Jump to content
  • Announcements

    • Jarpen Zigrin

      Zostań naszym fanem. Obserwuj nas w social mediach : )   12/11/2016

      Daj się poznać jako nasz fan oraz miej łatwy i szybki dostęp do najnowszych informacji poprzez swój ulubiony portal społecznościowy.    Obecnie można nas znaleźć m.in tutaj:   Facebook: http://www.facebook.com/pages/Historiaorgp...19230928?ref=ts Twitter: http://twitter.com/historia_org_pl Instagram: https://www.instagram.com/historia.org.pl/
    • Jarpen Zigrin

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum   12/12/2016

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum. Krótki przewodnik o tym, jak poprawnie pisać i cytować posty: http://forum.historia.org.pl/topic/14455-przewodnik-uzytkownika-jak-pisac-na-forum/
Sign in to follow this  
Bruno Wątpliwy

Liberia - jak powstała kolonia a potem państwo

Recommended Posts

Cytuj
Liberyjczycy stali się plantatorami i handlarzami niewolników. Czy był to nie udany pomysł Amerykanów? Eksperyment mający na celu przenieść na grunt afrykański idee demokracji amerykańskiej?

Liberyjczycy, czy raczej amerykano-liberyjczycy po prostu przenieśli do swojego państwa ten układ społeczny, który znali z USA, a dokładnie z południowych stanów. Dodajmy - jedyny, którego w praktyce doświadczyli. Niewolnictwo i segregację rasową (w tym przypadku raczej - "pochodzeniową").

Ciekawie pisał o tym R. Kapuściński w "Hebanie", Warszawa 1998, s. 251-254.

 

 

Wątek wydzielony z tematu: forum.historia.org.pl - "Afryka - podział kolonialny".

secesjonista

Share this post


Link to post
Share on other sites

O Liberii powstała ciekawa monografia Feliksa Kopczyńskiego, oficera z Korpusu Geografów, a zatytułowana: "Liberja: zarys geograficzno-opisowy"" wydana przez Sekcję Geograficzną Towarzystwa Wiedzy Wojskowej w 1936 roku.

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 8.08.2009 o 8:16 PM, 4313_1481369817 napisał:

Ja pozwolę sobie zacząć od ewenementu w historii kolonizacji Afryki, a mianowicie od powstania Liberii, w 1847 roku. Było to jedyne państwo, które zostało założone przez amerykańskich Murzynów, Mulatów i Afrykanów . Właśnie Ci pierwsi w 1822 roku założyli osadę o nazwie Monrowia. Zaczęły powstawać dalsze osady zarządzane przez amerykańskiego gubernatora. Tak narodziła się Liberia. Państwo w niedługim czasie zostało uznane na arenie międzynarodowej przez USA i kraje europejskie. Konstytucja została oparta na amerykańskiej. Chociaż teoretycznie istniała tam demokracja, to nie było to społeczeństwo wolne od wad. Liberyjczycy stali się plantatorami i handlarzami niewolników. Czy był to nie udany pomysł Amerykanów? Eksperyment mający na celu przenieść na grunt afrykański idee demokracji amerykańskiej?

 

Jeśli chodzi o chronologię to pierwszą tego typu osadą było chyba Freetown, w dzisiejszym Sierra Leone - inicjatywa afroamerykańskiego kwakra Paula Cuffe'a z 1815 r.. Potem była wysyłka byłych niewolników w 1819 r. na wyspę Sherbro (Bonthe Island). Liberia to nie było jedyne państwo założone przez amerykańskich Murzynów, jeśli przez państwo rozumieć kolonię, która ogłosiła niepodległość, jak choćby Republic of Maryland (Independent State of Maryland), która to republika ogłosiła niepodległość w maju 1854 roku. Przy czym istniały oddzielne kolonie (np. Missisipi składające się głownie z byłych niewolników z hrabstwa Jefferson w stanie Missisipi czy Kentucky z głównym ośrodkiem - Clay-Ashland, kolonie: Pensylwania czy New York), które tak jak Maryland ostatecznie zostały wchłonięte przez Liberię.

