Jump to content
  • Announcements

    • Jarpen Zigrin

      Zostań naszym fanem. Obserwuj nas w social mediach : )   12/11/2016

      Daj się poznać jako nasz fan oraz miej łatwy i szybki dostęp do najnowszych informacji poprzez swój ulubiony portal społecznościowy.    Obecnie można nas znaleźć m.in tutaj:   Facebook: http://www.facebook.com/pages/Historiaorgp...19230928?ref=ts Twitter: http://twitter.com/historia_org_pl Instagram: https://www.instagram.com/historia.org.pl/
    • Jarpen Zigrin

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum   12/12/2016

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum. Krótki przewodnik o tym, jak poprawnie pisać i cytować posty: http://forum.historia.org.pl/topic/14455-przewodnik-uzytkownika-jak-pisac-na-forum/
Sign in to follow this  
bavarsky

Wypadek pod Kottbus, 17 lipca 1814 r.

Recommended Posts

bavarsky   

Wracające do ziem ojczystych jednostki Polskie zgrupowano organizacyjnie w korpusie pod dowództwem jenerała Wincentego hr. Krasińskiego, w składzie:

1. pułk szwoleżerów gwardyi,

3. pułk eklererów,

7. pułk ułanów,

1. pułk ułanów,

2. pułk ułanów,

Pułk krakusów,

Pułk piechoty nadwiślańskiej,

Zakład piechoty,

Kompania weteranów,

Żandarmi,

Artyleria piesza i konna,

Kompania saperów,

Po podpisaniu 30 maja pokoju paryskiego i uregulowaniu należności od rządu francuskiego, korpus powyższy pod wodzą wspomnianego już hr. Krasińskiego, otrzymał rozkaz opuszczenia Paryża.

Wracające wojsko, maszerowało bardzo poprawnie, a ludność tubylcza mijanych miejscowości, to Francuskich już to później Niemieckich najczęściej entuzjastycznie witała Polaków, bądź po neutralnemu ich mijała.

Aż do incydentu, który wydarzył się 17 lipca w małym Saksońskim miasteczku Kottbus,

gdzie toż Jenerał hr. Krasiński zatrzymał się owego dnia ze swymi wojskami, zajmując ze sztabem oraz kompanią woltyżerów (około 60 chłopa) dom we tym mieście, a pozostałym jednostkom nakazując rozlokowanie we okolicznych wsiach.

Mimo bardzo pokojowego nastawienia Polskich wojskowych, miejscowa ludność podjudzana do niecnych czynów przez żołnierzy Landwery pruskiej pod dowództwem Ślązaka majora Błędowskiego, haniebnie się zachowywała.

Prusacy widząc szczupłą liczbę Polaków w mieście zaczęli szukać zaczepki, a w końcu napadać na pojedynczych żołnierzy.

Jenerał hr. Krasiński chcąc uspokoić rozochocony tłum, wyszedł przed nich i począł im słabym niemieckim uzmysławiać że źle czynią.

Wtem tłum ruszył na jenerała, a jakiś idiota podoficer pruski rąbnął go pałaszem w głowę, raniąc ją paskudnie. Zabito jednego żołnierza z osobistej warty jenerała, a kilkunastu raniono.

Lecz wiarusy Krasińskiego nie dały się nastraszyć dzikim Prusakom i zatrąbiono na alarm, aby po kilku chwilach cały oto korpus polski z okolicznych wiosek na nogi poderwać i pod miasto sprowadzić.

Nagle cwani mieszkańcy wyczuwają że Pruska landwera raczej stracona jest przed takim wojskiem, i proszą o litość u wodza Polskiego.

Jenerał hr. Krasiński po opatrzeniu rany, przemawia do żołnierza Polskiego by ten nie czynił nic złego, a landwerze nakazuje wyjście z miasta, co też major Błędowski zrazu uskutecznia ;)

Raport jenerała hr. Krasińskiego na temat incydentu z Kottbus (Cottbus) , zdany w. ks. Konstantemu dnia 3 sierpnia 1814 r. o godz. 10 wiecz.

„Ponieważ pułk pruski (Schlesische Landwehr), znajdujący się pod dowództwem Pana Majora Błędowskiego, miał przybyć do Cottbus d. 3 sierpnia zrana, a odejść o 10. wiecz., nie rozkwaterowano tu korpusu polskiego za wyjątkiem sztabu głównego i kompanii woltyżerów w sile 60 ludzi, która pełni służbę przy mnie. Oficerowie sztabu głównego rozkwaterowali się po mieście, wszyscy zaś żołnierze na ulicy. Były dwie warty, grangarda na placu, złożona z 12 ludzi pod dowództwem sierżanta, i majora z 8 ludzi.

