Jump to content
  • Announcements

    • Jarpen Zigrin

      Zostań naszym fanem. Obserwuj nas w social mediach : )   12/11/2016

      Daj się poznać jako nasz fan oraz miej łatwy i szybki dostęp do najnowszych informacji poprzez swój ulubiony portal społecznościowy.    Obecnie można nas znaleźć m.in tutaj:   Facebook: http://www.facebook.com/pages/Historiaorgp...19230928?ref=ts Twitter: http://twitter.com/historia_org_pl Instagram: https://www.instagram.com/historia.org.pl/
    • Jarpen Zigrin

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum   12/12/2016

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum. Krótki przewodnik o tym, jak poprawnie pisać i cytować posty: http://forum.historia.org.pl/topic/14455-przewodnik-uzytkownika-jak-pisac-na-forum/
Sign in to follow this  
Albinos

James Maurice Gavin - generał spadochroniarzy

Recommended Posts

Albinos   

Jedna z najbardziej niesamowitych postaci w wojsku amerykańskim. Najmłodszy generał dywizji w wojsku USA od czasów Custera, wychowanek West Point. Podczas inwazji na Sycylię dowodził 505. PPS, w Normandii pełnił funkcję zastępcy dywizji. W czasie Market-Garden był już dowódcą 82. DPD, i tak zostało do końca wojny. Uważany za świetnego żołnierza, nie raz dowodził, że zna się na wojennym fachu jak mało kto. Podczas M-G był obok generała Sosabowskiego i majora Urquharta największym przeciwnikiem operacji, wiedział jak wielkie niesie za sobą ryzyko. Darzył także dowódcę 1. SBS wielkim szacunkiem, weteranów 82. DPD i naszej 1. SBS łączyły więzi przyjaźni, co było po części spowodowane obecnością w szeregach "All Americans" tzw. "polskiego gangu". Za najlepszy komentarz do jego postaci niech posłużą dwa cytaty z Obywateli w mundurach Ambrose'a [s. E. Ambrose, Obywatele w mundurach. 7 czerwca 1944 - 7 maja 1945. Od plaż Normandii do Berlina, Warszawa 2006]:

Wyciągając wnioski na podstawie czterdziestu lat rozmów z byłymi żołnierzami amerykańskimi, nie poparte jednak żadnymi danymi statystycznymi, stwierdzić wypada, że Jim Gavin był najbardziej lubianym dowódcą dywizji na ETDW (Europejski Teatr Działań Wojennych). Niektórzy z byłych żołnierzy nie potrafią sobie przypomnieć nazwisk swoich dowódców dywizji, bo było ich tak wielu, albo dlatego, ze nigdy nie widzieli ich na oczy; inni nie chcą ich pamiętać. Kiedy jednak weteranów "osiemdziesiątej drugiej" pytałem, co myślą o generale Gavinie, najpierw milkli na chwilę, a następnie wybuchali potokiem słów - zuchwały, odważny, uczciwy, sprytny jak diabeł, fajny facet, godny zaufania, przywódca, kochany.

A teraz wspomnienia szeregowego Arthura "Dutcha" Schultza [tamże, s. 109-110, 117]:

Moment, kiedy zobaczyłem, jak generał dowodzący moją dywizją taszczy swój karabin* prosto na linię frontu, zadecydował o mojej dalszej wojskowej karierze. Tej koncepcji bezpośredniego dowodzenia tak często dawali wyraz nasi oficerowie na szczeblu pułku, batalionu i kompanii, że uznaliśmy ją za rzecz normalną i spodziewaliśmy się jej po wszystkich. Nie tylko dodawała otuchy, często ratowała życie. (...) W Holandii zginęła w końcu na polu bitwy większość oficerów, którzy byli wychowankami generała Gavina. Ich następcy nie mieli nic wspólnego ze stylem dowodzenia Gavina.

*Gavin był jednym z niewielu amerykańskich generałów, który zamiast pokazywać się z coltem .45 cały czas podczas bitwy używał Garanda.

