Skocz do zawartości

saturn

Użytkownicy
  • Zawartość

    208
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez saturn

  1. Witam. Interesuje mnie pewne wątki związane z wyzwoleniem filli Gross Rosen, a mianowicie obozu (w dzisiejszych Miłoszycach, Gmina Jelcz-Laskowice) Funfteichen (produkcja uzbrojenia przy pomocy więźniów na rzecz przedsiębiorstwa Kruppa). Do rzeczy. Jest 23 sty 1945. Obóz wcześniej w tzw Marszu Śmierci ewakuowany jest do "macierzystego" Gross Rosen. Pieszo w marszu, przy olbrzymim mrozie i licznych egzekucjach straci życie ponad 4tys więźniów. Więźniowie, którzy pozostali w lazarecie i nie nadawali się do "ewakuacji" zostali pozostawieni własnemu losowi. Cudem dotrwali do 23 sty gdzie odnajduje ich 12 zwiadowców konnych armii radzieckiej. Chorymi zajęli się sanitariusze, kto miał siłę, żeby przebijać się na wschód, miał wolną rękę. I tu pytanie pierwsze. Korzystam z książki będącej wspomnieniem jednego z więźniów - "Aż stali się prochem i rozpaczą" gdzie znajduje się pewien opis - "Doszliśmy do Miłoszyc i tam spotkaliśmy Polaków - robotników przymusowych. Namawiali nas do pozostania, gdyż jazgot karabinów maszynowych, huk dział i rozrywających się pocisków altyrelyjskich wskazywał na bezpośrednią bliskość frontu. Dodatkowo teren był ostrzeliwany przez niemiecki pociąg pancerny". Mianowicie czy ktoś od "Festung Breslau", orientuje się co to był za pociąg? Wiem, że był w mieście stworzony w dzisiejszym Pafawagu przez obrońców twierdzy, ale on operował tylko na terenie miasta. Natomiast Miłoszyce w lini kolejowej to 27km. Szukałem informacji wszędzie o owym pociągu i nie znalazłem żadnej. Jak dla mnie ciągle pociąg widmo. Pytanie drugie. Wiem, że z chwilą wyzwolenia obozu,jego historia nie skończyła się. Podobno, a raczej na pewno, zmienił on swoich więźniów na rzecz ss-manów, nad kŧórymi nadzór przejęli czerwono-armiści po zwycięstwie nad Festun Breslau. Czy ktoś ma jakiekolwiek materiały na temat dalszego istnienia/funkcjonowania tego obozu już w zupełnie nowym charakterze? No i ostatnie pytanie. Więźniowie tego obozu pracowali w fabryce (wybudowali ją od podstaw, jej kontynuacją były późniejsze Jelczańskie Zakłady Samochodowe) składającej się z kilku hal, gdzie produkowano uzbrojenie artyleryjskie. Pytanie, czy pobliskie jelczańskie stawy to wytwór sztuczny powstały z zalania dołów wodą gruntową, gdzie wydobywano piach na potrzeby budowy fabryki? (Pytam z uwagi nad dużą ilość żelastwa na dnie i legendy miejscowych), oraz czy na terenie gdzie odbywało się przestrzeliwanie produkowanej bronii (jakies 5km na wchód od fabryki) wykorzystywano w jakiś sposób więźniów (budowa infrastruktury, strzelnicy, bunkrów, przenoszenie amunicji itp)?
  2. Funfteichen i pociąg pancerny

    I oczywiście "klasyka" dostępna wyłącznie a antykwariatach - "Aż stali się prochem i rozpaczą" - Andrzej Bułat, Wacław Dominik. Są rozdziały opisujące kapów i majstrów, ale Twojego póki co nie odnalazłem.
  3. Funfteichen i pociąg pancerny

    W 2013 Muzeum Gross-Rosen wydało wspomnienia Abrahama Kajzera - "Za drutami śmierci", tekst w sporej części nawiązuje do Funfteichen.
  4. Jak wyglądała kwestia polskich doradców w konfliktach wojennych w okresie Układu Warszawskiego? Czy brali bezpośredni udział w wojnie koreańskiej, Wietnamie lub gdziekolwiek indziej? Jeśli tak, to nasi wojskowi mieli jakąś konkretną specjalizacje z czego słynęli jako specjaliści, doradzali, czy też może brali udział w czynnej walce pod obcym/sojuszniczym mundurem?
  5. Książki o wojsku w PRL

