Skocz do zawartości

jancet

Użytkownicy
  • Zawartość

    2,795
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez jancet

  1. Kwestię "chowu wsobnego" pomijam, chyba jest dość jasne, że może prowadzić zarówno do obniżenia, jak i do podwyższenia wzrostu. Chów wsobny to przecież metoda tworzenia nowych ras zwierząt użytkowych. Dzięki niemu wyhodowano i doga niemieckiego, i jamnika. A ludzie - przynajmniej pod tym względem - niczym się od zwierząt, czyli bydła, nie różnią, czy to się Poldasowi podoba, czy nie. Natomiast chciałbym poruszyć dwie inne kwestie. Pierwsza - to co to znaczy "dobre" czy "złe" odżywianie? Z biologicznego punktu widzenia dobre odżywianie to takie, dzięki któremu można odchować największą liczbę potomków. W naszych egoistycznych czasach dobre odżywianie to takie, które najdłużej pozwala cieszyć się zdrowiem albo życiem (to wcale nie to samo). Natomiast nie spotykam się obecnie z pojmowaniem dobrego odżywiania, jako takiego, które pozwala osiągnąć największy wzrost. W real-socjalizmie i owszem, choć trochę w odwrotnym wnioskowaniu - wyższy wzrost miał świadczyć o lepszym wyżywieniu - mimo przejściowych niedoborów mięsa. Najstarsza osoba którą znam ma 98 lat, jest absolutnie sprawna intelektualnie i ruchowo i jest zarazem najniższą dorosłą osobą, którą znam. Druga - co to znaczy "Rzymianin"? Bo tak z kontekstu wypowiedzi Furiusza wnosiłem, że w niej "Rzymianin" oznacza mieszkańca Cesarstwa, bez względu na to, czy jest Galem, Iberem, Italianinem, Illirem, Grekiem czy Afrykaninem, a może nawet - o zgrozo - Dakiem lub Brytem. Natomiast czytając wpis Euklidesa odniosłem wrażenie, że przez "Rzymianina" rozumie on jedynie członków patrycjatu miasta Roma - bo chyba tylko w tym przypadku teza o "chowie wsobnym" miałaby jakieś uzasadnienie. Więc może najpierw uzgodnijcie, o czym piszecie, a potem będzie czas na argumenta.
  2. Ruch przeciw kapeluszom

    Może to nie jest szczyt finezji naukowych poszukiwań, ale wygooglałem hasło "top bag" - no i dostałem torby. Może w niektórych przypadkach chodzi o torby, zakładane na górę czegoś, na wierzch (np. na górną część bagażnika rowerowego - dwa razy "side bags" i raz "top bag"), ale zdecydowanie nie kapelusze. Następnie wygooglałem hasło "top hat" i dostałem... kapelusze, zwane u nas cylindrami. Zdecydowanie Secesjonista odkrył właściwy trop !!! Dla porządku wygooglałem także "top bat". Okazuje się, że słowo "bat", oprócz nietoperza, oznacza także bluzkę damską, rozszerzającą się ku górze, dzięki czemu szeroki bryt na wysokości ramion zastępuje rękawy, nadając sylwetce "nietoperzowaty" wygląd. A może to "top bat"? Jutro mam zajęcia z dziewczynami ze wzornictwa, to się spytam, może coś wiedzą?
  3. W sumie to chyba nie mógłby. Chyba jet na to punkt w regulaminie. Ale możemy sobie podyskutować. Uważam, że aby określić państwo, nie wystarczy podać tylko jeden człon nazwy - np. Francja. Burbońskie Królestwo Francji, rewolucyjna Republika Francuska i napoleońskie Cesarstwo Francuskie to trzy różne państwa. Można je uważać za bliższą lub dalszą kontynuację poprzedniego, ale jednak odrębny byt państwowy. Natomiast unia (także realna) to związek dwóch (czasem większej liczby) państw. Ergo: Austria - Republika Austrii, państwo nowe, bezpośrednia kontynuacja Cesarstwa Austrii. Czechosłowacja - w 1918 Republika Czesko-Słowacka, państwo nowe, część czeska mogła nawiązywać do średniowiecznego niezależnego Królestwa Czech, bardziej bezpośrednio była kontynuacją austriackich Królestwa Czech i Margrabstwa Moraw. Część słowacka to państwowość całkowicie nowa, mogąca jedynie nawiązywać do Rzeszy Wielkomorawskiej z początków X stulecia. Estonia - Republika Estonii, państwo całkowicie nowe, Finlandia - Republika Finlandii, państwo nowe, bezpośrednia kontynuacja Wielkiego Księstwa Finlandii, zależnego od Rosji Jugoslawia - ha, ha, nie powstała w 1918 roku, lecz 11 lat później. W 1918 roku powstało Królestwo Serbów, Chorwatów i Słoweńców. Państwo nowe, ale będące bezpośrednią i ścisłą kontynuacją Królestwa Serbii, które wchłonęło Królestwo Czarnogóry oraz węgierską Chorwację (Trójjedyne Królestwo Chorwacji, Slawonii i Dalmacji), austriacką Krainę i Dalmację, austro-węgierską Bośnię i Hercegowinę i jeszcze jakieś kawałki. Bardzo odlegle i luźno nawiązywała do średniowiecznego Królestwa Chorwacji i Królestwa Bośni. Litwa - Republika Litewska, państwo nowe, odległa i luźna kontynuacja Wielkiego Księstwa Litewskiego, Łotwa - Republika Łotewska, państwo całkowicie nowe. Polska - Rzeczpospolita Polska, państwo nowe, dość silnie, choć niebezpośrednio nawiązującego do Rzplitej - unii realnej Królestwa Polskiego i Wielkiego Księstwa Litewskiego, częściowa kontynuacja Królestwa Polskiego, zależnego ostatnio od Niemiec i Austro-Węgier, a wcześniej od Rosji, oraz do austro-węgierskiego Królestwa Galicji i Lodomerii. Węgry - Królestwo Węgier, państwo stare, a właściwie restytuowane po upadku Węgierskiej Republiki Rad (1919). Ważną różnicą był rozpad austro-węgierskiej unii realnej oraz utrata większości terytorium. No i chyba jeszcze Rosja Radziecka wtedy powstała, ale czy warto zajmować się takimi drobiazgami?
  4. Wulgaryzmy

