Skocz do zawartości
  • Ogłoszenia

    • Jarpen Zigrin

      Zostań naszym fanem. Obserwuj nas w social mediach : )   12/11/2016

      Daj się poznać jako nasz fan oraz miej łatwy i szybki dostęp do najnowszych informacji poprzez swój ulubiony portal społecznościowy.    Obecnie można nas znaleźć m.in tutaj:   Facebook: http://www.facebook.com/pages/Historiaorgp...19230928?ref=ts Twitter: http://twitter.com/historia_org_pl Instagram: https://www.instagram.com/historia.org.pl/
    • Jarpen Zigrin

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum   12/12/2016

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum. Krótki przewodnik o tym, jak poprawnie pisać i cytować posty: http://forum.historia.org.pl/topic/14455-przewodnik-uzytkownika-jak-pisac-na-forum/
Albinos

Riksza, tramwaj no i wóz... czyli o środkach komunikacyjnych

Rekomendowane odpowiedzi

Albinos   

Okres okupacji wymuszał na ludności polskiej zmianę środków komunikacyjnych czy też wymyślanie nowych. Jak to wyglądało w mieście, a jak na wsi? Jakie środki zyskały sobie największą popularność? Jaką rolę pełniły w życiu społecznym?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Z opowieści rodziców o życiu na wsi w czasie okupacji wiem, że głównym środkiem transportu były własne nogi i rower, jeśli ktoś posiadał. Gospodarze posiadali konie, więc ich używali jak i przed wojną. To wszystko. O autobusach nic nie wiem, tam gdzie mieszkali nie było. Wygląda na to, że na wsiach niewiele się zmieniło w stosunku do okresu pokoju.

Pozdrawiam.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
dzionga   

A ja z opowieści babci i dziadka wiem, że używano wozów, koni, rowery to była rzadkość raczej, wielki luksus wręcz ;) No i bardzo często poruszona się o własnych siłach, nawet jeśli było daleko.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Albinos   
Wygląda na to, że na wsiach niewiele się zmieniło w stosunku do okresu pokoju.

W Warszawie wyglądało to zupełnie inaczej. Zniknęły taksówki (stan na 1 września '1939 wynosił 2399). Ponownie pojawiły się dopiero w styczniu 1941 (konkretnie jedna i to przeznaczona dla Niemców). W marcu '41 było ich osiem, w listopadzie 1943 zaledwie dwie więcej (sic!).

Podobnie niewielkie było znaczenie autobusów. Pierwsza linia okupacyjna ruszyły 3 października 1939, kiedy to w prasie ukazał się komunikat o tym. Pierwsza linia kursowała z placu Teatralnego na plac Zbawiciela. Autobusy kursowały co 20 minut (7 pojazdów). Na skrajnych przystankach tworzyły się spore kolejki. I tutaj mam mały problem. Otóż o dacie 3 października pisze profesor Szarota. Natomiast na stronie trasbus.com, opisującej historię komunikacji miejskiej w Warszawie, pierwsze autobusy okupacyjne znajdują się pod datą 18 października 1939. Pierwsza linia miała obsługiwać następującą trasę: PL. ZAWISZY – al. Jerozolimskie – AL. JEROZOLIMSKIE / NOWY ŚWIAT. Od 20 do 23 miały zacząć kursować kolejne na trasach: AL. ZIELENIECKA – [???] – DOBRA / TAMKA; WOLSKA / MŁYNARSKA – Wolska – Chłodna – pl. Mirowski – PL. ŻELAZNEJ BRAMY; PL. TEATRALNY – Moliera – Trębacka – Krakowskie Przedmieście – Królewska – Marszałkowska – PL. ZBAWICIELA. (Niektóre kursy: ... – Marszałkowska – pl. Zbawiciela – Marszałkowska – PL. UNII LUBELSKIEJ.). Linia obsługująca trasę Młynarska-plac Żelaznej Bramy została zawieszona 30 października '39, zaś pozostałe 16 listopada '39. I tutaj też jest ciekawa sprawa, bowiem profesor Szarota podaje, iż linie autobusowe, z powodu braku benzyny, zostały zlikwidowane zarządzeniem władz decyzją z dnia 3 listopada. Czyżby wiec działały jeszcze przez blisko dwa tygodnie?

