Skocz do zawartości

Tomasz N

Użytkownicy
  • Zawartość

    8,177
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Tomasz N

  1. Piąta kolumna w Polsce

    marcin29 napisał: Zamach bombowy w Tarnowie 28 sierpnia 1939 roku na dworcu kolejowym kosztował życie i zdrowie ok 100 osób,schwytany niemiecki terrorysta okazał się członkem pronazistowskiej organizacji działajacej na tym terenie. Akurat nie, byli przyjezdni. Więcej na ten temat napisałem w Quizie Wrzesień str. 13-14.
  2. Polityka narodowościowa PRL

    Konwencja Genewska to nazwa porozumienia polsko-niemieckiego z 1922 r. na temat sposobu rozdzielania Górnego Śląska. Tam były wpisane karencje.
  3. Polityka narodowościowa PRL

    Zgadza się, ale robiono to potem cały czas, aż do wojny. Od 1925 r. dlatego, że minęły 3 lata gwarancji jakie wynikały dla nich z Konwencji Genewskiej. O wywłaszczaniu zaczęto mówić w 1937 r. gdy minęło też w niej zapisane 15 lat. (Też takie małe OT.)
  4. Atrix napisał: relacja Czesławy Kowalskiej, Kustru (Świesielice).Ten wątek pojawia sie też w ksiażce "Piechurzy Apokalipsy).Relacja Cz.Kowalskiej jest bardzo podobna do relacji jej siostry H. Kutery-Kowalskiej To nie masz nic. Przeczytaj ich relacje.
  5. Atrix napisał: Pierwzszy atak był od strony Ciepielowa. masz na to jakąś relację ?
  6. Atrix napisał: A to niby skąd kolega Ciekawy miał by wiedzieć, które to wzgórze. Stąd, że według niego jest tylko jedno, i to maluśkie, wzgórze na północ od Anusina Zajmijmy się jednak tym krótkim epizodem: Do Zuby przyjeżdża dowódca, każe mu iść do lasu i wzywać do kapitulacji; wychodzi 80 żołnierzy, prowadzi się ich do szosy. Jeżeli do tego nie mogło dojść po 13-tej i po 15-tej, to musiało wcześniej ! Przyjmujemy automatycznie (w tym ja do niedawna), że Niemcy zaatakowali las od razu po rozbiciu szpicy. Tymczasem tak wcale nie musiało być ! Po pierwsze. Z relacji wiemy, że mjr Pelc się ubezpieczył, tymczasem pierwszy atak niemiecki gładko wszedł do lasu i dopiero użycie dwóch kompanii odwodowych ich z lasu wyrzuciło. Jeżeli las był ubezpieczony, to największe straty Niemcy powinni mieć na jego przedpolu, na otwartym terenie między Anusinem, a lasem. To powinien być najtrudniejszy do przejścia w ataku odcinek. Tymczasem bez problemów weszli do lasu. Więc czyżby tych ubezpieczeń, trzymających otwartą przestrzeń pod ogniem, nie było ? A może były, tylko zeszły ze stanowisk ? Moim zdaniem było tak: Szpica wjeżdża do lasu i zostaje rozbita. Po przybyciu głównych sił, niemiecki dowódca oddziału, jeszcze nie ma informacji o przeciwniku, stąd go lekceważy i uważając, że są to jakieś drobne oddziały, jedzie do Zuby, każe mu iść do lasu i wezwać ich do kapitulacji. Główne siły rozwijają się tymczasem wzdłuż lasu w Anusinie. Na ich widok i na wezwanie Zuby, te 4 drużyny stanowiące ubezpieczenie, widzące potęgę naprzeciw, rezygnują z walki, schodzą z stanowisk i kapitulują. 80 ludzi wychodzi z lasu i zostaje odprowadzonych do szosy, a stamtąd do Gołębiowa. Niemcy atakują, wchodzą do lasu i zostają odrzuceni odwodami. Co im imponuje. Stąd jeńcy w Gołębiowie są uważani przez żołnierzy niemieckich za tchórzy i dezerterów. I dlatego takie traktowanie, ta gnojówa do picia i spleśniały chleb, którego nawet bydłu żal dać.
