Jump to content

jachu

Użytkownicy
  • Content count

    741
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by jachu

  1. Matura z matematyką

    Ja dobrze wiemy, już bodaj od tego roku szkolnego matmatyka jest na maturze obowiązkowa. No własnie - czy to słuszne posunięcie? Czy matematyka powinna być przedmiotem obowiązkowym? Jedni mówią, że to męczenie humanistów; drudzy, że statystyki z uczelni pokazują iż zdecydowana większość maturzystów wybiera kierunki humanistyczne, a przymus przygotowywania się do matematyki mógłby zwiększyć odsetek studentów na uczelniach "technicznych". Co o tym myślicie?
  2. Gdzie, co, za ile?

    Zakładam typowo spamerki wątek, w którym będziemy wypisywać jakie książki kupilśmy ostatnio, za ile oraz gdzie Wszystko ze szczegółami :mrgreen: Oczywiście, aby uniknąć typowego spamowania, przestrzegam przed takimi wpisami: Rafał Kosik - "Mars", Empik, 15 zł" :mrgreen: Proponuję, żeby rozwinąć wypowiedź choćby do dodatkowych dwóch-trzech zdań, mówiących o czym jest książka, a jak jest możliwość, to dorzucenie linka z okładką Ja zacznę: przed chwilą kupiłem książkę Zdzisława Stąpora "Berlin 1945" z serii "Historyczne Bitwy" wydawnictwa Bellona. Zakupu dokonałem za pośrednictwem serwisu aukcyjnego Allegro za sumę 14 zł + 5 zł koszt przesyłki. Link do zakupu Książka opowiada o bitwie o Berlin, czyli działaniach zbrojnych w 1945, mających na celu zdobycie Berlina i ostateczne pokonanie hitlerowskich Niemiec, co pozwoliłoby na zakończenie II Wojny Światowej w Europie.
  3. Jaruzelski - ocena generała

    Generał Jaruzelski to jedna z najbardziej kontrowersyjnych postaci w naszym życiu publicznym. Kontrowersyjna jest konkretnie jego przeszłość. Jedni na różnych spotkaniach/konwencjach gotują mu długie owacje na stojąco, inni chcą mu odebrać wszystkie stopnie wojskowe i przywileje. Jedni uważają, że generał był niesprawiedliwie opluwany i poniżany, inni, że szacunek mu się nie należy. Jedni są dumni, że Jaruzelski to ich rodak, inni najchętniej wymazaliby go z kart polskiej historii. Jedni uważają, że rządził twardą ręką, inni, że Jaruzelski to morderca i zbrodniarz. Jedni uważają, że stan wojenny był koniecznością, że zapobiegł interwencji wojsk radzieckich w Polsce, inni, że było to działanie mające na celu stłumienie tworzącego się właśnie wielkiego ruchu opozycyjnego, który wkrótce miał obalić stary system. Jedni uważają, że dzięki jego działaniom doszło do Okrągłego Stołu, inni, że te obrady to jego porażka. Jakie jest wasze zdanie na temat gen. Jaruzelskiego?
  4. Tyle się mówi o frekwencji podczas tegorocznych wyborów. Że może być najwyższa od wielu lat, a nawet najwyższa ze wszystkich wolnych wyborów przeprowadzonych w Polsce itd. Zobaczymy jak ta sprawa będzie się przedstawiać 21 października Jest to pewien problem, ponieważ jeśli sprawdzą się przypuszczenia o 73% potencjalnych wyborców, wychodzi, że wcale nie jest prawdą, że większość Polaków totalnie nie obchodzi kto będzie rządził ich krajem. Że wolą zostać w domu i zajadać chrupki przed telewizorem (oglądając jeszcze pewnie ogłoszenie wyników wyborów :mrgreen:) Czy uważacie, że powinno się wprowadzić coś takiego jak obowiązek głosowania? I np. za nie pójście do urn groziłyby jakieś tam kary? Co o tym myślicie? Może w jakiś sposób zwiększyło to frekwencję, ale z drugiej strony czy takie procedury powinny mieć miejsce w kraju demokratycznym? Zachęcem do wypowiadania się i głosowania w ankiecie :mrgreen:
  5. William Wallace