Pan Major Błędowski, dowódca Landwery, postawił bardzo mocne straże przy czterech bramach z rozkazem, by nikogo ani wpuszczać, ani wypuszczać; 150 Prusaków postawiono na placu; oficerowie i żołnierze pruscy ubiegali się w znieważaniu 20 żołnierzy polskich, składających wartę miejską.

Polegając na honorze i lojalności, która cechowała zawsze oficerów pruskich, przekonany byłem, że postępki te były dziełem jakiej szalonej młodej głowy i wysłałem ks. Radziwiłła, mojego adjutanta, do warty na placu dla oddania jej rozkazu, by nie zwracała uwagi na to, co się dzieje, a nawet, by ściągnęła szyldwacha do kordegardy. – Mój szef sztabu był wysłany do Majora Błędowskiego, aby go prosić o położenie tamy temu nieporządkowi. Przechodząc przez plac, był napadnięty i raniony pchnięciem bagneta, równi jak ks. Radziwiłł. Ordynansy moi i gen. Kurnatowskiego, którzy przechodzili spokojnie przez ulicę, ulegli temuż losowi. Nakoniec, jakby wskutek czarów, kilkuset ludzi z bagnetami nasadzonymi na bron, prowadzeni przez swych oficerów, napadli na kordegardę i mój dom. Nie mając dostatecznej siły i nie życząc sobie użyć jej, kazałem otworzyć drzwi mojego domu i stanąłem na progu, lecz nawet bez szpady, aby do nich przemówić.

Z początku zdawało się, że się zatrzymali; nagle, w chwilii, gdy im mówiłem: >>Moje dzieci, co robicie? Powróćcie do swych kwater! Król wasz nie będzie z tego zadowolony! Jesteśmy waszymi sprzymierzeńcami i przyjaciółmi!<<, jakiś podoficer uderzył mię pałaszem w głowę, przecinając czaszkę. Gospodarz mojego domu, w chwili gdy mię straż zasłoniła, zdołał mię ukryć. Straż moja, złożona z 8 ludzi, została zabita lub poraniona. Rzeczy moich adjutantów, które były na parterze, zostały zrabowane. Panowie oficerowie pruscy, wiodąc za sobą żołnierzy, przeglądali domy, w których kwaterowali oficerowie mojego sztabu głównego, wyciągali ich z izb, maltretowali, grabiąc ich rzeczy.

W tym to czasie Pan Major Błędowski stawił się u mnie, ubolewając nad niekarnością swojego wojska. Prosiłem go, by chciał wyjść z miasta, dając mu słowo honoru, że czynię to dlatego, aby wojsko moje, rozłożone bardzo blisko miasta, nie mogło dowiedzieć się, co się stało, i nie zapragnęło zemsty. Major wymówił się od tego. Wiedząc, że siłą nic nie wskóram, już byłem gotów sam się poświęcić dla utrzymania spokoju.

Nie mając oficera do wysłania, zwróciłem się do kap. Medema, komendanta Żandarmeryi pruskiej, który sam jeden tylko spełnił swą powinność, i poprosiłem go o Żandarmów, przez których dałem rozkaz wszystkim pułkom, by nie ruszały się z miejsca pod żadnym pozorem i pod odpowiedzialnością dowódców. Major Błędowski był tak nieuważny, że kazał rozdać ładunki swojemu wojsku. Pomijam wszystkie obelgi i przechwałki, któremi pragnęli mię znieważyć, jak naprz. umieszczając muzykę nocą pod mojemi oknami, lub wybijając szyby kamieniami. – Nic nie zdołało zwrócić mię z drogi, którą sobie nakreśliłem.

Mam nadzieję, że Wasza Ces. Ks. Mość weźmie do serca tę zniewagę i otrzyma od dworu Berlińskiego zupełne zadośćuczynienie.

Przyjemnie jest mi módz dać słowo honoru Waszej Ces. Ks. Mości, że żadne Polak nie jest ani trochę winien, i że jestem przekonany, iż cała rzecz była naprzód obmyślona/

P.S. Oficerowie polscy, pochwyceni w swych kwaterach, byli wyprowadzeni przed wojsko pruskie. Jeden ułan polski był cięty szablą przez oficera wyższego pruskiego, a następnie na jego rozkaz przez podwładnego.”

