-
Zawartość
8,113 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Kalendarz
Zawartość dodana przez Tomasz N
-
FSO napisał: Tak system był taki, że w tym czy innym okresie przewidywał konieczność "odpracowania" dla absolwenta w danym miejscu jako formy zwrotu pieniędzy zainwestowanych przez "państwo", czyli całe społeczeństwo. Ów absolwent zaś był kierowany tam na kilka lat, gdzie nigdzie by nie poszedł. No cóż widzę, że Ci się to kojarzy z "Przystankiem Alaska", (a podobno nie masz telewizora). Sprawa jest troszkę inna. By być "pełnym" architektem, trzeba odbyć kilkuletnią praktykę w zawodzie na budowie i przy projektowaniu. Praca w gazowni nie spełniała tego wymogu, stąd była świadomą szykaną, z czego obie ówczesne strony zdawały sobie w pełni sprawę, jasno ją stawiając. Ot handel, coś za coś, w którym jednak jeden z uczestników uznał, że nie warto się k.... i zapłacił za to trochę więcej. Tłumacząc to na Twoje, byłoby to tak, jakby kursanta na zawodowe prawo jazdy (ciężarówki) po kursie teoretycznym posadzić na furmankę. Jest jak piszesz. Wiedzę (kodeks drogowy) wykorzystuje, towary wozi, ale jakie mu to daje kwalifikacje zawodowe ?
-
Nobel dla Ala Gora i "efekt cieplarniany"
Tomasz N odpowiedział Hauer → temat → Polityka, ustrój i dyplomacja
Byłem w EMPiKu i okazało się, że na półce "nauki ścisłe" jest nasz bohater za (nie)całe 50 zeta. Poza tym była na niej "Analiza" Maurina wśród "Uzdrawiającej mocy kryształów", "Numerologii" itd. Czyżby Florek kupował książki "naukowe" w EMPiKu ? -
A ja sobie kupiłem "Polacy w Wehrmachcie" R. Kaczmarka.
-
E tam. To kosmiczny deffficyt USA się materializuje.
-
Edward Gierek - zastał Polskę drewnianą, zostawił murowaną
Tomasz N odpowiedział atrix → temat → Polska Rzeczpospolita Ludowa (1945 r. - 1989 r.)
FSO napisał: Stropodachy i domki - pudełka, z dachem kopertą - nie wiem czyj to wymysł, ale jadąc po małych wsiach i miasteczkach można oglądać serie jednakich domów, których forma i materiały pozwalają stwierdzić, że były budowane w l. 70 tych. Być może po prostu korzystano z wcześniejszych projektów, robiąc ich kalki - by było taniej? Nie. Gomułka eksportując drewno zakazał zatwierdzania projektów domów z dachami spadzistymi, które tego drewna potrzebowały. Zakaz (nieformalny, ale skuteczny) funkcjonował do połowy lat siedemdziesiątych. Podobieństwo (wręcz identyczność) tych domów wynika ze stosowania projektów typowych, zalecanych przez państwo. Czasami nawet narzucanych przez wpis numeru projektu do planu przestrzennego. -
Jeszcze małe uzupełnienie. Informacja o 5 DPanc na "Zapomnianym Rybniku" jest w kwestii Września całkiem porządna. Tylko ten błąd, że Plato, na którego się powołują jako świadka wydarzeń, wtedy w 5 DPanc nie służył. Podane przez niego w monografii dane na temat OdB pochodzą z lata 1939 i w kilku punktach różnią się od wojennych (szczegóły zna Domen). Również ilość czołgów średnich jest zawyżona. Natomiast teza jakoby 31 pułk czołgów nie miał w ogóle czołgów średnich jest zarazem prawdziwa i nieprawdziwa. Miał ich najprawdopodobniej 6 szt (Pz IV), ale 1 września nie walczyły, bo szły z tyłu, a 2.09 wzmocniły 15 pułk czołgów i tak najprawdopodobniej zostało do końca kampanii. Sam 15 pułk czołgów miał 3 Pz III i 8 Pz IV.
-
FSO napisał: Ale to były deczko inne czasy. Wypada się zgodzić. Ale karty wtedy rozdawała PZPR, więc Twe żale że wiele zakładów, idą na jej konto.
-
FSO napisał: Nakaz pracy był pewną formą oddania absolwenta pieniążków, które zainwestowało w niego państwo. W jego naukę, praktyki i cała masę innych rzeczy. Taka forma spłaty zaciągniętego długu. Bywa czasem praktykowane. Wybacz, ale w jak odrobić wykształcenie architektoniczne w gazowni. Pierdząc ?