    To oczywiste. Ale czym innym jest użycie wulgaryzmu w celu obrażenia kogoś, podobnie jak w celu wyrażenia własnego stanu ducha (choć tu już mam pewne wątpliwości, pamiętając tekst jednej z koleżanek, która nigdy nie klęła, wypowiedziany po wejściu na przełęcz 710 w Bieszczadach: O kurwa, jak tu pięknie !!!), ale zupełnie czym innym jest użycie wulgaryzmu w celu opowiedzenia jakiegoś zdarzenia, szczególnie gdy wulgaryzm jest cytatem. Mogę, dla zilustrowania przykładem, opowiedzieć taką pierwszą z brzegu. Mogłaby się znaleźć w wątku "stosunki między studentami a kadrą akademicką w latach 70-ych XX w. w Polsce", albo "słownictwo studentów polskich w latach 70-ych XX w." Na korytarzu naszego gmachu wisiały takie tablice ogłoszeniowe, na których wieszano różne ogłoszenia. Wykonane były z płyty pilśniowej miękkiej, która od ciągłego wbijania szpilek i pinesek kruszyła się i wyglądała paskudnie. Aż tu któregoś dnia udało się "wygospodarować" kilka arkuszy brystolu A1 i przypięto je do tych tablic, żeby było ładnie. Nie minęła nawet godzina, jak ktoś z moich kolegów (nie wiem kto, ale tam sami koledzy byli) napisał na tym nowiutkim, bialutkim brystolu krótki wyraz: "HUJ". W chwilę po tym na korytarzu pojawił się dziekan, idący na wykład z technologii chemicznej. Starszy, siwy pan, zawsze w marynarce i pod krawatem, duży autorytet, a zarazem bardzo lubiany przez studentów. Podszedł do tej tablicy, zatrzymał się przed nią i się przyglądał przez bardzo długą chwilę. Kiedy już uznał, że ta chwila jest na tyle długa, że zwrócił na siebie uwagę i jest bacznie obserwowany przez kilkadziesiąt par oczu, dość powolnym ruchem wyjął długopis z wewnętrznej kieszeni marynarki i starannie dopisał z przodu literę "C". Po czym wszedł na salę wykładową i powiedział: "Zamiast głupoty bazgrolić to lepiej byście się, kurwa, polskiego nauczyli!". Oczywiście, może ta historia jest zupełnie nieciekawa i tylko mnie bawi. Jednak gdybym z niej usunął wulgaryzmy, żadnego sensu by nie miała.
  5. Zdjęcie

    Ja bym obstawiał Marszałkowską 66 albo 68: http://www.warszawa1939.pl/index_arch_main.php?r1=marszalkowska_68&r3=0 Ale dużo obstawić to bym nie zaryzykował .
  6. Proces Norymberski

    Pogubiłem się. O co tu chodzi?
  7. Czy Hitler mógł wygrać wojnę?

