Skocz do zawartości

atrix

Użytkownicy
  • Zawartość

    2,435
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez atrix

  1. Tomasz N napisał - Czyli wuj istniał, nie został zmyślony. to że ktoś żył i nazywał się tak czy owak , to żaden dowód. Czyli zadanie do Mariana 74GPP, sprawdzić czy taki człowiek był żołnierzem 74 GPP. Co do relacji sołtysa Świśtelic i WK to są one niesprzeczne. Opisy mogą tyczyć różnych miejsc. Jeżeli grupka chłopów natrafiła na miejsce przeoczone przez Niemców, gdzie były i ciała i broń i postanowiła tę broń wywieźć z lasu, to powinno to wyglądać dokładnie tak, jak to opisuje WK. Są sprzeczne i to zasadniczo. Pan Kustra, pojawił się w lesie niedługo po ustaniu walk w lesie . Dokładnie jak sam mówił że się zmierzchało. Wtedy broń była przy poległych. Był rano nazajutrz, ale już w lesie byli niemcy. Z powodu niebezpieczeństwa wrucił do domu po krótkim czasie. Wtedy ojciem mu zakazał dalszych wypraw do lasu. Ale W.K. twierdzi że był po 5 czy 6 dniach, i broń była i całe oprzyrządowanie. Twierdzi że żołnierzy chowano tam gdzie zgineli i za chwile mówi że ich zwożono do Solca. I w dodatku twierdzi że on był wożnicą. Ja myśle tak, że wszystkie info miał od wuja, który mógł brać udział w pochówkach. Słyszał że jakąś ilość zwłok po wojnie przewieziono do Solca. Przypisał sobie że i on był uczestnikiem ekschumacji. Ze względu na to że zaraz po wojnie nie było go w miejscu zamieszkania , twierdzi że robił to w 1939 r. Jeżeli był by uczestnikiem zwózki zwłok do Solca , wiedział by ilu żołnierzy przewieziono. Czy były trumny czy nie. Jaką trasą jechali. Niestety nie potrafił odpowiedziec na te proste pytania.
  2. Tomasz N napisał - Relację WK zamieściłem w aneksie by to ułatwić, nie wnikając w jej prawdziwość. Wybacz Tomaszu N ale jak dla mnie podstawa to wiarygodność relacji. Lecz chciałbym zauważyć, że jak na razie według Ciebie żaden z Dąbrowy nie leży w Solcu Może nie zaden , ale nie wszyscy. Możliwe że kilku czy kilkunastu i nie mam pewności że z samego lasu w Dąbrowie. Zatem leżą w Solcu, czy nie ? Tak jak napisałem pewności żadnej nie ma . Bo w solcu mogą spoczywać żołnierze z Drezna , Katarzynowa jak i samego Solca. Żaden z moich rozmówców nie potwierdził Solca jako miejsca pochówku żołnierzy z lasu Dąbrowa. Padaly miejscowości - Ciepielow ,Lipsko,Chotcza. Rozmawiając z mieszkańcxami Solca też nie uzyskałem potwierdzenia, co do Solca. Może chociażbyś sprawdził tego wujka. Bo Sztale, tak jak stwierdziłeś, nie mieszkają w Kałkowie, tylko w Świśtelicach (stąd WK zmyśla). Ale ja spisując relację nie wiedziałem, że Świśtelice mają przysiółek Kałków. Stalowie zamieszkują wieś Kałkowy nie Kałków . Kałków to wieś na zachód od Dąbrowy. Kałkowy zaś leżą koło Świesielic czyli od strony wschodniej. Wydaje mi się że słysząc nazwe Kałkowy , skojarzyłeś z wsią Kałków przez którą to przechodził major Pelc z żołnierzami. Nazwa tej wsi pojawia się w opisach mordu pod Dąbrową . Wuj pana W.K. mieszkał w zupełnie innej wsi , nie mającej nic wspólnego z Opisami mordu pod Dąbrową . Moim zdaniem nigdy się nie zgłosił do 74 GPP dostając karte mobilizacyjną . Nigdy jego nazwisko nie padło w relacjach. Nigdy nie był świadkiem w sprawie. A przecież był by to świadek najbardziej wiarygodny. I jeszcze osoba miejscowa.
