Jump to content

piterzx

Moderator
  • Content count

    1,526
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by piterzx

  1. Kobiety w sporcie starożytnej Grecji

    Witam, Masz rację, że dyskryminacja była ogromna, lecz nie byłbym taki pewien co do słuszności, że zawody te nie były organizowane.Otóż kobiety nie rywalizowały w żaden sposób z mężczyznami i nie uczestniczyły w ich zawodach. Natomiast miały własne, kobiece zawody, często także w konkurencjach tzw. "męskiech". Najbardziej znane "święto żeńskiego sportu" było obchodzone właśnie w Olimpii :!: Pozwólcie, że poprę sięcytatami. Otóż Pauzaniasz pisał: "Co piąty rok szesnaście kobiet tka peplos dla Hery. One też organizują zawody na cześć Hery, tak zwane Heraja. Zawody polegają na współzawodnictwie w biegu między dziewczętami, przy tym nie wszystkie sątego samego wieku, lez najpierw biegają najmłpodsze (...). Na te zawody dostępny jest im także stadion olimpijski, ale skraca siędla nich bieżnię stadionu mniej więcej o jedną szóstą. Zwyciężczyniom wręcza się gałązki dzikiej oliwki i część krowy ofiarowanej Herze. (...) Mogąteż składać bogini w ofierze posągi z podaniem swego nazwiska. Owym szesnastu organizatorkom dodaje się tyleż służebnych, też kobiet zamężnych (...)." Pisz on także, żę" wyścig dziewcząt należał, według Elejczyków, do programu najstarszych igrzysk(...)". Jednakże podkreśla on również dyskryminację kobiet tamtego okresu słowami: " Zbrodnią zaś byłoby (...)wręczenie gałązek ze świętego gaju (...)". Powyższy cytat dotyczy tylko biegów, lecz znane są odbywające się cyklicznie zawody w Dodonie, a także igrzyska ku czci Hery w Argos (urządzane przez to samo "kolegium" i w ten sam sposób, co igrzyska nemejskie), że nie wspomnę już o Dorach, Spartankach, które jak wiadomo, nie szczyciły się dużą reputacją, niemniej jednak, sport był u nich popularny (Spartanie mieli obsesję na tym punkcie). Pozdrawiam
  2. Quiz historyczny

    Witam, czy chodzi o Jana III Sobieskiego?
  3. Szaleńcze zamiary Piłsudskiego

    Witam, ja również poparłbym Piłsudskiego, niemniej jednak, nie uważam, iż jego pomysł przyniósłby realne poparcie Japończyków. Możliwe, że moglibyśmy liczyć, na dostawy broni, pomoc dyplomatyczną etc. lecz na pełne poparcie zbrojne, moim zdaniem małe byłby szanse. Uważam, że Japonii wygodniej byłoby ten konflikt załatwić z mediacją USA (jak też się stało), niż mieszać się w zbrojne działania popierające odległą Polskę. Pozdrawiam
  4. Witam, Forrest napisał: W pełni się zgadzam, nic dodać, nic ująć. Poza tym, że jak słusznie napisłał Tomek91, ostatnim z samozwańczych królów polskich był car Mikołaj I.Dlatego ja również nie uważałbym ani carów, ani Fryderyka Augusta za pełnoprawnych władców Polski i nie zaliczyłbym ich do pocztu. Pozdrawiam
  5. Porównanie powstań narodowo - wyzoleńczych

    Witam, Ja bym rabacji galicyjskiej nie nazywał powstaniem, lecz poprostu buntem podburzonych przez Austrię chłopów. Co do powstania listopadowego, to również wydaje mi się, że było ono jedynem, mającym szanse powodzenia. Nie wydaje mi się natomiast, żeby można było wyrwać się spod jarzma zaborcy w pełnym tego słowa znaczeniu. Niemniej jednak, można było wiele wywalczyć, ale niestety zabrakło zdecydowania wśród dowódzców. Według mnie najtragiczniejszym z powstań było powtanie styczniowe. Zarówno pod względem represji, jak i wydawania Polaków przez Polaków. Pozdrawiam P.S. na dyskusję na temat szans powstania zapraszam na stronę: http://www.historia.org.pl/forum/viewtopic.php?t=218
  6. Rozbiory - postawa Polaków