    Metoda jest prosta - wycofując stopniowo aktywa firm niemieckich i sojuszniczych z banków szwajcarskich i przenosząc je do bawarskich. Tyle że prostota metody nie oznacza łatwości. Łatwiej było uszanować neutralność Szwajcarii - oczywiście o ile szwajcarskie banki należycie współpracują z niemieckimi. Ale gdyby Szwajcarzy zaczęli podskakiwać - zrealizowano by "plan B". To czemu udajesz, że nie rozróżniasz "systemu nazistowsko-faszystowsko-bolszewickiego" od "systemu bolszewickiego"?
  8. Wulgaryzmy

    Wydaje mi się, że tematu nie należy zamykać, jedynie pozbawić charakteru "dyskusji co do formy moderacji". Czyli żeby nie było "dlaczego moderator X wyciął post #abcd uczestnika Y". Bo rozmowa na temat dopuszczalnego poziomu wulgaryzmów, nie tylko na forum, może być bardzo ciekawa.
  9. Czy Hitler mógł wygrać wojnę?

    Ja też nie. A kto coś takiego napisał? Ty - Wypowiedź nr 217 w tym temacie; POLDASIE, przynajmniej po Tobie oczekiwałbym rozróżniania flagi czerwonej od biało-czerwonej !!!
  10. Czy Hitler mógł wygrać wojnę?

    Też tak uważam, choć dokładniej byłoby rzec: na skutek sukcesu lądowania aliantów w Afryce Północnej i przejścia wojsk vichy'stowskich na stronę alianatów. Bo gdyby wojska vichy'stowskie nadal stawiały opór aliantom, to Niemcy do strefy nieokupowanej by nie wkroczyli. Wg mnie dowodzi to tego, że cała niepodległość État Français i ich kolonii to kpina. Był to twór w pełni zależny od Rzeszy, istniał tak długo, dopóki. Poldas czasami zdaje się uważać inaczej. Mam wątpliwości co do zależności tych państw od Rzeszy. Prawa ekonomiczne czasów wojny różnią się od tych z czasów pokoju. Co zrobiła by Rzesza bez szwedzkiej rudy. Dla niej był to surowiec strategiczny. Szwajcaria natomiast zaopatrywała armię niemiecką w sprzęt wysokiej jakości. To o jakiej zależności tych dwóch państw od Niemiec możemy mówić. Tak, żeby uniknąć nieporozumień, chciałbym podkreślić, że pomiędzy Jugosławią a Turcja jest kropka, '.". Więc moje stwierdzenie o gospodarczej zależności dotyczyło jedynie Turcji, Szwecji i Szwajcarii, nie zaś Hiszpanii i Jugosławii. Pozycję Turcji już omówiłem w dyskusji z Poldasem. Fakt, że ta zależność nie była zbyt silna. Weźmy więc Szwecję. Eksportuje ona bardzo Niemcom potrzebną rudę żelaza - lub wyroby z żelaza i paru innych metali. Woli sprzedawać wyroby, niż surowce, ale przemysł metalurgiczny potrzebuje węgla, który Szwecja musi importować. Ponadto Szwecja importuje żywność. Kupi ją w Finlandii lub ZSRR? Raczej kiepsko. Można by to przedstawiać jako współzależność, coś w rodzaju pata, gdyby nie rzut oka na położenie geograficzne i stosunek sił zbrojnych, szczególnie na Bałtyku - pamiętajmy, że ZSRR wciąż pozostaje sojusznikiem Hitlera. Szwecja mogła być zajęta w ciągu 48 godzin bez przesadnego wysiłku, tym bardziej, że zwolenników nazizmu wśród Szwedów było sporo. Więc rząd szwedzki robił wszystko, by Hitlerowi się na narazić, o co nie potrafię mieć do niego nawet historycznej pretensji. Sytuacja Szwajcarii jest chyba bardziej złożona. Poza wspomnianymi przez Ciebie wyrobami high tech pozostaje obsługa światowego - przede wszystkim europejskiego - systemu bankowego. Czy Niemcy byli w stanie przenieść serce europejskiego systemu finansowego z Zurichu do Monachium - mim zdaniem tak. Ale byłoby to kosztowne i dość długotrwałe. Co nie zmienia faktu, że szwajcarski system bankowy był zależny od Niemiec. Bo gdyby Niemcy i kraje zależne zamknęły swe stosunki z bankami szwajcarskimi, to te też musiałyby się zamknąć. Natomiast w drugą stronę to tak by nie zadziałało.
  11. Legenda o Świętym Oleksym

