Jump to content
  • Announcements

    • Jarpen Zigrin

      Zostań naszym fanem. Obserwuj nas w social mediach : )   12/11/2016

      Daj się poznać jako nasz fan oraz miej łatwy i szybki dostęp do najnowszych informacji poprzez swój ulubiony portal społecznościowy.    Obecnie można nas znaleźć m.in tutaj:   Facebook: http://www.facebook.com/pages/Historiaorgp...19230928?ref=ts Twitter: http://twitter.com/historia_org_pl Instagram: https://www.instagram.com/historia.org.pl/
    • Jarpen Zigrin

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum   12/12/2016

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum. Krótki przewodnik o tym, jak poprawnie pisać i cytować posty: http://forum.historia.org.pl/topic/14455-przewodnik-uzytkownika-jak-pisac-na-forum/
Sign in to follow this  
Mariusz 70

"Gdańsk Cuda Polski" Jan Kilarski

Recommended Posts

tytul:"Gdansk.Cuda Polski"

autor:Jan Kilarski

wydawca:Wyd.LTW

rok wydania:?,reprint wydania z 1937 roku

stron:252

ISBN :978-83-7565-167-6

cena :reprint od 45 zl,oryginal np.w Amazonie za 59 funtow szterlingow

okladka:

http://merlin.pl/Gdansk-Cuda-Polski_Jan-Kilarski/browse/product/1,925832.html

Nazwisko na dzwiek ktorego wyksztalcony Gdanszczanin czapke powinien szybko z glowy sciagac.Nie ze strachu,lecz przez wdziecznosc i szacunek oczywiscie.O dziwo nie poswiecily mu wladze miejskie nawet skromnej ulicy czy placyku( mam nadzieje ze straszliwie sie myle),a o Janie Kilarskim pamietaja tylko jak sie zdaje osoby na forach historii miasta poswieconych.Nieladnie,trzeba przyznac.W Wiki tez nie lepiej,jest wzmianka i owszem,ale tak lakoniczna,ze hanba tylko te wypociny mozna nazwac.

Jan Kilarski ,z urodzenia Lwowianin,zostal Gdanszczaninem niejako z wyboru serca,choc i historia troszke mu miejsce zamieszkania wybrala.Poproszony przez Wydawnictwo Wegnera o opracowanie tomu poswieconemu Gdanskowi w ramach cyklu Cuda Polski.Wywiazal sie z zadania wysmienicie na tyle,ze szybko postarano sie o edycje w jezyku angielskim pt."Gdansk(Danzig)".Ale o samej ksiazce moze troszke pozniej.

Nie na tym bowiem wylacznie zaslugi pana Kilarskiego dla miasta polegaly.Gdy w roku 1945 Armia Czerwona do Gdanska wkroczyla,a soldateska nagwalcila sie,narabowala i nacieszyla wandalizmem do woli,do dziela przystapili "trofiejnicy",czyli rabusie urzedowi.Staly wiec w Gdansku-Wrzeszczu cale sklady obrabiarek,urzadzen portowych,ba nawet maszyn do szycia czy zwyklych budzikow.Szly tez na wschod zeliwne kratki sciekowe,rury,kable itp.Co tam zreszta kratki sciekowe,powyciagano z wody zatopione w portach pancerniki i tez w odpowiednim kierunku na zlom wyslano.Szkody i owszem spore,ale z historycznego punktu widzenia prawdziwa katastrofa dla gdanskiego dziedzictwa dopiero nadchodzila.Najechala bowiem zniszczone miasto specjalna grupa operacyjna Komitetu ds.Sztuki przy Radzie Ministrow ZSRR pod przewodnictwem pplk.Denisowa.Od kwietnia do wrzesnia 1945 roku buszowal pplk.Denisow po okolicy kradnac i rabujac na skale iscie masowa.Wylapywal tez pozostalych w miescie niemieckich uczonych i wyciskal z nich informacje o co cenniejszych zdobyczach.Po czym obstawiano teren wojskiem i pladrowano wszystko co moglo przedstawiac jakas wartosc artystyczna.Ogolem sowieckim lupem padlo tylko w wyniku tego zorganizowanego rabunku ponad 14 000 dziel sztuki,nie liczac tych, ktore pokradli czy zniszczyli indywidualnie soldaci.Po 1956 ZSRR zwrocil Gdanskowi zaledwie 4595 obiektow.