Raport za B. Gembarzewski „Wojsko Polskie Królestwo Polskie 1815-1830”, s. 7

Share this post


Link to post
Share on other sites
bavarsky   

O tym incydencie, znalazłem jeszcze we wspomnieniach [wówczas kapitana 12 pułku piechoty] Antoniego Białkowskiego, Pamiętniki starego żołnierza, Warszawa 1903.

Jego adnotacja wydaje się rozwiązywać problem, dlaczego doszło do owej burdy.

A było to tak... „[...]Tam, z powodu że w mieście stał już załogą batalion landwery pruskiej, nie mógł pomieścić na kwaterach swych żołnierzy [Polskich żołnierzy, a adnotacja tyczy się jenerała Wincentego Krasińskiego –bavarsky]; w końcu ulokował tylko główną kwaterę i dla porządku tylko rozkazał, aby warta polska, złożona z piechoty, zajęła odwach. Reszta wojska została rozkwaterowana w przyległych wioskach. Wielu żołnierzy polskich przybyło wnet ze wsi do owego miasteczka. Między tymi znajdował się weteran polski, który szedł ulicą, a za nim piesek jego. Spotkało go paru landwerzystów, jeden z nich odezwał się do swych kolegów z ironią: „Patrzcie, oto idzie Polak, a za nim Napoleon”. Weteran, usłyszawszy to, zatrzymał się i odpowiedział: „Nie, nie poznałeś, bracie, to nie Napoleon, to Fryderyk” [;) –bavarsky]. Ta odpowiedź oburzyła landwerzystów i rzucili się na weterana, któremu przybiegli na pomoc żołnierze przybyli do miasta, a stąd powstała bójka. [...]"

Share this post


Link to post
Share on other sites
harry   
O tym incydencie, znalazłem jeszcze we wspomnieniach [wówczas kapitana 12 pułku piechoty] Antoniego Białkowskiego, Pamiętniki starego żołnierza, Warszawa 1903.

Jego adnotacja wydaje się rozwiązywać problem, dlaczego doszło do owej burdy.

Z Białkowskim jest ten problem, że trochę widział, więcej usłyszał a resztę wymyślił. Opowieść o weteranie, psie, Napoleonie i Fryderyku trzeba najprawdopodobniej zaliczyć do tej ostatniej kategorii, a w najlepszym przypadku do zasłyszanej z drugiej ręki. Sam Białkowski nie mówił ani po niemiecku ani po francusku, więc tej wymiany zdań nie mógł usłyszeć. Trudno też sobie wyobrazić, że od takiej uwagi zaczęła się ta awantura. Podobnie też zastrzeżenia Wicusia, że żaden z Polaków nie był nic winnym budzą wątpliwości.

Niechęci Landwerzystów do Polaków w służbie Napoleona nie ma się czego dziwić, Prusacy po sześciu latach zrzucali dość dotkliwą okupację.

Share this post


Link to post
Share on other sites
ak_2107   
Aż do incydentu, który wydarzył się 17 lipca w małym Saksońskim miasteczku Kottbus,

Mala uwaga.

Cottbus lezalo od 1422 roku w enklawie brandenburskiej/pruskiej na terenie (od 1623) Saksonii.

W bodajze 1807 roku te enklawe (razem z Peitz), wlaczono do Saksonii. Tamtejsza ludnosc byla -

oglednie mowiac - dosc nieciekawie traktowana przez Franzuzow i sprzymierzone z nimi kontygenty

z poludniowych Niemiec (i nie tylko) do momentu kleski Napoleona.

W pozostalej czesci Saksonii te relacje miedzy wycofywanymi do Polski jednostkami nie byly

tak napiete ( Kronika pobliskiego Gubina).

Share this post


Link to post
Share on other sites
harry   
Aż do incydentu, który wydarzył się 17 lipca w małym Saksońskim miasteczku Kottbus,
„Ponieważ pułk pruski (Schlesische Landwehr), znajdujący się pod dowództwem Pana Majora Błędowskiego, miał przybyć do Cottbus d. 3 sierpnia zrana, a odejść o 10. wiecz

I jeszcze jedno pytanie: skąd się wzięła data 17 lipca, skoro Krasiński pisze o 3 sierpnia ?

W bodajze 1807 roku te enklawe (razem z Peitz), wlaczono do Saksonii.

Dlatego pewnie uniknęła losu pozostałej części Prus, była traktowana podobnie jak ziemie włączone do Księstwa Warszawskiego, chociaż w kronice na stronach miasta narzekają, że do 1815 musieli dać kwatery i wyżywienie ponad 350 000 ludzi (zapewne chodzi o racje i porcje). W 1818 roku, na mocy Traktatu Wiedeńskiego, Cottbus ponownie włączono do Brandenburgii.