    Nie w Białymstoku, tylko w Białej Podlasce . Ad rem. Nieco mnie zdumiewa ten chór hołdów pośmiertnych, podczas gdy za swej politycznej aktywności był jednym z najbardziej atakowanych polityków. Najpierw "afera Olina", która w końcu okazała się być "aferą Milczanowskiego", potem jakaś dzika lustracja, i jeszcze później jakieś gówniane nagranie Gudzowatego. Ja osobiście "Józka" nie znałem, choć miałem okazję go raz czy dwa widzieć na własne oczy, a nie w mediach. Nie wiem, czy był dobrym, czy kiepskim premierem. Szanuję go za to, że ustąpił po ujawnieniu "afery Olina", choć grube nici, którymi była szyta, były już wówczas aż nadto widoczne. Podobnie jak to, kto szył - dobrze, że choć pośmiertnie dziś przeprosił. Natomiast niezwykle go cenię jako "publicystę" - w cudzysłowie, bo chodzi mi o jego publiczne wypowiedzi w mediach. Zawsze na bardzo wysokim poziomie merytorycznym, bez ataków typu "a u was to Murzynów biją", formułowane w zrozumieniu racji drugiej strony. Chyba zawsze, po jego wystąpieniu w mediach, żałowałem, że tacy ludzie mają tak nikły wpływ na naszą politykę. Więc może za to CHWAŁA.
  12. Czy Hitler mógł wygrać wojnę?

    cd. do C.D. Turcja też? O ile Rzesza była w stanie założyć blokadę gospodarczą Szwecji i Szwajcarii, to w przypadku Turcji ten wariant odpadał. Turcja najmniej, ale nie chodzi mi o żadną blokadę, tylko o to, kim byli realni partnerzy handlowi? Graniczyła Turcja w lutym 1941 z proniemiecką Bułgarią i vichy'stowską Syrią, do tego Irak, Iran i ZSRR, no i Grecja - tradycyjny turecki sojusznik. Fakt, że gospodarka turecka była wówczas nader autarkiczna, więc nie było to zbyt istotne. Być może. Ale jak Niemcy zaatakowali ZSRR, to Finlandia też. Ja też nie. A kto coś takiego napisał?
  13. Czy Hitler mógł wygrać wojnę?

    Przeciwko komu ? Niemcom czy ZSRR ? Pominąwszy Syrię, gwarancje udzielone Rumunii czy Turcji miały charakter antyradziecki, a nie antyniemiecki. Więc tezie o tym, jak to UK "zawzięły się" na Niemcy, zaprzeczają niż potwierdzają. Raczej geniusze. Oznacza to, że w marcu przewidzieli, że dojdzie do sojuszu niemiecko-francuskiego. I że trzeba będzie z nim walczyć. Żartujesz chyba? Pisałem o terenach litewskich, włączonych do Niemiec. O Kłajpedzie/Memlu żeś zapomniał? Znów przypomnę: Niemcy (wraz z Austrią i zdobyczami terytorialnymi w Czechach, Polsce, Litwie i we Francji). Oczywiście, że nie całą Francję wcielono do Niemiec. W którym roku, albo.. kiedykolwiek - Vide Maroko i Algieria. Czyżbyś na serio traktował niezależność rządu Vichy? Ten skrawek kontynentalnej, nieokupowanej Francji był po prostu zakładnikiem, dzięki któremu kolonie francuskie dość długo opierały się Brytyjczykom i Wolnej Francji de Gaulle'a. Jak kolonie przestały się opierać, to i "nieokupowanie" się skończyło.
  14. Niemieckiej, rzecz jasna. Czemu pytasz?
  15. Teoria "Trzeciego Rzymu"

