Skocz do zawartości

Tomasz N

Użytkownicy
  • Zawartość

    8,177
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Tomasz N

  1. Świadomość, stan wiedzy, pamięć...

    Uważam decyzję o Powstaniu za błąd. Nie będę się rozpisywał dlaczego. Większość argumentów już tu padła. Ale jak już się stało, to teraz trzeba robić dobrą minę do złej gry i przedstawiać je w samych superlatywach. I taka ma być świadomość społeczna (pożądana i docelowa).
  2. Nazewnictwo w SS

    to w sytuacji 1 na 1. A w sytuacji gdy stoi taki przed frontem i zwraca się do grupy to jak ? W WH jak wynika z wspomnień była forma Kameraden - towarzysze ? A w SS ? W 1939 r. pułki SS, przyszłe Waffen, zajmowały się zadaniami policyjnymi, zabezpieczaniem tyłów, rozstrzeliwaniem cywili (przynajmniej u mnie) i jak napisać: rozstrzelali żołnierze z SS "Germania" ? Jakoś to przez gardło nie przechodzi.
  3. Nazewnictwo w SS

    Naprawdę nikt nie wie jak oni do siebie mówili ? Dla mnie to też jest ważne.
  4. Najtragniczniejsza data w historii świata

    Capricornus napisał: przynajmniej w teorii nie jest to takie proste W teorii tak. W praktyce jakoś nie widać umierających z głodu czy chodzących w łachmanach. Wracając do głównego wątku. Moment w którym praktyka zgodzi się tu z teorią będzie dla wielu najtragiczniejszą datą w historii świata.
  5. Najtragniczniejsza data w historii świata

    Capricornus napisał: Więc skończ szkołę, idź do biura pracy i powiedz im że zasiłek Ci się należy. Po co. Podnieść się z wyra i pójść do biura to już praca. Prościej leżeć i nic nie robić, a baby z MOPS-u same kasę przyniosą. A może i wrażliwy dziennikarz telewizyjny zawita w me progi ? Zachęcająca wizja. Szkoda, że lubię pracować.
  6. Najtragniczniejsza data w historii świata

    Capricornus napisał: musisz zapracować na zasiłek Mylisz się. Nic nie musisz! Zasiłek się należy!!! Taki czy inny. A tego nie rozumiem Akurat to mnie nie zaskakuje. Niewielu dostrzega dystrybucyjną (i proekologiczną) funkcję zbytku i luksusu. Sugestia, że prawnicy nie pracują i zarabiają? Nie, że uczestniczą w "dystrybucji". Bez "kochanek" straciliby z połowę roboty (i większość dochodów).
  7. Fajny numer postu Ci się trafił. Może zapomniałeś wcześniejszą dyskusję, ale informacje tego drugiego świadka są szczegółowsze i dają trochę wcześniejsze ramy czasowe.
  8. Najtragniczniejsza data w historii świata

    Capricornus napisał: Żeby dostać zasiłek musisz przepracować rok, więc nie jest to zarabianie bez pracy. Zasiłek niejedno ma imię. Ale nie przeczysz, że w momencie jego pobierania nie pracujesz ? Jeśli tobie to odpowiada... Na razie nie mam dochodów pozwalających na taką "dystrybucję". Ale po kryzysie, kto wie ? Ale wielu z nich żyje (pośrednio), nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Kochanka potrzebuje domu, samochodu, pościeli, perfum itd. które ktoś wytwarza i sprzedaje. Przy rozwodach i intercyzach prawnikom też coś kapnie.
  9. Najtragniczniejsza data w historii świata

    Capricornus napisał: A w jaki sposób zapłacisz podatek pośredni nie pracując, ciekawym tego przeogromnie? Z zasiłku. Ot taki socjalistyczny pomysł na zarabianie bez pracy. Wolę zapłacić na taki wymysł jak szkoła, szpital, policja niż na nowy płac władcy, jego nową kochankę czy jakąś wojenkę. Policja jest atrybutem i "prawicowego" państwa, a wojna (i to często) "socjalistycznego". A nowy pałac czy kochanka jest wcale sprytną formą dystrybucji dochodu, mniej demoralizującą od zasiłków.
  10. Atrix napisał: oblicz o której godzinie 08.09.1939 był zmierzch. Już podałem na forum - 18.55
  11. Najtragniczniejsza data w historii świata

    Capricornus napisał: Poza tym nie pracujesz to nie płacisz, więc po prostu nie podejmij żadnej pracy a będziesz zwolniony z płacenia podatków. To nie zwalnia z podatków. Są jeszcze podatki pośrednie. a wolę płacić na socjalistyczne wymysły niż na widzimisię władcy. socjalistyczne wymysły też wynikają z widzimisię "władcy".
  12. Nazewnictwo w SS

