Jump to content
  • Announcements

    • Jarpen Zigrin

      Zostań naszym fanem. Obserwuj nas w social mediach : )   12/11/2016

      Daj się poznać jako nasz fan oraz miej łatwy i szybki dostęp do najnowszych informacji poprzez swój ulubiony portal społecznościowy.    Obecnie można nas znaleźć m.in tutaj:   Facebook: http://www.facebook.com/pages/Historiaorgp...19230928?ref=ts Twitter: http://twitter.com/historia_org_pl Instagram: https://www.instagram.com/historia.org.pl/
    • Jarpen Zigrin

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum   12/12/2016

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum. Krótki przewodnik o tym, jak poprawnie pisać i cytować posty: http://forum.historia.org.pl/topic/14455-przewodnik-uzytkownika-jak-pisac-na-forum/
Sign in to follow this  
Narya

Gwara warszawska - kiedy i jak?

Recommended Posts

Narya   

Temat zainspirowany tymi słowami z innego tematu, żeby nie robić OT:

A kiedy ta gwara się narodziła? Są co do tego jakieś czasowe wyznaczniki?

Skąd się wzięła, kiedy się narodziła gwara warszawska?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Albinos   
Skąd się wzięła, kiedy się narodziła gwara warszawska?

Pierwszy zapis gwary warszawskiej pochodzi z roku 1778 z "Gazety Warszawskiej", która zamieściła informację z egzekucji sądowej. Jednak sama gwara jest najprawdopodobniej znacznie starsza (chociaż mieści się w XVIII wieku). Natomiast powstanie gwary wiązane jest z faktem, iż mieszkańcy Warszawy traktowali swoje miasto jak cały świat. Swego rodzaju zamknięcie się na świat zewnętrzny, nazywanie przyjezdnych "obcokrajowcami", miało niemały wpływ na powstanie odrębnego języka. Tak na dobrą sprawę, to ta gwara nie była jednakowa dla całego miasta. Troszkę inaczej brzmiała na Starym Mieście, inaczej na Pradze czy też Powiślu. Inaczej też mówił dorożkarz, złodziej, urzędnik czy też sklepikarz.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Szumo   

Cytując wikipedię:

Gwara warszawska powstała w XVIII w. z nałożenia się na substrat polski licznych zapożyczeń z mazowieckiej odmiany polszczyzny, a także języków obcych używanych przez mieszczan i dwór królewski, a w XIX w. wzbogaciła pod wpływem języka niemieckiego, a potem rosyjskiego.

Dzisiaj niestety na wymarciu, już praktycznie nieużywana, choć nie wszyscy o niej zapomnieli. Są jeszcze ludzie, którzy gwarę znają, chociaż posługują się nią tylko "od święta".

Share this post


Link to post
Share on other sites
Szumo   
A mógłby ktoś napisac coś tą gwarą, bo nigdy nawet o niej nie słyszałam ???

Najlepszym przykładem będzie tekst piosenki Eldo - Ferajny, który jest praktycznie cały napisany gwarą (który już nie raz na forum przytaczałem ;)).

Syreni gród jest fest tu życie mija z biglem - Warszawa jest w porządku, tu życie mija z werwą.

Szczególnie jeśli wiesz co kryje się za winklem - ..co kryje się za rogiem.

Chce mieć piter pełen dzindziorów - Chce mieć portfel pełen pieniędzy.

Tak można tłumaczyć i tłumaczyć. Szkoda, że mało osób obecnie zna, a jeszcze mniej na co dzień gwary używa.

Share this post


Link to post
Share on other sites
widiowy7   
A mógłby ktoś napisac coś tą gwarą, bo nigdy nawet o niej nie słyszałam ???

Polecam twórczość Wiecha.

Choć jego gwara jest nieco stylizowana. ale dla warszawianki, będzie ciekawą lekturą.

Na początek "Cafe pod Minogą"

A później dla ludzi zainteresowanych historią "Helena w stroju niedbałym".

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tak można tłumaczyć i tłumaczyć

Tylko czy to na pewno gwara warszawska?

Z biglem, za winklem, piter pełen dzindziorów, dwa pierwsze znam z własnego podwórka a to parę kilometrów od Warszawy ostatni bardziej przypomina mi gwarę przestępczą.

