Skocz do zawartości
  • Ogłoszenia

    • Jarpen Zigrin

      Zostań naszym fanem. Obserwuj nas w social mediach : )   12/11/2016

      Daj się poznać jako nasz fan oraz miej łatwy i szybki dostęp do najnowszych informacji poprzez swój ulubiony portal społecznościowy.    Obecnie można nas znaleźć m.in tutaj:   Facebook: http://www.facebook.com/pages/Historiaorgp...19230928?ref=ts Twitter: http://twitter.com/historia_org_pl Instagram: https://www.instagram.com/historia.org.pl/
    • Jarpen Zigrin

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum   12/12/2016

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum. Krótki przewodnik o tym, jak poprawnie pisać i cytować posty: http://forum.historia.org.pl/topic/14455-przewodnik-uzytkownika-jak-pisac-na-forum/
arnold

Polacy grekokatolicy

Rekomendowane odpowiedzi

arnold   

Przedwojenne spisy ludności notują znaczną liczbę grekokatolików deklarujących narodowość polską. Z kolei w książce ukraińskiego naukowca Wołodymyra Kubijowicza na temat stosunków narodowościowych w Galicji Wschodniej jest wykazana pewna grupa grekokatolików używających na co dzień języka polskiego. Według Kubijowicza byli oni rozmieszczeni we Lwowie, Tarnopolu, Przemyślu, Sanoku, Jarosławiu oraz wioskach po lewej stronie Sanu. Kubijowicz nie negując używania przez nich na co dzień języka polskiego twierdził jednocześnie że byli oni narodowości ukraińskiej. Z drugiej strony rzymskich katolików używających na co dzień języka ukraińskiego nie zaliczył do narodowości polskiej tylko do tzw. "łatynnyków". Jest tu więc pewna niekonsekwencja, która mnie akurat nie dziwi. Inni działacze i naukowcy ukraińscy również negowali istnienie takiej grupy. Powstaje więc pytanie czy Polacy-grekokatolicy byli wirtualnym bytem wymyślonym przez władze polskie czy rzeczywiście istniała jakaś grupa grekokatolików czujących się Polakami.

Grzegorz Hryciuk w książce "Przemiany narodowościowe i ludnościowe w Galicji Wschodniej i na Wołyniu w latach 1931-1948" pisze między innymi

"Równocześnie, jeśli wierzyć dokumentacji polskich placówek przesiedleńczych, w latach 1944-1946 swoje przywiązanie do polskości okazywały rodziny mieszane, także te, w których głową rodziny był Ukrainiec (osoba wyznania greckokatolickiego), a także niektóre rodziny greckokatolickie. Świadectwem ich polskiej świadomości narodowej były m.in. próby (udane) wstępowania do wojska polskiego. Manifestacyjną wręcz demonstracją polskości miało być złożenie próśb o wyjazd przez mieszkańców kilku miejscowości (min. Krynicy) z rejonu Medenic, Dublan, Sambora-"wyznania grek.kat., narodowości polskiej", którzy "będąc pod terrorem (Banderowców) zmuszeni byli wypowiedzieć się [wcześniej] jak Ukraińcy". Były wśród nich prawdopodobnie osoby, które przed wojną deklarowały swoja przynależność do szlachty zagrodowej. W większości przypadków nie uzyskały one (ze względu na wyznanie) zgody na przesiedlenie".

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
arnold   

W ogóle ciekawa sprawa jest z tą szlachtą zagrodową. Wielu historyków uznaje, że była to zupełnie sztucznie akcja mająca na celu wyszukiwanie wśród ukraińskich chłopów rzekomych potomków polskiej szlachty. Tymczasem okazuje się, że w wielu wypadkach akcja ta padła na podatny grunt i spowodowała repolonizację częściowo zruszczonych członków szlachty zagrodowej. Choc uczciwie trzeba przyznać, że z drugiej strony spowodowała także gwałtowna reakcje strony ukraińskiej.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
FSO   

Witam;

oto ocena "Cata" n.t. stosunku władz polskich do cerkwi i pośrednio do grekokatolików, gdyż ich także wiele z zarządzeń władz polskich dotyczyło [prawdopodbnie miały one na celu zniszczenie cerkwi i spowodowanie by prawosławni przeszli do unitów, co w wielu wypadkach prowadziło jedynie do zatargów pomiędzy wszystkimi]:

