Skocz do zawartości

jachu

Użytkownicy
  • Zawartość

    741
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez jachu

  1. Historyczna seria "Gazety Wyborczej"

    Dokładnie. Ja też na pewno kupię pierwszy tom, a z kolejnymi jest taka sprawa, że najchętniej kupiłbym tomy 3, 4 i 5, reszta już mnie mniej interesuje...Mnie bardzo denerwuje natomiast fakt, iż na grzbietach książek będą numery tomów :? To jest bardzo głupi pomysł Wyborczej. Mogli zrobić tak jak "Rzeczpospolita", która nie numeruje cyklu "Mitologie świata", z których kupiłem tylko pierwszy tom poświęcony wierzeniom starożytnych Greków i który dobrze wygląda na półce nie wyróżniając się numerem na grzbiecie :wink:
  2. Generalnie uważam polski system oświatowy - pomimo słów pochwalnych pod jego adresem, że mimo wszystko i tak wypadamy dobrze na tle innych - za klęskę... Zaś co do Giertycha, to niektóre pomysły ministra edukacji na samym początku wzbudziły moje zainteresowanie, ponieważ miałem nadzieję, jak się okazało płonną, że w jakimś stopniu ten dramat jaki powstał w ostatnich latach da się uporządkować i przywrócić, chociaż częściowo, taką szkołę jaką ja pamiętam, kiedy pewne zjawiska negatywne, które są obecnie codziennością i tzw. "normalką" nie miały prawa się wydarzyć w skali jaką obecnie obserwujemy. Muszę jednak ze smutkiem stwierdzić, że minister Giertych skupił się na drobiazgach, a psuł rzeczy, które działały jako tako dobrze i dziś skutki tego są fatalne. Mam tu na myśli kwestię amnestii maturalnej, czy też wprowadzenia licznych przepisów, które powodują tylko jeszcze większy zamęt, a są efektem typowo politycznego populizmu... Tomek91// Pan Roman odszedł na razie od politykiwięc temat zamykam.
  3. Reforma Edukacji

    Co do reformy edukacji, to nie ukrywam i nigdy nie ukrywałem tego, że fanem współczesnej szkoły nie jestem i nie byłem. Jednak nie potrafiłem i nie potrafię przejść obojętnie obok szumnych twierdzeń ludzi z MEN, że wprowadzają końcowe etapy reformy szkolnictwa, które odniosły ogromny, a wręcz gigantyczny sukces... A ja się pytam, gdzie są niby te wielkie sukcesy polskiej szkoły?? Czy we wtórnym analfabetyzmie i ignorancji, która dotknęła już całe roczniki? Czy w udawaniu, że jest dobrze i "dmuchaniu wyników" maturalnych i liczby zdających, co niby czyni z naszego kraju wielką potęgę edukacyjną na świecie? Czy w fakcie, że 50% tego narodu to wtórni analfabeci, którzy NIC, albo prawie nic wartościowego nie czytają, a jak czytają to jakieś poradniki, Harlequiny, albo tabloidy, będące papką dla ludzi tkniętych lżejszą odmianą porażenia mózgowego? :? Czy tym "sukcesem" są setki tysięcy ludzi w kraju, którzy poza reklamą nic nie jarzą, a czują się gigantami intelektu jak rozwiążą "skomplikowaną" układankę słowną tworzącą wyraz w którymś z programów TVN Gra? 8) Czy sukcesem są te miliony uczniów, którzy jedyny kontakt z literaturą mają poprzez bryki, albo film "lekturę"? Trudno też nazwać sukcesem edukacyjnym kraj, gdzie około 40% uczniów korzysta z "korków", bo szkoła jakoś nic im do głów nie jest w stanie wbić... Szkoły, które skończyli moi i wasi rodzice były "peerelowskie" i panował "zamordyzm" dyscyplinarny, ale większość nauczycieli czegoś potrafiła nauczyć, a i materiał nie był tak straszliwie krojony "na miarę umysłu" współczesnego ucznia (tego "przeciętnego"). Czasami jak rozmawiam z ojcem i opowiadam mu o moich studiach - zajęciach, poziomie itd., to mu ostatnie włosy na głowie dęba stają :mrgreen: Podobne opowieści dochodzą od wspólnika mojego ojca, którzy ma dwie córki uczące się w gimnazjum. Moim zdaniem, dzisiejsza szkoła, sądząc po materiale ludzkim to instytucja, której jak za PRL zależy tylko i wyłącznie na wynikach "papierowych" i by "rosła krzywa" - uczniom zresztą też. Od czasu kiedy studiuję widzę, że poza ludźmi chcącymi zdobywać wiedzę i to doświadczenie potrzebne w późniejszej pracy, przychodzą tabuny "studentów" (specjalnie w cudzysłowie, bo dziś każdy może nim zostać, byleby gdziekolwiek złożył papiery), którym zależy tylko i wyłącznie na owym papierze. Ci ludzie chcą tylko jednego od wykładowców - aby dali im święty spokój z jakimikolwiek wymaganiami, bo oni przecież tylko "po papier". W tych ludziach istnieje potrzeba swoistego consensusu - nie będziemy sprawiać żadnego kłopotu, pod jednym warunkiem - jak wy nam też dacie spokój... :evil: Podobne przypadki to przecież nic innego jak produkt owego "postępu" edukacyjnego wdrażanego od lat przez naszych "orłów" z ministerstw i kuratoriów, którzy nie spoczną, póki nie wymyślą jak mawiał kiedyś Edward Dudek Dziewoński (twórca Kabaretu Dudek) - "Co by tu jeszcze spieprzyć panowie?" :wink: Tak więc ja osobiście przychylam się ku prywatyzacji nie tylko studiów wyższych, o czym mówiłem już wielokrotnie wszystkim znajomym... ale też ku prywatyzacji wszystkich placówek dydaktycznych... To byłby chyba nienajgorszy pomysł...
  4. Czy przeżył ktoś z Romanowów?