Jakie są Wasze opinie na temat tego niesamowitego człowieka i żołnierza, który, nie będę ukrywał, jest jedną z moich ulubionych postaci historycznych:)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Hauer   

Naprawde świetna postać :P

Dzis gadalismy o avatarach na czacie i mówiłem, ze poprzednio miałeś fajny avek, i ze własnie był to Gavin ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Estera   
Jakie są Wasze opinie na temat tego niesamowitego człowieka

Wiem o nim, tyle co z angielskiej wikipedii, ale moge powiedzieć, tyle, ze to człowiek niezwykły. Już zdjęcia, które go przedstawiają, pokazują, że to ktoś ciekawy. To niesamowite, że po przeczytaniu fragmentu notatki z encyklopedii i zobaczeniu paru zdjęć, chcę o nim wiedzieć jak najwięcej.

Albino, dziękuje za temat ;) Naucze się czegoś o nim.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Albinos   
Wiem o nim, tyle co z angielskiej wikipedii, ale moge powiedzieć, tyle, ze to człowiek niezwykły.

Zdecydowanie. Jeden z najniezwyklejszych dowódców amerykańskich II WŚ. Praktycznie w każdej książce, w której pojawia się wzmianka o nim, jest określany jako wspaniały dowódca, i równie wielki człowiek. W jego życiorysie można odnaleźć kilka elementów łączących go z Pattonem.

Albino, dziękuje za temat ;) Naucze się czegoś o nim.

Albinos;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
mch90   

Dla mnie jest to postać niesamowita. Mówi się, że oficerowie dzielą się na tych, którzy krzyczą "Naprzód!" i tych, którzy wołają "Za mną!". Gavin niewątpliwie zaliczał się do tej drugiej grupy, a ponadto jego podwładni, jak płk. Stefanich, płk. Reuben Tucker czy Vandervoort byli wychowywani przez niego w duchu tej doktryny dowodzenia. Profity zbierała cała dywizja pod postacią licznych sukcesów, czego najznamienitszym przykładem jest jej wkład w operacji "Market-Garden". Co warte odnotowania, jako generał był bardzo blisko swoich żołnierzy- i czuł się żołnierzem (o czym świadczy fakt noszenia karabinu Garand, wspomniany przez Ciebie). W przeciwieństwie do większości jego kolegów po fachu, gdy 82. DPD przybywała w rejon lasu Hurtgen, samodzielnie przeprowadził rozpoznanie- było to niezwykłe, biorąc pod uwagę doświadczenia żołnierzy innych dywizji walczących w tym rejonie, wysyłanych do ataku "w ciemno", gdy ich dowódcy opierali się wyłącznie na mapach sztabowych, głównie jeszcze z okresu I wojny światowej. Gen. Gavin był też bardzo zdolnym taktykiem, co udowodnił podczas operacji "Market-Garden", umiejętnie przerzucając swoje niewielkie siły w punkty zapalne, podczas silnych niemieckich kontrataków na wzgórza Groesbeek i lądowisko w Wyler. Sprawność w utrzymaniu linii frontu miała olbrzymie znaczenie dla powodzenia walk w Nijmegen. I jemu się to udało.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Albinos   

Świetny tekst, zdecydowanie polecam: http://www.historynet.com/jim-gavin-the-general-who-jumped-first.htm

Sam przebieg jego służby może nie jest tym, co szczególnie przyciąga do tekstu (tutaj wystarczyłaby wikipedia). Bardziej opisy Autora odnoszące się do osobowości "Slim'Jima". Jak to pisał prof. Tadeusz Mikulski, same fakty biograficzne nie powiedzą wiele o człowieku. A D'Este zadbał o to, aby pokazać, jakim człowiekiem był Gavin (tutaj polecam sięgnąć po listy, jakie James Gavin pisał podczas wojny do swojej córki [Gavin J. M., Gavin Fauntleroy B., Wurst G., The general and his daughter: the wartime letters of General James M. Gavin to his daughter Barbara, Fordham University Press 2007]). Kilka co ciekawszych cytatów:

The raw courage displayed on Biazza Ridge made it one of the greatest small unit actions of World War II. American historian Clay Blair called Gavin's actions "one of the finest, most dogged displays of leadership in all of World War II." For his valor that day Colonel Gavin was awarded the first of his two Distinguished Service Crosses, and earned a firm foothold in the ranks of legendary leaders-one he built on throughout the rest of the war.

(...)

"I have always believed that it is important for a general with the infantry to look just like the infantry," he once said.

(...)