Konkurentem pplk.Denisowa byl wlasnie Jan Kilarski,ktory stanal na czele komisji starajacej sie nie tylko zniszczone zabytki zabezpieczyc,ale i wyrwac z rak sowieckich zlodzieji co sie jeszcze da.Srodki i uprawnienia mial jednak nieporownywalnie mniejsze.Udalo mu sie jednak dotrzec do niemieckich konserwatorow prof.Drosta i inz.Volmara i zdobyc bezcenne informacje o miejscach ewakuacji dziel sztuki.Jezdzil wiec po Pomorzu i zwozil wszystko do skladow konserwatorskich prowadzac swego rodzaju wyscig z pazernoscia sowieckich komisarzy.Nalezy tez podkreslic postawe niemieckich naukowcow,ktorzy watpliwosci najmniejszych nie mieli w ktore rece nalezy zabytki przekazywac.

Gdy juz pozbyto sie sowieckich "kolegow",zaczely sie problemy z rodzimymi szabrownikami,zwykla ludzka glupota,czy po prostu brakiem wyobrazni wladz,dla ktorych najwazniejsze bylo tzw.szybkie usowanie zniszczen,bez odrobiny refleksji czym sa usowane ruiny.Tak np.chciano dla "bezpieczenstwa" obalic uszkodzona fasade Zlotej Kamieniczki,bo po diabla sie meczyc z jej zabezpieczaniem.Takich bitew Jan Kilarski odbywal wiele i dzieki Bogu zazwyczaj je wygrywal.Lista jego osiagniec jest niebywale dluga i zwiedzajac dzis gdanskie zabytki,nawet nie zdajemy sobie sprawy ile temu czlowiekowi zawdzieczamy.Mozemy porownujac Gdansk dzisiejszy z tym dawnym, krecic nosem i na konserwatorow wybrzydzac(i bardzo,bardzo czesto slusznie),ale niewatpliwie bez obecnosci pana Jana w tych decydujacych miesiacach, bysmy mieli jakis budowlany koszmarek rodem z tzw.Ziem Odzyskanych.

Pozniej pan Kilarski koniecznosc ochrony gdanskich zabytkow nadal propagowal,wykladal "wiedze o Gdansku",wydal ceniony do dzis przewodnik w roku 1947,organizowal Muzeum Miejskie i spotkania naukowe,oraz prace konserwatorskie prowadzil.

Nie spotkala go bynajmniej wdziecznosc za te wszystkie wysilki.Oskarzony przez ludowa wladze o kolaboracje( z polecenia AK pisywal w okupacyjnej "Gazecie Lwowskiej" artykuly, bedace podrecznikiem do podziemnego nauczania).Aresztowano go w 1948 roku,2 miesiace spedzil w wiezieniu w nieludzkich warunkach.Wprawdzie go zrehabilitowano,ale do zdrowia juz nie wrocil.Stan pogorszyly dalsze szykany i przykrosci ze strony srodowisk i instytucji,ktore coraz mniej zaslugiwaly na miano "naukowych".

Zmarl 7 stycznia 1951 roku.Spoczal na cmentarzu w Gdansku-Oliwie.

Tyle o autorze, bo elementarna przyzwoitosc wymaga,aby slow kilka powiedziec skoro ojcowie miasta jak sie zdaje zapominaja o swych powinnosciach. :(

Wracajac do samej ksiazki.