    Ja ostatnio w jakimś programie na Discovery Civilisation oglądałem programy o Rewolucji Październikowej i Tajemnicach Kremla. W którymś z nich była postawiona teza, jakoby znalezione w szybie nieczynnej kopalni na Syberii kości, były szczątkami carskiej rodziny. Z tym że, jakiś znany naukowiec po przebadaniu DNA ze szczątków i porównaniu wyników z DNA żyjących krewnych z Wielkiej Brytanii, wykluczył taką możliwość. Więc jacyś dalecy krewni Romanowów żyją, ale z samej linii carskiej raczej nikt nie przeżył. Trudno byłoby przypuszczać, żeby rozstrzelanie ktoś z rodziny Mikołaja II przeżył, natomiast brat Mikołaja II - wielki książę Michaił został zamordowany przez CzeKa...
  5. Partyzant czy terrorysta?

    Jedyny błąd jaki popełniają terroryści w Iraku to to, że zabijają cywilów. Właśnie w tym momencie stają się terrorystami, a nie bojownikami. I to terrorystami najgorszego rodzaju, bo zabijają swoich rodaków. Gdyby w Iraku sytuacja była podobna jak w walczącej Czeczeni, to zbijanie cywilów można w pewien sposób usprawiedliwić. Nie można natomiast usprawiedliwić zabijania własnych rodaków. Nie rozumiem więc dlaczego niektórzy nazywają zwykłych morderców "partyzantami" czy "bojownikami". Myślę, że należy się więcej szacunku ludziom, którzy naprawdę walczą o wolność, a nie tylko o władzę pod pretekstem wolności.
  6. Szamil Basajew - terrorysta czy bohater?