    Pozwolę się nie zgodzić, w kwestii deficytu książek dotyczących Wojska Polskiego czasów Układu Warszawskiego. Przecież istniały wydawnictwa które popularyzowały wiedzę o MON-ie, a pisarzom wręcz opłacało się tworzyć opowiadania oscylujące w okół wojska, bo kasa za dorobek zwykle była pewna i chyba całkiem sowita. Warunek naturalnie jeden, wszystko zgodnie z duchem ówczesnego czasu, czyli idealistycznie, pięknie, socjalistycznie z relacjami przyjaźni bratnich armii tudzież wstawkami o złych imperialistach. Literatura mniej znana, bo po 89 generalnie szła na przemiał. Ja łażąc po różncyh bazarach książkowych zawsze wypatruje takie cudeńka pisane w znakomitej stylistyce po zawrotnych cenach 2zł i mniej. Mam tego sporo w domu i warto do tego wracać, by wiedzieć jak można było z przepychem opisywać drugą armię Układu Warszawskiego.
  6. Polska Marynarka Wojenna 1945-1989

    Wątek z fragmentu książki Henryka Piecucha nawiązujący do decyzji Rokossowskiego: - "Przez siedem lat sprawowania funkcji w Polsce marszałek związał wojsko z partią, zintensyfikował czystki nadzorowane przez duet radzieckich pułkowników, Dimitra Wozniesieńskiego i Antoniego Skulbaszewskiego, szefa i zastępcy szefa Głównego Zarządu Informacji Wojska Polskiego. Ale Rokossowski przede wszystkim zaczął zastępować dowódców polskich oficerami radzieckimi. I tak dowódcą lotnictwa został generał Iwan Turkiel, dowódcą wojsk pancernych - generał Iwan Suchow, dowódcą marynarki wojennej - wiceadmirał Wiktor Czerokow. Funkcję pierwszego zastępcy szefa Sztabu Generalnego powierzono generałowi Borysowi Pigiarewiczowi. Szefa Sztabu Generalego nie trzeba było zmieniać: stanowisko to piastował generał Władysław Korczyc, człowiek radziecki, choć polskiego pochodzenia. Zasługą Rokossowskiego była również militaryzacja życia społecznego. Za jego panowania powstały Liga Lotnicza, Liga Morska, Liga Przyjaciół Żołnierza i Służba Polsce. Październik sprawił, że marszałkowi nie udała się sztuka zamienienia Polski w jeden wielki obóz wojskowy." Wydawało by się, na pierwszy rzut oka, że zatwardziały militarysta, który na pewno nie będzie żałował trudu i funduszy we wszystkie rodzaje wojsk. Być może ówczesna doktryna całego bloku marginalizowała znaczenie marynarki wojennej.
  7. Ulubiony sportowiec