    Sir William Wallace of Elerslie (ur. 1270/1276 w Paisley, Renfrewshire, Szkocja, zm. 23 sierpnia 1305 w Londynie), przywódca szkockiego powstania przeciwko rządom Anglii (Normanów) Edwarda I Długonogiego, bohater narodowy Szkocji. Syn skromnego właściciela ziemskiego, Sir Alana Wallace'a, miał dwóch braci: Malcolma i Johna Wallace'ów. Dzieje Williama przed 1297 są nieznane. Po wybuchu powstania przeciw Anglikom w 1297 roku, Wallace został jego przywódcą. Według opowieści stało się tak ponieważ, w maju 1297 William zabił Williama Heselriga, angielskiego szeryfa w Lanark, mszcząc się za śmierć Marion Braidfute z Lamington, swojej młodej żony. Następnie wraz z grupą powstańców opanował angielski garnizon w Scone, miejscu ważnym dla tradycji szkockiej. Powstanie ogarnęło zachodnią i południową Szkocję; na północy prowadził je Andrew de Moray. Wallace bezskutecznie oblegał zamek Dundee, ale kiedy nadciągnęła armia angielska pod wodzą Johna de Warenne, Earla Surrey, połączył się z Morayem i pokonał ją w bitwie pod Stirling (11 września 1297). Zwycięstwo umożliwiło mu opanowanie zamku w Stirling, który poddał się, następnie zajął Dundee i miasto Berwick (zamek trzymali nadal Anglicy). Uznał władzę Jana Baillola jako króla Szkocji i w listopadzie 1297 zaatakował północną Anglię. W marcu 1298 został pasowany na rycerza i obwołany strażnikiem królestwa, sprawującym władzę nad Szkocją w imieniu uwięzionego króla Jana Balliola. Wobec wkroczenia do Szkocji wojsk dowodzonych przez króla Edwarda I, przyjął taktykę unikania walnej bitwy i wciągania Anglików w głąb kraju. Król angielski przejrzał te zamiary i spiesznym marszem spod Edynburga dopadł pod Falkirk niewyćwiczone i słabo uzbrojone oddziały szkockie. W bitwie pod Falkirk siły Wallace'a zostały pokonane; zawiodła szkocka szlachta, która nie podesłała konnicy. Wallace został ranny, ale zdołał uciec wraz z 300 włócznikami i schronić się w lasach Callande. Zrezygnował z godności strażnika i wyjechał ze Szkocji; sukcesję po nim objęli Robert the Bruce (późniejszy król Robert I) i Sir John Comyn zwany Czerwonym. Jesienią 1299 Wallace przebywał na dworze króla francji Filipa IV Pięknego, a następnie, wyposażony w jego list polecający, udał się do papieża Bonifacego VIII. Być może chodziło o wyjednanie interwencji w sprawie Jana Balliola, nominalnego króla Szkocji. W 1301 (lub w 1303) roku Wallace powrócił do Szkocji. Chciał kontynuować walkę, mimo że większość szlachty poddała się Edwardowi I. Król Anglii żądał od Wallace'a bezwarunkowej kapitulacji i zdania się na jego łaskę. Dowódcy anglielscy i szkoccy otrzymali zadanie pojmania Wallace'a. Umknął z zasadzki pod Earnside we wrześniu 1304. 3 sierpnia 1305 Wallace został schwytany w Robroyston w pobliżu Glasgow przez Szkota Johna Menteitha. Opuścili go wszyscy. Przewieziony do Londynu, został oskarżony o zdradę i przestępstwa (morderstwa, podpalenia, niszczenie własności prywatnej, świętokradztwo) i stracony poprzez powieszenie i poćwiartowanie przez Anglików na Towerhill w Londynie. Opiewają go pieśni ludowe. Tyle wiadomo z wikipedii. Jednak wiele informacji dotyczących Wallace'a jest wątpliwych, np. na forum historycy.org można przeczytać, że podobno Anglicy chcieli Wallace'owi zabrać ryby i aresztować go za łowienie ryb, co było nielegalne; Wallace miał wówczas wdać się w bójkę z angielskimi rycerzami i pokonać ich; informacja o tym pochodzi z programu wyświetlonego jakiś czas temu na Discovery. Wiadomo, że swojej wiedzy o Wallace'ie nie można opierać na filmie Braveheart - Waleczne Serce, ale chciałem się dowiedzieć co sądzicie o tej postaci, jak ją postrzegacie i jak oceniacie. Zapraszam do dyskusji 8)
  6. Dr Joseph Paul Goebbels, czyli nazistowski minister propagandy, wysoki dygnitarz hitlerowski i jeden z najbliższych współpracowników oraz doradców Adolfa Hitlera. Mówi się o nim "najsławniejszy na świecie minister propagandy", który wytrwale głosił do końca mit o wyższości rasy aryjskiej... Goebbels znany był jako znakomity organizator, polityk i zażarty antysemita oraz jako czuły kochanek - choć tylko we własnych wyobrażeniach, gdyż w rzeczywistości uważano go za obłudnego erotomana :mrgreen: Mówi się też o nim, że był prawdziwym mózgiem nazistów, że Hitler często konsultował z Goebbelsem ważne sprawy i brał jego zdanie pod uwagę przy podejmowaniu decyzji. Czy więc można nazwać Goebbelsa "Mózgiem III Rzeszy"?
  7. Sen oraz Wasze sny...

