Jump to content

Vissegerd

Przyjaciel
  • Content count

    4,205
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Vissegerd

  1. Obawiam się Mój Drogi, że kolega pipen15 raczej Ci nie odpowie Chyba zdał sobie sprawę z banialuków jakie nawypisywał. Moim zdaniem, informacje, o których pisze wcale nie są tak łatwo dostępne. Ja np. jeśli chodzi o pożyczki zagraniczne to wiem tylko o kredycie od Francji w kwocie 375 mln. Franków Francuskich z 1919 roku, powiększonej w roku następnym, lecz nie wykorzystanym w kwocie zwiększonej w pełni. Stanowiło to mniej więcej 1% ogólnych wydatków Francji w 1920 i zdaje się ok. 10% budżetu Polski za ten sam okres (budżet Polski w 1920 ok. 12 mld. Marek Polskich, czyli +/- 3 mld. Franków Francuskich). Popraw mnie proszę jeśli się mylę, bo dość karkołomnie to liczyłem. Zresztą inflacja, która panowała wtedy zarówno w Polsce jak i we Francji czyni nieliche psikusy. Następna pożyczka w kwocie 400 mld. Franków Francuskich wynikała z konwencji wojskowej podpisanej pomiędzy Polską a Francją w 1921. Brytyjczycy dostarczyli nam nieco sprzętu za darmo, Francuzi sprezentowali nam wyposażenie Armii Hallera. Z innymi krajami mieliśmy barter, np. z Austrią wymieniliśmy karabiny i amunicję za ziemniaki, z Węgrami amunicję za węgiel. Amerykanie sprezentowali nam znowuż zboże. No ale moja wiedza jest dość nikła, na dodatek mogłem się rąbnąć, więc jeśli kolega pipen15 wie coś więcej i ma na to źródła, to ja z przyjemnością wysłucham
  2. Niestety mylisz się. Czy też raczej autor "opracowania", na które się powołałeś. W stosunku do jednostek żaglowych obyczaje są nieco inne, to prawda. Ale to wciąż tylko obyczaje Drogi Secesjonisto, nie wprowadzaj ludzi w błąd W takim razie ja poproszę o podanie konkretnego przepisu międzynarodowego, który to reguluje, wraz z jego przytoczeniem w pełnej treści Nie wiem skąd niejaki pan Wacek Sałaban, autor artykułu na podanej stronie internetowej, czerpał swoją wiedzę, bynajmniej nie z międzynarodowych regulacji prawnych. Tak dla przypomnienia, międzynarodowe prawo morskie regulowane jest min. przez: - deklarację barcelońską, - konwencje o bezpieczeństwie życia na morzu, - konwencja o liniach ładunkowych, - konwencja o Międzyrządowej Morskiej Organizacji Doradczej, - konwencje brukselskie (i te są dla naszej dyskusji najważniejsze, było ich łącznie kilkanaście, pierwszą wydano w 1910), - konwencje genewskie. Praktyka wieszania bandery państwa, na którego wody terytorialne się wpływa, bądź zawija do portu jest li tylko prawem zwyczajowym. Jak ktoś nie chce zawiesić, to nie zawiesi i żadnych konsekwencji nie poniesie. Najwyżej go obgadają i tyle, bo to praktyka i dobry obyczaj tylko. A skoro mamy się przerzucać cytatami, to proszę bardzo: Źródło: Jan Łopuski: Poradnik prawny dla kapitanów i oficerów morskich statków handlowych, Wyd. Komunikacyjne, Warszawa 1956, s. 17. Podobnież o tym w: E. Koczorowski, J. Koziarski, R. Pluta: Zwyczaje i ceremoniał morski, Wyd. Morskie, Gdańsk 1972, ss. 49-50. Jedynym obowiązującym wszystkich prawem w kwestii bandery jest konwencja genewska z 29.04.1958 o morzu pełnym, dokładnie reguluje to art. 4 konwencji. Wcześniejsze ustalenia pochodziły z konwencji barcelońskiej z 1921. Każdy statek musi posiadać przynależność państwową, a zewnętrzną oznaką tego jest bandera. I to wszystko, nic więcej nie ma, bo być nie może. Źródło: Stanisław Matysik: Podręcznik prawa morskiego, PWN, Warszawa 1963, ss. 82-83. I nie musisz mi Drogi Secesjonisto wytłuszczać w tekście pojedynczych słów czy zdań, czytać umiem (netykieta się kłania). Pomijam, że wytłuściłeś informacje nieprawdziwe. Niestety, źródła internetowe są często ułomne, a żeglarze (bo przypuszczam, że pan Wacek Sałaban jest żeglarzem) mają już taką tendencję do wypisywania rzeczy, które nie do końca są prawdziwe Inną kwestią jest, że teoretycznie taki wymóg może być narzucony przez prawo miejscowe danego kraju, ale to zupełnie inna historia. Z bardziej dostępnych i jednocześnie przystępnych źródeł odnośnie regulacji prawnych polecam: Edmund J. Osmańczyk: Encyklopiedia Spraw Międzynarodowych i ONZ, PWN, Warszawa 1974, ss. 72-73, hasło - Bandera.
  3. Książka, którą właśnie czytam to...