    Dla mnie osobiście nie ma usprawiedliwienia dla Basajewa za to, że zasłonił się ludnością cywilną. Z drugiej zaś strony uważam, że rozpoczęcie rajdów na ziemie przeciwnika podczas gdy prawie cały kraj był pod kontrolą agresora, było pomysłem trafionym i odniosło zamierzony skutek. Niemniej, pragnę dodać, że terroryści, którzy zajęli szkołę w Biesłanie nie mieli za dużo wspólnego z góralami czeczeńskimi walczącymi podjazdowo i partyzancko na terytorium Czeczenii. Byli oni fanatykami religijnymi walczącymi bardziej w imię Koranu i Allaha, niż w imię wolnej Czeczenii. Od razu nasuwa mi się myśl, że Moskwa sama sobie zgotowała ten los. Doprowadzając do drugiej wojny i (nie ukrywajmy tego słowa) eksterminując naród czeczeński sprawiła, że radykalne ruchy religijne zdobyły tak wielką popularność w Czeczenii (i nie tylko), a sama wojna przerodziła się już w wojnę kaukazką... Oczywiście, ale Basajew sięgnął do technik terrorystycznych dopiero gdy nie miał wyboru. Tylko tak mógł się przeciwstawić agresorowi, którego armia zachowywała się na zdobytych ziemiach gorzej niż większość organizacji terrorystycznych (no bo jaka organizacja terrorystyczna zakłada obozy zagłady dla mieszkańców ziem, które podbiła?).Niemniej, wydaje mi się, że ten tak ogromny i skomplikowany temat trudno omówić na naszym skromnym forum, toteż wymaga ono innego - znacznie szerszego spojrzenia 8) Zresztą, uważam, że aby bardziej zrozumieć problem trzeba siegnąć do historii Czeczenów i stosunków rosyjsko - czeczeńskich w XX wieku. Uważam, że nie da się rozmawiać na ten temat nie zapoznając się z wzajemnymi relacjami między nimi. Trzeba zrozumieć to, jak Rosja przez ostatni wiek traktowała naród czeczeński... A chyba nikt z nas nie ma odpowiedniej wiedzy na ten temat...
  7. Szkło kontaktowe

    Ja bardzo lubię "Szkło kontaktowe". Do sytuacji politycznej w naszym kraju podchodzą z należytym dystansem i porcją ogromnego humoru, co się chwali. Jednak najbardziej podobają mi się smsy które wysyłają widzowie. Za najlepszy, który widziałem, uważam: "Mamo jak będziesz szła do kuchni to zrób mi kanapki!!!" :mrgreen: Umierałem ze śmiechu :mrgreen:
  8. Film, który ostatnio widziałem to...

    Obejrzałem dziś po raz pierwszy film Josepha Vilsmaiera "Stalingrad". Ten obraz pokazuje dość dobrze brutalność i okrucieństwo wojny jako takiej. Natomiast wielomiesięczne zmagania o miasto jakie toczyły się nad Wołgą, moim zdaniem bardzo ogólnie nawiązują do rzeczywistych wydarzeń i są raczej tylko tłem do pokazania losów bohaterów. To film zupełnie innnego typu, niż nakręcone wcześniej "Tora, Tora, Tora !", "Bitwa o Midway" albo najbardziej znany "O jeden most za daleko", gdzie akcja jest odbiciem rzeczywistych wydarzeń i realnie istniejących postaci, czy wreszcie fabularną rekonstrukcją wydarzeń. Film Vilsmaiera to dobra batalistyka, ale też widoczna już poprawność polityczna, czy mentalność żołnierzy, którym bliżej jest, moim zdaniem do znacznie późniejszych, bo już powojennych czasów Bundeswehry, niż żołnierzy Wehrmachtu. Związek z faktami, które autentycznie się wydarzyły to chyba tylko sam temat, tj. bitwa nad Wołgą, pozostałe kwestie realizmu pojawiają się dosyć rzadko, np. sprawa utraty kolejnych lotnisk - Pitomnik i Gumrak, skąd ewakuowano rannych i chorych. Tak naprawdę, temat ten jeszcze czeka na takie epickie dzieło, które w dużej mierze będzie odbiciem rzeczywistego obrazu bitwy...
  9. Gdzie czytacie i w jakich sytuacjach?

    Ostatnio stwierdziłem, że czytanie w środkach komunikacji miejskiej może wywoływać dziwne reakcje współpasażerów. Jakby w ogóle byli zdziwieni, że ktoś na tym świecie jeszcze w ogóle czyta książki :mrgreen: Niedawno byłem w takiej sytuacji. Wsiadła jakaś starsza pani, usiadła koło mnie (jakby już żadnych innych wolnych miejsc nie było :?), no i zaczęła gadać. A co pan czyta, a czy to tak dla przyjemności... :wink: a potem wypaliła: "a dlaczego pan nie czyta Biblii?" :shock: Próbowałem jej powiedzieć, że przecież nie może tego wiedzieć, a do tego nie woziłbym jej ze sobą, bo jednak jest to książka, która wymaga spokoju, ale nie dała się przekonać. I próbowała mi walnąć jakąś gadkę o moralności i takie tam. Na szczęście dojechaliśmy do mojego przystanku i mogłem wysiąść :mrgreen:
  10. Natura Imperiów

