Skocz do zawartości

Tankfan

Użytkownicy
  • Zawartość

    941
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Posty dodane przez Tankfan


  1. Weźmy dla porównania eksperymenty preprowadzane obecnie w LHC.

    Polegają one na zderzaniu ze sobą wiązek cząsteczek materii z prędkościami bliskimi prędkości światła. Może to prowadzić do powstania sztucznych "czarnych dziur", lub otworzyć tunel czasoprzestrzenny. Oczywiście w obu przypadkach z naszego punktu widzenia oznaczało by to katastrofę.

    A ja myślałem że powieść Dana Browna "Anioły i Demony" to tylko całkiem niezła powieść przygodowa z domieszką S-F, tymczasem wygląda na to że wedle Florka jest to wręcz praca naukowa mówiąca samą prawdę i tylko prawdę! Choć jak wszyscy wiemy jest też inna prawda, której najbliżej do tego wątku. ;)


  2. Amerykańscy żołnierze żeby zachować stabilność przy strzale z Javelina, zawsze o coś podpierają wylot wyrzutni.

    O co?

    Jak widać albo podpiera albo nie, zależnie jak mu wygodnie, i nie ma to nic do stabilności przy strzale bowiem Javelin ma tzw. "soft start" a do tego jest pociskiem typu wystrzel i zapomnij, po strzale można się zwijać, pocisk sam trafi cel i nie trzeba go naprowadzać.

    Dla mnie osobiście taka broń jest za ciężka (cały ważę 71 kg).

    Oj to słabiutki jesteś skoro 22 kilo to dla Ciebie za ciężko... całe szczęście żołnierze są wstanie dźwigać znacznie więcej.


  3. Trudno o skuteczne a jednocześnie ciągle małe, tanie i lekkie PPK.

    Czołgi mają coraz lepsze pancerze, które coraz trudniej przebić. Wymaga to coraz większych głowic bojowych*, które wymagają większych pocisków rakietowych jako środków przenoszenia, które wymagają większych wyrzutni, i w konsekwencji waga całego zestawu dramatycznie idzie w górę.

    Bo i używa się głowic kumulacyjnych, nie mają one prawa bytu w kontakcie z nowoczesnymi pancerzami, to jest środek do walki z lżej opancerzonymi celami i np. w czołgach amunicja kumulacyjna z roli podstawowej amunicji przeciwpancernej została zredukowana do roli amunicji wielozadaniowej do likwidacji wszystkiego poza czołgami.

    W przypadku AT-15 sama głowica waży 8 kilogramów, a więc prawie tyle co cały RPG-32.

    Javelin też miał być lekki...a waży 22 kilogramy.

    FGM-148 i tak jest stosunkowo lekki bo można go odpalać z ramienia, takiego 9M133 Kornet już tylko z trójnogu.

    Zresztą Amerykanie mieli już rozwiązanie, drogie i duże, ale takie które czyniło PPK skutecznym środkiem do walki z coraz lepiej opancerzonymi czołgami, zastąpili głowicę kumulacyjną penetratorem kinetycznym, poczytaj o LOSAT... program jednak uwalono jako relikt zimnej wojny, a szkoda, przy jego zasięgu i możliwościach penetracji pancerza mieliby świetne uzupełnienie własnych czołgów i już posiadanych środków przeciwpancernych.


  4. Do tego dochodzi wyjątkowa głupota, wręcz debilizm niektórych dziennikarzy którzy pchają się między np. bojowników, w Iraku było już kilka przypadków jak stracili tak życie owi "yntelygenci", bowiem pilot śmigłowca widząc bojowników nie jest wstanie odróżnić kamery od granatnika przeciwpancernego, a obie rzeczy nosi się na barku. Zresztą w Libanie też był taki przypadek, bo pewien geniusz skierował kamerę na czołg, załoga przez termowizor z dużej odległości nie jest wstanie odróżnić kamery od RPG czy wyrzutni PPK... no i ów geniusz skończył martwy.

