Jump to content

bavarsky

Użytkownicy
  • Content count

    2,902
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by bavarsky

  1. Ukazem z 19/31 XII 1866 r., samodzielny dotąd zarząd poczt w Królestwie Polskim został podporządkowany zwierzchnictwu Ministerstwa Poczt i Telegrafu w Petersburgu. Ze wszystkich biur pocztowych Królestwa utworzono tymczasowo Zachodni Okręg Pocztowy Cesarstwa pod dyrekcją naczelnika okręgu. W tymi miejscu polecam rozprawę Tomasza Sumy, pt. Urzędnicy Poczty Królestwa Polskiego 1815-186. Próba charakterystyki zbiorowości, Warszawa 2008. Urzędom pocztowym w guberniach i powiatach nadano nazwy i klasy analogicznych urzędów w Rosji, zaś wobec personelu pocztowego polecono stosować odtąd rosyjskie przepisy dotyczące zatrudnienia, praw i przywilejów. Skutkiem zdania Rady Państwa, zatwierdzonego przez Imperatora 3/15 XII 1870 r., Zachodni Okręg Pocztowy został zniesiony z dniem 1/13 I 1871 r., a w miejsce podległych mu dotąd ośmiu gubernialnych urzędów pocztowych powołano wzorem istniejących w Cesarstwie trzy Okręgi Zarządu Poczt [Prawlenija Pocztowych Okrugow]. W Warszawie dla guberni warszawskiej, kieleckiej, kaliskiej i piotrkowskiej, w Lublinie dla guberni lubelskiej, radomskiej i siedleckiej, oraz w Łomży dla guberni łomżyńskiej, suwalskiej i płockiej. W skład zarządu okręgu wchodzili: naczelnik okręgu, jego dwóch pomocników, referent, buchalter oraz zmienna liczba pracowników kancelaryjnych. W 1881 r. Ministerstwo Poczt i Telegrafów zostało zlikwidowane, a jego agendy podporządkowano Departamentowi Poczt i Telegrafu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych. Następnie cztery lata później bo w 1885 r., przeprowadzono ostateczną reorganizację instytucji pocztowych w KP, dostosowując jej struktury do istniejących w Cesarstwie. Zmiana polegała na przemianowaniu dotychczasowych trzech zarządów okręgów pocztowych w Okręgi Pocztowo-Telegraficzne i podzieleniu je na dwie klasy w zależności od liczby zatrudnionych w niech pracowników etatowych. Tyle wstępu porządkującego. Jeżeli się przyjrzeć to chęć przesyłania informacji na duże odległości w czasie rzeczywistym istniała już w starożytności, gdzie za pomocą rozpalanych ognisk na miejscach wyniosłych informowano odległe prefektury np. o zagrożeniu [tzn. z góry zakładano z czym wiąże się wzniecenie tych ogni]. Jakość tego typu przekazu próbował poprawić Chappe który w 1792 roku począł budowę telegrafów powietrznych tj. zwanych optycznymi, opartego na systemie umówionych znaków. Już wtenczas we Francji wybudowano pięć linii takiego telegrafu, które zaczynały się w Paryżu i kończyły w Lille, Breście, Perpignan, Tulonie i Strasburgu. Za Francją poszło również kilka innych krajów które wprowadziły u siebie telegrafy tegoż systematu. Naturalnie obsługa tego telegrafu nie należała do najłatwiejszych i wydajnych... manipulacja znakami była skomplikowana, prócz tego telegraf ten był dostępny tylko dla rządu, który nie pozwalał korzystać z niego osobom prywatnym. Dopiero elektryczność, a konkretnie zastosowanie tejże do przesyłu informacji otworzyło nowe możliwości. Szybko też zdano sobie sprawę, że potrzeba wprowadzić normy podług których odbywać się będzie przesył informacji tak w obrębie kraju jak i poza nim, czy też obsługa połączeń długodystansowych. Zastanawiając się nad telegrafami warto na samym początku rozstrzygnąć pytanie, kto miał mieć prawo zakładać linie telegraficzne i eksploatować je, czy