Jump to content
  • Announcements

    • Jarpen Zigrin

      Zostań naszym fanem. Obserwuj nas w social mediach : )   12/11/2016

      Daj się poznać jako nasz fan oraz miej łatwy i szybki dostęp do najnowszych informacji poprzez swój ulubiony portal społecznościowy.    Obecnie można nas znaleźć m.in tutaj:   Facebook: http://www.facebook.com/pages/Historiaorgp...19230928?ref=ts Twitter: http://twitter.com/historia_org_pl Instagram: https://www.instagram.com/historia.org.pl/
    • Jarpen Zigrin

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum   12/12/2016

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum. Krótki przewodnik o tym, jak poprawnie pisać i cytować posty: http://forum.historia.org.pl/topic/14455-przewodnik-uzytkownika-jak-pisac-na-forum/
Sign in to follow this  
Albinos

Michael Jackson

Recommended Posts

Albinos   

Bez wątpienia jedna z najważniejszych postaci światowej sceny muzycznej ostatnich blisko 30 lat. Autor jednej z najlepiej sprzedających się płyt w historii (Thriller z '82, do utworu o tym samym tytule powstał znakomity teledysk). Nieoficjalny król muzyki pop, w ostatnich latach więcej się o nim jednak mówiło z powodu skandali, niż z powodu jego muzyki. Od blisko dwóch godzin media podają informację o jego śmierci (od Los Angeles Times przez BBC, CNN i Fox News po nasze TVN 24). Miał 50 lat. Niedługo miał ruszyć w kolejną trasę.

Nie ukrywam, że to m.in. na jego muzyce wychowywałem się. W czasach podstawówki Dirty Diana, Bad czy Smooth Criminal były dla mnie równie ważne jak Wind of Change i Send me an Angel Scorpionsów czy Livin' On A Prayer i It's my life Bon Jovi. Dzisiaj z tej trójki na dawnym miejscu jest tylko Klaus Meine i spółka, choć i wczesnymi latami twórczości ekipy z New Jersey nie pogardzę. Ale do twórczości Jacksona mam ciągle sentyment.

I tak się teraz zastanawiam, czy obok króla popu... można o nim mówić dzisiaj jako o legendzie i ikonie muzyki lat 80. i 90. ubiegłego wieku? Chociażby tak, jak swego Presley czy Beatlesi? A może jego oddziaływanie na szeroko pojętą kulturę, sięga znacznie dalej?

Share this post


Link to post
Share on other sites
A może jego oddziaływanie na szeroko pojętą kulturę, sięga znacznie dalej?

Z pewnością, wystarczy popatrzeć co ludzie robią:

http://www.youtube.com/watch?v=ex30DYwQlHU

Co parę sekund mamy kolejny wpis: "RIP from ...(tutaj jakiś kraj)", pierwszy raz się z czymś takim spotykam.

Twórczości Jacksona nie znam zbyt dobrze, ba! Dopiero od niedawna (5, 6 miesięcy?) poznałem inne kawałki niż Thriller. Piosenką, którą lubię najbardziej jest Smooth Criminal. Ponadto rzeczą, którą Jackson bije na głowę innych wykonawców są teledyski. Materiał nakręcony do Smooth Criminal- mistrzostwo!

Share this post


Link to post
Share on other sites
atrix   

Michael Jackson Gwiazda. Raczej gwiazdka i to dawno już zgasła . Nie zostawił po sobie nic ciekawego , co by trwale zaznaczyło się w świadomości jako muzyka . Nie można go porównać do Beatlesów , bo jak by nie było oni wprowadzili nowy trend muzyczny. Jedynie co zostanie po M. Jacsonie to liczne scandale.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Albinos   

O ile istotnie można polemizować z tym, na ile jego spuścizna muzyczna będzie doceniana za lat 30-40, to co do tego, że zostawił po sobie jedynie skandale, nie zgodzę się absolutnie. Właśnie skandale zostaną dość szybko zapomniane. Wystarczy popatrzeć, co dzieje się na różnego rodzaju stronach w internecie. Ludzie którzy umieszczają teraz swoje komentarze, w zdecydowanej większości uważają go za kogoś wielkiego. O skandalach nikt nie mówi. Nietrudno domyślić się, co będzie dalej. Płyty z największymi przebojami, biografie pisane przez rodzinę, znajomych, muzyków, dziennikarzy... Koncerty z udziałem największych gwiazd światowej muzyki, na którym zagrają największe hity Jacksona. Skandale wrócą dopiero za jakiś czas, kiedy ustanie popyt na Jacksona muzyka/nieszczęśliwego człowieka. Bo na razie, ludzie to najchętniej kupią.

Zostanie jego oddziaływanie na świadomość, jego wpływ na popkulturę, na coś co otacza nas na co dzień czy tego chcemy czy nie. Epoka MTV to w sporej mierze jego zasługa. MTV wyrosło na sukcesie Jacksona, to on stał się motorem napędowym tej stacji. A co dalej za tym idzie, wpłynął na proces globalizacji. Tego nie można nie zauważyć. Co do muzyki, tutaj zdania mogą być podzielone. Ciężko jednak nie zauważyć, jaki wpływ na muzykę miał chociażby jego największy sukces, czyli Thriller. Chodzi zwłaszcza o warstwę wizualną. Dzisiaj teledyski stały się częścią muzyki. Już nie tylko sama muzyka i słowa, ale także obraz mają swoje miejsce w całej tej układance. Nie przez przypadek w ten właśnie sposób muzycy promują swoje nowe albumy. A klipy w wykonaniu Jacksona, były bez wątpienia pewnym przełomem. Co do samej warstwy muzycznej... Cóż, de gustibus itd. Ale to tak jak dzisiaj z Amy Winehouse. Przez wielu uwielbiana, przez krytyków doceniana, a ja jednak nie mogę się do niej przekonać. Ale nie posunąłbym się do stwierdzenia, że nic po sobie nie zostawi. Osoby o takim wpływie na swoje środowisko, o takiej popularności, zawsze coś zostawiają. Inna rzecz, na ile następcy to wykorzystają.

