Skocz do zawartości

lucyna beata

Użytkownicy
  • Zawartość

    326
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez lucyna beata

  1. Przewodniki turystyczne

    Przewodnik Pascala o Słowacji od dawna krytykuję z pewnych powodów. Oczywiście, że dogłębnie sprawdziłam sprawę minipolulacji łosia w PN Połoniny i w parkach ościennych. Kilka lat temu z pewnych, powiedzmy, że dla mnie ważkich powodów zaczęłam badać to zagadnienie. Nie lubię niedopowiedzeń, więc na prawie każdym szkoleniu dotyczącym fauny pytałam się o łosie w PN Połoniny i w parkach ościennych tj. BdPN i MPN, także w czasie szkoleń prowadzonych przez pracowników PAN. Dla większości polskich naukowców, nawet specjalizujących się w zagadnieniach związanych z ssakami to było zaskoczenie. Łoś nie jest gatunkiem charakterystycznym dla gór. Oczywiście, niegdyś występował na terenie Beskidu Niskiego vide nazwa Łosie, ale czy był często widziany? Wątpię w to. W MPN łosie po raz pierwszy zaobserwowano w 1999 r., sugeruje się jednak iż pojawiły się tam rok wcześniej. To jest stabilna minipopulacja licząca od od kilku do kilkunastu osobników. Przeważnie przebywają w okolicy Mareszki (tam mają odpowiednie warunki do życia, trochę podmokłego terenu plus las sosnowy), często bywały w Nadleśnictwie Grab. Oczywiście, że mogły trafić i do PN Połoniny. Z tego co wiem minipopulacja łosi na terenie PN Połoniny liczy kilka osobników. Przewodniki o których wspomniałam są wydawnictwami PN Połoniny, to m.in.materiały szkoleniowe przygotowane dla nauczycieli, jeden z nich Miro Bural wydał własnym sumptem. Jego przewodniki chodzą za najlepsze. Autor wspomina i o łosiach ale są to szczątkowe informacje mówiące o tym, że łosie przywędrowały do parku z Polski. Gatunkiem dominującym są podobnie jak w Polsce: jeleń, towarzyszy mu sarna. Na Słowacji jest mały problem ze wsiedlonymi przez myśliwych egzotami. Jeszcze kilka lat temu naukowcy z którymi rozmawiałam o tych nieszczęsnych łosiach sugerowali iż mogą to być zwierzaki reintrodukowane przez słowackich myśliwych. Oni bardzo lubią eksperymentować. W tym roku nie byłam na Słowacji, w poprzednich latach kilkakrotnie, chyba dwa szkolenia prowadził pan Miro Bural. Był wtedy już nie dyrektorem lecz specjalistą od sieci Natura 2000.
  2. Książka, którą właśnie czytam to...

    Czytam, to jest określenie na wyrost. Podczytuję fragmencik po fragmenciku świetną książkę Krzsztofa Potaczały "Bieszczady w PRL-u". Jest oparta na wspomnieniach ludzi współtworzących bieszczadzką historię, od prostego drwala do ówczesnych menadżerow. To 21 barwnych opowieści m.in. o Doskoczyńskim, bieszczadzkich drogach,Ludku Pińczuku itd. Najwspanialsze są jednak zdjęcia archiwalne. Nie spodziewałam się, że Krzysztof Potaczała napisze aż tak interesującą książkę. Moim zdaniem to lektura obowiązkowa wszystkich Bieszczadolubów. Ta książka to świeżynka, ukazał się kilkanaście dni temu. Polecam
  3. Przewodniki turystyczne

    Nie przekonałeś mnie. Informacje o łosiach w PN Połoniny uzyskałam nie ze stron (od kiedy to strona jest źródłem?) lecz z przewodnika po parku. Rozmawialiśmy też na ten temat z panią Bural na szkoleniu. Ten nieszczególny przewodnik wzięłam ze sobą na jedno ze spotkań, które mieliśmy na terenie Słowacji. Czytając fragmenty tego czegoś zrobiłam Kolegom niezłą frajdę, mieliśmy niezły ubaw. Autorka moim zdaniem skompromitowała się. Po pierwsze do każdego źródła należy podejść krytycznie. W naszym bieszczadzkim świadku przewodnickim strona nie może być pełnoprawnym źródłem. Może ewentualnie uzupełniać inne źródła. Po drugie należy potwierdzić każdą informację innym źródłem. Tak nas szkolono. Moim zdaniem są to zdrowe zasady. Przewodniki Pascala są kiepskie. Coraz częściej zalegają półki księgarń, można je kupować na wyprzedaży za grosze. Mam niezłą skalę porównawczą. Za mną kilka półek przewodników i literatury krajoznawczej. W bardzo wielu popularnych publikacjach takich ewidentnych błędów nie ma. Autorami są fachowcy, specjaliści, znawcy tematu, często naukowcy. Moim zdaniem tylko tacy są w stanie napisać dobre przewodniki. Nie ukrywam, że tworząc swoje wątki o książkach chciałam promować tylko dobre publikacje, te rzetelne i wiarygodne. Moim zdaniem udało mi się. Byłam tylko małym trybikiem w maszynie, takich trybików jest wiele. Dobre przewodniki zostały wypromowane, badziewie znika z rynku. Potwornie bałam się, że Pascal i inne tego rodzaju wydawnictwa zdominują nasz rynek, że wielki wydawca mając dobrą sieć dystrybucji, duże kwoty na promocję, reklamę zmiecie z rynku małe wydawnictwa drukujące świetne książki. Na szczęście w Bieszczadach tak nie stało się. To przewodniki Pascala zniknęły z półek punktów sprzedaży, są w księgarniach rozłożone na podrzędnych miejscach. Książki i to pięknie wydane, ciekawe, za niewielkie pieniądze zdominowały nasz rynek. Króluje przewodnik Rewasza napisany przez specjalistów, książki np. Ruthenusa czy Carpathii cieszą się niesłabnącą popularnością. Potęga szeptanej reklamy złamała Pascala. Jako przewodnik przyłożyłam do tego ręki, moje grupy kupują bardzo dużo książek, map. Czasami kilka, kilkanaście tylko jednego dnia. To są naprawdę piękne pamiątki i prezenty. Takich przewodników ciętych na złe książki jest więcej. Dziwi mnie Twoje podejście. W moim świadku Koledzy nie podchodzą tak liberalnie do słowa pisanego. Bawię się w tworzenie stronki, każdy tekst opieram na kilku publikacjach, wynikach badań i innych źródłach. Koledzy sprawdzają moją pisaninę pod kątem merytorycznym. To jest tylko stronka i to niekomercyjna. Nie rozumiem podejścia Pascala do wydawania książek. Przecież każda powinna być zredagowana.
  4. Przewodniki turystyczne