Tu znalazłem jakiś słownik gwary warszawskiej:

http://www.warszawskapraga.pl/translate.php?category=13

Ale jeżeli naprawdę chcesz poczytać sobie coś w tej gwarze to polecam Wiecha (Stefana Wiecheckiego) zbiory jego felietonów: „Szafa gra”, „Helena w stroju niedbałem, czyli historyczne opowieści pana Piecyka” i parę innych. Helena to poczet królów polskich z genialną teorią Kopernika warto przeczytać.

Można jeszcze posłuchać Kapeli Warszawskiej lub Czerniakowskiej oni też siedzieli w stołecznym folklorze.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Albinos   

Z cyklu "małe co nieco do poczytania":

Wieczorkiewicz B., Warszawskie ballady podwórzowe: pieśni i piosenki warszawskiej ulicy, Warszawa 1971, ss. 453;

Wieczorkiewicz B., Słownik gwary warszawskiej XIX wieku, Warszawa 1966, ss. 487;

Wieczorkiewicz B., Gwara warszawska dawniej i dziś, Warszawa 1968, ss. 516;

Handke K., Co się stało z garą warszawską?, "Stolica" 3(2216)/2010, s. 12-13;

Wieczorkiewicz B., Folklor i gwara Woli [w:] Dzieje Woli, pod red. Kazimierski J., Kołodziejczyk R., Kormanowa Ż., Rostkowska H., Warszawa 1974, s. 339-354.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Najlepszym przykładem będzie tekst piosenki Eldo - Ferajny, który jest praktycznie cały napisany gwarą (który już nie raz na forum przytaczałem ;)).

Syreni gród jest fest tu życie mija z biglem - Warszawa jest w porządku, tu życie mija z werwą.

Szczególnie jeśli wiesz co kryje się za winklem - ..co kryje się za rogiem.

Chce mieć piter pełen dzindziorów - Chce mieć portfel pełen pieniędzy.

Tak można tłumaczyć i tłumaczyć. Szkoda, że mało osób obecnie zna, a jeszcze mniej na co dzień gwary używa.

i

Tylko czy to na pewno gwara warszawska?

Z biglem, za winklem, piter pełen dzindziorów, dwa pierwsze znam z własnego podwórka a to parę kilometrów od Warszawy ostatni bardziej przypomina mi gwarę przestępczą.

(...)

I słuszne są uwagi Capricornusa... i nie całkiem słuszne.

;)

O ile wspomniane słowa zadomowione są w języku miejskim Warszawy, to trudno by było dowodzić, że to wyłącznie rodzime wytwory i swoiste jedynie dla tegoż miasta. Uzasadnionym jest zatem wyrażone przez Capricornusa powątpiewanie.

"Z biglem" potrafił działać każdy lubelski zakapior - o czym mogę zapewnić pod hajrem.

"Winkiel" - znany był kiedyś każdemu rzemieślnikowi (typu stolarz) w całej Polsce.

Słuszne są skojarzenia z gwarą złodziejską, jako że:

bardzo powszechnym zjawiskiem dla Warszawy było przechodzenie wyrazów z gwary złodziejskiej (a i więziennej) do argot środowisk robotniczych i przedmieść.

A stąd; szczególnie intensywnie w okresie drugiej wojny światowej; do języka ogólnego, na co zwracał uwagę czy to Jan Reychman (w swym artykule o zapożyczeniach w językach złodziejskich z języków tureckich), Stanisław Rospond (w dywagacjach o "nowopotworach"), Józef Milik czy wreszcie Stanisław Rąk.

Inną sprawą jest skąd w gwarze złodziejskiej takie a nie inne elementy, jako że nie są to zawsze wytwory czysto warszawskie.

Tu pojawia się nam wspomniany "piter".

I takie pytanie: skąd owa nazwa portmonetki (portfela) mogła się pojawić na warszawskich brukach?

Do zestawu bibliograficznego podanego przez Albinosa dodam kilka wcześniejszych pozycji:

P. Borkowski "O językach i słownikach na wesoło" Londyn 1974

W. Doroszewski "Język Warszawy", "Nowa Epoka" 23 grudnia 1945

/przedruk w: "Wśród słów, wrażeń i myśli. Refleksje o języku polskim" Warszawa 1966/

B. Wieczorkiewicz "O gwarach środowiskowych", "Poradnik Językowy" 1961, nr 5

H. Trentowska "Gwara Czerniakowa", "Poradnik Językowy" 1963, nr 5-6

R. Zawiliński "Gwara warszawska", "Poradnik Językowy" 1909, nr 1

L.W. Szczerbowicz "Gwara warszawska we współczesnym języku literackim", "Biblioteka Warszawska" III, 1890, nr 2

Edited by secesjonista

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dnia 25.08.2008 o 21:00, Szumo napisał:

Najlepszym przykładem będzie tekst piosenki Eldo - Ferajny, który jest praktycznie cały napisany gwarą (który już nie raz na forum przytaczałem ;)).

