Jump to content

secesjonista

Administrator
  • Content count

    26,202
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by secesjonista

  1. Acz należy zauważyć, że pomimo tego iż szkło barwione tego typu purpurą znane jest już z ok. IV wieku naszej ery (wspaniały "puchar Likurga"), to sama nazwa ma konotacje już nowożytne. "Purpura Kasjusza" związana jest jest z Andreasem Cassiusem, który wytwarzanie tego rodzaju szkła opisał w dziele z 1685 r. "De extremo illo et perfectissiomo naturae opificio a principe terrae-norum sidere auro..." (znanym jako "De Auro"). Jako ciekawostkę, można podać iż przywołany "puchar Likurga" miał ciekawą właściwość, w świetle przechodzącym był rubinowoczerwony ale już w świetle odbitym stawał się jasnozielony. Z względu na wartość historyczną nie można badać tego przedmiotu, zatem naukowcy postarali się wykonać jego replikę, kiedy wlewano do niej różne substancje okazało się, że i one zmieniają jego barwę, np. woda na jasnozielony a olej na czerwony. Szerzej: M. Woźniak "Otrzymywanie szkła czerwonego przy użyciu purpury Kasjusza", "Szkło i Ceramika", nr 6, 2016 I. Freestone, N. Meeks, M. Sax, C. Higgitt "The Lycurgus Cup – a Roman nanotechnology", "Gold Bulletin", 40(4), 2007 M.R. Gartia, A. Hsiao et al. "Colorimetric Plasmon Resonance Imaging Using Nano Lycurgus Cup Arrays", "Advanced Optical Materials", 1, 2013 K. Minten, J. Messer "The Purple of Cassius’ : A Recurrent Gold Finger, Tab-plating Problem", "Circuit World", 19 (1), 1992 L.B. Hunt "The True Story of Purple of Cassius", "Gold Bulletin", 9 (4), 1976. A noszenie purpurowych spodni? Eliusz Lampridiusz; w nieco hagiograficznym tonie; opisywał jak to Aleksander Sewer miał bardzo rzadko nosić szaty z jedwabiu, co i rusz przeglądać skarbiec i obdarowywać innych zgromadzonymi tam szatami i innymi przedmiotami. Otóż tenże Sewer miał odejść od zwyczaju i nosić białe spodnie: "Sam rzadko nosił jedwabne szaty; nigdy nie kładł szaty całej z jedwabiu, nigdy nie podarował nikomu półjedwabnej (...) nie pozwalał, by jakaś szata leżała w skarbcu dłużej niż rok i od razu kazał ją wydawać. Sam przeglądał wszelką odzież, którą dawał w darze (...) Wraz z odzieżą wojskową posyłał w darze nagolenniki, spodnie i buty... W Rzymie jednak i w miastach Italii zawsze występował w todze... Spodnie nosił białe, a nie purpurowe, jak to przedtem było w zwyczaju”. /P. Sadowski "Zakaz noszenia spodni - wokół konstytucji CTh. 14, 10,2 i CTh. 14,10,3", w: "Życie codzienne w starożytności i średniowieczu – doniesienia naukowe" red. P. Szymczyk, M. Maciąg, Lublin 2018, s. 96, przyp. 47; "Historia Cesarstwa Rzymskiego", dz. cyt., s. 240-241. Tu chyba źródło cytowania podano błędnie i powinno być: "Historycy Cesarstwa Rzymskiego. Żywoty cesarzy od Hadriana do Numeriana" tłum. H. Szelest, Warszawa 1966?/ Pomijając kwestię powodów awersji niektórych władców czy moralistów do noszenia spodni przez obywateli rzymskich w Wiecznym Mieście, to czy ów wspomniany zwyczaj (: noszenia purpurowych spodni) dotyczył wszystkich Rzymian czy jakiejś grupy społecznej, a może jedynie władców? W przypadku Sewera, czy jego rezygnacja z purpury wynikała z chęci zamanifestowania "skromności" czy po prostu był to wybór natury estetycznej? Dodać jeszcze można z rodziny Murex: Murex erinaceus a z rodziny Purpura: Purpura lapillus. Jeśli otrzymanie tkaniny w odcieniu "prawdziwej" purpury wymagało najdroższych produktów i większej ich ilości i ew. bardziej pracochłonnej technologii to noszenie szaty w takiej barwie (bądź z ornamentem w takim odcieniu) wskazywało na status osoby.
  2. Na to pewnie nie da się odpowiedzieć, odcieni było wiele tak jak i wiele "purpur", zależnie od użytego materiału barwiącego lub podkładu. Skoro poza "prawdziwą" purpurą (fenicką, tyryjską) wyróżniano np. galatyjską czy purpura hysgińska. O prapoczątkach rzymskiej kariery purpury jako atrybutu władzy (świeckiej bądź sakralnej) taką hipotezę związaną ze znaczeniem krwi podaje Katarzyna Tilger: "Rzymianie, tak jak i inne ludy, praktykowali barwienie twarzy, ciał i szat krwią, czerwienią lub purpurą. Dotyczyło to między innymi Jowisza Kapitolińskiego, a także jego uosobienie, triumfatora i króla. F. Duhn interpretował takie praktyki jako „ożywianie boga i pokarm dla niego, albowiem krew wysokim stopniu zawiera w sobie pierwiastek siły i życia”. Barwienie na czerwono miało spotęgować zatem jego manę przez manę krwi. Wraz z reorganizacją systemu władzy, gdy król, będący w jednej osobie bogiem, wodzem i kapłanem-­szamanem, zawsze purpuratus, scedował część swoich świeckich czynności na urzędników, ci zaś przejęli od niego równocześnie prawo do purpury, która pojawiała się na obramowaniu urzędniczych tóg. Cenzor, który miał największe prawo do czerwieni, cieszył się nawet prawem do pochówku w czerwonych szatach. Poza urzędnikami również kapłani, którzy przejęli od króla obowiązki dotyczące sfery sacrum, wzmacniali swoją manę poprzez czerwony bądź purpurowy kolor swoich szat. Wzmacnianie krwią czy purpurą miało dotyczyć nie tylko bogów, kapłanów i zmarłych czy urzędników, ale także dostojników, którzy stawali przed wykonaniem podniosłej czynności. Tym należy uzasadniać opisany przez Salustiusza akt spożywania krwi w momencie zawiązania spisku Katyliny: „Kiedy związywał wspólników zbrodni przysięgą, miał im podać w wielkiej wazie krew człowieka zmieszaną z winem” (Salustius 1908, XXII, 1). Warto wspomnieć, że Latynowie, jak poświadcza Festus, znali niegdyś napój o nazwie assaratum: „Assaratum nazywano pewien rodzaj napoju sporządzonego z wina i krwi, którą dawni Rzymianie mieli nazywać assyr” (...) Eliusz Lampridiusz w żywocie cesarza Kommodusa opisuje, że cesarz po odbytej walce „zanurzył ręce w ranie zabitego gladiatora, a następnie otarł nią swoją głowę”. Nic dziwnego, że krwi jako nośnika życiodajnej siły i mocy używano jako apotropeionu. Pliniusz pisze, że: „Kiedy dotknie się drzwi krwią menstruacyjną, wszelkie sztuki magów stają się daremne” (Plinius 1906, 28, 85). Krew i kojarzony z nią kolor czerwony miały według Burrissa odpędzać złe uroki, na które w szczególnym stopniu były narażone dzieci, a szczególnie te nowo narodzone. Ilustruje to zwyczaj panujący w rodzinie cesarza Klodiusza Albinusa: „dzieci w tej rodzinie czerwonawymi bandażami były owijane”...". /tejże "Tabu dotyczące nazw duszy i ciała w wyobrażeniach starożytnych ludów Italii", "Rocznik Antropologii Historii", 2017, rok VII, (10), s. 169-170/
  3. Pomijając ortografię, to Władysław II nie poślubił Salomei z Bergu. Chyba nie aż tak wielki, na Półwyspie Iberyjskim nie był pierwszym władcą, który posługiwał się tytułem cesarskim, wielu; również pomniejszych; władców tamtejszych księstw posługiwało się podobną tytulaturą. Dzieci z nią miał więcej, nawet jeśli by w tej arytmetyce nie uwzględniać zmarłego w niemowlęctwie Ramona.
  4. Ne wiem skąd taka pisownia, w przypadku nowożytnych personaliów istnieją oczywiście różne "lekcje", ale na ogół podaje się: "André Furtado de", a nazwisko to chyba już na pewno jest błędne, czy nie powinno być - "Mendonça". Ten "Fernao" (a właściwie to: Fernão) to chyba zupełnie inna osoba o podobnym nazwisku.
  5. Dokładniej to u tej autorki wyglądało to tak: "spļaut melnu (zilu, zilu un melnu, zili melnu, zaļu, zili zaļu) sar. - būt ļoti dusmīgam, saniknotam, aiz dusmām nevaldīt pār sevi (spluwać czarnym, niebieskim, niebieskim i czarnym, niebiesko-czarnym, zielonym, niebiesko-zielonym - być bardzo złym, rozzłoszczonym, ze złości nie panować nad sobą)". /tamże, s. 199/ Te idiomatyczne frazeologizmy zaczerpnęła z: "Latviešu valodas frazeoloģijas vārdnāca" pod red. A. Laua, A. Ezeriņa i S. Vainberga.
  6. Mitologia 11 listopada

