Jump to content
  • Announcements

    • Jarpen Zigrin

      Zostań naszym fanem. Obserwuj nas w social mediach : )   12/11/2016

      Daj się poznać jako nasz fan oraz miej łatwy i szybki dostęp do najnowszych informacji poprzez swój ulubiony portal społecznościowy.    Obecnie można nas znaleźć m.in tutaj:   Facebook: http://www.facebook.com/pages/Historiaorgp...19230928?ref=ts Twitter: http://twitter.com/historia_org_pl Instagram: https://www.instagram.com/historia.org.pl/
    • Jarpen Zigrin

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum   12/12/2016

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum. Krótki przewodnik o tym, jak poprawnie pisać i cytować posty: http://forum.historia.org.pl/topic/14455-przewodnik-uzytkownika-jak-pisac-na-forum/
Sign in to follow this  
Estera

Życie w Księstwie Warszawskim

Recommended Posts

Estera   

Jak wyglądało życie codzienne Polaków w Księstwie Warszawskim? Jak spędzano czas? Jakie bale odbywały się wówczas? Jak żyła szlachta, a jak chłopi? Zapraszam do dyskusji.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeśli nie liczyć balów w jednym z prywatnych pałaców (spośród 114) to można się było w Warszawie wybrać do jednego z dziewięciu; co znaczniejszych; domów zajezdnych:

Hôtel de bon goût w pałacu Saskim (pod numerem 413)

Hôtel de Prusse Nestego przy ulicy Miodowej (nr 492)

Hôtel de France w domu Elerta przy ulicy Długiej (nr 543)

Hôtel de Paris również przy ulicy Długiej (nr 545)

Hôtel de Dresde przy Długiej (nr 556)

Hôtel d'Allemagne przy Długiej(nr 584)

"...pluskwy liczne we wszystkich hotelach warszawskich, z tym jednak, że w Hotelu d’Allemagne mniej kąśliwe"*

Hôtel de Vilna na Tłomackiem, w miejscu dawnej traktierni Rozengarta (nr 600)

Hôtel de Hambourg w miejscu gdzie później był Zajazd Białostocki(nr 608)

Hôtel d'Angleterre przy ulicy Wierzbowej (nr 613)

Jak donosił Antoni Magiera w gazecie "Korrespondent Warszawski":

"W traktyerniach zastawałeś prawdziwe piekło: widziano nieraz, iż gdy nie podobała się jaka potrawa Francuzom ,razem z talerzem wyrzucał ją za okno; nieprędko mu jeść dawano, tłukł co miał przed sobą"

Zabawy odbywały się, zwłaszcza celowano we wszelakich loteriach fantowych.

Pewnym novum były tak zwane herbaty tańcujące:

"... które pewien żartowniś nazwał wielką rzeczą o małym koszcie; i słusznie, bo z nieuzbrojonym żołądkiem niebezpieczno było puszczać się w herbaciane tańce, gdzie całym zasiłkiem herbatę z biszkoptem i kilka cukierków dawano, pomimo że takowe zabawy długo w wieczór trwały. Narzekali na tę modę dawni amatorowie uczt krajowych, utrzymując, że herbata tylko dla chorych służy...".

Pośród miejsc szczególnie uczęszczanych poza miastem była tzw. kawiarnia wiejska, która znajdowała przy ulicy Wiejskiej (nr 1727), założona przez przez panią Nejbert (od 1791 r. w rękach Karola Draca, a od 1810 r. Mikołaja Wronikowskiego) gdzie zjeżdżali się wszyscy by podziwiać wielki świat.

Ciekawostką jest fakt, że przyległy do kawiarni ogródek od 1770 r. stał się miejscem licznych pojedynków.

Kto szukał podniet dla oka wyższego rzędu mógł się udać pod numer 739 na Tłomackiem gdzie od 6.00 do 12.00 i popołudniu od 3 do 6 (za wyjątkiem sobót i dni świątecznych), gdzie staraniem hr. Józefa Ossolińskiego galerię obrazów otworzono (z początkiem 1814 r.) z 300 wybornymi dziełami.