    Witam, Jak najbardziej...Poza tym, patriaci popadli w pewnego rodzaju marazm. Nie ma się co dziwić, w tajkiej sytuacji każdy byłby załamany. Poza tym w kraju nie było dostatecznych sił do walki ze znacznie potężniejszym nieprzyjacielem, którego wojska zdążyły już "zadomowić się" w naszym Państwie. Co więcej nie było już ducha walki w narodzie. Inne kraje także niezbyt paliły się do pomocy (chociażby dyplomatycznej) Polsce. Prusy od początku chciały nas wykorzystać. Przy zawieraniu sojuszu, kierowały sięnie "siłą" Polski, lecz oddźwiękiem sojuszu z nią na Austrię i Rosję. później, gdy było im to na rękę, odrzuciły nas, zapewniająć cały czas o swym poparciu.Co więcej wśród Polaków było bardzo wiele osób do końca ufających szczerośći Prus. Pozdrawiam
  7. Witam, największą, ale nie najbogatszą, a przy tym na tychże ziemiach znajdował się znaczny procent ludności Ruskiej. Co do carycy, to nie uważałbym jej (wbrew stereotypom) zagłówną winowajczynię, gdyż Rosja nie miała podówczas interesu w tym, by dzielić się swoją strefą wpływów, jaką niewątpliwie była Polska od czasów mniej więcej Wojny Północnej.Pozdrawiam
  8. Witam, zgadzam się z w4w, soujusz z Francją mógł dać co najwyżej pomoc dyplomatyczną i to tylko w momencie wygodnym dla Francji. szczeże mówiąc nie widzę związku... Mógłbyś to jakoś wyjaśnić? Pozdrawiam
  9. Ateny czy Sparta?

    Wszystkich ludzi (bo nie tylko mężczyzn) owszem. Jak pokazują moje wcześniejsze posty, uważam takie wychowanie za dobre dla żołnierzy, nie zaś ogółu społeczeństwa. Pozdrawiam
  10. Rabacja Galicyjska

    Witam, Owszem, lecz nie o powrót do niewolnictwa tutaj chodziło. Rzeź galicyjska, jak często się ją nazywa, była spowodowana wielowiekowym wyzyskiem i uciskiem chłopów przez panów, a także rozdrażnieniem mas chłopskiech, dodatkowo spotęgowane niedostatkiem i głodem, a także podszeptami austryjackimi. Tak jak koledzy już wcześniej napisali, jedynym, który wyciągnął z niej korzyści był Jakub Szela (no i oczywiście Austria, choć co do tego można mieć pewne obiekcje). Reszta chłopów była bita, mordowana, grabiona, a także znaczona lapisem, by później zaborca mógł wyciągnąćodpowiednie konsekwencje. Pozdrawiam
  11. Ateny czy Sparta?

    Nie. Podobało mi się takowe wychowanie w stosunku do przyszłych żołonierzy. Mianowicie, uczyło ono dyscypliny, karności, wytrzymałości, a przede wszystkim odwagi, której brakowało wielu armiom w historii świata. Nie uważam natomiast, żeby takie wychowanie było czymś dobrym dla ogółu społeczeństwa. Pozdrawiam
  12. Owszem, dlatego napisałem, że "i tak byśmy przegrali".
  13. Ateny czy Sparta?