    Jak wyglądała sytuacja przed odzyskaniem niepodległości i jak objaśnić to szeregowym żołnierzom? Okazuje się, że nie było to takie proste... Tu taka anegdotyczna opowiastka: "Ułani, dzisiaj obchodzimy nasze święto narodowe, więc ja muszę wam przypomnieć naszą istorię. To było tak: nasza Polsza była rozdzielona na trzy równe połowy. Jedną połowę wzięli Giermańcy, drugą połowę Awstriejscy, a trzecią wzieliś... wzięli Moskale. Ot i nasza Polsza jest teraz sojedinionna i nierozdzielima. Ułani, wznieśmy okrzyk na cześć naszej Polszy, naszego Prezydenta najjaśniejszej Rzeczypospolitej, ukochanego Wodza Marszałka Józefa Piłsudskiego i niech nasza Polsza żyje od morza do morza. Ułani! Urrra, urrra, urra!". /B. Kruszyński "Kariery oficerów w II Rzeczypospolitej", Poznań 2011, s. 124; podkreślenie - moje/
  7. W temacie "Verdun" wywiązała się dyskusja o tym czy i ewentualnie dlaczego francuska literatura o pierwszej wojnie światowej odbiega tej stworzonej w innych krajach: Co do filmów, to fakt, że jeślibym miał wymienić jakiś nieamerykański film z okresu międzywojennego, to przychodzą mi do głowy wyłącznie filmy radzieckie, no i polskie, ale te ostatnie raczej nie ze względu ma ich ogromną wartość artystyczną. No ale z tych amerykańskich kojarzę też niemal wyłącznie komedie, więc chyba nie ma to nic do rzeczy. Dominacja filmu amerykańskiego jest faktem, ale to nie jest tak, że Hollywood i nic więcej. Ja kojarzę wiele filmów brytyjskich i francuskich (przed określeniem "kino anglosaskie" będę się bronił, bo brytyjskie jest bliższe francuskiemu, niż amerykańskiemu). I z filmów europejskich dobrze znam, jako ikonę tamtej wojny, sylwetkę żołnierza w mundurze khaki ze śmiesznym stalowym talerzem na głowie, jako ikonę The Great War, ale sylwetkę żołnierza w szarobłękitnym stroju i w hełmie z charakterystycznym grzebieniem kojarzę tylko z opracowań popularnonaukowych. Odrębnym problemem jest bardzo skromna literatura popularnonaukowa i naukowa na temat tamtej wojny w języku polskim, choćby i tłumaczeń. W odpowiedzi secesjonista napisał: Opisywali, może to nie były dzieła, które koniecznie powinny się znaleźć w takim kanonie, ale były to dzieła znaczące, czy to ze względu na ujęcie tematu czy walory artystyczne. Wreszcie Roger Martin du Gard dostał Nobla (za 1937 r.) za swą wielotomową sagę o rodzinie Thibault, w tym cyklu pierwsza wojna światowa i jej realia stanowią główną oś fabuły, w noblowskim uzasadnieniu podano: "for the artistic power and truth with which he has depicted human conflict as well as some fundamental aspects of contemporary life in his novel-cycle 'Les Thibault'" (wyd. polskie "Dzieje jednego rodu Les Thibault. Szary zeszyt" T. I, 1926). Powszechnym uznaniem cieszyła się książka Rolanda Dorgelèsa "Les croix de bois" (wyd. pol. "Krzyże drewniane" 1929), która uzyskała Prix Femina w 1919 r. Dla wielu jedną z bardziej znaczących opowieści o pierwszej wojnie światowej jest Henriego Barbusse'a "Le Feu: journal d'une escouade" z 1916 r. (wyd. pol. "Ogień: pamiętnik oddziału w okopach" 1919), nagrodzoną tę powieść w 1916 r. Nagrodą Goncourtów. W 1919 r. pośród dziesięciu najlepszych powieści o Wielkiej Wojnie wymienia się Georgesa Duhamela "Civilisation" z 1918 r., która również w roku swego pierwszego wydania została uhonorowana Nagrodą Goncourtów, uznaniem cieszyła się też inna jego powieść "Vie des martyrs" z 1917 r., (wyd. pol. "Żywoty męczenników" 1922) w której zawarł swe doświadczenia frontowego chirurga. Wypada wspomnieć Jeana Giono "Le Grand Troupeau" z 1931 r. (wyd. pol. "Wielka trzoda" 1936), gdzie jak w tytule żołnierze przedstawieni są jak bydło a wojna to w istocie wielka rzeźnia. Był też André Pézard i jego "Nous autres à Vauquois: 1915-1916" z 1918 r., które Jean-Norton Cru uznał nie tylko za jedno z najważniejszych świadectw tej wojny ale jednocześnie za arcydzieło literackie. Co istotne badacz ten (autor m.in. opracowań: "Témoins. Essai d’analyse et de critique des souvenirs de combattants édités en français de 1915 à 1928", "Du témoignage"), znany był z bardzo krytycznego nastawienia do powieści wojennych nazywając je "fałszywym gatunkiem". Przywołał tu jancet między innymi postać Camusa, autor ten; jeśli się nie mylę; bezpośrednio nie sięgał po tematykę Wielkiej Wojny. W niedokończonej i wydanej pośmiertnie powieści " " (wyd. pol. "Pierwszy człowiek" 1995) ukazuje on dzieje rodziny Cormerych, pod którą jak łatwo zgadnąć kryje się rodzina Camusów (nazwisko fikcyjnej rodziny zostało zapożyczone od babki pisarzy). Główny bohater Jacques próbuje zebrać wspomnienia o swym ojcu, który poległ podczas pierwszej wojny światowej. O wojnie Jacques dowiaduje się za sprawą opowiadań nauczyciela - Bernarda, weterana tego konfliktu i czytania fragmentów powieści. Jaką to książkę "wkłada" Camus w ręce naszego bohatera? Była to właśnie wymieniona powyżej powieść "Krzyże drewniane". I jeszcze taka ciekawostka... "Na Zachodzie bez zmian" jest dziś zapewne najbardziej znaną powieścią o Wielkiej Wojnie, przez długi czas w nauce obowiązywał pogląd, że było tak też w dwudziestoleciu międzywojennym. W 2008 r. wydano zbiorowe opracowanie "Die Autoren und Bücher der deutsch sprachigen Literatur zum 1. Weltkrieg 1914–1939. Ein bio–bibliographisches Handbuch", jest to rodzaj leksykonu starający się zebrać całość wydanej do 1939 r. literatury związanej z opisami przeżyć wojennych, zarówno tych z okopów jak i z "frontu" cywilnego. Jednym z autorów jest Thomas F. Schneider, w świetle jego badań okazało się, że wówczas najpopularniejszą wówczas pozycją była książka "Der rote Kampfflieger" Manfreda von Richthofena. I chyba można mu zaufać, wreszcie to dyrektor Erich Maria Remarque-Friedenszentrums.
  8. Najbardziej spektakularne akcje II WŚ

