Jump to content
  • Announcements

    • Jarpen Zigrin

      Zostań naszym fanem. Obserwuj nas w social mediach : )   12/11/2016

      Daj się poznać jako nasz fan oraz miej łatwy i szybki dostęp do najnowszych informacji poprzez swój ulubiony portal społecznościowy.    Obecnie można nas znaleźć m.in tutaj:   Facebook: http://www.facebook.com/pages/Historiaorgp...19230928?ref=ts Twitter: http://twitter.com/historia_org_pl Instagram: https://www.instagram.com/historia.org.pl/
    • Jarpen Zigrin

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum   12/12/2016

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum. Krótki przewodnik o tym, jak poprawnie pisać i cytować posty: http://forum.historia.org.pl/topic/14455-przewodnik-uzytkownika-jak-pisac-na-forum/
Sign in to follow this  
jachu

15 rocznica Bornego Sulinowa

Recommended Posts

jachu   

Borne Sulinowo (niem. Groß Born) – miasto w woj. zachodniopomorskim, w powiecie szczecineckim. 05 czerwca 1993 roku nastąpiło uroczyste otwarcie miasta, a 15 września Borne Sulinowo otrzymało prawa miejskie. Dziś więc jest 15 rocznica nadania byłej bazie wojsk sowieckich statusu miasta.

Historia tej miejscowości zaczyna się na kilkanaście lat przed wybuchem II wojny światowej. Wtedy powstają niemieckie koszary, w których hitlerowska armia szykuje się do natarcia na Polskę. Do tego celu wyznaczono wieś Grossborn i tereny jej pobliskie. Samą wieś wysiedlono, a pozostałe zabudowania posłużyły do symulacji walki w mieście.

Wraz z upadkiem III Rzeszy miasto zostaje zdobyte przez Armię Czerwoną wspomaganą przez Polaków. Na podstawie porozumień ze Związkiem Radzieckim czerwonoarmiści pozostają w Polsce, a na swoją bazę wybierają, m.in. Borne Sulinowo. Rozbudowują oni znacznie teren koszar. Budują oni także niezamieszkałe do dziś miasteczko Nadarzyce, w którym stacjonowali czołgiści i wojska rakietowe (na terenie jednostki znajdowały się prawdopodobnie głowice nuklearne).

Polski rozdział w historii miasta zaczyna się w 1992 roku wraz z wyjazdem Armii Czerwonej z Polski. Początkowo stacjonowała tam nasza armia, która zabezpieczała teren, m.in. rozminowując go. Następnie następuje szybki rozwój miasta. Stare koszarowce są remontowane, a miasto zaczyna nabierać cywilnego wyglądu.

Jednak pomimo stałego rozwoju miasta nie zatraciło ono swojego kameralnego nastroju. Pośród osiedli rośnie prawdziwy las, który obejmuje całe miasto. Ponad to, jest ono ulokowane nad jeziorem Pile, co dodatkowo podnosi jego walory turystyczne. Można tu uprawiać także takie sporty jak paralotniarstwo, dzięki wykorzystaniu poradzieckiego lotniska na obrzeżach miasta. Co roku odbywają się także zloty starych samochodów wojskowych.

Dopóki mieszkała tam moja babcia, jeździłem do Bornego co roku, ale dwa lata temu babcia z dziadkiem przeprowadzili się do Świnoujścia i kolejne wakacje już nie wchodzą w rachubę ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Andreas   

Byłem tam, piekne miasteczko, choc na kilometr widać, że budowane z innym zamysłem, niż takim, jaki jest. Jedynymi budynkami są koszarowce, poza kilkoma blokami przy głównej ulicy, bodajże Leśnej. odrobine zaniedbane, ale naprawdę ma coś w sobie, jest nawet muzeum, bardzo ciekawie prowadzone, a są też prowadzone wycieczki po bunkrach. Jednak jest smaczek upiorny-kilka kilometrów od miaseczka są opuszczone bloki po Sowietach, wygląda to nawet przerażająco wieczorem-opuszczone, puste domostwa z plyty leningradzkiej.