    Proszę bardzo. Nie ma czegoś takiego jak bór bukowy, jak sam wspomniałeś bory to są lasy iglaste. Pierwszy błąd. Drugi: orzeł skalny, czy przeciętny czytelnik musi wiedzieć, że na Słowacji orzeł przedni jest nazywany orłem skalnym? Mamy błąd następny, moim zdaniem to już jest przegięcie. Kolejny łosie. Łosie nie występują w PN Połoniny, na pewno nie żyją w górach w reglu dolnym, to nie jest środowisko dla nich. Na terenie Bieszczadów zawędrowało kilka łosi ale były w Obniżeniu Górnego Sanu, jeden kręcił się koło Zatwarnicy. Zostały zabite przez myśliwych jako gatunek nam obcy. Moim zdaniem to już jest kretyństwo, tym bardziej, że autorka pomyliła dwa gatunki ssaków, łosia z jeleniem. Ten drugi jest charakterystyczny dla naszego regionu. Kolejna sprawa to te nieszczęsne wydry. Od kiedy to wydry żyją w lasach jodłowo-bukowych czy bukowych? Kobieta nie mając zielonego pojęcia o faunie i florze PN Połoniny pisze przewodnik popełniając błąd na błędzie. Jestem jeszcze w stanie zrozumieć, że nie wiedziała o tym iż w 1999 r. na terenie PN Połoniny wprowadzono z powrotem do środowiska żubry. W 2002 r. kiedy został wydany po raz pierwszy przewodnik mogła o tym nie wiedzieć. W następnych wydaniach już powinna być o tym wzmianka. Jeżeli nagromadzenie takiej ilości fałszywych informacji w jednym zdaniu uważasz za nieścisłość to prawdę powiedziawszy nie wiem co mam powiedzieć. Uważam, że wydawnictwo Pascala wydając coś co jest nasączone taką ilością błędów po prostu zakpiło sobie ze mnie jako czytelnika i ordynarnie wyciągnęło pieniądze z kieszeni mojego Brata. Nie wspominam już nawet o tym, jak moim zdaniem powinien wyglądać ten tekst. Wiem doskonale, autorzy tego rodzaju badziewia śledzą strony internetowe i przepisują informacje. Co do żubrów, przepisałam na swojej stronce notatki z wykładu i szkolenia terenowego w PN Połoniny. Są na mojej stronce. Nie chcę wrzucać linku, bo Admini na innych forach traktują to jako spam. PS> Orlik krzykliwy jest gatunkiem charakterystycznym dla naszych trzech bieszczadzkich parków narodowych skupionych w Rezerwacie Biosfery "Karpaty Wschodnie". Orlik krzykliwy waloryzuje Bieszczady jako OSOP.
  5. Przewodniki turystyczne

    Podtrzymuję swoje zdanie. Coraz częściej się łapię na tym, że autorzy przewodników piszą o miejscach, które nie widzieli na oczy. Przykład: jeden z przewodników Pascala, autor pisze o wieży widokowej na Chryszczatej. Małe ale, tej wieży od dawien dawna nie ma. Znam publikacje tego typu poświęcone Bieszczadom. Brat kupił mi swego czasu przewodnik Pascala po Słowacji. Mały fragment dotyczący PN Połoniny :"W borach, głównie bukowych i bukowo-jodłowych żyją rzadkie gatunki zwierząt m.in. wilki, rysie, łosie i wydry, orły skalne, a nawet żubry, które przechodzą z polskiej strony". Ten super kretyński tekst stworzyła Wiesława Rusin. Dla mnie jest kwintesencją merytoryczności przewodników Pascala.
  6. Książka, którą właśnie czytam to...