To że Beatlesi wprowadzili nowe trendy muzyczne, bez dwóch zdań. Ale skąd pewność, że spuścizna MJa także nie odegra podobnej roli?

Share this post


Link to post
Share on other sites
atrix   

Albinos napisał - Ale skąd pewność, że spuścizna MJa także nie odegra podobnej roli?

W mediach zaistniał M. Jacson tak właściwie na początku lat 80'. To wlłaściwie lata mojej młodości. Pojawił sie Thriller, początkowo zauważony jak i po nie długim czasie zapomniany. Zwykle jeżeli coś jest dobre , wiele osób czy grup prubuje naśladownictwa. Jacsona nie naśladowano tak jak np Beatlesów czy Queen. Co do spuścizny , mineło kupe lat od jego początków na scenie i nic się nie wydarzyło co by było za jego przyczyną . Owy trend Jacsonowski tak jak się pojawił tak szybko zgasł. Możliwe że po śmierci śmierci będzie medialny chaos co by wskrzesić jego muzyke. Ale wydaje mi się że nie przyniesie to czegoś konkretnego.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Albinos   

Traktujesz muzykę Jacksona i to, jaki mogła mieć wpływ na kolejnych wykonawców, przez pryzmat Beatlesów. I to jest błąd. Od tamtego czasu trochę jednak się zmieniło. Muzyka dzisiaj to nie tylko sama warstwa muzyczna. Z drugiej strony trzeba zadać sobie pytanie, ile nowych rzeczy można jeszcze w muzyce wymyślić. Jackson dorobił do muzyki otoczkę. Ilu artystów poza nim, może pochwalić się takimi ilościami sprzedanych płyt? Także patrząc na dzisiejszą muzykę, widać jednak, że wpływ Jacksona jest niemały. Chociażby ten artykuł: http://www.rollingstone.com/news/story/594...michael_jackson

Z kolei Zbigniew Hołdys powiedział coś takiego:

Jego wkład do muzyki jest ogromny. 90% obecnej muzyki, jej realizacja i sposób wykonania, oparte jest na rzeczach, które zaczęły się pojawiać w jego otoczeniu, jego świecie muzycznym i artystycznym. (...) Był przedstawicielem pewnej formuły artystycznej, która w Polsce nie jest reprezentowana i którą pewnie trudno zrozumieć. Jest to rodzaj artysty, który musi błyszczeć wieloma talentami, żeby zaimponować takiemu krajowi jak Ameryka, w którym to kraju fantastycznie śpiewa wielu ludzi.

[ http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Zbi...ml?ticaid=1846f ]

To głównie za sprawą Jacksona muzyka pop przebiła się na same szczyty popularności. To on pomógł wypłynąć MTV (a o wpływie tej stacji na muzykę, chyba nie trzeba pisać), to on stworzył pewien wzór artysty scenicznego. W końcu wspominane już teledyski. Małe dzieła choreografii, scenografii i reżyserii... To też jest dzisiejsza muzyka. Sam taniec na scenie. To też jego wkład w otoczkę, bez której ciężko wyobrazić sobie dzisiaj muzykę pop.

Pojawił sie Thriller, początkowo zauważony jak i po nie długim czasie zapomniany.

Akurat jako koniec prawdziwej kariery Jacksona określa się połowę lat 90. i album Dangerous z '91.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tofik   
Pojawił sie Thriller, początkowo zauważony jak i po nie długim czasie zapomniany.

Dla wielu, utrzymywanie się w pierwszej 10 - tce na listach przebojów przez 80 tygodni to największy sukces w życiu.

Share this post


Link to post
Share on other sites
atrix   

Albinos napisał - Traktujesz muzykę Jacksona i to, jaki mogła mieć wpływ na kolejnych wykonawców, przez pryzmat Beatlesów

Raczej nie. Muzuka to dzwięk , dodatkiem są słowa. A tym bardziej ruch na scenie. Nie zaprzeczam że na scenie poruszła się z gracją , ale jak że mu było daleko do F. Astera czy G. Rogers. Ja zawsze rozgraniczam muzyke i wykonawców , a najbardziej ich głos. M.Jacson nie miał ciekawego głosu. Porównując do F. Mercurego , wypada nieciekawie . Czy nawet do B. Springsteena.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Albinos   
Raczej nie. Muzuka to dzwięk , dodatkiem są słowa. A tym bardziej ruch na scenie. Nie zaprzeczam że na scenie poruszła się z gracją , ale jak że mu było daleko do F. Astera czy G. Rogers. Ja zawsze rozgraniczam muzyke i wykonawców , a najbardziej ich głos. M.Jacson nie miał ciekawego głosu. Porównując do F. Mercurego , wypada nieciekawie . Czy nawet do B. Springsteena.

To ja z przekorą powiem, że jednak tak :) Muzyki nie można oceniać już tylko przez pryzmat tego, co było lat 20, 30, 40 czy 50 temu. Cały czas się zmienia, czy tego chcemy czy nie. To mniej więcej tak, jakby próbować porównać twórczość Wagnera, Rimskiego-Korsakowa, Bernsteina z tym co tworzył Presley, The Clash i Phil Collins. Dla mnie te porównania nie mają sensu. To co stworzył Jackson, jest dzisiaj częścią muzyki. Nie przez przypadek znalazł się w Rock and Roll Hall of Fame (dokładnie w 2001 m.in. razem z nomen omen Queen, jest to o tyle ciekawe, że Jackson swego czasu zaprzyjaźnił się z Freddiem Mercurym, nagrali nawet wspólnie There Must Be More To Life Than This, wersja z '81 wspólna, to co znalazło się na Mr. Bad Guy z '85 już bez udziału MJa, oraz State of shock). Także nie przypadkiem jest to, że mimo wszystko jest doceniany przez wielu ludzi zaangażowanych w ten biznes (chyba że uznamy, że nikt z nich nie jest szczery, ale to już byłaby chyba zbyt daleko idąca krytyka). Jakoś nie chce mi się wierzyć, żeby Zbigniew Hołdys zmyślał, a przecież wyraźnie powiedział (cytat z linkowanego już wywiadu):