  3. Tomaszu N jak dla mnie to możesz wierzyć opowieściom tego pana. Szanuje go bo jest starszym człowiekiem. Moje pytania celowo zacząłem od innej kwesti niż Dąbrowa. Na moje pytanie kto był dowódcą , pan W. Kotas nie potrafił mi odpowiedzieć . Jeżeli ktoś był świadkiem jakiegoś wydarzenia , szczegółów może nie pamiętać , ale odpowiada nie motając się . Na pierwsze pytanie czy był kiedykolwiek w Lesie Dąbrowskim po walkach 08.09. 1939 odpowiada mi że nie był. Za chwile pojawia się historia wuja. A jeszcze za chwile zmiana i mówi że brał udział w wożeniu ciał. Samo stwierdzenie że niemców na terenie lasu nie było lub nie było ich w ogóle jest zastanawiające. Opowieść o wujcie Dziurkowa jest też zastanawiającą , gdyż nie mógł być świadkiem tych wydażeń gdyż jak twierdzi nie było go na terenie swojego miejsca zamieszkania.Relacja o przewożeniu broni i amuncji ma ścisły związek z póżniejszą jego działaności w partyzantce. To swego sposobu wyimaginowane potwierdzenie swojej przynależności do ugrupowania. Według mnie tego typu opowieści są zmyślone i maja potwierdzać patriotyzm danej osoby. We wschodniej części lasu, udział w pochówkach brał pan Kustra wraz ze swoim ojcem. Organizował sołtys Świesielic pan Magdziak. Jego relacja znacznie różni sie od relacji pana W. Kotasa. Niemcy dozorowali pochówki. Nie było zbyt wielu ciał po stronie wschodniej. Wszystkie ciała były chowane w miejscach na terenie lasu. Na moje pytanie czy zwłoki wywożono na okoliczne cmentarze , odpowiedział że tak ale dopiero po wojnie. Z jego okolicy żołnierzy przeniesiono na cmentarz w Chotczy. Ale było to pare osób poległych.
  4. Zainspirowany relacją pana Wacława Kotasa z Przedmieścia przedstawioną przez kolegów Tomasza N i Ciekawego. Postanowiłem porozmawiać z panem Wacławem Kotasem w dniu dzisiejszym. O to stenogram tej rozmowy - Stenogram rozmowy przeprowadzonej w dniu 2 lipca 2008 r z Panem Wacławem Kotasem zam Przedmieście koło Solca. ATX - W którym roku Pan się urodził W.K. - urodziłem się w 1927 roku ATX - Czy pan od urodzenia mieszka pan na Przedmieściu W.K - tak , za wyjątkiem 1945 / 1948 kiedy mieszkałem na pomorzu. Obecnie u córki w okolicachWarszawy ATX - Czy będąc mieszkańcem Przedmieścia , a to jest blisko Solca. Był pan świadkiem jakiś przejazdów Tankietek czy motocyklistów z Solca do Lipska we wrześniu 1939 r W.K.- Motocykli nie widziałem, widziałem rozbitą tankietke w okolicy wsi Raj. ATX - Czy są panu znane jakieś wydarzenia z okresu II wojny światowej, której był pan bezpośrednim świadkiem W.K. - Mój ojcec był partyzantem od roku 1943. Ja po namowie ojca też należałem do tego samego oddziału, byłem łącznikiem. ATX - co to było za ugrupowanie W.K. - należeliśmy do GL , póżniejsza AL ATX - Kto był pańskim dowódcą w zgrupowaniu W.K - ??? należeli do oddziału Władysław Siepietowski " Kruk"". Antoni Lasota " Dziadek ". Górniak Franciszek " Dąb" ATX - Wie pan coś o wydarzeniach w Dąbrowie w roku 1939r, praktycznie chyba każdy w naszej okolicy wie o nich. W.K. - No tak wiem o Dąbrowie wszystko ATX - tak właściwie panie Wacławie ja się zajmuje sprawą Dąbrowy, co mi pan może powiedzieć na ten temat W.K.- Wtedy kiedy bili się w Dąbrowie , byłem na Dziurkowie z ojcem na polu. Od rana do wieczora słychać było strzelanine. ATX - Czy był pan póżniej w Dąbrowie po tych walkach W.K. - Nie nie byłem . Ale wie pan miałem wuja w Kałkowach koło Świesielic. To był mojej matki brat. służył 74 PP ATX - mógł by mi pan podać jego nazwisko W.K. - a pewnie że mogę , wuj nazywał się Jan Sztal. Służył w Lublińcu. I jak Pelc z wojskiem doszedł do wsi do on odszedł do domu w Kałkowach. Wiedział że już wszystko na nic, że przegraliśmy wojne. O wie pan o to mnie już pytało takich dwóch . ATX - skąd oni byli , można wiedzieć W.K - z Bystrzycy czy coś , gdzieś z południowej polski. To samo im powiedziałem o moim wuju ATK - czy pański wujo coś opowiadał co się działo w Dąbrowie W.K. - mówił że było dużo zabitych po lesie ATX - czy wujo coś wspominał o pochówkach żołnierzy, gdzie były mogiły i. Czy było dużo zabitych W.K. - zakopywali ich tam gdzie zgineli, wujo jako żołnierz wiedział że maja takie blaszki. To przed pochowaniem zabieram im je. Potem do rodzin powysyłał ATX - kto się zajmował tymi pochówkami wujo i