osoby prywatne czy może rząd? I tak w tym okresie tj. połowie XIX stulecia istniała spora różnorodność. Np. w Stanach Zjednoczonych, osoby prywatne tj. firmy mogły tworzyć we własnym zakresie linie telegraficzne [tak się ostało nawet w XX wieku, przykład giganta AT&T], w Anglii utrzymywanie telegrafów było pozostawione osobom prywatnym i tylko prawo z 31 Lipca 1868 r., poleciło wykupić telegrafy i oddać je od 1870 r. w zawiadywanie zarządowi poczt. Prócz tego zaś każdej osobie prywatnej wolno było urządzić telegraf dla swego własnego lub publicznego użytku. Na stałym lądzie Europy prawodawstwo dążyło do utworzenia z prawa utrzymywania telegrafów przywileju na korzyść państwa. Tak np. w Austrii dekret z 25 Stycznia 1847 r., stanowił, iż osobom prywatnym nie wolno zakładać telegrafów bez pozwolenia panującego pod karą zniszczenia telegraficznych aparatów, w Saksonii prawo z 21 Września 1855 r., zabraniało tegoż osobom prywatnym pod karą pieniężną, bez pozwolenia ministra spraw wewnętrznych, podług art. 48 i 50 konstytucji Związku Północno-Niemieckiego telegrafy, tak jak poczta, uważane były za instytucję państwową, która w całym związku winna być urządzona według jednakowych zasad, i której zarząd został powierzony prezydium związkowemu. Artykuły te weszły w skład konstytucji Cesarstwa Niemieckiego. Przeciwnie we Francji dekret z 27 Grudnia 1851 r., pozwalał osobom prywatnym urządzać biura telegraficzne i łączyć je drutem z telegrafem rządowym. Osoby prywatne, chcące to uczynić, winny były zastosować się do przepisów ministra spraw wewnętrznych z 25 Listopada 1852 r., a także uiszczać coroczną opłatę w stosunku 50 franków od kilometra telegrafu. W Rosji zarząd telegrafów był utworzony w 1854 r., przy zarządzie komunikacji, w 1865 r., jednak zawiadywanie telegrafami zozarządowi poczt, w którym został w tym celu utworzony departament telegrafów. W następstwie na skutek Ukazu z 16 Marca 1881 r., zarząd poczt i telegrafów został przyłączony do ministerstwa spraw wewnętrznych. Linie telegraficzne podzielone zostały na 13 oddziałów, mianowicie: Warszawski, Wileński, Wołogodzki, Kijowski, Kazański, Moskiewski, Odeski, Ryski, Rostowski nad Donem, Petersburski, Sartowski, Finlandzki i Charkowski. Każdy oddział pozostawał w zawiadywaniu Naczelnika oddziału i zarządu, z oznaczoną etatem ilością urzędników i mechaników. Na chwilę obecną tyle.
  2. Czym piszecie/robicie notatki?

    "-Ma pan tu kawałek papieru? O, jest! -Wyrwał arkusz z czystego bloku leżącego na biurku ministra, chwycił jego pióro koloru świeżego mięsa i żwawo, choć byle jak, zaczął rysować splot sinusoid. Abakumow wcale się nie przestraszył: tyle dziecinnej otwartości i bezpośredniości było w głosie i we wszystkich ruchach tego dziwnego inżyniera, że spokojnie zniósł ten napór i z ciekawością patrzył na Prianczikowa, wcale go nie słuchając. -Trzeba panu wiedzieć, że na ludzki głos składa się kilka szeregów harmonicznych - mówił Prianczikow, zachłystując się prawie chęcią powiedzenia wszystkiego i to jak najprędzej. -Pomysł wokodera sprowadza się więc do sztucznej reprodukcji głosu ludzkiego... Co, u licha! Jak pan może pisać takim nędznym piórem?..." [w:] Sołżenicyn A., Krąg pierwszy, Poznań 2011, s. 97. No więc czym, Szacowni forumowicze piszecie co dnia? Przywiązujecie wagę do ołówka, długopisu, cienkopisu, pióra kulkowego czy może wiecznego?
  3. Spitzen oder nichtspitzen: das ist hier die Frage!

    W istocie. Zbędna.