Tak czy inaczej, autobusy wróciły do miasta 20 stycznia 1940. Pierwsza linia obejmowała trasę: AL.JEROZOLIMSKIE / NOWY ŚWIAT – al. Jerozolimskie – most i al. Poniatowskiego – RONDO WASZYNGTONA. Jednak już po trzech dniach została zlikwidowana. Kolejna (linia B) zaczęła kursować 21 marca '40 na trasie: PL. TRZECH KRZYŻY – Książęca – Ludna – Solec – al. 3 Maja – Wybrzeże Kościuszkowskie – Tamka – POWIŚLE (TAMKA / DOBRA). Jednak 12 maja '40 została zlikwidowana. Jednocześnie kursować zaczęła linia F na trasie: PL. ZBAWICIELA – Marszałkowska – pl. Unii Lubelskiej – Bagatela – Belwederska – NABIELAKA. Przeznaczona była tylko dla Niemców. Następna linia O zaczęła działać 3 września 1941 na trasie: DW. GŁÓWNY – Poznańska – Lwowska – pl. Politechniki – Nowowiejska – al. Niepodległości – Racławicka – Żwirki i Wigury – LOTNISKO OKĘCIE. (Niektóre: ... – Żwirki i Wigury – PALUCH.). Już 23 listopada '31 doszło do zmiany na trasie F. Stara trasa kończyła się na przystankach Belwederska-Nabielaka. W nowej zostało to zamienione na Belwederska – Chełmska – CZERNIAKOWSKA / CHEŁMSKA. Autobusy przetrwały do 1943, kiedy to zostały zlikwidowane. Dokładna data jest niestety nieznana. Do Warszawy wrócą dopiero 21 kwietnia 1945 roku.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
widiowy7   

A jak to było z zakazem prowadzenia przez Polaków pojazdów mechanicznych? Coś się obiło o uszy a człowiek nie pamięta co.

Poza tym ten słynny holtzgas, czyli napęd na węgiel drzewny, bodajże :cry:

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
W Warszawie wyglądało to zupełnie inaczej. Zniknęły taksówki (stan na 1 września '1939 wynosił 2399). Ponownie pojawiły się dopiero w styczniu 1941 (konkretnie jedna i to przeznaczona dla Niemców). W marcu '41 było ich osiem, w listopadzie 1943 zaledwie dwie więcej (sic!).

(...)

Linia obsługująca trasę Młynarska-plac Żelaznej Bramy została zawieszona 30 października '39, zaś pozostałe 16 listopada '39. I tutaj też jest ciekawa sprawa, bowiem profesor Szarota podaje, iż linie autobusowe, z powodu braku benzyny, zostały zlikwidowane zarządzeniem władz decyzją z dnia 3 listopada. Czyżby wiec działały jeszcze przez blisko dwa tygodnie?

Tak czy inaczej, autobusy wróciły do miasta 20 stycznia 1940.

(...)

Autobusy przetrwały do 1943, kiedy to zostały zlikwidowane. Dokładna data jest niestety nieznana. Do Warszawy wrócą dopiero 21 kwietnia 1945 roku.

Z tymi taksówkami to dziwna sprawa, ponieważ w raporcie L. Fischera za VIII-IX 1943 r. widnieje liczba 520 (w ruchu). ;)

Co do dat, czyli owego 3 i 16 listopada... decyzja była podjęta 3-go, zaś 16-ty to dzień kiedy to oficjalnie ogłoszono.

Z ciekawostek cenowych, z dniem 1 XI 1940 r. wprowadzono nowe taryfy na miejską komunikację:

jednorazowy bilet 25 gr

powrotny 30 gr

przesiadkowy 35 gr

miesięczny na wszystkie linie 75 zł

Kolejna podwyżka nastąpiła w maju 1942 r.:

Skasowano bilety powrotne i poranną taryfę ulgową (do 8.15 w dni powszednie)

jednorazowy 40 gr

przesiadkowy 50 gr

Kolejna podwyżka z 1 X 1943 r.:

bilety jednorazowe bez zmian

opłata za 10 przejazdów abonamentowych wzrosła z 2,5 do 3 zł

/W. Bartoszewski "1859 dni Warszawy"/

A jak to było z zakazem prowadzenia przez Polaków pojazdów mechanicznych? Coś się obiło o uszy a człowiek nie pamięta co.