    Sen - jak go zdefiniować? Czy jest to pogranicze między życiem a śmiercią? A może to jakiś inny stan duchowy, albo zjawisko paranormalne? Wypowiedzcie się na ten temat oraz jeśli można przytoczyć kilka swoich snów wg. was interesujących 8) Ja śnię (a właściwie pamiętam sny) często - 3-4 razy w tygodniu. I sprawa z moimi snami jest o tyle dziwna, że prawie zawsze są zupełnie bez sensu. Rzeczy, które na jawie wydają mi się głupie i śmieszne, we śnie mnie przerażają. Czasami też budzę się z świadomością jakiegoś uczucia, czegoś czego nawet nie potrafię nazwać, a wiem, że przewinęło się w moim śnie. Niewymiernie wkurzające. Często mam też uczucie, że dany sen śnił mi się wiele raz lub jest kontynuacją innego, lecz jeśli głębiej się nad tym zastanowię zdaję sobie sprawę, że tak nie jest. Niestety, bardzo rzadko śni mi się coś przyjemnego, nie zawsze są to koszmary, ale często sny są nieprzyjemne, niepokojące i nawet jeśli wydają się całkiem fajne, to na końcu pojawia się jakiś niemiły akcent. Ostatnimi czasy, miałem jedne z najgłupszych snów w całym życiu (pomijając krwawe i beznadziejne sny sprzed kilku lat - np. wyławianie czarnego, spalonego dziecka z muszli klozetowej, które otwiera oczy i chce ugryźć w rękę :shock: :|). Dwa z nich, dotyczą Talibów :mrgreen: Chyba udziela mi się pisanie pracy magisterskiej :mrgreen: W pierwszym Talibowie zaatakowali szczecińskie Tesco szukając prezydenta z krajów typu Rosja czy Białoruś, nie wiem co to dokładnie było. Ja biegałem z dziewczyną (nie moją, tylko jakąś nieznajomą z dużym biustem :mrgreen:) po tym sklepie szukając wyjścia. W końcu natrafiliśmy na prezydenta, okazało się że to Łukaszenka :shock: i on nam dał klucze od tajnych drzwi. Udało nam się wyjść z tego supermarketu i już biegliśmy do takiej bramki, ale niestety nas dorwali :mrgreen: Drugi był jeszcze lepszy. Talibowie zaatakowali moją uczelnię - Wydział Humanistyczny Uniwersytetu Szczecińskiego i rozpoczeła się walka. Nie pamiętam co się działo ze studentami, ale z Talibami walczyli... uwaga! Wiedźmini! :shock: Pamiętam scenę, kiedy jeden Talib rzucił się na wiedźmina od tyłu i niechcący go ochronił przed kulą. Ale nawet po śmierci nie puścił wiedźmina i wisiał u jego szyi jak płaszcz. A wiedźmin nic sobie z tego nie zrobił i poszedł dalej. W pewnym momencie nad uczelnię nadleciał olbrzymi smok i ziejąc ogniem wbił się w budynek niczym samolot 11 września w World Trade Center :shock: Budynek zaczął się walić i nastąpiła ciemność... Gdy się ocknąłem, Szczecin zniknął, natomiast ja leżałem w ruinach uczelni w towarzystwie jakiś bajkowych stworzeń (typu krasnoludki i czarodzieje). Powiedzieli mi, że muszę przed snem wejść na 5 minut do szafy, to nie będe miał takich głupich snów :shock: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: Czy ja jestem normalny? :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