    Bardzo dobra pozycja, potwierdzam. W ogóle pan Motyka jest jak dla mnie bardzo rzetelnym historykiem, jego prace mają doskonałą bazę źródłową, są dopracowane, merytorycznie bez zarzutu. Nie pozwala sobie na konstruowanie kontrowersyjnych tez, tam, gdzie nie da się wyciągnąć jednoznacznych wniosków, pozostawia kwestie otwarte. Również polecam
  4. Walka ogniowa na morzach

    O, tego mi nie powiedziałeś. Ale to ma sens, uciekali, czyli manewrowali, bo przecież prowadzili walkę ogniową. Brytyjczycy, zdając sobie sprawę ze swojej siły na mniejszym dystansie, dążyli do starcia, w końcu mieli 7 karonad na burcie przeciw jednej. Logiczne więc, że Włosi próbowali zniszczyć ożaglowanie Active, znając swoją słabość, a mając jednocześnie bardziej do takiej walki predystynowaną artylerię. Active jednak dogonił Coronę i ją poturbował. A ponieważ Brytyjczycy ciągle gonili Coronę (bo tak można moim zdaniem wnioskować), więc pojedynek trwał aż 45 minut. To ma sens. Przy okazji taka refleksja, po różnicy uzbrojenia obu jednostek widać, kto jakiej hołdował taktyce walki. Zgoda, ale w porównaniu z 32-funtową karonadą na krótkim dystansie, to osiemnastki nie mają za dużych szans. Tym bardziej, że karonadę się szybciej przeładowuje. Poza tym oba okręty miały równą liczbę dział 18-funtowych, więc tu remis, przewaga była w większych wagomiarach, których Włosi praktycznie nie mieli. Opracowania bitwy pod Trafalgarem nie posiadam. Mam za to trochę dokumentów i opracowań z epoki, min. The naval chronology of Great Britain 1803-1816, The new annual register for the year 1805, The naval history of Great Britain, 1783-1822 z 1822, The naval gazeteer, 1803-1815, jakieś Naval chronicles (niestety nie wszystkie tomy), jakieś wspomnienia, listy z admiralicji, itp. Trochę mi zajmie czasu przestudiowanie. Mam jeszcze dostęp do rejestrów większości brytyjskich okrętów z tamtego okresu, może tam coś wygrzebię. Krzysztof Gerlach to moim zdaniem nalepszy w Polsce fachowiec od okrętów żaglowych, ich walki, bitew tamtych czasów, itp. Jest takie forum, na którym kiedyś się udzielał, ale zdaje się, że już nie. Obawiam się więc, że musimy liczyć na własne siły Pozdrawiam.
  5. Jak pisać maile?