    Marek Piotrowski - a tutaj filmowe uzasadnienie -
  8. Historia boksu

    Dla warszawskich fanów boksu postać kultowa - "Kolka"Antoni Kolczyński. Fragment z "Bij Mistrza" Jerzego Zmarzlika - "...Stoczył 238 walk, z których tylko 22 przegrał. Żył zaledwie 47 lat. Ale co to było za życie? Codzienne biesiady w zakamarkach Grochowa, w "Oazie", na Bazarze Różyckiego, wśród niby-przyjaciół, rekordowych pijusów.Wątroba, taka poobijana przez Pappa, Escudie i kilku innych śmiałĸów, nie wytrzymała. Zmarł 19 czerwca 1964 roku. Mistrz Europy, nieoficjalny mistrz świata, czterokrotny mistrz polski, człowiek, który do końca kariery niechętnie zakładał rękawice i wysoko cenił każdego rywala. Byłem na pogrzebie, wsród tysiąca innych ludzi pogrążonych w żałobie. Płakali prawie wszyscy, bo wszyscy kochali "Kolkę"..."
  9. Witam. Poszukuje jakichkolwiek danych/informacji o jednostce wojskowej stacjonującej w niegdysiejszej miejscowości Jelcz (obecnie Jelcz-Laskowice), której żołnierze byli przeznaczeni między innymi do prac dla Jelczańskich Zakładach Samochodowych oraz dla kolei na stacji Laskowice Oławskie (obecnie Jelcz-Laskowice).
  10. Pytanie jak w temacie. Jeżeli jakiemuś ss-manowi zmarło się z przyczyn naturalnych, tudzież został zabity w wyniku buntu więźniów, czy w ramach kary od swoich zwierzchników to gdzie grzebane było ciało? Zakładam pięć możliwości. 1) Pochówek na lokalnym cmentarzu. 2) Pochówek na najbliższym cmentarzu wojskowym. 3) Transport ciała do rodzimej miejscowości w Niemczech i tam ss-mański pogrzeb (dosyć drogie i kłopotliwe). 4) Kremacja ciała w obozowym piecu i "wysyłka" urny z prochami do rodziny. 5) Za "przysłowiowym płotem" - brzozowy krzyż i hełm na szczycie, w końcu warunki wojenne. Domyślam się, że w grę wchodziła też specyfikacja obozu. Na pewno bardziej to było regulaminowo i logistycznie dograne w olbrzymich fabrykach śmierci, a z pewnością bardziej prowizorycznie postępowano w maleńkich filiach obozowych.
  11. Przynajmniej o takowym przypadku nie czytałem/słyszałem. Nie znam też żadnej okoliczności gdzie Adolf Hitler do takowych miejsc zbrodni by się jakoś specjalnie odnosił. Nie snuję tutaj jakiś fantastycznych dywagacji czy mógł nie wiedzieć o istnieniu takowych miejsc masowej eksterminacji, lecz mino to istnieje jakaś niedwuznaczna cisza informacyjna w kontekście tejże relacji wodza III Rzeszy. Z drugiej strony chyba analogicznie Stalin nie odwiedzał gułagów, choć o fakcie ich funkcjonowania posiadał doskonałe rozpoznanie.
  12. Ucieczki z Auschwitz

    Ucieczka z gatunku zuchwałych. AL Brieg - filia Gross-Rosen
  13. Co możesz powiedzieć o Hitlerze?

    Za "Sobowtór Tajemnice berlińskiego bunkra" Hugh Thomas - "...Speer opowiadał mi, że już na początku lat trzydziestych, gdy przebywał wraz z Hitlerem w bawarskim Obersalzbergu, przerażeniem napawała go myśł, że Hitler może zdjąć marynarkę i pozostać w samej koszuli w gorący letni dzień - smród zwalał go z nóg. Speer nie zdawał sobie sprawy, że nadmierne pocenie (hyperhidrosis) jest chorobą, przypisywał więc ten problem niemożliwej do wyperswadowania niechęci Hitlera do mycia się - temat ten był absolutną tajemnicą najbliższego otoczenia Hitlera. Współzałożyciel partii nazistowskiej, Gregor i Otto Strasserowie nie mieli jednak pod tym względem żadnych zahamowań. W ciągu pierwszych lat istnienia partii często naigrawali się z wiejskich manier Hitlera, a jego mieszkanie nazywali "norą". Inny nazista, Kurt Luedecke także szczegółowo opisał niechlujstwo Hitlera, nazywając je austriackim Schlamperei, czyli bałaganem. Jeszcze inny opis pochodzi od Goebelsa, który na początku lat trzydziestych użył słowa "chlew" na określenie kwatery Hitlera. Odwołując się do dwóch niezależnych źródeł, reprezentujących dwa skrajnie odmienne nurty polityczne - Speera i Basila Lidela Harta, można stwierdzić, że każdy kto kiedykolwiek miał coś do czynienia z Hitlerem, wiedział o jego skłonności do puszczania głośnych i obfitych wiatrów, nawet podczas pełnienia oficjalnych funkcji w Berlinie na początku lat trzydziestych."
  14. Czy gdyby wysnuć zupełnie fantastyczną wizję sojuszu z Niemcami w 1939 roku to uniknęlibyśmy eksterminacji polskiej ludności żydowskiej? Ostatnio oglądałem pewien program publicystyczny, gdzie wymieniano liczbę zabitych przez Niemców Żydów pochodzących z krajów podbitych i pochodzących od państw sojuszniczych. Wniosek był następujący. Z wyjątkiem Węgier (które nader chętnie wydawały Niemcom własnych Żydów) reżim hitlerowski nie przejawiał zbytniego zaangażowania w realizacji ludobójstwa ludności żydowskiej u państw sojuszniczych. W ramach utrzymywania więzi poprawnych stosunków Niemcy nie byli zdeterminowani w poruszaniu niewygodnych kwestii, ponieważ nie wszyscy sojusznicy chcieli wydawać czy piętnować własnych obywateli pochodzenia żydowskiego. Spory zgrzyt sprawa żydowska wywołała na linii Berlin-Rzym, gdzie Mussolini wręcz bojkotował niemieckie zapytania o kwestie żydowską. Co do sytuacji polskiej również w programie ten wątek został poruszony. Biorąc pod analizę teoretyczny mariaż z Niemcami, to prawdopodobnie: Państwo Polskie w ogóle by nie wyraziło żadnej zgody na mordowanie polskich obywateli żydowskiego pochodzenia Niemcy nawet by za bardzo nie naciskali wiedząc, że sojusznik pozostał by nieprzejednany. PS. Znajomy w ubiegłym roku pracował u starszego bauera w Bawarii. Siwa głowa rodu lat około 90 w chwili rozrzewnienia butelkowego poufale szepnęła że na wschodzie Niemcy przegrali bo ich naprawdę było za mało, im tak naprawdę brakowało z 2 polskich dywizji. Zakładam, że to były jednak alkoholowe rojenia starego bauera, a nie powszechny pogląd.
  15. Cygańscy weterani Wehrmachtu w obozach