  7. Najpierw coś o Zubie Poczytałem w książce Kutery wywiad który przeprowadziła z Pelcem Piastowskim i on tam podaje kulisy tej rozmowy z Zubą z 1967 r. Rozmowa trwała przez wiele godzin i on mu zadał ze setkę pytań, według siebie podchwytliwych, jak widać z tekstu, tak naprawdę to naprowadzających. To było praktycznie pranie mózgu i mi po tym zrobiło się Zuby żal. Jankowski pewnie pytał podobnie, stąd on (Zuba) chyba dla świętego spokoju zgadzał się na ich wersje odpowiedzi. Co oczywiście nie przydaje jego relacjom wiarygodności. Ale zapytałem Ciekawego o to wzgórze z którego Zuba miał wołać, według niego mogło być ono 1 km od szosy. A tymczasem z relacji Zuby wynikałoby, że było przy Dąbrowskiej Porębie, czyli ponad 2 km od szosy. Ale tam nie ma wzgórza, tylko dolina. Więc nie było z czego wołać! Więc czyżby on faktycznie poszedł do lasu, jak w pierwszej wersji i ona była bardziej prawdopodobna ?
  8. Wybacz Atrixie, ale wysyłanie Zuby z wezwaniem do kapitulacji po pierwszym ataku, przed wysłaniem tyraliery, nie trzyma się kupy. Z tego co wiemy pierwszy atak III/15 zakończył się klęską, i to taką totalną, polscy żołnierze pogonili ich w lesie, a potem jeszcze przez pole aż do Anusina. Jakież przesłanki miał zatem niemiecki dowódca, by uważać, że ktokolwiek chce skapitulować ? Przecież przeciwnik okazał wolę walki i determinację. I zwyciężył (na razie). Z dalszego tekstu wynika, że tego, iż ten atak kosztował drugą stronę całą posiadaną amunicję, nie mógł wiedzieć i nie wiedział. Stąd staranne przygotowanie kolejnego ataku i opisywane potem zaskoczenie, że przeciwnik nie stawia oporu (bo nie miał czym). Zatem nie było żadnych przesłanek do wzywania przeciwnika do kapitulacji, zatem nie było też powodów by wysyłać Zubę. Więc jeżeli do tego doszło to nie wtedy. Lecz zatem kiedy ? Teksty to pokazujące: 29 Div: „Jest około 13 – tej. Atak przeprowadzany zgodnie z rozkazem napotyka na silny ogień nieprzyjaciela. Dowódca, adiutant i oficer ordynansowy są wśród pierwszych zabitych. Wszyscy oficerowie mają karabiny. Poruszanie się w ciężko dostępnym terenie leśnym z młodnikami bukowymi i świerkowymi sprawia trudności. Drużyny tracą częściowo kontakt ze sobą. Z rożnych miejsc rozbrzmiewa „Görra” i „Görra Germanski“ kontratakujących Polaków. Atak strzelców w gęstwinach komplikuje się coraz bardziej, dowódca batalionu decyduje się na ponowne przegrupowanie.” Ciesielski: „Niestety po godzinie, półtorej następne niemieckie oddziały zmotoryzowane, już w większych grupach, próbowały zaatakować nasze posterunki od strony Lipska. Wywiązała się walka wręcz. Nasi z pozycji w lesie, zaatakowali nieprzyjaciela głównie granatami ręcznymi. W walce zginęło kilku kolegów, a kilkunastu zostało zranionych. Niektórzy od własnej broni. Było to nieuniknione przy tak dużym zgrupowaniu na tak małym odcinku. Wróg znów zostawił kilka samochodów pancernych i dwie tankietki. Jedna ich załoga zginęła, inne się wycofały. Po powrocie do lasu nie było już tajemnicą dla większości kolegów, że amunicji do karabinów maszynowych jest jak na lekarstwo, a granatów ręcznych nie ma w ogóle. Zginął jeden z dowodzących oficerów, wszyscy mówią, że dowódca batalionu – Pelc.” Przyznam się, że dzięki zebranym przez Ciebie relacjom mam pomysł, kiedy mogło do tego dojść, lecz wolałbym byś to sam wymyślił.
  9. Polityka narodowościowa PRL