    Imperium, które odegrało najważniejszą rolę w naszej historii jest mi bardzo trudno wskazać. W obecnej chwili moim faworytem w tej kwestii jest Imperium Ottomańskie - do dziś na ziemiach ówcześnie podbitych przez te narody wyznaje się muzułmanizm, często jako religię dominującą. Wydaje mi się, że właśnie przyczyny upadku kolejnych imperiów tkwią przede wszystkim w ich dużej rozpiętości terytorialnej. Na dłuższą metę administrowanie takim obszarem staje się po prostu niemożliwym do udźwignięcia ciężarem. Do tego dochodzi chęć centralizacji władzy przez jedną osobę lub jedną wąską grupę. Czy dzisiaj są państwa-imperia? Raczej widzimy upadek jednego z nich, imperium rosyjskiego, jeśli można tak powiedzieć. Na pewno Rosja chciałaby pretendować do takiej roli, lecz jest to raczej mrzonka. Wystarczy spojrzeć na Wschód, kolejne rewolucje w krajach, które dotąd były uważane za wyłączny teren wpływów Rosji. Państwem które pewnego dnia może stać się takim imperium są Chiny, przy ich tempie rozwoju gospodarczego... Natomiast wydaje mi się, że dziś USA jest swoistym rodzajem imperium. Kraj ten wykształcił się zresztą w wyniku separacji od Anglii (ówczesnego imperium kolonialnego)... ale później godnie :wink: kierowało się dalej przyczynami powstania tego rodzaju państw - chęcią zdobycia ziemi (poprzez zabieranie im tubylcom) oraz bogactw naturalnych (złota i ropy). Jak na imperia, to dla mnie nietypowy jest tylko sposób sprawowania władzy w tym kraju, oraz zahamowanie rozwoju terytorialnego (na całe szczęście). Natomiast zainteresowała mnie dłuższa wymiana zdań pomiędzy Albinosem i Tofikiem odnośnie definicji imperium. Wasza dyskusja tylko dowodzi jak słowo "imperium" zmieniało swoje znaczenie. Kiedyś tytuł imperator był traktowany jako najwyższy tytuł wojskowy, później imperium nabrało znaczenia dużego terytorium, na które składa się wiele pomniejszych państw. A dzisiaj? Hm, wystarczy spojrzeć na Stany Zjednoczone. Moim zdaniem teraz liczy się jak najszybszy rozwój gospodarczy i dominacja na rynku ogólnoświatowym. Nowych terenów już się nie podbija, rozciąga się swoje wpływy w inny, mniej agresywny sposób...
  11. Szamil Basajew - terrorysta czy bohater?

    Poniekąd się zgodzę, Basajew faktycznie sięgnął w ostateczności po techniki terrorystyczne w walce narodowo - wyzwoleńczej. Z tym, że co to jest terroryzm? Pojęcie funkcjonujące w naszych czasach od niedawna i bardzo wykorzystywane przez massmedia (często na wyrost). Moim zdaniem nie należy mylić walki narodowo - wyzwoleńczej jaka niewątpliwie miała miejsce w latach I wojny czeczeńskiej z technikami terrorystycznymi stosowanymi przez islamskich fanatyków od momentu rozpoczęcia II wojny czeczeńskiej. Faktem jest, że Basajew w I wojnie sięgnął do technik terrorystycznych, aby zmusić stronę federacyjną do rozmów pokojowych. Ale z drugiej strony co ma do stracenia naród, który od wieków był szykanowany przez Rosję? Przytoczę tu tylko choćby samą deportację całego narodu czeczeńskiego w 1944 roku... Możesz go uznawać nawet za Ducha Świętego albo Wielką Kosiarkę :mrgreen: Ale nie możesz mu odebrać tego, że był znamienitym żołnierzem. Jego walki z armią federalną w Groznym, czy rajd na Budionnowsk, zdecydowanie o tym świadczą. Niemniej, czymś mocno podejrzanym jest jego sojusz z wahhabitami podczas ataku na Dagestan. Tu właśnie chyba wyszło jego prawdziwe oblicze nie tylko czeczeńskiego patrioty, ale i wojującego mudżaheddina. Zgadza się, to jedna z większych tragedii Czeczenów, że o jej wolność walczą nie tylko zwykli bojownicy, ale także różni fanatycy "dżihadu", których ekscesy budzą opór wśród zwykłych obywateli tego małego kraju i sąsiadów (Dagestan, Kabardo-Bałkaria, Płn. Osetia). Niekiedy nieprzemyślane akcje zamiast pomóc Czeczenom dają do ręki argument Rosjanom, by jeszcze okrutniej i z większą bezwzględnością, pod hasłem walki z terroryzmem mogli tępić górali...
  12. Kawa czy herbata?