    Witam, Wyraziłem się niejasno. Mea culpa. Chodziło mi o to, że ta część wychowania mi się nie podoba. Pozdrawiam
  14. Sun Tzu

    Witam, Jeśli interesują Cię cytaty z jego filozofii na tematy wojenne, to podaję tu kilka przykładów: Jedną z podstawowych zasad przedstawionych przez Sun Tzu jest „oparcie sztuki walki na podstępie”. Sun Tzu twierdził, że „najwyższą sztuką wojny jest pokonanie wroga bez walki”. Jedna ze strategii zawartych w dziele „Sztuka wojny” podkreśla znaczenie poznania wroga – „Jeśli dobrze znasz wroga i dobrze znasz siebie, nie musisz obawiać się wyniku stu bitew. Jeśli znasz dobrze siebie, a nie znasz wroga, za każde zwycięstwo spotka cię porażka.” Cała sztuka wojenna opiera się na oszustwie. Dajcie nieprzyjacielowi luksusy, żeby zawrócić mu w głowie i zmniejszyć jego ambicje. :arrow: Wbijajcie klin miedzy władcę a jego ministrów, odsuńcie od niego sojuszników. Wzbudzajcie w nich wzajemne podejrzenia tak, żeby zapanowała miedzy nimi niezgoda. Wtedy będziecie mogli wygrywać to przeciwko nim. :arrow: Największą subtelnością w sztuce wojennej jest storpedować plany nieprzyjaciela. :arrow: Ci, którzy są znawcami sztuki wojennej, pokonują nieprzyjacielska armie bez walki. Zdobywają miasta bez przypuszczania szturmu i obalają państwo bez długotrwałych działań. :arrow: Waszym celem powinno być opanowanie w stanie nietkniętym wszystkiego co jest pod słońcem. W ten sposób wasze wojska pozostaną nie zmęczone, a wasze zwycięstwo będzie całkowite. Oto sztuka ofensywnej strategii. :arrow: Wasza niezwyciężoność zależy od was, słabość wroga - od niego. :arrow: Zwycięska armia jest nią, zanim dojdzie do bitwy; armia skazana na klęskę walczy bez nadziei na zwycięstwo. :arrow: Najwyższą umiejętnością, kiedy rozmieszcza się wojska, jest sformowanie ich w takim szyku, którego nie da się wyraźnie określić. W takim bowiem razie nie wyśledzą was najbardziej przenikliwi szpiedzy i najtęższe umysły nie zdołają sporządzić przeciw wam żadnego planu. :arrow: Okrążonemu, osaczonemu wrogowi trzeba pozostawić jakąś drogę ucieczki.. Wskażcie mu, ze pozostała mu jeszcze jakaś deska ratunku i w ten sposób posuńcie mu, że ma inne wyjście niż śmierć. Potem uderzcie. :arrow: W czasie pokoju, człowiek roztropny zachowuje miecz u swego boku. (myśl ta rozwinięta później przez strategów europejskich: Jeśli chcesz pokoju, szykuj się do wojny.) :arrow: Tylko człowiek, który ma do dyspozycji takie właśnie środki i potrafi je wykorzystać, żeby wszędzie siać niezgodę i rozkład - tylko taki człowiek godzien jest rządzić i wydawać rozkazy. Jest on skarbem dla swojego władcy i ostoja państwa. :arrow: 13 złotych zasad Sun Tzu 1.Dyskredytujcie wszystko, co dobre w kraju przeciwnika. 2.Wciągajcie przedstawicieli warstw rządzących przeciwnika w przestępcze przedsięwzięcia. 3.Podrywajcie ich dobre imię. I w odpowiednim momencie rzućcie ich na pastwę pogardy rodaków. 4.Korzystajcie ze współpracy istot najpodlejszych i najbardziej odrażających. 5.Dezorganizujcie wszelkimi sposobami działalność rządu przeciwnika. 6.Zasiewajcie waśnie i niezgodę między obywatelami wrogiego kraju. 7.Buntujcie młodych przeciwko starym. 