  4. Sondaże wyborcze

    W 1936 roku magazyn "Literary Digest", który w latach 1890-1938 był jednym z bardziej opiniotwórczych pism wydawanych w USA [później doszło do połączenia z "Time Magazine".], przeprowadził próbne głosowanie, aby przewidzieć wynik zbliżających się wyborów prezydenckich, w których to Roosevelt miał zmierzyć się z Landonem. Magazyn rozesłał 10 milionów kartek do głosowania na adres osób wybranych z książek telefonicznych i rejestrów właścicieli samochodów. Do redakcji pisma powróciła spora część kart do głosowania (2.3 miliona), przy czym 57% głosów padło na Landona, a 43% na Roosevelta. W dniu wyborów Landon otrzymał jednak tylko 36.5% głosów, a Roosevelt 61%. Za główny powód takiej dysproporcji, podkreśla się fakt taki, iż ludzie, którzy dysponowali własnym telefonem i samochodem w połowie lat trzydziestych, nie stanowili raczej losowej próbki amerykańskiego elektoratu, ich preferencje wyborcze były uwarunkowane standardem życiowym, który w owych czasach nie był dostępny większości ludzi. Nieznany wówczas George Horace Gallup, przebadał reprezentacyjną próbkę 50 tys. obywateli i przewidział jednoznaczne zwycięstwo Roosevelta.
  5. Książka, którą właśnie czytam to...

    Hugo Steinhaus, Orzeł czy reszka?, Warszawa 2013 [reprint wydania z 1961 r.]
  6. To prawda, na tym polu mamy wprawę. Do twojej listy dodałbym jeszcze Francję. Nie jest wcale powiedziane, że pani Le Pen nie odniesie sukcesu, zwłaszcza że obecny prezydent Macron wziął kredyt, który musi spłacić a droga do kolejnych wyborów daleka, wiele może się zdarzyć, skandal obyczajowy, narkotyki, lewe pieniądze lokowane w rajach podatkowych, wycieki prywatnej korespondencji, czy wreszcie problemy ze spłatą długu.. naturalnie tego z kampanii wyborczej. Nie jest moją winą, że mamy takich partaczy u steru. Nigdy nie oddałem głosu na PiS, więc śpię spokojnie. Acz potrafię zrozumieć rodaków, którzy zagłosowali na tę partię... bo jak się okazało poniewczasie dla PO, Polska poza miastami mającymi więcej niż 200 tys. mieszkańców istnieje... i zasłużenie nazywa się Polską klasy B [naturalnie jest to wielkie uogólnienie, mam nadzieję, że to zrozumiesz, to gwoli wyjaśnienia byś nie ciągał mnie za to zdanie]. Przeraża mnie narastający podział społeczeństwa, gdzie wszystko jest albo białe, albo czarne. Zero zdroworozsądkowego dyskursu. No ale cóż, na pewne rzeczy nie mam wpływu to się też zbytnio nie przejmuję. Szkoda tylko Polski. Myślisz, że się ucieszyłem jak usłyszałem Hollanda, zwracającego się do Pani Premier Szydło w te słowy: "Wy macie zasady, my mamy fundusze strukturalne" ? Za takie buractwo należało mu dać po łapach. Bo łaski Francuzi nie robią. Ale jak mamy rząd i prezydenta, który łamie konstytucję, a do tego polityka zagraniczna jest nastawiona zaczepnie, no to kto chciałby się wstawić w skuteczną obronę naszej Pani Premier? A rodzimych zakładów choćby na miarę francuskich czy niemieckich firm motoryzacyjnych nie posiadamy, a takie firmy budowały i budują potęgę, którą to przedstawiciele tych państw przy pewnych stosownościach się posługują.
