Skocz do zawartości

atrix

Użytkownicy
  • Zawartość

    2,435
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez atrix

  1. Znalazłem taką oto fotke, z tego samego albumu co było zdjęcie z Daniszowa ( szpital wojskowy ). http://fotoo.pl/zdjecia/files/2010-05/99c5ac07.jpg Trop odpada , fotke zrobiono 20.09.1939. Jest wystawione na sprzedarz na E-bay z opisem.
  2. KL Warschau

    Wolf napisał Sama koncepcja że taki wielki obóz mógłby funkcjonować w stolicy niezauważony prze podziemie a potem przez dekady po wojnie prze badaczy(cenzura w zasadzie nie ingerowała w temat zbrodni hitlerowskich) jest niedorzeczna. Właśnie, mam taki sam pogląd. Nie ma możliwości że tego typu obiekt nie był by zauważony. Bema to Wola, pomimo że była zniszczona po 1945 roku , nie było mowy by ukyć tego typu obiekt pracujący po wojnie. Jak napisał Widiowy7 że możliwe że był używany przez "wiadome służby". Wieżniow trzeba przewieżć , karmić , pilnować . więc nie ma mowy że nie było by to zauważone. Czyżby KL Warschau był wymysłem , fikcją . Tylko czemu miało by to służyć, co miało by dać w przyszłości.?
  3. Rewolwery

    Historia rewolweru jest prawie tak długa jak historia broni palnej. Niemal natychmiast zauważono, że najprostszą metodą na zwiększenie skuteczności broni, jest zwiększenie liczby nabitych luf jakie strzelec ma do dyspozycji. Jeżeli lufy te można obracać wokół osi ustawiając kolejno do strzału, to już jest rewolwer. Stąd też bierze sie podstawowy podział, na rewolwery wiązkowe (od wiązki luf), i bębenkowe, gdzie obracają sie same komory nabojowe. Wiele wczesnych rewolwerów dotrwało do dzisiaj tylko dzięki temu, że były to konstrukcje bardzo skomplikowane i zaawansowane jak na swoje czasy. Kosztowne i bogato zdobione, jako majstersztyki były hołubione przez właścicieli, przechowywane na dowód zamożności, a potem jako piękne przedmioty zdobiące rezydencje. Rewolwery wiązkowe, zwane popularnie pieprzniczkami, były popularne na rynku cywilnym do połowy XIX wieku, potem zostały wyparte przez coraz tańsze i lepsze bębenkowce. W wojsku ciągle są używane dzięki wynalazkowi Pana Gatlinga, jako bardzo skuteczna broń napędowa, przykładem może być choćby M134 Minigun. Pierwszym, praktycznie nadajacym się do produkcji rewolwerem bębenkowym była konstrukcja Colliera z 1818 roku. Niestety, z uwagi na jeszcze skałkowy system zapłonu, nigdy nie zyskała popularności. Po upowszechnieniu kapiszonów, rewolwery w układzie Colliera, czyli z bębnem przed spustem, były produkowane w Europie aż do lat 70-tych XIX wieku. To były dobre konstrukcje, w których wykorzystywano ciekawe rozwiązania techniczne, bardzo często już gazoszczelne. Warto tu przypomnieć, że ideę gazoszczelności obecnie zarzucono pomimo opracowania skutecznych rozwiązań, na rzecz dużo prostszego rozwiązania polegającego na zwiększeniau ładunku miotającego, rekompensującego straty na szczelinie bęben-lufa.. Rewolwery w układzie Colliera miały niską sylwetkę, ale za to mocno wydłużoną. Szkoda, że żadna firma obecnie nie produkuje replik, choć można taką zamówić indywidualnie u rusznikarza, ponieważ w muzeach nie brakuje oryginałów do odwzorowania. Dość często są określane jako rewolwery przejściowe, pomimo że były to konstrukcje dojrzałe, idące niejako równolegle do konstrukcji w układzie Colta. Dzięki większej zwartości, oraz ogromnej produkcji i towarzyszącej jej promocji amerykańskich fabryk (i ich europejskich oddziałów) konstrukcja Colta przetrwała próbę czasu i jest