    Uwielbiam kawę. Kiedyś drażnił mnie zapach kawy, ale na studiach mi przeszło :mrgreen: Najbardziej lubię Nescafe Classic z mlekiem i cukrem, ale nie tylko Neskę piję. Inne też są dobre - Jacobs Gold, Prima niebieska. Fusiastych w ogóle nie jestem w stanie przełknąć. Tylko rozpuszczalne. Piję kawę, bo lubię. Nie rozumiem ludzi, którzy muszą pić kawę w celach pobudzających. Moim zdaniem ona wcale takowych nie posiada. Ja mogę wypić kawę, a w dziesięć minut później już smacznie spać. Wydaje mi się więc, że albo ludzie sobie wmawiają, że kawa ma na nich jakiś wpływ, albo ja jestem jakimś cyborgiem i na mnie nie działa :mrgreen: Chyba, że po prostu za dużo już w życiu jej wypiłem i organizm się przyzwyczaił i nie reaguje (jak to z używkami :wink: ). Już po raz któryś nie mogę się z tobą zgodzić Maślanka jest rewelacyjna, zwłaszcza smakowa - truskawkowa, brzoskwiniowa albo Straciatella 8) Palce lizać!
  13. Mi również spoty się nie podobają i wywołują jedynie uśmiech politowania. Boję się też tego, że te agresywna kampania spowoduje, że wyborcy nie będą chcieli pójść głosować. Bo jak te wybory weryfikować w tym bałaganie politycznym? Tu jest trudność. Jak skłonić ludzi do weryfikacji wyborczej polityków, gdy po kolejnych wyborach nie widać wyraźnych popraw, a zaufanie coraz to mniejsze? Jedno co pewne - WSZYSCY wyborcy powinni iść do urn. Chowanie głowy w piasek i branie na przeczekanie nic nie zmieni. Samo się nie zrobi i choć to różnie po wyborach bywa, trzeba próbować...
  14. Historyk - kogo najbardziej podziwiacie?

    Oj, ja bym się nie zgodził. Miałem wątpliwą przyjemność zapoznania się z "Maratonem" i to była najgorsza książka historyczna, jaką w życiu czytałem :? Styl autora, który tak zachwalasz, skutecznie obrzydził mi lekturę, sprawiając, że nie miałem ochoty sięgać po książkę. Przeczytałem ją z trudem, męcząc się niemiłosiernie i stwierdziłem, że nigdy więcej Aleksandra Krawczuka :?Ja cenię Normana Davisa - za obiektywność, ogromną wiedzę, wielką sympatię do Polski i przystępny język.
  15. Mnie za to strasznie śmieszy nowy spot PiSuarów. Zaczyna się tekstem: Niedawno temu w Polsce. *"Cześć mamy ten kontrakt od rządu, trzeba jeszcze tylko posmarować opozycji..." Tylko kto niedawno był opozycją w Polsce, jak nie PiS? :mrgreen: Skoro im smarowali, to pewnie brali... Normalnie brawa dla taktyków PiS-u, a może oni do czegoś się przyznają w ramach odpuszczenia grzechów przed ojcem Tadziem z Torunia :wink:
  16. Atak na Iran?