    "Farby wodne" - Lidia Ostałowska
  16. Czy kiedykolwiek Lwów do Nas wróci?

    Można posunąć się do analogii takiej jak Niemcy działają dynamicznie we Wrocławiu czy Szczecinie. Siłą nikt nie przejmie ziem zachodnich RP dla Niemiec, lecz zachodnim sąsiadom nic nie szkodzi by je sobie ekonomicznie podporządkowywać. Budynki/kamienice we Wrocławiu na Rynku, oraz przyległym Placu Solnym w prawie całości już należą już do kapitału/właścicieli niemieckich. Polskie firmy które nimi zarządzają są jedynie figurantami w postaci spółek Z.O.O. (mam w tej gestii osobiste doświadczenie). Dolny Śląsk to obecnie jedna wielka ekspansja gospodarcza niemieckiego kapitału, choć to trzeba przyznać bardzo subtelnie kamuflowanego. Nic nie stoi chyba na przeszkodzie, żeby analogiczne działania polskich działań rozciągnąć na Lwów i obszary przyległe. Tylko chcieć i nie wdawać się w aspekty poprawności politycznej, ale działać. Z drugiej strony gdzie budżet ekspansyjny Berlina a Warszawy?
  17. Brzeg

    Jeśli mowa o aspektach 2-wojennych to na pewno to:
  18. Dzieci holokaustu

    Ja pamiętam z którejś przeczytanych książek motyw dotyczący pracy Sonderkommanda w Auschwitz, gdzie pewnego razu po zagazowaniu grupy więźniów i późniejszym przewietrzeniu komory, następowało wyciąganie zwłok i dalszy ich transport do krematorium. Wśród stosu ciał, na samym dole leżała mała dziewczynka, która dawała minimalne znaki życia. Wedle opinii żydowskiego lekarza musiała zemdleć na samym początku gazowania i dzięki temu do płuc dostała się mniejsza ilość gazu. Członkowie Sonderkommanda ocucili ją i postanowili przekupić ss-manów, żeby dziecko przemycić do bloku dziecięcego. Zabiegi więźniów spełzły jednak na niczym, ss-man pozbawił życia dziecka strzałem pistoletem w głowę. Te samo Sonderkommando krematorium czwartego wywołało słynny bunt w 1944 7 października zakończony nieudaną ucieczką.
  19. Profesor Wieczorkiewicz nawiązuje do faktu, że w Dreźnie w 1945 roku funkcjonowała Gmina Żydowska - Bardzo ciekawy dokument, proszę przewinąć od razu na czas od - 1h20min - - gdzie jest udowadniana faktami teza, że holocaust był dokonywany przede wszystkim w krajach okupowanych, natomiast wśród sojuszników Hitlera (Finlandia, Rumunia, Węgry, Włochy, kolaborująca Francja, jedynie szczątkowo). Akurat to nawiązanie ma odniesienie do panelowej dyskusji polskich historyków, na temat co by się stało gdyby Polska zawarła sojusz z III Rzeszą i czy nasza Państwowość zgodziła by się na eksterminację obywateli pochodzenia Żydowskiego. Polecam całość dokumentu.
  20. Funfteichen i pociąg pancerny