  8. Jak wszyscy dobrze wiemy, feudalizm był ustrojem społeczno-gospodarczym, który rozwinął się w średniowiecznej Europie, choć jego zalążki sięgają końcowych lat Imperium Romanum. Obecnie ukazywany jest jako zło wcielone i wykorzystywanie biednego człowieka przez krwiożerczą szlachtę. Ale nie mówi się o tym, że poziom ówczesnego opodatkowania był mniejszy niż teraz albo że pan feudalny miał wobec wasala wiele obowiązków. Różnie ten system można oceniać, bezwzględnie miał on swoje wady. Ale moim zdaniem, jest on obecnie niesłusznie demonizowany. Był to system dopasowany do ówczesnych czasów i wtedy idealnie się sprawdzał. A jak wy uważacie, drodzy forumowicze? Zapraszam do dyskusji 8)
  9. Czy w polskiej polityce są jeszcze jacyś mężowie stanu? Politycy poważni, spokojni, dość dyskretni, może mogący wznieść się ponad podział polityczny i działać fachowo, ale poza partiami? Czy są oni potrzebni w naszej polityce, czy są tylko idealistycznymi bajaniami ludzi, którzy nie potrafią zrozumieć, że polityka to tak na prawdę zajęcie dla partii, a nie dla fachowców? :wink: Wydaje mi się, że taką osobą może być Janusz Kochanowski, obecny Rzecznik Praw Obywatelskich. Pan Janusz jest jednak prawnikiem dość znanym, do tego mający jasno określony pogląd. A jednak, gdy został on RPO wystąpił parę razy z inicjatywami, które śmiało można ocenić jako... spójnymi z "poglądem" urzędu, a nie osoby, która go pełni. Parę razy byłem zaskoczony tym, że pan Kochanowski, jednak prawicowiec, potrafi ze względu na to że jest RPO, stanąć na dość "lewackiej" pozycji.
  10. No właśnie. Jak to bywa z historią? Pewne procesy, zjawiska, epizody powtarzają się. A może po prostu to my doszukujemy się w nich podobieństw do już znanych wydarzeń? Czy np. polskie, z reguły nieudane, powstania narodowe były kwestią danej sytuacji, odrębnym wydarzeniem czy też może wpisanym w bieg polskiej historii elementem, któremu rozwijająca się sytuacja dawała co ileś tam lat jakieś konkretne miejsce w czasie? Mówi się też, że historia zatoczyła koło. Powróciła do punktu wyjścia. Obalony król wrócił na tron po latach panowanie uzurpatora, uciśniony naród znów stał się wolny, twoja ukochana drużyna znów gra w najwyższej klasie po latach odbijania się od sportowego i organizacyjnego dna... Życie toczy się dalej i znów może bedzie trzeba walczyć o wolność, zaciskać zęby czy też bronić się przed nadchodzącą zawieruchą... A może to wszystko jest tylko troszkę do siebie podobne? Może wszystkie te elementy tworzą fragmenty koła czasu, po którego powrocie wszystko się skończy i może znów... rozpocznie się na nowo? Zapraszam do filozoficzno-historycznej dyskusji! :wink:
  11. Co ze sobą nosicie...