    Tylko jaki tam miał być włoski niszczyciel? Z tego co się pobieżnie zorientowałem, w zatoce był na pewno okręt podwodny "Iride", statek pomocniczy "Monte Gargano" (według angielskiej Wiki: "support ship"; w innych publikacjach, także, jako "depot ship"; a we włoskojęzycznej określony jako: "motonave" bądź "nave appoggio") i "Calipso" (odpowiednio: "torpedo boat" i "motovedo" lub "la torpediniera"). "Calipso" raczej nie poszła na dno skoro ratowała ludzi z "Iride", w tym jej dowódcę porucznika Francesco Brunettiego, a później zabrała wszystkie odnalezione cztery ludzkie torpedy do bazy w La Spezia. W króciutkiej notce kalendarzowej na stronie Fleet Air Arm Officers Association opisano to nieco inaczej: "Approaching the harbour Patch saw an Italian submarine on the surface. This was an unexpected bonus. It was later learnt that this was the submarine Iride, exercising with frogmen who were planning to make a covert attack on the British base at Alexandria. Patch released his torpedo from 30 feet at a distance of 300 yards and scored a direct hit below the conning tower. His wingmen Lieutenant’s Neville Cheeseman and John Welham flew on through the flak to attack another submarine and the depot ship Monte Gargano in the Bomba harbour. They both scored hits and the exploding ammunition on the depot ship caught a destroyer that was alongside. The Italians subsequently reported that two submarines and two ships had been sunk. Welham’s Swordfish was badly damaged by anti-aircraft fire but he made it back to the forward base before it had to be abandoned". /tekst dostępny na stronie: fleetairarmoa.org/ Natomiast w biogramie; z włoskojęzycznej Wikipedii; kapitana Mario Giorginiego (Capitano di Fregata), szefa 1° Flottiglia MAS i organizatora tej misji, który wraz z płetwonurkami wszedł na pokład "Iride" można wyczytać. że "Calipso" zmieniła tor przeznaczonej dla niej torpedy (: "durante un rinfresco a bordo della Monte Gargano tre biplani inglesi Swordfish trasportanti siluri riuscirono ad affondare la nave e a colpire violentemente l'Iride, mentre la Calipso colpì il siluro a lei destinato, variandone la traiettoria"). Z ogólnie dostępnych informacji to najobszerniejszą wydaje się być ta umieszczona na Wiki w biogramie Junio Valerio Borghese'a. Nie podejmuję się tego tłumaczyć, w języku włoskim brzmi to tak: "10 giugno 1940. L'Italia entra in guerra contro l'Inghilterra e la Francia a fianco della Germania, che ha con la Russia un patto di non aggressione. È logicamente sulla Marina italiana che gravita il peso massiccio della supremazia navale inglese, tanto maggiormente sentito, in quanto, essendo l'unico nostro fronte di guerra quello libico, è compito della Marina assicurare il rifornimento continuo in armi e uomini oltremare. Il sommergibile "Iride" era comandato dal tenente di vascello Francesco Brunetti. Comandante superiore in mare: il capitano di fregata Mario Giorgini, succeduto, poco prima dell'inizio delle ostilità, al comandante Aloisi nel comando della "I Flottiglia Mas" e del reparto mezzi speciali. L'Iride giunse regolarmente nel "Golfo di Bomba" il mattino del 21 agosto; poco dopo dava fondo pure la torpediniera "Calipso", comandante tenente di vascello Zambardi, con gli apparecchi e gli operatori. Nella desolata squallida insenatura si trovavano la motonave Monte Gargano, battente l'insegna dell'ammiraglio Bruno Brivonesi, comandante M. M. della Libia; un piccolo piroscafo che sbarcava fusti di benzina e alcuni motovelieri. (p. 36) Nel pomeriggio del 21, velivoli inglesi bombardavano l'idroporto di Menelao situato sul Golfo di Bomba; ad essi non sfuggì certo l'inconsueto raggruppamento navale in quelle acque normalmente deserte. Il mattino successivo un ricognitore inglese sorvolava il golfo, fatto segno ad intensa ma vana reazione antiaerea delle unità. Alle 11.30, ultimato il trasbordo degli apparecchi dal Calipso all'Iride, mentre la torpediniera si affiancava al Monte Gargano per rifornirsi e il sommergibile, in affioramento, usciva della rada per fare immersione di prova con i siluri pilotati in coperta, venivano avvistati tre aerei siluranti inglesi a circa 6ooo metri di distanza, quota 60-70 metri. Gli aerei, portatisi di prora al sommergibile, gli accostano .sopra, assumendo rotta di controbordo e formazione a V, con l'apparecchio centrale arretrato rispetto ai laterali. In considerazione dello scarso fondale (metri 15) che non consente una rapida immersione, il comandante Brunetti dà i seguenti ordini: «Macchine avanti alla massima forza chiudi le paratie stagne — armi pronte ad aprire il fuoco». E mantiene la prora sull'aereo centrale, sperando così di impedirgli il lancio. Alla distanza di poco più di mille metri fa aprire il fuoco con le mitragliere sugli aerei laterali che si erano intanto abbassati a 10-15 metri. Mentre questi due aerei passano di contro-bordo al sommergibile senza lanciare, ma mitragliando ed uccidendo parte dei serventi del cannone che si trovavano al posto di combattimento, l'aereo centrale lancia dalla distanza di circa 10 metri. Il siluro infila il sommergibile dritto di prora e scoppia all'altezza del quadrato ufficiali. Il battello affonda immediatamente Restano alla superficie del mare 14 uomini: quelli che erano in coperta ed in plancia (fra cui Toschi e Birindelli) meno due, morti per mitragliamento. Appena in acqua il comandante Brunetti, benché ferito, coadiuvato da Birindelli, provvede a radunare i superstiti e soccorrere i feriti fra cui l'ufficiale di rotta, sottotenente di vascello Ubaldelli. Gli aerei intanto, continuando la loro ardita giostra, attaccano successivamente il Monte Gargano; per un fortuito caso il siluro lanciato contro la torpediniera Calipso non arriva a segno. Tanto disastro, nel giro di pochi secondi". /opis ten autorzy zaczerpnęli z: J.V. Borghese "Decima Flottiglia Mas: dalle origini all'armistizio", Storia militare edizioni, Parma, 2005 (1950)/
  9. Wybuchy w Siewieromorsku - obecny stan wiedzy

    Tamten okres też nie był szczególnie szczęśliwy dla radzieckich wojsk, jak oceniali zachodni analitycy od grudnia 1983 do lipca 1984 r. doszło w sumie do siedmiu poważnych eksplozji. W tym samym numerze "Jane's..." napisano: "In December 1983 munitions exploded at Dolon airfield [Dolon (znane także jako: Cahgan) to było bardzo istotne lotnisko dla bombowców strategicznych: en.wikipedia.org - "Dolon (air base)".] On 15 May, while the wxplosions and fires were still raging at the Severomorsk naval arsenal, there was a major blast at Bobruysk airfield, 138 km south-east of Minsk and the base of a Badger-equipped air-to-surface missile regiment of the Smolensk Air Army. Ten of the eleven ammunition storage buildings blew up and the administration and access control buildings were destroyed. There were large craters, the trees in the area were flattened and all the foliage was destroyed by the fire. Finally, there are unconfirmed reports that, on 25 June, an explosion occurred at an ammunition depot at Schwrin, south of Wismar in East Germany. The reports suggest that windows were blown out within a 10 mile radius of the depot. on 15 may, while the explosions and fire were still raging at the Severomorsk naval arsenal, there was a major blast at Bobruysk airfield, 138 km south-east of minsk and the base of a Badger-equipped air-to-surface missile regiment of the Smolensk Air Army". I nie ma w tym nic dziwnego, ZSRR (a potem jej następczyni) jest na szczycie listy incydentów UEMS (Unplanned explosions at munitions sites), która jest prowadzona od 1979 roku przez genewski Graduate Institute of International and Development Studies, w ramach projektu "The Small Arms Survey". /por. "Unplanned Explosions at Munitions Sites (UEMS) Excess Stockpiles as Liabilities rather than Assets" ed. E.G. Berman, P. Reina; teksty raportów dostępne są na stronie: eecentre.org/
  10. Film na usługach propagandy