  7. Może Niklas defekował symbolicznie, nad Monachium?
  8. Przecież Hansa Franka skremowano a prochy rozwiały się na wietrze.
  9. Żaden z nas nie może przewidzieć tego co będzie. W moim poprzednim wpisie nawiązując do sytuacji Niemiec AD 1933, miałem na myśli to, że wtenczas były już one na finiszu kulminacji problemów, które zaczęły dla nich wraz z wybuchem Wielkiej Wojny, potem po przegranej doznały szeregu represji ze strony Francji, Anglii [ tak jakby wina za tę hekatombę ofiar spoczywała tylko i wyłącznie na barkach Rzeszy] , a następnie całość skończyła się wraz z inicjatorem ruchów nacjonalistycznych czyli wielkim kryzysem lat 1929-33/34, który uzbroił NSDAP w polityczny elektorat, co nie było takie oczywiste w latach 1919-1928, sam stwierdziłeś: " ale w 1928 NSDAP w ogóle nie dostała się do Parlamentu". Ja bym jednak proponował skupić się na Polsce. Bo to nami rządzą populiści z posłem Kaczyńskim na czele, to oni dają [wraz z kościołem powszechnym] przyzwolenie dla takich organizacji jak ONR. Jestem pewny tego, że to Niemcy gdy dojdzie do kolejnego kryzysu ekonomicznego, poradzą sobie lepiej z nacjonalistami, niż my Polacy. AfD nawet jeżeli zyskuje w sondażach, to nie ze względu na owe "reparacje, czy stanowisko PiS w tej czy innej sprawie" - jest to spowodowane w głównej mierze polityką rządów Pani Kanclerz Merkel w sprawie imigrantów. Dla AfD jest to główna karta w grze.
  10. Przesadzamy z tą AfD. Relikty przeszłości nie powrócą w nowym -podobnym do NSDAP- wydaniu. Co najwyżej objawią się jako groteska. Przeciętny, średniozamożny Niemiec, nie szuka alternatyw politycznych, co więcej on nie trawi populizmu [może poza byłymi NRD'owskimi landami]. Dlaczego tak się dzieje? Powód jest prosty: syty obywatel, to obywatel przewidywalny. Niemcy są jedną z największych gospodarek świata i to się czuje gdy się tam żyje czy pracuje. Dlatego stwierdzenie: Uważam za niebyłe. Jak wyglądała gospodarka Niemiec ad 1933, a jak wygląda w 2017? [Nie wspominając o postępie cywilizacyjnym, edukacji, dostępie do różnych mediów itp.] Przewroty polityczne, wystąpienia społeczne rodzą się z chwilą gdy państwo przekroczy pewien punkt krytyczny, który jest jednocześnie szczytem zaniedbań względem obywateli.
  11. Czemu dyskutujemy o historii alternatywnej?
  12. Jeżeli ktoś poczuł się urażony to przepraszam. Kraj ten kocham, ale z braku mocy do niego czasami mam odruchy jak najgorsze. Piłsudski kiedyś mawiał: Naród wspaniały tylko ludzie... Proza życia polega właśnie na tej niemocy: spróbujcie sobie załatwić w tym kraju sensowną pomoc gerontologiczną na tzw. prowincji... jak z leczeniem osób dotkniętych demencją/Alzheimerem. Jak na grób matki wysypywane są od lat śmieci [w okresach przedświątecznych], a kościelna kancelaria cmentarza ma to w głębokim poważaniu. Gdy z moich pieniędzy utrzymywana jest telewizja, która szerzy nienawiść względem drugiego, epatuje wręcz tak prymitywną narracją, że nie da się tego słuchać. Kiedy boisz się iść z kumplem, który według Polskich standardów określony jest mianem: "CIAPATEGO"... w takim kraju żyjemy.
  13. Polska. [ciach] kraj, który eksploruje nowe obszary swej wrodzonej [ciach], zwanej zacietrzewieniem. Narodowa dyscyplina, martyrologia, uprawiana od tylu dekad.. ile złota nam dała! Nie moja wina, że urodziłem się w tym kraju. Tak wyszło. Ale coraz częściej odczuwam [ciach] do niego. Wręcz nim [ciach].