    Pomysł przyszedł mi do głowy przed minutą, a pośrednio do jego powstania przyczyniła się nazaa, poniższą wypowiedzią: Chodzi o to, co nosicie w torebkach, plecakach, teczkach, czy co tam kto na codzień taszczy. Mniej chodzi mi o rzeczy najzupełniej banalne, takie jak kosmetyki, pieniądze, komórki, książki, klucze czy inne takie tam...Bardziej jestem zainteresowany czy nosicie jakieś absolutnie zbędne rzeczy, np. śrubokręt ;D Macie coś takiego?
  12. Szukać w Sieci pewnych informacji o Leninie do pracki zaliczeniowej na uczelnię, znalazłem taką informację: Chce pogrzebać Lenina Co prawda wiadomość jest już trochę wiekowa, ale to nie oznacza, że nie można podyskutować na ten temat. Jak uważacie - Lenin powinien zostać w mauzoleum czy powinni go pochować. Swoje zdanie uzasadnijcie Zapraszam do dyskusji 8)
  13. Szamil Salmanowicz Basajew (ur. 14 stycznia 1965, zm. 10 lipca 2006) - przywódca rebeliantów czeczeńskich, uznany za jednego z najgroźniejszych terrorystów światowych nie tylko przez Rosję, ale też ONZ, Departament Stanu USA i Komisję Europejską. Od 2003 używał pseudonimu Abdallach Szamil Abu-Idris... W temacie zadałem nurtujące mnie pytanie. Chciałbym poznać wasze opinie na ten temat. Czy istnieje jakaś obiektywna odpowiedź na to pytanie?? Liczę na ciekawą dyskusję popartą rzeczowymi argumentami 8)
  14. Macie natręctwa, czy dziwne przyzwyczajenia? Przyznajcie się 8) Ja: - zawsze portfel w prawej tylnej kieszeni, klucze w prawej przedniej, komórka w lewej przedniej kieszeni - często sprawdzam która godzina, ale kiedy ktoś się mnie po chwili zapyta która jest, to za cholerę sobie nie przypomnę - zawsze przed jedzeniem muszę iść do toalety, bo inaczej nie odczuwam takiej przyjemności z zaspokajania głodu :mrgreen: - ZAWSZE kiedy wchodzę do domu, odruchowo przekręcam zamek, nawet jeśli właśnie jestem u rodziców, przyjechaliśmy ze sklepu i ojciec idzie z rękami pełnymi zakupów 10 metrów za mną :mrgreen: :mrgreen: - jak przychodzę do domu, pierwsze co robię, to przebieram się w domowe ciuszki i myję rece... - bywa często, że cierpię na syndrom "niespokojnych rąk i nóg", czy też jak to mówi mój kumpel "syndrom wirtualnego perkusisty" :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: Często zupełnie nieświadomie tak sobie stukam w podłogę i w powietrze (werbel-stopa-werbel...). Ci co mnie znają, już się przyzwyczaili i nie zwracają uwagi - reszta patrzy jak na ostatniego świra - mam totalną manię na punkcie układania książek na półce. Muszą być ustawione w idealnym porządku, który zresztą ja sam wymyślam. Wpadam we wściekłość jeśli ktoś odłoży książkę w złe miejsce :twisted: - nigdy, przenigdy nie kupuję zeszytów i długopisów [może poza pierwszymi latami podstawówki, kiedy to rodzice kupowali ]. Sam długopisu i zeszytu nigdy nie kupiłem. Zawsze pożyczam. Bywały takie lata, że już nawet prosić nie musiałem i jak się zjawiałem na uczelni, to kartka z długopisem czekała już na mnie na stole :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: Poza tym przez długi czas byłem strasznym bałaganiarzem i raczej najgorszym koszmarem pedanta :mrgreen: Jak coś jadłem, to papierki rzucałem na podłogę (bo kiedyś się wyniosą), łóżko miałem zazwyczaj obudowane wokoło starymi naczyniami, czyste rzeczy trzymałem w worku koło łóżka, a brudne obok worka na podłodze (kiedyś się rozpakowałem do szafy to po roku jak się wyprowadzałem znalazłem te rzeczy :mrgreen:). Biurko z kompem miałem zawalone wszystkim i czasami to nawet myszką nie było gdzie ruszyć. Ogólnie to strasznym bałaganiarzem byłem, ale mi przeszło Prawie zawsze mieszkając na stancjach trafiałem na współlokatorów swojego pokroju więc było wesoło (kiedyś jak sprzątałem pokój to znalazłem 7 centymetrowego czarnego bananka i pełno malutkich suchutkich pomarańczy :mrgreen: :mrgreen:) Innym razem spaliłem sobie kurtkę, bo trzymałem ją na podłodze, a nie zauważyłem, że kumpel akumulator od malucha tam trzymał :mrgreen: Poza tym, kiedyś miałem taki tik że jak coś doktnąłem np. prawą ręką o ścianę, to lewą też musiałem :mrgreen: Teraz już mi przeszło, ale czasami i tak nie mogę się powstrzymać :mrgreen: W ogóle od zawsze miałem jobla na punkcie symetrii i nawet jak się podrapałem po lewym łokciu, to zaraz musiałem podrapać się po prawym :mrgreen: W dzieciństwie to wręcz do obłędu się doprowadzałem :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
  15. Czego się boisz forumowiczu?