powszechnie przyjęta do dzisiaj, a rewolwer w układzie Colliera popadł w zapomnienie. Wielką zasługą Samuela Colta było stworzenie rewolweru nadającego sie do szybkiej produkcji seryjnej. Odszedł on od typowej, niskiej konstrukcji pistoletu i umieścił bęben nad spustem, rozbudowując rewolwer do góry i przydając całości bardziej zwarty wygląd. Doskonale też wypromował swój rewolwer, powodując że pomimo wysokiej ceny, sprzedawał się całkiem nieźle, uzyskał też zamówienia rządowe. Zadbał również o ochronę patentową, jednocześnie otwierając filie swoich zakładów – jak choćby tę słynną londyńską. Opierając sie na jego pomyśle, inni wytwórcy jak Remington czy później S&W kolejno wprowadzali na rynek coraz to nowe konstrukcje. Jednak do czasów wojny secesyjnej rewolwer, czy to krótki, czy karabin rewolwerowy, był bronią nowoczesną i przez to drogą. Dopiero wyprzedaż zapasów wojennych sprawiła, że rewolwery trafiły do powszechnego użycia. Dzisiaj prawie o nim zapomniano, ale swoje kilka minut w historii miał też karabin rewolwerowy. Pojawił sie równolegle z bronią krótką, także i u Colta jako wersja Pattersona. Nie zyskał popularności bo była to naprawdę kosztowna broń. Ciekawą konstrukcją był Colt Root, produkowany w licznych kalibrach, nawet jako wagomiarowa 20. Karabin ten miał jednak bardzo istotną wadę - wymuszał nieco niezwykłą pozycję strzelecką (drugą ręką można było podpierać karabin najdalej do kabłąka spustu), ponieważ każdy rozsądny strzelec wiedział, że w rewolwerze nie wolno trzymać ręki przed bębnem, szczególnie zaś w rewolwerze kapiszonowym gdzie zdarzają dodatkowe odpalenia komór. Szybko wycofany z armii amerykańskich, trafił na rynek cywilny, w tym także i do naszych powstańców styczniowych. Nieudane konstrukcje karabinów rewolwerowych połowy XIX wieku sprawiły, że nawet po wyeliminowaniu wad nigdy masowo nie powróciły do produkcji i tylko pojawiały sie od czasu do czasu jako dodatkowa oferta producenta, zresztą jest tak aż do chwili obecnej. Punktem przełomowym było wprowadzenie na rynek nowoczesnej amunicji elaborowanej prochem nitro. To pozwoliło konstruktorom odejść od pistoletów przeładowywanych ręcznie, które istniały cały czas w cieniu dominujących rewolwerów, i skonstruować udane pistolety automatyczne. Praktycznie jeszcze do okresu międzywojennego pistolety miały sporo wad, które uzasadniały istnienie rewolwerów jako broni służbowej, ale w miarę poprawiania konstrukcji pistoletów oraz jakości produkowanej amunicji stawało sie jasne, że rewolwer w tej rywalizacji ulegnie. Oczywiście miał jeszcze długo sporo atutów, jak choćby możliwość stosowania mocnej amunicji magnum, ale do dzisiaj pozostało z nich juz bardzo niewiele. Tym niemniej w opinii osób zajmujących sie profesjonalnie ochroną osób, jest nadal dobrą bronią zapasową, łatwą do użycia w sytuacjach stresujących, a wymagających szybkiego działania osób niewprawnych we władaniu bronią. Na rynku cywilnym pozycja rewolwerów dodatkowo jest wspierana sentymentem i piękną sylwetką tej broni, w końcu często traktowanej jako męska biżuteria. Mocne strony rewolweru to nadal prostota użycia w sytuacji ekstremalnej (dla kobiety do torebki, najlepiej bezkurkowy), możliwość stosowania różnorakiej amunicji, od bardzo słabej do najmocniejszej w danym kalibrze, i to w jednym bębnie, łatwość użycia amunicji obezwładniającej bez obawy o zacięcie broni, i prostota postępowania po niewypale. Mała pojemność bębna, oraz kłopotliwe przeładowanie (nawet szybkoładowacz