    Czy ktoś wie jak oni sami mówili do siebie wzajemnie ? Towarzyszu ?
  13. Mój post oznaczał, że jeżeli przeniosą temat (co zrobili), to skończą się (trzytygodniowe) żarty, a zaczną się (długodystansowe) schody (ot taka międzywojenna anegdota). Stąd trzeba najpierw ustalić w czym się zgadzamy, a w czym nie. Capricornus napisał: Sugerujesz, że już, Cortes handlował bronią? Nie, ale jest to pierwszy znany mi przypadek (może znasz wcześniejszy ?) wejścia Indian w posiadanie muszkietów, wyznaczający dolną granicę interesującego nas okresu (to, czy umieli ich używać inaczej niż jako maczug, to już inna sprawa). W końcu jak sam piszesz: Wydawało mi się, że rozmawiamy tu o czasach muszkietu w całości. Capricornus napisał: Nie handlowano przecież tylko bronią palną, tytułowe szklane paciorki i perkal, miedziane garnki, żelazne noże i groty do strzał itd. to też było wymieniane za futra. Sugerujesz, że też je wymieniano na futra podług „wysokości” przedmiotu ? Czyli kupka skórek wysokości garnka ? Raczej nie. W tym się zgadzamy. Podobnież jak w lusterkach i innych drobiazgach. Więc tu nie ma tu sporu. Możemy na ich przykładzie co najwyżej zgodnie analizować względność wartości, co już wcześniej sygnalizowałem. Zostaje tylko spór o strzelby XXL. W zakresie tematu mamy handlarzy futer z kilku krajów europejskich, mogących sprowadzać broń do handlu ze starego kontynentu, jak tez wspomnianą przeze mnie produkcję miejscową w Ameryce. Więc by udowodnić, że nie było tej wymiany „podług wzrostu flinty” należałoby przeprowadzić poważne badania historyczne obejmujące kilka wieków. Podobnież by udowodnić, że takoważ była. Ja nie mam zamiaru jej prowadzić. Ale może znajdzie się ktoś wiedzący więcej. Po to w końcu jest forum w Internecie. Jeżeli sam wiesz coś więcej na ten temat, możesz się podzielić. Pozostaje kwestia którą możemy się zając bez tej wiedzy: po co w ogóle produkowano strzelby w rozmiarze XXL. Jak pisałem większa celność. Możesz to wykazać, jakoś udowodnić ? Capricornus napisał: Wydaje mi się, że taka strzelba była raczej produkowana na potrzeby jakiegoś bogatszego zapalonego myśliwego, on strzela a służący niech się gimnastykuje by ją nabić. To ja wolę nabijanie z grzbietu końskiego. W końcu Cortes miał też 19 koni. Może była wśród nich i kobyła ?
  14. Cmentarz w Lipsku ( i nie tylko)

    Atrixie. Napisałeś gdzieś na forum, że znasz nazwiska pochowanych w Lipsku. Wszystkie czy część ? Poza tym w „wiodącym temacie” mam dla ciebie robotę.
  15. Zygmunt III Waza-reformator czy fanatyk?

    Jest to taki tekst współczesny, stylizowany, bez źródła pochodzenia wiadomości. „Na dworze królewskim opowiadają że Król jegomość bardziej interesuje się różnego rodzaju robotami ręcznymi niż pracą w Kancelarii Rzplitej. Razu jednego gdy arcybiskup i kanclerz o wojnie donosili, Król notował sobie coś w pularesie. Sądzili że niespokojnym był o losy wojny a Król pokazał im narysowaną, wcale zręcznie, sowę. Najchętniej król obrabia kamienie szlachetne bursztyn i złoto. Wiele kościołów obdarował już król wycyzelowanymi przez siebie kielichami, ostensoriami, medalionami, kowanymi łańcuchami i skonstruowanymi zmyślnie zegarami.”
  16. Zygmunt III Waza-reformator czy fanatyk?

    Może to OT, ale czytałem wczoraj, że ZIIIW lubił "dłubać" i wykonał wiele fajnych rzeczy, które następnie darowywał. Czy ktoś wie ile i co z tego dotrwało do dziś ?
  17. Przedpowstaniowe losy Powstańców

