ciepielowem koło Zwolenia oddziałom niemieckiego III batalionu zmotoryzowanego 15. pp, idącym w szpicy nacierającej z Lipska na Zwoleń 29. dywizji zmotoryzowanej, zagrodził drogę I batalion 74. pp z Lublińca, dowodzony przez mjr. Józefa Pelca ( z 7DP gen. Gąsiorowskiego, z Armii "Kraków, przyp. ciekawy). Doszło do walki, w której straty poniosły obie strony, a szalę zwycięstwa na stronę niemiecką przeważyło uderzenie czołgów. Opór polski ustał dopiero po wyczerpaniu amunicji. Niemcy wzięli około 450 jeńców, którym odebrano mundury, znaczki rozpoznawcze, dokumenty i 250 spośród nich rozstrzelali na miejscu. Pozostałych pognali pod konwojem szosą i puścili za nimi samochód pancerny, który po chwili otworzył ogień z karabinów maszynowych do idących jeńców. Wielu jeńców - w tym kilku oficerów - zginęło. Łącznie zamordowano ponad 300 jeńców. Mjr. Pelc poległ na początku starcia, zaś jego zastępca, kpt. Cyruliński, w obliczu tragedii jaka spotkała powierzonych mu żołnierzy - popełnił samobójstwo. Czy możemy w jakikolwiek sposób znaleźć jakieś usprawiedliwienie dla niemieckiego batalionu zmot.?
  5. Coraz lepiej ... Gryfonie - we własnym interesie Francji i Wielkiej Brytanii było utrzymanie nieosłabionych Niemiec jako naturalnej zapory przeciwko bolszewizmowi. I jakie to gwarancje Polsce dali, z których się nie wywiązali ? I wreszcie - czy Polska dotrzymała uzgodnionych ustaleń ? Czy Gryfon pisząc to wiekopomne stwierdzenie słyszał kiedykolwiek o niemieckim planie "Marita" ? To "przepuszczenie" trwało od 6 do 17 kwietnia 1941 roku (11 dni), i kosztowało Niemców co najmniej 150 zabitych, i 390 rannych (Włosi ponieśli straty kilkakrotnie większe).
  6. A szkoda. W 1932 roku Jan Szembek objął tekę podsekretarza stanu w MSZ RP. Był bliskim współpracownikiem min. Becka. Jego DIARIUSZ WRZESIEŃ - GRUDZIEŃ 1939 byłby ci niezwykle pomocny w dyskusji. Podobnie jak Ostatni Raport jego przełożonego.
  7. Kto zacz ? Bo brakuje mi tu tylko Stirlitza
  8. Nad Wisłą i większymi rzekami to normalka - bydło wypasane jest na łąkach łęgowych w sezonie całą dobę.
  9. Naprawdę ? Abwehra i OKW nic nie wiedziały o protokole Kasprzycki–Gamelin (podpisanym 19 V 1939 r. w Paryżu), czy o traktacie sojuszniczym zawartym 25 sierpnia 1939 r. pomiędzy II RP a Wielką Brytanią ? Teza ta jest tak trudną do obrony, jak Polska w 1939 r.
  10. Euklidesie - a jaki był związek pomiędzy monarchiami europejskimi, a polityką "równowagi" prowadzoną przez decydentów II RP ? Wszak Beck (zgodnie z wcześniejszymi instrukcjami Józefa Piłsudskiego) starał się realizować politykę równej odległości między Niemcami i Rosją.
  11. A może słówko o "zamorskich" Amerykanach ? Walczyło ich "tylko" jakieś 812 tys. żołnierzy ...
  12. Bardzo chciałbym się dowiedzieć, jakąż to politykę zagraniczną chciałby prowadzić Gryfon w latach 30-tych ub. wieku ? Jak, z kim, i przeciw komu ?
  13. Dokładnie. Przez współczesną Rosję.
  14. Znowu mamy dyskutować z tezami nieobecnego na forum Ziemkiewicza ?
  15. Z wieloma tezami RAZ-a, dotyczącymi spostrzeżeń i wniosków wyciąganych z obecnej polityki trudno się nie zgodzić. Jednak jeżeli idzie o lata 1937 - 1937 to bliżej mu do P. Zychowicza, niż do T. Jurgi, W. Rezmera, J. Wróblewskiego czy R. Daleckiego.
  16. Trzeba odróżnić fakty od mitów i "chciejstwa" historycznego. Czy to tak wiele ?
  17. No tak .... 6 stron dyskusji, dlaczego nie można było pokonać III Rzeszy w 1939 r., ale po co czytać, skoro wie się lepiej ?
