Skocz do zawartości

redbaron

Moderator
  • Zawartość

    1,783
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

O redbaron

  • Tytuł
    Ranga: Profesor
  • Urodziny 05/10/1980

Poprzednie pola

  • Specjalizacja
    I wojna światowa

Kontakt

  • Strona WWW
    http://www.home.umk.pl/~jcentek/

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Lokalizacja
    Toruń
  1. Tekst, o którym mówisz napisałem na trzecim roku studiów. Był wrzucony na portal historyczny "Historicus", ale nie w całości, bo wrzucanie było pracochłonne (przypisy itp. - trudno przerabiało się na html), a ja nie miałem odpowiedniego przełożenia, żeby doprowadzić do tego. Potem chyba idea tego portalu w ogóle upadła. Tekst był chyba pierwszym, w którym korzystałem głównie na materiałach niemieckich - był swoistym poligonem w tym względzie. W swojej oryginalnej formie nie nadaje się do publikacji - wymaga gruntownego sprawdzenia i przeredagowania. No i dotarcia do materiałów japońskich, co jest nie do przeskoczenia dla mnie. Przynajmniej obecnie. A kto określił go "wartym wzmianki"?
  2. Masz na myśli port w Cingtao? Według mapy w Encyklopedii Wojskowej wychodzi że jednak był (jest za linią umocnień). Samo Kiau-Czou było poza obszarem dzierżawy, ale w strefie neutralnej, o ile dobrze pamiętam.
  3. Nowe rodzaje broni wpowadzone w I wś

    Były używane i to raczej dość intensywnie, widziałem niemiecki regulamin ich użycia - fakt, że napisany bodaj w 1920 r. Generalnie planowano wyposażenie w MP 18 dowódców durużyn lkm w kompaniach piechoty. W czasie wojny używano ich trochę inaczej - miało być bodaj 6 na kompanię. Najniższy szczebel to MP-Rotte - strzelający i amunicyjny.
  4. Nowe rodzaje broni wpowadzone w I wś

    Co do moździerzy piechoty, to czytałem, że ich geneza sięga wojny rosyjsko-japońskiej. Ale fakt, że moździerze lekkie pojawiły się w trakcie wojny. I do tego można dodać granatniki. Należy też wspomnieć o granatach karabinowych - wcześniej chyba nie były znane: Co do hełmów, to miały je oddziały rosyjskie we Francji - nie wiem, jak w Salonikach. Amerykanie mieli hełmy typu brytyjskiego.
  5. Ja się wybieram - w zeszłym roku mój pobyt w Warszawie okazał się być bardzo owocny, mam nadzieję, że teraz będzie podobnie
  6. Szukam śladów pradziadka.

    Jak pisałem w wątku o bitwach nad Marną - są trzy korpusy, w których mógł służyć - III Korpus Armijny, III Korpus Rezerwowy lub Korpus Gwardii, skoro został wcielony z Berlina. Mieszkał w Berlinie przed wojną? Masz może zdjęcie w mundurze, to bardzo by pomogłó.
  7. Boje nad Marną

    No jak z Berlina, to jest spora szansa, że w którymś z regimentow III Korpusu Armijnego ewentualnie z III Korpusu Rezerwowego lub z Korpusu Gwardii. Tyle, że to za bardzo nas nie przybliża... gdybyś miała jakieś jego zdjęcie w mundurze, to może dałoby się z niego coś wyciągnąć.
  8. Literatura - I wojna światowa

    Na portalu ukazała się właśnie moja recenzja książki DiNardo o bitwie pod Gorlicami. Zapraszam do lektury i zachęcam do komentowania https://historia.org.pl/2012/10/28/przelom-bitwa-pod-gorlicami-tarnowem-1915-r-l-dinardo-recenzja/
  9. Broń chemiczna w I wojnie światowej

    Niemieccy artylerzyści jezcze w latach dwudziestych traktowali amunicję gazową jak każdą inną. Ostatno widziałem w archiwum dokładne wyliczenia niezbędnej liczby pocisków zależnie od kalibru oraz przydzielonego zadania. Chyba zamówiłem skany tego. Mogę się z Wami podzielić jak te skany przyjdą, jeżeli Was to interesuje.
  10. Kobiety, a I WŚ

    Artykuł ciekawy, aczkolwiek wnoszący niewiele nowego ponad to, co zostało tutaj powiedziane. Świetne zdjęcia umundurowania, szkoda, że nie oryginałów Niestety bez logowania się nie można zobaczyć powiększeń...
  11. Niemiecki szmelc pancerny.