    No i w tym jest problem - bo uważam, że twierdzenie, iż kwestia "Trzeciego Rzymu" pojawiła się (w sensie "zaistniała po raz pierwszy") w jakimś tekście zidentyfikowanego autora, opublikowanym w konkretnym roku - jest niesłychanym spłyceniem zagadnienia. Wspomniałeś o Filoteuszu z Pskowa, o Josifie z Wołokamska, nie wiem, czy są znani jeszcze inni "ojcowie" tego pojęcia. I nawet nie problem w tym, że zapewne odnotowanie tego sformułowania w formie pisemnej nastąpiło po iluś tam latach jego funkcjonowania w obiegu ustnym. Jeżeli jakieś zjawisko doczekało się zachowanej pisemnej wzmianki z roku IJKL, to dowodzi tylko tego, że powstało nie później, niż w roku IJKL. Zapewne wcześniej - ile lat wcześniej, tego już nie wiemy. Agencja TASS wtedy nie działała. Więc żądanie Secesjonisty, bym podał autora tekstu i rok wydania dzieła, dzięki któremu pojawiła się kwestia "III Rzymu" to tylko tania erystyka. Istotą wyrażanego przeze mnie poglądu jest to, że kwestia ta nie jest jakiś "pomysłem" uczonego wielkoruskiego zakonnika, lecz była wyrazem duchowej potrzeby chrześcijan prawosławnych, którzy z dających się opisać historycznych powodów bardziej, niż rzymscy katolicy pragnęli istnienia ich świeckiego opiekuna, który da im polityczno-militarną osłonę. Kiedy taka potrzeba zaistniała? Wśród prawosławnych bałkańskich i naddunajskich pewnie po bitwie na Kosowym Polu w 1389 r. Wówczas nie było żadnego powodu, by III Rzymem miała zostać Moskwa. Raczej stawiano na jagielloński Kraków czy Kijów. Jej wyrazem był kult Władysława Jagiellończyka na Bałkanach, ponoć porównywalny z kultem świętych oraz długo krążące tam legendy o tym, że jednak przeżył warneńską batalię. Wiedzę o owym kulcie zaczerpnąłem z młodzieńczych lektur, więc jeśli Secesjonista spyta się o notkę bibliograficzną, to znów nie podołam
  16. Czy Hitler mógł wygrać wojnę?

    Myślałem, że chodzi raczej o politykę Churchilla, a nie Chamberlaina. Ten drugi jako "zawzięty" antynazista do historii raczej nie przeszedł. Dlaczego? Bo tymi gwarancjami należało szafować rok wcześniej, wtedy były sporo warte. Gwarancje dla Polski z grubsza znamy, ale przypomnij te dla Rumunii i Turcji. Czy aby na pewno dotyczyły agresji Niemiec hitlerowskich? Trochę dziwne, bo w marcu 39 Niemcy nie miały ani granicy lądowej z tymi krajami, ani marynarki wojennej na Morzu Śródziemnym i Czarnym, jak więc miałyby je zaatakować? Wsparły zmianę rządu na antynazistowski, gdy dotychczasowy zdecydował się wpuścić na swe terytorium wojska hitlerowskie. Tak? Z pewnością, tylko kto osaczał, a kto był osaczany. Przypomnę, jak wyglądała sytuacja w Europie i w basenie Morza Śródziemnego na przełomie lutego i marca 1941. Niemcy (wraz z Austrią i zdobyczami terytorialnymi w Czechach, Polsce, Litwie i we Francji) oraz Włochy stanowią główne państwa Osi. Z nimi sprzymierzone są Słowacja, Węgry, Rumunia i Bułgaria. Państwo Francuskie Vichy, Generalne Gubernatorstwo oraz Protektorat Czech i Moraw oraz Albania to pseudopaństwowe twory wasalne, całkowicie zależne od Osi. Norwegia, Dania, Holandia, Belgia i reszta Francji to terytoria okupowane (no może Norwegię Quislinga należy zaliczyć do wasalnych, a może nawet sprzymierzonych). Nad Morzem Śródziemnym Oś dysponuje portami Maroka, Algierii, Tunezji, Libii (w których właśnie lądują dywizje Rommla), Libanu, Syrii i wyspami włoskiego Dodekanezu (Rodos itd.), na zapleczu mając Francuską Afrykę Zachodnią, włoską Abisynię i włosko-francuskie Somali. Brytyjczycy mają Gibraltar, Maltę, Egipt, Cypr i mandatowy Izrael - ten ostatni to raczej kłopot, niż korzyść. W omawianym regionie jest kilka krajów neutralnych, na ogół dość życzliwie nastawionych do Osi, jak Hiszpania, Jugosławia. Turcja, Szwecja i Szwajcaria bardzo pilnują swej neutralności, jednak gospodarczo stają się od Osi zależne. Finlandia za parę miesięcy stanie się Hitlera sojusznikiem. Z ZSRR łączą Oś nadal bardzo przyjazne stosunki, współpraca gospodarcza, niemieccy alpiniści zdobywają szczyty Kaukazu etc. etc. Pozostaje Portugalia - neutralna, lecz deklarująca raczej niechęć do bezbożnego faszyzmu i nazizmu. Oraz demokracji. Oraz jedna jedyna Grecja (bez wspomnianego już Dodekanezu), którą można określić jako sojusznika Wielkiej Brytanii, bo właśnie wyrzuciła włoskie dywizje ze swego terytorium. Przeciw niej ma ruszyć niemiecka ofensywa, przepuszczona przez Jugosławię, która tym samym, godząc się na obecność niemieckich wojsk na swym terytorium, staje się sojusznikiem bądź wasalem Hitlera. No i wtedy brytyjskie służby specjalne decydują się zainicjować zmianę rządu w Jugosławii, by jednak nie przepuścić wojsk niemieckich, atakujących Grecję. Poldas uważa, że przez to terytoria Osi zostałyby "osaczone" przez Brytyjczyków. Dla mnie to daremna próba opóźnienia upadku ostatniego kraju na kontynencie europejskim, który się nazistowsko-faszystowsko-bolszewickiemu systemowi jeszcze czynnie opierał.
  17. Napis na monecie