    Przeszukałem całe forum i nie znalazłem tematu, który chyba powinien się pojawić, czyli wątek o naszych strachach i lękach. Czego się boicie, drodzy forumowicze? Jest jakaś rzecz, której widok was paraliżuje? Podobno im więcej się mówi o swoich lękach, tym one się stają mniej straszne...
  16. Dlaczego coraz mniej czytamy?

    W ostatnim czasie obserwuje się coraz mniejsze zainteresowanie książkami (wyjąatkiem może jest Harry Potter). Jak myślicie, dlaczego młodzież coraz mniej chętnie sięga po książki? Rosną wymagania czytelników czy autorzy piszą coraz gorzej? A może inne rozrywki są formami bardziej atrakcyjnymi? A może są jeszcze inne powody...
  17. Tabloid to słowo oznaczające gazetę wydawaną w formacie ok. 37-40 cm x ok. 27-30 cm. Mały format gazety tabloidowej ma służyć wygodzie czytelnika. Tabloid jest skierowany do masowego odbiorcy, który porusza się publicznymi środkami lokomocji. Łatwo jest złożyć go na pół i nie przeszkadzać innym pasażerom metra lub tramwaju. No ale nie oszukujmy się to nie rozmiar jest tu najważniejszy , słowo to oznacza głównie kolorową gazetę goniącą za tanią sensacją. Tabloidy koncentrują się głównie na opisywaniu sensacji opatrzonych dużą liczbą fotografii, wielkimi nagłówkami i niewielką zawartością tekstową. Już pierwsza strona takiej gazety najczęściej "krzyczy" wielkim tytułem lub zdjęciem. Często tabloidy odwołują się do emocji, prowokują, nierzadko przekraczają granice uznane w świecie dziennikarskim, niekiedy też opisują fikcyjne historie jako prawdziwe. Nieodłącznym atrybutem tabloidu jest prosta krzyżówka, konkurs (typu zdrapka), w którym można wygrać cenne nagrody oraz komiks i fotografia roznegliżowanej kobiety. Wszystkie te zabiegi mają przyciągnąć mniej wymagających czytelników gazet. Niedawno minęły pięć lat od powstania pierwszego prawdziwego polskiego tabloidu, który odniósł gigantyczny sukces - Faktu. I z tej okazji ja zakładam niniejszy temat :mrgreen: Co myślicie o tabloidach? Czy to dobrze ze tego typu gazety dotarły do Polski? Czy dostrzegacie w ich ostanieniu pozytywne aspekty czy potępiacie całość w czmbuł, jako głupie i służące co najwyżej - podcieraniu się? Czy kupujecie "Fakt", "SuperExpress" albo nie możecie sobie wyobrazić dnia bez bezpłatnego dziennika Metro? Co wam w nich odpowiada, a co nie?
  18. Przy jakiej muzyce czytacie?