-
A forum Zapomniany Rybnik ? http://www.google.pl/url?q=http://forum.za...zqMdWcW_1Ur0ymA była też konferencja i powinny być dostępne z niej materiały: http://www.rybnik.com.pl/wiadomosci,kultur...-3267-8623.html
-
Programy telewizyjne dla dzieci
Tomasz N odpowiedział Bruno Wątpliwy → temat → Gospodarka, kultura i społeczeństwo
FSO napisał: nie mamy telewizora w domu i nie planujemy mieć. No to nie rozumiem po co te wcześniejsze żale o brak "kontynuacji". -
Ja akurat nie wierzę w skuteczność fortyfikacji podczas II wojny. Praktycznie wszędzie dały plamę, więc czemu Czechom miało się udać ? Od siebie dodam, że Niemcy we Wrześniu forsowali tylko jeden odcinek fortyfikacji, niegotowy i nie w pełni obsadzony czyli Węgierską Górkę. Taktyka była prosta. Ostrzeliwaniem strzelnic schronów z broni maszynowej obezwładnili schrony, na czas aż siły główne przejdą obok i pójdą dalej. Dopiero wtedy, gdy nie miały znaczenia, zaczęli je zdobywać.
-
Konferencja ""Szlakiem Frontu Wschodniego I Wojny Światowej po Małopolsce"
Tomasz N odpowiedział Leuthen → temat → Kalendarz wydarzeń historycznych 2010
Ja tam mam dobre wspomnienia. Choć Olejko też był. On się jakoś tam zawsze w tle pałęta i jest strasznie hałaśliwy. Co do reszty. Cóż się spodziewać w roku wyborczym. -
Bruno Wątpliwy napisał: Przynależność do partii na tym poziomie nie wiązała się z jakimiś szczególnymi przywilejami, a brak przynależności - z zagrożeniami. Samo istnienie i działalność lokalnej POP nie budziło także uczucia trwogi pośród ogółu pracowników. Raczej była to "oczywista oczywistość", która mogła być ewentualnie wykorzystana do interwencji w jakieś sprawie. Nie było także przejawów specjalnej niechęci w stosunku do członków partii. Z tym, że ci w latach 80. specjalnie się swoim członkostwem i działalnością publicznie nie afiszowali, wcześniej było inaczej. Inna sprawa, że dokładnie każdy w zakładzie wiedział "kto jest kim". Wicie towarzyszu rozumicie, jest tu pewne niedopowiedzenie. Bo przynależność do partii nie była zbyt chwalebnie widziana w społeczeństwie. Raczej jak odra którą każdy (chcący awansować) musi zaliczyć. Stąd z wyjątkiem chcących zrobić karierę i młodych ideowców przekonanych, że to im się uda wyplenić zło ze świata i partii (to oni zwątpiwszy zasilili szeregi opozycji), opisywana przez Ciebie szara reszta trafiła tam, bo musiała, w dowód wdzięczności za wspomnianą interwencję partii w swojej sprawie. Taki handel coś za coś, do którego nikt wstydliwie się nie przyznaje. Drugim niedopowiedzeniem jest niewspomnienie o czymś, co się nazywało nomenklatura. Był to zestaw stanowisk zastrzeżonych jedynie dla członków partii, bez względu na kwalifikacje. Natomiast nie zgodzę się z tym "brakiem zagrożeń". Rozstrzeliwać może nie rozstrzeliwali, ale do wstąpienia usilnie "zachęcali". Znam przykład osoby, która ukończyła architekturę i urbanistykę i była jedyną w powiecie osobą z tak wysokimi kwalifikacjami. Gdy nie chciała wstąpić do partii, pod którym to warunkiem jak jej oznajmiono mogła zostać architektem powiatowym, w ramach pionowania dostała nakaz pracy w gazowni, co ją eliminowało z zawodu.
-
Harry napisał: Nie sądzę, żeby Niemcy mieli "patent" na czeskie fortyfikacje. Przełamanie takiej pozycji jak pod Nachodem czy Kralikami, a te dwa punkty oporu znam dość dobrze, było niezmiernie trudne. Były to całe kompleksy składające się ciężkich schronów artyleryjskich, centrów dowodzenia, schronów piechoty, wszystko to połączone podziemnymi, wykutymi w skale chodnikami, oraz całego szeregu lekkich schronów piechoty, rowów przeciwczołgowych, zapór, pól minowych. Pociski o których wspomina Tomasz N, to dopiero 43, a i tak wyniki były raczej mierne. Ślady tych testów można oglądać pod Nachodem, mimo że ściany schronów są mocno zniszczone, to pociski i tak nie penetrowały do środka. Jest to prawda ale ten system był rozplanowany w budowie na wiele lat i ukończony miał być dopiero początkiem lat pięćdziesiątych. I tak z piętnastu zaplanowanych artyleryjskich grup warownych wykonano do 1938 tylko pięć. Oznacza to, że jakieś dziury w systemie fortyfikacji od północy były. Z drugiej strony Harry widzę, że widzisz jakieś analogi do wojny roku 1866. Pierwsze próby przełamania pasa umocnionego, z udziałem dywizji zmechanizowanych to wrzesień 39 i "testowy" atak na fortyfikacje śląskie. Testowy, bo Runstedt wcale nie musiał się przebijać przez Śląsk, obchodząc tą pozycję przez Kraków i Częstochowę Akurat to moja działka i to nie jest prawda. Mimo licznych piewców chwały polskiego "oręża" fortyfikacyjnego w 1939 r. Niemcy jedynie zamarkowali natarcie na fortyfikacje śląskie jednym pułkiem straży granicznej. Główne siły poszły bokiem.