    Faktycznie tytuł "wypadł", oczywiście chodziło o "Pana Tadeusza". www.nitrofilm.pl - "O rekonstrukcji 'Pana Tadeusza'".
  11. Film na usługach propagandy

    Ponoć w niepodległej Polsce władze dość długo nie doceniały możliwości propagandowych filmów fabularnych, kiedy jednak zabrano się za ekranizację epopei narodowej wiadomo, że taki film musiał mieć stosowny propagandowy wydźwięk. Przeniesienie na ekran dzieła Adama Mickiewicza miało być jednym z głównych elementów obchodów dziesięciolecia odzyskania niepodległości. Trzeba przyznać, iż reżyser - Ryszard Ordyński (rok wcześniej zrealizował dwa filmy: "Uśmiech losu" według dramatu W. Perzyńskiego i "Mogiłę nieznanego żołnierza" według powieści A. Struga) zadbał o pewien pluralizm przy wyborze autorów adaptacji, w tej roli zatrudnił Andrzeja Struga i Ferdynanda Goetla. /por. E. Szyngiel "'Upaństwowienie romantyzmu' w kinie II RP. O 'Panu Tadeuszu' w reżyserii Ryszarda Ordyńskiego", "Załącznik Kulturoznawczy", nr 5, 2018/ Film miał niebagatelny budżet - pół miliona złotych, władze użyczyły do części scen wojaków z I. pułku szwoleżerów im. Marszałka Józefa Piłsudskiego oraz IV. Zaniemeńskiego pułk ułanów, plakat filmowy wykonał Wojciech Kossak. Producent - Antoni Niemirski (dyrektor "Start-Filmu") tłumaczył, że chce stworzyć "polski film propagandowy" i dodawał, że film pokazujący bohaterskie fragmenty polskiej przeszłości może zyskać większą nośność emocjonalną niż "komercyjne produkcje kosmopolityczne". Oczywiście liczył na sukces kasowy, jak się potem okazało nie bez podstaw. /por. W.Z. "Narodziny 'Pana Tadeusza'. U dyrektora A. Niemirskiego", "Kino dla Wszystkich", nr 71, 1928/ Ciekawe, że przy tym zaangażowaniu wojska nie zdecydowano się na rekonstrukcję legionowych mundurów, stąd jeźdźcy prezentują się w nieistniejących mundurach i nakryciach głowy, zatem widz na ekranie ujrzał pewien symboliczny stereotyp ułana. Zapewne uznano, że lepiej pozostać przy utrwalonych w społeczeństwie kliszach ilustracji autorstwa Michała E. Andriolliego. /por. uwagi S. Gepnera w: "Realia militarne w 'Panu Tadeuszu' i Andriolli", "Blok-Notes Muzeum Mickiewicza", nr 1, 1959/ Historia milczy czy Piłsudski docenił propagandowe smaczki uwypuklone w tej produkcji: "Nam potrzeba wodza Polaka, Jana albo Józefa" czy: "miasto Gdańsk niegdyś nasze, znowu będzie nasze", ale jeśli wierzyć wspomnieniom Stefana Dękierowskiego (współzałożyciela filmowej "Falangi"); brzmiącym dość anegdotycznie; to raczej nie docenił artyzmu. Julian Kaden-Bandrowski, który przed filmem wygłosił słowo wstępne, miał wprowadzić reżysera do loży (premiera miała miejsce w Filharmonii) marszałka, po zakończeniu premierowego pokazu Ordyński zapytał się Piłsudskiego o ocenę filmu, ten miał tak odpowiedzieć: "Ja panu opowiem pewną historię. Otóż w dawnych czasach żył na Litwie książę Mendog. Posiadał wielki zamek. Bywało, że zapraszał gości na ucztę… a później ich mordował. No, do widzenia panu, do widzenia…". /S. Dękierowski "Wspomnienia", "Iluzjon", nr 2, 1984, s. 50-51/ Z literatury: R. Ordyński "Jak filmowałem 'Pana Tadeusza'", w: tegoż "Z mojej włóczęgi" A. Madej "Pan Tadeusz': model adaptacji tradycji artystycznej przez kino", w: tejże "Mitologie i konwencje. O polskim kinie fabularnym dwudziestolecia" J. Lechoń "Kino w obronie 'Pana Tadeusza'", w: "Polski film fabularny 1918-1939. Recenzje" wyb. i oprac. B.L. Gierszewska A. Słonimski "'Pan Tadeusz' na ekranie", tamże K. Kopczyński "'Olśnienie w niespokojnym niebie wieszcza'. 'Pan Tadeusz' Ryszarda Ordyńskiego (1928) - perspektywa wirtualnego odbiorcy", w: "Literatura a film" red. D. Kulczycka, M. Hernik-Młodzianowska L. Kamiński "Romantyzm a ideologia. Główne ugrupowania polityczne Drugiej Rzeczypospolitej wobec tradycji narodowej" A. Chmielewska "Styl narodowy w Drugiej Rzeczypospolitej: artyści a wizerunek odrodzonego państwa", w: "Naród, styl, modernizm" red. J. Purchla, W. Tegethoff G. Stachówna "Ułan i dziewczyna (i koń)", w: "Kino polskie jako kino narodowe", red. T. Lubelski i M. Stroiński A. Kisielewska "Filmowy 'Pan Tadeusz' - polskie kino narodowe?", "IDEA - Studia nad strukturą i rozwojem pojęć filozoficznych", XXX/1, Białystok 2018.
  12. Wybuchy w Siewieromorsku - obecny stan wiedzy