Share this post


Link to post
Share on other sites
jachu   
na kilometr widać, że budowane z innym zamysłem, niż takim, jaki jest. Jedynymi budynkami są koszarowce, poza kilkoma blokami przy głównej ulicy, bodajże Leśnej.
Wiesz, cała zabudowa była tworzona w celach wojskowych. Zaś władze ZSRR uznały, że żołnierze sowieccy najlepiej będą czuli się w koszarach ;) Główna ulica w Bornem Sulinowie to nie Leśna, a Niepodległości. Bloki przy niej stojące zostały wybudowane dla kadry oficerskiej i ich rodzin, dlatego w tym przypadku nie budowali koszar, a budynki typowo mieszkalne.
odrobine zaniedbane
To wina polskich władz, tzw. grzech zaniechania. Bo spójrz jak to wyglądało: Armia Czerwona opuściła Borne Sulinowo w październiku 1992 roku, kiedy to wyjechał ostatni pociąg z żołnierzami rosyjskimi, a miasto weszło w posiadanie polskiej administracji. Dopiero 05 czerwca 1993 roku nastąpiło uroczyste otwarcie miasta, a 15 września 1993 roku Borne Sulinowo otrzymało prawa miejskie i zaczął się proces zasiedlania miasta. Pomiędzy wyjazdem ostatnich rosyjskich żołnierzy, a początkiem zasiedlania miasta minął niemal rok, w czasie którego miasto pozostawało praktycznie bez jakiejkolwiek jurysdykcji. W tym czasie w mieście szaleli szabrownicy, którzy kradli wszystko co się dało sprzedać. Dochodziło do tego, że piorunochrony były wyrywane, aby je spieniężyć w punktach skupu złomu. W tym też czasie budynki opuszczone przez żołnierzy niszczały. Ja uważam, że miasto można było zasiedlić w tempie o wiele szybszym.
jest nawet muzeum, bardzo ciekawie prowadzone
Dla mnie bardzo ciekawymi historycznie miejscami w Bornem Sulinowie jest Dom Oficera z lat 1934-1936, w którym do dnia dzisiejszego znajduje się ogromne popiersie Włodzimierza Lenina :mrgreen: Innym ciekawym miejscem są ruiny willi Guderiana z lat trzydziestych XX wieku.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Andreas   

Tak, dom oficera, gdzie od dwóch lat leżą zwały gruzu, mimo to wymieniono dach i wszystko w ogole coraz lepiej wygląda. Podobała mi się też Willa Guderiana, byłem tam. No i tam, w okolicach Bornego doszło do ostatniej bitwy polsko-radzieckiej w czerwcu 1945r.

Share this post


Link to post
Share on other sites
grejfit   

Witam!

Jeśli można to chciałbym w sprawie Bornego o własnych spostrzeżeniach z sierpnia 2007 nieco napisać.

jachu napisał:

:...Budują oni także niezamieszkałe do dziś miasteczko Nadarzyce, w którym stacjonowali czołgiści i wojska rakietowe..."

Gdy szwendałem się po poligonie i okolicy trafiłem na opuszczone miasteczko leżące na poligonie, jego południowym skraju. Takie właśnie jak opisuje jachu, na południe od Bornego i wschód od Nadarzyc, blisko owych Nadarzyc. Z mego szwendania i oglądania wszystkiego na co się natknąłem wynika, że chodzi tu chyba o miasteczko obecnie nazywane Kłomino. Nazwa Kłomino figuruje na kamieniu i drogowskazie kierującym w boczną drogę prowadzącą do owego miasta, w bok, na północ od drogi Nadarzyce-Sypniewo. W jednym z jego budynków mieściło się wtedy nadleśnictwo Dudylany. Miejscowi to miejsce również nazywali Kłomino. To chyba o to poniżej chodziło, a przynajmniej to to o czym piszę: http://tinyurl.com/3fhhne

Wtedy gdy byłem zniszczenia były tam przerażające. Niemniej pocieszające było to, że prowadzone były jakieś prace rozbiórkowo-porządkowe, a jeden z budynków był uporządkowany i zamknięty. Uporządkowany tzn. miał okna z szybami, drzwi i był ładnie otynkowany. Ewidentnie widać było, że jest w czyimś posiadaniu. W innym domu ktoś mieszkał i "obejście" nie pozostawiało co do tego żadnych wątpliwości.

jachu napisał:

"...Wiesz, cała zabudowa była tworzona w celach wojskowych. Zaś władze ZSRR uznały, że żołnierze sowieccy najlepiej będą czuli się w koszarach :wink: Główna ulica w Bornem Sulinowie to nie Leśna, a Niepodległości. Bloki przy niej stojące zostały wybudowane dla kadry oficerskiej i ich rodzin, dlatego w tym przypadku nie budowali koszar, a budynki typowo mieszkalne..."