(...)

Chce mieć piter pełen dzindziorów - Chce mieć portfel pełen pieniędzy.

Tak można tłumaczyć i tłumaczyć. Szkoda, że mało osób obecnie zna, a jeszcze mniej na co dzień gwary używa.

 

O "dzindziorach" nic nie wiem, ale poeta Krzysztof Niewrzęda, Poznaniak pełną gębą, którego trudno podejrzewać o nasiąknięcie gwarą warszawską również pożądał "dzindziorów".

 

Dnia 25.08.2008 o 21:17, widiowy7 napisał:

Polecam twórczość Wiecha.

Choć jego gwara jest nieco stylizowana. ale dla warszawianki, będzie ciekawą lekturą.

 

Maria Dąbrowska szczególnie uwrażliwiona na kwestie związane z polszczyzną, pod datą 9 listopada 1948 r. odnotowała:

"W nowym numerze 'Radia i Świata' jest wiersz Romana Sadowskiego do „kapitana Nikiforowa”, który pomagał odbudować Raszyńską stację nadawczą. W tym wierszu jest już świadoma (jak i u Wiecha) próba rusyfikowania języka polskiego...".

A wcześniej, na koniec grudnia 1947 r. ostrzej:

"W zespole programowym nie brak i Wiecha, tego mistrza złego smaku i niegodziwej karykatury języka, który nie jest ani polskim, ani rosyjskim, ani ludowym, ani podmiejskim, a niestety rozpowszechnił się przez popularność dowcipu Wiecha".

Share this post


Link to post
Share on other sites
Stiopa   

Aby lepiej zrozumieć Pragie i jej pod dzielnice napisze cus o rozrywkach małolatów (to nie sa bledy)

 

Małolat bz patochy mial pare sposobow aby kropnąć sobie siare w słonku... spuścić szkiełka i szmaty, pójść na frajera lub na bejca.  Szkiełka prosta sprawa, z frajerem była z lekka skomplikowana bo... albo mógł plynac długa albo co gorsza szamot styrac a i nawet  kose sprzedać jak był ujra!.  Najlepsza frajda bo bz obciachu bylo isc na bejca.  Fucha spokojna, czysta i szmal pewny (chiba że wszystko już utopił w jakiej mordowni).  

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- :o)

 

W kraju juz nie mieszkam ponad 30 lat ale zawsze mam uciechę jak z jakimś "turysta" który twierdzi że jest Warsiawiakiem porozmawiam sobie chfilkie :o).  Uwielbiam te miny gości śmiesznych którzy palą głupa nic nie rozumiejąc co ja im ściemniam!  Pisze tutaj o Pradze Płn. bo Praga Pnd. to już dla nas tych z tej "PRAWDZIWEJ" Pragi (Zabkowska aż do Grajewskiej wliczając stadionik i wały) to nie Praga była.  Tak prawde mowiac, to nie znam duzo ludzi z tych lat co by przedstawiali się jako Warszawiacy.  My bylismy albo z Pragi albo ze Szmulek (ci drudzy byli i z tego i z tego)  :o) i mowiac ze jestesmy z Pragi mało kto (frajer, turysta?) dopytywał z której  (jezeli byl z Wawy).  Nie wolno zapominac ze, to nie samo słownictwo wskazywało skad sie bylo.  Bardzo ważna była wymowa.  My mówimy płynnie i rozdrabniamy (np. zamiast chłopak jest chłopaczek, flaszka - flaszkie etc.).  Poza tym używano dużo słów ferajny (dobre towarzystwo)...dolina, puszka, kibel...itd.

 

Ściskając wszystkich "turystów" i nie tylko!  i może jakiś koleś napisze?

Edited by Stiopa
gramatyka

Share this post


Link to post
Share on other sites
38 minut temu, Stiopa napisał:

My mówimy płynnie i rozdrabniamy

 

My: to kto?

Mieszkańcy "prawdziwej" Pragi nie znają polskich znaków diakrytycznych?

Ja współpracuję z dwiema osobami z Pragi (Łochowska), za "kolesia" to się dostaje w mordę i żaden z nich nie powiada: "flaszkie". Za dużo Wiecha?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.