    Tak już zwracając uwagę na drobiazgi... filmik został udostępniony przez Blogpressportal i w tym wykładzie prelegent mówił o "2/3 sowieckiego potencjału nuklearnego dalekiego zasięgu", ale już w pisemnej relacji z tegoż wykładu udostępnionej na Blogpressportal passus ów brzmi nieco inaczej: "Moskwa utraciła nawet 2/3 swojego potencjału morskiego" (vide: blogpress.pl - "Fenomen św. Jana Pawła II – relacja z wykładu prof. Pawła Skibińskiego"). Tak czy inaczej, według poważniejszych analiz, ani: "2/3 potencjału nuklearnego dalekiego zasięgu", ani: "2/3 potencjału morskiego". Choć te 2/3 nie wzięło się z "powietrza", coś tam ktoś gdzieś przeczytał ale zreferował to po swojemu (a jancet się dziwi, że tak "piłuję" niektórych o podanie źródeł i co faktycznie w nich zawarto, by oddzielić co jest tekstem oryginalnym a co komentarzem ). Tak na przykład w opracowaniu który stworzyli Thomas L. Boggs (z New Directions Technology Inc.), Kevin P. Ford (z Energetics Research Division Weapon and Energetics Dept. Naval Air Warfare Center Weapons Div. w China Lake) i Josephine Covino (z Policy Development Division, Dept. of Defense Explosives Safety Board w Alexandrii) można odnaleźć: "Toward the end of the work day on 17 May 1984, a sailor’s cigarette butt started fires that destroyed 1/3 to 1/2 of the Russian Northern Fleet’s supply of surface-to-air missiles, other missiles, munitions, torpedoes, and mines (...) Judging from the size of the blast and the mushroom cloud rising from the facility, it was first thought that a nuclear weapon might be involved. Fortunately, the explosions did not include nuclear weapons". /tychże "Realistic Safe-Separation Distance Determination for Mass Fire Hazards", NAWCWD TM 8668, Naval Air Warfare Center Weapons Division, March 2013, s. 61-62/ Z notki o radzieckiej flocie północnej zamieszczonej na stronie Federation of American Scientists: "In May 1984, a five-day series of explosions at Severmorsk reportedly destroyed up to one-third of the Northern Fleet's SAM stockpile, as well as other missiles and munitions". /tekst dostępny na stronie: fas.org/ "An explosion in mid-1984 at Severomorsk on the Kola Peninsula repotrtedly killed several hundred persons and destroyed two-thirds of that fleet's surface-to-air and surface-to-surface missiles". /R.F. Starr "Foreign Policies of the Soviet Union", Stanford 1991, s. 151/ Jak te zniszczenia w bazie wyglądały przy całym potencjale szacowanym przez rząd USA można się przekonać z oficjalnych opracowań: www.scribd.com - "Soviet Military Power, April 1984" edocs.nps.edu - "Soviet Military Power, April 1985".
  13. Tyle, że trzeba wspomnieć że Grey nie przypominał sobie by miał wówczas wypowiedzieć te słowa.
  14. Normy żywieniowe, racje i ogólnie o żywności na frontach

    Jak angielscy żołnierze to oczywiście kwestia herbaty... Arthur Guy Empey był Amerykaninem, który postanowił udać się na europejski (po tym jak usłyszał o zatopieniu "Lusitanii") front zanim to uczynił jego kraj. Swymi doświadczeniami z tego frontu jak i z obcowania z Tommy's postanowił się podzielić ze swymi rodakami, czego efektem była wydana po raz pierwszy w 1917 r. książeczka pt. "Over the Top" (z podtytułem: "By An American Soldier Who Went"), w której zawarł również krótki słownik "Tommy's Dictionary of the Trenches". Amerykanom, choć z punktu widzenia mieszkańców Albionu to tacy nieokrzesani gorsi kuzyni, herbaciany napój nie był przecież obcy, jednakże Empey postanowił przybliżyć swym rodakom znaczenie tego napoju dla Brytyjczyków. Warto zwrócić uwagę, że nie napisał o napoju, a o "leku": "Tea. A dark brown drug, which Tommy has to have at certain periods of the day. Battles have been known to have been stopped to enable Tommy to get his tea, or "char" as it is commonly called". /tegoż "Over...", New York and London 1918, s. 310/ Z innych zawartych tam opisów; jak łatwo się przekonać konstruowanych z pewnym przymrużeniem oka; dotyczących niektórych kwestii aprowizacyjnych: "Char. A black poisonous brew which Tommy calls tea. Cook. A soldier detailed to spoil Tommy's rations. He is generally picked because he was a blacksmith in civil life. Haversack. A canvas bag forming part of Tommy's equipment, carried on the left side. Its original use was intended for the carrying of emergency rations and small kit. It is generally filled with a miscellaneous assortment of tobacco, pipes, bread crumbs, letters, and a lot of useless souvenirs. Iron Rations. A tin of bully beef, two biscuits, and a tin containing tea, sugar, and Oxo cubes. These are not supposed to be eaten until you die of starvation Maconochie. A ration of meat, vegetables, and soapy water, contained in a tin. Mr. Maconochie, the chemist who compounded this mess, intends to commit "hari kari" before the boys return from the front. He is wise. Ration Party. Men detailed to carry rations to the front line; pick out a black, cold, and rainy night; put a fifty-pound box on your shoulder; sling your rifle and carry one hundred twenty rounds of ammunition. Then go through a communication trench, with the mud up to your knees, down this trench for a half-mile, and then find your mates swearing in seven different languages; duck a few shells and bullets, and then ask Tommy for his definition of a "ration party." You will be surprised to learn that it is the same as yours. Supper. Tommy's fourth meal, generally eaten just before "lights out." It is composed of the remains of the day's rations. There are a lot of Tommies who never eat supper. There is a reason. "Top Hats at Home," Tommy's name for Parliament when his application for leave has been turned down or when no strawberry jam arrives with the rations". /tamże, s. 286 i n./
  15. No właśnie konserwy... A jak wyglądało to z normami żywieniowymi w poszczególnych armiach? Wedle odczytu wygłoszonego w lutym przed Paryską Akademią Nauk przez prof. Armanda Gautiera racja żołnierza francuskiego to: chleb: 750 g (lub chleba wojennego 600 g) - 60,0 substancji białkowych, 9,0 tłuszczów, 897,0 węglowodzianów Mięsa świeżego surowego: 500 g (czyli 400 g mięsa bez kości, lub 280 g konserw) - 75,0 substancji białkowych, 20,25 tłuszczów, 1,4 węglowodzianów Rosołu skondensowanego: 50 g - 2,7 substancji białkowych, 14,40 tłuszczów, 21,0 węglowodzianów Jarzyn suchych lub ryżu: 100 g - 18,7 substancji białkowych, 1,70 tłuszczów, 38,0 węglowodzianów Cukru: 31 g - 30,5 węglowodzianów Słoniny lub tłuszczu: 30 g - 0,3 substancji białkowych, 20,0 tłuszczów Kawy palonej: 24 g - 0,8 substancji białkowych, 2,6 węglowodzianów Wina 10-stop.: 250 cm3 (lub wódki: 62 cm3) - 0,7 substancji białkowych, 35,0 węglowodzianów Rachunek tej racyi w ciepłostkach: Subsatancye białkowe 585,3 Tłuszcze 555,0 Weglowodziany 2049,4 Ogółem ciepł. 3189,7 A to już było kilka postów wcześniej: Móc to i mogli, ale filtrowanie nie czyni większej szkody drobnoustrojom, a metoda stosowana jest do dziś, do szybkiego i masowego odkażenia wody wciąż używa się wapna chlorowanego. A z tym różnie bywało, wspomniany profesor analizując ilość kalorii jakie miał do swej dyspozycji francuski żołnierz w porównaniu do rodzin chłopskich na południu Francji, robotników kolejowych i wieśniaków belgijskich doszedł do wniosku, że żołnierzom dostarczano mniej kaloryczne pożywienie. Racje pracowników cywilnych to 3950 do 4000 "ciepłoty", zastanawiając się nad tym jak żołnierze mogli podołać trudom wojennym, jako jedną z przyczyn podał - właśnie owe paczki. Zresztą jak długo mógł trwać stan, że rodzina wysyła wciąż te same a mało przydatne produkty? W kolejnym liście żołnierz mógł napisać czego najbardziej potrzebuje.
  16. Catriona Pennel, autorka opracowania "A Kingdom United: Popular Responses to the Outbreak of the First World War in Britain and Ireland", utrzymuje że pierwsze reakcje to raczej zaskoczenie a nawet szok, a potem zgoda na udział w wojnie ale bez entuzjazmu. Uważa, że mit entuzjazmu niejako "narodził" się w okresie dwudziestolecia, zwłaszcza za sprawą opublikowanych wspomnień polityków brytyjskich, w których wielu przedstawiało się jako tych, którzy ulegli powszechnemu entuzjazmowi gdy sami podchodzili do myśli o przystąpieniu do wojny z rezerwą, myśląc nawet o neutralności.
  17. O powstańcach, którzy wrócili pod berło Mikołaja I

    Tylko jak można mówić w przypadku poborowych o "powrocie pod berło"? Mieli jakiś wybór?
  18. A dla mnie jak najbardziej logiczna, taka była funkcja pisarza.
  19. O powstańcach, którzy wrócili pod berło Mikołaja I