Podejrzewam, że nie bez znaczenia był też aspekt izolowania "ludności żołnierskiej" od polskiej ludności miejscowej i w takich warunkach łatwiejszej i lepszej kontroli nad wszelkimi ich poczynaniami, oraz skuteczniejszej indoktrynacji. Zresztą owa indoktrynacja była dla nich niezwykle istotna, gdyż stanowiła swego rodzaju element zniechęcający do wyrwania się do wolnego świata, a przecież tu pokusy mogły czyhać na każdym kroku. Zresztą stosowali to również u siebie i to dość skutecznie, co można było zaobserwować na tych którzy do nas przyjeżdżali w delegacje i musieli zafunkcjonować normalnie w naszych realiach.

jachu napisał:

"...Ja uważam, że miasto można było zasiedlić w tempie o wiele szybszym. .."

Hmmm... być może masz rację, ale w czasie kiedy tam byłem wydaje mi się, że rzucał się w oczy brak pracy dla miejscowych ludzi. Zasiedlić, to zasiedlić, ale przecież osiedleńcy muszą mieć możliwość zarabiania na własne utrzymanie i chyba to było podstawowym problemem. Proponuję zajrzeć tu http://www.borne.pl/, nadal można kupić mieszkanie od ręki. Wydaje mi się, że gdyby tam pojawiła się duża ilość miejsc pracy to ludzie napłynęliby sami bez ponaglania, a na mieszkanie trzeba by czekać.

W powyższym akapicie nie chcę rzecz jasna usprawiedliwiać urzędników bo i tak chyba winni byli zrobić w tej materii znacznie więcej, ale takie są realia. Organizacja pracy czy działań to pięta achillesowa naszej administracji, a wręcz gospodarki, choć każdy z burmistrzów, kierowników, dyrektorów czy prezesów jest święcie przekonany o własnej wspaniałości i genialności. To analogicznie jak z rozumem, zdecydowana większość ludzi uważa że ma go dość, a jak się człowiek rozejrzy wokół to ręce opadają.

Na początku sierpnia 2007 był zlot pojazdów militarnych i przyjezdnych było sporo. Niemniej skuteczność reklamowania się Bornego była taka że o zlocie dowiedziałem się dopiero na miejscu, gdy pojechałem obejrzeć poligon(celowo). Nocowałem w Psich Głowach gdyż nie mogłem przed wyjazdem na urlop znaleźć w necie info gdzie i za ile w Bornem mógłbym przenocować. Moja praca ma taką specyfikę, że mój dostęp do netu to podstawa funkcjonowania przez 100% czasu pracy(już od ponad 10 lat). Nie jestem więc nowicjuszem który niewiele potrafi w necie znaleźć. I to jest właśnie to o czym myślę, że urzędnicy przegapili kompletnie. Po wpisaniu w np google'a "Borne" powinienem zobaczyć wszystko co może mnie zachęcić do przyjazdu, a wtedy ledwo, ledwo,... kicha...

jachu napisał:

"...Dla mnie bardzo ciekawymi historycznie miejscami w Bornem Sulinowie jest Dom Oficera z lat 1934-1936, w którym do dnia dzisiejszego znajduje się ogromne popiersie Włodzimierza Lenina. Innym ciekawym miejscem są ruiny willi Guderiana z lat trzydziestych XX wieku...."

Dom oficera jest rzeczywiście niezwykły. Ukształtowanie całego budynku, figurki, detale i jego położenie robią wrażenie. Do środka nie udało mi się wejść i popiersia nie widziałem, bo akurat trwały intensywne prace remontowe, słychać było charakterystyczne odgłosy, a drzwi były zamknięte. Willę Guderiana też niestety obejrzałem tylko zza siatkowego płotu, którym była szczelnie ogrodzona.

