Jump to content

FSO

Użytkownicy
  • Content count

    9,065
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by FSO

  1. Scholastyka

    Witam; Za wikipedią: "Scholastyka - okres w rozwoju filozofii chrześcijańskiej (właściwie katolickiej), który rozpoczął się około XII wieku. Obejmował wiele nurtów filozoficznych, których wspólną cechą było podejmowanie problemu zgodności prawd wiary chrześcijańskiej z rozumem naturalnym. Powstała z potrzeby pełnego zrozumienia tego, w co się wierzy (zgodnie z formułą św. Anzelma z Canterbury: fides quaerens intellectum – wiara szukająca rozumienia). Również metoda (scholastyczna) polegająca na rozwiązywaniu problemów poprzez racjonalne badanie argumentów za i przeciw.Podstawowe założenie scholastyki: Dogmaty i prawdy wiary są niepodważalne, można je jednak uzasadnić za pomocą rozumu.Metody rozumowego dowodzenia oparte były na pismach logicznych Arystotelesa i Boecjusza. Scholastyka stała się podstawą teologii, czyli nauki o Bogu. Najbardziej znanym filozofem i teologiem scholastycznym był św. Tomasz z Akwinu, który połączył myśl chrześcijańską z arystotelizmem. Wielkim myślicielem średniowiecza, zasłużonym dla rozwoju scholastyki był także Albert Wielki. Ze względu na rygorystyczne stosowanie jednego, ustalonego sposobu rozumowania, z czasem scholastyka zdobyła sobie wielu przeciwników. Dziś potocznie "scholastyka" oznacza metodę nauczania polegającą na udowadnianiu z góry przyjętych praw." Z czasem ze scholastyką jako filozofią czy nauką zaczęto kojarzyć średniowieczne problemy w stylu : ile diablów zmieści się na lebku od szpilki, czy ile szczebli liczyla drabina Jakubowa ze snu... Co o niej sądzić, jaki miala wplyw na samą naukę katolicką, na filozofię, czy spelnila pokladane w niej nadzieje? pozdr
  2. ... sprzymierzę się z Diablem" te slowa wypowiedzial Churchill chcąc podkreślić swoją nienawiść do Hitlera i chcąc wyrazić chęć sprzymierzenia się z każdym niezależnie od ideologii i systemu [w domyśle ZSRR] Witam; Czy dla Wielkiej Brytanii i samego Churchilla, a także dla USA i FDR sojusz ze Stalinem byl takim cyrografem podpisanym z samym Szatanem po to by pokonać drugiego Belzebuba, którego kraj na tym tragicznie nie wyszedl? pozdr
  3. Witam; na forum jest sporo tematów najlepszy czolg, samolot... W związku z tym mam pytanie: co spowodowalo tak szybki rozwój techniki wojskowej w tym okresie? W '39 r. w wielu armiach byly jeszcze dwuplaty a w '45 już samoloty odrzutowe. W '39 nikt nie znal rokiet a w '44 roku niszczyly Londyn... Na podstawie tej techniki toczyla się wojna koreańska w powietrzu, a samoloty różnily się detalami, ktore dopracowwali naukowcy niemieccy "przechwyceni" przez USA albo ZSRR, nie wspominając już o bombie atomowej, która zapewnia jak na razie pokój światowy... Jak sądziecie? pozdr
  4. Szwajcaria a Holocaust

    Witam; wszyscy i zawsze potrzegali Szwajcarię jak jeden wielki bank - w zawirowania polityczne się nie wtrąca, nic od nikogo nie chce [chyba że pieniądze], depozyty tam złożone są pewne a dochód jak szwajcarski zegarek : choć niewielki to dokladny i zawsze o czasie. Nie patrzą na narodowość, wyznanie - klient z pieniędzmi to klient z pieniędzmi, a takich się nie odsyła gdzieś indziej... Czy to przekonanie jest słuszne? Czy w czasie wojny w sprawach dotyczących "kwestii żydowskiej" Szwajcaria ma naprawdę czyste sumienie? pozdr
  5. Witam; od lat 60 tych Kraków, jako miasto leżące na obrzeżach Imperium - granica przebiegala na obrzeżach dzisiejszego miasta, czyli nawet kilkanaście kilometrów od centrum [w najgorszym wypadku], zacząl być traktowany jako twierdza i intensywnie rozbudowywany w tym kierunku. Łączyl się z tym wszystkim zakaz budowy nowych domów w pewnych częściach miasta, niemożnośc rozwoju terytorialnego miasta czy inne niedogodności. Tak naprawdę dziala twierdzy wystrzelily tylko kilka razy. Po I w.ś. bunkry i forty zaczęly być zaniedbywane, a po II światowej zniknęly z powierzchni, część z nich bezpowrotnie. Czy ta twierdza miala w ogóle szansę na obronę w razie ataku, czy warto bylo inwestować ogromne kwoty? pozdr
  6. Riese – Olbrzym – wiadomo że istnieje, nie wiadomo jaki ma zasięg i co obejmuje jak był budowany. Obecnie snute są przypuszczenia że prawdopodobnie był „w jakiś sposób” być może połączony z Książem, że utopiono w nim ogromne ilości betonu, że jest tajemniczy. Ja tez mam swoją opinie na jego temat. Oto ona. Riese w założeniu miał by tajny i to tak tajny jak to tylko możliwe, świadczy o tym sposób jego zabezpieczenia i ukrycia, miał także być olbrzymi – o tym zaś mówi ilość sztolni, obozów pracy i infrastruktury jaka powstała wokół tego co mniej więcej znamy, nie znamy zaś do końca jego funkcji – choć wiadomo że były albo bardzo ważne i albo było ich wiele – tu zaś mówi to co zostało z planowanej infrastruktury teletechnicznej. Możliwe zresztą ze było ich i wiele i wszystkie lub co najmniej sporo były połączeniem i jednego i drugiego. By coś takiego było możliwe koniecznym jest połączenie kompleksu Riese z zamkiem Książ i kopalniami i wałbrzyskimi i noworudzkimi. Zamek Książ gwarantował tajność, kopalnie