Jump to content
  • Announcements

    • Jarpen Zigrin

      Zostań naszym fanem. Obserwuj nas w social mediach : )   12/11/2016

      Daj się poznać jako nasz fan oraz miej łatwy i szybki dostęp do najnowszych informacji poprzez swój ulubiony portal społecznościowy.    Obecnie można nas znaleźć m.in tutaj:   Facebook: http://www.facebook.com/pages/Historiaorgp...19230928?ref=ts Twitter: http://twitter.com/historia_org_pl Instagram: https://www.instagram.com/historia.org.pl/
    • Jarpen Zigrin

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum   12/12/2016

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum. Krótki przewodnik o tym, jak poprawnie pisać i cytować posty: http://forum.historia.org.pl/topic/14455-przewodnik-uzytkownika-jak-pisac-na-forum/
Sign in to follow this  
Albinos

Kościół i szpital św. Jana Bożego

Recommended Posts

Albinos   

Walki o kościół i szpital św. Jana Bożego przy ul. Bonifraterskiej należą do jednych z najsłynniejszych epizodów walk na Starym Mieście, a zarazem epizodów, o których mówi się stosunkowo mało. Aż do 25 sierpnia oddziały "Brody 53" majora "Jana" wspierane przez "Czatę 49" majora "Witolda" utrzymywały ten jeden z najważniejszych punktów obronnych na tamtym odcinku, mimo zmasowanych ataków niemieckich, wspieranych miotaczami ognia, Goliatami a nawet i czołgami.

Jak oceniacie przebieg walk o kościół i szpital św. Jana Bożego? Jakie było jego znaczenie dla przebiegu walk na Starym Mieście? Czy ewentualna wcześniejsza strata mogła pociągnąć za sobą poważne konsekwencje?

Share this post


Link to post
Share on other sites
widiowy7   

Patrząc na plan Warszawy, kompleks szpitalno-kościelny bonifratrów jest północno - zachodnim narożnikiem pozycji powstańczych. Czy miał znaczenie dla obrony Starówki?

Moim skromnym zdaniem ogromne. Właśnie z powodu swego "narożnego" położenia.

Żołnierze tam walczący, odpierali ataki niemieckie idące zarówno od strony linii kolejowej jak i terenu getta.

Wczesna utrata tej placówki oznaczała zrolowanie polskiej obrony i odcięcie PWPW.

Obydwie strony o tym wiedziały, stąd zaciekłe ataki i uporczywa obrona.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Albinos   

Przyznam szczerze że nie sposób nie zgodzić się z Tobą, wszystko co napisałeś pokrywa się z moim zdaniem w 100%. Kompleks kościelno-szpitalny św. Jana Bożego był zdecydowanie jednym z najważniejszych elementów obrony Starego Miasta, a już na pewno obok PWPW na północno-zachodnim odcinku obrony, elementem wręcz kluczowym dla całości działań. Nie przez przypadek właśnie tam została obsadzona "Broda" wspierana przez "Czatę". W takiej sytuacji w jakiej było dowództwo obrony Starówki, nie rzuca się najlepszych oddziałów bez zastanowienia.

Jak spojrzy się na mapę od razu widać, jak ważne to były punkty dla obrony na tym odcinku. Tak się nawet zastanawiam, który był ważniejszy, o ile o czymś takim możemy w tym przypadku mówić. Osobiście jednak byłbym najbliżej zdania, iż oba bez siebie nie wytrzymały by długo. Pozwalały rozłożyć natarcie niemieckie, a to dla powstańców było bardzo ważne. Inna sprawa to to, iż kompleks kościelno-szpitalny, a raczej to co z niego zostało, wpadł najprawdopodobniej w ręce Niemców 25 sierpnia, chociaż "Jędras" jeszcze opisując 26 sierpnia, pisze o walkach toczących się tam, że o kolejnych dniach nie wspomnę. Natomiast obiekt przy Sanguszki już 3 dni później, tj. 28 sierpnia. Więc jak widać, niemalże zaraz po upadku obrony kompleksu kościelno-szpitalnego przy Bonifraterskiej.