-
Bruno Wątpliwy napisał: W jednej ze swoich prac pogadałem sobie swego czasu sporo na ten temat ze starszymi kolegami (o nader różnych poglądach). Ktoś mi także opowiadał o treści stenogramów posiedzeń lokalnej POP. Obraz - przynajmniej w tej mikroskali - był dosyć banalny. PZPR funkcjonowała tam jako rodzaj - sui generis - związku zawodowego, biura skarg i zażaleń, czy wręcz ogólnodostępnej "ściany płaczu". A także miejsce, w którym wyżywali się - raczej nieszkodliwie dla ogółu pracujących - różni hiperaktywni społecznicy, czy po prostu gaduły, tudzież besserwisserzy, których w każdej epoce historycznej jest sporo. Charakterystyczne było to, że wyżywano się głównie w sprawach racjonalizatorskich ("a gdyby tak zaproponować inny podział pracy"), kadrowych ("kierownik B jest chamski i ogólnie za szorstki dla ludzi"), interwencyjnych ("pracownik X ma ciężką sytuację rodzinną, zatem...") i na ogólnych narzekaniach ("za mało się zarabia"). Ideologia występowała w dawce minimalnie-koniecznej. Przynależność do partii na tym poziomie nie wiązała się z jakimiś szczególnymi przywilejami, a brak przynależności - z zagrożeniami. Samo istnienie i działalność lokalnej POP nie budziło także uczucia trwogi pośród ogółu pracowników. Raczej była to "oczywista oczywistość", która mogła być ewentualnie wykorzystana do interwencji w jakieś sprawie. Nie było także przejawów specjalnej niechęci w stosunku do członków partii. Z tym, że ci w latach 80. specjalnie się swoim członkostwem i działalnością publicznie nie afiszowali, wcześniej było inaczej. Inna sprawa, że dokładnie każdy w zakładzie wiedział "kto jest kim". Raczej traktowano to wszystko na zasadzie: "jak się nie uda z kierownikiem, to spróbujemy w POP". Przy czym, interwencja partii w jakieś sprawie nie musiała wcale skończyć się automatycznym sukcesem "kierownictwa politycznego" w konflikcie z "kierownictwem merytorycznym" zakładu. Tzn. jeżeli "szorstki" kierownik (zresztą często sam należący do partii) zadecydował przesunąć pracownika X do innej pracy, to interwencja zainteresowanego X "w partii" i protest POP nader często niewiele dawały. W każdym razie w tym akurat miejscu bardzo odległe było to wszystko od legendy o mitycznej wszechwładzy partii. Ale sielanka. Istna idylla, kraina gdzie woda czysta i trawa zielona. Akurat mam inne odczucia.
-
Nie zwracam uwagi na meritum, tylko jak to ładnie brzmi. Sam miałem w temacie momenty i wrażliwość, cóż kiedy stochastyczną.
-
Widiowy7 napisał: Z tym że jak sam zauważyłeś Tomaszu, było to w rok później. Czyli Niemcy nie brali poważnie takiej taktyki, w interesującym nas okresie. Chyba. Szybciej (napisałem: w następnym roku). Zaproponował to w marcu 1939, czyli zaraz po. A sporo Heinleinowców było potem w oddziałach dywersyjnych skierowanych przeciw Polsce, co wygląda na wykorzystanie przeszkolonych kadr.
-
Nobel dla Ala Gora i "efekt cieplarniany"
Tomasz N odpowiedział Hauer → temat → Polityka, ustrój i dyplomacja
Przypomniałem sobie, że w swoim czasie Secesjonista zadał pytanie: Nie ma tu niestety florka-xxx, który łacno by Ci objaśnił słowami wieszczącego Al Gore'a, jak w dobie globalnego ocieplenia zagadnienie wzdęć urasta do problemu międzynarodowego. Więc jak to jest Florku ? -
Wojsko Polskie a walki o Berlin E. Osmańczyk "Był rok 1945" Edward Gierek w opinii Polaków początku XXI wieku to masz i tu na forum i to na bieżąco
-
Puella napisała: Ja ze swoim promotorem zaczynałam od świętych dziewic, a na prostytutkach skończyłam i o tym tez w końcu napisałam. ????? W końcu ?