 

W dniu 8.08.2009 o 8:16 PM, 4313_1481369817 napisał:

Właśnie Ci pierwsi w 1822 roku założyli osadę o nazwie Monrowia

 

W zasadzie to założyli osadę o nazwie Christopolis.

 

W dniu 30.04.2010 o 8:10 PM, Aleksy napisał:

Jak to USA walczyło z kolonizatorem? A amerykańskie kolonie to co? Filipiny, Kuba i inne Karaiby, Hawaje i inne wyspy Pacyfiku, Liberia.

 

Wypada przypomnieć, że początki Liberii i innych tego typu kolonii na Czarnym Lądzie początkowo były prywatnymi (społecznych organizacji) przedsięwzięciami, na ogół przy wsparciu wielu osobistości z rządu amerykańskiego ale to nie były kolonie rządu USA. I to rządzący Liberią dążyli do ścisłych związków politycznych i ekonomicznych z USA a nie odwrotnie, trudno zatem ten kraj traktować jako amerykańską kolonię, protektorat czy terytorium zależne. Gubernatorów w zasadzie wskazywało American Colonization Society, przy czym pierwszym gubernatorem był biały - Thomas Buchanan.

 

W dniu 9.08.2009 o 9:51 PM, Bruno Wątpliwy napisał:

Liberyjczycy, czy raczej amerykano-liberyjczycy po prostu przenieśli do swojego państwa ten układ społeczny, który znali z USA, a dokładnie z południowych stanów. Dodajmy - jedyny, którego w praktyce doświadczyli. Niewolnictwo i segregację rasową (w tym przypadku raczej - "pochodzeniową").

 

Tak się dość powszechnie przyjmuje, choćby w opracowaniu Benjamina G. Dennisa i Anity K. Dennis: "Slaves to Racism: An Unbroken Chain from America to Liberia" (swoją drogą fascynująca historia, studentka zakochująca się w profesorze antropologii, który jest zarazem wodzem plemiennym, por. jej wspomnienia "Beyond Myself: The Farm Girl and the African Chief").

To łatwe objaśnienie ale mnie nie do końca przekonuje, przy czym nadto łatwo zrzuca się odpowiedzialność z tworzących polityczne i społeczne życie w Liberii. Otóż jeśli się prześledzi życiorysy pierwszej i drugiej fali emigrantów, a ci potem w dużej mierze stworzyli zręby przyszłej elity Liberii (politycznej i kulturalnej), elity tworzącej prawa dyskryminacyjne natywnych Afrykanów, to wielu z nich wcale nie było byłymi niewolnikami z Południa nie znającymi innych stosunków społecznych. Byli pośród nich ludzie urodzeni jako wolni, ludzie pochodzący z dość zamożnych rodzin (jak na możliwości Afroamerykanów w ówczesnych Stanach). Joseph Jenkins Roberts pierwszy prezydent Liberii (a potem - szósty) nie urodził się jako niewolnik, Isaack Wright (bardziej znany jako: Daniel Cocker) prowadzący dyskurs polemiczny z Jeffersonem (por. jego pamflet "Dialogue between a Virginian and an African minister") z pewnością nie był osobą, która nie znała innych stosunków, podobnie John Brown Russwurm, który ukończył Bowdoin College i prowadził gazetę w Nowym Jorku ("Freedom's Journal") chyba nie był osobą nie znającą innych stosunków niż takie jak niewolnictwo na Południu. Kiedy Hilary Teague komponował hymn dla Liberii to nie był już chyba osobą, która nie wiedziała, że świat niekoniecznie polega na stosunku pan-niewolnik, pan-podległy. Co ciekawe jego inna pieśń "Land of the Mighty Dead" była często później stosowana przez nacjonalistów afrykańskich, "zapomnieli", że autor napisał w swym hymnie:

"heir Gods of wood and stone they trust
To give success in fight
the warrior and the stupid priest
To murder here unite.
We were beset by those around
Who craved to drink our blood
Whose malice, hatred knew no bound
whose hearts devoid of love
".