Według notatki jaką sporządzili Horodyński i Wierzyński, najcięższe walki o ten kompleks toczyły się od 20 sierpnia, kiedy to doszło do bezpośrednich starć na terenie szpitala. Wówczas to Niemcy wdarli się do kaplicy, jednak ze względu na to iż wejścia były zasypane, ani oni nie mogli wejść dalej do szpitala, ani powstańcy nie byli w stanie ich wyrzucić (nawet miotacze ognia tutaj nie pomogły). Tego samego dnia Niemcy podpalili szpital.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Albinos   

Dla przypomnienia o temacie, opis barykady u zbiegu Konwiktorskiej i Bonifraterskiej (czyli zaraz przy kompleksie kościelno-szpitalnym św. Jana Bożego):

W poprzek ul. Bonifraterskiej od muru getta do krawężnika od strony pola do murów szpitala Jana Bożego zbudowano barykadę z roll i z 5-tonowych wózków uchylnych wąskotorówki. Tworzyły one barykadę wys[okości] 2-2,2 m i szerok[ości] 3 m. Dług[ość] jej w ul. Bonifraterskiej około 5 m i w Zakroczymskiej 12. Wszystkie wagonetki znajdują się na miejscu, usunięte na szerokość przejazdu aut.

Za: Barykady Powstania Warszawskiego, red. R. Śreniawa-Szypiowski, Warszawa 1993, s. 307.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Albinos   

Przypomnieć trzeba, że kompleks kościelno-szpitalny św. Jana Bożego, był nie tylko jednym z najważniejszych punktów oporu, na północnym odcinku obrony Starówki:

W chwili wybuchu powstania od pierwszych godzin pracował szpital Jana Bożego przy ulicy Bonifraterskiej.

W konwikcie oo. bonifratrów umierał w 1812 roku jeden z twórców wojskowej służby zdrowia, brat Ludwik Perzyna. W czasie okupacji niemieckiej w latach 1941-44 stał się ów szpital sławny jako oddział Pawiaka, a teraz dożywał swych dni wśród huku pękających bomb, drżał pod ciosami dział z hitlerowskich wozów pancernych.

W nocy z 1 na 2 sierpnia znalazłem się w budynku konwiktu. Siedziałem w tłumie innych na schodach prowadzących do podziemi. Nagle ukazał się żołnierz w niemieckim hełmie owiniętym biało-czerwoną wstążką z opaską na ramieniu i rozpylaczem w ręku.

- Ręce do góry! Sami Polacy?

Po potwierdzeniu, pozwolił opuścić ręce, prowadząc za sobą pochód noszy z rannymi. Schodami w dół, pod czujną ochroną chłopaka, dziewczęta niosły rannych. Otworzyły się jakieś drzwi w korytarzu podziemi. Wtedy to mogłem zobaczyć obszerne pomieszczenie, kilka stołów operacyjnych, lekarzy w maskach z podniesionymi ku górze dłońmi w gumowych rękawiczkach i siostry instrumentariuszki. Byli gotowi w tych pierwszych godzinach walki, oczekiwali na pierwszy transport rannych...

Po upadku Woli szpital Bonifratrów znalazł się na pierwszej linii frontu, stał się placówką bojową, odpierającą niemieckie szturmy. Z rozkazu władz wojskowych należało ewakuować chorych umysłowo i rannych wraz z całą placówką lekarsko-pielęgniarską. W czasie ewakuacji, nocą z 18 na 19 sierpnia, Niemcy ostrzeliwali szpital silnym ogniem artylerii i moździerzy. Wiele osób spośród chorych i rannych oraz personelu zginęło, odniosło rany, często - powtórnie.

Za: Z. Wróblewski, Płomień nadziei, Warszawa 1980, s. 212.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Albinos   

Jakiś czas temu pisałem trochę o strukturze OD "A"/plutonu "Śnicy" w okresie sierpniowym (klik). Wspomniałem tam m.in. o szturmie na kompleks św. Jana Bożego w nocy z 23/24 sierpnia. Oddział poniósł wówczas spore straty, rannych zostało bowiem aż 12 ludzi:

strz. Czesław Kulik "Ryś"

plut. z cenz. Włodzimierz Cegłowski "Sońka"

kpr. pchor. Lucjan Kuberski "Wicek"

kpr. Zygmunt Siennicki "Bor"

kpr. pchor. Włodzimierz Denkowski "Kostek"

st. strz. Henryk Sujkowski "Zbigniew"

plut. Aleksander Kabański "Brzozowski"

plut. Jan Matysiak "Siennicki"

kpr. Adam Kaffel "Majewski"

strzel. Marian Nawrocki "Nawrot"

strzel. Aleksander Kwiatkowski "Kamiński"

ppor. c.w. Krzysztof Sobieszczański "Kolumb"

Pierwsza czwórka pozostała przy oddziale, reszta została przetransportowana do szpitala na Podwalu. mam jednak mały problem. Otóż brakuje mi opisów tego szturmu. jedyny jaki udało mi się znaleźć, to ten [s. Likiernik, Diabelne szczęście czy palec boży?, Warszawa 1994, s. 122-123]:

Presja niemiecka była bardzo silna i kościół Jana Bożego stracony. Nasze dowództwo zdecydowało podjąć próbę odbicia kościoła - ważnego punktu obrony Starego Miasta.