To był fenomen. Na to składał się szereg talentów. Był przedstawicielem pewnej formuły artystycznej, która w Polsce nie jest reprezentowana i którą pewnie trudno zrozumieć. Jest to rodzaj artysty, który musi błyszczeć wieloma talentami, żeby zaimponować takiemu krajowi jak Ameryka, w którym to kraju fantastycznie śpiewa wielu ludzi. Ale on faktycznie w wieku 5-6 lat błysnął swym niesamowitym głosem. Od wielu, wielu lat próbuję znaleźć taką płytę, w której Jackson jako siedmiolatek śpiewał w programie telewizyjnym, do którego zaprosiła zespół Jackson 5 Diana Rose, i on wykonał tam miłosną piosenkę. Zrobił to w taki sposób, że właściwie ciarki mam do tej pory, jak ją sobie przypomnę.

Pamiętam, że potem stykałem się z jego utworami. Czasem grałem je i widziałem, jaki to jest poziom. To naprawdę wielka różnica zagrać utwór polskiego wykonawcy, a chwilę później Jacksona, którego poziom jest w ogóle poza skalą europejską. Wokalista fenomenalny, niesamowicie uzdolniony, charyzmatyczny, o piekielnej barwie głosu i ogromnym talencie kompozytorskim. Takie zjawisko zdarza się bardzo rzadko.

Tak się nie mówi o kimś, kto nie ma ciekawego głosu. Inna rzecz, że to też sprawa gustu. Niemen dla mnie głos miał nie z tej ziemi, a jednak są ludzie, którym się nie podoba. Tak samo wokalista Lao Che, Hubert Dobaczewski, jak na moje ucho dysponuje świetnym głosem, a mimo to dla niektórych zwyczajnie wyje. Janusz Radek, tutaj też są ludzie, wg których fałszuje.

Poruszanie się na scenie, to też sprawa dyskusyjna. Jednemu podoba się Freddie Aster, innemu tango, a dla wielu MJ był inspiracją.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Gnome   

Nie znam na tyle twórczości Jacksona aby wdawać się w dyskusje, ale czysto subiektywnie lubię czasami posłuchać jego piosenek i jak alergicznie z reguły reaguję na pop to w tym przypadku tak nie jest.

Poza żelaznym kanonem chyba najbardziej lubię Earth Song bo mi się z dzieciństwem jakoś kojarzy i taka z przesłaniem.

Cóż Michael już nie zagra żadnego koncertu, szkoda ale cóż taka kolej rzeczy.

Share this post


Link to post
Share on other sites
widiowy7   

Cóż, lubiłem Jacksona. ale zastanawiało mnie, czy jego muzyka, bez genialnych teledysków, miałaby takie oddziaływanie.

Ściągnąłem pare kawałków, odsłuchałem i cóż. atrix ma rację. Bez tej całej otoczki teledyskowej, nic specjalnego.I faktycznie, żadna cezura w muzyce. Daleko do Beatlesów, czy Fredka M.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Albinos   
Bez tej całej otoczki teledyskowej, nic specjalnego.

To jednak się różnimy, bo dla mnie zarówno teledyski jak i sama muzyka, mogą się naprawdę podobać. I kto teraz ma rację?

Daleko do Beatlesów, czy Fredka M.

A tłumaczyłem, że takie porównania sensu nie mają... O ile z Mercurym jeszcze, to już z Beatlesami absolutnie nie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
atrix   

Albinos napisał - A tłumaczyłem, że takie porównania sensu nie mają... O ile z Mercurym jeszcze, to już z Beatlesami absolutnie nie. Pozostawmy w spokoju Beatlesów , bo tak właściwie to on zapoczątkowali trend w muzyce . A inni go powielali. Bo tak właściwie to M. Jacson na ich muzyce bazował jak i inni wykonawcy. Zacznijmy od najprostrzej definicji dobrej muzyki i dobrego wykonawcy. Dobra muzyka się koduje w umyśle. Podłapują wszyscy. No cóż ile ludzi tyle opini. Dla mnie M. Jacson był sezonową gwiazdka i tyle . Nawet jego próby powrotu i wylansowania czegoś nowego na niewiele się zdały. Miał swoich zagorzałych wielbicieli i tyle z jego gwiazdorstwa. Weżmy ABBE , jak by nie było ten zespół był gwiazdą lat 70'. Co pozostało po ABBIE - wszech obecne Disco.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Albinos   
Pozostawmy w spokoju Beatlesów , bo tak właściwie to on zapoczątkowali trend w muzyce . A inni go powielali.

Na tej samej zasadzie, to można każdego skwitować prostym zdaniem: nic nie wniósł/wniosła/wnieśli. Bo jeśli każdy ich powiela, to gdzie miejsce na coś nowego? Boję się tylko, że taka teza nie wytrzymałaby nawet chwili, w konfrontacji z faktami.

Dobra muzyka się koduje w umyśle.

Nic bardziej mylnego. Badziew, który nie zasługuje na miano muzyki, też potrafi wejść do głowy i to na długo.

Podłapują wszyscy.

Też mylne. Bo na tej zasadzie można ogromną ilość wykonawców sprowadzić do parteru. Niemena nie wszyscy łapią. Czy to znaczy, że nie zasługuje na to, aby uznać go za wybitnego artystę?

No cóż ile ludzi tyle opini.

Tutaj zgoda.

Dla mnie M. Jacson był sezonową gwiazdka i tyle .