    Oczywiście, że mają plan ataku. Nie zdziwiłbym się specjalnie, gdyby okazało się że mają plan ataku na Polskę :wink: Ale plan ataku i atak to dwie różne bajki. Myślę, że jednak się na interwencję nie zdecydują, a przynajmniej nie w tym dziesięcioleciu. Iran jest dla mnie państwem o wiele bardziej przewidywalnym niż USA i krajem racjonalnym, obraz jaki my dostajemy jest mylący. USA nieraz oficjalnie wspomagała organizacje terrorystyczne (vide Al-Kaida). Ostatnio nawet te działające w Iranie i atakujące ludność cywilną. To szczyt obłudy i hipokryzji. Iran nie jest państwem w pełni kontrolowanym przez rząd. Wynika to z struktury plemiennej. A uwolnienie angielskich jeńców jakiś czas temu, pokazało, że politykom w Iranie nie brakuje rozsądku, a dodatkowo należy powiedzieć, że Anglicy nie byli znowu tak źle traktowani, co przecież sami później przyznali...
  17. Najgorszy film jaki widziałem to...

    Ja szczerze odradzam osławioną "Piłę" (jak również pozostałe części). Mnie ona bardzo rozczarowała. Ale tak to jest jak się zasiada do filmu o którym słyszało się same superlatywy. Po pierwsze, praktycznie na samym początku domyśliłem się kim jest owy Pan Układanka - to było aż nazbyt proste. Pomyłką było również oczekiwanie (zwłaszcza po komentarzach kolegów) jakiegoś kina poziomu gore. Powiem nawet że ten film nie jest brutalny - jest okrutny, ale o przesadne epatowanie przemocą bym go nie posądzał. Zdziwiła mnie również argumentacja jakoby Pan Układanka w swoich chorych eksperymentach nie popełniał morderstwa. Możliwe, że to specyfika amerykańskiego prawa - bo jak ja bym komuś podczepił bombę na plecy i kazał ją delikwentowi rozbroić za pomocą szyfru ukrytego w żołądku współwięźnia (i o zgrozo owego hasełka nie dałoby się wyciągnąć bez wyprucia tamtemu flaków) - to miałbym jednego trupa na koncie (nie byłoby współudziału?) a jakby bomba wybuchła - dwa. Ale nie jestem prawnikiem, to tylko takie moje gdybania. Sam główny wątek filmu - docenienie życia... nie wiem czy jest w tym jakakolwiek szlachetność idei. To tak jakbym podczas wypadku stracił nogi, a następnie odrąbywał bym je osobom jeżdżącym autobusami - ponieważ nie doceniali faktu posiadania nóg i zamiast chodzić na piechotę jeździli bezczelnie autobusami. Dlatego "misję" Pana Układaki traktuję na równi z wymysłami innych psychopatów (łącznie z Johnem Gacy'm który chciał tylko uszczęśliwić dzieci całego świata), a samego Pana Układankę który miał być w zamyśle reżysera "ciekawym człowiekiem", jako biednego, smutnego, żałosnego i zgorzkniałego psychola, który mści się za własne nieszczęście i syci się strachem oraz cierpnieniami innych szczęśliwszych od niego. Natomiast najbardziej, że tak powiem kolokwialnie "debilną" sceną, było tytułowe wykorzystanie piły w jednej z końcowych scen. Pan doktor nie mogąc odebrać dzwoniącego telefonu komórkowego odcina sobie zakutą w kajdany stopę, wcześniej owijając ją kawałkiem materiału (nie pamiętam czy to nie był kawałek jego ubrania). Ciekawe, że wystarczyło tym owym kawałkiem materiału przyciągnąć owy dzwoniący telefon - co zresztą uczyniono wcześniej z magnetofonem. Nie tego spodziewałem się po człowieku z wyższym wykształceniem, który z niezłym powodzeniem radził sobie przez cały film, aby na końcu popełnić gafę godną filmu klasy C. Zapewne cała ta scena miała wywołać poczucie dramatyzmu (owszem byłoby wywołane, gdybym był o 10 lat młodszy), ale zamiast tego poczułem odrzucającą głupotę bohatera, którego czyn wydał mi się sztuczny, wymuszony przez żądającego krwawych rozrywek reżysera - przez co opadła cała moja szczątkowa sympatia do filmu i stała się tylko typową obojętnością. "Piłę" traktuję więc ni mniej, ni więcej, jako piątą wodę po kisielu po zaskakującym i świeżutkim "Se7eN". Porównując z tym przed chwilą wymienionym, "Piła" jest słabym, odtwórczym filmem z na siłę doszytym morałem próbujacym usprawiedliwić okropieństwa pokazywane na ekranie. Natomiast jako film samodzielny, jest średnia, niezachwycająca, mocno przeciętna. W mojej prywatnej skali dostaje ledwie 4/10...
  18. Najmniej lubiany szkolny przedmiot?