konieczny i niezbędny transport niezbędny do postępu robót. Zamek Książ – położony w zasadzie niemal we Wałbrzychu, mieście w którym jest, lub w zasadzie były trzy kopalnie. Wiadomo o nim że prowadziła do niego bocznica kolejowa od głównej linii na Wałbrzych, prawie na pewno posiada głębokie podziemia, część z nich nieznanych wiadomo także że prowadzono w czasie wojny bardzo intensywne prace remontowe na zamku mające na celu na przekształcenie go na coś w rodzaju Kwatery Głównej. Taka funkcja zamku sprawia że „najciemniej jest pod latarnia”, czyli nikt nie będzie, lub nie powinien zwracać uwagi na dużą ilość generałów, marszałków, pułkowników, czy bardzo ważnych osób wchodzących doń i wychodzących, mocnych instalacji nadawczo odbiorczych montowanych na zamku. Kwatera Główna, lub jedna z siedzib np. Sztabu Generalnego tak ma. Stale przebywają tam ważne osobistości zarówno dla wojska jak i dla przemysłu a także te które zajmują się konstruowaniem nowych broni. Nikt nie zwraca też uwagi na oddziały ochronne w ilości kilku batalionów stacjonujące w pobliżu, bocznicę kolejową na której co i rusz widać pociągi z osobistościami. Nie robi także wrażenia wzmocniona ochrona przeciwlotnicza. Lokalizacja na taką bazę zamku Książ jest rewelacyjna – daleko od frontów, okolica na tyle spokojna że w zasadzie widać każdą obcą osobę, z drugiej strony niedaleko do Wrocławia i autostrady prowadzącej do serca Rzeszy. W zasadzie do 1945 roku, do stycznia, teren ten nie był na nic narażony. Jedyna anomalią są ogromne podziemia, mające co najmniej cztery poziomy, jeśli nie więcej [patrz windy w zamku]. Sama ich ilość i wielkość znana obecnie, która według osób przebywających tam w czasie wojny, nie stanowi nawet niewielkiego ich procenta, sprawia że nasuwają się pytania: - co zrobiono z materiałem skalnym który „wykopano” w nich - gdzie byli ludzie którzy je kopali - w jaki sposób wywożono ów materiał Nawet stosunkowo niewielkie pomieszczenie, w rodzaju, korytarza o szerokości 3m, długości 10m i wysokości 3m dostarcza co najmniej 90m3 materiału z którym coś trzeba zrobić. Przyjmując że gęstość jest w granicach 1g/cm3 [woda] oznacza 100 ton materiału , przy ładowności typowej ciężarówki w granicach 5 – 10t oznacza to dziesięć kursów, co znów sprawia że nawet przeciętny szpieg rosyjski [do 1941 r mogli się oni pewnie bez większych obaw poruszać po Niemczech] od razu by coś wykrył. Większość pomieszczeń jest wybetonowanych a ówże beton powinien mieć ok. 30 cm grubości zbrojenia i tego typu rzeczy. Beton składa się kamienia do ok. 16 mm [ok. 1 tona / m3] , piasku [lub frakcji 0-2 mm; w ilości ok. 800 kg / 1m3] i cementu ok. 400 kg / 1 m3. By nie wozić materiałów w jedną i drugą stronę wystarczy zamontować kruszarkę w podziemiach i przesyłać materiał skalny do niej a odbierać pożądane frakcje, wsypywać do wielkich betoniarek dodać cement i nie ujawniając nic wykorzystać pewną część odstrzelonej skały. Przeliczenie wielkości pomieszczeń na procent wykorzystanej skały pozwala stwierdzić dość szybko ze przy małych pomieszczeniach można powtórnie zużyć nawet 70% materiału, przy gigantach typu dworzec lub hala fabryczna znacznie mniej – ok. 10% co sprawia że przy kubaturze np. 100 tys. m3, trzeba „coś” zrobić z ponad 80 tys. m3 materiału czyli w granicach 100 tys. ton skały. Wywożenie jej ciężarówkami z okolic zamku nie ma sensu. Ciężarówki zajeżdżą wszystkie drogi a nad nimi będzie widoczna z kosmosu tablica – tu coś się dzieje. Oczywiście owe 20 tys. m3 betonu oznacza znów 8 tys. ton cementu i znów owe tony trzeba w jakiś sposób dostarczyć na miejsce. Wspominana bocznica kolejowa prowadząca do Książa jako do Kwatery Głównej może maskować pociągi osobowe i kilka towarowych, ale nie cały sznur pociągów towarowych jeżdżących w jedną i drugą stronę. Jakość i ilość pociągów nie pasuje do funkcji obiektu, który mają „obsługiwać”, co znów wzbudza podejrzenia. Kolejnym problemem są ludzie którzy są potrzebni do tych prac, i to nie liczba a skoszarowanie czyli umieszczenie ich w taki sposób by nie powstało kolejne Auschwitz, zarówno pod względem wielkości jak i znajomości przez innych. Podobny problem rodzi pobór prądu przez konieczne maszyny, wentylacja w podziemiach itp. Konieczność budowy ekstra linii energetycznych o dużym zapasie mocy, czy budowy czegoś w rodzaju szybów wentylacyjnych sprawia znów że cała tajemnica bierze w łeb, a z drugiej rodzi się pytanie jak to rozwiązać. Kluczem do rozwiązania tych wszystkich problemów są kopalnie, zarówno te w Wałbrzychu jak i Nowej Rudzie. Wałbrzych nie będąc ogromnym miastem miał na swoim terenie co najmniej trzy kopalnie [np. Thorez] jak i prawdopodobnie całą masę szybów i sztolni niezależnych od „normalnych” kopalni. Prawie na pewno korytarze podchodziły w rejon, lub pod sam zamek Książ. W drugą stronę takie same korytarze rozciągały się i rozciągają w kierunku na Walim i Jugowice. Po sąsiedzku, w Nowej Rudzie, także istniało kilka kopalni. Najnowocześniejsza z nich miała swoje tereny wydobycia rozciągające się po tereny Jugowic. Podupadła w czasie wielkiego kryzysu, przejęte przez spółkę górniczą, została w 