    Zresztą wielu doświadczonych korespondentów wojennych mówi otwarcie o tym iż większość dziennikarzy relacjonujących przebieg działań wojennych nie ma pojęcia jak się zachowywać by być w miarę bezpiecznym.

    Dlatego lepiej by cywile na wojnę się nie pchali, raz że ryzykują życiem swoim, dwa często żołnierzom przeszkadzają i narażają ich życie gdyż żołnierze muszą chronić ich.


  5. W przypadku AT-15, najlepiej wycelować w burtę kadłuba. Łatwo trafić, a jednocześnie pancerz napewno zostanie przebity i czołg się zjara.

    Przepraszam bardzo ale jakim cudem chcesz trafić w burtę kadłuba z odległości większej niż 500-800m? Do tego celując za pomocą radaru? Raczej strzela się by trafić cokolwiek. A kadłub ma to do siebie że na polu walki często coś go zasłania, stąd na zachodzie rozwój PPK atakujących od góry gdzie wciąż pancerz jest stosunkowo słaby (nawet po wzmocnieniu).

    I co oznacza że czołg się "zjara"? Powinieneś wiedzieć że perforacja pancerza nie oznacza automatycznie pożaru a nawet śmierci załogi, z pewnością wóz zostanie wyłączony z walki, ale nie koniecznie zniszczony.

    Kolejną kwestią jest to iż 9M123 jest kolejną pomyłką, całkowite zaprzeczenie idei PPK jako małej, lekkiej i taniej broni przeciwpancernej, tutaj mamy PPK który można używać tylko na nośnikach, ciężki, duży, do tego naprowadzany radarem, podejrzewam że w rzeczywistości jego cena bliska jest cenie czołgów podstawowych albo bojowych wozów piechoty przez ten cały szpej do jego naprowadzania.

    Można dojść do wniosku iż po rozpadzie ZSRR Rosjanie popadają w absurdy ciągnąc dalej niektóre projekty z czasów ZSRR, Obiekt-195 i kilka innych dużych projektów z czasów ZSRR już posłali do kosza gdyż uznali iż są nie opłacalne, z 9M123 się tak jednak nie stało, mimo iż z punktu widzenia idei przyświecającej konstruktorom PPK jest absurdem.


  6. Zestaw waży 54 kilogramy. Składa się z tuby zawierającej pocisk rakietowy z głowicą kumulacyjną oraz z radaru milimetrowego na bazie wskazań którego rakiety są celowane.

    Co?! Są naprowadzane a nie celowane.

    Jakkolwiek zamiast radaru można zastosować naprowadzanie typu SACLOS, w wersji laserowej (czyli wyposażyć pociski w czujniki optyczne, za pomocą których pocisk naprowadzi się na podświetlany laserem przez operatora cel).

    Oj piszesz nieprawdę, to są pociski typu "Beam Rider", one nie kierują się na kropkę lasera a lecą po wiązce lasera.

    AT-15 - jak twierdzi producent - może przebić pancerną płytę nawet o grubości 1250 mm.

    Trochę za mało by przebić przedni pancerz wież najnowocześniejszych i najlepszych czołgów.

    Tradycyjnym nosicielem AT-15 jest opancerzony transporter gąsienicowy, jednak - w razie potrzeby - zestaw można zamontować również na lżejszych pojazdach, które są łatwiej dostępne.

    To nie jest GTO a gąsienicowy nośnik pod różne różności, na bazie bojowego wozu piechoty BMP-3 który GTO nie jest.


  7. Może nie tyle karkołomna co trudna do wykonania o ile dowódca takiej jednostki to nie idiota co posyła czołgi same do miasta np.

    Strzelanie w tył kadłuba ma sens ale skądinąd zastanawia mnie skuteczność takiego strzelania o ile nie trafi się czegoś istotnego, np. silnika, przeniesienia napędu, chłodnice chyba nie są aż tak istotne i nawet postrzelane będą funkcjonować, tym bardziej że w czołgach silnik chłodzi się powietrzem. Zawsze można też próbować porazić magazyn amunicji, ale to też zależy od czołgu czy zabije to jego najważniejszy element, załogę, czy tez nie.