    Atrapy czołgów Niemcy mieli w latach dwudziestych i na początku lat trzydziestych. Może i były śmieszne, ale dzięki nim właśnie wypracowano doktrynę użycia broni pancernej - znakomicie spełniły swoje zadanie.
  12. Ja też z tematem "Ślązacy w bitwie pod Verdun"
  13. Norman Davies

    Ależ ja nie twierdzę, że Davies jest ZŁYM historykiem. Uważam tylko, że jest PRZEREKLAMOWANY. Podobnie jak i jego książka. Może i rzeczywiście przyczyniła się do lepszego postrzegania Polaków, ale owa "źródła rosyjskie" na których się oparła to bodaj Izaak Babel i "Prawda", zatem tak sobie wartościowe. Nie twórzmy też mitu, że jako jedyny się historią Polski na Zachodzie zajmuje - był przecież niedawno kongres zagranicznych historyków, zajmujących się historią Polski. Nie był to chyba teatr jednego aktora? Miałem przyjemność być na spotkaniu z profesorem Daviesem i zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie (inteligentny, elokwentny itp.), ale na tym wrażeniu od razu pojawiła się rysa w postaci menadżera, który mu towarzyszył, moderował całą dyskusję i w końcu uznał że profesor jest zmęczony i na tym zakończono zadawanie pytań. Davies to jest marka, na której się zarabia i tyle. Nie chcę roztrząsać czy dobra czy zła, bo "Orła" czytałem dawno i nic w zasadzie nie pamiętam, a inne książki mnie nie zainteresowały. Chcę tylko podkreślić, że jego dzieła mają się sprzedać i tyle. I na tą reklamę wokół jego osoby, to on pewnie wpływu nawet nie ma...
  14. Norman Davies

    Wyciągnąłeś mi posta sprzed 4 lat Wiesz, dla mnie jest oczywiste, że trzeba znać język kraju, którym się zajmuje. Mi padło akurat na niemiecki. Gdyby był potrzebny inny, nauczyłbym się innego. Rosyjski i francuski przeczytam ze słownikiem - dla historyka w zasadzie wystarczy. Davies ma chyba jakieś polskie korzenie, o ile dobrze pamiętam? Raz go widziałem na żywo - zrobił bardzo dobre wrażenie. Jednak jego postać jest kreowana na bardziej wartościową z przyczyn marketingowych - jego książki będą się lepiej sprzedawać i więcej na tym wydawca zarobi... Historycy anglosascy piszący o jakimkolwiek froncie I wojny światowej zadowalają się najczęściej znajomością niemieckiego. Język przeciwnika - francuski czy rosyjski, nie mówiąc o bardziej egzotycznych, to często przeszkoda nie do przeskoczenia. Choć np. Alexander Watson polskiego się nauczył. Ale ma żonę Polkę, to i motywacja większa
  15. Literatura - I wojna światowa

    Brrr odpisałem i post szlag trafił. Teraz będzie krócej - jestem na 46 stronie, błędy są - mieszają się stopnie generalskie. Niby generał piechoty zostaje szefem sztabu (gość był generałem majorem wówczas, a generała piechoty dostał po wojnie na dowidzenia). To mnie od razu zdziwiło, bo etatowo to maksymalnie generał porucznik mógłby być, ale autorowi widać obce są takie rozterki Generalnie najbardziej drażni mnie to, że we wstępie autor się chwali, jakby niewiadomo co napisał. A szału naprawdę nie ma. Wręcz przeciwnie.
×

Powiadomienie o plikach cookie

Przed wyrażeniem zgody na Warunki użytkowania forum koniecznie zapoznaj się z naszą Polityka prywatności. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.