Poza tym ten słynny holtzgas, czyli napęd na węgiel drzewny, bodajże :cry:

i

Pamiętasz może widiowy coś więcej na ten temat? Przyznam, że nie słyszałem o tym.

Raczej nastąpiło tu pewne nieporozumienie co do okoliczności związanych z reglamentacją w transporcie samochodowym.

Po zarządzonych rejestracjach:

ciężarówek z 6-10 XI 1939 r.

samochodów osobowych z 11-19 XI 1939 r.

motocykli z 16-17 XI 1939 r.

Nastąpiły rekwizycje, prawie całości samochodów osobowych, na początku 1941 r. zarekwirowano z kolei pojazdy wysokolitrażowe i inne, jak to eufemistycznie określono "nie służące ważnym ogólnym i gospodarczym celom", dzięki temu uzyskano 530 aut, w styczniu 1942 zmniejszono w powiatach dystryktu warszawskiego liczbę dopuszczonych samochodów o kolejne 10%.

Podobne akcje dotknęły koni i pojazdów konnych, których rekwizycje nastąpiły wiosną 1941 r. co drastycznie zmniejszyło ogólną liczbę dorożek w Warszawie.

Według zestawień niemieckich na terenie dystryktu warszawskiego na przełomie 1942 i 1943 roku poza transportem wojskowym było:

- samochodów osobowych, motocykli władz i instytucji państwowych - 862 szt.

- samochodów osobowych i motocykli do celów gospodarczych - 727 szt.

- pojazdów mechanicznych użytku publicznego (w tym ciągniki) - 2 067 szt.

Co do tego domniemanego zakazu...

oczywiście nic takiego nie miało miejsca (z przyczyn choćby praktycznych), natomiast Polacy by zakupić samochód (używany) musieli się ubiegać o zezwolenie, specjalne zezwolenie trzeba też było posiadać by móc korzystać z samochodów do celów gospodarczych.

Tak więc nie tyle zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych, a reglamentacja posiadania aut.

Można dodać, że w szeregach Związku Przedsiębiorców Transportowych (obowiązkowego) w marcu 1941 r. było 1454 członków, by w kwietniu zrzeszać przeszło 2 tys.

Edytowane przez secesjonista

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Albinos   
Z tymi taksówkami to dziwna sprawa, ponieważ w raporcie L. Fischera za VIII-IX 1943 r. widnieje liczba 520 (w ruchu). mellow.gif

Ten fragment prof. Szarota oparł na Nowym Kurierze Warszawskim, nr 282 z dnia 29 listopada '43. I faktycznie sprawa ciekawa. Dobrze byłoby to zweryfikować jakoś.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

To warto nadmienić, że dorożki miały taksometry (co często przeoczone bywa w filmach z okresu okupacji); zresztą to pomysł jeszcze z II RP; taksa w roku 1943 - 1,70 zł za 1 km.

Z ciekawostek wypada wspomnieć o karecie (mogącej zabrać 10 osób), a kursującej z "Pętli" przy placu Zbawiciela.

A oto co odnotowała Zofia Nałkowska w dniu 23 XI 1939:

"Ludzie jeżdżą najdziwniej, tramwaje bowiem są rzadkością. Widać furmanki, wózki, platformy, na których ustawiają krzesła rzędami. Przystaje to w miejscach dawnych przystanków tramwajowych, gdzie ludzie czekają i tłoczą się do czegokolwiek. Widziałam młodą damę jadącą na platformie do wożenia ciastek, pchaną przez rowerzystę z tyłu".

/fragment za stroną www.dokument.com.pl/

Poza znanym powszechnie holcgazem jako paliwem, w 1941 r. Niemcy na ulicach Warszawy testowali taksówki elektryczne - jednakże bez powodzenia.

Edytowane przez secesjonista

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Tak, a czemu miałoby ich nie być (?) z tym że przynajmniej w większych miastach na pewno były rejestrowane i miały odpowiednie numery.