Jeśli ktoś jest gwiazdą przez circa about 15 lat, to nie nazwałbym tego sezonowością. Okres największej kariery Jacksona datuje się bowiem właśnie od mniej więcej wydania Thrillera aż po połowę lat 90., kiedy zbierał jeszcze laury za Dangerous. Koncert w Warszawie w '97 był jak dzisiaj określił Leszczyński, ostatnim momentem jego wielkości. Potem zaczęło się wtórne przetwarzanie tego, co było. Tak samo ta seria 50 koncertów, którą miał dać w Londynie. To nie był powrót gwiazdy. Artysta powraca do życia, kiedy tworzy coś nowego. Nie wiadomo nic na temat tego, aby Jackson stworzył na 13 lipca coś nowego.

Miał swoich zagorzałych wielbicieli i tyle z jego gwiazdorstwa.

Biorąc pod uwagę, że jest jednym z najlepiej sprzedających się artystów wszechczasów, to nie wiem, czy to nie jest trochę za daleko idący wniosek.

Weżmy ABBE , jak by nie było ten zespół był gwiazdą lat 70'. Co pozostało po ABBIE - wszech obecne Disco.

A prosiłem, nie porównujmy... Ile osób pamięta dziś o Foggu? Ile osób korzysta w swojej twórczości z jego muzyki?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Albinos   

Na temat tego, kim był Michael Jackson, wypowiadał się dzisiaj m.in. prof. Marek Kwiatkowski, historyk sztuki, jeden z najwybitniejszych varsavianistów, związany z Łazienkami jako kurator, kustosz i dyrektor zespołu pałacowo-ogrodowego przez blisko 40 lat (1970-2008). Jak się okazuje, to nie pierwszy raz, jak opowiadał o nim:

Pewni ludzie, pewne środowiska mają Panu za złe, że Pan, poważny profesor, zafascynował się gwiazdą muzyki POP Jacksonem. Pokazywał się z nim często publicznie demonstrując przyjaźń i zażyłość. Jak to się zaczęło?

Pewnego razu spotkałem się z panią Jolantą Tourel i jej mężem Jacquem w Teatrze Wielkim. W czasie przerwy, w kawiarence, pan Tourel zaczął coś mówić o Jacksonie. Byłem tym zdegustowany. Po pewnym czasie dowiedziałem się, że Jackson ma przyjechać do Warszawy. Otrzymałem telefon od prezydenta Marcina, Święcickiego, który prosił, żebym zjawił się na lotnisku na powitanie Jacksona i oprowadził go później po zabytkach Warszawy. Byłem z tego powodu niezadowolony. Zjawiłem się na lotnisku w oddzielnym aneksie portu lotniczego, gdzie przyjmowano specjalne samoloty. Tłum fanów i dziennikarzy. Wszyscy niesłychanie podekscytowani. Również i państwo Tourel tam byli, mieli go witać. Przylot się przedłuża. Dziennikarze pytają mnie, jak się czuję i czy jestem podniecony.

- Podniecony? Czym? Przylotem Jacksona? Gdyby miał tu wylądować Jan Sebastian Bach to bym sie przejął a nie jakiś tam Jackson, chyba państwo żartują?

- No jak to, proszę pan, przecież wszyscy są tym podniecenia.

- Nie ulegam atmosferze owczego pędu.

W pewnym momencie ląduje samolot. Co się okazuje? Że to nie Jackson tylko ktoś inny, więc straszny zawód, płacz prawie. Czekamy dalej. W międzyczasie jestem świadkiem utarczki między panem Tourel a panem Waldemarem Dąbrowskim, prezydentem Fundacji inwestycji zagranicznych w Polsce. Pan Dąbrowski mówi, ze to on się będzie zajmował Jacksonem, a pan Tourel mówi, że jest upoważniony również, i że profesora Kwiatkowskiego wyznaczono do oprowadzenia Jacksona po Warszawie. W międzyczasie ląduje Jackson. Wychodzi. Patrzę, taki cudak, w czarnym kapeluszu, z maseczką na twarzy, trochę się dziwię temu całemu entuzjazmowi. Młodzież dosłownie szaleje. Przed Jacksonem występuje zespół młodych ludzi przebranych w staropolskie stroje i tańczy mazura. Dosyć ładne powitanie. W tym momencie nadchodzi ulewa i wszyscy pędzą do podstawionego już helikoptera, którym mamy lecieć do Wilanowa. To pierwszy punkt trasy Jacksona, potem mają być Łazienki i następne obiekt. Siedzę sobie z boku i widzę, że pan Jackson, otoczony grupą ludzi, sympatycznie na mnie patrzy. Okazuje się, ze miał już informacje na mój temat. Prezydent Święcicki pokazuje mu z okna tereny, na których może będzie usytuować Park Jacksona. Lądujemy w Wilanowie, znowu tłumy ludzi, potem samochodami dojeżdżamy do pałacu oblężonego tłumami. Każą mi oprowadzać Jacksona. Widzę, że interesuje się różnymi detalami na przykład zachwycił się pięknymi fasetami, zwłaszcza w sieni. Nie każdy na nie zwraca uwagę, a tylu już wybitnych ludzi tam oprowadzałem, prezydenta Cartera, szacha Iranu i innych. Zacząłem nabierać do niego sympatii, bo widzę, że zwraca uwagę na rzeczy, ilustracje jego zamiłowanie do baroku.