    No do szefa to raczej porażka, podejrzenia o problemy z psychiką murowane Ale tak poważnie, mam paru znajomych, z którymi witam się w ten sposób. Oczywiście nie w każdych okolicznościach.
  6. Postaram się, w końcu jestem na miejscu. O ile dobrze pamiętam, to Zuba nieco inaczej zeznawał Pelcowi-Piastowskiemu. To jak jest z jego wiarygodnoścą w końcu?
  7. Drogi Panie Senatorze... :no:
  8. Jak pisać maile?

    Tak, jak już tu powiedziano. Wszystko zależy od okoliczności, częstotliwości wymiany korespondencji, jej formy, adresata, stopnia zażyłości, rodzaju maila, itp. Jednym słowem tak wielu czynników, że można chyba książkę na ten temat napisać. "Witam" mnie nie razi, choć czasami brzmi hmmm... Nieco dziwnie Wydaje mi się, że nasza mowa ojczysta jest na tyle bogata, iż można znaleźć wiele form na rozpoczęcie i zakończenie maila. Mnie, jako człowiekowi sentymentalnemu i starej daty, brakuje np. w dzisiejszych czasach pewnego starego i bardzo sympatycznego zwrotu - "Czołem Panie Bracie". Choć jest paru osobników, z którymi witam się właśnie w ten sposób I gwoli wyjaśnienia, czasami zwracam się do niektórych osób per "Drogi" lub "Mój Drogi". Jest to z mojej strony wyraz szacunku i sympatii
  9. Ja tylko w kwestii formalnej W Katyniu nie było żadnego obozu. Katyń to miejsce w którym dokonano mordu i pogrzebano ciała pomordowanych. Obozy były w innych miejscach.
  10. Załapałem Nie dziw się proszę, że trudno mi zrozumieć wypowiedź p. Terleckiego, bo od razu wydało mi się to jakieś mało sensowne, a po Twoim wyjaśnieniu tylko się w tym upewniłem. No tak, czyli jednak rozumuję z sensem, nie jest ze mną tak najgorzej. Faktycznie, pan Terlecki ma ciekawą argumentację
  11. Zaraz, zaraz, bo teraz to już kompletnie zgłupiałem... Czy mam rozumieć, że pan Terlecki uważa, że sejm może zmieniać wyroki sądów II RP czy PRL? Bo mnie może jakiś tuman ogarnął, ale w ogóle nie za bardzo rozumiem wypowiedź p. Terleckiego, a Wy jak widzę tak. Dlatego pytałem. Dalej nic nie kumam, tak BTW
  12. Pamiętaj proszę, że to nie jest prawo, a jedynie dobry obyczaj
  13. Konflikt w Libii 2011