 

Trudno udowodnić, że zarówno byli niewolnicy, osoby wolne (Biali i Czarni) tworzący społeczność Liberii, jak i członkowie ACS aktywnie uczestniczący w kształtowaniu ram politycznych tego kraju nie znali innych stosunków niż te jakie panowały na południu USA. Przy czym: 

"The people who immigrated in the first decade after the establishment of the colony were from the northern states and the Upper South".

/C. Lambert "“The Love of Liberty Brought Us Here”: Writing American Identity in Liberia, 1830–1850", "Irish Journal of American Studies"; b.p. ed. elektron./

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Cytuj

Ciekawie pisał o tym R. Kapuściński

 

Ach ten Kapuściński...

z chęcią poznałbym na podstawie czego tworzył Kapuściński swe notatki o Liberii. Zaczyna on swą opowieść o powstaniu tego państwa od historii jak to Robert Stockton co przyłożył pistolet do skroni króla Petera i w ten sposób wymusił na nim sprzedaż ziemi pod przyszłą kolonię, tam gdzie stanęła potem Monrowia.

"wymusił na nim sprzedaż - za sześć muszkietów i skrzynkę paciorków - ziemi, na której owo towarzystwo amerykańskie zamierzało osiedlić tych niewolników z plantacji bawełny (głównie ze stanów Wirginia, Georgia, Maryland)".

/tegoż "Heban", Warszawa 1999, s. 251/

 

Otóż w tej opowieści niewiele się zgadza, jak to u Kapuścińskiego - na potrzeby narracji nieszczególnie przejmował się badaniem faktów.

A co się nie zgadza, bądź co jest dyskusyjne?

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Cytuj

Ach ten Kapuściński...

W ramach dygresji pozwolę sobie zacytować to, co sam na ten temat napisałem (akurat w temacie o Łysiaku, nie Kapuścińskim):

 

"Na swoje własne potrzeby stworzyłem kategorię "opisywaczy świata". Inaczej - "malarzy słowem". Zaliczam do niej autorów, którzy - moim zdaniem - mają coś ciekawego do powiedzenia, czasami nawet są w tym wielcy, a ich opinie bywają bardzo trafne. Choć, niekoniecznie muszą być przesadnie dokładni w sferze faktów, czy metodologii. Czyli - do przygotowania na egzamin z historii u  wymagającego profesora historii, czy na sprawdzian u dociekliwego politologa, pewnie bym opierania się na ich książkach nie polecał, ale nie przeczytać - to grzech.

 

Zaliczam do nich osoby zajmujące się rozmaitą tematyką. Na czołowych miejscach w tej mojej kategorii jest:

1) Kapuściński. Wiadomo, że można mu wiele spraw znaleźć - wystarczy przeczytać książkę Domosławskiego (nie przesądzam oczywiście, co jest w niej słuszne, a co nie). A i sam uśmiecham się, gdy chociażby Kapuściński już "dostarczył" niszczyciele typu "Spruance" ("Kidd") do cesarskiego Iranu. Ale tak ciekawej (i często - w mojej ocenie - trafnej) opowieści o współczesnym świecie - trudno szukać.

2) Jasienica. Specjaliści wytykają mu błędy. Pewnie słusznie. Ale nadal pozostaje to przepiękna opowieść o historii Polski.

3) Wańkowicz. Powtarza się, czasami coś pomyli, może i ponosi go szlachecka fantazja. Ale trudno znaleźć równe mu pióro dziennikarskie.

4) Łysiak. Często się z tym autorem nie zgadzam. I dziwię się, skąd tak często w nim tyle nienawiści. Ale pióro wybitne."

 

W sumie - zdanie podtrzymuję. Pisać ciekawie nie oznacza, że idealnie pod względem faktograficznym.