kto jeszcze . Wie pan W.K. - podobno sołtys czy ktoś z Ciepielowa , dokładnie nie wiem. Byłem u wuja jakieś 5 czy 6 dni po walkach. Myśmy zwozili tych żołnierzy do Solca furmankami. Na cmentarz w Solcu ATX - no to nie rozumię , mówi mi pan że wuj i inni mieszkańcy pochowali żołnierzy w lesie. A teraz pan mi muwi że żeście ich wozili furmankami do Solca.Czy brał pan udział w pochówkach tych żołnierzy W.K. - chować to ja ich nie chowałem . Woziłem furmanką polami do Solca. Na cmentarzu ma pan taki pomnik ATX - mam informacje że część żołnierzy z Dąbrowy pzrewieziono po wojnie na Solecki cmentarz, to o tym pan mi mówi W.K. - nie , bo po wojnie mnie tutaj nie yło. Woziliśmy ich zaraz po tym jak się bili ATX - czyli w 1939 roku W.K. no tak ATX - może mi pan opowiedzieć jak wyglądali żołnierze , mieli mundury i broń W.K. - tak byli w mundurch , broń też była , chełmy były. Broń, granaty, amunicje zabraliśmy, jak żeśmy ich przewozili do Solca ATX - niemcy was nie pilnowali W.K. - niemców nie było tam wcale , oni poszli za Wisłe za naszymi. Żdnego niemca tam nie było ATX - To zapewna miał pan okazje pochodzić po lesie wtedy W.K. - tak ATX - gdzie było najwięcej zwłok poległych żołnierzy W.K - od wschodu, od naszej strony. I niemcy mieli tam cmentarz , jak szosa idzie bardziej na wschód I o to moje wnioski. Pan W. Kotas jest konfabulatorem. Nigdy zaraz po walkach w Dąbrowie nie był. Twierdząc że wuj zdezerterował z maszerującej kolumny żołnierzy zbliżającej się do lasu w Dąbrowie nie jest to prawdą . Pelc ze swoimi żołnierzami nigdy nie szedł przez Kałkowy , bo to jest wieś na pólnocny- wschód od Ciepielowa. Nie jest prawdą że że po walkach w lesie Dąbrowskim nie było niemców. Nie jest prawdą że najwięcej zwłok było po stronie wschodniej lasu. Po 5 czy 6 dniach zwłoki były by już praktycznie w rozkładzie. najciekawsze jest stwierdzenie o zabraniu broni , granatów i amunicji. Na pierwsze moje pytanie czy był w Dąbrowie odpowiedż pada nie, za chwile pojawia się wątek o zwożeniu furmankami.
  5. Mord pod Ciepielowem - opracowanie

    Zastanawiając się nad uwagami Atrixa, doszedłem do wniosku, że napisanie czym się będę zajmował, nie wystarcza. - Wystarcza .
  6. Ostatnie moje odkrycie . Podczas pracy w terenie , natknąłem się w lesie Cukrówka na drewniany słup telefoniczny. Przypuszczam że słup pochodzi z 1939r lub z lat 50'. Charakterystyczne białe malowanie u podstawy słupa bardzo przypomina słupy widoczne na archiwalnych fotografiach przedstawiąjacych " mord pod Ciepielowem. Słup zdemontowany i porzucony, na brzegu lasu przy rowie.
  7. TomaszN napisał - Tylko jak z tym wcześniejszym nakarmieniem jeńców we wsi Nowinki ? Jest osoba która zajmowała się sprawą Dąbrowy kilkanaście lat temu, był to były milicjant posterunku w Ciepielowie. Rozmawiałem z tą osobą . Byli świadkowie którzy twierdzili że w okolicy Nowinek byla zbiorowa mogiła na żwirowisku9 informacje były sprzeczne pod względem czyje to mogiły czy polskie czy niemieckie ) W tej chwili jest to teren prywatny. Ale tak praktycznie Nowinki to miejsce gdzie zgrupowano jeńców . Nowinki i Gołębiów to jedna i ta sama wieś . Jadąc od Lipska w kierunku Ciepielowa po prawej stronie szosy mamy Gołębiów , zaś po lewej pare domostw w 1939r nosiło nazwe Nowinki ( w chwili obecnej nosi nazwe Gołębiów ). Możliwe jest że mieszkańcy Nowinek widzieli grupe jeńców przy szosie . Możliwe że pod eskortą niemców udali się po jakiś prowiant. Następnego dnia zwłoki widziane w rowie w Cukrówce, skojażono z tą grupą jeńców. Będąc w terenie a konkretnie w Cukrówce i w okolicy , doszukiwałem się pewnych podobieńst. Zarysu drogi ,usytuowania terenu. Biorąc za podstawe archiwalne zdjęcie i mape WIG z 1939r. Na terażniejszym zdjęciu zakrętu w Cukrówce, mamy pewne podobieństwo do zakrętu szosy z archiwalnego zdjęcia. Tuż za zakrętem po prawej stronie, pare metrów od szosy była mogiła zbiorowa 14 czy 16 żołnierzy . Miejsce to wskazała mi Pani Wasiel.
  8. Analizując relacje świadków tamtych wydarzeń do takie wniosku doszedłem . Że ostrzelanie kolumny jenieckiej miało miejsce w okolicy wsi Cukrówka. Czas i miejsca by się zgadzał. A teraz dodam cosś jeszcze. Dwie fotki, jedno archiwalną i dzisejszą . A na sam koniec konkret w postaci miejsca pochówku zwłok.