wymaga opanowania jego użycia), sprawiają że do typowych zastosowań broni krótkiej (obrona, ochrona) zdecydowanie lepsze są pistolety. Można by więc powiedzieć, że rewolwery zostały zepchnięte do niewielkiej niszy w rynku cywilnym obejmującej użytkowników którym wady rewolwerów po prostu nie przeszkadzają, a lubiących ten rodzaj broni. Można by... gdyby nie wiatrówki. Właśnie w tej broni rewolwery odrodziły się i są bardzo powszechne. Zarówno w wiatrówkach krótkich jak i karabinkach. Praktycznie większość wiatrówek wielostrzałowych to rewolwery. Jeżeli tylko mają bębenek, są rewolwerami, nawet gdy ich kształty zewnętrzne sugerują pistolet, karabin z zamkiem obrotowo-ślizgowym, czy lever-action. Wyjątkiem są na ogół wiatrówki na BB'sy oraz Carrery. Nawet Skif-Anics jest rewolwerem, ponieważ w jego magazynku obracają się komory na śrut. Zresztą tego typu konstrukcja powstała już w broni palnej, nie odniosła jednak sukcesu. Dzięki wiatrówkom rewolwery masowo wróciły do użytku, i choć straciły na funkcjonalności jako broń bojowa, to zarówno w postaci broni palnej jak i pneumatycznej doskonale służą swoim właścicielom w sporcie czy rekreacji. Tak więc napełniając pracowicie komory bębenka śrutem, pomyślmy chwilę nad tym, że oto mamy doczynienia z jednym z najwcześniejszych pomysłów na zapewnienie wielostrzałowości, a pomysł ten ciągle się sprawdza i nadal jest wykorzystywany z powodzeniem w nowym zastosowaniu. Dokonał się kolejny obrót w historii rewolwerów, bo w pewnym sensie, FX jak by nie było jest odległym potomkiem Colta Roota. http://www.ferajna.airguns.pl/node/7
  4. Andreas napisał Niemcy też walczyli o ideały. O jakie ideały walczyli to każdy wie. O 1000 letnią Rzesze z pracującymimi na nią podludżmi. Takim niższym gatunkiem miał być mój dziadek , babka, ojciec. Właśnie tym nie należy się nawet maleńki płomyk pamięci. Należy się Mullerowi, któremu Rzesza dała karabin i kazałą zabijać . Pomimo że było to wbrew jego woli. Wystarczy zapalić znicz na grobie " soldaten deustchland " i pomyśleć, zapalam go normalnemu żołnierzowi niemieckiemu ale nie bandycie. To samo tyczy się rosjan i innych nacji. Tylko nie da się wyłuskać z grobów tych dobrych i tych złych. Pamięć należy się ludziom, nie zbrodniarzom.
  5. Andreas napisał Taa... a sołdaty by na piechotę boso ze swoimi wintowkami na sznurkach do Berlina na pewno doszły. Adreasie historia lubi się powtarzać. Można nazywać armie rosyjską jak się tylko chce. Przykładowo to czym dysponowała armia sowiecka w 1939 r a czym niemiecka. Tylko jeszcze nikt nie podbił rosji i nie pokonał. Nawet Napoleonowi to się nie udało.
  6. Andreas napisał Rzesza nie miała szans wygrać wojny z USA Z rosją sowiecką też nie miała . Ciekawe co by było jak by USA do wojny nie przystąpiło, a na to się zanosiło. I co by było jak by AH nie napadł na rosje. Nie było by usera Andreasa.
  7. Andreas napisał Wolałbym być pachołkiem u bauera, niż dziękować draniom z NKWD. Nic nie stoi na przeszkodzie byś pachołkiem baura nie był obecnie. Nawet tak się składa że obecnie, jest o wiele łatwiej nim zostać. Dziękować NKWD , nie ma za co. Za to zwykłemu czerwonoarmiejcowi jest za co. Bo dzięki niemu znam język polski i licze do ....................... ( i to w kilku językach ). To że po 1945 roku mieliśmy zalew czerwonych i ich dominacje przez półwieku, zawdzieczajmy naszym sojusznikom z zachodu. Myśmy gineli za ich wpływy, a oni mieli nas daleko w d..................... Tak jak np w 1939 roku.