During the battles around Nijmegen, the commander of the British Second Army, Lieutenant General Miles Dempsey, visited Gavin and said he was proud to meet the commander of "the finest division in the world today." (Afterward, Dempsey sent a van for Gavin's use. Gavin gave it to his staff. "Parachute officers," he said, "had to set an example and learn to live like other troopers.")

Gavin created a similar impression on the XXX Corps commander, Lieutenant General Brian Horrocks. "Whenever I rang up Jim Gavin to find out what was going on he gave me the same answer: 'We're just having a bit of a patrol,'" Horrocks later remarked. "I usually discovered that this 'bit of a patrol' had consisted of at least one hundred U.S. paratroopers carrying out a large-scale raid on the German positions."

(...)

Gavin regularly turned up in the front lines during savage battles fought in Europe's worst winter weather in a half century. Not a day passed that Gavin was not at the front and in harm's way, to see and be seen and instill confidence. "The place for a general in battle is where he can see the battle and get the odor of it in his nostrils," he said. "There is no substitute for the general being seen."

(...)

In this modern age we make heroes out of athletes and others with no claim whatsoever to the designation. Jim Gavin was the real deal: an authentic hero whose life was marked by exemplary public service, extraordinary courage, leadership, and great accomplishment. He was perhaps the finest example of the warrior ethos: an officer who mastered his profession like few others and in the process was instrumental in pioneering a new form of warfare.

Trudno nie czuć do niego sympatii. Przy okazji, spotkał się ktoś z jakimiś dokładniejszymi informacjami nt. jego pomocy dla czarnoskórych żołnierzy w armii amerykańskiej (poza tym, co podaje angielska wiki - ewentualnie sprostować to, co tam jest napisane)? Pułkownik Biggs z 555. PIR (pułk w którym służyli wyłącznie czarni, został włączony do 82. DPD właśnie z inicjatywy gen. Gavina) miał go ponoć nazwać - w pozytywnym sensie - najbardziej ślepym oficerem, jeśli chodzi o kolor skóry żołnierzy, w armii amerykańskiej.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Albinos   

Generał Gavin żonaty był dwukrotnie. Pierwszy ślub wziął z Irmą Baulsir w 1929 r. Z tego małżeństwa miał córkę Barbarę (listy jakie do niej wysyłał podczas wojny zostały opublikowane [Gavin J. M., Gavin Fauntleroy B., Wurst G., The general and his daughter: the wartime letters of General James M. Gavin to his daughter Barbara, Fordham University Press 2007] - fascynująca lektura). Jednak ten związek nie układał się najlepiej. W końcu po wojnie wzięli rozwód, a "Slim'Jim" ożenił się po raz drugi - jego żoną została Jean Emert Duncan. Ślub wzięli w 1948 r. Dla Jean to również był drugi związek małżeński, z pierwszego podobnie jak J. M. Gavin miała córkę - Caroline Ann. James adoptował ją. Mieli wspólnie jeszcze trzy kolejne córki - Patricia Catherine, Marjorie Aileen i Chloe Jean. Oprócz tego generał doczekał się dziesięciorga wnucząt i trojga prawnucząt.

Jednak jeszcze wcześniej miało miejsce coś, co spokojnie mogłoby stanowić podstawę scenariusza do filmu, który spokojnie zostałby wielkim hitem (miłość z wojną w tle czy też na odwrót - temat idealny). Podczas wojny, kiedy przebywał już w Europie, gen. Gavin miał przynajmniej jeden, a być może i dwa romanse. Kilka informacji udało mi się zebrać na temat jego związku z Martą Gellhorn, trzecią żoną Hamingwaya, a podczas wojny korespondentką wojenną. Po raz pierwszy Martha miała zobaczyć Gavina podczas operacji "Market-Garden". Drugie spotkanie nastąpiło już zimą. Martha miała ponoć uznać go za miłość swojego życia. Jednak kiedy została poproszona przez Jamesa aby spędziła z nim resztę życia już po wojnie, odmówiła. Nie widziała siebie w roli żony zawodowego wojskowego w czasie pokoju. Drugi romans? Tutaj nie mam pewności (ponoć można znaleźć o tym trochę informacji w biografii Gavina autorstwa Bootha i Spencera [Paratrooper: The Life of Gen James M. Gavin, Simon&Schuster 1994]), ale tak czy inaczej chodzi o Marlene Dietrich. To właśnie Gavin miał zlecić godny pochówek dla matki Marlene (tak przynajmniej wspominał to płk. Berney Oldfield, który podczas wojny służył w 505 PIR). Dysponuje ktoś jakimiś konkretnymi informacjami nt. tego rzekomego związku gen. Gavina z Marlene Dietrich?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Albinos   