  9. Tajemnica Cukrówki - chyba wyjaśniona po latach . Relacja Tadeusz Ciesielskiego - „Po całonocnym marszu, we wczesnych godzinach rannych 8 września znaleźliśmy się w lasach koło Ciepielowa, na wschód od Iłży. Okazało się, że nie można ukryć tajemnicy naszego postoju ze względu na nieprzyjacielskie samoloty wywiadowcze. Gdy większa część naszego oddziału zajęła pozycje obronne, inna część organizowała jedzenie dla wyczerpanych głodnych żołnierzy. W związku z tym trzeba było palić w kuchniach polowych, a po wodę jeździć o pobliskich wiosek. I to nas zdradzało. Już w godzinach przedpołudniowych pierwsze patrole wroga, w skład których wchodziły samochody pancerne i motocykle, próbowały się przebić drogą wiodącą Lipska do Ciepielowa. I tu w lesie nasze oddziały zadały przeciwnikowi pierwsze straty. Kilka wozów pancernych zniszczono wraz z załogami. Zadawało się, że skończy się na tym i uda się przeczekać do wieczora, aby móc przejść przez most w Solcu, bowiem o pontonach nie można było już marzyć. Niestety po godzinie, półtorej następne niemieckie oddziały zmotoryzowane, już w większych grupach, próbowały zaatakować nasze posterunki od strony Lipska. Wywiązała się walka wręcz. Nasi z pozycji w lesie, zaatakowali nieprzyjaciela głównie granatami ręcznymi. W walce zginęło kilku kolegów, a kilkunastu zostało zranionych. Niektórzy od własnej broni. Było to nieuniknione przy tak dużym zgrupowaniu na tak małym odcinku. Wróg znów zostawił kilka samochodów pancernych i dwie tankietki. Jedna ich załoga zginęła, inne się wycofały. Po powrocie do lasu nie było już tajemnicą dla większości kolegów, że amunicji do karabinów maszynowych jest jak na lekarstwo, a granatów ręcznych nie ma w ogóle. Zginął jeden z dowodzących oficerów, wszyscy mówią, że dowódca batalionu – Pelc. Około godziny 15.00 nastąpił decydujący atak wroga na bezbronne już nasze oddziały. Po huraganowym ostrzelaniu lasu, z okropnym krzykiem ruszyli Niemcy tyralierą z dwóch stron, od Lipska i drogi głównej. Ze wszystkich stron linię lasu zamknęli ogniem karabinów maszynowych. Nikt żywy nie mógł się przedostać na drugą stronę drogi głównej w kierunku Wisły, ani też w stronę Ciepielowa. W głębi lasu, gdzie było dowództwo, zgromadziło się około 100 naszych żołnierzy, aby wysłuchać dalszych rozkazów. I w tym momencie pod ciągłym ostrzałem wroga jeden nasz oficer powiedział: „Chłopcy , już dalej nie mamy żadnych możliwości atakować i bronić się, jesteśmy bez amunicji. Przeważające siły nieprzyjaciela otoczyły nas ze wszystkich stron. Ja do niewoli nie pójdę.” Odszedł kilkanaście metrów od nas i odebrał sobie życie strzałem z pistoletu. W ostatnich chwilach każdy z nas zdany był swemu losowi, każdy myślał gorączkowo jak przetrwać do wieczora. Szanse były minimalne. Niektórzy z kolegów znaleźli schronisko w gęstych wysokich świerkach, zauważeni tam przez wroga zostali zestrzeleni. Nawet w pełnym galopie na koniu kawaleryjskim nie udało się próbującym kolegom przeskoczyć drogi przecinającej w tym miejscu las. Były to straszne chwile w obliczu beznadziejności. Koń kawaleryjski, którego przytrzymywałem i na którym miałem zamiar również wydostać się z lasu, wystraszony hukiem granatów wyrwał mi się z ręki i popędził w nieznane. W tym momencie zauważyłem ppor. rez. Stanisława Pilińskiego z Piotrkowa, z naszego pułku. Zaproponowałem mu trzymanie się razem, nawet wówczas gdybyśmy mieli zginąć. Mieliśmy tylko jeden ręczny granat zaczepny. Postanowiliśmy wejść w bardzo gęste, kolące krzaki i tam poczekać do wieczora, aby następnie przez Wisłę oddaloną o kilkanaście kilometrów przepłynąć na drugą stronę. Wokół było słychać jakieś serie z broni automatycznej i krzyki rozpaczy polskich żołnierzy. Po upływie pół godziny około godz. 16.00, wbrew naszym nadziejom, przyszło do nas, przez te same gęste, kolczaste krzaki, trzech młodych oficerów niemieckich z dwoma żołnierzami. Najpierw nas zrewidowano, później oficer pytał po niemiecku i pokazywał na mapę. Nie rozumieliśmy i wtedy użył kilku wyrazów czeskich, z czego domyśliliśmy się, że mógł on być Niemcem sudeckim. Może dzięki temu uniknęliśmy zastrzelenia w pierwszej chwili ? Zaprowadzono nas do środka lasu gdzie było już kilkudziesięciu kolegów i rannych. Wszystkim kazali zdjąć mundury, niektórzy hitlerowcy obchodzili się z nami brutalnie. Nikt z nas nie domyślał się jeszcze, po co kazano nam zdjąć mundury w lesie. Grupami wyprowadzano nas