    Czechy i Lombardia-Wenecja należały wówczas do jednego państwa. Żaden cud.
  18. Teoria "Trzeciego Rzymu"

    I, zwanego Wielkim W drugiej połowie XV w.? Niż Turcy zdobyli Konstantynopol.
  19. Czy Hitler mógł wygrać wojnę?

    Tak, Pacam - Hiszpania była wówczas PRONIEMICKA i nie wydaje mi się, by Poldas temu zaprzeczał. Pytanie o charakter tej "proniemieckości". Czy było to państwo wasalne wobec Hitlera, czy sojusznicze, czy też jego sytuację lepiej oddaje określenie "pronazistowska neutralność"? Mi to ostatnie określenie - "pronazistowska neutralność" - najbardziej pasuje, i odnoszę wrażenie, że jest ono do zaakceptowania zarówno przez Ciebie, jak i przez Poldasa - przynajmniej taką żywię nadzieję. Zaś - tu ukłon w stronę Secesjonisty - sens tej dyskusji w tym wątku miałby być taki, że skoro Hitler tolerował niepodległą mu (choć życzliwą) Hiszpanię, to znaczy, że nie miał niepohamowanej żądzy zdobyczy terytorialnych. W moim przekonaniu teza nader miałka, ale od biedy da się nad nią debatować. Natomiast nadal oczekuję od Poladasa informacji, jak to było z wpływem "zawziętości" Brytyjczyków na apetyt Hitlera.
  20. Teoria "Trzeciego Rzymu"