1939 roku finalnie wykupiona przez Wehrmacht. Podobnie sprawa mogła dziać się z którąś z kopalni wałbrzyskich – w całości lub części przeszła pod kuratelę Wehrmachtu lub jakiejś firmy jednoznacznie z nim kojarzonej. Kopalnie same z siebie mają wszystko to co potrzeba do ogromnych robót na wielką skalę, jakimi na pewno są te w granicach i na terenie Riese. Przekucie się i połączenie w jeden system i ciąg korytarzy terenu od zamku Książ po okolice Nowej Rudy nie zajęło wiele czasu. Prawdopodobnie do 1940 było po wszystkim, najdalej na początku 1941 r. Zaprzęgnięcie kopalń do robót przynosi same pożytki. [Dla ciekawych – o dziwo w czasie drugiej wojny światowej kopalnie nie zwiększyły stanowczo wydobycia, czasem nawet wręcz przeciwnie]. Kopalnia sama z siebie posiada infrastrukturę i na zewnątrz i w podziemiach, wraz z przydziałem mocy, czasem wręcz posiadając własne agregaty prądotwórcze. Infrastruktura zewnętrzna – czyli linie kolejowe, bocznice, składy, magazyny i oczywiście hałdy ze skałą płonną pozwala dostarczyć wszystko to co jest potrzebne do budowy. Nadmiar skały można zarówno wyrzucić na hałdę, albo wysłać koleją i wagonami przysypanymi dla niepoznaki węglem „w świat”. Przywóz następuje dokładnie tą samą metodą. Wagony towarowe na stacji rozrządowej, bocznicy przy kopalni, czy sznur wagonów z węglem wyjeżdżający np. z kopalni Thorez nikogo nie zainteresuje. Podobnie rzecz się ma z kolejnymi odpadami na przykopalnianej hałdzie, gdzie taśma dzień i noc wywala wszystko to co kopalni jest nieprzydatne W samych podziemiach praca może trwać przez cały czas nie będąc narażoną na odkrycie. Taśmociągami zbędna skała jest wyrzucana poza chodnik, wagonikami albo kolejką przybywa cement niezbędny do betonu. W większych pomieszczeniach funkcjonują łamacze, kruszarki i betoniarki. W podziemiach albo na powierzchni [osobiście stawiam na podziemia] skoszarowani są więźniowie którzy pracują na miejscu. Taka lokalizacja ma same zalety: do pracy blisko, nie widać tysięcy ludzi idących do kopalni , lub miejsca pracy dzień w dzień, co wzbudza „niezdrowe” zainteresowanie ciekawskich. Pamiętajmy cały czas ze do połowy 1941 roku Niemcy i ZSRR to oficjalnie przyjaciele. Takie połączenie obiektów Riese ma kolejne zalety – nie jest konieczna budowa od podstaw systemu wentylacji – tylko rozbudowę, lub wykorzystanie „wolnej mocy” kopalni z Nowej Rudy, połączenia kolejowe już w zasadzie istnieją – wystarczy tylko czasem poszerzyć lub przedłużyć istniejącą linię kolejową kopalni, lub połączyć. W przypadku takich założeń, oczywistym jest połączenie zarówno Książa jak i jego bocznicy z korytarzami kopalnianymi prowadzącymi do dalszych części kompleksu. Umożliwia to wizytę i sprawdzenie postępu prac bez ruszania się na zewnątrz zamku. Dla obserwatora z zewnątrz dygnitarz jest w środku, a on nie wzbudzając niezdrowego zainteresowania może sprawdzić wszystko na terenie kompleksu w ciągu około trzech – czterech godzin, lub wychodząc w Nowej Rudzie wybyć bez problemu poza obserwowany teren i ujść obserwacji. Jedna z relacji więźniów mówi zresztą ze osoba wizytująca postęp robót przybyła „kolejka podziemną” W podobny sposób powstawały oczywiście kompleksy koło Walimia czy Jugowic. Powstawały od dołu, nie od góry. Ilość materiału jaka zostaje po wykuciu sztolni i pomieszczeń jeśliby były wywożone tylko tymi wąskimi drogami i kolejkami wąskotorowymi zniszczyłaby wszystko, nawet jeżeli by wykorzystywano ów materiał do wszystkich możliwych wzmocnień przepustów i dróg. „Wyjście na zewnątrz” musiało nastąpić w momencie kiedy wszystko było już na ukończeniu i trwały prace stricte wykończeniowe, samego strzelania było już niewiele, prędzej równanie pomieszczeń, wygładzanie tego co już wcześniej było zrobione, a ilość materiału jaka pozostawała po zrobieniu pomieszczeń mogła dać się wywieźć kolejką wąskotorową na okoliczne wzgórza. Odpowiednie wyposażenie przygotowanych też prawdopodobnie odbywało się przez sztolnie wychodzące na stokach wzgórz. Zabezpieczało to w ocenie całej wielkości kompleksu przez osoby niepowołane, które miały tylko dostarczyć i zamontować te czy inne urządzenia. Instalacja wind w takich sztolniach jest kolejnym stopniem utajnienia wielkości. Wystarczy że nie ma jednej windy łączącej samą górę z samym dołem. Sama kolej podziemna zwolniona z zadania „transportu” materiałów mogła przewozić niezbędne rzeczy wyposażenia które nie mogły być wwiezione „od stoku”. Kolej podziemna mogła też służyć już w późniejszym okresie do pomocy w ukryciu kompleksu w postaci wywiezienia zbędnych rzeczy wskazujących na przeznaczenie sztolni w kopalniach – resztek skoszarowania, zwłok więźniów itp. Pewną niewiadomą dla mnie pozostaje dokładny sposób wentylacji. Prawie na pewno istniejące wcześniej szyby wentylacyjne są niewystarczające. Może się okazać że tą funkcję pełnią do teraz lub pełniły kominy wybudowane na terenie istniejących zakładów przemysłowych. Prace na terenie kompleksu polegające na rozbudowie i wykańczaniu trwały do początku 1945 r. [styczeń / luty]. Późniejsze działania służyły prawdopodobnie tylko i wyłącznie zacieraniu śladów i wielkości