    Tutaj przytoczę cytując jednocześnie małe nawiązanie z książki Hansa von Ahlfena - "Walka o Śląsk 1944/1945". Strona 99 - "...Na koniec warto jeszcze przytoczyć relacje dr. Heinricha na temat błędnej decyzji Hankego, obnażającej jego lekkomyślną i całkowicie fałszywą ocenę sytuacji. 22 stycznia około godziny 22.00 dr Heinrich na drodze między Oławą a Strzelinem napotkał 6000 rosyjskich więźniów wojennych ewakuowanych już zakładów Kruppa w Jelczu-Laskowicach (12 km na północ od Oławy), zmierzających do Strzelina. Spełnił prośbę nielicznej grupy strażników z Volksturmu o zbiorowe noclegi w Strzelinie, by Rosjanie mogli się nocą schronić przed dotkliwym mrozem. Gdy 23 stycznia dr Heinrich zapytał swojego kolegę, starostę powiatu Sella, o schronienie dla Rosjan, otrzymał zaskakującą odpowiedź. Podobno o 1.00 w nocy gaulaiter Hanke telefonicznie rozkazał natychmiast zawrócić owych 6000 ludzi do Jelcza-Laskowic. Tamtejsze zakłady Kruppa, opuszczone już przez wyższą kadrę, zdążyły jednak wstrzymać produkcję. Jest to całkowity stek bzdur, zresztą jak chyba większość treści tej wątpliwej w fakty książki, gdzie 1/4 każdej strony stanowią sprostowania polskiego historyka. Ja też nadmienię rażące farmazony. Więźniowie po ewakuacji Funfteichen nigdy nie byli kierowani ani w kierunku Oławy, ani w kierunku Strzelina, o jakiejś rezerwacji noclegów w Strzelinie nie mogło być mowy. Ich trasa pełna kaźni, egzekucji i męczeństwa to - Ratowice, Czernica, Kotowice, Groblice, Święta Katarzyna, Domasław, Tyniec Mały, Małuszów, Strzeganowice, Kąty Wrocławskie, Piotrowice, Kostomłoty, Wichrów, Jaroszów, Strzegom, Gross-Rosen. Rosjanie byli w kolumnie więźniów, ale stanowili znikomy odsetek, przeważali Polacy. Nie eskortował ich żaden Volksturm, ale załoga esesmanów pod dowództwem - SS-Hauptsturmfuhrera Otto Stoppela wspierana przez Ukraińców. Nikt się nie bawił w jakieś szukania noclegów dla więźniów. Jeżeli kolumna zatrzymywała się na noc w jakimś majątku, to dla ułamka grupy więźniów znajdowało się miejsce w piwnicy czy stodole, pozostali dosłownie zamarzali na wolnym powietrzu.
  21. Polskie lotnictwo nad Śląskiem