  14. Bydgoska Fabryka Mebli w połowie swojej produkcji wykorzystywała wzorce zagraniczne m.in. utrzymywała stały kontakt ze szwedzką firmą IKEA - ta dostarczała do Bydgoszczy kompletną dokumentację techniczną wraz z określeniem szczegółowych wymagań konstrukcyjnych. Co ciekawe meble te sprzedawano pod szyldem IKEA w całej Europie
  15. Nie przesadzałbym z tą antypolską retoryką putinowskich władz, bo mam wrażenie że dodajesz jej groteskę, a oni podchodzą do tego fachowo, bez zbędnych emocji. Proszę zauważyć jak nasi dziennikarze/komentatorzy ekscytują się gdy Putin wspomni mimochodem coś o Polsce, choćby nie mówił wprost, a stosował jakąś paralelę. Rozbierane jest to potem na czynniki pierwsze i analizowane przez tydzień. Prezydent Federacji Rosyjskiej zdaje sobie sprawę z tego, że każde publiczne wspomnienie zdanie o Polsce nobilituje ten kraj na arenie międzynarodowej. On siebie szanuje w przeciwieństwie do naszych polityków i waży słowa, choćby celował wypowiedzią w naszą część Europy. To nam Polakom się wydaje, że jesteśmy szczególni. A prawda jest taka, że nie jesteśmy. Ani pod względem osiągnięć ani pod względem historii. Zaś w szerszej perspektywie obawiałbym się bardziej Chin jak Rosji.
  16. W dzisiejszych czasach Rosja wcale nie musi atakować fizycznie jakiegoś kraju by odnieść zamierzony sukces.
  17. Oczywiście, że dobrze napisałem. Amatorzy, bo nic tym jątrzeniem nie zdziałają, a nieprzyjemny zapach po ich bąku pozostanie. Polska ma przywilej graniczenia z jedną z największych gospodarek świata. Zamiast naciskać na Unię [w tym na rząd Pani Merkel], żeby zachodni kapitał poważnie traktował obywatela RP [kup sobie Levisy w Niemczech a w Polsce..., dzień do nocy, dżins w tym pierwszym przypadku jak z USA.] to ci nasi amatorzy zajmują się bezproduktywnym biciem piany.
  18. Banda PiSowskich amatorów.
  19. W chwili śmierci Katarzyny II, w Rosji istniało dziesięć korpusów jegrów, każdy z nich składał się z czterech baonów (40 baonów). W 1796 roku, cesarz Paweł I, podjął się reorganizacji lekkiej piechoty, tworząc 20 oddzielnych baonów. Każdy z nich składał się z 28 oficerów, 55 podoficerów, 10 muzyków, 750 jegrów, 60 nadliczbowych, 65 cywili.[1] 17/28 maja 1797 roku [2] rozkazał utworzenie regimentów jegierskich, w ten sposób że każdy z owych baonów dzielono na dwa oddzielne, pozostawiając jednocześnie liczbę żołnierzy bez zmian. Odnośnie regulacji użycia owych pułków lekkiej piechoty w polu, to reglement piechoty z 1796 roku, w ogóle nie wspomina o Jegrach. Natomiast szkolenie owych odbywało się podług instrukcji napisanej w 1786 roku przez kniazia Michała Goleniszczewa Kutuzowa. W 1785 został on dowódcą Bugaskiego Korpusu Jegrów. [3] "Kutuzow uważał trening w celnym prowadzeniu ognia za jedną z najważniejszych części w szkoleniu jegrów. Polecał używania drewnianej tablicy wysokiej na ok. 2,5 metra z namalowaną na czarno ludzką sylwetką o wysokości ok 1,87 metra, z wałem ziemnym wyższym i szerszym niż ta deska, aby żołnierz mógł później łatwo znaleźć kulę do ponownego użycia. Każdy jegier musiał strzelać zawsze z tego samego muszkietu, aby odpowiednio przyzwyczaić się do używania właśnie tej broni. Żołnierze byli trenowani w strzelaniu ze 100 kroków, najpierw w pozycji klęczącej, później w stojącej, a następnie w strzelaniu z dalszej odległości - głównie ze 150 kroków."[4] Do głównych celów Jegrów w owym okresie zaliczano: 1)osłanianie marszu armii w terenie, gdzie kawaleria nie była w stanie tego robić, 2)utrzymywanie i zajmowanie wąwozów tj. kluczowych miejsc, 3)odciągania wroga z lasów lub gęstych krzaków, 4)bronienia lasów z zasiekami lub bez nich, 5)to samo co w punkcie 3 i 4 również dla wiosek, cmentarzy, kamienistych terenów lub terenów z rowami, 6)osłaniać przyjacielską piechotę podczas formowania linii lub podczas marszu w ciężkim terenie.[5] Zapraszam do dyskusji. Kłaniam Się B. ----------------------------------------- [1] [w:] Zhmodikov A. i Y., Tactics of the Russian Army in the Napoleonic Wars, West Chester 2003, tom 1, s. 14. [2] W Rosji, XVIII i XIX stulecia, używano kalendarza Juliańskiego, pierwsza data jest podana według tegoż właśnie, natomiast druga przedstawia numerację według Gregoriańskiego. [3] Wedle publikacji: Mikaberidze A., The Russian Officer Corps in the Revolutionary and Napoleonic Wars, 1792-1815, New York 2005, s. 215, Kutuzow został dowódcą Bugaskiego Korpusu Jegrów dn. 5 grudnia 1784 roku. Walczył z nim następnie podczas wojny Rosyjsko-Tureckiej lat 1787-1791. W bitwie pod Ochakowem w 1787 roku odniósł poważną ranę głowy. [4] [w:] Zhmodikov A. i Y., op.cit. s. 14. [5] Ibid, s. 15.