    U mnie urwanie głowy, sezon w pełni, na dodatek żyję swoją nową zabaweczką. Na lekturę praktycznie brak czasu, podczytuję tylko na przystankach i w autobusach i tylko książki, które dotyczą Doliny Górnego Sanu. Jedna z nich jest naprawdę godna polecenia. Maleńki fragment Józef Kukulak "Zapis skutków osadnictwa i gospodarki rolnej w osadach rzeki górskiej na przykładzie aluwiów dorzecza górnego Sanu w Bieszczadach Wysokich" "Najstarsze ślady działalności człowieka w Bieszczadach Wysokich zarejestrowane zostały diagramach pyłkowych tutejszych torfowisk (Tarnawa Wyżna, Zakole, Wołosate, Ustrzyki Górne, Smerek). Zaznaczają się one w tych diagramach zmianą składu i ubytkiem pyłku drzew, wyraźnym wzrostem udziału pyłku roślin zielnych (w tym Plantago lanceolata), obecnością pyłków chwastów (głównie Chenopodiacenae, Centaurea cynamus, Rumex acetosa, Artemisia), a szczególnie pyłku zbóż (głównie Corealia, Fogopyrum, Triticum) - (Pałczyński 1962; Marek i Pałczyński 1962; Ralska-Jasiewiczowa 1969). W profilu najstarszego z torfowisk bieszczadzkich ("Tarnawa Wyżna") pierwsze wystąpienia pyłku traw łąkowych i azotolunych chwastów M. Ralska-Jasiewiczowa (1980, 1989) datuje na ok. 4400 lat BP, następnie na 3200-3000 BP. Odpowiadają one wiekowo kulturze ceramiki sznurowej i kulturom z epoki brązu w pogórskiej części dorzecza Sanu. Od około 2100 lat BP zwiększa się w diagramie pyłkowym udział jodły, wywołany antropogeniczną przebudową składu pierwotnych lasów. Około połowy okresu subatlantyckiego pojawia się także w innych torfowiskach pyłek zbóż, najpierw pszenicy, potem kolejno owsa, jęczmienia i żyta. Odcinek profilu z pyłkiem wszystkich tych zbóż odpowiada schyłkowi okresu wpływów rzymskich (Pałczyński 1962; Ralska-Jasiewiczowa 1969, 1977, 1980, 1989) Po tym okresie zaznacza się regresja zbiorowisk leśnych jako reakcja na znikający wpływ człowieka (okres wędrówek ludów). Silne działania człowieka rejestruje się dopiero w najmłodszych częściach diagramu. [...]"
  7. Wolne przewodnictwo tak czy nie?

    Wróciłam ze spotkania. Prawdę powiedziawszy nikt z Kolegów nie był zainteresowany jakąkolwiek rozmową na temat przewodnictwa. Dla nich temat jest skończony, przewodnictwo górskie jest licencjonowane. Nikt nie jest zainteresowany obroną przysłowiowej Częstochowy czyli kwestią przewodnictwa turystycznego czy miejskiego. Spotkanie było bardzo owocne, przybyło chyba ze sto osób, albo i więcej. Do wszystkich naszych propozycji Dyrekcja (byli dyr. Beker i Winnicki, odpowiedzialny za turystykę dr Prędki, pani Szary z edukacji)odniosła się pozytywnie, w regulaminie będą podobne rozwiązania jak w Karkonoskim, Tatrzańskim i Magurskim N, cena biletów nie wzrośnie, będą karnety, być może bilety rodzinne, szkolenia dla przewodników, jeszcze kilka innych spraw poruszaliśmy.
  8. Turystyka sakralna

    Każda pliszka swój ogonek chwali. Mówiłam o naszych bieszczadzkich sanktuariach i innych skarbach, pozostanie mi więc wspomnień o ...przewodniku. Kilka tygodni temu przez przypadek, ot tak z przyzwyczajenia, kupiłam sobie książkę, która po dokładnej lekturze okazała ciekawym przewodnikiem. Jednym z najbardziej interesujących w mojej kolekcji, przeczytałam go jednym tchem od deski do deski. Autorka jest dziennikarką od lat zainteresowaną naszym regionem i miejscami oficjalnego kultu. Przedstawia opisy jedenastu oficjalnych miejsc świętych znajdujących się na terenie Podkarpacia. Ze swadą opowiada o dobrach naszej kultury, świadectwach przeszłości, przybliża otoczenie sanktuariów, historię miejscowości, kulturę ludową, legendy, działa sztuki. Autorka we wstępie zaznacza, że zamierza kontynuować swoją pracę, "Sanktuaria podkarpackie papieskie" są pierwszą częścią cyklu. Z niecierpliwością czekam na kolejne publikacje. Książeczka jest stosunkowo starannie wydana, ilustrowana, ma miękką okładkę. Przewodnik jest napisany z pasją, z wielką znajomością rzeczy co niewątpliwie wpływa bardzo pozytywnie na odbiór tej książeczki. Moim zdaniem lektura godna polecenia. Tytuł: "Sanktuaria podkarpackie papieskie" Autor: Agata Chmura Wydanie: I Stron: 103 ISBN: 83-60222-17-7 Wydawnictwo: Agencja wydawnicza Ad Oculos Warszawa-Rzeszów 2006 Popełniłam tekścik o jednym z najmniej znanych santuariów w naszym kraju. Niewiele osób wie, że mamy cudowny obraz Matki Bożej Nieba i Ziemi w Jaśliskach. To taka pięknie położona wieś w Beskidzie Niskim, niegdyś miasto w dobrach biskupów przemyskich i to jakie - posiadało nawet mury obronne i ...własny zakon. Niewiele pozostało po dawnej świetności, nawet kościół wymaga odnowienia. Cała okolica cudna, nieopodal Jasiel i piękny rezerwat "Źróliska Jasiołki". Polecam http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=45&Itemid=52 W naszym regionie mamy cudowne obrazy MB Uniekającej, jeden jest w Jaśliskach, a drugi w Starej Wsi http://www.starawies.jezuici.pl/sanktuarium. Drugi raczej był, został zniszczony w 1968 r., wieść gminna niesie, że został zniszczony przez SB. Uciekające MB to ciekawostka związana z historią naszych południowych sąsiadów. W czasie walk w czasie reformacji, obrazy były niszczone, kilka z nich ocalało, jakaś litościwa dusza przeniosła je na stronę polską, tu trafiły do kościołów, część cieszyła się wyjątkową sławą.
  9. Książka, którą właśnie czytam to...