I takie pytanie do miłośników epoki: od kiedy na parterze teatrów poczęły się pojawiać krzesełka?

* - z listu hr. Josepha de Maistre do Natalii Wiaziemcow

Share this post


Link to post
Share on other sites
harry   

Tak w zasadzie to byli warszawscy redemptoryści zwani benonitami od kościoła św. Benona. Na celowniku Davouta znaleźli się po tym jak wyrzucono redemptorystów z Bawarii (1807), gdzie zdaje się dość stanowczo sprzeciwiali się poborowi, a w każdym razie połączono ich z buntami przeciwko temu obowiązkowi. Wśród zajętych dokumentów była spora paczka korespondencji z benonitami. To wystarczyło, aby Davout, nadzorca Księstwa Warszawskiego zainteresował się tym zakonem. Z raportów w Bawarii i kontroli korespondencji w Księstwie, gdzie inwigilowano obywateli na potęgę, wynikało, że mają kontakty z dworem austriackim, Jezuitami z Rosji i jakieś plany co do Kanady. Oskarżano ich poz tym o rozsiewanie plotek i postawę antyfrancuską. Dalej poszło szybko. Na Wielkanoc 1808 roku sprowokowano zdarzenie podczas którego jakiś oficer francuski dostał w pysk w kościele św. Benona (obraza munduru!), co dało asumpt do zajęcia dokumentów benonitów, a Davout poprosił Napoleona o wypędzenie zakonników z Księstwa.

Share this post


Link to post
Share on other sites
harry   

Kontrolą korespondencji w Księstwie Warszawskim zajmował się sam Naczelny Administrator Poczt księstwa, brat generała, Ignacy Zajączek. Miał on 'czarny gabinet" gdzie systematycznie otwierał listy osób prywatnych i urzędowych, a co w owych pismach ciekawego znalazł marszałkowi Davoutowi skwapliwie donosił.

W liście z 8 lipca 1808 roku Davout pisał do Napoleona w sprawie swojego pupila: "Póki my tu jesteśmy, nic mu (Zajączkowi) nie grozi, ale po naszym wyjeździe będzie on bardzo potrzebował opieki Waszej Cesarskiej Mości, na którą sobie zasłużył przez swoje bezgraniczne poświęcenie".

Edited by harry

Share this post


Link to post
Share on other sites

O uciążliwym dla mieszkańców obowiązku ciekawy tekst:

Z. Filipiak "Kwaterunek wojskowy w domach prywatnych Księstwa Warszawskiego. Regulacje prawne", "Studia Iuridica Toruniensia" T. IX, 2011

/dostępne w sieci/

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wielka zdarzenia w historii sprawiają, że i te małe sprawy nabierają nowego wymiaru. Napływ na nasze ziemie mas żołnierskich posługujących się głównie językiem francuskim (oraz niemieckim) sprawił, że problem komunikacji stał się szczególnie istotny. O ile arystokracja i inteligencja jako tako francuskim władała, to przecież pozostawała cała masa sklepikarzy, rzemieślników, gospodarzy kwater.

W 1807 roku, we wrocławskim wydawnictwie Kornów wyszły rozmówki francusko-polsko- niemieckie. Zawarto w nim szereg praktycznych, przykładowych wypowiedzi, dające przy okazji wgląd w odmienne obyczaje:

" Łóżko musi być po francusku posiane, to jest materac trzeba położyć na piernacie, a zamiast tej pierzyny proszę mi dać wełnianą albo przeszywaną kołdrę z prześcieradłem. Francuzi nie sypiają w pierzach".

" Proszę, panie gospodarzu, daj mi zamiast piwnej zupy rosół albo polewkę z mleka; żaden Francuz nie lubi piwnej polewki, bo ta u nas nie jest wcale w używaniu".

Jest i tam o problemach z kwaterunkiem:

"Ten regulament służy tylko dla garnizonu, ale nie dla wojsk przechodzących, dla tych, co z marszów zmordowani.