No ale reasumując Borne i okolica zrobiły na mnie baaardzo duże wrażenie (na plus). Okolica przepiękna i jeśli kto chce się poszwendać po odludnych miejscach to zakątków niezwykłych przecudnej urody tam niemało. Zachęcam wszystkich bo warto tam zajrzeć. Zresztą w samym Bornem ogłoszeń typu noclegi też było sporo, więc i bez rezerwowania prawdopodobnie coś się znajdzie. Warto googlać po hasłach agroturystyka, noclegi itp. Można znaleźć całkiem fajne warunki za przystępną cenę. Oczywiście najlepiej dotrzeć tam swoim pojazdem bo możliwości zwiedzania wtedy rosną po wielokroć, a i na rowerkach jest gdzie w spokoju od samochodów pośmigać. Ponieważ narobiłem nieco fotek więc jakby kto był chętny mogę trochę wyszperać i część udostępnić.

Aha jeszcze temat bazy rakietowej ledwo się był pojawił. Baza położona była na północny zachód od Kłomina. Troszkę i tam pooglądałem. Silosy nie wyglądają na takie po małych rakietach. To co wystawało nad ziemię to były góry ziemi średnicy ok 40-50m i wysokości ok 10m. Na czubku wystawało nieco betonu, widać nafaszerowane nim solidnie, a poniżej czubka ze 3m woda, czyli ze 6-7m powyżej podstawy pagórka. Widocznie celowo były pozalewane wodą, przez nadleśnictwo by zniechęcić ewentualnych szperaczy. Wejścia do schronów też pozawalane betonem i ziemią, ale niektóre były odgrzebane.

I to tyle moich spostrzeżeń, tak w dużym skrócie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
jachu   
Jeśli można to chciałbym w sprawie Bornego o własnych spostrzeżeniach z sierpnia 2007 nieco napisać.
Oczywiście, że można. A tak w ogóle, to witam na forum ;)
Z mego szwendania i oglądania wszystkiego na co się natknąłem wynika, że chodzi tu chyba o miasteczko obecnie nazywane Kłomino.
Oczywiście masz rację. W pośpiechu pomyliłem nazwy.
Podejrzewam, że nie bez znaczenia był też aspekt izolowania "ludności żołnierskiej" od polskiej ludności miejscowej
Nie wydaje mi się. Z tego co czytałem w którymś z numerów lokalnej gazetki i z tego co mój dziadek opowiadał (rozmawiał z ludźmi tam mieszkającymi oraz z Rosjaninem Saszą, który kiedyś służył jako żołnierz w Bornem, a teraz wrócił parę lat temu i otworzył restaurację) wynikało, że ludność polska z okolicznych miejscowości miała dobry kontakt z żołnierzami Armii Czerwonej. W latach 80 XX wieku, kiedy to w całej Polsce brakowało towarów i ludzie stali w kilometrowych kolejkach, mieszkańcy z pobliskich miejscowości wiele towarów kupowało od Sowietów ;)
Hmmm... być może masz rację, ale w czasie kiedy tam byłem wydaje mi się, że rzucał się w oczy brak pracy dla miejscowych ludzi. Zasiedlić, to zasiedlić, ale przecież osiedleńcy muszą mieć możliwość zarabiania na własne utrzymanie i chyba to było podstawowym problemem.
Masz rację, ale osobną kwestią jest brak pracy i perspektyw dla potencjalnych mieszkańców, a przyzwoleniem do wprowadzenia się do opuszczonych budynków. Zapewniam cię, że gdyby proces adoptowania i przekazania Polakom koszar po Sowietach przebiegał szybciej, chętnych na mieszkania byłoby zdecydowanie więcej. Pracy można szukać w okolicznych większych miastach, których jest całkiem sporo. Ludzie zawsze sobie poradzą, trzeba im tylko pomóc i ułatwić pewne rzeczy...

Share this post


Link to post
Share on other sites
grejfit   

jachu napisał:

>...Nie wydaje mi się. Z tego co czytałem w którymś z numerów lokalnej gazetki ...