    Bawiąc się w robienie strony popełniłam kilka błędów, które wytknęli mi specjaliści. Siedzę nad książkami i szukam informacji m.in. o szpitalu UPA na Chryszczatej, muszę poprawiać i historyków. Oprę się na artykułach Wiesława Cieślaka. Aby nie zwariować od nadmiaru wiedzy sięgnęłam po coś lżejszego. To opowiadania człowieka stąd Rafała Dominika,można z nimi zapoznać się zerkając tu http://siekierezada.pl/pod/garaz.html
  10. Wolne przewodnictwo tak czy nie?

    Dziękuję za podpowiedzi. Przygotowuję się do sobotniego spotkania z dyr. BdPN, będzie duże grono przewodników. Ja jestem z nieformalnego klastra, więc nie mam możliwości wypowiadania się. Na spotkaniu będą Koledzy z wielu stowarzyszeń, szefowie kół przewodnickich przy PTTK, oraz przedstawiciele całej branży turystycznej. Zobaczymy co z tego wyniknie. Jednocześnie grono osób współpracujących ze sobą wchodzi w niszę, czyli coraz bardziej nas interesuje turystyka przyrodnicza. Kolega ma fundację, w sobotę będzie miał spotkanie z przyrodnikami, też będziemy? będą? na nim rozmawiać o sprawach przewodnickich. Najważniejsza jest jednak sprawa pozyskania pieniędzy unijnych (to działka Kolegi), potrzebna jest cała infrastruktura potrzebna do obsługi tego tzw. segmentu turystycznego np. czatownie, pomosty itd. Chodzi o to aby nie zniszczyć naszego największego skarbu jakim jest przyroda. Zaczną się szkolenia prowadzone przez Kolegów, najbliższe to sprawdzenie obszaru potencjalnie bardzo atrakcyjnego, oczywiście poza parkiem narodowym, pod kątem jego przydatności dla turystyki przyrodniczej. Musimy to wszystko przeanalizować, liczy się nade wszystko dobro przyrody. O ile znam życie to będziemy też gadać o przewodnictwie, a nie tylko o fotografii przyrodniczej. Wszystko nam się zazębia, prawdę powiedziawszy jestem bardzo szczęśliwa z tego powodu. Trochę tzw. przymus przewodnicki odchodzi na drugi plan, wiem, że sobie poradzimy na rynku nawet po uwolnieniu zawodu. Mam prośbę. Czy mogę wrzucić link do naszej nowej zabawki, niekomercyjnej? Jeżeli naruszyłam regulamin to proszę Adminów o usunięcie linków. Mówiłam o turystyce przyrodniczej i związanej z nią turystyce kulturowej. Staramy się ją promować wszelkimi środkami, chcę aby wiedza o fenomenie Bieszczadów i Beskidu Niskiego oraz okolicy dotarła do jak największego grona. Zapraszam do lektury "artykulików" Pochówki wampiryczne http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=42&Itemid=47 Sobień i Elżbieta z Pilczy http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=20&Itemid=23 Rezerwat "Przełom Osławy http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=32&Itemid=35 T
  11. Książka, którą właśnie czytam to...