  8. Kkelvin2006 napisał Naprawdę nie widzisz różnicy między polskimi czy alianckimi żołnierzami w południowych Włoszech a nazistami i komunistami oprawcami w okupowanej Polsce? Anders to to samo dla ciebie co Himmler czy Sierow. Ludzie zachodnich demokracji wcieleni do wojska także chceli spokojnego życia ale jakoś nie wyobrażam ich sobie mordujących tysiącami obywateli pokonanego państwa. Dla mordowanych Żydów i Polaków naprawdę nie miało znaczenia czy ich oprawca był nazistowskim czy komunistycznym fanatykiem. Dla mnie także i nie będe go honorował świeczką. Jest godny potępienia. Widze różnice i to zasadniczą. Nikt nie mówi o ludziach którzy dla własnej idei doprowadzili do śmierci miliony osób. Nikt nie mówi o ich poplecznikach. Ja mówi o zwykłych ludziach w mundurach , którym nie dano wyboru. Czy Hitler i Stalin nie mordowali swoich obywateli? Czy nie zapalił byś świeczki na zamordowanych niemieckich oficerach, zamachowcach z " Wilczego Szańca "? Tylko nie da się z wspólnej mogiły wyłuskać oprawcy i zwykłego żołnierza. Rozsądek podpowiada że jednak powinniśmy zapalić ten symboliczny znicz na feldweblu czy loitnacie ( ros ). I to nie ważne że kiedyś stali naprzeciwko nam. Bo większość gdyby mogła nie strzelała by do Kowalskiego. A Kowalski do nich.
  9. Zapal znicz na grobach uczestników II wojny światowej To tytuł tego tematu. Nie widze w tylule - zapal znicz na żołnierzach biorących udział w II WŚ. Uczestnicy to wszyscy polegli, zamordowani, zmarli śmiercią naturalną. Czy żołnierze , nie byli ofiaramy tej wojny? Wszyscy to wszyscy.
  10. Kkelvin2006 napisał Mamy demokracje i możesz palic lampki na mogilach stalinowcow i nazistow. Ja uważam to za haniebne. Rosjanie i Niemcy napadli na Polskę w 1939 roku rozpętując najkrwawszy konflikt w dziejach ludzkości. Wszyscy ci zwyczajni mordercy tłumaczyli sie po wojnie, że mieli rozkazy i trzeba było je wykonać. Nie mam zamiaru wzruszać się, że niemiecki bandyta zastrzelił w Nowym Sączu bandytę rosyjskiego, obaj przyjechali tam na zgubę Polski. Wiesz kolego co jest najgorsze w człowieku, to jest fanatyzm. Najlepsze to rozsądek. Czy sądzisz że wszyscy niemcy byli faszystami. Nie wszyscy chcieli iśc na wojne i zdobywać nowe przestrzenie dla fuhrera.Większość chciała spokoju i normalnego życia w spokoju. Mieli wyjście , mieli dwa - zginąć od własnej kulki lub zginąć na wojnie. Czyli wybór żaden. To samo tyczy się rosjan. Analogia identyczna. Sądzisz że chłop z za Uralu to zatwardziały Komunista, czy ukrainiec na siłe wcielony do armi czerwonej. Czy Litwin skoszarowany, czy też inne narodowości byłego ZSSR. Czy my polacy pod zajmując południową Italie, dla włochów nie byliśmy wrogiem? Kolego Kkelvin to władza wojuje, oczywiście ta zła. A szary obywatel dostaje karabin i walczy za idee wodzów jego kraju. Walczy i ginie z dala od domu rodziny i dzieci. Czasami jego krewni nawet nie wiedzą gdzie jego kości spoczywają. To że czyjś grób ma czerwoną gwiazde, czy czarny krzyż, nie znaczy że spoczywa tam ideologiczny fanatyk. Pozdrawiam
  11. Kkelvin2006 napisał Haniebnym wydaje mi sie palenie swieczek niemieckim i rosyjskim oprawcom, ktorzy pozabijali sie w Polsce w latach 1939-1945. Tak jak powiedzialem wspomnienie nalezy sie raczej ich ofiarom, a nie katom tych ofiar. O ile wiem pomniki hitlerowcow rozebrano po 1945. Dziwi mnie ze pomniki stalinowcow stoja po 1989. Znicza nie zapala się dla idei, czy to stalinowskiej czy nazistowskiej. Znicz zapala się dla pamięci ludzi którzy byli. Ani przecietny Schmit ani Kowalow nie walczyli dla idei. Walczyli bo taki dostali rozkaz. I wyjścia nie mieli majmniejszego. Czasami nie posiadali nawet szczątkowej wiedzy co to jest nazizm czy komunizm. Nikt nikogo nie zmusza do niczego. Można sytuacje odwrócić, dla ukrainców byliśmy okupantem , a jednak znicze zapalają na mogiłach.
