Jump to content
  • Announcements

    • Jarpen Zigrin

      Zostań naszym fanem. Obserwuj nas w social mediach : )   12/11/2016

      Daj się poznać jako nasz fan oraz miej łatwy i szybki dostęp do najnowszych informacji poprzez swój ulubiony portal społecznościowy.    Obecnie można nas znaleźć m.in tutaj:   Facebook: http://www.facebook.com/pages/Historiaorgp...19230928?ref=ts Twitter: http://twitter.com/historia_org_pl Instagram: https://www.instagram.com/historia.org.pl/
    • Jarpen Zigrin

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum   12/12/2016

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum. Krótki przewodnik o tym, jak poprawnie pisać i cytować posty: http://forum.historia.org.pl/topic/14455-przewodnik-uzytkownika-jak-pisac-na-forum/
Sign in to follow this  
fallible

Marks i koniec historii

Recommended Posts

fallible   

Witam

Mam pytanie dla historyka lub filozofa znajacego dobrze myśl Marksa.

U Marksa Komunizm to koniec historii i koniec państwa - ostatni etap rozwoju ludzkości. Nie rozumiem tego - jak państwo może przestać istnieć. Przecież dalej będzie potrzebna policja, rząd kierujący oświatą, polityką społeczną, organizacją życia itd. Przecież ktoś tym musi kierować. W jaki sposób komunizm ma być końcem państwa? Dlaczego państwo ma stracić rację bytu.

 

thx

Share this post


Link to post
Share on other sites
Cytuj

Mam pytanie dla historyka lub filozofa znajacego dobrze myśl Marksa.

Nie jestem ani pierwszym, ani drugim, ani trzecim. Udało mi się przebrnąć przez jakąś część tego, co napisali Marks i Engels. Co nie było sprawą łatwą, bo z zasady niezbyt przepadam za filozofami i efektem ich wysiłku intelektualnego. Moja prosta osobowość nader często zauważa chęć opisywania przez nich prostych zjawisk zbyt skomplikowanym językiem. I towarzyszące temu duże zadufanie w sobie, wbrew pewnej - niekiedy - nieporadności w dostrzeganiu rzeczy oczywistych. Ale - rzecz gustu.

 

Począwszy bodajże od Platona filozofowie próbowali opisać reguły rządzące ewolucją ustrojów. Stworzyć ogólną filozofię dziejów. I od Platona począwszy - nie zawsze zgadzało się to z rzeczywistością. I tak jest pewnie także u Marksa. Obok celnych obserwacji, mamy takie, które dziś wydają się żałośnie przestarzałe (bo dostosowane np. do XIX-wiecznego stanu rzeczy), niesłuszne, czy takie, których słuszności zweryfikować nie jesteśmy w stanie. Dużo przy tym zależy od poglądów oceniającego. Należy także pamiętać, że są tacy, którzy uważają, że to co powstało w XX wieku i było określane jako marksistowskie, czy komunistyczne (i służy dosyć powszechnie jako podstawowy punkt wyjścia do krytyki samego Marksa) - dosyć często niewiele miało wspólnego z myślą Marksa. I mają - chyba - sporo racji.

 

Tak, czy inaczej, piszący o marksistowskiej teorii państwa najbardziej chyba sięgają nie do samego Marksa, lecz do Engelsa i jego „Pochodzenia rodziny, własności prywatnej i państwa” (które Engels traktował, jako swoiste wykonanie testamentu Marksa, swoją drogą relacja obydwu panów była bardzo ciekawa, także w wymiarze psychologicznym  - interesująco opisał ją T. Hunt, Fryderyk Engels. Komunista we fraku, Wyd. Świat Książki 2012). W największym skrócie Engelsowi chodziło o to, że ludzkość ongiś obywała się bez państw, potem pojawiło się państwo, jako twór nieunikniony w rozwoju ludzkości, a w przyszłości - owo państwo obumrze.