"[...] Nigdy nie czułem tak wyraźnie, że Polską rządzą ludzie niedorośli do rządzenia, jak z okazji sprawy cerkwi prawoslawnej. Obywateli tego wyznania liczyła Polska przeszło trzy miliony. Popi i archijereje byli to ludzie całkowicie zawieszeni w powietrzu. Rosji bolszewickiej obawiali się najwięcej, emigracja rosyjska co do której może lgnęły serca nic im dać nie mogła, owczarnię mieli ukraińską i białoruską, a ponieważ sami czuli się Moskalami , Rosjanami więc nawet i ta owczarnia nie dawała im dostatecznego politycznego oparcia. Ich jedynym oparciem była Polska, która ich broniła przed bolszewizmem. Toteż nie bylo ludzi bardziej wobec Polski lojalnych od duchowieństwa prawosławnego. Myśl "polskiego prawosławia" robila wśród nich postępy, tyle że jak każda reforma, przprowadzona w drażliwej i delikatnej dziedzinie asymilacji wymagała dłuższego czasu. Człowiek który w dziedzinie aymilacji jednego narodu przez naród inny żąda rezultatów prędkich, doraźnych jest jak głupie dziecko które, wyrywa małe kwiatki z korzeniami aby zobaczyć, dlaczego prędzej nie rosną.

Tacy byli właśnie nasi władcy. Lojalność cerkwi prawosłąwnej była tak duża i tak szcera że tylko cu mógł duchowieństwo prawosławne z tej drogi zawrócić. Tym cudem była głupota nszych władców isttnie niepospolita. Należy tu zaznaczyć, że polityką cerkiewną nie wiadomo dlaczego zaczęło kierować ministerstwo spraw wojskowych., minister Kasprzycki który interesował się wszystkim: osuszaniem Polesia, kilimami huculskimi, wszystkim... prócz spraw obrony państwa. Zaczęto od polonizacji cerkiewnego języka liturgicznego. Zamiast "Hospodi Pomiłuj" miano w nabożeństwie mówić "Zlituj się Boże". "Nie mogę się zgodzić aby żołnierz polski mógł słuchać innego nabożeństwa prócz polskiego" - powiedział wojewoda pułkownik Bociański, delegacji prawosławnych, ktorxy przyszli do niego z protestem przeciwko polszczeniu sakralnego języka nabożeństwa. "Trzeba było zapytać tego balwana - powiedziałem tej delegacji, gdy się przede mną przyszła wyżalić - czy uważa Piłsudskiegoi za żopłnierza polskiego, bo Piłsudski jako katolik nigdy nie słuchał nabożeństwa po polsku tylko po łacinie". Istotnie żadne wyznanie w polsce, prócz nie uznanych przez państwo hodurowców i innych sekt nie słuchalo nabożeństwa w języku narodowym: katolicy odprawiali je po łącinie; Żydzi po hebrajsku, Tatarzy po arabsku, a wreszcie c w tej sprawie było najważniejsze katolicy grecko - unickiego obrządku w tymże cerkiewno - słwoiańskim języku, który z cekrwi prawosławnej miał być usunięty, bo tak się raptem kilku dorosłym dzieciom zachciało [...]

Ale pisać mi o tym ciężko - na zmianie liturgiki nie przpestano, wojsko zaczęło przymusowo nawracać prawosławnych na katolicyzm i nawet palić niektóre cerkwie prawosławne uznane za zbędne..."

bardzo często takie akcje kończyly się następująco - katolicy dostawali cerkwie unickie, a unici poprawosławne, lub decyzją władz administracynych były z pompą przekazywane unitom. Do dziś jest zamieszanie bodajże z kościłem w Zamościu, gdyż jeszcze w pierwszych latach II RP był prawosławny, potem przekazany unitom, a koncu po wojnie przejęli go na pół legalnie katolicy...

pozdr

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×

Powiadomienie o plikach cookie

Przed wyrażeniem zgody na Warunki użytkowania forum koniecznie zapoznaj się z naszą Polityka prywatności. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.