    Ponownie sięgnęłam po pracę doktorską "Przekształcenia krajobrazu wiejskiego Bieszczadów Wysokich w ciągu ostatnich 150 lat" Jacka Wolskiego. Jedna z najciekawszych książek poświęconych Bieszczadom. Mały fragmencik "9. Wnioski [...] Podsumowując, można stwierdzić, że: 1) W rozwoju krajobrazów wiejskich Bieszczadów Wysokich w ostatnich 150 latach wyróżnia się kilka etapów, determinowanych historią społeczno-gospodarczą całego regionu: gospodarki rolnej o kierunku zwierzęco-roślinnym (połowa XIX w.- 1914/1918 r.), niestabilnej gospodarki rolnej o kierunku roślinno-zwierzęcym (lata 1918 - 1939/1946), swobodnej renaturalizacji (lata 1946-1960), wtórej antropopresji (1960 - przełom 70.i 80.) oraz wspomaganej renaturalizacji (od początku lat 80.) Etapy swobodnej renaturalizacji i wtórnej antropopresji charakteryzowały się najsilniejszą dynamiką i najwyższym tempem zmian krajobrazu (podsystemy pozostawały w stanie braku równowagi lub równowagi chwiejnej), zaś lata przed- i międzywojenne oraz ostatnie ćwierćwiecze - znacznie słabszą dynamiką i niskim tempem zmian (obojętna lub względnie trwała równowaga dynamiczna). 2. Generalnie działalność człowieka po 1946 r. prowadziła do całkowitego wyeliminowania lub znacznego przeobrażenia antropogenicznego elementów dawnych krajobrazów wiejskich Bieszczadów Wysokich, determinując zarazem ich obecną liczebność.Silnie zróżnicowane lokalne czynniki naturalne są natomiast odpowiedzialne za powolną ewolucję i współczesny stan zachowania opisywanych obiektów i form. Trwałość znacznej ich części , związaną przede wszystkim z cechami osobniczymi, szacowano na kilkaset lat. Szczegółowa charakterystyka pozostałości zabudowy i form antropogenicznej rzeźby umożliwiła także częściową weryfikację dotychczasowej wiedzy na temat obrazu kultury materialnej dawnych mieszkańców oraz stosunków społeczno-gospodarczych panujących w bieszczadzkich wsiach przed 1946. 3) Stopniowy zanik skarp tarasów rolnych i miedz śródpolnych zależy od: a) pełnionych w czasach bojkowskich funkcji, cool.gif pokrycia terenu, c) typu i natężenia wtórnych oddziaływań antropogenicznych. Największe ubytki odnotowano w miejscach poddanych po wojnie presji gospodarki leśnej i wypasowej, najmniejsze zaś w przypadku braku jakiejkolwiek działalności człowieka (świadectwo wysokiej trwałości) oraz powrotu użytkowania rolnego (nadbudowa materialna). 4) Lokalizacja pozostałości antropogenicznego mikroreliefu stoków niemal wyłącznie w obrębie pól ornych datowanych na połowę XIX w. oraz niewielkie zmiany powierzchni gruntów rolnych w okresie przedwojennym wskazują, że galicyjski "głód ziemi" przybrał w omawianych wsiach inne formy. Nie wiązał się bowiem z koniecznością karczowania lasu w celu pozyskania nowych terenów pod uprawę, a jedynie ze mianą struktury użytków już na już zagospodarowanych gruntach i zwiększeniem efektywności niezwykle prymitywnej kultury rolnej. Podstawowym problemem mogło być pytanie JAK, a nie Gdzie. [...]"
  12. Wielkanoc 2012

    Wesołych Świąt!
  13. Wolne przewodnictwo tak czy nie?

    Sądzę, że dzięki naszej rozmowie, tu na Forum, wypracowaliśmy dobre kompromisowe rozwiązanie. Dziś rozmawiałam przy herbatce o tym z kolejnym Kolegą. O ile musi dojść do uwolnienia zawodu to podane przez Ciebie "wartości" powinne być przyjęte przez większość. Moim zdaniem zwróciłeś uwagę na najważniejszą kwestię, na potrzebę skonstruowania osobnych zapisów prawnych dla przewodnictwa górskiego, muzealnego i tego realizowanego na terenie parków narodowych. Biorę udział w bardzo wielu dyskusjach, po raz pierwszy postulat taki padł w rozmowie. Czy będziemy mieć wpływ na rozwiązania prawne? Sądzę, że niewielki. My przewodnicy jesteśmy tylko pionkami w grze. Mam nadzieję, że ktoś te nasze opinie przeczyta i zastanowi się nad problemem. Być może to będzie Szef Jurajskiej Grupy, z tego co pamiętam był posłem sprawozdawcą poprzedniej ustawy, tej związanej z bezpieczeństwem w górach. Ja mogę tylko z całego serca podziękować Ci za udział w dyskusji, za ukierunkowanie naszych poczynań. Co będzie dalej? Tego nie wiem.
  14. Wolne przewodnictwo tak czy nie?

    N forum PTTK napisałam post. Potem pozwoliłam sobie przenieść Twój post na tamto forum i wrzucić link do tej dyskusji
  15. Wolne przewodnictwo tak czy nie?

    Pan Poseł Piotr van der Coghen prosił na forum PTTK o pomoc. "Witam! Temat deregulacji otworzył też na nowo debatę nad dalszymi losami przewodników turystycznych. Po uchwaleniu nowej ustawy o sporcie, deregulującej faktycznie rynek instruktorów sportowych (np. instruktorów narciarstwa bądź alpinizmu), przyszedł czas na przewodników. Podnoszą się głosy, które spróbowałem jakoś zebrać na www.piotrvandercoghen.pl na moim blogu: "PRZEWODNICY DO DEREGULACJI". Jeśli ktoś z Was będzie miał czas, to proszę Was o zapoznanie się z nimi i wyrażenie własnej, nieskrępowanej opinii (pod blogiem albo na takim branżowym Forum, jak to), bowiem coraz częściej w kuluarach głoszone są tezy wykluczające się wzajemnie. A może jednak przyszedł czas na jakieś zmiany? Proszę się też nie sugerować, że opublikowane propozycje MS, są ostateczne. Teraz jest czas konsultacji społecznych. Kluczowe prace legislacyjne w Sejmie nad szczegółami ustawy są jeszcze przed nami..." Pozwoliłam sobie przedstawić postulaty tak zgrabnie ujęte przez Kolegę.
  16. Wolne przewodnictwo tak czy nie?