-
FSO napisał: Sposoby na fortyfikacje są w zasadzie dwa: albo szturm i zdobycie, co oznacza - wyrąbanie przejścia, albo ich obejście. Top drugie w rachubę raczej nie wchodziło. Pozostawało próbować z zaskoczenia i szturmem. Pół biedy jeśli zaskoczenie się uda, jak nie - to zaczynają się schody... i to dość krwawe. Jakieś pomysły mieli. I w uzbrojeniu i w taktyce. Uzbrojenie to ciężkie działa (nie wiem czy mieli już pociski przeciwschronowe, które potem testowali na czeskich schronach). Taktyka. Akurat oficer sztabowy VIII Okręgu wojskowego niejaki Manstein proponował w następnym roku, by fortyfikacje śląskie zająć oddziałem dywersantów przebranych w polskie mundury. Pomysł mógł być bardziej uniwersalny i obejmować również kierunek południowy.
-
Bruno Wątpliwy napisał: Zwiększenie długości granicy niemiecko-czechosłowackiej po aneksji Austrii z 1.545 do 2.103 km, przy takim, a nie innym jej ukształtowaniu, w oczywisty sposób wpływało negatywnie na sytuację strategiczną naszych południowych sąsiadów. Ale w tym, co pisze Harry, coś jednak jest na rzeczy, bo punkt ciężkości (niedoszłej) operacji przeciwko Czechosłowacji, zakładającej przecięcie jej terytorium, przypadał - zdaje się - na niemiecką 2-gą Armię, nacierającą z Górnego Śląska w kierunku na Ołomuniec, a nie na 14-tą Armię. Zob. J. P. Wiśniewski, Armia czechosłowacka w latach 1932-1938, dz. cyt., s. 203. Jest to akurat logiczne. Granica z Austrią nie była tak przygotowana do obrony jak z Polską i Niemcami, zatem w przypadku konfliktu po Anschlussie wymagała więcej siły żywej do obrony niż ufortyfikowana północna. Zatem atak z północy napotkałby na mniejszy opór pod warunkiem unieszkodliwienia tych fortyfikacji. Istotą pracy niemieckich sztabów było rozplanowywane operacji dużo dużo wcześniej, więc przed Anschlussem, mieli zapewne w nich sposób na te fortyfikacje.
-
Nobel dla Ala Gora i "efekt cieplarniany"
Tomasz N odpowiedział Hauer → temat → Polityka, ustrój i dyplomacja
Florek napisał: Al Gore to ostatnia nadzieja ludzkości. Jeżeli go nie posłuchamu to nie ma szans aby ludzkość dociągnęła nawet do połowy XXI wieku. Do połowy XXI w. i Al Gore nie dociągnie. -
Programy telewizyjne dla dzieci
Tomasz N odpowiedział Bruno Wątpliwy → temat → Gospodarka, kultura i społeczeństwo
Były chyba jeszcze Teleferie. Ale ja bym nie płakał po misji telewizyjnej wśród dziatwy. Zmieniły się środki przekazu, pojawił się Internet, gry. Jak dobrze poszukać, to i wtedy znajdzie się żale na młodzież, że nie czyta, śpiewa, tańczy, a jedynie głupieje przesiadując przed telewizorem. -
Edward Gierek - zastał Polskę drewnianą, zostawił murowaną
Tomasz N odpowiedział atrix → temat → Polska Rzeczpospolita Ludowa (1945 r. - 1989 r.)
Bruno Wątpliwy napisał: Akurat, wedle mojej wiedzy, Gierek wyjątkowo - jak na polskie warunki - dbał o to, aby wszystko było wokół niego lege artis. Dość dwuznaczne. Ale zgodny głos Ciebie, Superekspresu i Gontarczyka w kwestii lege artis aktu notarialnego z 1976 chyba o czymś świadczy. A w Twej wiedzy teczki Moczara istnieją ? Ale w kwestii budownictwa za Gierka. Wtedy faktycznie coś popuściło. Gomułka eksportując drewno zakazał dachów drewnianych. Królował szpetny stropodach żelbetowy kryty papą, powoli obecnie znikający z krajobrazu. Za Gierka ten idiotyczny zakaz około 1976 r. przestał być rygorystycznie egzekwowany, gdyż zwykli Kowalscy zaczęli powoływać się na przykład domków nomenklaturowych, często jak najbardziej z więźbą.