Kolumb miał atakować przez ogród szpitala z dziesięcioma chłopcami, ja ruszając z piwnic domu na Konwiktorskiej flankować ten atak z siedmioma ludźmi. Uderzenie mieliśmy zacząć równocześnie. Moja grupa wylazła przez okno piwnicy i biegła w kierunku kościoła. Niemcy pewnie nas usłyszeli, bo około 21:00 czy 22:00 godziny noc była czarna. Kolumb na samym początku natarcia został ranny w nogę i ich szturm uległ zatrzymaniu (dowiedziałem się o tym później). My znaleźliśmy schronienie za murkiem wysokości dwudziestu centymetrów. Miotacz płomieni, szczęściem o zasięgu za krótkim, by do nas dotrzeć, uniemożliwiał przesuniecie się do przodu. W tej sytuacji wziąłem kawałek deski, zastukałem w nie malowane drzewo i powiedziałem: - Teraz jesteśmy bezpieczni. - Zrozumiałem wtedy, że utrzymanie spokoju i nawet żartowanie w bardzo trudnych sytuacjach może być ratunkiem, a niekiedy ocalić życie.

Zdecydowałem odwrót do punktu wyjścia. Już w piwnicy liczyłem i brakowało jednego z chłopców. Szykowaliśmy się wyskoczyć, by go szukać, gdy zjawił się sam, ciężko ranny w głowę. Odniesiony pod "Krzywą Latarnię", został tam zamordowany, jak większość rannych w piwnicach tego prowizorycznego szpitala, około 31 sierpnia.

Według danych zawartych w dzienniku bojowym oddział do walki miał ruszyć już około 19:30, tutaj natomiast S. Likiernik wspomina o 21-22. No ale to wiadomo, czas robi swoje (słońce miało zajść tego dnia o 20:01). Zastanawia mnie natomiast kwestia oddziału, którym miał dowodzić "Staszek". W dniu 23 sierpnia był dowódcą oddziału, który oprócz niego liczył jeszcze 9 innych ludzi. I z tego oddziału aż pięciu ludzi ("Brzozowski", "Siennicki", "Majewski", "Nawrot" i "Kamiński") zostało rannych tej nocy. Jednak tylko dwóch nie przeżyło pobytu na Podwalu ("Siennicki" zmarł z ran 25 sierpnia, "Majewski" został zamordowany przez Niemców po upadku Starówki). A jakoś ciężko mi uwierzyć, aby "Staszek", który w Powstaniu miał 21 lat pisał "jeden z chłopców" o "Siennickim" (lat 29) a tym bardziej "Majewskim" (lat 40). Ale już nawet to pomijając, to w tym jego opisie nie ma żadnych informacji na temat ranienia któregoś z jego ludzi (poza tym jednym na końcu). W takim razie kto wchodził w skład jego oddziału, jeśli nikt z ludzi, którymi miał rzekomo dowodzić 23 sierpnia? Ale idziemy dalej. Zostaje jeszcze siedmiu rannych. I z tej grupki dwóch ("Zbigniew" i "Wicek") należało tego 23 sierpnia do oddziału "Lecha". A oddziały "Staszka" i "Lecha" to jedyne o jakich mamy informacje za 23 sierpnia. Co więc z pozostałą piątką? Być może znajdowali się w oddziale, którym miał dowodzić "Kolumb"? W końcu o nim jako o dowódcy jednej z grup wspomina S. Likiernik w swoich wspomnieniach. Ale jak popatrzymy na przydziały trzech z tej pozostałej piątki ("Ryś", "Sońka" i "Bor" - "Kolumb" był bez przydziału, a "Kostek"... jest w wykazie za 14 sierpnia, a potem dziura aż do 23, nie mam zielonego pojęcia co działo się z nim w tym czasie) to zobaczymy, jak to wszystko zmieniło się od 20 sierpnia.