Poszukałem sobie o tej Landwerze, to był 2 śląski regiment piechoty landwery (2 schlesischen Landwehr-infanterieregiment) pod dowództwem majora Blandowskiego (herbu Wieniawa !), górnośląska inspekcja piechoty. Cofam to co pisałem o Białkowskim, oni się mogli zwyczajnie po polsku zwyzywać !

Share this post


Link to post
Share on other sites
bavarsky   

Nie posiadam obecnie przy sobie Gembarzewskiego, jako że jestem poza miejscem mojego zamieszkania i jest to wielce frapujące pytanie zadane z twojej strony Harry. Owa data 17 lipca wzięła się właśnie z owego studium Gembarzewskiego. Na chwilę obecną nie jestem w stanie Udzielić odpowiedzi na owe pytanie. A nie chcę szafować słowem błąd u Krasińskiego czy Gembarzewskiego... a jako który to ja najpewniej w tym miejscu popełniłem.

Share this post


Link to post
Share on other sites
ak_2107   
Cofam to co pisałem o Białkowskim, oni się mogli zwyczajnie po polsku zwyzywać !

Albo po serbsko - luzycku. Jeszcze w roku 1900 w spisie powszechnym na terenie Rzeszy 55 % mieszkancow

powiatu Cottbus podalo serbsko - luzycki jako jezyk macierzysty. Choc w granicach samego miasta

dominowal niemiecki, to wiekszosc mieszkancow byla zapewne "dwujezyczna".

Share this post


Link to post
Share on other sites
harry   

Przypomniałem sobie Białkowskiego: nawet nie sugeruje że widział te wypadki, tylko opisuje je jako zasłyszane.

Dla porównania opis wydarzeń przez A. Ostrowskiego w książce: Żywot Tomasza Ostrowskiego, ministra Rzeczypospolitej później, prezesa senatu Xięstwa Warszawskiego i Królestwa Polskiego: obejmujący rys wypadków krajowych od 1765 roku do 1817 Lwów 1873.

Powadził onę jen. Wincenly Krasiński poleceniem od W. Ks. Konstantego naczelnego wtedy wodza, unikania wszędy etapów, gdzie by się tylko Polacy, z wojskami koalicyi zetknąć mogli: przewidywano bowiem: co się przypadkowo w Prusach, w Cottbus wydarzyło : Krasiński, zastawszy tam parę batalionów Landwery, aby uniknąć kłopotu utrzymywania pochopnych zawsze dłoni polskich, do mierzenia sic z zaodrzańskim ludem, zostawiwszy niewielką straż przy swej głównej kwaterze w mieście, resztę wiarusów na wsie porozsyłał: wtem jakiś Brandenbura na warcie stojący, insulowat naszego żołnierza z psem idącego : zaczepił zwierzę a zatem i pana jego : ztąd kłótnia ; porwanie się do oręża, allarm, szturm do kwatery dowódczy Polaków; zabicie dwóch naszych, a nawet ranienie samego Pana Wincentego, któremu przyznać należy okazanie w téj sprawie niemało i roztropności i zimnéj krwi : nasi wnet zbrojno na pomoc swoim zbiegli się : otoczyli pruskie bataliony : które do jednego wykłuć i wyjść z miasta dla wiecznéj pamiątki one spaliwszy, postanowili.

Jak widać historia ta musiał być znana i opowiadana, z czasem pewnie obrastała dodatkowymi szczegółami.

Kwestia daty: w sieci, w kronice miasta Cottbus, znalazłem wzmiankę, że: 3 sierpnia 800 polskich jeźdźców biło się (Haendel) z Prusakami. Potwierdza się więc 3 sierpnia. Jak będziesz miał okazję to zajrzyj do tego Gembarzewskiego.

Share this post


Link to post
Share on other sites
harry   
Albo po serbsko - luzycku. Jeszcze w roku 1900 w spisie powszechnym na terenie Rzeszy 55 % mieszkancow

powiatu Cottbus podalo serbsko - luzycki jako jezyk macierzysty. Choc w granicach samego miasta

dominowal niemiecki, to wiekszosc mieszkancow byla zapewne "dwujezyczna".