Zaś w krajach wcielonych trzeba było mieć na nie zezwolenie i miały na ramie namalowane dwa białe pasy.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Korzystając z faktu, że z pawlacza spadło mi pudło z książkami, czyniąc dogodny przyczółek do wyciągnięcia kolejnego, przejrzałem dostępne mi zszywki Verordnungsblatt by zgłębić ów domniemany zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych.

Pierwsze postanowienie wykonawcze o gospodarce pojazdami mechanicznymi i prowadzeniu ksiąg jazdy z 28 marca 1940 r. stanowi m.in.:

§ 1

(1) Nabycie pojazdów mechanicznych wszelkiego rodzaju uzależnione jest od zezwolenia.

§ 2

(1) Dla każdego dopuszczonego do ruchu pojazdu mechanicznego należy prowadzić księgę jazdy.

(2) Dzierżyciel lub kierownik oddziału i kierowca pojazdu odpowiedzialni są za przepisowe prowadzenie księgi.

(3) Jako księgi jazdy używać wolno tylko urzędowo wyrabianych formularzy. Formularze oddane będą Starostom Powiatowym (Miejskim) do dyspozycji.

(4) Księgę jazdy należy co miesiąc zamknąć i na żądanie Kierownika Wydziału Spraw Wewnętrznych przy Urzędzie Generalnego Gubernatora lub przez niego upoważnionego urzędu przedłożyć.

§ 4

Niniejsze postanowienie wykonawcze wchodzi w życie z dniem 1 maja 1940 r.

Generalny Gubernator

dla okupowanych polskich obszarów

Z polecenia

Dr. Siebert

Jeśli chodzi o samochody osobowe:

Rozporządzenie

o używaniu samochodów osobowych.

Z dnia 10 marca 1942 r.

Führer postanowił drogą zarządzenia z dnia 16 stycznia 1942 r. o używaniu samochodów osobowych m.in.:

"Samochody osobowe używać wolno w służbie publicznej, w życiu gospodarczym, jak i w pozostałym ruchu jedynie celem spełnienia zadań ważnych lub decydujących pod względem wojennym oraz zadań ważnych pod względem życiowym. Używanie wzbronione jest także i w tych wypadkach, gdy bez narażenia zadania, cel podróży osiągnąć można publicznym środkiem komunikacyjnym. Samo zaoszczędzenie czasu nie usprawiedliwia używania. Obowiązuje to szczególnie dla jazd na wielkie odległości. Wszystkie jazdy, nie służące wymienionym z zdaniu 1 zadaniom, uchodzą za jazdy prywatne i są wobec tego w każdym wypadku wzbronione. Bez wyjątku również wzbronione są wszystkie jazdy, podjęte ze względu na wygodę."

Zarządzenie niniejsze obowiązuje również w Generalnym Gubernatorstwie.

Do tego rozporządzam na podstawie § 5 ust. 1 Dekretu Führera z dnia 12 października 1939 r. (Dz. U. Rzeszy Niem. I str. 2077) w porozumieniu z Ministrem Komunikacji Rzeszy:

§ 1

Upoważnia się Rząd Generalnego Gubernatorstwa celem wykonania zarządzenia Führera z dnia 16 stycznia 1942 r. do wydania dalszych zarządzeń dla osób, używających samochody osobowe, a nie należących do Sił Zbrojnych, Administracji i Partii. Dla osób używających samochody osobowe należących do Sił Zbrojnych, Administracji i Partii obowiązują szczególne przepisy.

Generalny Gubernator

Frank

Kilka detali, czy ciekawostek:

- każdy pojazd po lewej stronie musiał być oznaczony, pismem nieulegającym zatarciu: imię, nazwisko i miejsce zamieszkania (firma i siedziba) właściciela

- po drogach nie mogły się poruszać pojazdy z maksymalną prędkością do 6km/h, za wyjątkiem autostrad w Rzeszy

- szerokość pojazdu może wynosić przy ogólnym ciężarze do 7 ton 2,35 metra a ponad 7 ton 2,50 metra

- maksymalna długość pojazdu to 22 metry i wysokość 4 metry

- rowery i sanki muszą być zaopatrzone w co najmniej jeden donośnie dźwięczący dzwonek, wyłączone są sanki ręczne

- na szkiełkach odblaskowych musi być umieszczony znak kontrolny jako i też nazwisko i miejsce zamieszkania wytwórcy, z obowiązku posiadania świateł odblaskowych zwolnione są sanki ręczne i wózki dziecięce służące ich celowi