    U mnie zdecydowanie matematyka, która zawsze była dla mnie totalną czarną magią. Choć oczywiście jako stuprocentowy humanista, nie lubiłem wszystkich przedmiotów ścisłych, ale zarówno w chemii (skończyłem z 4 na świadectwie maturalnym :mrgreen:), jak i fizyce, były chociaż pewne elementy czy zjawiska, które były w stanie mnie zainteresować, to matematyka ze swoją schematycznością i masą niepotrzebnych wyliczeń była kompletnym nieporozumieniem i męką, którą ledwo udało mi się przejść :wink:
  19. Jak się uczyć?

    Najważniejsze jest to, co napisał Jarpen - nie wkuwać na blachę dat, bo to najgłupsza rzecz jaką można robić. Daty w historii nie są najważniejsze. Najważniejsze jest zrozumienie co, jak i dlaczego - jeżeli wiesz dlaczego jakieś zdarzenie miało miejsce i jakie wywołało skutki, to jesteś w domu :wink:
  20. Wybory jesień 2007

    Oki, a teraz pomyśl, że 2 miliony Polaków ma takie samo zdanie jak ty :wink: Nadal uważasz, że twój głos nic nie zmieni? A choćby w taki sposób, że zwiększając podatki uderzą w kieszenie twoich rodziców i będziesz dostawał mniej jedzonka na obiad albo odbije się to na jakości twojego wykształcenia, bo rodzice bedą musieli zrezygnować z wysłania cię na UJ Możliwości jest dużo
  21. Wybory jesień 2007

    Więc rozumiem, że lubisz jak na twoje życie wpływają niekompetentni, zakompleksieni ludzie, chcący cię podsłuchiwac i inwigilować... Żebyś się nie zdziwił, że ci Ziobro założy podsłuch w toalecie 8)
  22. Tutaj nie pozostaje mi nic innego, jak zgodzić się w całej rozciągłości z wypowiedzią mojego imiennika :wink: Grecka filozofia i architektura w połączeniu z rzymską myślą techniczną, administracją i prawem stanowi podwaliny uporządkowanego świata, który znamy i w którym żyjemy. Rzymianie rządzili na ogromnym terytorium antycznego świata, a ich wpływy były przecież znacznie szersze niż sięgało ich terytorium.
  23. Europa Uniwersalis

    Widziałem tę grę na wyprzedaży w Netto, kiedy to zwróciła moją uwagę mrugając do mnie z kosza z pudełkami DVD :wink: Zainteresowałem się nią, ale nie zdecydowałem się na zakup, gdyż uznałem że przy moim chronicznym braku czasu wydatek 14,99 zł będzie wydatkiem straconym, gdyż nie będę miał kiedy nad tą gierką posiedzieć... Może kiedyś
  24. Ostatnio grałem w...

    W dniu dzisiejszym zainstalowałem sobie grę strategiczną "Rome: Total War". Choć niespecjalnie umiem grać w gry strategiczne, to spróbuję poprowadzić rzymską machinę wojenną przeciwko barbarzyńskim wojskom zbliżającym się do Rzymu... Zobaczymy jak mi to wyjdzie i czy będę nowym Juliuszem Cezarem albo Scypionem Afrykańskim 8)
  25. Książka, którą właśnie czytam to...

    Skończyłem czytać książkę "Aleksander Wielki" Paula Cartledge'a. Ogólnie rzecz biorąc ksiażka bardzo dobra, choć chyba za dużo miejsca autor poświęcił rzekomej boskości Aleksandra... Dziś zabieram się za książkę "Starożytni Grecy" z serii MITOLOGIE ŚWIATA wydana przez dziennik "Rzeczpospolita". Książka jest poświęcona mitologiom i wierzeniom antycznych Greków. Zapowiada się smaczna uczta 8)
×

Powiadomienie o plikach cookie

Przed wyrażeniem zgody na Warunki użytkowania forum koniecznie zapoznaj się z naszą Polityka prywatności. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.