— Pozwól Waćpan, ten regulament nie czyni żadnej różnicy, i owszem, stoi wyraźnie: „każdy żołnierz”. Do tego my się stosujemy, i od tego ja nie odstąpię".

"Ja wolę sam stać; daj mi Waćpan inszą izdebkę.

— Tego nie mogę uczynić; ta izba jest dla mnie i mojej familii. Górne piętro najęte, a więcej nie mam izb. (...)

— (...) Albo mi Waćpan daj osobną izdebkę, albo mi zapłacić talara, a ja pójdę i wyrobię sobie inszy bilet.

— (...) Ci obydwa panowie ustąpią Waćpanu tego łóżka, które ja czysto oblokę. Chcesz Waćpan tym się kontentować, to dobrze, ale pieniędzy ja nie dam, i nie potrzebuję dawać, bo choć Waćpan pójdziesz, to ja dostanę inszego żołnierza".

/szerzej: A. Mączak "Francuz w polskiej gospodzie czyli grzeczność, zda mi się, żołnierska", w: "Francja-Polska XVIII-XIX w. Studia z dziejów kultury i polityki poświęcone Profesorowi Andrzejowi Zahorskiemu w sześćdziesiątą rocznicę urodzin"/

Kwestia językowa nie mogła ujść uwagi, ówczesnemu polskiemu "naczelnemu gramatykowi", mowa oczywiście o Onufrym Kopczyńskim. Wydał on zatem, w 1808, skierowany do Francuzów "Essai de grammaire polonaise pratique et raisonnée ponr les Français", w którym starał się im objaśnić meandry polskiego języka. Jednakże jego pobudki były znacznie szersze niźli tylko objaśnienie gramatyki. Jak sam napisał, pragnął on objaśnić jak wyglądają: "dusza, uczucia, postrzeżenia i myśli zarówno dawnego Sarmaty, jak i dzisiejszego Polaka". Poradnik jest napisany w duchu, rzec by można patriotyczno-militarystycznym. Wedle objaśnień autora, Francuz mógł się dowiedzieć, że bogactwo polskich samogłosek jest wyrazem polskiej łagodności i gościnności, za to spółgłoski wskazują na naród groźny dla swych wrogów. Rozjaśnienie form mianownika przybrało formę:

"Kto tam jest? — Ja żołnierz.

Kto mię tam czeka? — Matka Ojczyzna.

Kto tam plącze? — Dzieciątko, sierota.

Co pali? — Ogień. — Co gasi? — Woda.

Który to żołnierz na warcie? — Polak.

Która to matka Ojczyzna? — Polska.

Które to dziecię wychowujesz? — Podrzucone.

Co za zwycięstwo odniesione? — Pod Jeną".

Poradnik w swym charakterze jest mocno perswazyjny, książkę zamykają trzy "Rozmowy potoczne": "Nawiedziny", "Śniadanie i obiad" oraz "Kraj i jego język". Ta ostatnia podzielona jest na pięć części, czy raczej zagadnień tematycznych. W jednej z nich znajduje się obszerna wypowiedź Francuza, mająca być odpowiedzią na pytanie: "Co Waćpan rozumiesz o Polsce?". Autor zawarł w niej nieco idylliczną wypowiedź:

"Ale już wychodzę z dawnego i pospolitego przesądu gardzić i nazywać grubiańskim, co tylko jest cudzoziemskim. Widzę tu dobre obyczaje, szczerość i grzeczność, wrodzoną gościnność, przywiązanie do Francji przez podobność charakteru i przez wdzięczność".