kompleksu. O tym jak wielki on jest, lub jak ważny był świadczy to że ostatnie wybuchy według świadków trwały jeszcze długo po maju 1945 r. Ukrycie kompleksu polegało na zasypaniu sporej części korytarzy prowadzących w głąb [zasypanie, fałszywe sztolnie itp.], a także na działaniach papierowych i ludzkich. Każda kopalnia w teorii obowiązana jest do składania w Urzędzie Górniczym wszelkich informacji o istniejących korytarzach, o zawałach w starych korytarzach i o tym wszystkim co się dzieje na terenie kopalni. Dotarcie do tych papierów dla „zwykłego” człowieka nawet poszukiwacza jest w zasadzie niemożliwe. W teorii w takim urzędzie powinny być wszystkie informacje dotyczące kopalni wałbrzyskich i noworudzkich. Pewną pomocą mogłoby być porównanie co się pozmieniało i jak w okresie 1933 – 1937 – 1939 – 1944 - 1946 – 1956 – 1975. Tajemnicze zniknięcie pewnych korytarzy, zasypanie innych mogłoby pomoc w znalezieniu jakiegoś wejścia do podziemi. Pewną pomocą niezależnie od map mogłyby służyć gazety z okolic Wałbrzych – Nowa Ruda z okresu 1939 – 1945 w dziale wypadki górnicze. Każda osoba mieszkająca na terenie gdzie jest wiele kopalń doskonale wie kiedy nastąpiło tąpnięcie, kiedy zawał a kiedy coś się stało poważnego. Takie problemy widoczne są na powierzchni w postaci wstrząsów , dygotań budynków a czasem nawet ich uszkodzeń. O takich wypadkach gazety musiały pisać i określić w miarę dokładnie miejsce gdzie nastąpiło tąpnięcie. Brak czegoś takiego rodzi w oczywisty sposób podejrzenia że coś się dzieje. Można spróbować porównać to co pisały gazety z planami złożonymi w Urzędzie Górniczym. Ułatwieniem dla ukrywających było to że do 1956 roku spory odsetek w kopalniach stanowili pracownicy pochodzenia niemieckiego, lub wręcz Niemcy. Ich ilość w wyższym personelu zmieniała się dość szybko, ale wśród pracowników niższego lub średniego szczebla znacznie wolniej. To a także typowa powojenna zawierucha ułatwiała usunięcie niepożądanych śladów także od wewnątrz. Tutaj także można poszukać informacji o wypadkach na terenach kopalni, łącznie z lepszym lub gorszym opisem tego co się stało. Skuteczną siłą która ograniczała działanie ciekawskich zwłaszcza na początku był Werwolf, a potem, osoby określane mianem strażników, czyli pilnujących by nikt nie dowiedział się co tam jest. Nie muszą one być zwykłymi robotnikami czy rolnikami patrzącymi z okiem domu co się dzieje wokół. Czasem lepiej być na średnim stanowisku w zwykłej firmie badawczej. Nasuwa się oczywiste pytanie : dlaczego sejsmologowie twierdzą że urządzenia zamontowane są na najniższych podziemiach Książa i że pod nimi nie ma nic? Dlaczego odnośne ministerstwa lub osoby odpowiedzialne za poszukiwania na zamku Książ twierdzą że nie ma czego szukać choć zdjęcia byłe i obecne wskazują że coś jest „poniżej” poziomu ziemi. Podobne pytania dotyczące zamku Książ można mnożyć. Podobnie mnożą się odpowiedzi wskazujące i mówiące brak zgody pana prezesa, dyrektora, kierownika urzędu. Takie osoby znacznie lepiej strzegą tajemnic niż osoby mieszkające na miejscu. Ciekawostka – w czasie rozmowy z jednym z miejscowych mieszkańców, także interesującym się tymi terenami, ożenionym z miejscową dziewczyną, jego teściowa która przeżyła te czasy, na pytania dotyczące Riese bladła mówiąc że nic nie powie bo są ludzie którzy do tej pory żyją i pilnują. Jej wspomnienia są typowe: ciemna noc batalion SS, konwój ciężarówek który wjeżdża [tutaj akurat od strony Nowej Rudy] w las i znika rano nie ma także SS-manów. Kilka zbyt ciekawych osób idących w las, zostaje niedługo potem znalezione rozstrzelane. Ogromny zasięg kompleksu, ilość przekopanego przewiezionego materiału i poziom dróg skłonił mnie do tego by całą budowę przenieść do podziemi i to dosłownie, gdyż z jednej strony dając odpowiedzi na kilka pytań, nie zamyka odpowiedzi do kolejnych, ułatwiając zrozumienie pewnych dość istotnych spraw – począwszy od możliwości ukrycia i skali budowy poprzez transport potrzebnych materiałów do tego gdzie „skoszarowano” ludzi niezbędnych do budowy olbrzyma. Na koniec nasuwają się dwa pytania: - ile wiedzieli Rosjanie po wkroczeniu na te tereny - co jest ukryte w Riese Rosjanie prawdopodobnie mieli jakiś ogląd sytuacji – na pewno nie mieli go do końca. To co zastali na terenie prawdopodobnie upewniło ich do tego że na terenie zamku Książ miało być coś w rodzaju Kwatery Głównej z jakimiś podziemiami służącymi za schrony przeciwlotnicze. Maszyny i urządzenia znalezione w okolicach sztolni i częściowe ich zawalenie [w głębi], rozmiar i ogrom mogło dać podejrzenie o fabrykach broni. Dość szybko zrabowano to co dało się zrabować i wyrwano to co dało wyrwać. Później już nie było czego szukać. Mogło się zrodzić podejrzenie o ukryciu skarbów w rodzaju złoto, kamienie szlachetne, obrazy itp. Duża część archiwów które wojska radzieckie zabrały ze sobą nie zawierały niczego ciekawego na tyle co dałoby się wykorzystać w polityce światowej ani regionalnej. Zachowanie się aliantów zachodnich pozwala stwierdzić dokładnie to samo, z tym że naukowcom którzy zostali złapani, po obu stronach przedstawiano podobną ofertę – albo więzienie albo praca dla zwycięzców. Oczywiście nikt nie zabraniał wykorzystywać wiedzy zdobytej w Riese lub w czasie jej budowy. Upływ wielu lat po wojnie pozwala przypuszczać co może być schowane lub ukryte w kompleksie. Prawie na pewno najmniejszą rolę pełnią kosztowności, złoto i waluty obce [głównie w dolarach USA, gdyż dolary jako jedyna waluta można zawsze wymieniać niezależnie od roku w którym zostały wydrukowane]. Po wielu latach wiadomo dokładnie co z obrazów zginęło i kiedy i oczywistym jest że nie mogą one ujrzeć światła dziennego gdyż wiadomo będzie że mają prawowitych właścicieli. Złoto, w sztabach, jest znakowane symbolem kraju i także w tym wypadku znajdzie się legalny właściciel. Nieco większą rolę mogą pełnić plany broni zarówno konwencjonalnych jak i atomowych lub mających na celu zniszczenie ludzi bez naruszania „substancji materialnej” przeciwnika. Po ponad sześciu dziesiątkach lat to także nie jest wystarczający powód do ukrywania Riese. Kolejna sprawa – archiwalia wewnątrz niemieckie lub dokumenty dotyczące aliantów lub Rosjan. Obecnie nikt w zasadzie nie kwestionuje tego co się działo na terenie Niemiec, iluś milionów zabitych i wymordowanych, podobnie jest w ZSRR. Dokumenty dotyczące ataku na ZSRR i ich przyczyny – w sumie wiadomo dlaczego, kwestią jest tylko daty. Nie są to powody, które przyczyniałyby się do takiego utajnienia obiektu – zwłaszcza w obecnych czasach. Nawet ogromna liczba zabitych osób w podziemiach – teraz to tylko przyznanie się do kolejnych tysięcy zamordowanych – mówiąc brutalnie statystyka. Pewną drobną co prawda ale dość konkretną wskazówką jest zachowanie się Watykanu od 1945 roku, który notorycznie pomagał największym zbrodniarzom faszystowskim w ucieczce do bezpiecznych krajów, daleko od wymiaru sprawiedliwości, a blisko silnego żywiołu niemieckiego w Ameryce Południowej. Trwało to bardzo długo i nikt nie wspomina by faszyści coś za to płacili. Nawet teraz po wielu latach po wojnie Watykan się chyba nie przyznał że przez jego klasztory, kościoły i kongregacje przechodzili zbrodniarze, że byli zaopatrywani w odpowiednie paszporty umożliwiające przejazd przez niezliczone kraje. Historia Watykanu wskazuje zaś że jeśli złączył się z przegraną sprawą to w momencie jej klęski odwraca się od przegranego i mówi głośno o jego pomyłkach i o tym że robił źle, zapomina o tym co czynił wcześniej. W tym wypadku tak się nie stało im bardziej ścigano zbrodniarzy tym bardziej Watykan im pomagał udając że nic się nie działo. Biorąc pod uwagę stwierdzenie wywiadowcy że jeśli w pracy wywiadowcy dwie rzeczy przez przypadek wskazują na to samo – to nie jest przypadek, coś musi być na rzeczy. Czyżby możliwe było że w Riese są dokumenty z archiwów watykańskich których odkrycia obawia się papież? Muszą one być na tyle mocne że sam papież musi się ich obawiać. Jedynymi jakimi można go szantażować są papiery stwierdzające że on nie ma racji bytu, a obecna postać religii czy to katolickiej czy innych chrześcijańskich do tego co było na początku ma się nijak. Muszą być one na tyle silne że papież musi czuć się zagrożony. Obecna informatyzacja i „zmalenie” świata, a także sam fakt zachowania papieża i Watykanu wskazuje że nadal nie ujrzały one światła dziennego. Czyżby to była tajemnica Riese? Przez cały czas pisania swojej opinii o Riese starałem się trzymać kilku założeń: - budowniczy, czyli Niemcy, budowali ów kompleks z pełną świadomością tego co robią, wiedząc, że ukończenie tego w jak najdalszym stopniu, mimo sytuacji panującej na froncie jest sprawą życia i śmierci. Od początku zaś 1945 r. stał się on warunkiem przetrwania - budowany był on w konkretnym celu choć ich ilość mogła się zwiększać lub zmieniać w czasie. Nawet jeżeli ich nie znamy, lub nie pisze do końca do czego mogłoby to służyć, można określić warunki brzegowe jakie one spełniały [np. sterylność powietrza niemal laboratoryjna itp.]. Może to pomóc przynajmniej w wytypowaniu tego do czego miałoby to być wykorzystane - cała budowa kompleksu była tajna i utrzymywana w ukryciu, w taki sposób by nikt nie mógł nawet podejrzewać pełnego zasięgu prac budowlanych, ani ich głębokości. Z tego powodu starałem się tak opisywać moje podejrzenia by tajność była zachowana, zwłaszcza dla osób postronnych, które mogłyby robić zdjęcia długimi obiektywami, przesyłać wiadomości nt. ilości wielkości i typu pociągów przejeżdżających przez stację Wałbrzych - w czasie budowy nie liczono się z kosztami ludzkimi, materiałowymi i czasowymi. Oznaczało to że praca trwała na okrągło, możliwe ze w systemie czterozmianowym na całym terenie prac, od Książa po Nową Rudę, nie licząc się z kosztami. Wskazówką że tak było jest sprowadzenie kilkuset wykwalifikowanego personelu górniczego z Donbasu. Do zwykłej średniej kopalni pracujących w normalnym systemie wystarczy kilkadziesiąt osób. Liczba ta pomija tych którzy już tam pracowali i zostali ściągnięci prawdopodobnie z innych kopalń z terenu Niemiec bez narażanie się na zwrócenie uwagi. co o tym myslicie ps. mam nadzieje ze przejdzie ze wzgledu na dlugosc:), o opinie prosze takze na email: caerme@gazeta.pl