W pewnym momencie nadbiegła grupa woźnych z pałacu i prosi o autograf. Jackson szczodrze podpisuje na różnych karteczkach, świeczkach podsuwanych mu, w końcu nie wytrzymuje i chcę rozpędzić te kobiety, bo nie przypuszczam, że on sie cieszy takim powodzeniem. Może, dlatego, że od wielu lat nie mam telewizora, radia i właściwie jestem odcięty od spraw dnia codziennego; nie zawsze orientuję sie, co ludzie lubią i kto ma, jaką pozycję w świecie. Oprowadziłem go i wreszcie przyjechaliśmy samochodami do Łazienek. Zwiedzamy Pałac Łazienkowski, za nami tłum. Jackson też zwracał uwagę na różne szczegóły. W pewnym momencie, kiedy byliśmy na piętrze, poprosił, żebyśmy zostali sam na sam. Zadał mi kilka pytań. Dziennikarze wielokrotnie pytali mnie, o czym była rozmowa, o co pytał. Nie ujawniłem tego i zachowałem te słodką tajemnicę. Podobnie jak nie ujawnię, o czym rozmawiałem z, Jacqueline Kennedy oprowadzając ja po łazienkach, Białym Domu. Powiem tylko ogólnie: Jackson pytał o sprawy artystyczne związane z historią, z Pewnymi obiektami i sytuacją w Polsce.

Jego pytania były inteligentne. Zdjął maseczkę i bardzo serdecznie ze mną rozmawiał. Potem pojechaliśmy do liceum Batorego w pobliżu Łazienek. Szał, entuzjazm, właściwie nie mógł tam dłużej być, bo gdy stał na balkonie wielkiej sali młodzież ryczała. Tłum rzucał się po prostu na niego, tak, że ledwie cało z tego wyszedłem.

potem pojechaliśmy do Domu dziecka. Był tam tłum dziennikarzy, wszystkich wyprosił, został z dwiema czy trzema osobami, (pośrodku których i ja byłem) no i małe dzieci. Usiadł w fotelu i powiedział, że chce sobie z nimi porozmawiać. I zobaczyłem, że to dziwny facet. Bo z nikim wcześniej nie chciał rozmawiać, a tu zaczął rozmowy z dziećmi. Musiano mu dokładnie tłumaczyć, co dane dziecko mówi, o co pyta, a on odpowiedział z niesłychaną cierpliwością. W tym momencie uznałem, że to jest normalny człowiek, i że bije z niego dobroć. Kapelusik, maseczka - to poza. Dzieci były nim zachwycone. Lgnęły do niego jak do Świętego Mikołaja. Śmieszne, dziecinne słowa, niesłychana szczerość, dzieci na całym świecie są do siebie podobne.

Czy zauważył pan jakieś symptomy jego zboczeń, o których powszechnie mówiło się w świecie?

Absolutnie nie! Właśnie tylko szczerość wobec tych maluchów. Potem wręczał im prezenty. Miał przy tym niesłychanie rozpromienioną twarz. Dalej był powrót do hotelu "Mariott" i tam również straszliwe tłumy. Jak zobaczyłem - zrozumiałem, co to jest entuzjazm tłumu, ten entuzjazm zaczął się udzielać i mnie. Zacząłem być dumny, że idę obok Jacksona, nagle w ciągu kilku godzin zmieniłem swoją postawę wobec niego.

Na przykład widzę te napisy "Michael is the King of POP","the King of Kings"- Król królów. Zobaczyłem, ze tam w tłumie stał kilkunastoletni chłopiec, ubrany prawie tak samo jak Jackson i wydzierał się: "Michael, Michael!" Gwiazdor się zatrzymał i kazał go wyciągnąć z tłumu. Straż przyprowadziła go, a Michael uścisnął chłopaka i coś mu powiedział, a ten zaczął tańczyć zupełnie jak Michael! Było to naprawdę wzruszający dzień pełen przygód. Wielkie przeżycie w gruncie rzeczy.

Co się dzieje dalej: na drugi dzień gwałt, telefon od prezydenta:

- Musi pan natychmiast, za pół godziny, być na lotnisku!

- Dlaczego?

- Bo Michael się wybiera do Lubiąża, gdzie chcą mu pokazać obiekt, który będzie ewentualnie jego przyszłą rezydencją a Michael powiedział, że bez pana nie pojedzie. Wsiadłem w samochód i natychmiast, jak stałem. Kilkanaście osób weszło d jego małego odrzutowca, otoczyli tam Michaela. Powiedział:

- Proszę wszystkich odsunąć - i poprosił, żebym siadał vis a vis. Siedzimy tak, ale właściwie rozmawiać nie można, bo warkot zagłusza wszystko. Lecimy do Wrocławia, a potem helikopterem do Lubiąża.

Michael siedzi vis a vis, przyglądam mu się, a on mnie. Patrzymy na siebie, pół godziny, godzinę, a on jest promiennie uśmiechnięty. Widzę, że to bardzo ładna twarz, niezwykłe oczy, piękne usta, nosek. Patrzę na niego i zadaje, sobie pytanie, co to za człowiek? A w oczach jego widać niezwykłą dobroć i serdeczność.

Wiedziałem, że jego twarz jest po operacjach, ale mnie to nie przerażało, bo prawie wszyscy starsi amerykańscy aktorzy są po operacjach. Polscy niektórzy także. Dowiedziałem się, że Michael, jest obecnie biały, bo ma chorobę skóry: zaczęły się pojawiać małe plamy na jego ciele. I on przyśpieszał ten proces, żeby ujednolicić barwę skóry. To jest zrozumiałe. To po prostu wynik choroby. Ale oczywiście opinia była inna.

Wiedziałem, ze jest bardzo bogaty i że może sobie pozwolić na wszystko, no, ale jak zobaczyłem reakcje tłumów młodych ludzi, to sobie pomyślałem, ze może rzeczywiście tak fantastycznie śpiewa, a ja nie znam jego muzyki. W Lubiążu tłumy. Kiedy go oprowadzałem po Zamku Warszawskim, byłem zdumiony, bo szła z nim grupa dziennikarzy, a obok przypadkowa wycieczka, która była w Zamku, Młode kobiety, dziewczyny właściwie, takie po kilkanaście lat spostrzegły Michaela, zaczęły szlochać.

Dostały konwulsji na jego widok.

Ale jaki jest związek Michaela z Łazienkami?