    Ciekawym pytaniem jest, czy aby przypadkiem, chęć przebijania jak najgrubszych pancerzy, nie powoduje tego iż efekt po przebiciu pancerza nie staje się coraz słabszy gdyż w wypadku głowic kumulacyjnych, struga dalej pozostaje bardzo skoncentrowana i nie ulega szybkiego rozproszeniu a to nie prowadzi do wypełnienia wnętrza gorącymi odłamkami, lepiej mają się penetratory kinetyczne, szczególnie te ze stopu DU.

    Tutaj mamy właśnie pokazaną barbetę na zbiornik paliwa w M1, jako taka pełni tez funkcję pancerza przestrzennego. (Niektóre wozy w wersji M1A2SEP mają w tym miejscu UAAPU czyli dodatkowe źródło zasilania w postaci małej turbiny gazowej, pojazd na fotografii to właśnie ten wariant).

    getimagephp.jpg

    Jak widać poniekąd barbeta spełniła swoją rolę, jednak wóz został uszkodzony.

    Tutaj natomiast wóz który został albo porażony dużym fugasem albo jakimś środkiem przeciwpancernym w zbiornik paliwa w którym paliwo się zapaliło, zapewne był do odratowania lecz w ogniu walki wpierw ratuje się załogę, potem wóz, w tym wypadku jednak spłonął całkowicie.

    f8646463987f.jpg

    Należy zwrócić uwagę, że Amerykanie napędzają pojazdy paliwem JP-8, takim samym napędza się śmigłowce i chyba samoloty też, muszę jednak się dobrze zorientować które paliwo łatwiej się zapala (JP-8 czy Diesel) oraz które trudniej ugasić. Mogło by to nasunąć interesujące odpowiedzi i wskazać faktycznego winnego, spalenia się kilkunastu wozów.

    http://www.liveleak.com/view?i=c1e_1263769845

    Na tym filmiku widać porażenie za pomocą RPG-29 jakiegoś pod wariantu czołgu M1A1 w burtę wieży, z dostępnych informacji wynikało że mimo iż wóz odniósł stosunkowo niewielkie uszkodzenia, trafienie pod tym kątem (od tyłu ale kątem prawdopodobnie większym niż kąty bezpiecznego manewrowania 30-35 stopni od osi wzdłużnej zapewniające stosunkowo duży wzrost odporności burtowego pancerza) spowodowało jednak perforację pancerza, strumień dostał się do środka i zabił jednego członka załogi siedzących w wieży, pozostałych dwóch zostało rannych.

    http://www.liveleak.com/view?i=02e_1241784975

    Tutaj trafienie tą samą bronią w przedni pancerz kadłuba, jak można zaobserwować (po dokładniejszych oględzinach) wieża zaczyna się po trafieniu obracać, działonowy wyszukuje celu, zatem pancerz nie został perforowany.


  8. Odpowiednio duży fugas, ewentualnie lotnicze ciężkie PPK, ale są to takie bydlaki że ciężko to nazwać bronią przeciwpancerną sensu stricto, to raczej wielozadaniowe pociski powietrze ziemia.

    No i jeszcze inny patent, po prostu wóz podpalić, ale to nie jest takie proste, koktajl Mołotowa jeśli włazy są zamknięte nic nie da, wszystko jest zbyt szczelne, ewentualnie strzelać w rejon barbet kadłuba gdzie umiejscowione są zbiorniki paliwa, pełnią one rolę dodatkowego pancerza ale można liczyć na to że jednak strumień podpali paliwo i zrobi drugą dziurkę np. do komory silnika.