8.Ośmieszajcie tradycje waszych przeciwników. 9.Wszelkimi siłami wprowadzajcie zamieszanie na zapleczu, w zaopatrzeniu i wśród wojsk wroga. 10.Osłabiajcie wole walki nieprzyjacielskich żołnierzy za pomocą zmysłowych piosenek i muzyki. 11.Podeślijcie im nierządnice, żeby dokończyły dzieła zniszczenia. 12.Nie szczędźcie obietnic i podarunków, żeby zdobyć wiadomości. Nie żałujcie pieniędzy, bo pieniądz w ten sposób wydany, zwróci się stukrotnie. 13.Infiltrujcie wszędzie swoich szpiegów. :arrow: Tylko człowiek, który ma do dyspozycji takie właśnie środki i potrafi je wykorzystać, żeby wszędzie siać niezgodę i rozkład - tylko taki człowiek godzien jest rządzić i wydawać rozkazy. Jest on skarbem dla swojego władcy i ostoja państwa. Stwierdzał również, że ten kto utrzymuje inicjatywę w swoim ręku - zwycięża, kto pozwala sobą manipulować przegrywa. Jednym z klasycznych przykładów jest: "hałasować od strony zachodniej a uderzyć od wschodniej". Można było też "kłamać pokazując prawdę" i zaatakować od strony od której były czynione przygotowania. Sun Tzu uważał, że duch walki i wola odniesienia zwycięstwa były ważniejsze od warunków materialnych. Starano się zmęczyć i wyczerpać przeciwnika, spowodować dezorganizację jego wojsk. Zdemoralizować wroga starano się przez nadzwyczajną wręcz dbałość o niego. Walka natomiast powinna była być podejmowana tylko wtedy, kiedy było się całkowicie pewnym zwycięstwa. Odnosiło się to szczególnie do strony słabszej w konflikcie. Ta strona nie mogła pozwolić sobie na porażkę. Nauki Sun Tzu w odczuwalny sposób wpływały i nadal wpływają na ludzi Wschodu. Stały się bowiem częścią kultur Azji. Oczywiście, praktyka dotycząca wojny, handlu czy też po prostu życia nie zawsze przystawała do teoretycznych zasad. Jedni stosowali te techniki lepiej, inni gorzej. Znajomość "Sztuki Wojny" Sun Tzu może być użyteczna dla ludzi Zachodu, pokazuje bowiem to do czego inni mogą być zdolni. Może inspirować nasze myślenie na temat spraw publicznych a także i osobistych. Dlatego też jeśli będziemy dokładnie wczytywać się w słowa Sun Tzu wykorzystać jego klasyczne strategie walki do osiągnięcia sukcesu w każdej dziedzinie. Co ciekawe, pierwsze informacje o "Sztuce wojny" dotarły do Europy krótko przed wybuchem Rewolucji Francuskiej, w postaci streszczenia przetłumaczonego przez francuskiego jezuitę, ojca J. J. M. Amiot. W Stanach Zjednoczonych "Sztuka wojny" była już szeroko znana w latach 1970, dziś również wykłada się jej zasady na amerykańskich uczelniach wojskowych. Doczekała się odniesienia w stosunku do biznesu, sportu, dyplomacji i życia osobistego. Sun Tzu jest dziś chyba najczęściej cytowaną chińską osobistością na świecie. Obecnie dzieło Sun Tzu znalazło całkowicie inne zastosowanie, zupełnie nie związane z armią i wojskiem. „Sztuka wojny” służy jako poradnik dla biznesmenów, sportowców, dyplomatów, nawet jest pomocna podczas kojarzenia par! Zamieszczam również link do jednego z rozdziałów „Sztuki wojny”- „Wstępnej ocenny”: ftp://ftp.helion.pl/online/exawar/artwar-1.pdf Pozdrawiam [ Dodano: 2006-12-03, 12:50 ] Pomogło :?: Jeśli tak, to mógłbyś wcisnąć "pomógł"... gwoli formalności... pozdrawiam :wink:
  15. Ulubione polis