  20. łomo

    Logicznym byłoby jakieś wprowadzenie do tematu. Polecam każdemu, nabycie np. Smieny 8M [świetny aparat!] rolkę filmu, iść gdziekolwiek i robić jakkolwiek, czemukolwiek.
  21. Szóstego stycznia 1864 r., we środę, godziną wieczorną, a nie tak wczesną –poranną- jak za czasów rewizji z udziałem 27 pułku witebskiego, od strony rynku Wieluńskiego, szybkim krokiem nadciągała w stronę Jasnej Góry 3 rota strzelecka Koływańskiego pułku piechoty. Dowodził nią młody kapitan Wachowski. Powiew świeżego zimowego powietrza jął zataczać kręgi, odbijając się od kurtyn i bastionów dawnej twierdzy, uderzając dziarskim chłodem w stronę ciepłych wełnianych żołnierskich szyneli. Co ów oficer, robił z setką przeszło swoich „sołdatów” w murach monastyru? Pod czyim imieniem on występował? Jaki proces rozkazodawczy zmusił go do odłączenia się od pierwszego baonu tegoż Koływańskiego pułku, i udania się we wspomnianym kierunku? Z dużą dozą prawdopodobieństwa na pierwsze pytanie, można w prosty sposób udzielić odpowiedzi. Okres w którym skórzane, porządne buty uderzały cholewami już to żwir, już to o bruk, znajdując się zrazu przed bramą Lubomirskich by odtąd kontynuować swój stukot już po ziemi świętej, był okresem rewizji i kontroli. W tym akurat przypadku rewizji klasztoru, dozoru ogólnego a i powetowania pod egidą powstania styczniowego, wszelkich nieprawomyślności buntowników. W diariuszu ojca Stanisława Kapiczyńskiego z lat 1839-1881, widnieje ta oszczędnie napisana wzmianka. Osobiście, dla mnie owa rota tego pułku, nie ma znaczenia. Nie istnieje, stu ludzi? Cóż to jest? W polu bitwy pod Możajskiem, co kilka chwil ginęło po parę takich setek. I tak w błogiej, niegdyś ciszy dostąpiłem olśnienia; ot poznania macek systemu, ale poczynając nie od dołu a od góry, od tego łba, co wydawał polecenia. Frapująca jest już sama nazwa: namiestnik Zda się zadać pytanie: W jakim znaczeniu? Przy opisie dziejów Królestwa Polskiego, dostrzec można iż była to funkcja, która stanowiskiem przewyższała odpowiedniki w innych częściach Imperium Rosyjskiego. Więc kiedy powstała? Jak została ukształtowana? Cóż. Samo wprowadzenie instytucji namiestnika vide po likwidacji tego urzędu od 1874 roku generał-gubernatora do Królestwa Polskiego dokonało się stosunkowo późno, co wynikało przede wszystkim z jego daleko idącej odrębności i specyfiki w Cesarstwie Rosyjskim. Nadana w 1815 r., Królestwie Polskiemu konstytucja była główną rękojmią posiadania odrębnego statusu prawnego i politycznego. Dopiero wybuch powstania listopadowego dał podstawy do rewizji tego statusu, a odbierając Królestwu autonomię, stopniowo ograniczano zakres swobód i narzucano system władz zbliżony do tego, jaki obowiązywał na pozostałych rubieżach imperium. Formalne zaś, wcielenie KP do organizmu państwa rosyjskiego ogłoszono 16/26 lutego 1832 r., kiedy to Mikołaj I wydał manifest o nowym porządku zarządzania KP i jego urządzenia tj. O nowom poriadkie uprawlienija i