No tak, ale "dyskusja" odbywała się pomiędzy Polskimi weteranami, a Pruskimi landwerzystami, a nie mieszkańcami miasta. Ten 2 Śląski pułk landwery, teoretycznie w sierpniu 1814 już nie istniał, bo został w styczniu rozwiązany a resztki włączono do 17 - tego, ale przynajmniej część jego żołnierzy (2 bataliony) pochodziła z okolic Lublińca i Pszczyny. Można przypuszczać, że reszta była również z polskiego pogranicza. Tam sytuacja była podobna, bo większość chłopów ze wsi mówiła po polsku.

Share this post


Link to post
Share on other sites
bavarsky   
Jak będziesz miał okazję to zajrzyj do tego Gembarzewskiego.

Oczywiście, dziękuję za postawione wyżej fakty jak i za fatygę we własnych poszukiwaniach Harry.

Pozdrawiam

Edited by bavarsky

Share this post


Link to post
Share on other sites
harry   

Najpierw zacytuję klasyka, czyli samego siebie: ;)

Jak widać historia ta musiał być znana i opowiadana, z czasem pewnie obrastała dodatkowymi szczegółami.

A tak opisuje powrót szwoleżerów do Polski Brandys:

O ranie z Kottbus wiedziano przecież w całym kraju. Tłumy mieszkańców miast i wsi polskich, które witały w 1814 żołnierzy powracających z Francji, miały okazje podziwiać obandażowaną głowę generała jadącego na czele wojsk. Z ust do ust przechodziła wieść o brutalnej napaści Prusaków i o godnej postawie Krasińskiego. Zwiększyło to bardzo jego popularność i autorytet w społeczeństwie.

[ Brandys, A; Koniec świata szwoleżerów, Warszawa 1972; str. 29]

A tak w ogóle, zajrzał ktoś do tego Gembarzewskiego ?

Share this post


Link to post
Share on other sites
bavarsky   

Tak, ten fragment u Brandysa też znalazłem.

Co do Gembarzewskiego to na stronicy 6 [Wojsko Polskie, Królestwo Polskie 1815-130], tak prawi:

„Dnia 17 lipca korpus przybył do Kottbus, miasteczka w Saksonii, gdzie generał Krasiński, stanął ze sztabem i jedną kompanią woltyżerów…[…], Landwera Pruska pod dowództwem ślązaka Błędowskiego, znajdująca się w miasteczku oraz mieszkańcy, widząc szczupłą liczbę Polaków zaczęli szukać zaczepki…”

Natomiast dalej Gembarzewski wyraźnie zaznacza, że raport gen. Kraśińskiego zdany w. ks. Konstantemu został dnia 3 sierpnia 1814 roku o godz. 10 wieczór

Pozdrawiam klasyka! ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
harry   

Jednak sam cytujesz pierwsze zdanie raportu (za Gembarzewskim).

Ponieważ pułk pruski (Schlesische Landwehr), znajdujący się pod dowództwem Pana Majora Błędowskiego, miał przybyć do Cottbus d. 3 sierpnia zrana, a odejść o 10. wiecz

No to skąd, do czarta, wzięła się data 17 lipca ? Wie ktoś, którego dnia i miesiąca, szwoleżerowie dotarli do Warszawy ? Strasznie mnie to nurtuje.

Share this post


Link to post
Share on other sites
bavarsky   

Tak cytuję, ale bałem się że gdzieś przekręciłem literkę, więc wolałem dosłownie z książki spisać Dla Ciebie Harry ;)

A co do tego czarta nie mogę dojść od jakiegoś czasu ;)

Pozdr.

Edited by bavarsky

Share this post


Link to post
Share on other sites
harry   

Kolejna relacja, tym razem świadka, szwoleżera Mikułowskiego. [Załuski, J; Wspomnienia o pułku lekkokonym polskim Gwardyi Napoleona I. Kraków 1865; str. 348]

Wiesz zapewne o katastrofie w Kotbus, której świadkiem byłem, gdyż jako jeszcze cierpiący na ranę, wracałem w powozie jenerała Krasińskiego. Swawola i podłość brygady Pruskiej i jej dowódcy Szlązaka Blendowskiego, o mało nas nie pozbawiły kochanego naczelnika, który dał dowód wysokiego umiarkowania, wstrzymując zemstę całego korpusu, chcącego w pień wyciąć podłych napastników, za sromotne i tak ciężkie zranienie jenerała Krasińskiego cięciem pałasza w czoło, kiedy ten wyszedł do nich i w złamanej niemczyźnie, starał się ich uspokoić.

Nie wiele nowego wnosi do sprawy, poza tym że jednak "rozmawiano" w złamanej niemczyźnie.

Edited by harry

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.