Tu chyba trochę mało precyzyjnie przelałem swe myśli. Wydaje mi się że chęć, tkwiąca we władzach, indoktrynowania i w pewnym stopniu izolowania swoich ludzi (Rosjan) to jedno a owa zwykła ludzka ciekawość innego, przeciętnego człowieka i potrzeba kontaktu to drugie. Pisząc o izolacji myślałem o tym, że zgromadziwszy sporą grupę ludzi w jednym miejscu, fizycznie odsuniętym od reszty świata, uzyskuje się efekt stosunkowo łatwego sprawowania kontroli nad nimi. Łatwiej jest urządzać im mądrzejsze i głupsze pogadanki, i w chwilowym oderwaniu od miejscowej społeczności lokalnej opowiadać im to co chce się by myśleli. Łatwiej jest wtedy przez rozpowszechnianie donosicielstwa zbierać informacje o każdym z nich i wywierać na nich presję psychiczną.

Władza radziecka przedstawiała swym obywatelom obraz świata na zewnątrz ZSRR (teraz Rosji), który miała nadzieję zniechęci ich do wolnego świata i wykaże wyższość ustroju socjalistycznego nad "zgniłym kapitalizmem". Zadanie to było realizowane jako program długofalowy liczony na dziesięciolecia. Efekty tych działań czasem można dostrzec w relacjach Rosjan, którzy na zachodzie nie byli i go nie znają. Gazet zachodnich nie czytali ale wiedzą, że zachód chce ich zniszczyć i na dobrą sprawę nie zajmuje się niczym innym. Na ile działania te były efektywne, to można się było przekonać w bezpośrednich kontaktach, których w przypadku ich dłuższych pobytów nie dawało się uniknąć w żaden sposób.

Miałem do czynienia z Rosjanami, którzy nie byli w stanie pogodzić się z faktem, że mają skrzywiony obraz świata i uparcie obstawali przy narzuconym im w ich kraju poglądzie. Pogląd ów można by w skrócie streścić jako konieczność przeciwstawienia się Rosji ogólnoświatowemu spiskowi mającemu na celu narzucenie Rosji ustroju kapitalistycznego i "kłamliwej zachodniej propagandy".

Taką politykę wobec społeczeństwa prowadzono i u nas w okresie PRL choć zakres był nieporównywalny. Że tak to określę "opór materii" w Polsce w przeciwieństwie do Rosji był zdecydowanie większy i na wiarę trudno było ludzi o czymś przekonać. Na co dowodem może być chociażby niemożliwość przekształcenia po wojnie całej wsi polskiej w PGR-y a przecież przeszło to w Rosji z kołchozami.

Oczywiście wszelkie wyjazdy za ich zachodnią granicę stawiały tych ludzi wobec niezrozumiałego, gdyż co innego przedtem słyszeli i na coś innego byli przygotowani a co innego na własne oczy ujrzeli. W miarę upływu czasu i trwania pobytu przyzwyczajali się do zastanego i jakoś musieli z tym żyć, choć na pewno nie było to łatwe. Ponadto dążenie ludzi do nawiązywania kontaktów dodatkowo burzyło proces podtrzymywania skrzywionej wiedzy. Mimo owego procesu mało kto dziś u nas twierdzi, że okres 1945-1989 był okresem ogólnej szczęśliwości, a w społeczeństwie rosyjskim wydaje się być to dość rozpowszechniony pogląd.

Jeśli zaś chodzi o bezpośrednie kontakty Rosjan i Polaków to to o czym piszesz jest całkowicie zbieżne z moimi spostrzeżeniami. Wydaje mi się, że z Rosjanami mamy chyba wiele wspólnego i widać to właśnie szczególnie w bezpośrednich relacjach, że z bardziej znanych i współczesnych wspomnę choćby tylko panów Okudżawę i Awdiejewa (a lista jest przecież bardzo długa), którzy w naszej kulturze zagościli na dobre i chwała im za to, a chyba nikomu do głowy nie przychodzi wymyślać im od ruskich.