Martha Gellhorn poznała Ernesta Hemingwaya na krótko przed tym, kiedy oboje znaleźli się w Hiszpanii ogarniętej wojną domową. Gellhorn była wtedy po kilkuletnim związku małżeńskim z Bertrandem de Jouvenel, francuskim filozofem, a z kolei u boku Papy Hemingweya żyłą wtedy druga już jego żona, Pauline Pfeiffer, tak jak i Gellhorn dziennikarka. Nie przeszkodziło mu to jednak w nawiązaniu "bliższej" znajomości z Gellhorn. W 1940 r. wzięli ślub. Spór między nimi narodził się w związku z chęcią kontynuowania kariery reporterki wojennej przez Gellhorn, podczas gdy Hemingway wolał, aby została przy nim. Ten sam problem, choć nie tylko on, zakończył jej szybko rozwijający się romans z Jamesem Gavinem. Innym z powodów była obecność w pobliżu dowódcy 82. DPD samej Marlene Dietrich. Do bezpośredniego starcia obu pań doszło wiosną 1945 r. podczas przyjęcia, jakie w paryskim Ritzu urządził Hemingway. Zaprosił on wówczas, oprócz rzecz jasna Gellhorn, z którą jeszcze chyba wtedy był związany, także swoją kolejną żonę, Mary Welsh, a także Marlene Dietrich, która również mieszkała wówczas w tym hotelu, oraz Gavina, o którym słyszał od Gellhorn. Zestaw co najmniej kuriozalny. Hemingway świetnie bawi się w towarzystwie Welsh w obecności swojej żony, która w tym samym czasie odciąga od Dietrich Gavina. Scena w swoim absurdzie absolutnie przepiękna. Pułkownik Barney Oldfield, bliski przyjaciel Gavina, który w tamtym czasie często widywał go w towarzystwie obu kobiet, wspominał po latach, o czym piszą T.M. Booth i D. Spencer w Paratrooper, The life of general James M. Gavin, że sprawiały one wrażenie Amazonek, pewnych swojej siły, niemalże wrogich sobie władczyń, oczerniających jedna drugą. Dla Gellhorn Dietrich była "tą aktorką", podczas gdy dla Dietrich Gellhorn to była "ta dziennikarka". Gavin miał być zdobyczą. Trofeum.

A jak się skończyło? Tamtej nocy, po przyjęciu u Hemingwaya, Gavin zawędrował do pokoju Dietrich. Jednak wraz z końcem wojny i kłopotami, jakie spadły na Gavina w związku z planami, jakie naczelne dowództwo miało wobec jego ukochanej dywizji, zakończyły się oba romanse. Hemingway poślubił Mary Welsh. Gellhorn zaliczyła kilka krótkich związków zanim w 1954 r. wyszła za Toma Matthewsa, wydawcę tygodnika Time - z Matthewsem rozstała się w 1963 r. dochodząc do wniosku, że małżeństwo jest z gruntu złą ideą. Marlene Dietrich za mąż nie wyszła. W 1945 r. była widywana m.in. w towarzystwie gen. Pattona, wiadomo także, że łączyło ją coś z Hemingwayem (znali się od 1934 r., wiadomo, że wymieniali między sobą przynajmniej do połowy lat 50. mocno prywatne listy).

A Gavin? W dużym skrócie, bo to wątek na dłuższą historię, kto wie czy nie równie poplątaną jak przyjęcie u Hemingwaya. Rozstał się z Irmą Baulsir, do której doszły plotki o jego romansach. W 1948 r. ożenił się z Jean Emert Duncan, której siostra Aileen była żoną pułkownika Melvina Zaisa z 517. PPS wchodzącego w skład dywizji "All Americans". Z Jean Gavin spędził 42 lata, aż do śmierci w 1990.

I tylko jedna rzecz mnie zastanawia. Jak to się stało, że jeszcze nikt nie nakręcił biografii Gavina? Materiał na absolutny hit. Bohater wojenny, z bogatym życiem uczuciowym... Nie rozumiem. Ni w ząb.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.