    Tylko co mają wspólnego powstańczy żołnierze wcielani do wojska z wcielanymi parobkami czy zagrodnikami?
  20. Wybuchy w Siewieromorsku - obecny stan wiedzy

    Amerykanie coś tam wiedzieli, zatem trudno byłoby zdążyć "zanim się dowiedzą". Wiedzieli nie tylko analitycy ze służb wywiadowczych, wyżsi rangą wojskowi itp. osoby, wiedzę taką można było posiąść za kilka dolarów; o ile ktoś się interesował zagadnieniami militarnymi; za jakieś . Fred T. Jane zorganizował przedsiębiorstwo wydawnicze Jane's Company, które w 1898 r. wystartowało z "Jane's Fighting Ships". Z czasem wydawnictwo rozrosło się i zaczęło wydawać różne roczniki (yearbooks) w których prezentowano przegląd różnych zagadnień militarnych (m.in. były to takie zestawienia jak: "Jane's Frgiht Containers", "Jane's All the World's Aircraft", "Jane's Companies of Europe", "Jane's Surface Skimmers"). I były to cenione, nie tylko przez amatorów, kompendia wiedzy o stanie poszczególnych armii, broni i nowościach militarnych. Wydawnictwo wydawało również wersję prasową "Jane's Defence Weekly". W "Jane's Defence Weekly" z czerwca 1984 r. ukazał się całkiem szczegółowy raport dotyczący wybuchu w Siewieromorsku napisany przez redaktora tego pisma Dereka Wooda. Wood opierał się na materiałach które mogły pochodzić jedynie od służb wywiadowczych. W tym czasie ludzie z wydawnictwa prowadzili rozmowy z Samuelem Loringiem Morisonem dotyczące jego zatrudnienia na pełen etat w ich tygodniku. Morison był od 1974 r. pracownikiem Naval Intelligence Support Center, z różnych powodów był coraz bardziej niezadowolony z tej pracy i dziwnym zbiegiem okoliczności w tym czasie w "Jane's..." zaczęły się pojawiać tajne materiały, fotografie okrętów, artystyczny rysunek dotyczący nowego okrętu radzieckiego no i wreszcie zdjęcia i informacje z Siewieromorska. Ostatecznie Morison trafił do annałów historii prawa, jest (chyba wciąż) jedynym pracownikiem rządowym skazanym za przekazywanie niejawnych informacji prasie. "At the same time that Morison began seeking a job with 'Jane's Defence Weekly', materials and information from NISC began to appear in that publicaation. The first incident that caused NISC to take nitice occurred in June 1984. An artlicle about ammunition depot explosion at Severomorsk, a Soviet naval base, and its effect on the Soviet Navy appeare in 'Jane's Defence Weekly'. While the explosion had been mentioned in other publications, it was the amount of detail in the article that brought a 'brief flurry of interest' at NISC". /"The Dark Side of Moonlighting: Samuel L. Moriosn"; w: "Security Awareness in the 1980s" (featured articles from the "Security Awareness Bulletin", 1981 to 1989), Department of Defence Security Institute, Richmond Virginia, s. 84/ Stan wiedzy wojskowych był zapewne większy niźli to co zawarto w pojawiających się wówczas artykułach w prasie fachowej. W maju 1984 r. Amerykanie może nie mogli mieć pewności ile konkretnie i jakich rakiet zostało zniszczonych czy uszkodzonych ale mogli oszacować z grubsza skalę zniszczeń. Zważywszy na satelity szpiegowskie trudno było Rosjanom ukryć skalę zniszczeń, satelity pogodowe zarejestrowały chmur dymu i kurzu a wstrząsy zostały zarejestrowane przez sejsmografy. "When the smoke finally cleared, the heaviest damage was shown to be in threw major areas of the Severomorsk facility: - the stores area for most of the fleet's surface-to-aair missiles and surface-to-surface weapons; - the explosive components storage area containing all non-nuclear missile warheads, missile fuel and other sensitive components; - the naval ammunition storage depot under 1 km from the SLBM storage facility. A number of buildings and bunkers were obliterated entirely, a further 12 were heavily damaged and 12 storage sheds disappeared completely. Approximately 580 of the fleet's stock of 900 SA-N-1 and SA-N-3 surface-to-air missiles wer destroyed, together with nearly 320 of the 400 stord SS-N-3s and SS-N-12s and complete stock of about 80 SS-N-22 surfce-to-surface missiles. Some SA-N-6 and SA-N-7 missils were also damagd. In addition, an indeterminate number of SS-N-19 missiles were destroyed (...) Threee of the six SLBM bunkers sufferd surface blast and debris damage. The SS-N-17s for the 'Yanke' class submarines were not affecteed as they are stored in deep mountain vaults, and although the naval ammunition storage depot was severely damaged, the fleet's mine reserves, also stored three, were not impaired. If the missiles in the SLBM bunkers had gone up, the Soviet SSBN forces in the Atlantic would have been crippled, as all the Soviet ballistic missile submarines which patrol off the east coast of the USA are based in or around Severomorsk (...) For the Northern Flet, the destruction represents the greatest disaster to occur in the Soviet Navy since the Scond World War. It means that the flet cannot rearm its 148 surface ships once all the onboard missils in the magazines have been expended". /D. Wood "Soviets' Northern Flet disabled... 'not viable' for six months", "Jane's Defence Weekly", Vol. 2, no. 1, 14 July 1984/
  21. Wybuchy w Siewieromorsku - obecny stan wiedzy

    A można poznać fragment jego wypowiedzi?
  22. Leni Riefenstahl

    Tak by wynikało z tego rozstawionego sprzętu i jej własnej relacji, że po wspomnianych wydarzeniach zrezygnowała z aktywności filmowej. Tylko, że do tego "przed" nie pasuje miasto Radom, a tak opisany jest ten "cykl" zdjęć Oswalda Burmeistera. A ja akurat odwrotnie, podczas tego zdarzenia zrobiono jej co najmniej dwa zdjęcia, może nawet więcej. Ktoś wycelował w nią broń, zrobiło się zamieszanie, ktoś próbował mitygować nadto agresywnego żołnierza, inni otaczają Riefenstahl a ta jest na granicy histerii czy szoku.
  23. Voltaire