z rękami do góry, z różnych punktów lasu, na pole, a właściwie rżysko, około 100 m od drogi głównej Lipsko – Ciepielów. Tu ustawiono nas w szeregu z rękami do góry, w koszulach, a stojące przed nami 4 ckm-y w rowie, skierowano na nas. Obok nas leżeli ranni koledzy, niektórzy umierający. ( pole o którym wspomina T. Ciesielski to pole Pani Gorczycy. Jest w środku lasu. Było uprawiane przez jej ojca. ) Wtedy domyśliliśmy się, że zostaniemy rozstrzelani. Potwierdziło te nasze domysły pytanie, z jakim zwrócił się do nas podoficer hitlerowski: -„ czy może ktoś między wami czuje się Niemcem lub rozmawia po niemiecku, czy też jest Niemcem zamieszkującym w Polsce ?” Wtedy wystąpił jeden żołnierz, w wieku około 27 lat, powiedział kilka słów po niemiecku. Kazali mu wybrać najlepsze buty. Przeszedł wzdłuż całego szeregu i wybrał sobie buty wysokie kawaleryjskie, które zdjął jeden z kolegów i oddał mu, sam stojąc później boso. Ja stałem ze Stanisławem Pilińskim. O metr od nas leżał ciężko ranny kolega z rozerwanymi plecami. To oczekiwanie trwało ok. 1,5 godziny po czym zauważyliśmy na brzegu lasu, obok szosy, nadjeżdżające samochody z wyższymi oficerami niemieckimi. Wówczas stanęli wszyscy i hitlerowskim pozdrowieniem uczcili swych poległych, tam leżących. Potem kazano nam ręce opuścić. Podjechało 5 ciężarówek, kazano nam wejść i znowu ponieść ręce do góry i tak nas przewieziono około 2 km w stronę Lipska do innej grupy polskich jeńców. ( dowieziono tą grupe do Gołębiowa , gdzie byli inni jeńcy. T. Ciesielski podaje że było to około 2 km, To odległośc w przybliżeniu ))Zdziwili się bardzo, że jesteśmy w koszulach. ( Że jeńcy w Gołębiowie byli widziani w koszulach potwierdził mi w relacji pan Stanisław wrzochal ) Tu był już tłumacz, podoficer niemiecki, który umiał po polsku. Robił dobre wrażenie, ale nic nam nie mógł pomóc. Było nas mniej niż 1/3 9 około 100 -200 osób , co by sięzgadzało z relacjami Wrzochala i Prokopa )całego oddziału. Co stało się z pozostałymi ? Zaczęły krążyć przerażające wieści o rozstrzelaniu połowy naszego oddziału, dużymi grupami, w lesie i na skraju lasu, wzdłuż szosy. ( skraj lasu to okolice Poręby Dąbrowskiej, Dąbrowy. Gdzie były grupy zwłok 15-17 osób. Okolice pomnika 33 osoby. Okolice grobu mjr J. Pelca 16 czy 17 osób. Potwierdzone przez W.Owczarka " Bule " , Gorczyca ) Zbliżał się wieczór ustawiono nas po 10-ciu w rzędzie, pod rękę, jeden trzymał drugiego. Wokół nas rozstawiono w 10 metrów żołnierzy z bagnetami na karabinach. Zapowiedziano nam przez tłumacza, że cała kolumna pomaszeruje do Lipska, a gdyby ktoś próbował uciekać, to rozstrzelają wszystkich. Oficerowie szli pierwsi. Było ich 6-ciu w tym dwóch lekarzy z czerwonymi otokami, major i porucznik Również był z nami Stanisław Piliński, cały czas w koszuli .Tak sformowana kolumna maszerowała spójnie, a konwojenci ciągle pokrzykiwali, bez żadnego powodu. Na poboczu wzdłuż drogi do Lipska stała zmotoryzowana jednostka wroga, jej żołnierze przyglądali się nam, żołnierzom rozbitej armii. Jeden z Niemców krzyknął: - polnische Hunde” . widziałem i słyszałem wszystko albowiem znajdowałem się po lewej stronie kolumny, tam gdzie stali Niemcy. W pewnym momencie bez żadnego powodu ze znajdującego się na samochodzie karabinu maszynowego Niemcy zaczynają strzelać w tył kolumny. Około 6 kolegów zginęło na miejscu. Inni byli ciężko ranni. Nie wolno ich było opatrywać, ani zatrzymywać się.” ( czyli ostrzelanie miało miejsce między Gołębiowem a Cukrówką, liczba zabitych w Cukrówce siegała około 14-16 osób. Jest możliwe że to własnie głosy rannych słyszała Pani Wasiel . Kobieta opowiadała mi że było to póżno, czyli była szarówka . Ten sam czas podaje T. Ciesielski . Wychodzi na to że żołnierze roztrzelani w miejscowości Cukrówka , to ofiary ostrzelanej kolumny jeńców .)
  10. Moim zdaniem możliwe że miało miejsce takie wydarzenie w Dąbrowie. Dawno temu słyszałem taka opowieść - że w grupie zwłok chłopi z Dąbrowy czy Anusina znależli rannego. Zabrali go na furmanke , przyłożyli słomą czy gałeziami i zabrali w bezpieczne miejsce. Żołnierz przeżył i opowiadał co się stało. Kim był , jak się nazywał, czy przeżył wojne . Nie wiadomo. To moim zdaniem najbardziej realne wydarzenie. Należy powiedzieć że to było podstawą do dalszych opowieści i przeinaczeń tego wydarzenia. Dodano Cukrówke itd. Możliwe że chciano sobie przypisać podobne czyny, czyli ratowanie rannego żołnierza.