  7. Czystki 1937 - 1941. Konieczność czy...

    Witam; dość wąski fragment biografii tow. Stalina. Ciekawy jest on conajmniej z dwóch powodów - czystki, przeprowadzane zarównow aparacie bezpieczeństwa jak i w wojsku oraz polityce trwające z różnym natężeniem conajmniej kilka lat, pochłonęły wiele istnień ludzkich i to takich zwyczajnych i tych z pierwszych stron ówczesnej Prawdy. Stalin - no właśnie, jego postawa i zachowanie oceniane jest różnie w dużej ilości pozycji można wyczytać że był krwiożerczą postacią która żądała wszystkiego i podsycała najgorsze z najgorszych, w innych że był zimnym spokojnym opanowanym politykiem nie idacącym z największymi "wilkami głodnymi krwi" po bandzie... tylko zalecającym spokój i opanowanie. Jak było naprawdę, pewnie się nie dowiemy choć istnieje wiele świadectw tego jak się zachowywał. Który z tych obrazów jest bardziej prawdziwy? pozdr
  8. Witam; Błękitna Dywizja czyli Hiszpanie na Froncie Wschodnim. Jak walczyli, czy byli wartościowymi żołnierzami. Czy pod względem politycznym byli tylko próbą "wykpienia" się Franco z realnego udziału w wojnie po stronie Hitlera, czy tak naprawdę realna pomoc na jaką było stać Hiszpanię? Pozdr.
  9. Witam; w związku z przeciągającą się wojną w ZSRR i coraz większymi trudnościami w zaopatrzenie w materiały pędne, A.H. doszedł do wniosku że koniecznym będzie zdobycie i opanowanie pól roponośnych na Kaukazie i dojście do Morza Kaspijskiego. W wyniku kilku operacji i kampanii '42 r. WH doszedl na przedpola KAukazu, a jednostka strzelców alpejskich weszła na Elbrus wbijąjąc tam flagę dla podkreślenia osiągnięć [n.b. ów wyczyn zdenerwował bardzo A.H.]... Czy w '42 i na początku '43 r. WH miał szansę zająć pola naftowe czy nie? Czy było to jedno z wielu marzeń Wodza, choć to akurat było niezbędne do dalszego prowadzenia wojny... pozdr
  10. Witam; nadchodzi rok '18 i z różnych stron Europy i nie tylko napływają żołnierze, oficerowie cywile. Na ziemiach polskich w ogniu walk o granice wykuwa się Wojsko Polskie, jego struktura i metody dowodzenia. Wojna jednak jest czasem wyjątkowym który bardzo często usuwa na plan dalszy różnice w mentalności sposobach dowodzenia czy sposobie działania. Po ostatnich działaniach, po podpisaniu ostatniego pokoju przychodzi czas by wojsko stało się jednym mechanizmem by istniały jednolite sposoby dowodzenia, jednolite wykształcenie... Jak ów proces przebiegał w Wojsku Polskim? Kiedy zniknęły różnice pozaborowe? Czy te 20 lat [dokładnie: niemal 21] sprawił, że początkowa zbieranina stała się jednym organizmem, czy nie? pozdr
  11. Albert Speer

    Witam; Albert Speer - z wyksztalcenia i zawodu architekt, znany z monumentalnych klasycystycznych projektów przebudowy Berlina, z czego do końca wojny zrealizowano w sumie nic, chyba poza Kancelarią Rzeszy... Na szersze wody wyplynąl jako nadzorujący i kierujący budową Stadionu Olimpjskiego w '35 i '36r. gdzie po raz pierwszy zastosowal chyba sposób by jedną budowę w wielu miejscach wykańczalo wiele firm. Ponownie na szerokie wody wyplynąl jako Minister Uzbrojenia ['41 r] który przestawil gospodarkę na tory wojenne i sprawil, że do '44 r mimo rozlicznych trudności [bombardowania, praca silą niewolniczą, więźniami czy kobietami] nieustannie się rozwijala [szczyt - lipiec '44]. Z jednej strony musial wiedzieć o niewolnieczej pracy więźniów, z drugiej sabotowal rozkazy AH z '44 i '45 mówiące o totalnym zniszczeniu Niemiec. W Norymberdze otrzymal wysoki wyrok [bodajże 20 lat] i jako jedyny prócz Hessa [inny temat obok] odbyl g w calości, wychodząc z więzienia w Spandau w polowie lat 60 tych. Autor ciekawych wspomnień. Ktoś kiedyś go określil jako typowego fachowca i technokratę, który znalazby miejsce w każdej porządnej gospodarce, tylko mial pecha, że pracowal dla AH. Co o nim sądzicie , jakie mial znaczenie w czasie wojny? pozdr
  12. Witam; wbrew powszechnym opiniom, jakie dziś panują, systemy totalitarne obowiązujące w III Rzeszy, Wloszech czy ZSRR formalnie lub realnie dawaly podarowaly spoleczeństwu pewne zdobycze socjalne, które obecnie nam się kojarzą jak najlepiej lub wspominamy je przynajmniej z sentymentem. Zasilki macierzyńskie [Wlochy], Kraft durch Freunde [KdF] - poprzedniczki dzisiejszych wczasów pracowniczych, pomoc zimowa dla najuboższych [Niemcy]... Niby nic a jednak system tak boleśnie dotykający jednych obywateli w spadku innym pozostawil tak dużo. Czy to tylko "wraża" propaganda czy obiektywna prawda? pozdr