Ten dobry kontakt w relacjach bezpośrednich dzieje się bardzo często, a łatwość wchodzenia w owe kontakty handlowe wspominane przez Ciebie chyba była w jakiejś mierze zaczynem do powstania i wieloletniej dobrej egzystencji "Jarmarku Europa", na którym kupowało się różne radzieckie towary. :-) Zresztą nie tylko "Jarmark Europa" był istotny bo na wielu targach lokalnych też można było z nimi pohandlować. Szkoda, że nie zostało to wykorzystane do budowania dobrych relacji między naszymi społeczeństwami, ale fakt, że rządy były za głupie na to, a problemy bieżące na tyle poważne, że mało kto myślał o takich sprawach.

jachu napisał:

>...Zapewniam cię, że gdyby proces adoptowania i przekazania...

No widzisz, o tym to ja w ogóle nie wiedziałem, że to się tak przeciągało. Choć kręciłem się po okolicy i rozmawiałem z miejscowymi to ten aspekt jakoś mi umknął, a to przecież kwestia kluczowa. Nikt się przecie na poważnie nie wprowadzi do domu jeśli może być tak że go wyrzucą. Na takich warunkach niczego stabilnego się nie zbuduje. Fakt, że jak piszesz miast wokół jest niemało i robota by się pewnie znalazła gdyby dać ludziom wolną rękę i tworzyć im możliwości. No niestety to jest akurat problem nadal nie rozwiązany. Nasza administracja niezmiennie wyobraża sobie dobre jej funkcjonowanie jako sterowanie wszystkim czym się da a nie jako kreowanie możliwości. Nadal podtrzymywany jest stan, w którym od urzędnika zależy wiele, a bata na niego nie ma lub jest iluzoryczny. Jest to dodatkowy asumpt po temu by mieć możliwość wyrażania zgody lub nie i co za tym idzie załatwiać urzędowe sprawy za prywatne gratyfikacje. Nie zmienią tego żadne kontrole ani rozbudowane systemy kontroli. Zmienić to może jedynie uproszczenie przepisów i wzrost skuteczności ich egzekwowania ze stworzeniem mechanizmów odwołań od zapadających decyzji.

No ale wracając do Bornego to piękny kawałek ziemi. Wrzosowiska na poligonie niezwykłe, kto nie widział niech żałuje, a rzeczka Piława na południe i północ od Nadarzyc jest urzekająca jak mało która. Miejsc wartych obejrzenia jest tam tyle, że tydzień szwendania się to jakby lizanie lodów przez szybę. Oby większy nacisk na turystykę się tam pojawił to Borne rozwinie się dla dobra wszystkich zarówno jego mieszkańców jak i jego bywalców. Może nadejdzie taki czas, że nie tylko owego Saszę który tam wrócił będzie tam można spotkać ale i innych Rosjan, którzy w nim kawałek swego życia spędzili.

Pozdrawiam

Share this post


Link to post
Share on other sites
Pan NR   

Brawo. Udało się zbudować miejscowość do podstaw. Co prawda malutkie to miasteczko, no ale zawsze.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Andreas   

Czyli zabudowa była. Tworzeniem miasta od podstaw, było np. odbudowa Warszawy po wojnie czy Kostrzyn nad Odrą, albo Koszalin na Pomorzu.

Przystosowano tylko obiekty wojskowe do życia.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Pan NR   

To nie jest tylko, ale aż. Przystosowanie obiektów wojskowych do życia to jest często nie lada wyzwanie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
widiowy7   

W tej bazie, oprócz obiektów typowo militarnych, byłyobiekty socjalne dla miejscowego, radzieckiego garnizonu.

Wiem że trudno przerobić podziemny zbiornika paliwa na obiekt cywilny :rolleyes: Ale już koszarowiec czy hotel. jak najbardziej.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Andreas   

Wg szacunków, Warszawa była zniszczona w 80-85 %.

To jest praktycznie od podstaw budowa.

No i te cegły z Wrocławia, Szczecina, czy też nawet mojego Słupska.

A na pewno bardziej od podstaw, niż takiego Bornego Sulinowa, które było już zbudowane i w żadnym stopniu nie ucierpiało podczas wojny, ani po jej zakończeniu.

Pierwsze straty pojawiły się w 1992r., po wybyciu radzieckich żołnierzy. Dochodziło do aktów wandalizmu i rabunku.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.