    Wielu powstańców warszawskich było wcześniej powstańcami śląskimi. Wysoko w obu powstaniach stał ppłk Franciszek Rataj "Paweł" dowódca pułku pszczyńskiego w III PŚl. W czasie powstania jego zgrupowanie walczyło na Woli, Starym Mieście, Muranowie. Po przejściu kanałami dowodził oddziałami walczącymi na zachód od Marszałkowskiej z których potem powstał 15 pp AK. Powstańcem śląskim był również kpt. Lucjan Fajer "Ognisty"
  18. To może ja podam jak tą trasę na podstawie JPP przedstawia J. Przemsza - Zieliński: 4.09 - Boryczkowa starcie z Niemcami 4/5.09 Kierunek północno wschodni (Włoszczowa - Łopuszno) Ominięcie Kielc od północy 6.09 [? TN] Las w pobliżu Suchedniowa, (Sieraków Majdasz Koniecpol [? TN]) główne miejsce zbiórki zgrupowania mjr Pelca, które wzrasta do 1100-1300 strzelców. 6/7.09 Ponieważ Niemcy zajęli rejon Szczekocin, ruch na północny wschód w rejon Suchedniowa gdzie starcie stąd 7.09 marsz dzienny w rejon lasów na płd - zach od Iłży Stamtąd nocą 7/8.09 do lasu Dąbrowa Gdzieś tu się straciła 5.09 i noc z 5/6 Inny opis w przypisie z listu JPP do JP-Z ( mocno poskracany przeze mnie): "Dużą trudność stanowiło zebranie dokładnych informacji na temat walk 74 pp pod Potokiem Złotym, czego wreszcie udało mi się dokonać, ale jeszcze większą trudność przedstawiało zebranie informacji na temat zebrania resztek (…) oraz marszu pułku przez Koniecpol, Kielce, Iłżę, aż po Ciepielów. (…) Nie wchodząc w szczegóły można powiedzieć o istnieniu dwóch głównych kierunków (…) 1./ szosa Częstochowa - Janów - Lelów - Szczekociny (pionierzy, kolarze, kol sanitarne, tabory) i 2./ równoległy kilka km na południe – (drobne oddziałki, raczej grupki) które połączyły się przed Szczekocinami w jeden i poszły Koniecpol - Włoszczowa - Kielce Wszystkie te oddziały przeszły przez rejon między Julianką a Koniecpolem. We Włoszczowej doszło do rozdzielenia kierunków marszu, większość poszła na Suchedniów, część na Końskie. Nie wiem co się pod tym drugim opisem kryje. [ Dodano: 2008-11-15, 18:42 ] Dzięki uprzejmości poznałem stan zasobów Archiwum w Freiburgu. Dzienniki bojowe nie zachowały się, z wyjątkiem jednego, Lekarza dywizyjnego. W nim są istotne informacje na temat Ciepielowa. Po pierwsze: Bitwa skończyła się o 17 ( słownie: siedemnastej), czyli ci z Gołębiowa nie trafili tam po walce. Po drugie: Niemcy zaraz po bitwie zorganizowali szpital dla polskich i niemieckich rannych w Dom. Daniszów 4 km na południe od Lipska. Woziło ich tam specjalnie zawezwanych 5 ciężarówek ! [ Dodano: 2008-11-15, 18:44 ] Mógłbyś to sprawdzić Atrixie i podzielić się wiedzą ? (lub inny miejscowy).
  19. Mieczysław Rakowski