  13. Witam; jest rok '44, wybucha powstanie na Słowacji. Rosjanie nie zdążają na pomoc i w efekcie docierają jedynie do Przełęczy Dukielskiej. W kolejnej kampanii, która kończy dojściem się wojsk RKKA do Odry, skrajne południowe skrzydło, nawet nie wchodzi w zasadzie na tereny dzisiejszej Czechosłowacji, zostawiając przez długi czas w rękach niemieckich południową część Górnego Sląska [Rybnik , Racibórz], potem linia frontu uformowała się mniej więcej od tych okolic poprzez linię w odległości 30 - 40 km na południe do Wrocławia i dalej do Nysy Łużyckiej. na teren Czechosłowacji wojska radzieckie wkraczają dopiero na sam koniec wojny. Działo się tak mimo tego, ze w Czechach istniały fabryki zbrojeniowe, zagłębia gdzie wydobywało się i węgiel i rudy żelaza... Czemu dopiero tak późno [w kwietniu i maju] zajęto te tereny. Czyżby dlatego, że leżały z boku głównej linii natarcia, czy może rząd czeski dogadał się ze Stalinem? pozdr
  14. Samoloty lącznikowe

    Witam; żadne wojska nie mogły się obejść bez samolotów łącznikowych. Kursowały one między sztabem a oddzialami frontowymi. Powolne, proste.. czasem dwuplaty... jakie były, jak spełniały swoją rolę, jak się zmieniały w czasie wojny, ile ich zestrzelono w czasie działań wojennych... pozdr
  15. Witam; D.P. [i inni] : Polskie Siły Zbrojne - czyli drastycznie nazywając Kanonenfutter które wszystko musiało sobie kupić od Wielkiej Brytanii, które musiało walczyć tam gdzie jej rząd brytyjski każe, a jeśli rządowi się nie podoba to niech sobie żołnierzyków w diabła weźmie. Rachunek wyślemy pocztą. Rząd londyńskie nie miał żadnej realnej siły politycznej, a to jakimi żył wyobrażeniami odbiło się realnie na tym co działo się od '44 r. [plan Burza]. Łączność taka czy inna i wysyłanie cichociemnych do kraju tak naprawdę nie zmieniło niczego. Tysiące ludzi zaangażowanych w konspirację - bez broni. 50 tysięcy ludzi mających kilka tysięcy broni z niewielką ilością amunicji [vide P.W] jest tak naprawdę nieuzbrojonym tłumem, który dać sobie może radę w zasadzie li tylko z formacjami policyjnymi. Wystarczy popatrzeć na przebieg P.W. W chwili kiedy wzięły się do roboty wojska frontowe było pozamiatane i to momentalnie. Poza tym tak na dokładkę: o wiele większe znaczenie miał w Wielkiej Brytanii rząd norweski. Wniósł on w posagu coś na czym Churchillowi zależało o wiele bardziej, niż na kilku lotnikach, paru pokręconych jak zając politykach. Była to potężna flota handlowa, z wykwalifikowaną załogą, która mogła przewozić wszystko co potrzeba. Holendrzy także nie mieli niewielkiej floty... Własnego mięsa armatniego Anglicy mieli dość Przy okazji: siła AK polegała na tym, a raczej bezsiła, że każda jej akcja powodowała reakcję Niemców - czyli rozstrzeliwanie zakładników. Oznacza to, że tak naprawdę Polskie Państwo Podziemne jakkolwiek ładnie to brzmi nie miało realnej siły, która pozwoliłaby mu opanować obszar i zaprowadzić tam swoją realną władzę. O P.W. nie wspominam bo to regularny mord i głupota... pozdr
  16. Witam; drobna uwaga, póki jeszcze, o tym kto kim jest, albo kim nie jest - proszę na p.w. lub poza forum. Tutaj nie będzie to tolerowane. Dotyczy to zwłaszcza secesjonisty który lubuje się we wkładaniu szpileczek w rożne miejsca... Szpileczki proponuję wbić do poduszeczki i niech tam czekają lepszych czasów. pozdr
  17. Witam; w ramach ciekawostek i niusów. Rostowski skrytykował podobno sposób w jaki pomaga się greckiej gospodarce i planuje się pomóc gospodarce innych krajów z problemami... Będzie wesoło. pozdr
  18. Witam; secesjonista: tego chyba nie wie nikt. Zwróć uwagę - fachowcy jeśli nie mieli masy krwi na rękach i nie paradowali otwarcie w mundurach SS i im podobnych formacji w zasadzie przez samo państwo polskie byli jeśli nie przymuszani by zostać, to naciskano na nich w ten czy inny sposób. Potem wyjeżdżali albo zostawali, bo wżeniali się, bo zakładali rodziny. Efekt tego jest tki jak pisze Glasisch: Polakami się nie czują, z Polską są tak sobie związani. Oni związani są ze Śląskiem. Takie a nie inne traktowanie Niemców w transportach, czy w czasie podróży przez Polaków wynikało z tego co działo się w czasie wojny. Na niektórych terenach także tuż po niej [Wehrwolf i jemu podobne organizacje]. W książkach dotyczących okolic Wrocławia są opisy jak Polacy przyjeżdżali do gospodarstw które im zostały przydzielone. Miały być puste a tam mieszka jeszcze Niemiec, autochton z rodziną. Opowieści o tym jak tego czy owego zastrzelili czy pobili nie należały do wyjątków. W chwili kiedy następowało wysiedlenie - okazja do zemsty. Przegrani nie mają głosu. Wolf: opisy o tym, że mieszkańców Śląska czy Pomorza zapędzano, czy nakazywano im rozmaite prace z których starano się uciekać lub traktować jako okazję do ucieczki są dość powszechne [choćby Thorwald - Wielka Ucieczka]. Sprzyjało temu powojenne zamieszanie, tłumy idace w jedną i drugą stronę, często taki sobie nadzór administracji państwowej. pozdr