- moc pobierana przez żarówkę i moc oddawana przez prądnicę nie mogą przekraczać 3 watów przy szybkości 15 km/h

- rowery muszą posiadać dwa niezależne od siebie hamulce

- pojazdy mechaniczne mogą kursować w GG tylko wtedy, gdy są zaopatrzone w jeden z urzędowych znaków rejestracyjnych: WH, WL, WM, RP, DR, Pol, SS, albo dopuszczone do ruchu ze znakiem rejestracyjnym GG (numer OSt) i są specjalnie oznaczone

- po 10 marca 1942 r. z zasady (z licznymi wyjątkami) zabroniono jazdy samochodami osobowymi w soboty i niedziele, zabroniono też jazdy na odległości powyżej 100 km linii powietrznej

- wytwórcy, warsztaty reperacyjny i handlarze z dniem 12 lipca 1941 r. musieli zgłosić wszelkie posiadane zapasy ram kołowcowych i gotowych rowerów, zaś sprzedaż i wydawanie dozwolone było jedynie na odpowiednią kartkę nabywczą

- osoby nabywające napędowe środki spalinowe muszą posiadać dowód zaopatrywania koloru żółtego lub kartę do nabycia oleju mineralnego, do silnika Diesla obowiązuje dowód koloru zielonego, Jednostki Policji Porządkowej i Uzbrojonej SS posiadają dowody koloru niebieskiego, prócz powyższych do nabycia oleju mineralnego zezwala dowód koloru białego

- opony można było nabywać tylko w Składnicy Opon Rzeszy dla GG w Krakowie za okazaniem karty na opony

Co zaś do rowerów to w Dzienniku Rozporządzeń dla GG można m.in. wyczytać, iż:

Rozporządzenie policyjne

o zgłaszaniu i oddaniu do używania rowerów w Generalnym Gubernatorstwie

z dnia 3 sierpnia 1942 r.

§ 1

(1) Właściciele, posiadacze i przechowawcy wszelkich rowerów winni je zgłaszać bezzwłocznie, najpóźniej do dnia 20 sierpnia 1942 r., u burmistrzów lub wójtów, w których obwodzie obwiązani do zgłaszania zamieszkują lub mają miejsce zwykłego pobytu. Obowiązkowi zgłoszenia podlegają również rowery nieużywane.

(3) Obowiązek rejestracji rowerów na podstawie rozporządzenia o ruchu rowerów na drogach publicznych z dnia 15 lipca 1937 (Dz. U.R.P. Nr 58, poz. 458) pozostaje nienaruszony

§ 2

(1) Używanie rowerów przez osoby nie będące Niemcami dozwolone jest od dnia 30 sierpnia 1942 r. tylko za zezwoleniem policyjnym.

(3) Pozwolenia udziela się tylko wówczas, jeżeli zachodzą zawodowe lub inne ważne powody; może ono być cofnięte w każdej chwili. Do wniosku należy dołączyć zaświadczenie pracodawcy o koniecznej potrzebie. U osób które nie pozostają w żadnym stosunku pracy, decyduje o konieczności potrzeby również starosta powiatowy (starosta miejski).

§ 4

(1) Kto nie uczyni zadość obowiązkowi zgłoszenia roweru bez pozwolenia, wyłudza pozwolenie używania, lub kto usiłuje usunąć rower z pod urzędowego zasięgu podlega karze według rozporządzenia o postępowaniu karno-administracyjnym z dnia 13 września 1940 r. (Dz. Rozp. GG. I str. 300) grzywny do wysokości 1000 złotych i aresztu do trzech miesięcy lub jednej z tych kar, o ile według innych postanowień nie jest przewidziana kara cięższa.

Wyższy dowódca SS i Policji

w Generalnym Gubernatorstwie

Sekretarz Stanu dla Spraw Bezpieczeństwa

Krüger

O zakazie prowadzenia pojazdów mechanicznych - nie znalazłem nic. ;)

Edytowane przez secesjonista

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

I kolejne potwierdzenie, w kalendarium na dzień 30 czerwca 1942 r., Jacek Chrobaczyński odnotowuje:

"Straciły ważność polskie prawa jazdy. Uzyskanie nowych, niemieckich, połączone było ze zdaniem egzaminu".