    Tutaj link: http://www.gazeta-olawa.pl/artykul-1939-lew-nad-olawa---2-wrzesnia-1939.html Może kogoś zaciekawi.
  22. Kilkakrotnie spotkałem się w różnorakich publikacjach, że ludzie po obozach w realiach powojennych, nie często używali zwrotów, gdy zmierzali się z bałaganem wczesnego PRL-u typu - "w Oświęcimiu to nauczyli by Pani/Pana porządku". Dotyczyło to sytuacji gdy były więzień spotykał się z chaosem rzeczywistość powojennego kraju nierzadko, delikatnie mówiąc nie najlepiej zarządzanego. Jak to jest że, z jednej strony chyba każda psychika więźnia starała pewnie wypierać te wszystkie symptomy wspomnień zła obozowego, a z drugiej mańki, poczucie niemieckiego, wszczepionego gwałtem Ordnungu tak mocno pozostaje w udręczonej duszy, mimo przeżywanej lagrowej traumy!!! Tak na mój chłopski rozum, były Oświęcimiak mający np przeszkody w biurze meldunkowym zaoranej Warszawy, czy powinien powoływać się na obozowy porządek niemiecki? Pytam, bo wiem, że ludzie którzy wyszli z obozów byli wymagający względem ogółu pozbawionego gehenny obozowego piekła i właśnie nie rzadko przytaczali niemiecki porządek, mimo poniesionej ofiary. Mała sprzeczność, ale występująca.
  23. Holocaust a psychologiczne wyznawanie porządku

    Tak się składa, że nie rozróżniam, bo ja tam jako prosty chłop orłem edukacji nie byłem, i nie jestem. Skoro jest to forum dla wyedukowanych paniczów z nienagannym stylem i naukową estymą to nic tu po mnie. Są obszary na niszy netowej bardziej aktywne w wątki o których pisuję, wolne od strofowań a owocniejsze w przedstawianie danych, których się poszukuje.
  24. Holocaust a psychologiczne wyznawanie porządku

    To ja w ramach tego wątku zadam trochę ogólnikowe pytanie. Czy były w Polsce próby pomszczenia holocaustu? Wiem, że były specjalne komisje badań zbrodni hitlerowskich, doraźnie sądy, państwa alianckie przekazywały (niektórych) obozowych zbrodniarzy Polsce, były obozy przejściowe dla załóg obozowych. Wiem, że na zachodzie, powstało conajmniej jedno żydowskie komando specjalne, które chciało wytruwać Niemców poprzez wtłaczania trucizny do miejskich sieci wodociągowych. Zamiar podobno udaremnili Amerykanie, o łowcach nazistów nie wspomnę vide polowanie na Eichmana. Pytam o Polskę, czy znane są przypadki, że jakiś były więzień obozu traktuje Niemców pestkami z pepeszy, czy coś podobnego na większą skalę? Wiem, że istniały obozy (można by nazwać koncentracyjne ze względu na sporą umieralność), gdzie po wojnie Niemcy byli przetrzymywani i wykorzystywani do zsyłek na wschód, prac górniczych, czy publicznych ekshumacji, którym towarzyszyły szykany i rozboje. Znane są jakieś większe akcje odwetowe ze strony Polaków na Niemcach związanych z obozami?
  25. Funfteichen i pociąg pancerny

    Co do blaszki, to z drugiej strony wygrawerowany jest numer- 2105 (być może ewidencyjny). Z materiałów to sobie zakupiłem w antykwariacie za całe 4zł "wspomnieniową" pozycję (nawiązywałęm we wcześniejszych postach) - "Aż stali się prochem i rozpaczą". Ciekawa i wstrząsająca książka, również opisująca kolejnych komendantów (niestety notorycznie omijam w niemieckim "ch") Obecnie przeglądając pozycje internetowej księgarnii Gross-Rosen znalazłem na liście - "Przeżyłem" - Ariel Yahaloni. Z opisu wynika - Są to wspomnienia człowieka, który przeżył piekło Zagłady. Przeszedł Auschwitz, Gross Rosen i jego filię Fünfteichen (Miłoszyce) oraz Buchenwald, Nordhausen i Bergen-Belsen. Trzeba będzie zamówić. Co do Gallascha znalazłem kiedyś artykuł, że jego zwłoki pochowano prawdopodobnie w masowych kwaterach gdzie chowano pomordowanych bprzez bezpiekę "wyklętych" na Cmentarzu Osobowickim we Wrocławiu. W tym roku właśnie odbywały się ich ekshumacje na tymże cmentarzu, stąd nawiązanie autora artykułu do tej postaci w charakterze paradoksu historii.
×

Powiadomienie o plikach cookie

Przed wyrażeniem zgody na Warunki użytkowania forum koniecznie zapoznaj się z naszą Polityka prywatności. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.