    Jak rynek zareagował na próby uwolnienia zawodu przewodnika? W każdej ofercie na życzenie klientów musimy podawać numer licencji przewodnika, pilota i numer licencji Bieszczadzkiego Parku Narodowego oraz link do spisu przewodników na stronie UM w Rzeszowie. Do ośrodków współpracujących ma dać ksero dokumentów. Za chwilę muszę wrzucić dane na stronę.
  17. Polskie parki narodowe i krajobrazowe

    W ub. roku były prowadzone badania nad populacją. Kolega przesłał mi ich wyniki, także mapkę z ich rozmieszczeniem. Tylko kilka pewnych stanowisk. Na dodatek część osób myli węża Eskulapa z zaskrońcem. W naszym regionie występują zaskrońce w różnych odmianach barwnych np. brązowe. Niestety, wąż Eskulapa jest bardzo zagrożony. Pozwolę sobie wrzucić tu informacje o ciekawej książce Pora na przedstawienie pierwszej książeczki z mojej ulubionej serii "Monografie przyrodnicze" wydawanej przez Wydawnictwo Klubu Przyrodników. To powinna być lektura obowiązkowa wszystkich miłośników rodzimej przyrody i Bieszczadów. Ta seria przedstawia monografie napisane przez polskich naukowców na podstawie przeprowadzonych w naszym kraju badań. Są to publikacje bardzo tanie, można je nabyć poprzez stronę internetową za 10-15 zł http://www.kp.org.pl Najbardziej związanym gatunkiem z Bieszczadami niewątpliwie jest wąż Eskulapa, gdyż tylko tu znajduje się jego populacja. Na Roztoczu został wytępiony. W naszych pagórach ma północny zakres występowania. I tu apel w związku z tym, że jest to gatunek zagrożony wyginięciem, często gęsto tępiony przez ludzi i wyłapywany przez tzw. miłośników przyrody nie podaje się miejsc, gdzie go widzieliśmy. Bartłomiej Najbar właśnie w Bieszczadach prowadził swoje badania. Ich efektem jest m.in świetna publikacja "Wąż Eskulapa" przybliżająca nam tego ciepłolubnego dusiciela. " Oprócz ogólnych wiadomości o jego rozmieszczeniu , biologii, ekologii i zagrożeniach, zawarto w niej wyniki badań i obserwacji prowadzonych przez autora na terenie polskiej części Bieszczadów, gdzie m.in. w dolinie Sanu znajdują się jego ostoje. Część tekstową zilustrowano mapkami, rysunkami oraz serią zdjęć przedstawiając środowisko występowania węża Eskulapa w odległych regionach Europy i w Polsce, a ponadto prezentującymi różne aspekty jego egzystencji w naturze." To słowa Autora prezentujące tę monografię. Jesteśmy na Forum BN więc dorzucę informację "Współczesne rozmieszczenie węża Eskulapa w Bieszczadach można uznać za stosunkowo dobrze poznane. Rejon Pienin, Beskidu Sądeckiego i częściowo Beskidu Niskiego wymaga prowadzenia dalszych prac faunistycznych." Spis treści: 1. Wstęp 2. Pochodzenie i stanowiska kopalne 3. Stanowisko systematyczne, gatunki pokrewne 4. Nazewnictwo 5. Zasięg geograficzny 5.1. Rozmieszczenie w Eurazji 5.2. Rozmieszczenie w Polsce 5.2.1. Stanowiska historyczne 5.2.2. Stanowiska prawdopodobne współczesne i współczesne 5.3 Rozmieszczenie pionowe 6. Liczebność polskiej populacji węża Eskulapa 7. Środowisko występowania, towarzyszące gatunki gadów 8. Kariotyp 9. Morfologia 9.1. Właściwości morfologiczne gatunku 9.2. Dymorfizm płciowy 9.3 Ubarwienie 10. Biologia i ekologia 10.1. Okres godowy 10.2. Składanie jaj 10.3. Wykluwanie się młodych 10.4 Rozwój młodych 10.5. Dojrzałość płciowa 11. Linienie 12. Aktywność biologiczna 12.1. Aktywność dobowa 13. Przemieszczenie się. 14. Hibernacja 15. Pokarm 16. Zagrożenia 17. Choroby 18. Pasożyty 19. Zachowania obronne 20. Identyfikacja poszczególnych osobników 21. Ochrona 22. Zakończenie 23. Hodowla Podziękowania Literatura Summary Zusammenfassung Indeks Tytuł: "Wąż Eskulapa" Autor: Bartłomiej Najbar Wydanie: I Stron: 104 ISBN: 83-87846-34-1 Wydawnictwo: Wydawnictwo Klubu Przyrodnika Świebodzin 2004 "Wstęp Wąż Eskulapa jako element południowoeuropejski, śródziemnomorskiej fauny, charakteryzuje się stosunkowo dużymi wymaganiami termicznymi. Z tego względu w naszym kraju miał on przetrwać do czasów współczesnych jedynie na niektórych - uważanych za reliktowe - ciepłych i nasłonecznionych stanowiskach (Szyndlar 1984). Większość z nich znajduje się w Bieszczadach, w dolinie rzeki San, natomiast doniesienia o jego obecności w innych regionach kraju, np. w okolicach Pienin, Magurskiego parku Narodowego, Parku Narodowego Gór Słonnych, Jaśliskiego Parku Krajobrazowego bądź na Zamojszczyźnie, choć niekiedy mało autorytatywne, nakazują być ostrożnym co do definitywnego określenia jego współczesnego zasięgu. "Wąż Eskulapa występuje u nas na północnym krańcu swego zasięgu i najprawdopodobniej żadna z rodzimych jego kolonii nie ma obecnie kontaktu z innymi populacjami, tym samym są one pozbawione możliwości dopływu nowych osobników. jak powszechnie wiadomo populacje żyjące na granicy zasięgu występowania czy też w refugiach "ostatniej szansy" należą do najbardziej narażonych na wszelakie niekorzystne , biotyczne lub abiotyczne zmiany środowiska naturalnego. Tym samym osobniki wchodzące szczególnie w skład izolowanych kolonii muszą wykazywać cechy najlepiej przystosowujące je do lokalnych, na ogół specyficznych i trudnych warunków środowiska. Dlatego, mając na względzie funkcjonowanie rodzimej, mało liczebnej populacji należy uznać, iż każdy osobnik węża Eskulapa powinien być postrzegany jako bardzo cenny. Nie jest możliwe wykazanie jak na przestrzeni ostatniego stulecia zmieniła się liczebność poszczególnych populacji węża Eskulapa w Polsce (np. na Roztoczu czy w Bieszczadach), gdyż nie prowadzono na tren temat badań. Jednakże na podstawie materiałów źródłowych można stwierdzić, że lokalnie tej gatunek nie należał do wyjątkowych rzadkości, a miejscami, np. na Roztoczu, podobno miał być nawet często spotykany (Tenenbaum 1913). Dziś na Zamojszczyźnie nie ma go w ogóle, a liczba osobników na najbardziej liczebnych, bieszczadzkich stanowiskach osiągnęła niepokojący niski poziom (np. Najabar 2000b, Głowoaciński i Szyndlar 2001). Na osłabienie kondycji populacji węża Eskulapa w Polsce miało wpływ wiele czynników. Poza uwarunkowaniami środowiskowymi, duże spustoszenie uczyniła szeroko rozumiano działalność człowieka, która nasiliła się w okresie ostatnich kilkudziesięciu lat. szczególnie doniosłe znaczenie w tym zakresie miało wyłapywanie i zabijanie ich przez miejscową ludność, turystów, robotników drogowych i leśnych, zanik ekstensywnie prowadzonej działalności rolniczej, wzmożony ruch samochodowy i inne czynniki (np. Taborski i Gruszka 1964, Kazimierczak 1965a, b i inni). [...]"
  18. Wolne przewodnictwo tak czy nie?