    Wklepać w wyszukiwarkę nazwisko i tytuł rodowy i nie sprawdzić czy to co "wyskoczy" jest zgodne ze stanem faktycznym? Louis Le Tonnelier de Breuteuil, signeur de Breteuil (ur. w 1609 r.) miał trzech synów. Pośród nich był François Le Tonnelier de Breteuil, marquis de Breteuil (ur. w 1638 r.), ten spłodził François'a Victora Le Tonnelier de Breteuil (ur. w 1686 r.), który dwukrotnie obejmował stanowisko sekretarza wojny za Ludwika XV. Inny z synów Louisa Le Tonnelier - Louis Nicolas Le Tonnelier de Breteuil, baron de Preuilly (ur. w 1648 r.) miał syna, którym był Charles Auguste Le Tonnelier de Breteuil, baron de Preuilly (ur. w 1701 r.) a ten syna, którym był Louis-Auguste Le Tonnelier de Breteuil (ur. w 1730 r.). Ten ostatni to ów wspomniany de Breteuil, który został wysłany do Petersburga. Spośród tych wielu panów "de Breteuil" to ów dwukrotny sekretarz wojny był kuzynem naszej Gabrielli, markizy du Châtelet. Ten sam, który próbował zniszczyć jej związek z Wolterem poprzez namówienie jej matki by wysłała donos do męża Gabrielli w którym informowano go o złym prowadzeniu się jego małżonki (list nie dotarł do adresata, został przechwycony przez Gabriellę). Ten sam który zabiegał by sąd nie uznał Michelle - przyrodniej siostry markizy du Châtelet. Jak euklidesowi wyszło (bo nie sądzę by był to Gilles Perrault, choć to jemu euklides przypisuje autorstwo tej rodzinnej relacji), że wnuk jej ojca jest jej kuzynem pozostanie dla mnie niepojętą tajemnicą. Te "pewne względy" to po prostu ukazanie się bez zgody cenzury "Lettres philosophiques sur les Anglais" Woltera. Poza kwestią braku zgody na druk kontrowersje wzbudziły zawarte tam idee, stąd ostatecznie książka została potępiona i spalona (10 czerwca 1734 r.) u stóp schodów Pałacu Sprawiedliwości. Wolter nie musiał uciekać, decyzja Strażnika Pieczęci Germaina Louisa Chauvelina jeszcze nie zapadła, zatem była to ucieczka, rzekłbym - prewencyjna, nie ostatnia w życiu tego filozofa. Ostatecznie na jego osobę został wydany lettre de cachet na mocy którego miał zostać osadzony, bodajże w twierdzy Auxonne. Można się spierać czy ucieczka pod opiekę Leszczyńskiego rzeczywiście gwarantowałaby Wolterowi ujście władzom Paryża, ja osobiście nie sądzę by tak było. Gdyby te władze były w tym względzie rzeczywiście zdeterminowane to szybko okazałoby się jak nikłą jest realna władza Polaka w jego domenie a jaką posiada kanclerz, markiz de la Galaizière i jak lekko traktuje się w Paryżu kwestię suwerenności Lotaryngii. Warto pamiętać, iż w wielu przypadkach karanie i ściganie artystów, filozofów czy uczonych miało charakter pewnego rodzaju gry pozorów. Skazany artysta musiał się na jakiś czas usunąć sprzed oczu paryskich władz, a te nieszczególnie aktywnie go ścigały, a za jakiś czas karę na ogół anulowano lub jej rygory łagodzono. Udanie się na dwór w Lunéville zadowalało obie strony, władze mogły się tłumaczyć: ścigalibyśmy ale to już inne państwo zatem nie możemy. Całe to krótkie roztrząsanie o ucieczce przed władzą paryską do Lotaryngii, gdzie ta władza formalnie nie sięgała jest oczywiście bezzasadne w przypadku opisywanych tu wydarzeń z roku 1734. A to dlatego, że Wolter wcale nie udał się do Lotaryngii. Po prostu kolejny raz euklides nie sprawdził faktów, tym razem polityczno-geograficznych. Wspomniane przezeń "posiadłości de Chatelet" (tak na marginesie - euklides powinien wiedzieć, że w tym przypadku stosowna nom à particule to:"du" a nie: "de") nie leżały w Lotaryngii tylko w Szampanii, jak najbardziej w państwie francuskim, choć na jego obrzeżach skąd blisko było do granicy z Lotaryngią. Rozpuszczono plotkę o tym, że Wolter uciekł zagranicę, tymczasem udał się on do Cirey siedziby rodu du Chastellet (gałęzi - Lomont) będącej wówczas w posiadaniu męża Émilie. Dla Paryżan podupadający majątek markiza był zapadłą dziurą leżącą gdzieś niemal na krańcach świata, wystarczająco odosobnione miejsce by stało się zadość wymogom ukrycia się. Najpopularniejsza trasa którą tam można było dotrzeć z francuskiej stolicy to udać się pocztą drogą na Lotaryngię do Bar-sur-Aube (jakieś dwieście kilometrów) a potem schodząc z głównego traktu przebyć pieszo (o ile nie przysłano z majątku umówionych koni) kolejne dwadzieścia kilometrów. W wielu relacjach tych którzy odwiedzili to miejsce przewija się motyw gór otaczających majątek, który sam miał być umiejscowiony na górze, ale to tylko wrażenia mieszczuchów, Cirey leżało na niewielkim wzgórzu. Marie Lousie, siostrzenica Woltera (a w późniejszym czasie jego kochanka) i świeżo poślubiona pani Denis w swych relacjach z pobytu w Cirey pisała do Nicolasa Thieriota o przerażającej głuszy, miejscu oddalonym od siedzib ludzkich o cztery mile, gdzie nie widać nic prócz ugorów i gór (por. R. Vaillot "Avec Mme Du Châtelet", Oxford 1988). Podobnie Françoise de Graffigny gdy udało się jej wynająć wreszcie konie, dotarła do Ciry w głęboką noc, wysadzona przy ogrodzeniu musiała jeszcze dotrzeć do samego pałacu, co wydawało jej się wspinaczką po omacku na jakąś dużą górę. "The book was condemned (June 10th, 1734) the copies seized and burnt, a warrant issued against the author and his dwelling searched. He himself was safe in the independent duchy of Lorraine with Émilie de Breteuil, marquise du Châtelet, with whom he began to be intimate in 1733; he had now taken up his abode with her at the château of Cirey (...) the summer of 1734 that Cirey, a half-dismantled country house on the borders of Champagne and Lorraine...". /G. Saintsbury "Voltaire: Brief Biography", w: "Collected Works of Voltaire", Ser. Delphi Classics, Hastings, East Sussex 2015, b.p., ed. elektron./ "Miejscowość jest rozkoszna, ale istotnie dosyć samotna, poza wielkimi traktami komunikacyi; przez Saint-Dizier, było się o dwa kroki od granicy Barrois i za pierwszym popłochem można było przejść z państwa króla francuskiego do dominium księcia Lotaryngii. Cirey dawało wypoczynek, możność studyowania i bezpieczeństwo". /G. Lanson "Wolter", Warszawa 1908, s. 62/ "W tajemnicy schronił się w château pani du Châtelet w Cirey w Szampanii, podczas gdy jego przyjaciele usiłowali interweniować u władz (...) Szampania to byłą wprawdzie Francja, ale w razie potrzeby szybko mógł stąd dotrzeć do granicy - już wtedy musiał stale pamiętać o geografii". /J. Kierul "Émilie du Châtelet i Voltaire", Warszawa 2014, s. 79 i s. 88/ "Voltaire was forced to hide for several months, as there was a warrant for his arrest; so he and Gabrielle-Émilie moved to the estate of her hsband in Cirey-en-Cahmapgne (...) Regarding their move to Circey, Voltaire wrote: 'I found in 1733 a young lady who felt more or less as I did, and who resolved to spend sevveral years in the country to cultivate her mind, far from the tumult of the world. It was the marquise Du Châtelet (...) Nevertheless she left all this to go and bury herself i na dilapidated house on the frontiers of Cahmpagne and Lorraine, where the land was very fertile and very ugly'". /M. Frize "Laura Bassi and Science in 18th Century Europe. The Extraordinary Life and Role of Italy's Pioneering Fmale Proffesor", Springer-Verlag Berlin An. 2013, s. 154; oryg. tekst jest dostępny np. w zbiorze: "Œuvres complètes de Voltaire" texte établi par L. Morland/ Myli się euklides, markiza nie musiała uciekać i nie uciekała, bo i niby dlaczego miała to czynić? Przecież nie z takiego powodu, że przed aferą z "Listami..." była związana z Wolterem, zwłaszcza że nie było wówczas dla nikogo tajemnicą, iż w tym czasie była już uczuciowo zaangażowana w romans z Pierrem Louisem Moreau de Maupertuisem, francuskim akademikiem i niezbyt odkrywczym matematykiem, którego główną zasługą na polu nauki było chyba to, że jako pierwszy z członków Akademii Nauk pozwolił sobie (co prawda w dość ostrożny sposób) wspomnieć o idei przyciągania grawitacyjnego (w jego "Discours sur la figure des astres" z 1732 r.). Kiedy Wolter przybywał w Cirey, markiza nie tylko nie ukrywała się czy uciekała ale dość często przebywała w samym Paryżu. Raz - szukając kontaktu z Maupertuisem, którego uczucia już nieco ochłodły, dwa - załatwiając również różne sprawy dla samego Woltera, na przykład negocjacje w sprawie możliwości wystawienia jego tragedii "Alcyra". A kiedy to kardynał miał mu wydać to polecenie? Ta pewność, że: "pewno zarobiła" to jest na czymś oparta czy to tylko takie dywagacje, których euklides nie jest w stanie udowodnić? Zadziwiające, że nikt tego nie skomentował a przecież tak ujęte zestawienie tych dwóch punktów aż się o to prosi. Czy gdyby dziś jakiś prawicowy publicysta powiedział o ideach lewicowych: "trzeba rozdeptać to łajdactwo" to uznalibyśmy, iż dla tego publicysty bardzo ważna jest tolerancja?
  24. Rewolucja lutowa 1917