    No właśnie, czy w ogóle zdarza wam się czytać przy muzyce? Jakiej muzyki słuchacie podczas czytania? Głównie chodzi mi o rodzaj muzyki, ale jesli chcecie - możecie podawać nawet konkretnych wykonawców.
  19. Borne Sulinowo (niem. Groß Born) – miasto w woj. zachodniopomorskim, w powiecie szczecineckim. 05 czerwca 1993 roku nastąpiło uroczyste otwarcie miasta, a 15 września Borne Sulinowo otrzymało prawa miejskie. Dziś więc jest 15 rocznica nadania byłej bazie wojsk sowieckich statusu miasta. Historia tej miejscowości zaczyna się na kilkanaście lat przed wybuchem II wojny światowej. Wtedy powstają niemieckie koszary, w których hitlerowska armia szykuje się do natarcia na Polskę. Do tego celu wyznaczono wieś Grossborn i tereny jej pobliskie. Samą wieś wysiedlono, a pozostałe zabudowania posłużyły do symulacji walki w mieście. Wraz z upadkiem III Rzeszy miasto zostaje zdobyte przez Armię Czerwoną wspomaganą przez Polaków. Na podstawie porozumień ze Związkiem Radzieckim czerwonoarmiści pozostają w Polsce, a na swoją bazę wybierają, m.in. Borne Sulinowo. Rozbudowują oni znacznie teren koszar. Budują oni także niezamieszkałe do dziś miasteczko Nadarzyce, w którym stacjonowali czołgiści i wojska rakietowe (na terenie jednostki znajdowały się prawdopodobnie głowice nuklearne). Polski rozdział w historii miasta zaczyna się w 1992 roku wraz z wyjazdem Armii Czerwonej z Polski. Początkowo stacjonowała tam nasza armia, która zabezpieczała teren, m.in. rozminowując go. Następnie następuje szybki rozwój miasta. Stare koszarowce są remontowane, a miasto zaczyna nabierać cywilnego wyglądu. Jednak pomimo stałego rozwoju miasta nie zatraciło ono swojego kameralnego nastroju. Pośród osiedli rośnie prawdziwy las, który obejmuje całe miasto. Ponad to, jest ono ulokowane nad jeziorem Pile, co dodatkowo podnosi jego walory turystyczne. Można tu uprawiać także takie sporty jak paralotniarstwo, dzięki wykorzystaniu poradzieckiego lotniska na obrzeżach miasta. Co roku odbywają się także zloty starych samochodów wojskowych. Dopóki mieszkała tam moja babcia, jeździłem do Bornego co roku, ale dwa lata temu babcia z dziadkiem przeprowadzili się do Świnoujścia i kolejne wakacje już nie wchodzą w rachubę
  20. Zainspirowany trochę artykułem/polemiką na Onet.pl jak i własnymi przemyśleniami zakładam ten temat, a w nim chciałbym porozmawiać o tym właśnie problemie. Czy dawniej gry były lepsze? Jak pamiętam grę w takie gry jak Settlers czy Starcraft. Piękne chwile spędzone przy kompie. Tak samo jak niesmiertelne Sensible World of Soccer i fascynacja tą gra do teraz :mrgreen: Setki godzin spędzonych przy kompie wspominam naprawdę wspaniale. Teraz za to dostajemy pięknie wydane gry, wypucowane, wyrobione do granic możliwości, ale jak siadam przy takiej grze nie czuję klimatu, ta gra nie ma duszy i po 1-2 godzinach nie mogę już na nią patrzeć. A jakie wy macie zdanie na ten temat?
  21. Tramwaje, autobusy, metra, trolejbusy i podobne. Każdy z nas ma w sumie z tym do czynienia, o ile nie jest burżujem i nie wozi swoich czterech liter samochodem albo woli poginać wszędzie na piechotę. Zadowoleni jesteście z połączeń w swoich miastach, czy wolicie wszędzie chodzić "z kapcia"? Za drogie bilety? A może kanary nie mają zębów i nie ma co z nimi w ogóle dyskutować? Środki komunikacji są punktualne, czy rozkładem można się podetrzeć wiadomo gdzie? No i pytanie, które zadaję sobie niemal za każdym razem, kiedy wsiadam do autobusu/tramwaju, szczególnie latem: dlaczego ludzie się nie myją?
  22. Ta wypowiedź sprawiła, że postanowiłem stworzyć taki luźny wątek na temat życia szkolnego lub uczelnianego. Wielokrotnie chciałem poruszyć na taki forum ten temat, ale jakoś nigdy mi się nie udało Chciałbym poznać jak w waszym mniemaniu powinny wyglądać tradycje szkolne lub akademickie, jak powinno wyglądać prawdziwe życie uczelniane oraz jak w rzeczywistości takie studenckie czy szkolne życie wygląda/wyglądało w waszym przypadku. Może macie jakieś ciekawe wspomnienia związane z uczelnią/szkołą? Jakaś "zarwana nocka" przed ważnym zaliczeniem albo egzaminem? Jakaś bardzo dobra impreza, która zapadła wam w pamięć? Albo śmieszne/ciekawe zdarzenia, które pamiętacie ze szkolnych murów? Piszcie, może będzie ciekawie i śmiesznie :mrgreen:
  23. http://osnews.pl/rzym-w-320-roku/ Prezentacja, dzięki której możemy zobaczyć jak wyglądało miasto w 320 roku naszej ery... Jakie jest wasze zdanie?
  24. Gdzie, co, za ile?