    Ak_2107 napisał: Nie powiedzialbym tego....)) Gdybys powyzsze posty uwaznie przeczytal, zwrocilbys uwage na to, iz ow przyklad dotyczy poparcia dla ideologii nazistowskieji na Slasku. Przez Slazakow. Ale temat tyczy polskiej polityki narodowościowej. Ja ten przykład zupełnie słusznie odniosłem do polskiego Śląska, bo tylko z jego obszaru przykłady według mnie są tu zasadne. Bo po plebiscycie Ślązacy mogli wybierać. Jak czuli się (bardzo) Polakami, to mogli przyjechać na Ostoberschlesien. A jak zostali, to choć "godali", czuli się bardziej związani z Niemcami. Ale reszta bardzo ciekawa.
  10. Polityka narodowościowa PRL

    Ak-2107 napisał: To byly lata 30 -te. Nikt wtedy po mordzie w Gliwicach czy Toszku za godke nie dostal. Tyle tylko,ze wierchuszka Partii krecila nosem jak sie Volksgenossen na zebraniach Ortsgruppen godka sie poslugiwali....)). Bo sporo mialo z niemeckim odrobine problemow. A "doma" sie godalo niekoniecznie w jezyku Schillera i Goethego. Zgadza się, ale jak oni mogli kolaborować (w sensie zdradzać Polskę) ? Byli w końcu bez przerwy obywatelami Rzeszy i zachowywali się jak większość jej społeczeństwa. Co innego ci po drugiej stronie granicy. Przykład jest chyba źle dobrany.
  11. Polityka narodowościowa PRL

    AK_2107 napisał: Gdzies znikaja obrazki z wrzesnia 1939 roku, kiedy ludnosc Katowic masowo, morzem kwiatow witala wkraczajacy Wehrmacht, Nie tylko Katowic i nie znikają. Nie dalej jak na jesieni zeszłego roku słyszałem referat na ten temat z bogatą ikonografią. Fakt, że na sali była cisza. Masowa, dobrowolna kolaboracja na terenach polskiego Gornego Slaska po 1939 r. Slaski oportunizm zaowocowal oddaniem i wiernoscia nazizmowi, w duzej czesci tej spolecznosci - tyle, ze jak przyszlo ponosic konsekwencje, to u zainteresowanych zanik pamieci nastepuje Czegoś takiego się spodziewałem. Z oportunizmem zgoda, z masową kolaboracją już nie. Gros Ślązaków, podobnież jak wszyscy mieszkańcy pogranicza, wybiera Heimat nie Vaterland, bo wie jak się kończą jasne opowiedzenia po którejkolwiek stronie. W piachu. Więc z tym zanikiem pamięci zgoda. Przez piasek faktycznie trudniej słyszeć. Jednakże w zdaniu: „Z drugiej strony dla przecietnego Slazaka czas apokalipsy zaczal sie nie w 1939 a w 1945 roku.” bardziej ciekawiła mnie ta Steinbachowska nuta. Bo się z nią szczerze nie zgadzam. W 1939 r. było tak samo, a może i gorzej. Bo widzisz, kiedy jakiś przywódca państwa da wolną rękę dowódcy policji, jak było na Śląsku, tak, że po trzech tygodniach dowódca wojskowy odpowiedzialny za ten obszar interweniuje z powodu mordów bez sądu popełnianych przez Einzatzgruppen i Hilfpolizei, to czemu się dziwisz, że wszyscy chętnie potem głosują za. Potem jest lepiej, bo są sądy i można trafić ino do Buchenwaldu. A potem do Auschwitz. A tych z piachu do dziś szukają po lasach. W 1945 r. była taka sama sytuacja, tylko wobec tych, którzy byli na tyle głupi i jakoś jawniej poparli Niemcy. Łambinowice nie przynoszą nam chwały. A z tym „Heil Hitler” to moim zdaniem był fajny pomysł, by nie zostać obitym za śląską godkę.
  12. Rytuał i wojna