    Secesjonisto, usiłuję się wczuć w rolę prawowiernego, po Wielkiej Schizmie - prawosławnego chrześcijanina - no może nie tak całkiem zwykłego, ale powiedzmy - popa czy zakonnika. Od czasów Teodozjusza przyzwyczaił się do świeckiej, militarnej i politycznej potęgi, która wspiera i chroni jego religię. I po upadku II Rzymu odczuwał potrzebę istnienia kolejnego, III Rzymu. Osiflanizm nie ma nic do rzeczy, powstał później i raczej jest zabawką dla prawosławnych intelektualistów, o której wspomniany pop nigdy nie słyszał.
  21. Ja jestem zadeklarowanym euroentuzjastą, ale nie aż tak durnym, by nie dostrzegać tego typu zjawisk. I wcale nie potrzebuję szukać w necie. Bratni wydział uzyskał - po niemałych staraniach - dofinansowanie z UE na podniesienie poziomu kształcenia architektów poprzez zapoznanie ich z najnowszym oprogramowaniem. Ja się na tym nie znam, ale ponoć to są bardzo ambitne zajęcia, a jak ktoś się chce tego nauczyć "na wolnym rynku", płaci tysiące zł. Zakupiono programy, zatrudniono prowadzących, ale grupa studentów zażyczyła sobie, by zwolnić ich z tych zajęć, bo ich to nie interesuje. No i tyle. To jeszcze drobiazg, skorzystają ci, którym się chce. Kiedyś, jadąc autobusem z Rudy do Łosic, zapoznałem się z ofertą bezpłatnych, finansowanych ze środków UE, przeznaczonych na rozwój obszarów wiejskich, kursów na kelnera dla mieszkańców gminy Korczew. Problem w tym, że w gminie Korczew nie było żadnego lokalu gastronomicznego z obsługą kelnerską. Podejrzewam, że chętni się znaleźli, ale uczestniczyli w tym kursie w nadziei znalezienia dobrej roboty w Warszawie, a co najmniej w Siedlcach. Czyli kurs, zamiast wspomóc rozwój obszarów wiejskich, raczej go osłabił. Ale tu pewna jaskółka - jesienią ubiegłego roku w Korczewie otworzono HOTEL *** i RESTAURACJĘ !!! Może znaleźli tam robotę absolwenci tego kursu?
  22. Jak podkreśliłem na końcu postu - który zapewne był zbyt długi - istotny jest cel. Jeżeli właściciel sadu chciał zbierać jabłka z pochyłej gałęzi do końca świata, to powinien ją podpierać do końca świata. Jeżeli chciał to robić jedynie przez 10 lat, to w 11-ą zimę powinien gałąź obciąć. Jeżeli dobrze rozumiem istotę pomocy świadczonej przez lepiej rozwinięte państwa UE państwom i regionom gorzej rozwiniętym, to chodzi w tym o to, by rozwijały się dzięki niej szybciej i w dającym się przewidzieć czasie na tyle zbliżyły się poziomem rozwoju, by pomoc przestała być potrzebna. Bo cel - zbliżenie poziomu rozwoju gospodarczego - został osiągnięty. Jednak nagłe zaprzestanie udzielania pomocy przed osiągnięciem tego celu jest błędem i może spowodować załamanie gospodarcze w kraju, dotychczas wspomaganym. Choć formy i zakres pomocy trzeba systematycznie oceniać i weryfikować. 7 września 2013 roku kolega stwierdził iż "trzeba by jeszcze wykazać, że spieprzenie nie jest integralnie wpisane w strukturę jej organizacji (pomocy)". Niestety nauka nie dysponuje dowodami, że czegoś nie ma. Nie da się naukowo udowodnić, że w Smoleńsku nie było zamachu albo że spożywanie mięsa krów, karmionych soją GMO nie wywołuje zapalenia opon mózgowych. Naukowo można udowodnić jedynie istnienie pewnego zjawiska. Więc interesują mnie argumenty kolegi - mierzalne choćby w skali nominalnej, dotyczące tezy weryfikowalnej: iż spieprzenie pomocy UE jest integralnie wpisane w strukturę jej organizacji. Jeśli będzie z tego Nobel, pośpieszę z gratulacjami. Na razie nie ma nic... Choć pomoc z Unii bierzemy już znacznie dłużej, niż 10 lat.
  23. Teoria "Trzeciego Rzymu"

    Tym prawosławnym "Rzymem" było państwo, którego władcy uznawali tę religię za religię państwową i niejako otaczali swą opieką wszystkich jej wyznawców. "Pierwszy" Rzym odgrywał swą polityczną rolę jeszcze przed podziałem na kościół wschodni i zachodni. Kolejne stulecia należały do "Drugiego Rzymu", czyli Konstantynopola, choć w XV wieku niezbyt wiele basileus znaczył militarnie i politycznie. Jednak upadek Konstantynopola postawił prawosławnych w trudnej sytuacji - brakowało naturalnego następcy. Naturalną potrzebą prawosławnych było znalezienie jakiejś świeckiej potęgi, która będzie ich bronić. Wybór był skromny - niepodległych państw prawosławnych niezbyt wiele wówczas było. Abisynia troszkę za daleko, Gruzja sama resztkami sił broniła ostatków swej niepodległości, podobnie Mołdawia i Wołoszczyzna. Pozostawało właściwie jedynie Wielkie Księstwo Moskiewskie - i państwo to przyjęło ten zaszczyt, choć oficjalnie chyba nigdy tytuł cesarza rzymskiego w nomenklaturze władców Rosji nie wystąpił. W polsko-litewskim ręku pozostawał wówczas Kijów, który o wiele bardziej pasowałby do koncepcji III Rzymu, niż Moskwa. Tyle że władali nim katolicy. Teoretycznie można było wpaść na to, by Wielkim Księciem Kijowskim ogłosić jakiegoś prawosławnego Gedyminowicza, przez co Kijów mógłby stać się się polityczną stolicą prawosławia, ale to raczej już historia alternatywna. Zresztą polityczne znaczenie owej "rzymskości" Moskwy było nikłe, aż po Szepielewicze w 1654.
  24. Możesz zacząć od początku wieku i klasyki historii wojskowości: Marian Kukiel, Wojny napoleońskie, Główna Księgarnia Wojskowa, Warszawa 1927 (reprint: Wydawnictwo KURPISZ S.A. w Poznaniu, Poznań 2007). Tego reprintu wydrukowano dość dużo, ja kupiłem za 70 zł. Tegoż autora i wydawcy (reprintu) dwa tomy o wojnie 1812 roku kupiłem na wyprzedaży taniej książki za jakieś kompletne grosze.
  25. Czy Hitler mógł wygrać wojnę?