 

Kwintesencją jego poglądów jest ten fragment:

"Państwo nie jest więc wieczne. Istniały społeczeństwa, które obchodziły się bez niego, które nie miały żadnego pojęcia o państwie i władzy państwowej. Na określonym stopniu ekonomicznego rozwoju, który nieodłącznie związany był z podziałem społeczeństwa na klasy, państwo na skutek tego podziału stało się koniecznością. Obecnie zbliżamy się szybkim krokiem do takiego stopnia rozwoju produkcji, na którym istnienie tych klas nie tylko przestaje być koniecznością, lecz staje się wyraźną przeszkodą dla produkcji. Klasy zginą tak samo nieuchronnie, jak poprzednio powstały. Wraz z nimi nieuchronnie zginie państwo. Społeczeństwo, które zreorganizuje produkcję na podstawie wolnego i równego zrzeszenia producentów, przeniesie całą maszynę państwową tam, gdzie odtąd będzie jej miejsce: do muzeum starożytności, obok kołowrotka i topora brązowego".

 

Punkt wyjścia jest - w mojej ocenie - bezapelacyjnie słuszny. Istniały (i pewnie istnieją nadal) społeczeństwa, które obchodzą się dosyć dobrze bez państwa. Marksiści nazywali to "wspólnotą pierwotną". My, niezależnie, jak to nazwiemy, obserwację musimy potwierdzić. W historii ludzkości państwo, rozumiane jako organizacja społeczna, polityczna, hierarchiczna, terytorialna, przymusowa itp. pojawia się w pewnym momencie. I nie wszędzie. Prawie do naszych czasów dotrwały "pierwotnie zorganizowane" społeczności Aborygenów australijskich (ostatnia, aborygeńska grupa "uncontacted tribe" wyszła na spotkanie państwu i jego organom bodajże dopiero w 1984 r.). I dziś mamy resztki "nie kontaktujących się z cywilizacją" Indian amazońskich, jakieś komuny (hipisowskie, czy inne) funkcjonujące właściwie poza państwem. Jak traktować państwa "upadłe" - Somalia, czy swego czasu Liberia - to jeszcze inna historia. De facto przestały tam istnieć państwa we właściwym tego słowa rozumieniu. Ich rolę zaczęły odgrywać klany, struktury quasi-państwowe, warlordowie itp. 

Atrakcyjność owych nie-państwowych wspólnot dla nas, współczesnych - to już inna kwestia. Istniały/istnieją na pewno.

 

Nie oznacza to jednak, że Engels uważał, że państwo jest tworem nienaturalnym. Wręcz odwrotnie, sądził, że powstanie państwa (na gruzach "wspólnoty pierwotnej", czy "ustroju rodowego", który opisywał w "Pochodzeniu rodziny, własności prywatnej i państwa”) jest czymś całkowicie naturalnym w rozwoju ludzkości. Według jego słów:

 

"Zbadaliśmy każdą z trzech głównych form, w których wyrosło państwo na ruinach ustroju rodowego. Najczystszą, klasyczną formę przedstawiają Ateny; państwo powstaje tu bezpośrednio i przeważnie z przeciwieństw klasowych rozwijających się wewnątrz samego społeczeństwa rodowego. W Rzymie społeczeństwo rodowe staje się zamkniętą arystokracją pośród licznego, stojącego poza nim plebsu - pozbawionego praw, ale obciążonego obowiązkami. Zwycięstwo plebsu rozsadza stary ustrój rodowy i na jego ruinach wznosi państwo, w którym wkrótce zanikają zupełnie zarówno arystokracja rodowa jak plebs. Wreszcie u germańskich zwycięzców cesarstwa rzymskiego państwo powstaje bezpośrednio z podboju wielkich cudzych obszarów, dla których opanowania ustrój rodowy nie posiadał środków. Ponieważ jednak z tym podbojem nie wiąże się ani poważna walka z dawną ludnością, ani bardziej postępowy, podział pracy, ponieważ stopień rozwoju ekonomicznego zdobywców i podbitych jest prawie jednakowy, podstawa ekonomiczna społeczeństwa pozostaje więc bez zmiany - ustrój rodowy może się tu utrzymać przez długie stulecia w zmienionej, terytorialnej formie marki, a nawet na czas jakiś odmłodnieć w słabszej formie w późniejszych rodach szlacheckich i patrycjuszowskich, a nawet w rodach chłopskich, jak np. w dytmarskich.