  11. Cyt . z artykułu Janusza Ryta zamieszczonego na forum -"Rano 9 września przyszedł jeden z gospodarzy Dąbrowy Andrzej Kowalski i opowiadał, że nocą z 8 na 9 września przyszedł do niego do domu polski żołnierz, który się przebrał w cywilne ubranie. śołnierz ten opowiadał Kowalskiemu, Ŝe wraz z 15 kolegami został wzięty 8 września w lesie do niewoli, został zaprowadzony do oficera i ten oficer dał rozkaz rozstrzelania tych jeńców. Rozkaz wykonano, ale ten żołnierz padł udając zabitego i przeleżał do nocy, po czym poszedł do Dąbrowy. Pozostałych 14 kolegów zginęło. Ten niemiecki oficer miał wydać rozkaz w ten sposób, Ze powiedział żołnierzowi, aby nie tracił czasu na odprowadzanie jeńców tylko ich rozstrzelał" Tutaj jest jedna zastanawiająca sprawa, jak mógł przyjść do domu Kowalskiego jakiś żołnierz skoro Kowalskiego dom spłonął. A on sam z rodziną schronił się u kuzynów . To też potwierdziła jego młodsza córka. Zamieściłem też to na forum. Ta relacja jest bardzo podbna do relacji o ocalałym żołnierzu z egzekucji w Cukrówce. Co ciekawego Pani Wasiel nic o tym nie wiedziała , a mieszkała bardzo blisko miejsca zbrodni. a takie informacje roznoszą się bardzo szybko.
  12. Tomasz N napisał - Ale skąd tam się wzięły czołgi, tego nie wiedzą nawet najstarsi górale. Najstarsi górale też nie wiedzieli skąd się wzieły czołgi pod Ciepielowem , a jednak były.
  13. Do Tomasza N Kolega Tomasz N twierdzi że jest kłamliwe stwierdzenie, iż miało miejsce rozjechanie przez czołgi żołnierzy 12PP w Wadzimiu. Czy nazwa nie jest przekręcona , czy miejscowość to nie Wadowice ( Wadzim ). Miasta w 1939r bronił właśnie 12 PP ziemi Wadowickiej . Zapraszam na strone - http://www.wadowicki.iap.pl/?id=14407&...ion=f&msg=1
  14. Ciekawy napisał - Jestem głęboko przekonany, iż pierwsza rzeczą, ktora była zabierana martwemu żołnierzowi (nawet przez kolegę) była jednak broń, oraz zapas amunicji (ładownice) - wiemy, jak było z tym krucho we wrześniu. Jednak: jak zdejmiesz ładownice, nie rozpinając i ściągając pasa ? Po co żołnierzowi ładownice ? Zabierano amunicje z ładownic. Po co żołnierzowi dodatkowy bagaż w postaci kilku ładownic.
  15. We wspomnieniach Zygmunta Mroza możemy sie doszukać informacji o stanie umundorowania. On sam pozostał w cywilnych spodniach. Możliwe że miał normalne szelki. Ilu takich żołnierzy było z garnizonu kieleckiego nie wiemy. Byli też wożnicowie, czyli cywile. W dzienniku lekarza 29Dzmot tez pojawia się informacja o cywilach polskich strzelających do żołnierzy niemieckich. Czy zakończonych walkach w lesie Dąbrowskim widok tak niekompletnie umundurowanych żołnierzy nie nasuwał , odpowiedzi że to partyzanci? Skąd się pojawiła u autora " listu monachijskiego " myśl i stwierdzenie - " po zdjęciu bluz bardziej wyglądaja na partyzantów " ? Ciekawy napisał - Wyobraźmy sobie taka sytuację: patrol niemiecki przeszukuje las. Zza krzaków wychodzi nasz żołnierz, chcący się poddać. Jednak Niemcy nie chcą brać jeńcow - pada strzał. Nasz żołnierz upada. Tak, jak stał (być może w nienaturalnej pozycji). Później chłopi odnajdują ciało. Jak będa w stanie stwierdzić, vzy ów żołnierz walczył, czy się poddał, czy go po prostu rozstrzelano ? Na to pytanie odpowiedzi udzieliłem w poprzednim moim poście . Pojedynczego roztrzelanego żołnierza , nie sposób było odróżnić od zabitego w boju. Ale grupa 15 czy 16 osób w jednej grupie dawała do myślenia.