obrazowanija Carstwa Polskogo. Niszcząc autonomię Królestwa, zniesiono konstytucję, którą zastąpiono Statutem Organicznym, zlikwidowano sejm i wojsko polskie, a na urząd namiestnika Królestwa Polskiego mianowano pogromcę roku 1831 feldmarszałka Iwana Paskiewicza kniazia Erywańskiego i Warszawskiego. Jako głównodowodzący I Armii Czynnej stacjonującej w KP, posiadł on szeroki wachlarz władzy i uprawnień. Sprawując kontrolę nad pocztą, komunikacją, komorami celnymi, oświatą ludową itp. Organem wspierającym jego zdania była Rada Administracyjna, składając się z trzech komisji rządowych: -spraw wewnętrznych, duchownych i oświecenia publicznego, -sprawiedliwości, -finansów i skarbu. W Radzie Administracyjnej decyzje podejmowano na podstawie głosowania, a w wypadku równowagi głosów decydował głos namiestnika. Pisać o tym zda się bez końca. Sam szeroki zakres uprawnień i kompetencji namiestnika nie był przejrzysty, gdyż przez pewien okres decyzje Paskiewicza ograniczał powołany 17/29 VIII 1831 r., a więc trzy dni po utworzeniu Komitetu Guberni Zachodnich, specjalny Komitet do spraw Królestwa Polskiego, który jednak w teorii będący straszakiem na namiestnika, stał się parodią urzędu, jako że będąc zdyskredytowanym przez silną naówczas pozycję na dworze i w salonach; Petersburgu i Moskwie jaką jął mieć kniaź Warszawski, Komitet ów nie mógł poprawnie obradować, a ostatnie takowe posiedzenie odbyło się w 1841 r. –potem cisza. Ot zapraszam do dyskusji. Pozdr. Marcin
  22. Bitwa pod Raszynem

    J.H. Gill w trzecim tomie "Thunder on the Danube" przy opisie roku 1809 w Księstwie Warszawskim sugerował się Pawłowskim. Przy opisie działań pułku Vukassovicza w bitwie pod Raszynem cytował raport dowódcy - pułkownika Ludwiga Gabelkhovena, który jest zamieszczony jako załącznik do pracy polskiego historyka. Daję minus Gillowi za to że nie wyjaśnił skąd ma straty Austriaków, wahające się między 400 a 600. Pawłowski wprawdzie nie podaje szeregu porównań w tym względzie - ale zaznacza przypis z informacją, iż Austriacka lista podawała - według jego słów: nieco zmniejszone straty, gdyż tylko w zabitych 74, rannych 262, a wziętych do niewoli 72. Co do ubytków w wojskach ks. Józefa, to Gill wylicza ok. 1400 zabitych, rannych, zaginionych, podając odniesienie do Pawłowskiego, który wyliczył, że te wahały się między 1250 a 1350. Nie dostrzegam niczego przełomowego w tym rozdziale. Doceniam zaś to, że amerykański autor postarał się o to, by treść jego pracy nie odbiegała znacząco od ustaleń Pawłowskiego, w kilku zaś miejscach dodał coś od siebie, stworzył świetny opis działań wojennych, zrewidował OdB pod kątem prowadzonych operacji, co moim zdaniem ma pewne plusy co też i minusy. Musimy też pamiętać, że opracowanie J.H. Gilla ma charakter streszczenia wojny 1809 roku na wszystkich teatrach. A jest to chyba doprawdy najlepsze opracowanie w tym względzie, jakie kiedykolwiek się ukazało.
×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.