Państwo nie jest więc bynajmniej potęgą narzuconą społeczeństwu z zewnątrz. Nie jest ono również >>rzeczywistością idei moralnej<<, >>obrazem i rzeczywistością rozumu<<, jak twierdzi Hegel. Jest ono raczej produktem społeczeństwa na określonym stopniu rozwoju, jest ono przyznaniem się, że społeczeństwo to uwikłało się w nierozwiązalną sprzeczność z samym sobą, rozszczepiło się na nieprzejednane przeciwieństwa, których nie potrafi ujarzmić. Ażeby zaś te przeciwieństwa - klasy o sprzecznych interesach ekonomicznych - nie pożarły nawzajem siebie i społeczeństwa w bezpłodnej walce, stała się niezbędną potęga stojąca pozornie ponad społeczeństwem, która miała tłumić te konflikty, utrzymywać je w granicach >>porządku<<. Tą potęgą wyrosłą ze społeczeństwa, ale stawiającą siebie nad nim i coraz bardziej wyobcowującą się z niego, jest państwo".

 

"Schody" zaczynają się w momencie, gdy Engels za decydujący dla ewolucji społeczeństw  (i ustrojów) uznaje czynnik klasowy (i produkcji). Uważa, że w pewnym momencie państwo, jako struktura zapewniająca dominację posiadaczy nad resztą społeczeństwa i hamująca rozwój produkcji - przestanie być potrzebne. Obumrze. Zastąpi go jakaś forma "wolnego i równego zrzeszenia producentów". Czyli organizacja przymusowa zostanie zastąpiona "umową społeczną" (w engelsowskiej wersji, oczywiście). Brzmi to trochę śmiesznie, bo paradoksalnie Hobbes, Rousseau, Locke się kłaniają, ale tak to chyba prowizorycznie można nazwać. Jak mi się wydaje, Engels nie odrzuca a priori występowania w tej swojej umowie instytucji dyscyplinujących (tak, jak na etapie "wspólnoty pierwotnej" było jakieś prawo, zasady gry, zarządzania). Po prostu uważa, że nie będą miały one formy państwowej, czyli zinstytucjonalizowanego, przymusowego mechanizmu panowania jednej klasy nad drugą, tylko będą oparte o jakąś umowę "wolnych i równych". Ta umowa (te umowy) będzie podstawą organizacji życia społecznego. W tym edukacji, organizacji życia, bezpieczeństwa itp.

 

Ocena tego zależy już od poglądów oceniającego. Jedni uznają to za żałosne proroctwo, któremu zaprzeczyła historia ludzkości XX-XXI wieku, inni uznają, że "coś w tym jest", ale tylko "coś", inni znowu współczesne (XXI-wieczne) rozwarstwienie majątkowo-dochodowe, gdy niewielka część ludzkości posiada większość jej bogactw - uznają za dowód na spełnianie się wizji Marksa i Engelsa.

 

Reasumując. Teoretycznie obumarcie państwa jest oczywiście możliwe. Tak, jak wynalezienie przez ludzkość form organizacji społecznej, o których jeszcze dziś nie śniliśmy. Tak, jak teoretycznie możliwe jest istnienie cywilizacji pozaziemskich. Czy - istnienie Boga. Poruszamy się tu konsekwentnie w kategoriach wiary, a nie empirii.

Zweryfikować prawdziwości teorii o obumieraniu państwa za pomocą naszej współczesnej wiedzy - nie jesteśmy w stanie. Możemy powiedzieć tylko tyle, że żaden filozof nie jest (i nie był) posiadaczem jedynej prawdy, często się filozofowie mylili, a próby realizacji różnych poglądów (filozoficznych, czy religijnych) mogą prowadzić w praktyce do straszliwych, niekoniecznie zamierzonych przez autorów koncepcji - rezultatów.

 

Cytaty za: K. Marks, F. Engels, Dzieła, Tom XXI, Warszawa 1969. Wytłuszczenia w cytatach - Bruno W.  

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.