 

A z tym:

Cytuj

Swego czasu na łamach "The Economist" w recenzji z "Hebanu" pojawiła się mniej więcej taka konstatacja, że Afryka w ujęciu Kapuścińskiego jawi się jako fascynujące miejsce, po czym autor dodaje: ale czy kiedykolwiek ono istniało to już inna sprawa.

 w sumie też się zgadzam, choć nie ująłbym to tak jednoznacznie.

Cytuj

Trudno udowodnić, że zarówno byli niewolnicy, osoby wolne (Biali i Czarni) tworzący społeczność Liberii, jak i członkowie ACS aktywnie uczestniczący w kształtowaniu ram politycznych tego kraju nie znali innych stosunków niż te jakie panowały na południu USA. 

Tak, czy inaczej, niezależnie od swej wiedzy, akurat system w bardzo ogólnym zarysie analogiczny do wyżej wymienionego uznały za skuteczny administracyjnie i wskazany socjologicznie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Trudno się nie zgodzić z Bruno w kwestii tego rodzaju kategorii pisarzy czy badaczy, ja też mam kilku ulubieńców co to wymyślają fakty bądź jednostronnie je naświetlają, czasem nawet świadomie łżą jak z nut, a czyta się ich wspaniale, a i ich wnioski pomimo tych uchybień bywają; jak dla mnie; prawdziwe. Warto jednak nieco bliżej przyjrzeć się tworzeniu tego państwa i jego systemu politycznego, bo wciąż kryje się w nich wiele zagadek.

Kapuściński jest dobrym wyjściem do próby prześwietlenia początków Liberii, on sam od opisu od "mordu założycielskiego", że się tak wyrażę, czyli Stocktona terroryzującego władcę jednego z ludów by podpisał traktat o sprzedaży ziemi i zgodzie na osiedlenie. Na anglojęzycznej Wiki można przeczytać, że takie zdarzenie opisano tylko w jednym przekazie, jakoś na razie nie udało mi się odnaleźć - kto był twórcą tego przekazu. Bodajże najstarsze wzmianki o tego typu zawarciu kontraktu to relacja Samuela J. Bayarda z ok. 1856 roku. Zatem dość późna. Przy czym w raportach Stocktona nic o tym nie wspomniano, w raportach Eli'ego Ayresa - też.

To kiedy "wyciągnął ów pistolet": w 1821 r. czy raczej w 1822 r.?

To chyba dość istotne.

 

W dniu 27.09.2020 o 10:26 PM, secesjonista napisał:

za sześć muszkietów i skrzynkę paciorków

 

Nie wchodząc w ocenę tego typu transakcji bo w sumie wiadomo, że rodzime ludy zawsze na tym traciły, to przecież nie jest czymś trudnym poznać ów akt; i Kapuściński musiał go znać; a tam stało:

"in consideration of so much paid in hand viz: six Muskets, one box Beads, two hogsheads Tobacco, one cask Gunpowder, six bars Iron, ten irons Pots, one dozen Knives and Forks, one dozen Spoons, six pieces blue Baft, four Hats, three Coats, three pair Shoes, one box Pipes, one keg Nails, twenty Looking-glasses, three pieces Handkerchiefs, three pieces Calico, three Canes, four Umbrellaa, one box Soap, one barrel Rum, and to be paid, pieces Cloth, six bares Iron, one box Beads, fifty Knifes, twenty Looking-glasses, ten iron Pots diffirent sizes, twelve Guns, three barrells of Gunpowder, one dozen Hats, one dozen Knives and Forks, twenty Hats, five casks Beef, five Tumblers, and fifthy Shoes - FOR EVER CEDE and relinquish the above described Lands...".

/S.E. Holsoe "A Study of Relations between Settlers and Indigenous Peoples in Western Liberia, 1821-1847", "African Historical Studies", Vol. 4, No. 2 (1971), s. 357/

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.