    Tak, jak już pisałem, od wielu miesięcy tam nie byłem, przerzucono mnie na inny front robót. Tak więc nie wiem za bardzo, musiałbym podpytać swojego szefa, a on ciągle gdzieś podróżuje, więc to nie takie proste.
  14. Drogi Atrixie, obawiam się, że na to pytanie będziesz musiał odpowiedzieć sobie sam
  15. Czegoś Panowie w Waszych wypowiedziach nie rozumiem, może mnie oświecicie. III Rzesza państwem demokratycznym z pewnością nie była. Ale np. rehabilitacji rozstrzelanych obrońców Poczty Polskiej w Gdańsku dokonywał sąd Republiki Federalnej Niemiec, bo skazani byli przez sąd III Rzeszy wcześniej. Analogicznie przyjmując, bez wnikania czy II RP była demokratyczna czy nie, wszelkie postanowienia sądów z tamtych czasów powinny być zmieniane również przez sądy w obecnej Polsce. Idąc dalej tym trybem, PRL też kwintesencją demokracji nie była, a jednak obecne sądy dokonują zmian wyroków z tamtych czasów, a nie władza ustawodawcza. Więc jak to jest? Bo się pogubiłem... Czy Niemcy to idioci, tak mam to rozumieć? Czy II RP to było państwo jeszcze bardziej totalitarne nież III Rzesza i PRL? Czy może dotychczas nasze sądy działały bezsensownie, a teraz będzie z sensem? Nic z tego nie rozumiem... Moglibyście być tak uprzejmi i mi wyjaśnić całą sytuację?
  16. No nie do końca tak To międzynarodowa praktyka, której hołdują zarówno statki cywilne, jak i okręty wojenne. Na statkach cywilnych podnosi się na rei przedniego masztu flagę państwa, na którego wodach aktualnie się przebywa. Flaga ta wisi przez czas pobytu jednostki w porcie i jest to zewnętrzną oznaką podporządkowania się załogi statku przepisom prawa miejscowego oraz miejscowym organom władzy w zakresie porządku i bezpieczeństwa. Natomiast na okrętach wojennych jest to li tylko akt czystej kurtuazji, bowiem okręt wojenny jest eksterytorialny. W rewanżu za to, w porcie podnosi się na maszcie flagę państwa, do którego okręt należy. Dux
  17. Kompania piechoty

    Piękne dzięki
  18. Konflikt w Libii 2011

    Eee, nic nadzwyczajnego, pracuję jako finansista, pojechałem jako konsultant z ramienia pewnej izby gospodarczej, takie typowe, oficjalne pierdu, pierdu Przeżycie ciekawe, to fakt. W sumie był problem ze zdjęciami, bo z racji toczących się działań wojennych nie za bardzo pozwalali na robienie zdjęć, a wozili nas samochodami z zaciemnionymi szybami, więc guzik mogłem. Poza tym, jakoś tak groźnie ci bojownicy wyglądali, miałem cykora. Zrobiłem tylko parę zdjęć i nakręciłem filmiki telefonem, jak odbywała się pokojowa i radosna demonstracja z okazji miesięcznicy wybuchu powstania. Jak bardzo Cię to interesuje, to mogę gdzieś to jakoś wrzucić. Choć nigdy jeszcze z YouTube nie korzystałem, nie wiem jak to się robi. W sumie mało to ciekawe, ot poniżej przykładowe zdjęcie z demonstracji, mikrej zresztą.
  19. Kompania piechoty

    Uzupełniając wypowiedź kolegi Ciekawego dodam, że przeciętny stan DP na stopie pokojowej nie przekraczał liczby 5000 ludzi. Pułki piechoty w związku z tym podzielone były na stopie pokojowej na trzy zasadnicze typy: Typ I - normalny, 58 pułków, stan ok. 1454 ludzi, Typ II - wzmocniony, 18 pułków, stan ok. 1972 ludzi, Typ III - o stanach zbliżonych do organizacji wojennej, 14 pułków, ok. 2314 ludzi. Podane stany osobowe, to stany tzw. urzędowe, w rzeczywistości mogły się nieznacznie różnić, stąd napisałem "ok.". To przekładało się na różne stany poszczególnych dywizji, te stacjonujące bliżej granic wschodniej i zachodniej miałe wyższe stany, pozostałe niższe. Gdzieś kiedyś czytałem (za cholerę nie mogę teraz tego znaleźć), że osiemnaście DP miało stany 4500-5000 ludzi, pozostałe dwanaście ok. 2500-3000. Czy coś w ten deseń, ma ktoś z Was może taką informację? Może potwierdzić, zaprzeczyć lub sprostować? I w jakiej publikacji to było, bo powinienem ją mieć, skoro czytałem. Tomaszu N, super są skany z regulaminu piechoty, które zamieściłeś, bardzo cieszą :thumbup: Ale zdaje się, że zagubiła się strona nr 405, czy byłbyś tak uprzejmy uzupełnić? Bardzo bym prosił
  20. Godfrydzie, co Ty tak ciągle do ugrupowań politycznych się odwołujesz? Ofiary to ofiary, każda śmierć, czy każda tortura jest zła, bez względu na to kto i na kim ją wykonuje.
  21. Niekoniecznie, takich może być wielu. Jak byłem mały, ojciec przywoził mi przeróżne koszulki, z różnymi napisami, z których części nawet nie rozumiałem
  22. Walka ogniowa na morzach