    Witam, choć spartańskie wychowanie zapewniało karną i dobrze wyćwiczoną armię, co jest plusem tego polis, to jednak ja bardziej wolę Ateny (powody podali poprzednicy). Pozdrawiam
  16. Ateny czy Sparta?

    Witam, co do Sparty, to podoba mi się silna ręka władzy (potrzebna w czasie wojny, choć nie zawsze w czasie pokoju) i tzw. spartańskie wychowanie (choć sam nie chciałbym go doświadczyć :mrgreen: ). Nie budzi zaś sympatii zabijanie noworodków i niska kultura. Ja sam wolę zaś Ateny, za rozwój tzw. kultury wyskokiej, nauki itp. Pozdrawiam
  17. Witam, ja najbardziej lubię Achillesa i Odysa, lecz Hades także mnie "fascynuje". Pozdrawiam
  18. Witam, moim zdaniem brak zdecydowania mieszkańców poszczególnych polis. Jak to kolega w4w trafnie zauważył mogłyby, ale mieszkańcy nie mieli na to wystarczającego zdecydowania (jak to bywa często w demokracji). Do podporządkowania sobie całej ówczesnej Grecji trzeba było nie tylko bogactwa i siły militarnej, ale także jednego, silnego wodza (a la rzymski8 dyktartor). Nie sązę jednak, by Sparcie kiedykolwiek udała się "sztuka" zostania hegemonem Hellady.Poza tymi powodami, sądzę, iż duży wpływ miało także ukształtowanie terenu, oddzielające jedne polis od drugiego wysokimi górami. Pozdrawiam
  19. Witam, Chciałbym, żebyś wiedział, że moje w pełni popiera Twoją pozytywistyczną ideologię. Poprostu stwierdziłem, że w tamtym czasie (a także dziś) decyzja taka nie byłaby popularna, co podtrzymuję nadal. Prusy zawarły z Polską sojusz, a skutki wszyscy znamy. Porozumienie cara z sułtanem mogłoby nam przynieść klęskę, ale w sytuacji, gdyby sułtan je zawarł. W pewnym okresie, wypowiedzenie przez Austrię sojuszu Rosji i walka wespół z Polakami, mogłoby przynieść związanie Rosji na dwóch frontach. Niemniej jednak, i tak byśmy przegrali, więc tego typu gdybanie jest dość bezcelowe. Pozdrawiam
  20. Znaki rzymskie

    Witam, Dziękuję za uznanie szanowny wojewodo :mrgreen: Jeszcze się coś z tej szkoły pamięta Pozdrawiam
  21. Witam, Jeśli chodzi o zaborców, to w najbardziej bezpośredni sposób Prusy, zaś tak naprawdę, to my sami wprowadziliśmy Polskę do grobu. Przyczyniła się do tego wolna elekcja, liberum veto, a przede wszystkim sobiepaństwo, bezustanna korupcja i prywata. Pozdrawiam
  22. Witam, nie będę odkrywczy, jeśli napiszę, że w tamtym czasie najsilniejszym militarnie państwem była Rosja. Jak już to napisał w4w, nie mięlibyśmy szans na naprawdę skuteczną walkę przeciwko niej. Natomiast sojusz z nią byłby wątpliwy do zorganizowania, gdyż nie sądzę, że Rosjanie chcieliby walczyć z Polakami "ramię w ramię". Chyba najbardziej realnym i (w miarę) sukcesywnym sojuszem w tamtym czasie byłby sojusz z Austrią. w4w napisał: Masz rację. Byłoby to bezkrwawe i (co tu dużo mówić) najbardziej racjonalne wyjście z tej trudnej sytuacji. Niemniej jednak mało popularne, że o honorze już nie wspomnę... Pozdrawiam
  23. Znaki rzymskie

    Witam, coś jest nie tak. Każdemu inny wynik wychodzi. Ja policzyłem tak: MMCDL MDCCCXXXI MCMXVIII CCL Pozdrawiam
  24. Genealogia no i przede wszystkim archeologia :|
  25. Białe plamy w historii

    Witam, co do białych plam, to chyba najbardziej widocznymi są plotki na temat Kaliguli, czy rewolucji październikowej (ogólnie). Mimo, że są one już dawno wyjaśnione, to nadal wiele ludzi w nie wierzy, uznając je prawdę historyczną, opierając się na pracach propagandowych i paszkwilach. Pozdrawiam
×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.