  18. W latach 1772, 1793, i 1795 też nikt nie pytał, i co z tego ?
  19. Jakimi siłami ? Pomówień, kłamstw i konfabulacji w tym wywiadzie jest sporo. Przykład pierwszy z brzegu: 33 min 10 sek. A tak było naprawdę (Armia "Kraków"):
  20. Więcej. Trzeba policzyć Heer +SS + Lutwaffe + Kriegsmarine.
  21. Czy są na to jakieś konkretne dowody ? Czyt przypadkiem wojenka ta nie miała być wojenką "koalicyjną" ?
  22. Z dużymi problemami przebiegał w dniu 16 września dalszy marsz 26. pułku ułanów na południe. Około godz. 3.00 nad ranem pułk zbliżył się do Pogorzelec. Zatory, które powstały przy wejściu do wioski, wiązały się z tym, iż Niemcy przeszukiwali we wsi wozy. Dowódca pułku płk Schweizer zdecydował o ominięciu Pogorzelec przez Krępą i Oranne. Most w Orannem pułk pokonał o świcie, a potem przez Malinówkę około godz. 8.00 przybył do Podbołocia. O godz. 15.00 26. pułk wyruszył w dalszy marsz. Po godzinie ułani znajdowali się na skraju lasu, a nadlatujące niemieckie samoloty zauważyły żołnierzy i zaatakowały ich. 26. pułk bez strat własnych dotarł do Brzezin. Po pewnym czasie pułk został ostrzelany, ale odpowiedział ogniem arm. ppanc. i udało się uszkodzić jeden niemiecki samolot pancerny.(sic!) Dominik Służałek O działaniach zbrojnych Grupy Operacyjnej Kawalerii gen. Władysława Andersa w końcowym okresie kampanii wrześniowej 1939 roku file:///C:/Users/darek/Downloads/BTiP_2010_1-2_10_S%20u%20a%20ek.pdf
  23. W różnego typu publikacjach, a także stronach internetowych można czasami trafić na błędy rzeczowe. Pół biedy, jeżeli zaistnieją, i nikt się nimi nie podpiera w kolejnych opracowaniach, lecz problem powstaje, gdy bład jest powielany dalej ... Chciałbym, żebyśmy stworzyli swoisty "leksykon błędów" dotyczących tematu. Rzecz jasna - nie wszystko jest do wychwycenia, ale może na początek: 1.) Cytat pochodzi ze strony Stowarzyszenia 19.Pułku Ułanów Wołyńskich: http://www.ulan-wolynski.org.pl/biuletyn33.html Komuś się zdrowo pokręciło. H. Smaczny w "Księdze Kawalerii Polskiej 1914 - 1947" na str. 191 pisze: "22 PUŁK UŁANÓW PODKARPACKICH Stacjonował w Brodach KRESOWA BK" Natomiast w Kraśniku stacjonował 24.Pułk Ułanów. Wszedł on w skład 10BK płk. dypl. Maczka. W czasie działań wojennych w koszarach pułku mieścił się OZ WielkopolskiejBK. 2.) Piotr Bauer, Bogusław Polak "ARMIA POZNAŃ 1939", KAW 1987r., str. 47: "Niepomyślny obrót przyjęła także obrona Armii "Kraków", pod dowództwem gen. bryg. Antoniego Szyllinga na Górnym Śląsku, której groziło obejście od północy i południa. Niespodziewanie duże siły niemieckie wyszły z rejonu Słowacji, przeciwko którym rzucona została 10 Brygada Pancerno - Motorowa płk. dypl. Stefana Roweckiego, z trudem je powstrzymując." Bład rzeczowy, i to spory . Nie było takiej formacji w WP 1939 jak "10 Brygada Pancerno - Motorowa". Była 10 Brygada Kawalerii (10BK) płk. dypl. Maczka, oraz Warszawska Brygada Pancerno - Motorowa (WBP-M) płk. dypl. Grota - Roweckiego. Różniły się terenem działania operacyjnego - 10BK biła się na południu, cofała się w kier. ogolnym Rzeszów - Lwów, natomiast WBP-M broniła najpierw odcinka środkowej Wisły, by później zakończyć swoje Boje pod Tomaszowem Lub.
  24. Był to plan (z założenia) rzeczywiście hazardowy, ale czy niewykonalny ? Wszak ewentualne działania wojenne miały być prowadzone samotrzeć - wojowania w pojedynkę nikt wtedy nie brał pod uwagę (co dosadnie podsumował Szef O/III SG, płk Jaklicz podczas jednej z narad na Zamku). Kordonowe ustawienie sił wzdłuż granic było z militarnego punktu widzenia dużym błędem, jednak taka demonstracja przed sojusznikami była polityczną koniecznością pokazania woli walki. Cóż - mogło się zdarzyć i tak, że niejaki Adolf H. zajmie bez walki woj. pomorskie, Wielkopolskę, centralną Polskę, Śląsk (a więc obszar, na którym mu najbardziej zależało), i się zatrzyma. Nasz siły czekając na atak ustawią się wzdłuż linii wielkich rzek (Narew --> Wisła --> San) I co dalej ?
×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.