  12. Meteoryt tunguski

    A może meteoryt Tunguski to meteoryt lodowy. Walnął narobił spustoszenia i ślad po nim nie pozostał. To by było realne. Masa + prędkość = wielkie BUM. Musiało to być ogromne skoro , przedarło się przez atmosfere ziemską.
  13. Ciekawy napisał Atrixie - to mjr. J. Pelc miał na stanie jako broń służbową parabellum ? O tym nie wiedziałem ... Mieć mógł. Zgodnie z rozporządzeniem , oficerowie mogli nabywać cbroń krótką o kalibrze nie mniejszym od 7,65. Co do szelek to znalazłem coś takiego. Spodnie wojskowe szeregowego wz 1919 były przystosowane do paska do spodni jak i do szelek. Szelki mocowano do guzików przy spodniach . http://docs.google.com/viewer?a=v&q=ca...1qlzVARJMCDr-8w
  14. Jerzy Pelc - Piastowski w swojej książce Piechurzy Apokalipsy zamieścił relacje kpr Bolesława Jęndrzejczyka. Czytając ta relacje dowiadujemy się że mjr Józef pelc był widziany przez kaprala pod koniec bitwy, w okresie popołudniowym. Bolesław Jędrzejczyk nie twierdzi na 100% że mjr Józef pelc zginął od seri z karabinu maszynowego. Przypuszcza tylko, że tak mogło się stać. Jest dość tajemnicze że Jan Zuba w zeznaniu przed KBZH w Kielcach, ani słowem nie mówi że pogrzebał zwłoki mjr Pelca. Mówi tylko że pogrzebał majora i chorążego. http://fotoo.pl/zdjecia/files/2010-05/9ed7bf3a.jpg
  15. Cytat z zeznania Jana Zuby przed KBZH w Polsce z roku 1969 " W oddzielnych grobach pochowaliśmy polskiego majora i chorążego. " " Ekschumacje widziałem i stwierdzam że przeprowadzona była bardzo niestarannie i większość szczątkó poległych żołnierzy pozostała dotychczas w starych mogiłach. Majora i chorążego z ich grobów nie ruszali" Czyli mogiły przy szosie Lipsko - Ciepielów , pozostały nie ekschumowane. J. Zuba zeznaje że pochowano majora i chorążego. Czyli majora Józefa Cesarza i chorążego X. A mamy groby dwóch majorów Cesarza I Pelca . Po grobie chorążego X, ślad zaginął. Proponuje sobie przypomnieć wątek jak J.P-P naprowadza Zube na nazwisko swego ojca. Jakim to cudem chorąży awansował na majora? i zmienił nazwisko z X
  16. Takich "świadków" jak z linku jest w okolicy wielu. Ich informacje nie przedstawiają wiekszej wartości.
  17. W dzienniku lekarza 15 IR, mamy zapis że pułk od pory obiadowej toczy zacięty bój z polski pułkiem wzmocnionym. Co oznaczał ten zapis. Niemcy walczyli nie tylko z grupą mjr J. Pelca ale też z jednostkami WBP-M. Między innymi ze szwadronem rtm L. Podreza i zwiadem TKS kpt Antoniego Czechowicza. TKS-y włączyły się do walk w okolicy Dąbrowy około godziny 14-15. Takie informacje podaje W. Zalewski w Warszawskiej Brygadzie Pancerno- Motorowej, powołując się na raport mjr Hudzickiego. W wielu publikacjach podaje się że kpt A. Czechowicz zginął 10 września w okolicy Lipska. Nie jest to prawdą , został cieżko ranny. Zmarł w Angli w 1970r.