    A ja go lubiłem. To co zrobił wspólnie z Wilczkiem, było jedyne i niepowtarzalne w tym kraju. Szkoda, że to zmarnowano.
  20. Ja też bym nie poszedł, ale byli tacy co poszli, bo jak sam piszesz: takie strzelby faktycznie istniały, ale nie były produkowane specjalnie dla Indian, co nie znaczy, że któremuś taka nie mogła się dostać. Więc jeżeli nie chodziło o wyłudzenie "stopy futer" od przygłupiego trapera czy Indianina, to jakieś zalety dla tego kogoś musiała ona posiadać. [ Dodano: 2008-11-10, 10:03 ] Tak się zastanawiam czy nie należałoby najpierw uściślić o jakie czasy chodzi. Bo wtedy można właściwie ocenić "moc dowodową" dowodów. Konie i broń palna trafiły prawie zaraz na początku (np. Cortez). XVI w. Hudson Bay Comp. powstała w wieku XVII (- 1670 r.), a handel futrami prowadzony był już wcześniej. Z nacji poza Anglosasami w grę wchodzą jeszcze Holendrzy, Francuzi i Rosjanie. Biorąc pod uwagę czasy z "Pięcioksięgu", to jest druga połowa XVIII w. z lekkim początkiem kolejnego. Główne wydarzenia w niej dzieją się podczas wojny siedmioletniej (lata 1754 -61 ) i powstania USA (- 1776 r.). W tym czasie w Ameryce zagościła tzw strzelba pensylwańska (po 1710 r.), zwana też Kentucky rifle, która podobno obok standardowych miała też w programie produkcji właśnie takie 2 metrowe egzemplarze XXL. W 1786 r. pojawiła się skałkówka z Sprinfield, taka standardowa 1,5 m o wzmocnionej lufie. Zatem Catlin z lat ok. 1838 - 48 to też żaden argument. Zatem może ktoś uściślić o jakie czasy chodzi ?
  21. A co wiesz o trasach odwrotu z Potoku Złotego pod las Dąbrowa ?
  22. Wcale nie, gdyż ona w tym sensie mogłaby być atrakcyjna jedynie dla wąskiej grupy traperów i Indian działających bardzo, bardzo daleko od faktorii. Większość z nich nie lubiła zbytnio oddalać się od nich, chociażby ze względu na bar i dziewczynki, więc nie potrzebowałaby takich prochooszczędnych strzelb. Long rifle który pokazujesz, to jest właśnie ten, który wynika z mych rozważań. Wygodny w użyciu bo krótszy, ale z grubszą ścianką lufy, więc bardziej celny i morderczy od tego długaśnego ze względu na możliwość użycia silniejszego ładunku prochowego (większa prędkość wylotowa).
  23. Capricornus napisał: To z kopii strzelano???????????? Wprost przeciwnie. Tej flinty w galopie można skutecznie użyć jedynie jako kopii. Najpierw negujesz a potem udowadniasz to, co ja napisałem fajnie i dzięki za potwierdzenie. Nie neguję tylko rozważam. Bo długa flinta mogła i jedno i drugie, tzn tanio strzelać i mocno strzelać, kosztem wygody załadowywania. Na grizzly traper nie polował codziennie, jedynie gdy ten mu wchodził w drogę, niszcząc sidła. Więc to nie było "podstawowe" zastosowanie tej broni. Zużycie prochu na jeden strzał, na początku, gdy faktorie były nieliczne, musiało być istotne. Kule (celne) podlegały recyklingowi, ale proch był zużywany bezpowrotnie.
  24. Eeee tam, zaraz świstak. Świstak jest zajęty, bo zawija w te sreberka. Poza tym przy stawaniu dęba to jest nawet lepiej, bo masz dodatkową podpórkę. Ale z tym celowaniem. Kopia była dłuższa, a husarze też musieli sobie poradzić z jej prostym prowadzeniem w galopie. Więc może celowali „złożywszy flintę w pół ucha końskiego, według reguły i zwyczaju Huzarskiego” ? Capricornus napisał: W tamtych czasach jedynym sposobem (no może nie jedynym, ale najprostszym i najtańszym) podniesienia celności i zasięgu broni palnej było właśnie wydłużenie lufy i trafiały się takie, dwumetrowe kurioza. takie strzelby faktycznie istniały, ale nie były produkowane specjalnie dla Indian, co nie znaczy, że któremuś taka nie mogła się dostać. Co do tej zwiększonej celności. Dłuższe proste prowadzenie pocisku w dłuższej lufie ma spory wpływ na celność w przypadku pistoletów, ale nie karabinów. Celność broni długiej rośnie z wzrostem prędkości wylotowej pocisku, (w przybliżeniu; szybszy pocisk jest mniej zaburzany na tej samej drodze w locie przez turbulencje), więc przy tym samym ładunku prochowym i wadze pocisku broń o dłuższej lufie niewątpliwie powinna być celniejsza. Ale to są niewielkie przyrosty. Prędkość wylotowa zależy mniej więcej od pierwiastka z długości lufy, więc jej wydłużenie np. półtora raza, zwiększa ją o jakieś 20 %. Lepszy efekt daje zwiększenie ładunku prochowego, więc użycie tej samej ilości metalu na pogrubienie, a nie wydłużenie lufy. Ale można pójść w rozumowaniu w drugą stronę. Może chodziło o „taniość eksploatacji”, bo z broni o dłuższej lufie można było strzelać z tą samą prędkością wylotową za pomocą mniejszych ładunków prochowych. Dla trapera (i Indianina), rzadko odwiedzającego faktorię, małe zużycie prochu mogło mieć znaczenie. Poza tym nabiwszy "normalnym" ładunkiem, pociskiem o zwiększonej prędkości mógł zabić nawet grizzly. Po zagęszczeniu się sieci faktorii, w których można się było zaopatrzyć w proch, broń ta w naturalny sposób została wyparta przez te poręczniejsze, ale bardziej prochożerne zwykłe strzelby. Capricornus napisał: Ale Catlin jest sporo starszy obraz pochodzi z lat 1838 – 1848. Stąd "ze wskazaniem"
  25. O tym co JPP posiada w swych zbiorach, i gdzie nie był by je zdobyć, na Śląsku krążą legendy. Kłopotliwa sytuacja następuje, gdy prosisz o lokalizacje inne niż jego szafa. Ale jak Ci się podoba ta relacja. To jest druga obok monachijskiej relacja niemiecka, opisująca zbrodnie kolegów z Wehrmachtu. Ja widzę podobny styl, długie rozwinięcie, potem beznamiętny opis zbrodni.
×

Powiadomienie o plikach cookie

Przed wyrażeniem zgody na Warunki użytkowania forum koniecznie zapoznaj się z naszą Polityka prywatności. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.