    Amerykanie stracili tak podczas pierwszego "Thunder Run" przez Bagdad wóz o nazwie własnej "Cojone Eh", co prawda trafienie nie spowodowało intensywnego pożaru, lecz nie można go było ugasić (a próbowali wszystkiego, nawet piach sypali do komory silnika), w końcu zapadła decyzja o zniszczeniu wozu przez załogę, otworzyli pancerne drzwi do magazynów amunicyjnych, nawrzucali do środka amunicji i potem granaty fosforowe, towarzyszący czołg władował jeszcze dwa APFSDS w tylni pancerz i go tak zostawili, ale wóz o dziwo był wciąż w nie najgorszym stanie, to go ciągali Irakijczycy z miejsca i robili fotki że niby setki czołgów ubili, następnego dnia wóz ostrzelały dwoma AGM-114 śmigłowce AH-64, dodatkowo wóz dostał w przedni pancerz wieży pociskiem AGM-65 (średnica dziury jaka została po strumieniu kumulacyjnym przerażała, mimo to strumień pancerza nie przebił, zamiast tego poszedł w dół i przebił się przez strop kadłuba, może pocisk uderzył pod takim kątem, nie wiem, na koniec wóz poczęstowali bombą JDAM, nie nadawał się po tym do remontu, wywieziono go do USA, zdemontowano, pocięto i przetopiono... jak wszystkie utracone bezpowrotnie czyli spalone M1.

    No właśnie, jeszcze wystarczająco duża bomba sprawi że czołg nie będzie się nadawał do użytku.

    Jednakże głowice kumulacyjne muszą być coraz większych kalibrów by osiągać pożądaną przebijalność, no ale to zaprzecza idei PPK jako lekkiej, poręcznej i taniej broni przeciwpancernej, nie tu widzę jej przyszłość a raczej jako dalekosiężnej broni uniwersalnej, następcy dział przeciwpancernych i polowych.

    Aczkolwiek trzeba poczekać jeszcze kilka lat, same osłony muszą dojrzeć, szczególnie słabiej chronionych obszarów gdyż wciąż nie zapewniają takiej osłony jak pancerz przedni, tym nie mniej zagrożenie ze strony lekkiej broni przeciwpancernej zostało znacznie zredukowane.

    Pozycyjnej, liczebnej i technologicznej jednocześnie najlepiej.

    W przypadku zaś gdybym był w irackim ruchu oporu o technologicznej nie można marzyć, zostaje zatem pozycyjna i liczebna, słowem perfekcyjna zasadzka, przeciwnik musi mieć też minimalną ilość maszyn.

    Myślę że to nader optymistyczne, zauważ zresztą jak szybko uległa zmianie taktyka partyzantów, niemal całkowicie przestawili się na fugasy.

    To one były przyczyną największych strat, zastanawiam się też nad ładunkami EFP, widziałem że trafiając w zbiorniki paliwa nader często powodowały intensywne pożary, w większości przypadków chyba udawało się je ugasić, ale czasami wóz był porzucany do czasu gdy całkowicie się nie wypalił.

    A tu jeszcze gwoli ścisłości, należy zdać sobie sprawę iż to nie zawsze zniszczenie wozu jest efektem działania broni przeciwpancernej jako takiej a dużo częściej efektów pobocznych, właśnie pożary, deflagracja amunicji itp. broń przeciwpancerna zazwyczaj zostawia małą dziurkę i nic więcej, to efekty poboczne jak pożary paliwa, amunicji tudzież w wyniku wybuchu dużej ilości MW uszkodzeń strukturalnych np. kadłuba, kiedy to wóz jako całość jest już nie do odratowania. Nie wiem jak w innych krajach, ale w USA jeżeli wóz ma np. uszkodzony poza poziomem naprawy kadłub, ten się tnie i przetapia zaś fabryka remontuje wieże i albo osadza ją na przebudowanym kadłubie najstarszych wariantów (najstarsze warianty mają wieże nie możliwe do przebudowy ze względu na ilość zmian), lub produkowany jest nowy kadłub, choć oficjalnie nowych czołgów się nie buduje.