  16. Ciekawy tekst ze śląskiego forum - cyt "Massaker von Ciepielów Während des Polenfeldzuges der deutschen Wehrmacht im September und Oktober 1939 kam es zu zahlreichen Kriegsverbrechen. Dazu gehörten auch Massenerschießungen polnischer Kriegsgefangener. Ein besonders schwerwiegender Fall ereignete sich am 8. September 1939 in der Nähe des Ortes Ciepielów, bei dem etwa 250 bis 300 Kriegsgefangene exekutiert wurden. Das Massaker [bearbeiten] Während der Schlacht bei Radom stieß das III. Bataillon des Infanterieregiments 15 (mot.) im Verband der 29. Infanteriedivision (mot.) entlang des Flusses Weichsel vor, um die dortigen Brücken zu erobern. In der Nähe des Ortes Ciepielów stellte sich diesem Vormarsch das I. Bataillon des 74. Infanterieregiments der polnischen 7. Division unter Major Józef Pelc entgegen. Dabei wurden die Soldaten des deutschen Bataillons in ein heftiges Waldgefecht verwickelt. Trotzdem wurde der polnische Widerstand gebrochen und etwa 450 Gefangene eingebracht. Die Verluste der beteiligten deutschen 11. Kompanie betrugen 14 Tote, darunter auch der Kompaniechef Hauptmann Lewinski. Darüber soll der deutsche Regimentskommandeur Oberstleutnant Wessel in Wut geraten sein und die Erschießung der Gefangenen angeordnet haben. Dabei wurden 250 Gefangene gezwungen sich zu entkleiden und ihre Ausweise abzugeben, weil sie, nach Auffassung des Regimentskommandeurs, ohne ihre Uniformen als Partisanen behandelt und somit erschossen werden dürften. Nachdem die polnischen Soldaten mit Maschinenpistolen erschossen worden waren, wurden ihre Leichen in einem Straßengraben verscharrt. Die übrigen Gefangenen sollen in das rückwärtige Gelände abgeführt worden sein, wo 50 weitere Gefangene durch einen deutschen Panzerwagen erschossen worden sein sollen.[1] Nach einer etwas anderen Darstellung fielen in dem Waldgefecht etwa 40 polnische Soldaten während 100 weitere verletzt wurden. Oberstleutnant Wessel soll nach dem Gefecht die Exekution von 150 Gefangenen einschließlich der Verwundeten angeordnet haben. Am folgenden Tag habe eine andere Einheit der 29. Infanteriedivision weitere Erschießungen vorgenommen. Anschließend seien insgesamt etwa 300 Leichen durch die ansässige polnische Bevölkerung beerdigt worden, von denen jedoch die Zahl der regulär im Kampf gefallenen polnischen Soldaten abzuziehen wären.[
  17. Mord pod Ciepielowem - opracowanie

    Kupa pracy ze strony naszego kolegi Tomasz N. Efekt mierny. Ktoś czytający to opracowanie po raz pierwszy niewiele z niego zrozumie. Błędy typu że żołnierzy w Cukrówce roztrzelano w rowie, a tak praktycznie na polu przy lesie. Stwierdzenie w rowie może się kojarzyć z archiwalnymi fotografiami. Opis zdjęcia żołnierzy prowadzonych w koszulach, jako prowadzonych na roztrzelanie też nie powinno mieć miejsca. Gdyż z fotografi nie dowiemy sie nigdy gdzie ich prowadzono, możemy tylko przypuszczać . Ale bardzo dobrze że Tomasz N zrobił takie opracowanie. Możliwe że da ono początek wyjaśnieniu do końca sprawy mordu pod Ciepielowem. Przypomniała mi się sprawa szelek, przez Tomasz N uznana jako absurd. wprawdzie polski żołnierz ( szeregowy ) szelek nie miał. Ale mieli je oficerowie i cywile. Przypomnijmy jak wyglądał żołnierz z garnizonu Kieleckiego. Był nieumundorowany, lub w umundurowaniu niekompletnym.
  18. Mord pod Ciepielowem - opracowanie

    Plik mi się nie otwiera. AR 6.0.2 informuje jako plik uszkodzony.
  19. Ciekawy napisał - I tu rodzi się moja wątpliwość: w jaki sposób prosty chłop z małej, przedwojennej wioski potrafi stwierdzić, które zwłoki są "rozstrzelane", które "dobite", i wreszcie które pochodzą "z boju" Trzeba dodać że większość tych prostych chłopów była w wojsku i była uczestnikami I wojny światowej. Jest pewna wizualna różnica między zwłokami zabitymi w boju a roztrzelanymi. Wśrod zabitych w boju jest pewien chaos , zwłoki leżą w różnych pozycjach. Roztrzelani zazwyczaj leżą w jakiś regularnych odstępach czy jakieś pewnej ilości. Czy na fotografiach archiwalnych które są na forum , możemy stwierdzić , że zwłoki są żołnierzy którzy polegli w walce? Co ma się sprawa dobijanych, to nie sądze żeby zwykły mieszkanieć wioski czy nawet żołnierz był w stanie rozróżnić . A tym bardziej pojedyncze zwłoki. PS Ciekawy PW.