Zarówno w Zamku Królewskim w Warszawie, jak i w Lubiążu najbardziej go interesowały ubiory strażników, złote galony, lampasy. Podchodził do nich, długo się przyglądał, Ma takie upodobania, interesuje go świat dziecięcy; myślę, że, to, co robiono mu w Stanach zjednoczonych i na świecie, posądzanie go o te rzeczy... To był szantaż. Jego kosztowało to podobno 8 milionów dolarów. Oczyszczony jednak został ze wszystkiego. Jego zainteresowanie Światem dziecięcym brano za zboczenie. Chcieli właśnie uderzyć go tu. Z każdego można zrobić, kogo się chce. Wiem, bo sam wiele przeszedłem...

Ameryka jest krajem zgłupiałym, zwłaszcza pod względem prawowania się. Ludzie tam ciągle się procesują, rodziny są szantażowane procesami, wszyscy nieustannie się o coś oskarżają. Przejechałem autobusem całe Stany, byłem w rozmaitych środowiskach, również młodzieżowych. Tam Np. nie ma w ogóle flirtu, nikt nie flirtuje, bo wszyscy są sterroryzowani. Spojrzysz na kobietę na ulicy, a ona może cię oskarżyć: "szedł ulicą i pożądliwie na mnie spojrzał!" I wytoczyć ci sprawę. Tak jak społeczeństwo sowieckie było ogłupiałe od totalnej politycznej kontroli treści myślenia, tak Amerykanie zgłupieli, pod względem podejrzeń seksualnych, erotycznych. Oczywiście, to, co, tam przezywają, prawdopodobnie będą chcieli wprowadzić u nas, na przykład metodę szantażu pewnych jednostek, ale generalnie to sie u nas nie przyjmie- Polacy nie mogą chyba zgłupieć. Rodzina amerykańska jest całkowicie manipulowana przez środki masowego przekazu, po za tym słabo rozwinięta intelektualnie, szkolnictwo i poziom kultury jest niski. Ale ponieważ są bogaci a środowiska amerykańskiej sitwy i rodzina milionerów tworzą pewien klimat, w związku z tym Ameryka wywiera olbrzymi wpływ na Europę i Europa się amerykanizuje. Niektóre kraje o silniejszej kulturze jak Francja, Włochy bronią się przed tą inwazją, ale narody wszech europejskie a szczególnie Polska, gdzie jest dosyć niski poziom kultury, społeczeństwo niewyrobione i słaba inteligencja, łapczywie chwytają ten blichtr kultury.

Z Michaelem zaczęła sie miła przyjaźń, ale głownie telefoniczna. Jeszcze będąc w Polsce, Michael nagle zapytał mnie- chyba we Wrocławiu, tuż przed samym odlotem - jaka jego piosenka najbardziej mi się podoba.

- Nie wiem, bo nigdy nie słyszałem.

Był niezmiernie zdziwiony

- Jak to, nie słyszał pan żadnej mojej piosenki?

- Żadnej.

- No to zapraszam pana na swój koncert, teraz mam w Berlinie a potem w Paryżu. Który pan woli?

Zanim odpowiedziałem on już zdecydował

- Zaproszę pana, do Paryża, Paryż ma więcej fantazji w aranżacji. No i tak się stało. Zaprosił mnie i pojechałem tam w towarzystwie państwa Tourel. Mieszkałem w tym samym hotelu, co Michael, właściwie tuż obok niego, super luksusowy hotel. Pod hotelem tłumy młodzieży, deszcz nie deszcz. Również wielu dorosłych. Tłum, skanduje: "Michael, Michael, we love you!". Myślałem, ze to tylko w Polsce jest tak niewyżyta młodzież, ale okazuje się, że we Francji tak samo.

Michael, co pewien czas w nocy musi wstawać z łóżka i pokazywać się w oknie, wtedy szał niesłychany, że się ukazał. Na drugi dzień po południu koncert. Jadę drugim samochodem, pierwszym jedzie Michael. Obok nas tłumy fanów, biegną za samochodami. W orszaku policyjnym motocykli jedziemy przez Champs-Elysees, obok Łuku Tryumfalnego. Cały ruch zatrzymany, po bokach, na chodnikach tłumy. Obok Michaela fani na motocyklach, jadą pod prąd, policjanci są wściekli, próbują odgonić tych motocyklistów, nie mogą. I tak wjeżdżamy na stadion Boulogne na peryferiach Paryża, obok Lasku Bulońskiego. Tam prawdziwe wrzenie, tłumy. Prowadzą nas przez jakieś korytarze na scenę, stadion mieści 100 tysięcy ludzi. I nagle jeden z organizatorów przybiega i mówi, że Michael chce widzieć profesora. Nikogo innego tylko profesora. No i prowadzą mnie przez scenę, jakieś korytarzyki, do jego garderoby. Rzucamy się sobie w ramiona. Michael mówi, żeby jego goście, ja i państwo Tourel, siedzieli wprost na scenie. I sadowią nas z boku Ale na uszy zakładają nam słuchawki, żeby nie ogłuchnąć, bo obok jest aparatura nagłaśniająca. Stoimy na scenie, mam nawet zdjęcie. Tłum, co chwila powstaje w poszczególnych sektorach trybun z niesłychanym krzykiem. Na środku stadionu, bez żadnego zadaszenia też kłębi się tłum. Okazało się, że cały dzień od rana tam lał deszcz, a oni stali! Na szczęście pod wieczór przestał padać. Entuzjazm i napięcie nieprawdopodobne. I nagle prowadzą mnie do zespołu, który przygotowuje się do wystąpienia. Biorą się za ręce i wszyscy w niesłychanym skupieniu odmawiają modlitwę. Dziwnie są poprzebierani, mam zdjęcie z cudowną murzynką z pióropuszem na głowie, wspaniały zespół, który towarzyszy Michaelowi. Siedzimy na scenie z boku i zaczyna sie seans.

I zrozumiał pan tę muzykę?