    A w czym problem? Czy Niemcy mieli Siedmiogród w czasie, gdy jego znaczna część została przekazana Węgrom na podobnej zasadzie? Oczywiste kłamstwo pana generalissimusa. Franco przez cała wojnę sypał na lewo i prawo dowodami niewzruszonej wiary w zwycięstwo Niemców. Jak miał opowiadać w 1940 roku Hitlerowi, że wojna jest nierozstrzygnięta, skoro w 1941 roku publicznie powiedział: "Nie mam najmniejszych wątpliwości, jak zakończy się ta wojna. Jej los jest już przesądzony.[...]Na naszym kontynencie wynik wojny zdecydował się dawno temu.[...]twierdzenie, że wynik wojny może ulec zmianie dzięki przystąpieniu do wojny trzeciego państwa (chodziło mu o USA- pacam) jest przejawem zbrodniczej głupoty. Wojna była błędem i alianci ją przegrali." Nie widzę żadnej sprzeczności. To raczej oczywiste, że w pertraktacjach z Hitlerem upierał się, że wojna nie jest jeszcze rozstrzygnięta, a publicznie głosił, że już wiadomo, kto zwycięży. Byłby kompletnym idiotą, gdyby robił inaczej. Trochę mnie ta "zawziętość" Brytyjczyków dziwi, ale co fakt, to fakt. Atakowali Hitlera, gdzie mogli. Napadli np. w północnej Afryce na Rommla, który przebywał tam z kurtuazyjną wizytą. Bezprawnie okupowali grecką Kretę. Nie chcieli oddać Gibraltaru i Malty prawowitym właścicielom. Z Singapuru napadli nawet na Bogu ducha winną Japonię, tylko dlatego, że ta przyjaźniła się z Niemcami. Straszna była ta ich zawziętość. Ale tak na serio - jak widzisz ten związek przyczynowo-skutkowy pomiędzy brakiem układu pokojowego pomiędzy W. Brytanią a Niemcami w 1940 czy 41 roku, a atakiem Niemiec na ZSRR, a nawet szerzej - dążeniem do dalszych zdobyczy, czyli polityczno-militarnej dominacji nad kolejnymi obszarami? Czy gdyby - powiedzmy w lutym 1941 roku, gdy już można było zauważyć, że w wojnie brytyjsko-niemieckiej szykuje się pat, to hitlerowskie wojska po prostu wycofałyby się z Paryża, Brukseli, Hagi, Oslo, Kopenhagi, Brukseli, Warszawy i Pragi? Zostawiając sobie, nader rozległe, zdobycze terytorialne, ale oddając tereny okupowane niezależnym od Niemiec władzom narodowym? I pozostawiając duce samemu sobie w Albanii? I grzecznie czekając na ruch Stalina? Dla mnie bajka. Bez względu na postawę Wielkiej Brytanii najpierw państwa kontynentalne zostałyby bądź podbite, bądź zwasalizowane, bądź nakłonione do sojuszu (może z wyjątkiem Szwajcarii, Szwecji i Portugalii, w których przypadku zapewne wystarczyłaby "życzliwa neutralność"), a potem nastąpiłby atak na ZSRR.
×

Powiadomienie o plikach cookie

Przed wyrażeniem zgody na Warunki użytkowania forum koniecznie zapoznaj się z naszą Polityka prywatności. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.