/tenże: "Dramatyczny rok 1943..." Rzeszów-Kraków 2012, s. 162/

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Albinos   

Jak dotąd w temacie nie wypłynął wątek riksz. A te chyba jak mało który środek lokomocji stały się niemalże symbolem okupacji. W Warszawie pojawiły się po raz pierwszy na przełomie marca/kwietnia 1940 r. za sprawą pewnego nauczyciela ze Lwowa, który początkowo sam chciał skonstruować taki pojazd. Szukając jednak części do niego natrafił na już gotowe wózki, które jeszcze przed wojną na zamówienie kierownictwa uzdrowiska w Ciechocinku wyprodukowała niemiecka firma "Wehren". W czasie wojny riksze zaczęły produkować także firmy "Perkun" oraz zakłady Steinhagena. Po pewnym czasie ów nauczyciel wszedł w posiadanie czterech riksz. Jedną postanowił sprzedać. Kupił ją Wadim Berestowski (po wojnie reżyser filmowy), naonczas młody, 20-letni student (tj. były student) bez pracy. Tutaj fragment jego wspomnień zamieszczonych swego czasu w "Stolicy" [Taksa, "Stolica" nr 40(1139)/1969, s. 16]:

Pewnego dnia ujrzeliśmy coś, co wprawiło nas w całkowitą konsternację. Środkiem Alej przejechał wózek-cudo! Żółty, karoseria spawana z cienkich rurek, cały ażurowy z piankowym siedzeniem i ze składaną przeciwdeszczową budką (myśmy mieli tylko fartuchy przymocowane do podnóżka, spoza których podczas deszczu głowa i część tułowia pasażera sterczały na zewnątrz). Prowadził go elegancki młody człowiek w golfie, szortach dopasowanych do koloru pojazdu. Zatkało nas. Czym prędzej przeprowadziliśmy wywiad. Wózek-cudo okazał się być produktem niemieckiej firmy "Perkun". Sprzedawano takie w sklepie na Mokotowskiej.

Podjechaliśmy tam. W sklepie za dużą szybą stało kilka różnokolorowych riksz. Dla nas były to - jeśli posłużyć się porównaniem z czasami współczesnymi - istne Mercedesy SD 300 i nasze "taksy" wyglądały przy nich jak pierwsze modele rodzimych Syrenek. Różnica cen była oczywiście tego samego rodzaju...

Ów posiadacz tego pierwszego "Perkuna" - z wykształcenia architekt, tyle o nim wiadomo - jeszcze w 1940 r. trafił w ręce Niemców. Czy można było zarobić na rikszach? Jeśli wierzyć Berestowskiemu, to tak. Latem w słoneczną niedzielę można było zarobić na cały tydzień. Ale wiadomo, trafiały się i gorsze okresy.

Ich liczba wahała się od 95 w czerwcu 1940 r. do 275 w styczniu 1943 r. Co ciekawe po styczniu 1943 r. riksz na ulicach Warszawy zaczęło się pojawiać coraz mniej. Na początku czerwca 1944 r. było ich 204 przy 402 zarejestrowanych rikszarzach. W dniu 10 czerwca 1944 r. władze niemieckie wydały zakaz poruszania się tym środkiem lokomocji. Profesor Szarota przypuszcza, że okupant wyszedł z założenia, że stanowią one (tj. riksze) popularny wśród konspiratorów środek lokomocji. Jednak jeszcze przed wybuchem Powstania pojazdy te wróciły do użytku.

Co ciekawe riksze wcale nie były najliczniejszym środkiem lokomocji. Więcej było i dorożek (613) i wózków rowerowych (552). Czemu więc riksza tak mocno kojarzy się z okupacją? Zapewne ze względu na swoją egzotykę.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Tak się zastanawiam nad tą niemiecką firmą "Perkun", dziwna nazwa dla niemieckiej firmy. Może zatem chodziło o Fabrykę Towarzystwa Motorów "PERKUN"?

Edytowane przez secesjonista

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×

Powiadomienie o plikach cookie

Przed wyrażeniem zgody na Warunki użytkowania forum koniecznie zapoznaj się z naszą Polityka prywatności. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.