    Cóż... ponieważ euklides jest tak wielkim admiratorem wszystkiego co francuskie to objaśnię mu jego sytuację na przykładzie z francuskiej literatury. Molierowski pan Jourdain "odkrył", że już od czterdziestu lat mówi prozą, przed euklidesem jest teraz odkrycie, że podaje tutaj daty według starego stylu. Pomylić każdy się może, ale jak już ktoś się zabiera do pouczania innych w zakresie tego co jest obecnie używanym a co nie, to powinien wpierw sprawdzić czy sam dobrze rozumie to co sam stosuje. Nie rozstrzygając kwestii roli Guczkowa w spisku, pragnę zwrócić uwagę innych forumowiczów na to z jaką swobodą (by nie rzec - z nieuczciwością) poczyna sobie euklides kiedy relacjonuje nam to co (niby) przeczytał u jakiegoś autora. Dla każdego kto dłużej podyskutował z euklidesem nie jest tajemnicą, iż ma on często problemy z zacytowaniem oryginalnego tekstu. Nie jest też tajemnicą, że często podpiera się opinią (co nie jet oczywiście, samo w sobie niczym złym) wyrażoną przez takiego a nie innego autora, tylko gdy ktoś sięgnie po tę samą książkę czy publikację to bywa, że nie można w tekście znaleźć tego co tam znajduje euklides, a bywa że znajduje się zupełnie odwrotne stwierdzenia. Nie będzie zatem dla nikogo zaskoczeniem, że Aleksander Michajłowicz Romanow w rozdziale poświęconym tym wydarzeniom, zatytułowanym "Wojna i rewolucja" (jak i w całej swej książce) nie napisał wprost ani słowa o postaci Guczkowa, a tym bardziej nie podawał szczegółów z kim współdziałał i skąd się wzięły jego wpływy. Jeśli euklides nie potrafi rozróżniać oryginalnego tekstu od przypisów dodanych przez redaktora czy tłumacza (w tym przypadku chyba przez tłumacza - Krzysztofa Tura, jako że w pierwotnym rosyjskojęzycznym wydaniu wspomnień przypisów nie było) to . W konsekwencji trzeba tracić czas by rozwikłać co jest tekstem oryginalnym, co dodatkiem autorstwa samego euklidesa a co redaktora (czy tłumacza). Jeśli jednak euklides rozróżnia ale nie widzi potrzeby poinformowania innych kto tak na prawdę jest faktycznym autorem (i jego źródłem) to według mej opinii postępuje nieuczciwie. Nawet gdy odredakcyjne informacje podane w przypisach zgodne są z opinią autora oryginalnego tekstu. "Do str. 202 36 Organizację antycarskich spisków wśród wyższych wojskowych wiąże się zwykle z działalnością masonerii i tzw. 'loży wojskowej' (...) Główna rolę w przygotowaniu spisku generalicji odegrał Guczkow. Był on w kręgach opozycji uważany za wybitnego speca wojskowego i stojąc na czele dumskiej komisji spraw wojskowych, skupił koło siebie grono wyższych sztabowców z generałami Gurko, Poliwanowem (późniejszym carski ministrem), Januszkiewiczem (szefem sztabu przy Mikołaju Mikołajewiczu), Łukomskim i in. Wpływ Guczkowa w sferach wojskowych stale się zwiększał, zwłaszcza kiedy stanął on na czele tzw. 'Komitetu Wojenno-Przemysłowego', który miał organizować 'wysiłek wojenny' społeczeństwa, a w istocie zajmował się rozdzielaniem części zamówień państwowych na potrzeby wojska, traktując to jako wygodny instrument korupcyjny. O rzeczywistej potędze Guczkowa świadczyła intryga, dzięki której usunął ze stanowiska wiernego Mikołajowi ministra Suchomlinowa, a nawet postawił go przed sądem pod zarzutem 'zdrady'. Zemsta dosięgnęła Suchomlinowa za to, że wcześniej usiłował rozpędzić 'lożę', przenosząc jej członków na różne stanowiska na prowincji. Zastąpił go, jakże by inaczej, Poliwanow. O powodzeniu spisku zadecydowało współdziałanie szefa sztabu Aleksiejewa i dowódcy Frontu Północnego Ruzskiego...". /A. Michajłowicz Romanow "Byłem Wielkim Księciem", Białystok 2004, s. 287, przyp. 36/ To tyle co do opowieści jak to Aleksander Michajłowicz pisał "mniej więcej tak"...
  25. Cóż, o tym, że we wskazanej z tytułu książce Kucharzewskiego w zasadzie nic na temat ziemstw nie ma to już zostało przeze mnie wskazane, jeśli euklides uważa że jest inaczej to niech przywoła stosowny fragment. Do tej pory jakoś tego nie potrafi uczynić zatem fraza: "Jest jeszcze Kucharzewski" jest tu zaklinaniem rzeczywistości przez euklidesa, który zapewne liczy na to że powtarzając swe półprawdy zmęczy na tyle interlokutorów, że ci zrezygnują z oponowania przeciwko jego wymysłom. Podsumowując: wskazał euklides trzy książki i w dwóch z nich nikt nie znajdzie tego co według euklidesa tam jest. Za to jak się do jednej z nich zajrzy to można się przekonać, że euklides potrafi przeinaczać sens wypowiedzi autora. To jeśli chodzi o zagadnienie ziemstw. Podobnie, we wskazanych książkach Kucharzewskiego i Romanowa nie ma nic o tym by terroryzm rewolucyjny wywodził się z ziemstw. Skoro euklides ma na ten temat inne zdanie to proszę nam wskazać w których to fragmentach ich książek znajduje się taka konstatacja. A ja odniosłem się nie do: "elementu słuszności historycznej" tylko do stylu naiwno-pensjonarskiego i bałamutnych opowieści o carach co to nigdy żadnej wojny nie chcieli, co to jedynie myśleli o doli swego ludu i o tym jak by to tę dolę poprawić. Jeśli dla euklidesa rzeczową oceną elementu reformy ziemstw jest argument w postaci 10 000 chłopów, którzy podczas koronacji wyrażają jednogłośnie swe zadowolenie z jej kierunku - to cóż ja mogę na to rzec... Cóż, to jest duży problem euklidesa, tylko w takim przypadku nie powinien wskazywać ludziom konkretnych pozycji książkowych bo jedynie stracą czas. Wychodzi na to, że w dwóch kwestiach do których się odniosłem to nie ma czego rozdzielać. Jeśli napiszę, że w oficjalnych komunikatach władz radzieckich wkroczenie w 1939 r. na tereny Polski miało charakter wspomagania chłopskich i robotniczych powstańców, którzy wystąpili przeciwko polskim obszarnikom to nie oznacza, że sam tak sądzę. I tak jest z oceną wielkiego księcia co do wprowadzenia naczelników, którą to jego ocenę euklides pozwolił sobie przeinaczyć. Cóż, ani według datacji w starym stylu ani według datacji według kalendarza gregoriańskiego zdarzenie z chłostą nie miało miejsca w styczniu, co więcej nie miało miejsca w 1878 roku. Proponuję w tej kwestii doczytać co nieco. Zdaje sobie sprawę euklides, że datę "24 stycznia 1878 r." podaje on według starego stylu, którego ponoć on sam nie używa i którego używanie wypomina innym?
×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.