  20. Ciekawy napisał - O. Toś mnie zaskoczył ! W takim razie mam pytanie - kto i po co wykonał tą zbiorowa mogiłę ? Kto i po co zafundował pomnik ? W jakim celu ? Byłby to jakiś lokalny patriota - samowolnik ? Po co i dlaczego w waszym rejonie znajduje sie tyle zbiorowych mogił tych samych żołnierzy ? Pomnik i tablice na Soleckim cmentarzu zrobił ksiądz soleckiej parafi. Rozmawiając z synem wójta gminy Dziurków , potwierdził że ojciec zajmował się ekschumacja żołnierzy z okolic Dąbrowy. Ile mogił ekschumowano nie wie. Przypuszczamy że fundator tablicy zapędził się troche i liczbe 300 wziął z ze żródeł powszechnie znanych. Sądząc że wszystkich 300 ekschumowano na cmentarz. W mogile zapewne spoczywają żołnierze 74 Gpp, WBP-M, 8 Pułku ułanów jak i żołnierze z 1945 r , jak i partyzancci polegli w okolicy Solca. Liczba pochowanych osób nie jest znana.
  21. Cytat ten jest zlepkiem z fragmentami zawartymi w zeznaniach jakie złożył Jan Zuba przed OKBZH w Kielcach. Nowinki to wieś w tej chwili nie istniejąca, obecnie nosi nazwe Gołębów. Leży naprzeciw miejsca gdzie w 1939r Niemcy trzymali polskich jeńców w Gołębiowie. O miejscu rostrzelania żołnierzy o jakich piszesz kolego Ciekawy , podawałem informacje na forum. Żyje jeszcze świadek który wskazał mi miejsce mordu. Jak i czas , było już szarówka. Co do sprawy postrzelenia syna J. Zuby, równierz podawałem informacje co do okoliczności tego wydarzenia. Informacja ta pochodziła od szwagra syna J. Zuby. W dniu dzisiejszym uzyskałem informacje dotyczącą mogiły w Solcu n/w. Nie ma żadnych dokumentów potwierdzających że w tej mogile spoczywaja zwłoki żołnierzy z pod Dąbrowy. Ani IPN jak też instytucje gminne czy wojewódzkie archiwa nie posiadaja żadnych informacji w tej kwesti. Nie ma też zadnej wzmianki w archiwach kościelnych parafi Solec n/w. Jedynie dwie osoby potwierdzają że około 1946/49 na Solecki cmentarz przewieziono zwłoki żołnierzy z okolic Strugi.
  22. Michael Jackson

    Albinos napisał - A tłumaczyłem, że takie porównania sensu nie mają... O ile z Mercurym jeszcze, to już z Beatlesami absolutnie nie. Pozostawmy w spokoju Beatlesów , bo tak właściwie to on zapoczątkowali trend w muzyce . A inni go powielali. Bo tak właściwie to M. Jacson na ich muzyce bazował jak i inni wykonawcy. Zacznijmy od najprostrzej definicji dobrej muzyki i dobrego wykonawcy. Dobra muzyka się koduje w umyśle. Podłapują wszyscy. No cóż ile ludzi tyle opini. Dla mnie M. Jacson był sezonową gwiazdka i tyle . Nawet jego próby powrotu i wylansowania czegoś nowego na niewiele się zdały. Miał swoich zagorzałych wielbicieli i tyle z jego gwiazdorstwa. Weżmy ABBE , jak by nie było ten zespół był gwiazdą lat 70'. Co pozostało po ABBIE - wszech obecne Disco.
  23. Michael Jackson

    Albinos napisał - Traktujesz muzykę Jacksona i to, jaki mogła mieć wpływ na kolejnych wykonawców, przez pryzmat Beatlesów Raczej nie. Muzuka to dzwięk , dodatkiem są słowa. A tym bardziej ruch na scenie. Nie zaprzeczam że na scenie poruszła się z gracją , ale jak że mu było daleko do F. Astera czy G. Rogers. Ja zawsze rozgraniczam muzyke i wykonawców , a najbardziej ich głos. M.Jacson nie miał ciekawego głosu. Porównując do F. Mercurego , wypada nieciekawie . Czy nawet do B. Springsteena.
  24. Michael Jackson

    Albinos napisał - Ale skąd pewność, że spuścizna MJa także nie odegra podobnej roli? W mediach zaistniał M. Jacson tak właściwie na początku lat 80'. To wlłaściwie lata mojej młodości. Pojawił sie Thriller, początkowo zauważony jak i po nie długim czasie zapomniany. Zwykle jeżeli coś jest dobre , wiele osób czy grup prubuje naśladownictwa. Jacsona nie naśladowano tak jak np Beatlesów czy Queen. Co do spuścizny , mineło kupe lat od jego początków na scenie i nic się nie wydarzyło co by było za jego przyczyną . Owy trend Jacsonowski tak jak się pojawił tak szybko zgasł. Możliwe że po śmierci śmierci będzie medialny chaos co by wskrzesić jego muzyke. Ale wydaje mi się że nie przyniesie to czegoś konkretnego.
  25. Michael Jackson

    Michael Jackson Gwiazda. Raczej gwiazdka i to dawno już zgasła . Nie zostawił po sobie nic ciekawego , co by trwale zaznaczyło się w świadomości jako muzyka . Nie można go porównać do Beatlesów , bo jak by nie było oni wprowadzili nowy trend muzyczny. Jedynie co zostanie po M. Jacsonie to liczne scandale.
×

Powiadomienie o plikach cookie

Przed wyrażeniem zgody na Warunki użytkowania forum koniecznie zapoznaj się z naszą Polityka prywatności. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.