    Żeby nie było tak że jakieś herezje wypisuje o niezniszczalności tych pojazdów, bo zniszczalne są, jednakże coraz trudniej dla pewnych środków przeciwpancernych (czyt. głowic kumulacyjnych) które są najpopularniejsze. Pewnym rozwiązaniem może być umieszczenie bardzo długiego i o stosunkowo dużej średnicy, penetratora kinetycznego ze stopu WHA lub DU, jako środka bojowego w PPK zamiast głowicy kumulacyjnej, z napędem PPK miałby większy zasięg, byłby celniejszy od tych używanych w działach czołowych i nie wytracałby prędkości a zatem i możliwości penetracji pancerza na dalekich dystansach.


  9. Ja też, ale jak widzisz napisałem "Przy dobrych wiatrach"

    czyli kilku maszynach na krzyż i garstce piechoty, no i przewadze sił własnych.

    Ale jakiej przewadze? Liczebnej czy technologicznej, jeśli przy tej pierwszej a walczysz z przeciwnikiem technologicznie Cię przewyższającym, ja bym nawet przy przewadze liczebnej nie próbował, szkoda ludzi i sprzętu, jeżeli zaś Ty masz przewagę technologiczną, można tak robić, jeżeli zaś ta cecha jest porównywalna lub identyczna, głęboko bym się zastanowił.


  10. Tylko że takie skrócenie gąsiennicy to pewnie kilka godzin roboty, przez ten czas czołg jest unieruchomiony.

    To jest akurat skrajne rozwiązanie awaryjne, normalnie podjeżdża opancerzony WZT i ściąga wóz w bezpieczne miejsce.

    Chodzi mi o to że skoro czołgi ciężko niszczyć o wiele lepiej skupić się na ich unieruchamianiu.

    Przy dobrych wiatrach można podjąć też próby zdobycia unieruchomionej grupy maszyn.

    Wydaje się to łatwiejsze niż zniszczenie takiej samej ilości czołgów.

    Oj, ja to bym się bał podchodzić do nawet unieruchomionych czołgów, załogi mogą odpowiedzieć całą dostępną siłą ognia. Dajmy na to, piechota podchodzi na odległości 200m, można wtedy użyć amunicji... no cóż śrutowej, jak M1208 Cannister, w środku jest około 1000 wolframowych śrucin, diablo skuteczne, z odległości około 10-50m można tym wybijać dziury w murach.

    A do tego dochodzą karabiny maszynowe oraz broń osobista piechoty... osobiście zamiast zdobywać unieruchomioną maszynę wolałbym się wycofać i nie ryzykować nie potrzebnie.


  11. Wojna to zbyt poważna sprawa by ją pozostawiać wyłącznie w rękach wojskowych wink.gif

    Wolę zostawić ją w rękach wojskowych znających się na rzeczy niż cywilów którzy w takim wypadku w ogóle nie myślą i nie mają wyobraźni... a potem płacz i lament że jakiś dziennikarz został zabity przez załogę czołgu bo wyskoczył przed wóz z kamerą na ramieniu a w termowizorze wyglądała jak granatnik przeciwpancerny... były takie przypadki.


  12. Celność zawsze jest problemem.

    Czy znasz może jakiś przykład trafienia z RPG właśnie w gąsiennicę ?

    No i efekt oczywiście.

    Niestety, jeżeli takie statystyki istnieją są utajnione z oczywistych względów, ale z pewnością armie przeprowadzają odpowiednie analizy.

    Spory tzn. jaki ?

    I czy mógłbyś przedstawić statystycznie ten problem, tzn. ilość skutecznych prób na znaną ilość przeprowadzonych.

    Spory to już od 20-50kg TNT wzwyż. Aczkolwiek z czołgami jest ten problem iż są to twarde sukinsyny a fugas nie działa jak przeciwdenna mina kumulacyjna, stąd nawet spory fugas może czołgiem potrząsnąć, pozrywać boczne fartuchy, uszkodzić zawieszenie, załoga może będzie mieć jakieś obrażenia (złamania spowodowane przyśpieszeniem), lecz wóz jako taki wytrzyma.