    Wracając do tematu honorowej kapitulacji. Gdzieś czytałem o niemieckim oddziale w północnych Włoszech pod koniec wojny, który nie chciał skapitulować, ciągle walcząc. Gdy zdziwieni Włosi wysłali w końcu parlamentariusza, że koniec, że nie ma o co walczyć, usłyszeli, że oni są porządnymi wojakami, weteranami wielu bitew i im nie wypada skapitulować przed Włochami. Jak by to wyglądało w ich historii. W końcu któryś z Włochów przypomniał sobie o lotniku angielskim, niedaleko zestrzelonym, i po jego wezwaniu, oddział mógł z honorem skapitulować przed oficerem angielskim. Czy ktoś zna więcej szczegółów, albo podobne zdarzenia ? [ Dodano: 2008-10-12, 19:02 ] Kontynuując temat honorowej kapitulacji. W artykule A. Nieuważnego o wojnach napoleońskich na Śląsku w IOH pisze on, że Hieronim Bonaparte skarżył się 14.11.1806 r. A. Berthierowi podczas oblężenia Głogowa, że żołnierze pruscy mówią, że: poddać się Francuzom nie stanowiłoby dyshonoru, lecz Bawarom, wprost przeciwnie.
  13. Lew Trocki

    C. Sforza w swej książce opisując konflikt Trocki-Stalin pisze wręcz: "Trocki [po odczytaniu testamentu Lenina nakazującego usunięcie Stalina ze stanowiska sekretarza politbiura TN] wówczas wszechwładny, podziwiany dla swego daru oratorskiego, uwielbiany jako Napoleon Czerwonej Armii, popełnił błąd pogardzając Stalinem, nieuczonym, milczącym Azjatą; pozwolił mu pozostać na swem stanowisku. (...) Pierwsze walki między Trockim a Stalinem rozpoczęły się natychmiast po śmierci Lenina i ciągnęły nieprzerwanie aż do wygnania Trockiego z Rosji w roku 1929. W pojedynkach słownych Trocki stale pozostawał zwycięskim; w wolnym kraju, jak np w Anglii lub Francji, byłby potrafił przypuszczalnie znów uchwycić władzę w swoje ręce. Ale zwyciężony Stalin powracał zawsze do swego pokoju na Kremlu i, nie myśląc o krasomówczym rewanżu, zadawalał się w spokojny azjatycki sposób ofiarowywaniem lub narzucaniem przyjaciołom Trockiego korzystnych stanowisk, rozpraszając ich w ten sposób po najodleglejszych częściach kraju. Trocki, podobnie dumny (albo próżny) jakim był inny zdolny socjalista Lassalle, nie przypisywał taktyce Stalina jakiegokolwiek znaczenia. Nie zorientował się - on, nieprzyjaciel wolności - że wystarczy kilka lat bez wolności mowy i prasy, by w zatwarzający sposób zepsuć moralny charakter danego narodu. Godność ludzka potrzebuje wolności by żyć i istnieć."
  14. Quiz historyczny

    Prawie o to. Tak naprawdę chodzi mi o to co pchało tłok. Ta druga maszyna Watta była tak naprawdę pierwszą maszyną parową. bo tam para pod ciśnieniem pchła tłok. Pierwsza maszyna, podobnież jak ta Newcomena, były maszynami atmosferycznymi w których powietrze pchało tłok. Para służyła jedynie do wytworzenia próżni (jak w słojach Wecka) po jego drugiej stronie. Robiło się to w ten sposób, że wprowadzało parę pod tłok, a następnie tryskało wodą do cylindra ( lub osobnego kondensatora, co wymyślił Watt), co powodowało schłodzenie i skroplenie pary i ruch tłoka w kierunku pustki. Ta maszyna była zatem podciśnieniowa i działała w zakresie ciśnień od zera do ciśnienia atmosferycznego. Maksymalna ciśnienie na tłoku mogło wynosić zatem jedną atmosferę i osiągnięcie siły i mocy wymagało ogromnych cylindrów. Stąd ta druga maszyna to była dopiero rewolucja. Była maszyną nadciśnieniową. Ciśnienie mogło być większe, cylindry przy tej samej mocy mniejsze, sprawność i zużycie paliwa mniejsze, co pozwalało ją zastosować w transporcie. Pytanie jest twoje.
  15. Quiz historyczny