    Uzupełnienie do tej części dyskusji poświęconej licencjom parkowym. Dostaliśmy zaproszenie na spotkanie z Dyrekcją BdPN http://www.bdpn.pl/dokumenty/edukacja/program_spotkanie_przewodnicy.pdf
  19. Wolne przewodnictwo tak czy nie?

    Tak, masz rację. Bardzo zgrabnie to nam wyłożyłeś. Chodzi mi o etos przewodnicki, coś takiego istnieje, o zawężenie tytułu przewodnika tylko do grona przewodników posiadających uprawnienia. O swój los jako przewodnika nie obawiam się. Praca, praca i jeszcze raz praca to postawa, reszta to odrobina talentu i łut szczęścia. Jest godz, czwarta nad ranem, a ja piszę programy więc zajmuję się promocją i marketingiem. Edit. Pod postulatami Kolegi mogę się podpisać.
  20. Wolne przewodnictwo tak czy nie?

    Wszystko można sprowadzić do absurdu, tylko po co? Jeżeli dla Ciebie przewodnictwo to tyle samo co sprzedaż warzyw to rzeczywiście nie mamy o czym rozmawiać. Jeszcze raz okazało się, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia i przewodnicy nie mają szans na porozumienie się z osobami, które chcą wykonywać nasz zawód, ale nie chcą zdobyć licencji, czyli ukończyć kosztownego kursu i zdać trudnych egzaminy.
  21. Wolne przewodnictwo tak czy nie?

    Przede wszystkim w żadnym wypadku nie mogę się wypowiadać w imieniu całego środowiska. Mogę co najwyżej w imieniu swoim i osób z którymi współpracuję. Oddaliśmy się w objęcia rynku dość dawno, klient ma możliwość zakupu naszych usług lub nie. To on w dużej mierze decyduje. Nie wiem czy to jest walka cechu z partaczami. Nie reprezentuję ani cechu, ani partaczy. Tych ostatnich bardzo boję się i mam ku temu podstawy. Nie obawiam się o siebie, powinnam sobie poradzić. Boje się o Kolegów, obawiam się powtórki z rozrywki. Przede wszystkim obawiam się spadku jakości świadczonych usług. Panicznie się tego boję. To może rozregulować nam rynek usług przewodnickich. W Bieszczadach, w regionie są prowadzone non stop kursy przewodnickie, młodzi przewodnicy chcą zdobyć zlecenia. Mają małe szanse, aby zaistnieć na rynku. W Bieszczadach podobnie jak w innych dobrze rozwiniętych pod względem turystycznym regionach są zwodowi przewodnicy, lokalni tour operatorzy wokół których koncentrują się zlecenia, jest PTTK. Są pakiety, w których usługa przewodnicka jest tylko maleńką składową. W turystyce panuje szeptana reklama, my pracujemy dzięki poleceniu, mamy też stałych klientów wśród organizatorów. W takim środowisku trudno zaistnieć nowym przewodnikom. Jedyne co mogą robić to znacząco zejść z ceny. Oni nie mają doświadczenia, wiedzy, bywa, że oferują kiepskie usługi przez co zniechęcają klientów do wynajmowania przewodnika. Tacy organizatorzy, przede wszystkim szkoły nie chcą wyrzucać pieniędzy w błoto i na następnych imprezach rezygnują z naszych usług. Nie ważne, że klient sparzył się w Karkonoszach, czy Bieszczadach, swoje złe doświadczenia przypisuje całemu naszemu środowisku. Kiedy jeszcze miałam naprawdę dużo zleceń to brałam przewodników jak leci, znajomych znajomych. Było różnie, czasami wręcz tragicznie (przewodnik nie wiedział, gdzie jest elektrownia w Solinie, zgubił turystę w Rzeszowie, ten przyjechał w Bieszczady taksówką, musiałam za nią zapłacić), przez złe usługi kolegów potraciłam naprawdę dużo klientów, w tym współpracę ośrodków. Poza tym w moim przypadku boli głowa od namiaru. Ja nie jestem zainteresowana zarobkiem, nie bierzemy prowizji itd, nadmiar zleceń, a klienci rezygnując z kiepskich przewodników garna się do lepszych, spowoduje, że będę miała kłopoty. Sama nie rozmnożę się przez pączkowanie, Koledzy są często, gęsto zajęci,o zrobić z nadmiarem zleceń? Komu dać, aby nie stracić klienta? To jest naprawdę duży problem.
  22. Wolne przewodnictwo tak czy nie?