    Natomiast w Iraku było 4 czy 5 przypadków użycia tzw. Overkilla lub Tank Killera, gdzie eksplozja była tak silna iż wóz zostaje podrzucony, kadłub ulega deformacjom a ciśnienie eksplozji jest tak silne iż unosi wieże, wyrywa ją z mocowań i zrzuca. W Libanie były dwa takie przypadki.

    A propos zrywania gąsienic, i na to znajdzie się rozwiązanie, tzw. "short tracking", czyli to:

    shorttracking.png

    Szkic prawdopodobnie z archiwum TACOM, znaleziony w książce R.P. Hunnicutta : "Abrams : A History Of American Main Battle Tank vol.2".


  13. Gąsienica ma bardzo małą powierzchnię w stosunku do kadłuba czy wieży, do tego znajduje się nisko, w mieście można szczęścia próbować, w terenie zazwyczaj będą ją zasłaniać przeszkody terenowe.

    Ciężko też powiedzieć jaki typ amunicji może być skuteczny, również istnieje zagadnienie tego czy trzeba trafić bezpośrednio czy tylko w najbliższym sąsiedztwie, z zaobserwowanych walk i efektów wnoszę że tylko bezpośrednie trafienie mogłoby ją zerwać. Wielokrotnie nawet spory fugas wybuchający pod dnem nie zrywał gąsienic.


  14. A nad czym tu się zastanawiać ? Albo w końcu któraś taktyka/broń okaże się skuteczna, albo w końcu zginęł.

    Lepiej zginąć później niż wcześniej, a najlepiej w ogóle. Śmiertelność strzelców z RPG w Iraku była tak duża a skuteczność broni mizerna tak że partyzanci albo odpuszczali sobie czołgi albo używali diablo wielkich fugasów, ale fugas ma tą wadę iż trzeba zebrać ogromną ilość MW a potem to jeszcze podłożyć, ergo broń bywa skuteczna ale w efekcie jest kompletnie nieprzydatna, lepiej budować więcej mniejszych, łatwiejszych w podłożeniu fugasów, ale skutecznych tylko przeciw lekkim pojazdom.

    Jedyną skuteczną bronią przeciw czołgom znowu będą inne czołgi strzelające amunicją APFSDS przed którą najtrudniej jest osiągnąć odpowiedni poziom ochrony.


  15. Ja jestem przeciwko wojnie, a nie przeciwko ludziom i flagom. Jestem pacyfistą.

    A więc jesteś satanistą, gdybyś miał choć troszkę pojęcia o własnej religii wiedział byś iż symbol pacyfizmu jako żywo przypomina symbole ze starodruków, kiedyś widziałem taki starodruk na którym był szatan, źrenice w kształcie pacyfy. A kysz!

    Moją główną bronią jest działanie na rzecz tego aby konflikt zbrojny wogóle nie wybuchł. Jeżeli do niego dochodzi, to samo w sobie jest to dla mnie klęską.

    Pogódź się z tym że walka leży w naszej naturze, wojny były, są i będą, i pacyfizm jest skazany na klęskę bowiem zaprzecza naszej naturze, a natury nie da się powstrzymać... to tak jakbyś kazał wilkom zostać jaroszami, bo to nie ładnie mordować sarenki... dostrzegasz teraz absurdalność swoich poglądów?

    Jeżeli jednak już wybuchł, to należy zatroszczyć się aby przebiegał zgodnie z normami prawa międzynarodowego.

    Wierzysz w to? Naprawdę wierzysz w te bzdury?

    Przykładowo jeżeli nad moim miastem by krążył rosyjski Mi-28, to owszem, bez oporu strzelę do niego z ręcznego zestawu przeciwlotniczego. Jeżeli załoga zginie - trudno. Trzeba pochować. Ale jeżeli przeżyje, to trzeba dać jej możliwość poddania się, opatrzyć, zapewnić w miarę wygodne warunki internowania, burgery, Pepsi, TV...a po wojnie odstawić na rosyjską granicę i niech idą do domu.