Zrozumiałem nie tyle muzykę, ale zrozumiałem, kim on jest, bo patrzyłem z odległości kilku metrów, jak tańczył. Sam należałem kiedyś do zespołu pantomimy, bardzo mnie to interesowało, mogłem iść w tym kierunku, nawet do Tomaszewskiego. To przypadek, ze nie zostałem mimem, bo siedziałem w Muzeum i bałem się Lorentza, więc wycofałem się z tego. Znając, więc arkana baletu i pantomimy - podziwiałem taniec, Jacksona. Mistrz pantomimy, mistrz tańca, no a potem się okazuje i mistrz słów, bo teksty ustala, i muzykę, całą scenografię i reżyserię - to rzeczywiście jeden z najbardziej utalentowanych artystów XX wieku. Oczywiście nadwiślańscy inteligenci z kurzymi móżdżkami, a wielkim zadęciem, wzruszają ramionami i oskarżają mnie o głupotę. No to vice versa szanowni państwo.

Po tym koncercie wszyscy jedziemy do hotelu, do apartamentu Michaela. Do samochodu Jacksona wsiada kupa dzieci. Różni rodzicie dali swoje pociechy. Zostali na ulicy a dzieci poszły za nim do hotelu. Olbrzymi apartament, dzieci bawią się, wcale się Michaelem nie przejmują i zaczynają walić w siebie poduszkami, bo tam było pełno sof, kanap. Michael pękał ze śmiechu, niesłychanie się tym cieszył, a dzieci bombardowały się poduszkami. Jego w gruncie rzeczy pasjonuje świat dziecięcy, bo powiedział mi, że trzeba radość dawać światu dziecięcemu, trzeba dzieciom zaszczepić dobroć, bo ze starymi ludźmi, dorosłymi to nic się nie zrobi, oni są już przegrani. Dlatego przyjął pozycję i strój, nawiązujący do Piotrusia Pana. A maseczkę to on zakłada głównie, dlatego, że rzucające się na niego i obcałowujące tłumy mogą go czymś zarazić, a jego instrumentem jest gardło.

Michael jest inteligentnym człowiekiem, wrażliwym, a gdy siedzieliśmy w hotelu i rozmawialiśmy, spostrzegłem, że jest skromny, powiedziałbym, nieśmiały. Proszę sobie wyobrazić, jak to trudno wystąpić na scenie wobec 100 tysięcy ludzi. Poza tym zauważyłem, jak przeżywa on to wszystko. Następnego dnia był drugi koncert. Tym razem usadowił nas nie na scenie, tylko wśród tłumów. Na środku stadionu była estrada dla wybranych gości, z krzesłami i ławkami. Dopiero z tego miejsca potrafiłem ocenić jakość spektaklu. I powiem prawdę: przecież zawsze żyłem muzyką, właściwie poprzez muzykę poszedłem na historię sztuki, bo najpierw grałem na fortepianie, potem przez szereg lat byłem wiceprezesem Warszawskiego Towarzystwa Muzycznego, organizowałem koncerty, kilkadziesiąt tysięcy koncertów w samych Łazienkach. Koncerty, filharmonia, przezywanie - to rzeczy szalenie mi bliskie. Zawsze wielbiłem i wielbię do tej pory muzykę poważną, ale nagle zetknąłem się zupełnie z czymś innym, gdzie jest połączenie wszystkich sztuk, Gdzie jest zespolenie - taniec, pantomima, śpiew, muzyka, scenografia, efekty filmowe, efekty iluminacyjne i to stwarza jedno wielkie przeżycie. Przyznam się, że ja tak wielkiego przeżycia artystycznego, wrażeniowego, jak na tym spektaklu nie stadionie w Boulogne, nie doznałem na żadnym innym koncercie.

I wtedy doszedłem do wniosku, że Jackson jest godny wielbienia, bo to naprawdę wielki artysta. Śmiano się z beatlesów a oni w swoim czasie też byli wielcy, bo pokazali nową interpretację muzyki i cieszyli się słuszną sławą. A więc są to zjawiska artystyczne, których nie należy lekceważyć, negować. Negują z reguły ci, którzy nie rozumieją albo nie potrafią przeżyć tego, nie chcą, są głusi albo w ogóle ograniczeni.

Potem zaczęły się szalone rozgrywki, bo prezydent Święcicki wytypował pod budowę Jacksonowskiego Parku Rozrywki teren byłego lotniska na Bemowie. Michael się niesłychanie zapalił, zrobiono wszystkie studia i wówczas MSW zastopowało całą tę sprawę. Zaczęły się protesty mieszkańców. Wcześniej poustawiano takie wille-kurniki i zaczął się liczyć głos grupki kilkudziesięciu osób, która ma zdecydować o całym terenie. Zaczęły tez działać parafialne intencje różnych ludzi spod różnych znaków politycznych. Zaczęli robić, akcję, że to pedofil, satanista, a Michael jest katolikiem. Dziennikarze wdarli się do jego sypialni, zrobili mu zdjęcia, a tam wisi nad łóżkiem wielki obraz Chrystusa Miłosiernego z sercem, a z boku zatknięty wizerunek Matki Boskiej. Bałagan na łóżku świadczy o tym, że zdjęcia zrobiono z zaskoczenia i nie są pozowane. Jacksona wiązali z Kościołem Scjentologicznym, a wiadomo, że to sekta, która szantażuje wybitnych artystów amerykańskich. Muszą do niego wstąpić, bo inaczej przegrywają. Sekciarze Po prostu wyciągają pieniądze od tych ludzi. Michael się im sprzeciwił, no to zrobili mu proces, o pedofilstwo. A u nas w dalszym ciągu daje się temu wiarę. Polska to jest Polska, a prowincja polska, to jest prowincja intelektualna, prowincja w myśleniu. Nie można wszystkich rzucać do jednego kosza. Są Polacy, dobrzy, średni i bardzo źli. A jest jeszcze bardzo dużo Polaków głupich. Doszedłem do wniosku, ze cenie sobie tylko dobrych Polaków.