  19. Witam; w ramach tzw. propagandy sukcesu. We wczorajszych wiadomościach [TVP 1] pokazano reportaż o tym jak burmistrz Krzeszowic Bartl niejaki wykorzystuje ślicznie środki unijne bo on taki zaradny...Zapomniano tylko wspomnieć, że w ramach zaradności ma już na głowie: 1. Wyrok za cud w postaci postawienia w dzień garaży i ich sprzedaży, a także zrobienia na nich pól metra śniegu. Po prostu złamał prawo, a nadzór budowlany wyznaczył mu już karę w wysokości kilkuset tysięcy złociszy... 2. Karę za wycięcie drzew bez zgody służb odnośnych z remontowanej Krakowskiej [to ta co to w reportażu występuje, jak kobieta mówi o drzewach] - kilkaset tysięcy złotych 3. Kolejną karę za wycięcie drzew i krzewów bez zgody służb odnośnych z terenów miejscowych Wodociągów... jakieś 200 tysięcy. 4. Karę z UOKiK - tylko dwadzieścia kilka - za praktyki monopolistyczne w przetargach na wywóz śmieci z gminy... Do tego wieści gminne niosą o dwóch kolejnych: 5. Kara za niezapłacenie faktury dla firmy która i poprawiała i nieco remontowała ulicę Wyki [równoległa do Krakowskiej], bo stwierdził, że to nie był remont czyli furda umowa, im się nie należy. Wyrok podobno już jest. Z odsetkami... 6. Wszyscy czekają na to kiedy będzie musiał zwrócić dotację z UE bo kanalizacja gminie wykonana jest wadliwie i ludzie nie chcą się podłączać... Podobne wieści gminne niosą że: 7. Zakład produkcyjny Blachprofilu 2 miast w Grojcu gdzie jest miał być w Krzeszowicach ale panu Burmistrzowi nie śpieszno było wydać odpowiednie papiery 8. Prywatny szpital poszedł "w świat" bowiem, Burmistrz stwierdził, że mu to jest zbędne... a obok tzw. Balneologia i źródła... W ramach tzw. ciekawostek: 9. Owa rewitalizacja rynku robiona jest metodą "aby jakoś było", bo tak naprawdę nikt nie wie co jest pod płytą rynku, zaś pomysłu co zrobić ze zruinowanym pałacem Potockich nikt nie ma pomysłu 10. Potoccy w zasadzie mają wyroki na pół miasta [kiedyś było to ich], bo Burmistrzowi nie chciało się wpisać Krzeszowic jako właściciela do KW... 11. Rynek rewitalizowany jest po to, że jako wielka atrakcja okolicy przeciągnie tłumy zwiedzających. A zamek Rudno wali się aż gwizda. pozdr
  20. Witam; takie to tzw. "nasze" ziemie jak ze mnie nie przymierzając książę hiszpański [parafrazując nieco jednego aktora]. One należały do RON, a jakże, należały do Królestwa Polskiego, lecz polskimi nie były. Język ukraiński czy "nasz" nie polski tam dominowały. W małych miasteczkach - jidysz jeszcze do kompletu. Polskie były enklawy - jak Lwów, ale nic poza tym. pozdr
  21. Witam; zastanawiam się nad jednym - czy do tych którzy byli wysiedleni, czy przesiedleni, nie należy doliczyć tej grupy osób, która z różnych powodów [czy to rodzinnych - brak kogokolwiek za Odrą], czy to innych [przymus władz polskich] musiała zostać w kraju, by potem korzystając ze zwolnienia z przymusu, lub innej okazji wyjeżdżała na Zachód? Przecież ileś z nich tak czy inaczej chciało wyjechać, tylko z racji posiadanego "fachu w ręcach" nie mogli tego zrobić? pozdr
  22. Piszemy książkę...

    Witam; secesjonista: dokładnie to co Rosjanie zachachmęcili. To nie jest kraj z tych co udostępniają bez większych problemów archiwa zainteresowanym. Nie wierzę w to, że zabierając sobie archiwa wojskowe zabierali tylko to co wojska dotyczyło, a resztę zostawili... pozdr
  23. Witam; a czemu Kowalski? Ja myślałem o jednostkach wojskowych, a nie jednostkach ludzkich... pozdr
  24. Witam; a to było oficjalne? Czy nieoficjalne poparcie? Czym innym są pojedyncze jednostki walczące w szeregach danych armii a czym innym działania całych armii i oficjalne wypowiedzi wówczas rządzących. pozdr
  25. Witam; D.P. - tak naprawdę rząd londyński nie miał żadnej realnej władzy nad organizacjami które walczyły w Polsce. Więcej - on nie miał żadnej realnej władzy nad czymkolwiek co pozwalało wpływać na to co się dzieje w świecie. Rząd londyński żył w świecie fikcji stworzonego przezeń samego. Co więcej jego realna polityka prowadzona względem ZSRR odbijała się negatywnie na pozycji AK w momencie wchodzenia na tereny II RP czy późniejszej PRL RKKA. Na dobrą sprawę AK z racji tego kto w niej działał i tego że była związana z Londynem [mniej lub bardziej formalnie]. Organizacja taka jak AK w roku '45 czy ';44 miała w zasadzie jedno jedyne wejście - dogadać się z RKKA i iść z nią na współpracę, alby jednak tego dokonać musiała mieć wsparcie polityczne i pełną zgodę we władzach czego niestety nie było i szans na to nie było. Siła Wielkiej Brytanii malała, poza tym ona była daleko od Warszawy, poza tym ona miała nieco inne problemy na głowie niż to co napisała i podpisała w '39. Stalin jako sojusznik od czerwca '41 r. jako "Wielki Brat" komunistów [inaczej: działaczy z Moskwy] zachowywał się dużo bardziej fair, z dużo większym taktem i z dużo większą zgrabnością, także w powołaniu się na podstawę prawną niż AK, Londyn i leśni razem wzięci. Ciekawe ilu leśnych najpierw się ujawniło, by iść do armii, do służb pomocniczych czy milicji by po kilku miesiącach zrezygnować. Czyżby dlatego że mieli nad sobą realną zwierzchność i realne prawo. pozdr
×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.