    Chodzi właśnie o "napęd", czyli o to coś, co wprawia tłok w ruch.
  16. Quiz historyczny

    Też nie o to, ale blisko. Podpowiem, chodzi o czynnik "roboczy". Ruch obrotowy od początku był przeznaczeniem maszyny parowej, ale ponieważ ktoś inny opatentował w Anglii mechanizm korbowy, Watt musiał sobie na początku radzić bez niego. Dopiero chyba po wygaśnięciu tego patentu, powstała ta klasyczna ponadczasowa maszyna parowa. Ale to była już ta druga.
  17. Polska powojenna

    Ciekawy napisał: A teraz nie leży ? No - może nie w takich ilościach jak kiedyś, ale nie ma chyba takiej zamrażarki w IV RP, w której nie leżałoby mięso ? Zgadza się, ale teraz kupujesz w kawałkach na dzień dwa, może czasem na tydzień. A to się ma nijak do kupna pół, czy całej świni lub cielaka, którego się potem z kwartał jadło. Jak się nie miało dostępu do "wsi" to opłacało się kupować duży kawał, samemu poporcjować na gatunki i porcje, trzymane potem w zamrażarkach. Ot taka polska zaradność. Tego mięsa w ten sposób nie było w podaży. Poza tym ta nabożna cześć oddawana szynkom w puszce, Krakusom, Pekom, z miłością przechowywanych , zdobywanych. Trzymanych miesiącami, a nawet latami na lepsze okazje. Tych puszek też w ten sposób też nie było w podaży.
  18. Polityka narodowościowa PRL

    Ak_2107 napisał: Z drugiej strony dla przecietnego Slazaka czas apokalipsy zaczal sie nie w 1939 a w 1945 roku. W piersi powinny sie obie strony uderzyc..... Można rozwinąć ?
  19. Lew Trocki