    Pogódź się z tym że wojna tak nie wygląda i nie będzie wyglądać...


  16. Ale i tak było warto postrzelać...choćby dla wywarcia efektu psychologicznego.

    Tzn. czego? Znane są przypadki gdzie załoga dowiedziała się iż ich wóz został trafiony dopiero po walce gdy odpoczywali i oglądali wóz z zewnątrz. Nowoczesne opancerzenie jest wstanie skutecznie zaabsorbować falę uderzeniową.

    Oczywiście osłony dodatkowe na słabiej chronionych strefach nie zawsze są skuteczne, czasami zdarzy się iż z jakiegoś powodu dojdzie do perforacji, tym nie mniej efekt tego co dzieje się już po perforacji zostanie znacznie zmniejszony.

    A następnym razem będzie trzeba przyjść z zestawem Javelin.

    Primo o ile strzelec przeżyje, secundo co jeżeli wóz jest jeszcze wyposażony w aktywny system obrony?

    Zastanów się nad tymi zagadnieniami, i to dobrze zastanów.


  17. No nie powiedział bym że jesteśmy tylko inteligentnymi zwierzętami.

    Oprócz tego mamy świadomość swojego "ja", zdolność do abstrakcyjnego myślenia i co najważniejsze...duszę.

    Chodź ja osobiście wierzę że zwierzęta również mają duszę.

    Oczywiście że zwierzęta są inteligentne i mają świadomość, tylko tępe religie odmawiają im tego.

    Czuję że jesteś ateistą. Ja w Boga wierzę.

    Ja nie wierze w nic, ufam tylko racjonalnemu myśleniu i faktom. Tym bardziej nie będę wierzył w jakiś abstrakcyjny twór.

    Uważaj. Jeżeli przeczytasz dziewięć twierdzeń satanizmu, to zorientujesz się że ateizm jest świetnym wstępem do tego aby stać się satanistą (uznać za boga samego siebie dla siebie).

    Może wpierw zapoznaj się z tym czym jest prawdziwy satanizm, a nie te bzdury w które bawią się małolaty... inna sprawa że w satanizmie istnieje magia itp. bzdury, dlatego nie zamierzam kultywować tego typu głupot.

    A co do tematu, to bez przesady. Pozwoliłbym załodze unieruchomionego czołgu zwyczajnie wyjść z wraku i pójść do domu. Poluję na czołgi wroga, a nie na ludzi.

    A załoga zabijałby Ciebie, myślisz że oni broni osobistej przy sobie nie noszą? Co więcej prawdopodobnie nie wyleźliby z wozu tylko zaczęli Cie ostrzeliwać z jego uzbrojenia, bowiem unieruchomienie wozu nie oznacza wyłączenia z użytku jego uzbrojenia, nawet jeśli nie ma zasilania pozostaje sterowanie ręczne (korby).

    Zresztą jak Ty chcesz walczyć na wojnie nikogo nie zabijając? Z takim podejściem zginąłbyś jako pierwszy.


  18. Haha, odnośnie tych ludzkich odruchów, to bardzo podobny tekst słyszałem oglądając ostatnio film "Predators".

    I zgadzam się z twórcami filmu że wyzbycie się owych ludzkich odruchów czyni z człowieka potwora.

    No tak, bazujesz na filmie S-F...

    De facto jesteśmy tylko bardziej inteligentnymi zwierzętami a nie żadnymi niezwykłymi stworzeniami, pogódź się z tym.

    Byłem w wojsku.

    Jasne, sądząc z twojej wiedzy a raczej jej braku o RPG-7 którym się tak zachwycasz zwyczajnie kłamiesz.

×

Powiadomienie o plikach cookie

Przed wyrażeniem zgody na Warunki użytkowania forum koniecznie zapoznaj się z naszą Polityka prywatności. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.