To wszystko pokazuje, jak ciężko jest odtwarzać jakiekolwiek zmiany, czy próbować coś samemu wnioskować na podstawie źródeł. Zmiany w oddziałach były momentami tak nagłe, że teraz nie sposób uporządkować sobie to wszystko w miarę sensownie. A przecież nie mamy pewności, czy materiał, którym dysponujemy, informuje nas o wszystkim, co powinniśmy wiedzieć. Na razie jedynie wiem, że nic nie wiem.

Tak czy inaczej, gdyby ktoś dysponował jakimiś konkretnymi materiałami do nocnych walk o św. Jana Bożego z 23/24 sierpnia, to byłbym wdzięczny :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

W zbiorach J. Rybickiego znajduje się maszynopis wspomnień "Krysta". Fragmenty dotyczące Czerniakowa opublikowane są w "Nadwislanskich redutach'. Po przypisach widać, że korzystał z nich i M. Wierzbicki. Może coś w nich jest - w oddziale wtedy był. Jeśli masz do zbiorów J.R. dostep to ...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Albinos   

Dostęp mam, ale czasu z kolei ostatnio na przeglądanie tych zbiorów za dużo nie mam (choć może uda się coś wykombinować w pierwszej połowie lipca) ;) A i podejrzewam, że materiałów, które teoretycznie mogłyby być pomocne to tam jest więcej... Niemniej właśnie z braku czasu pytam, czy ktoś nie znalazł gdzieś materiałów łatwiej dostępnych.

w oddziale wtedy był.

Ano był, był. W drużynie "Lecha". Co ciekawe to jedna z kilku osób, które widzimy we wszystkich wykazach oddziału w sierpniu.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Albinos   

Jak to mawia gen. Ścibor-Rylski: dziwna i niesłychana rzecz, kolega obok mnie ginął, a mi nic nie było. Na drugim biegunie są z kolei "Staszek" i "Kolumb". Obaj wyraźnie przyciągali kule, odłamki... No ale o tym może gdzie indziej porozmawiamy ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Rhiannon   

Własciwie, to co miało być powiedziane, powiedziane zostało. Szpital Jana Bożego był zawiasem, lub jak kto woli narożnikiem obrony Starego Miasta, jego utrata zagrażała pozostałym pozycjom w tym rejonie. Właśnie dlatego Niemcy tak zaciekle go atakowali i właśnie dlatego broniły go ostrzelane na Woli odziały Brody, w tym mój ulubiony Batalion "Zośka".

Share this post


Link to post
Share on other sites
Albinos   
Szpital Jana Bożego był zawiasem, lub jak kto woli narożnikiem obrony Starego Miasta, jego utrata zagrażała pozostałym pozycjom w tym rejonie. Właśnie dlatego Niemcy tak zaciekle go atakowali i właśnie dlatego broniły go ostrzelane na Woli odziały Brody, w tym mój ulubiony Batalion "Zośka".

Sugerujesz, że "Brodę" (nie tylko tak na marginesie, "Czata" też wykrwawiała się w walkach o kompleks) postawiono tam dlatego, że to była tak ważna pozycja? A PWPW, gmach PKO, katedra czy Bank Polski nie były równie ważnymi placówkami? Oddziały "Radosława" walczyły tam raczej dlatego, że pozostałe pozycje były już obsadzone, a oni po wycofaniu się przez Stawki z Woli na Starówkę wylądowali właśnie w rejonie Jana Bożego. Najbardziej oczywiste i praktyczne rozwiązanie. To, że oddziały były ostrzelane nie miało tutaj za wiele do rzeczy ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Rhiannon   

Możliwe, że ostrzelanie wiele do rzeczy nie miało. Choć pewnie nie bez znaczenia jest fakt, że oddziały te z Woli wyszły ciut lepiej uzbrojone. Właściwie obronę Jana Bożego znam tylko z perspektywy "Zośki" a właściwie plutonu "Alek", a oni walczyli tam raczej jako odwód, nie była to ich stała pozycja. Przyjdzie mi tu kiedyś luki w wiedzy wypełnić.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Albinos   
Choć pewnie nie bez znaczenia jest fakt, że oddziały te z Woli wyszły ciut lepiej uzbrojone.

No jak dla mnie właśnie bez większego znaczenia ;) Kiedy wycofali się z Woli rejon Jana Bożego został wystawiony na pierwszą linię, wcześniej był zabezpieczany od strony Stawek właśnie przez "Radosława". Obrona tego rejonu była naturalnym następstwem odejścia z Woli.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.