  18. Niemieckie mapy Polski

    Proponuje zapodać na forum jej skany. Czyli całej mapy.
  19. Prezydent - TAK,Premier - TAK, Sejm - TAK, Senat - Nie Senat jest zbędnym ciałem w państwie,jeżeli jako ciało ustawodawcze mamy sejm. Dodatkowo jest to zbędne obciążenie budżetu państwa.
  20. Secesjonista napisał Zrozumiałem cel atrixie . Ciesze sie.
  21. Secesjonista napisał I to wychodzi z porównania zdjęć z tak różnych okresów? Fakt faktem że sporotych postów jest do przeczytania. Ale jednak proponuje kol. Secesjonista ich dokładnie przeczytać, wtedy zrozumiesz o co chodzi z tym porównywaniem. Na częste pytania gdzie spoczywaja żołnierze z pod Dąbrowy odpowiadam - las Dąbrowa, Ciepielów, Solec, Chotcza , Lipsko. Zmarli w Daniszowie w lazarecie moga byc pochowani w Aleksandrowie lub Lipsku. Dane na podstawie relacji świadków. I na koniec fotografie z lasu Dąbrowa - Struga. Kopiowanie zdjęć tylko i wyłącznie do celów niekomercyjnych.
  22. Tomasz N napisał To niewątpliwie ładnie wygląda na zdjęciach, ale ma znikomą moc dowodową. Tomaszu N te zdjęcia przeze mnie robione nie maja charakteru dowodowego. A charakter porównawczy. Bardzo bliska odległośc rozbicia szwadronu rtm Podreza od lasu Dąbrowa - Struga i miejsca walk, daje obraz ze jednak wracał on z lasu. I pokrywa się ono z relacją por Hudzickiego. Jak równierz z relacją świadków. Co sie tyczy porównania zdjęć archiwalnych zrobionych w lesie, to metoda jest następująca - mapy drzewostanu, mapy Wig, opinia o wieku drzew, relacje świadków, analiza fotografi. Secesjonista napisał To powiedz jak wspólczesne zdjęcia, terenu przez lata zmienianego staną się kluczem? Kluczem są archiwalne zdjęcia. Terażniejsze porównaniem zdjęć i miejsc. Składając to wszystko do kupy, mamy wynik co widział autor " unsere". I wychodzi że widział ostrzelanie grupy prowadzonych jeńców w kierunku Lipska. Mamy też dowód że jeńców z Anusina zaprowadzono w głąb lasu. W opisie lekarza 29 IR mamy zapis że wśród jeńców jest lekarz sztabowy - a był nim mjr J. Cesarz. Cesarz poniósł śmierć w wyniku ostrzelania kolumny jeńców. Zagadka jest tylko liczba 300, jaka podał autor listu monachijskiego.
  23. Na tym zakręcie we wsi Drezno został rozbity szwadron rozpoznawczy rtm. Leona Podreza, powracający do Lipska.Z zakrętu widoczny jest las Dąbrowa - Struga ( las w tle ).
  24. Wieś Dąbrowa. Po lewej stronie drogi gdzie obecnie rośnie kasztanowiec, stał dom drewniany. Z którego polscy żołnierze ostrzeliwali nacierających żołnierzy niemieckich. Zgineli na strychu tego domu, podczas walki. Mieszkańcy opowiadaja że to właśnie z tego domu strzelał ranny w ręke ( tzw bezręki )żołnierz z RKM-u.
  25. Secesjonista napisał Zdjęcia bardzo ciekawe kolego atrixie, ale co tu porównywać? To ustalenie miejsc gdzie zrobiono zdjecia 70 lat temu. Zdjecia to klucz do zagadki - " mordu pod Ciepielowem"
×

Powiadomienie o plikach cookie

Przed wyrażeniem zgody na Warunki użytkowania forum koniecznie zapoznaj się z naszą Polityka prywatności. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.