"Gdansk" jak reszta "Cudow Polski" jest wydany w identycznej konwencji.Twarda okladka,szycie,ok.200 ilustracji i mapka majaca sledzenie tekstu ulatwiac.Co prawda dzisiaj jakosc tych zdjec jest slabiutka,mapki kiepskie,ale widocznie niegdys ludzie mieli inne wymagania skoro seria uchodzila za luksusowa.A moze po prostu reprint jest nie najlepszej jakosci :huh: .Zdjecia pomimo,ze zamglone sa jednak nadzwyczaj ciekawe,zwlaszcza te przedstawiajace nie ogolnie znane zabytki.Mamy wiec rybackie chatki,waskie uliczki ktore zniknely,port pelen parowcow czy nawet maszty jednostek zaglowych.Mamy zdjecia z zycia codziennego mieszkancow,kwiaciarki przy straganach,targ rybny,stoczniowcow przy pracy.Do tego kilka fotografii z lotu ptaka o duzej wartosci poznawczej.Do tego masa ilustracji m.in.Moellera,Schultza,Lohrmanna,Stryjowskiego o Chodowieckim oczywiscie nie zapominajac.Sa tez portrety monarchow i innych mezow zasluzonych, jak Cejnowa,Abraham,Derdowski,prymas Karnkowski,Dantyszek,Lengnich,Schopenhauer czy Heweliusz.Jest tez jak w innych tomach jezyk poetycki,ktory z podaniem sporej ilosci informacji swietnie o dziwo sie laczy.Dla przykladu pelne swoistego uroku tawerniane klimaty:

"Na ochlode ten i ow szyper powlokl sie do pobliskiej knajpy,ktorej goscinne wnetrze od wiekow przytula bezdomnego i bezimiennego czlowieka,pedzacego zywot na wodzie.Ma tez do tego ten dom wlasnie osobliwy tytul,gdyz jest nim dawny spichrz.Po nim zostala piwnica,wsparta na krepych filarach;od glowic ida luki dzielace sklepienie w krzyz.W ich przecieciu umieszczono misternie wyrzezane i zeskladane okreciki dawnego ksztaltu:bojowy i handlowy.U wejscia wita przybysza paszcza zasuszonego rekina i jekliwy wrzask glosnika radiowego.Tykanie starego zegara,lyskajacego wygladzonym talerzem wahadla,miesza sie ze stukiem kuli bilardowej.Przy debowych stolach pogwarka,na tacy kieliszki z nieodzownym machandlem,ktory wedlug wierzenia morskich i wislanych ludzi ma te wlasnosc,ze w chlodzie grzeje,w skwar ochladza,glodnego nawet nakarmia-zawsze sily odnawia,a ludzi przyjaciolmi czyni".

Zabij,ale pojecia nie mam coz to za tak cudownych wlasciwosci trunki autor tam pijal.Machandlem to nazywa.Ladnie :rolleyes:

No moze czasami jest nieco z perspektywy czasu pan Kilarski zbytnim optymista jesli chodzi o polsko-niemiecka wspolprace w tym miescie,ale pisal to jeszcze przed rokiem 1939,kiedy to mozna bylo raczej mowic o problemach i trudnosciach,a nie o ekscesach czy wrecz politycznym zdziczeniu obyczajow.

Z calej serii tylko "Gdansk" Kilarskiego i "Slask" Morcinka doczekaly sie edycji w jezyku angielskim.Bylo to z jednej strony niewatpliwie obliczone propagandowo,ale tez i swiadczy o rosnacym zainteresowaniu spornymi terenami u zagranicznego obserwatora.

Ksiazka zawiera zaskakujaco duzo informacji na temat szkolnictwa polskiego i organizacji spolecznych na terenie WMG.Caly rozdzial "Polski Gdansk" jest temu problemowi poswiecony i do walki o jezyk i kulturowa odrebnosc zacheca.

Natomiast poznawcze walory zamieszczonych mapek mozemy sobie z gory darowac.Nie ukazal tu pan Jan szczegolnych talentow delikatnie sie wyrazajac.

Edited by Mariusz 70

Share this post


Link to post
Share on other sites

(...)

Zabij, ale pojecia nie mam coz to za tak cudownych wlasciwosci trunki autor tam pijal. Machandlem to nazywa.

To znana wódka, rodzaj jałowcówki, której produkcją przez kilka wieków zajmował się ród: Stobbe, a jej produkcję (w maju 1776 r.) rozpoczął mennonita Peter Stobbe przybyły na Żuławy, który osiadł we wsi Tiegenhof. Trunek ów przez długi czas wyróżniał się charakterystyczną butelką o beczułkowatym kształcie, jak i etykietą z krzyżem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.