    Dzionga napisała: No i warto zaznaczyć, że był on praktycznie wyznaczony przez Lenina na swojego następcę, ale w wyniku triumwiratu tej władzy pozbawiony został zanim ją otrzymał. Miał ją długo. Przebudowa struktury władzy, by sekretarz był ważniejszy od przewodniczącego, zajęła Stalinowi trochę czasu.
  20. To idzie ustalić dokładnie. Kto wie jaki pułk mobilizował się w 3 rzucie w koszarach 4 ppleg ? Też uważam że chodzi o Dąbrowę.
  21. To co zebrałeś jest super. Ja za twoją poradą, by szukać relacji żołnierzy innych pułków, przeglądnąłem jeszcze raz książkę Kowalskiej - Kutery i tam jest jeszcze jedna relacja zebrana przez nią: Relacja Zygmunta Mroza Mobilizował się 3 września w Kielcach koszarach 4. pp leg. Dopiero podczas odwrotu 05.09 dostali mundury (nie wszyscy, on został w spodniach cywilnych) i karabiny + 1 ckm. Czy to był 154. pp rez ? „O świcie 8.09 znaleźliśmy się w szczerym polu, a tu pojawił się niemiecki samolot. Wszyscy biegiem do lasu. To było pod Dąbrową. W lesie oprócz wojska i żołnierskiego ekwipunku ujrzałem łodzie pontonowe na kilku furmankach, przy których jednak nie było koni. Każdy z nas cokolwiek zjadł i legł, gdzie siedział czy stał. Zbudziła nas komenda : „Zbiórka !”. Żołnierze z trudem budzili się i wykonywali rozkazy. Mój pułk był zbieraniną ludzi z różnych jednostek, prawie nie znaliśmy się, toteż wolniej, niż wymagała sytuacja, oficerowie formowali i przygotowywali swe oddziały do odparcia ataku nieprzyjaciela. A tu już zaczęły padać pojedyncze strzały, płonęła wieś na wschód od lasu. Kanonada wzmogła się. Patrole i czujki nie mogą już powstrzymać nacierających Niemców. Wówczas mjr Pelc poderwał 1. kompanię do ataku. Z okrzykiem: „Hurra!” – ruszyli w kierunku południowym. Wkrótce inny oficer wezwał do natarcia 2. kompanię. Padła informacja: „Jesteśmy ze wszystkich stron okrążeni”. A potem już tylko słychać było: „Bagnet na broń! Huurra! Tyralierą na północ!” i odgłosy walki. Terkot broni strzeleckiej; okrzyki rannych. Na drodze leżą zabici. Ktoś krzyczy: „Przerwać ogień!” . Padamy na ziemię. Obok mnie leży i jęczy nasz żołnierz, otrzymał postrzał w brzuch, usiłuję mu pomóc, na szczęście nadbiega sanitariusz. Dalej widzę rannego Niemca i dwóch jego kamratów zabitych. Jeden z nich tylko udawał zabitego. Rozpoznał to nasz żołnierz (Ślązak) i zastrzelił. Ktoś krzyczy: „Zabiłeś swojego chłopa!”, „Nie strzelaj!”. Któryś oficerów rozkazał: „Chłopcy naprzód! Ja ranny, ale z wami!”. Zrywamy się i z trudem przedzieramy między sosnami, jałowcem, jeżynami i leszczyną. Naraz widzę jak Niemiec z podniesionymi rękami stoi i płaczliwym głosem coś mówi (pewnie prosi o darowanie życia), a Polak mierzy do niego. Za chwilę padnie strzał. – „Nie zabijaj!” krzyknąłem, macham ręką i pędzę dalej. Przy przesiece poczęstowano nas z granatnikami. Przykucnęliśmy z kolegą za grubym drzewem. On pokazuje mi przestrzeloną kaburę jego pistoletu. Wtem granat rozrywa się obok nas, oberwałem lekko w czoło, cofamy się. Naszych dowódców nie słychać, nikt nie rozkazuje. Z południowej części lasu dochodzą jeszcze odgłosy walki i gardłowe pokrzykiwania Niemców. Patrzę, leży zabity żołnierz niemiecki, ten któremu starałem się ocalić życie. Nie uniknął śmierci, jest bez hełmu – blondyn, z jego ucha małym strumieniem cieknie krew. – Dalej trzech naszych opatruje własne rany. Niemieckie głosy coraz bliżej. Garstkę żołnierzy wśród nich ja, ponagla porucznik w białym drelichu, krzyczy: „Nie poddajemy się! Na drugą stronę szosy!”. Przeskakujemy rowy i jakieś zarośla, pomagamy rannym, pytamy napotkanych cywilów czy nie widzieli Niemców, odpowiadają, że nie. Docieramy do Iłżanki, potem mijamy jakiś młyn i idąc wzdłuż rzeki zatrzymujemy się nad Wisłą.” [przeprawili się promem, jeden kurs TN]
  22. Quiz historyczny

    Nie. To różniło jego pierwszą maszynę od maszyny Newcomen'a.
  23. Quiz historyczny

    A to ciekawe. powinienem na to wpaść od razu. Jedyny Francuz zapisany w historii kotlarstwa to Papin. ten od kociołka Papina, czyli obecnego szybkowaru. No to pytanie w temacie. Watt skonstruował dwie maszyny parowe. Czym się różniły ?
  24. Quiz historyczny

    O fakt, piszesz XVIII w. Więc szczerze mówiąc nie wierzę. Francuzi mają kompleksy wobec Anglików, i słusznie bo tu im się nie udało. Gdzieś tu zarżnąłem temat (przepraszam) pokazując, że o wieku pary w transporcie zadecydował postęp nie w samych maszynach parowych, tylko w kotłach. A na tym Francuzi polegli. Ich ciągnik parowy jechał 50 - 70 m a potem kończyła się para w kotle. Czyli nic użytecznego, ot jarmarczna zabawka.
  25. Quiz historyczny

    To może jeszcze za panowania Napoleona ?
×

Powiadomienie o plikach cookie

Przed wyrażeniem zgody na Warunki użytkowania forum koniecznie zapoznaj się z naszą Polityka prywatności. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.