    Przede wszystkim trwają konsultacje społeczne zlecone przez POT, w jej imieniu na terenie Podkarpacia prowadzi konsultacje PROT. Wysłał do wszystkich swoich członków z całej branży turystycznej ankiety.
  23. Wolne przewodnictwo tak czy nie?

    Odpowiem Ci tak. Wczoraj rozmawiałam z pięcioma organizatorami. Trzej zajrzeli do nas dzięki nowej stronce, dwaj z nich to stali klienci, pozostali to osoby, którym zostałam polecona przez ośrodek Unitra. Wszyscy prosili o ciekawe programy i specjalistów przewodników mających renomę. Goście nawet nie podejmowali rozmowy na temat ceny naszych usług, zaakceptowali je od ręki. Mówiliśmy tylko o formie rozliczenia, będziemy pracować na umowę zlecenie. To najbardziej korzystne rozwiązanie dla obu stron. To jest ten rynek o którym mówię, jego przedstawicielami są z jednej strony organizatorzy, z drugiej obiekty http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=23&Itemid=30 , z trzeciej obsługa ruchu turystycznego http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=4&Itemid=28 Proszę zajrzyj koniecznie do ostatniego linku, tam masz dowód przemawiający zarazem za zmianami prawnymi i przeciw nim. Tego chce rynek, przewodników górskich i osoby bez uprawnień regionalistów, chce dobrych ofert i programów. Chce pakietów. Gdybym myliła się, to nie miałabym nawet na chleb. Ja nie mówię o teorii, o tym co zdaje mi się, mówię o realnym świecie w którym żyję.
  24. Wolne przewodnictwo tak czy nie?

    Będę przedstawiać swoje racje z punktu widzenia praktyka, który ma dość dobre rozeznanie w rynku usług turystycznych. Ograniczone wprawdzie do Bieszczadów, ale nie sądzę, aby były duże różnice regionalne w tym względzie. Interesuje mnie przewodnictwo górskie. Przede wszystkim bardzo ale to bardzo dziwi mnie zniesienie wymogu wykształcenia. Przewodnik musi posiadać podstawowy zasób wiedzy, a ten jest gwarantowany przez wymóg zdobycia wykształcenia średniego. Wiem, że liberalizacja jest ukłonem w stronę kierowców, oni jeżdżąc z przewodnikami w autokarze zdobyli jakiś tam wiadomości, chcą to wykorzystać. Wykształcenie to też pewna sztuka wypowiedzi, sposób prezentacji walorów turystycznych, odniesienia do sfery kultury, sztuki, sposób zachowania się, reakcji itd. To jest niezbędne przewodnikowi. Powtarzam to jak mantrę, rynek oczekuje od nas abyśmy byli fachowcami, regionalistami, przewodnictwo górskie to nie tylko prowadzenie grup, doświadczenie górskie jest tylko jedną ze składowych. Następna rzecz. Jeżeli rynek oczekuje od nas tego byśmy byli specjalistami od regionu to powinno to być uwarunkowane przypisami prawnymi. Wprowadzenie obowiązku ciągłego doszkalania się, model francuski moim zdaniem jest dobrym rozwiązaniem. Przewodnik po uzyskaniu uprawnień bierze udział w dalszych szkoleniach, które go ukierunkowują np. może specjalizować się w obsłudze grup niepełnosprawnych osób. Ja to robię od lat i proszę mi wierzyć, że mimo naprawdę dużej praktyki z miłą chęcią wzięłabym udział w bloku szkoleniowym poświęconym pracy z osobami niepełnosprawnymi.
  25. Książka, którą właśnie czytam to...

    Coś z dwa lata temu dostałam od Księdza z Polany monografie tej wsi. Wiedziałam, że jest dobra ale nie spodziewałam się, że jest aż tak interesująca. To praca naukowa. "Polana wieś bieszczadzka" Teofila Wojciechowskiego to kompendium wiedzy nie tylko o tej wsi ale o historii całego regionu. Zaskoczyło mnie jedno, naukowiec z sporym dorobkiem, specjalista od małych ojczyzn napisał monografię bieszczadzkiej wioszczyny. Książka godna ze wszech miar polecenia.Liczy sobie 380 stron więc czytanie jej zajmie mi bardzo dużo czasu, kiedyś o niej na pewno wspomnę szerzej. Troszeczkę o książkach piszę tu http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=22&Itemid=25
×

Powiadomienie o plikach cookie

Przed wyrażeniem zgody na Warunki użytkowania forum koniecznie zapoznaj się z naszą Polityka prywatności. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.