    Miałem w tym roku już nic nie kupować. Niestety, moje twarde postanowienie wzięło w łeb. Wszedłem "tylko na chwilkę" do księgarni i... wyszedłem z książką w plecaku :/ Na półce z przecenionymi książkami wypatrzyłem biografię pierwszego cesarza Rzymu, która po przecenie 50% kosztowała jedynie 19,90 zł. Skusiło mnie nazwisko autora, którego dobrze pamiętam z niedawno czytanej biografii Nerona. Chodzi o Richarda Hollanda i książkę "Oktawian August. Ojciec chrzestny Europy".
  25. Premierzy III RP

    Donek Chciałbym-Ale-Boję-Się-Co-Sondaże-Na-To-Powiedzą - mógłby wypaść z tej listy. Taki sobie z niego premier, mimo całej sympatii mojej dla jego sympatyczności. Rządzenie poprzez unikanie działań, to nie jest coś, za co poprę go w wyborach prezydenckich. Wcale go nie poprę. Atrakcyjny Kazimierz - taki sam: dużo gadania, a efekty mierne. Jerzy Buzek jawi mi się w tym towarzystwie najciekawiej. Nie jest to człowiek, który boi się podejmowania trudnych, ale potrzebnych decyzji. Gdyby nie Filipińczyk dawno mielibyśmy już podatek liniowy.
×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.