Co dalej z Parkiem Rozrywki?

Zaczęła się nagonka na Święcickiego. Jedni byli za, drudzy przeciwko. Minister Spraw Wewnętrzny, Janusz Tomaszewski, przyjął nas, państwa Tourel i mnie. Zaczęły się rozmowy, że owszem, to i owo, ale oni ciągle żądali jakichś gwarancji, przeciągali sprawę Bemowa i właściwie zaczął ją torpedować. Wyciągano jakiś protest, że tam musi być nawiew powietrza na Warszawę, a te pawilony mogą to zatrzymać. To miały być wszystko niskie pawilony, Jackson chciał to zrobić pod dachem, bo tego wymaga klimat w Polsce. Chodziło, o to żeby to funkcjonowało nieprzerwanie cały rok. Wybudowane ostatnio inne wielkie budynki już nie zatrzymują nawiewów.

Dlaczego się w to wszystko włączyłem? Bo Jackson mi osobiście zaproponował, że będę dyrektorem artystycznym przedsięwzięcia i poprosił o przygotowanie programu, żeby to był rodzinny park rozrywki polski, narodowy. Żeby każdy cudzoziemiec zdawał sobie sprawę, że to nie Ameryka, że to nie jest Myszka Miki ani Kaczor Donald, tylko bajki polskie. Chciał zrobić edukacyjny park dla polskich dzieci, więcej, propagować Polskę. Bo przecież cały świat zacząłby przyjeżdżać do Warszawy. Po za tym wiedziałem, jako varsavianista, warszawiak i człowiek zakochany w Warszawie, wiedziałem, że to niesłychanie wzmocni turystykę, która jest położona na łopatki, prowadzona beznadziejnie często przez takich, którzy nie rozumieją w ogóle tych problemów. Mnie są one bliskie, bo kilkadziesiąt lat mieszkam pośród łazienkowskich tłumów, widzę, jaki jest przepływ zwiedzających, jakie są potrzeby. Wiele jeździłem po świecie, ale mnie się przeszkadza, a jeżeli są jakieś dobre rozwiązania - to się je torpeduje, psuje. Tak jakby komuś Zależało na tym, żeby Warszawa była prowincjonalną pustynią.

Paryż, taka atrakcja mimo to zrobił park, bo to jeszcze wzmocniło turystykę francuską. Michaelowi proponowali w Monachium, w Bremie, gdzie dali olbrzymie nakłady pieniężne, i gotowe tereny, a on jednak wybrał Polskę przez sympatię dla niej. Nie powiedziałem wcześniej, ze Michael zjawił się w teatrze Stanisławowskim już pierwszego dnia pobytu w Polsce. Było tam przyjęcie, siedziałem obok niego z jednej strony, z drugiej prezydent Święcicki, dano dla niego koncert, a potem prezydent wręczył mu list intencyjny. Tłum ludzi, elita warszawska, wszyscy bardzo podnieceni, Michael przyszedł bez maseczki. Mamy piękną dokumentację fotograficzną. Powiedział, że objechał kulę ziemską 6 razy i Polska mu się podoba najbardziej.

- Zakochałem się w Polsce i chciałbym tu mieszkać - powiedział.

Oczywiście w każdym kraju by to natychmiast wykorzystano dla ogólnego interesu, ale nie w Polsce zapełnionej ludźmi, którzy są na wierzchu i załatwiają swoje sprawy. Skoro Michael złożył deklarację, że chce tu i będzie, wysłannicy jego przyjeżdżali do Polski często, a tu ciągle jakieś telefony i ciągle jakieś trudności. Odpadnięcie Bemowa było dla niego olbrzymim rozczarowaniem. Zaczęliśmy szukać innych terenów. Znalazłem przestrzeń nad Wisłą. Wysłannik Michaela był zachwycony. Teren nad Wisłą miedzy Cytadelą a lasem Bielańskim - od lat pusty, zalewany rzeką, zabagniony, zarośnięty sitowiem, wikliną. Przecież można go wykorzystać, a właśnie ten teren był najlepszy, bo wiadomo, że jest Wisłostrada i metro miało być doprowadzone do Placu Wilsona. Poza tym ożyłaby znowu komunikacja rzeką! Michael się zapalił, bo przecież zrobiłby tu Wenecję dosłownie. Nie, zaczęło mu przeszkadzać. Miejscowa Rada Żoliborza wystosowała protest. Dlaczego? Bo jedna pani chodzi tam z pieskiem na spacery i nie będzie miała dostęp do Wisły.

Wynaleźliśmy, więc drugi olbrzymi pusty teren, w Wilanowie. Zapalił się Michael, zapalił się do tego ksiądz Bijak, nawet ksiądz Prymas zaakceptował. Ale kilku chłopaków, mających swoje domki i gospodarstwa, sprzeciwiło się. Bo taka jest w Polsce zasmarkaną demokracja. Demokracja może być w społeczeństwie dojrzałym i w społeczeństwie obywatelskim, ale nie w społeczeństwie ludzi niedowarzonych umysłowo. Nie umieją podporządkować swojego interesu, prywatnego widzenia, interesowi ogółu. I to Polskę zawsze gubiło, od XVIII wieku, dlatego byliśmy niewolnikami przez cały XIX wiek i jesteśmy do tej pory. I będziemy, będziemy zawsze sługusami i niewolnikami. Tylko i wyłącznie z własnej winy!

[ http://www.geniusmichaeljackson.com/michae...w%20polsce.html : dostęp 27.06.2009]

Coś jednak musiało być w MJu, skoro taką opinię wystawia mu sam prof. Kwiatkowski. Przy okazji widać, jak te niektóre jego dziwactwa, tak skrzętnie wytykane mu przez media, miały całkiem sensowne i logiczne podłoże. Smutne tylko, że ludzie dalej wolą słuchać mediów...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.