/cyt. za: J. Wójcicki "Onufrego Kopczyńskiego mariaż gramatyki z polityką", "Napis", S. X, 2004/

 

A jak w opinii ówczesnych wyglądały możliwości porozumiewania się w Księstwie?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z literatury:

A. Chmiel "Gastronomia w Warszawie w XIX i pierwszej połowie XX wieku", w: "Szlaki kulinarne jako element turystycznej atrakcyjności regionu Mazowsze" red. P. Dominik

W. Herbaczyński "W dawnych cukierniach i kawiarniach warszawskich"

L. Dębicki "Puławy (1762–1830). Monografia z życia towarzyskiego, politycznego i literackiego"

J.W. Gomulicki "Warszawa wieloraka 1749–1944. Studia, szkice, sylwety

S. Milewski "Intymne życie niegdysiejszej Warszawy".

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

"Jakikolwiek jest los Polski,
Zawsze wiersze pisze Molski"

 

Marcin Molski, był jednym z popularniejszych poetów doby Księstwa Warszawskiego, nieszczególnie miło wspominał pobyt Francuzów, w wydanym anonimowo wierszu zatytułowanym: "Właściciel domku w Warszawie uciążony kwaterunkiem od 1806 do 1815 r.", tak oto narzekał:

"Przez ciąg kilkoletniey woyny,
Która się dała czuć w kraiu;
Znosiłem dosyć spokoyny,
Uciski wróżnym rodzaiu.

Naypierwszą zadał Nam plagę,
Nasz Bohater, Bicz Europy,
Szańcuiąc Modlin i Pragę,
Kazał płacić na Okopy.

Burzono Domy wpośród przeklęstwa i ięku,
Właściciel wyszedł z kiiem i z papierkiem w ręku.
Wzniosły się kosztem Ludu, Przedmostowe szańce:
W pół roku po złamaniu Francuzkiey przewagi,
Biedni Stolicy Mieszkańce
Za swóy grosz musieliśmy, znieść warownie Pragi.

Dawałem dla Nadreńskich Przyiaciół wygody,
Bryczki, Konie, na podwody;
Ztych ieden wyprawiony przezemnie do Błonia,
Na pamiątkę przyiaźni, z dwóch koni, wziął konia.

Czyniłem na szpitalne sprzęty liczne składki;
Szła danina, po daninie;
Napapier Welinowy, na Lak, na Opłatki,
Bo Francuz pisać nie mógł, tylko naWelinie.

Kazano płacić na Sztab Mieyskich Gwardyaków,
Na Półk Kozackiz  komina dwie trzecie.
Nikt z nas nie widział Kozaków,
Raz tylko stali w Gazecie.
Lecz Muzyka Gardystów, Fagotem, Oboią
Czyniła powinność swoią.

Niezaproszony do kraiu,
Przybył Niemiec od Dunaiu:
Gość ten przez nas żywiony, blisko dwóch miesięcy,
Przed ucieczką z Warszawy, porwałstotysięcy

Takich Gości było wielu,
OW,co nam świetną przyszłość zapowiadał,
Brat Cesarza Król z Kasselu,
Spolnie z żołnierzem, chleb nasz darmo zjadał; 
A z krzywdą Dostoyności, i z zgorszeniem wieku,
Z naszey składki kąpiele, brał w winie i w mleu.

Nie będę się nad tem bawił,
Co ktoś wydarł, albo strawił;
Były to przypadkowe w naszym kraiu szkody,
Jakie czyni szarańcza, albo rozlewwody.

W miesiąc po woyska przechodzie,
Zapomniało się o szkodzie.
Ale ciągle w Stolicy, Kartki Kwaternicze,
Są biczem nad wszystkie bicze.
Kto dźwiga ciężar danin, żyie tylko z Domu;
Niewinien ustępować zakątka nikomu.

Jeśli trwa święte Ludów z Rządami przymierze,
Kto płaci; płacącego RZĄD w Opiekę bierze,
Z iakiegoż proszę wyroku,
Moy Domek, w czasie przechodów,
Od szóstego licząc roku,
Dziewiętnaście miał Narodów?

Karmiłem, dosyć miernym opatrzony stanem,
Żony, Półżony, Dzieci i Służalców z Panem.
Mieli nawet kuchnię moię
Hiszpański Brytan, Pudel, Szpic i Hartów troie.

To przywłaszczenie mieszkań,ten rodzay grabieży,
Francuzów gościnności przypisać należy (...)
".
 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.