    Całe spektrum Na rysunku powyżej mamy kilka przykładów pocisków armatnich. I tak wyróżniamy: Kula armatnia - pełna kula żelazna (we wcześniejszych wiekach kamienna) służąca do niszczenia konstrukcji okrętu (poz. 1), Granat - jak wyżej, wydrążona w środku i wypełniona materiałem wybuchowym, służąca do niszczenia siły żywej (poz. 4, 5, 6), Kartacz - pocisk do niszczenia siły żywej, składający się z twardej obudowy wypełnionej mniejszymi kulami (poz. 8), Szrapnel - pojawił się w drugiej poł. XVIII w. zastępując kartacz, coś w rodzaju połączenia kartacza i granatu (poz. 12), Grono - w jęz. ang. grapeshot, odmiana kartacza; standardowy kartacz to twarda obudowa i niewielkie kule w środku, grono to w zasadzie obwiązany sznurkiem worek ze znacznie większymi (i w mniejszej ilości) kulami w środku (poz. 7), Siekaniec - kolejna odmiana kartacza, w środku wszystko co się da, kawałki szkła, śruby, kamyki, itp. Karkas - pocisk zapalający (poz. 10), składał się z żelaznych półkul, wydrążonych w środku i wypełnionych cieczą zapalającą, często jeszcze zapakowany w worek i oblany smołą, Kula łańcuchowa - dwie kule połączone łańcuchem lub jedna kula z łańcuchami po obu stronach, zakończonymi niewielkimi ciężarkami, służyła do niszczenia ożaglowania i olinowania okrętu (poz. 3), Kula sztabowa (sztangowa) - dwie kule połączone żelazną sztabą, służyła do niszcenia omasztowania okrętu (poz. 2), odmianą była kula sztabowa teleskopowa, gdzie sztaba wydłużała się w locie, Kula nożycowa - kula składająca się z dwóch połówek połączonych trzpieniem przez środek, każda połówka zakończona z jednej strony ostrzem, z drugiej niewielką sztangą z obciążeniem, służyła do niszczenia olinowania okrętu; mało skuteczna i rzadko używana, Kule łączone - pochodna kuli łańcuchowej, składająca się z większej ilości elementów połączonych łańcuchami, służyła do niszczenia ożaglowania i olinowania, tudzież sły żywej, Kula ognista - to rozgrzana do czerwoności kula armatnia, służąca do niszczenia i zapalania konstrukcji okrętu, Podwójna kula - jak nazwa wskazuje, dwie kule zapakowane w worek, Kula oświetlająca - służyła jedynie do walki nocą, w formie okrągłego kosza, wypełnionego pakułami nasączonymi odpowiednio spreparowaną cieczą, mogła powodować pożar. Tyle rodzajów pocisków armatnich znam, być może wymyślono coś jeszcze. Tak przy okazji, wracając do handszpaków, spotkałem się jeszcze z określeniem - dźwigar. Pozdrawiam.
  23. Przejeżdżam tam parę razy w miesiącu i nic nie zauważyłem
  24. Też zalezy od tego, co kto przeżył. Wielu ludzi, których rodziny pochodzą z kresów wschodnich II RP, bardziej negatywnie odnosi się do Sowietów. I na odwrót, np. moja ciotka z Kielc do dzisiaj nie trawi Niemców. Tu chyba dużą rolę wciąż odgrywają emocje.
  25. Jakbyś trafił na młodsze pokolenie, to nie byłbym taki pewny
×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.